KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek

Z ODZYSKU-ZAMIERZCHŁA HISTORIA BLOGA 2005-2008 cześć 6. /czytać od dołu

niedziela, 26 sierpnia 2007

W chwili szczescia...

 

...no dobra, po prostu dowiedzialam sie, ze musze isc do fryzjera. Naturalna, jakze entuzjastyczna, reakcja.

19:30, annablack
Link Skomentuj (1) »

potencjalna randka

Wyglada na to, ze sie spotkam z jednym takim. Facet wyciagnal mnie z portalu pewnego, na ktory trafilam po rozstaniu z Rzucajacym Miesem [swoja droga zaden facet jeszcze nigdy tak mnie nie nazwal, jak to zrobil w slawetnym smsie moj byly- coz, widac, ze pochodzimy z roznych srodowisk]. Facet prosi o meeting f2f od jakiegos czasu. Wiem, jak wyglada, bo przyslal zdjecie. No, jest niezle. Z tego tez wzgledu oraz z wrodzonej przekory wbijalam go w glebe ile wlezie. Sie nie dal. Moze byc ciekawie/smiesznie. A na pewno cos nowego, bo facet rocznik 75. Do mnie w wiekszosci ciagna nieletni,hyhy, bo nie wiedza ile mam lat. Wydebil telefon. Wstepnie umowilam sie na poczatek urlopu, czyli wrzesien. Skoro nie jade tam gdzie mialam, bo jestem zenujacym tchorzem, to czas mam. Duzo czasu.

15:23, annablack
Link Skomentuj »

Jest taki blog, ktory od kiedy go w guglu znalazlam, czytam regularnie. Czytam, bo to blog pewnej osoby, ktora tak jak ja gratisowo dostala w 19 roku zycia to gowno, co ja. Starsza ode mnie troche, ma 31 lat. Ostatnio (dzis) przeczytalam cos, co mnie przerazilo. Wlasnie siadla na wozek. Czyli co, za piec lat to samo trafi mnie? Wiem, ze gdzie chodzi o zywy organizm, tam nie ma srednich i statystyk ale...zadrzalam. Jakis czas temu powiedzialam komus, ze jesli ja, goral mazowiecki [nazywana tak, dlatego, ze za dobrych czasow bylam w stanie przejsc na piechte cale miasto] kiedys siade, to sie zabije. Podtrzymuje to.

12:26, annablack
Link Skomentuj »

Obijalam sie w nocy po Allegro, zeby kupic cos za zlotowke czy dwie i trafilam na ogloszenie matki pewnego chlopczyka. 11 lat i juz zwalona egzystencja. Nie moze chodzic. Mnie sie spieprzyla chociaz te 8 lat pozniej. I-od slowa do slowa- zasililam zbiorke. Los to pajac i bywa kurewsko niesprawiedliwy.

09:24, annablack
Link Skomentuj (1) »

Nie chce mi sie spac.

02:08, annablack
Link Skomentuj »

sobota, 25 sierpnia 2007

Familia atakuje na obydwa telefony. 'Andzia, czemu nie odbierasz?' Heh, za kazdym razem jak tak mowia kojarzy mi sie kawalek Oddzialu Zamknietego. Odpowiedz 'Bo nie' nie okazala sie byc satysfakcjonujaca. Kiedy na komore zaczeli wydzwaniac ci czlonkowie rodziny, ktorzy nigdy tego nie robia i podejrzewam, ze sami z siebie numeru nie znali, zdobylam sie na smsa do brachola: 'Nie osaczajcie mnie, do cholery!'

Bo tak to jest. Kiedy mam kryzys, musze byc sama. Musze. Wlasciwie nie tylko wtedy. Ja potrzebuje przestrzeni psychicznej. No a tym razem musze przezyc swego rodzaju zalobe. Przegralam walke z moim najgrozniejszym przeciwnikiem. Ze soba sama. Zlozyl mnie i powalil na kolana.

15:39, annablack
Link Skomentuj »

cienka czerwona linia

Ide jak czolg, obrazajac wszystkich po kolei. Wlasnie odcielam sie od rodziny. Po tym, co uslyszalam stwierdzam, ze jestem specjalistka w paleniu za soba mostow.

Ale co bedzie, jak obraze juz wszystkich i nie bede miala przed kim uciekac?

12:23, annablack
Link Skomentuj »

Przeczytalam notke pewnej Pani. Mlodszej ode mnie, bo ja to dinozaur przecie. Wzbudzila we mnie smutne wspomnienia sprzed roku. Kurewsko mocne. Nie umiem inaczej nazwac. Jesli komus, kogo kochasz najbardziej na swiecie dzieje sie cos, co cie przerasta, czego nie ogarniasz, co cie rozwala, to po takim zdarzeniu zostaja sznyty na psychice. Nigdy juz nie bedziesz taki sam.

09:43, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 24 sierpnia 2007

dla zdrowych za malo, dla niezdrowych tez.

Nie jade na te pieprzone wczasy z prawkiem. To nic, ze to juz za tydzien. To swietny moment, zeby puscic z wiatrem prawie polowe pensji, wplaconej jako zadatek. Za bardzo mi zalezalo. Jak sie na czyms skupiam i czyms stresuje, to podswiadomie tego nie chce. W sensie- moj organizm tak sie danej kwestii boi, ze sam sobie wymysla powod, zeby jakby co nie musiec tego czegos robic. Celuje w wywolywaniu sobie pogorszenia zdrowia.  Ostatnio, przed delegacja, na ktora tak bardzo nie chcialam jechac (bo, jak sie okazalo bylo wtedy tam gdzie mialam jechac 45stopni w cieniu), tak sie skupilam, ze po 1,5 roku wyladowalam z rzutem w szpitalu. I nie pojechalam. Od wczoraj zauwazam, ze teraz zmierzam do tego samego. Ledwo chodze. Bylam wczoraj badana i wszystko bylo git. Ale dzis juz nie jest. Nie moge jechac, bo tak sie tym przejmuje, ze jak nic wywolam sobie rzut. A to najgorsze, co moglabym zrobic. Tyle, ze w Wawie prawka nie zdam. Jestem pewna.

Bo ja nigdzie nie pasuje. Dla zdrowych za malo zdrowa, dla niepelnosprawnych za malo niepelnosprawna. Jakbym, dajmy na to, nie miala nogi, to zrobienie prawka poszloby just like that, bo wtedy zdaje sie ze specjalnymi wzgledami i trzeba naprawde mylic hamulec z gazem, zeby nie zdac. Bo wszyscy wiedza, ze bryka to ulatwienie dla kulawego. A mnie kto uwierzy, ze ja traktuje potencjalna bryke jak wozek inwalidzki, ktory dalby mi niezaleznosc? Konczyny wszystkie mam, nie przerazam wizualnie, a tak sie jakos przyjelo, ze jak ktos jest w miare ok z wygladu, to na pewno jest zdrowy.

 

19:31, annablack
Link Skomentuj (1) »

Źle mi dziś bardzo, więc pożarłam się z byłym, żeby było mi lepiej. Proste, czyż nie? Poszliśmy na noże do tego stopnia, że mam ochotę zrzucić z balkonu/względnie cisnąć o ścianę jego rzeczy, które u mnie zostawił. Jestem delikatna, więc nie wyrzucam czyjejś własności. Miałam zamiar odesłać. Spakowane leżą na dnie szafy. Nawet odesłałam. Tyle, że zostawił tyle, że część rzeczy zauważyłam dopiero później. Zestaw do drugiej paczki czeka. Pożarłam się, zablokowałam na gadulcu, pokasowałam wszystko, a on wysłał mi mięso smsem. Upewniłam się tym samym, że z naszej dwójki to ja trzymam poziom.


Wcale nie jest mi lepiej.


14:18, annablack
Link Skomentuj (1) »

niedziela, 29 lipca 2007

Nie moge spac. Wszystko mnie boli i w dodatku suszy. Zreszta jak tu spac, jak jest jasno? Popijam sok pomidorowy, to jedyne co mialam na stanie w formie plynnej. Kranowe probowalam, nie jest zla, ale... brr. Jak ktoregos dnia znowu przyjdzie czas, ze nie bede miec na jedzenie i picie, to sie przywitam z kranowa i pasztetem. Na razie jednak zbyt mocne wspomnienia sie z tym wiaza, te niekoniecznie dobre.

05:52, annablack
Link Skomentuj »

suszy...

05:16, annablack
Link Skomentuj »

sobota, 28 lipca 2007

'Eee...Biore cie!' - uslyszalam od faceta kiedy przechodzilam kolo hotelu Victoria. Ja wiem, ze to rejony pan okreslonego fachu...ale czyzbym wygladala na tyle zdzirowato?

22:07, annablack
Link Skomentuj »

Zdaje sie, ze jestem za kulturalna. Zamiast po prostu olac goscia, ja wysilam sie na jakiegos smsa, ze przepraszam, bo cos tam. Powodu nie podalam. No i koles stwierdzil, ze nic sie nie stalo, ze spotkamy sie w przyszly w-end. Tak, o ile znowu nie zwieje.

A dzis zamierzam sie ostro znietrzezwic. Okazja jest. Kumpela dostala prace, ja swoja prawie stracilam. Trzeba za to wypic. Sparing w Norze. No co, od 7 lat mam slabosc. Jest taka troche spelunowata i niezobowiazujaca:-)

09:42, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 27 lipca 2007

Stchorzylam i wystawilam goscia. Znowu. Powinnam nosic koszulke: Nie probuj sie ze mna umawiac, bo jak pokazesz, ze ci zalezy, to ja uciekne.

Kiepawo mi z ta swiadomoscia. Nie ma dla mnie nadziei.

19:36, annablack
Link Skomentuj »

czwartek, 26 lipca 2007

No to juz wiem z kim sie jutro widze. Z karkiem. Przyslal mi zdjecie. Nie wiem czemu szczegolnie gustuja we mnie dresy. Ej, ja jestem zbuntowana punkgirl, no future...to, ze interesuja sie mna miesniaki zakrawa na perwersje. A zreszta. To co, ze ma szyje, jak ja udo. Ubrany byl normalnie. Zamierzam sie spotkac, wlasnie na przekor. Niech sie przekona, ze ja to dla niego nic dobrego i niech da spokoj.

A dzis odkrylam nowy podryw: na bukiet. Los chcial, ze w pracy uczcili moje imieniny ekstremalnym bukietem. Jeszcze nigdy takiego nie dostalam. Wracam z pracy. Cala na czarno, a nie, buty krwiste, hehe, halogen na lbie i ten olbrzymi wiechec w garsci. Siadam na przystanku na Okeciu. 'Przepraszam, czy moge kolo pani usiasc?' wybija mnie z letargu [ja w sytuacjach tzw. spolecznych tak sie spinam, ze wole udawac, ze mnie tu wcale nie ma]. I przysiada sie dwoch ochroniarzy w czarnych wdziankach. Jeden wgapia sie, wgapia, wrecz czuje, jak zaraz mnie dotknie nosem. 'To pani dostala te kwiaty?' [moje kiwniecie]. 'Ladne.' [moj glupi usmiech]. 'Ktos musi pania lubic.' [usmiech jeszcze glupszy i modly o tramwaj]. 9. Jeesst! Zerwalam sie jak oparzona i bez slowa zwialam.

Mimo wszystko dobry dzien. Pozytywny.

20:24, annablack
Link Skomentuj (2) »



ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.