KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek

Z ODZYSKU-ZAMIERZCHŁA HISTORIA BLOGA 2005-2008 cześć 3. /czytać od dołu

Kończenie rozmowy z własną matką tekstem: 'Kończę, bo muszę się napić.' nie jest dobre, rozważne, dorosłe. Te trzy epitety nieprędko, o ile w ogóle kiedyś, będą mnie określać, to fakt.

Faktem jest też, że musiałam się napić. Zdaje się, że jestem w stanie permanentnego doła. Jeśli rzeczywiście mam silny charakter, czemu nie potrafię zapanować sama nad sobą?

20:36, annablack
Link Skomentuj »

niedziela, 25 marca 2007

Właśnie wróciłam od rodziców. Usłyszałam, że czemu unikam ludzi, że młodsza nie będę, że licznik bije, żebym spróbowała, spotkała się z jednym, drugim, trzecim... Rzecz w tym, że ja nie chcę nikogo poznawać, nie chcę ładować się w nowy związek. A jeśli znów trafię na ślepo? Będzie mnie tylko bolało. Okropne jest to, że przyszła wiosna i młodzi ludzie wybywają tłumnie w miasto. Jest to dla mnie sytuacja na tyle niewygodna, że muszę sobie wmówić, że ich wszystkich nie widzę, żeby się nie stresować, że ktoś mógłby na mnie spojrzeć z zainteresowaniem. Na wiosnę wdziewam czapkę-niewitkę i wmawiam sobie, że nikt mnie nie widzi.

17:44, annablack
Link Skomentuj (1) »

sobota, 24 marca 2007

Czy to jest tak, że mogłam się zakochać w jednym chłopie i już z innym nigdy nic? Czy ja muszę być taka zero-jedynkowa?

09:27, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 23 marca 2007

Dziś w tramwaju, wracając z pracy.

Rozmowa dwóch kumpli. Jeden do drugiego: 'Tam stoi moje przeznaczenie.' I spojrzał na mnie. Uciekłam spłoszona. Nie gonił, czyli przeznaczeniem nie byłam;)

21:04, annablack
Link Skomentuj »

Wczoraj o 03:30 wróciłam. Jednak jestem twarda - powiedziała, uśmiechając się pod nosem.

21:00, annablack

środa, 28 lutego 2007

Zawodowo jest fajnie. Od końca marca dostaję pewnego świeżego, bardzo dużego klienta z branży kosmetycznej. Podejrzewam, że tym samym szefostwo chce mnie sprawdzić, czy cokolwiek potrafię. Druga rzecz to to, że z nowym kolegą z pracy jedziemy do mojego największego klienta, przywitać się i przedstawić. To jakoś na dniach.

Z innej beczki: dziś w pracy weszłam na stronę Switaja. Rrrany. Gdybym była w jego stanie błagałabym o śmierć. Zawsze w takich sytuacjach dostaję zdrowe 'potrząśnięcie', że przecież mogło być tyle gorzej, że nie mogę się nad sobą użalać.

18:36, annablack
Link Skomentuj »

wtorek, 27 lutego 2007

Po drodze do pracy zaliczyłam kolejną glebę. Moje miano kobiety wielokrotnie upadłej nabiera mocy. Tyle, że tym razem pieprznęłam łbem w beton. Z impetem. Nic mi się jednak nie stało, co pozwala przypuszczać, że oprócz d*** mam jeszcze jeden twardy kawałek. Nawet sobie głowy nie rozcięłam. Zawirował mi świat kilka razy, a panika rodzicielki ('przecież ty możesz zejść')sprawiła, że do pracy dziś nie dotarłam. Wylądowałam na obdukcji lekarskiej, na której stwierdzono, że łeb też mam twardy.

19:46, annablack
Link Skomentuj »

poniedziałek, 26 lutego 2007

Wracałam i myśłałam. Bóg/Los naprawdę chce, żebym miała tak jak mam? Ze jak się nie przytrzymam poręczy, to nie zejdę po schodach? Jaki ma sens to wszystko? Kto cieszy się tym, że ktoś ma źle? Jeśli to Bóg działa, to, jak sądzę mam gorzej będąc przyczynkiem do tego, że ktoś, może więcej osób, ma lepiej. Bóg chyba zawsze myśłi skalą. Dobro większości jest istotniejsze. Ale, do cholery, jaki to ma związek? Jaki związek ma to, że ja, pikuś z Polski mam gorzej. Czy kogoś to uzdrowi? Czy uzdrowi to chociaż moje myśli? Nie ogarniam tego.

18:37, annablack
Link Skomentuj (1) »

niedziela, 25 lutego 2007

Ciekawe, czy wyjdę na dobrą swatkę. Skoro ja w relacjach damsko-innych się nie sprawdzam, spróbowałam spowodować coś pozytywnego dla bieliźniaka. Swoją drogą, zawsze myślałam, że swatki muszą być stare i brzydkie. I mieć pochowanych ze trzech mężów. No to tu, zgadza się tylko kwestia tzw. urody ujemnej. Zresztą, o gustach się nie dyskutuje.

Wczoraj na parkingu przed kinem, po owym swatanym seansie  zaliczyłam glebę, co daje podstawy do noszenia z dumą miana kobiety wielokrotnie upadłej. Nie da się ukryć, przewracam się wszędzie i na trzeźwo. Chociaż dobre to, że upadać umiem. Jakby los mnie zawczasu przygotował.

19:19, annablack
Link Skomentuj (3) »

sobota, 24 lutego 2007

Cóż, w życiu tak już jest, że nie zawsze, a właściwie prawie nigdy, nie dostaje się tego, co się chce. Z tego też względu, choć chciałabym się nie urodzić, urodziłam się i 25 lat już tu jestem. Nie mnie oceniać, czy to dobrze, czy źle, rzecz w tym, że skoro jestem, to było to do czegoś potrzebne. Potrzebne było, żebym była w takiej akurat formie. Nie wiem niestety do czego.

11:07, annablack
Link Skomentuj (2) »

czwartek, 22 lutego 2007

Wracam z pracy, a drzwi otwarte. Wchodzę - i słyszę: Musiałyśmy przyjechać. Masz maksymalnego doła, nie możesz być sama. Przywiozłyśmy ci zastrzyk serotoniny i ślicznie pachnącego kwiatka. Każdy ma czasem taki stan, nie możesz być sama.

Yhy.

Nowy kolega z pracy przekazał info, że mam oficjalne zaproszenie od jego kolegi na wzięcie udziału w ich piątkowym piciu. Tia, ja i trzech facetów. Dwóch świeżych żonkosiów. Tylko ten, co to mnie niby zaprosił - wolny. Swoją drogą, to taki gagatek, że uch.. czy do mnie muszą ciągnąć tzw. źli chłopcy? Ja jestem 'ta dobra'. Studia skończyłam, obroniłam się, nie narkotyzuję się, upijam z rzadka, nie przeklinam, nie jestem wyzywająca w ubiorze...

Nie wiem, czy się odważę tam przyjść. Teraz skupiam się na spiknięciu brata z jedną panną. Mnie w osobistym nie idzie, to może jego spiknę.

20:45, annablack
Link Skomentuj »

wtorek, 20 lutego 2007

"Ale ty jesteś narąbana dziewczyno. Przecież ty iść nie możesz!"

Tak, proszę pana, nie mogę iść i się zataczam, bo mam przewlekłą, nieuleczalną chorobę.

Chciałabym się nie urodzić.

19:06, annablack
Link Skomentuj »

niedziela, 18 lutego 2007

Faceci się mnie boją. Zauważyłam wczoraj w knajpie. Ukradkowe spojrzenia i czekanie. Na co? Że ja zaatakuje? Pułapka nie ma w zwyczaju gonić myszy.

08:58, annablack
Link Skomentuj »

sobota, 17 lutego 2007

Dzisiejszy wieczór zapowiada się towarzysko do imentu;) Dwa spotkania jedno po drugim. Będzie relaksująco. I o to chodzi.

11:20, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 16 lutego 2007

Co by nie mówić jestem rozżalona. Rozżalona ekstremalnie i zła na siebie, bo przecież sama go wybrałam. Nie da się ukryć, że parę rzeczy przede mną zataił. Chociażby kwestię studiów. Ech, chyba dobrze się stało. Szkoda tylko, że ja łatwo tego wszystkiego nie zapomnę i raczej nie wpakuję się w nowy związek. Tak to jest, jak się zakochuje człowiek tak oporny uczuciowo jak ja. Oporny, ale jak się zakocha, to nie ma przebacz.

19:12, annablack

poniedziałek, 12 czerwca 2006

Dzieje się bardzo dużo i bardzo ostro. Bardzo dużo złych rzeczy. Cieszy chociaż to, że z Nim wszystko ok.

09:53, annablack
Link Skomentuj (1) »

sobota, 20 maja 2006

Moje życie nabiera coraz większego tempa. Jutro podpisuję umowę najmu mieszkania, na które średnio mnie stać. Będę tam mieszkać z facetem, którego ściągam do Wawy, czyli on bez pracy. Ja na połówkę w pozarządówce. No, nie da się ukryć, to dosyć odważne posunięcie. Odważnym jest też zamieszkanie z kimś po dwukrotnym widzeniu go w życiu. Co z tego, że drugi raz tydzień? Tydzień to nie to samo, co rok, a na tyle będzie opiewać moja jutrzejsza umowa.

19:45, annablack
Link Skomentuj (4) »

środa, 12 kwietnia 2006

Dzieje się. Chyba wkręciłam się w coś, co w efekcie będzie dla mnie ciężkie. Poznałam i chyba [nie znoszę używać wielkich słów] zakochałam się w facecie z drugiego końca Polski. Mamy spędzić długi w-end w Krakowie, a ja już się boję, że hmmm...polegnę, wczuję się do tego stopnia, że dzielący nas dystans będzie palił żywym ogniem. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi.

09:11, annablack
Link Skomentuj (3) »

odcinki specjalne nie dostają się mięczakom. zatem jestem pierwsza.

RSS

środa, 29 marca 2006

Dzieje się dziwnie. Chyba się wczuwam. On wczuwa się ze dwa razy bardziej. Nie wiem co mam zrobić. I jeszcze ta pieprzona odległość. Nie mogłam kogoś ze stolycy wybrać, tylko z drugiego końca kraju? Nie wiem, co mam robić.

14:50, annablack
Link Skomentuj (1) »



ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.