KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek

Z ODZYSKU-ZAMIERZCHŁA HISTORIA BLOGA 2005-2008 cześć 1. /czytać od dołu

 

yyyy

I'll make it through the rainy days
I'll be the one who stands here longer than the rest
When my landscape changes, rearranges
I'll be stronger than i've ever been
No more stillness, more sunlight,
Everything's gonna be alright

I know that there's gonna be a change
Better find your way out of your fear
If you wanna come with me
Then that's the way it's gotta be
I'm all alone and finally
I'm getting stronger
You'll come to see
Just what I can be
I'm getting stronger

Sometimes I feel so down and out
Like emotion that's been captured in a maze
I had my ups and downs
Trials and tribulations,
I overcome it day by day,
Feeling good and almost powerful
A new me, that's what i'm looking for

Bridge
Chorus

I didn't know what I had to do
I just knew I was alone
People around me
But they didn't care
So I searched into my soul
I'm not the type of girl that will let them see her cry
It's not my style
I get by
See i'm gonna do this for me

Słucham tego. Ja, rockman/punol/nie wiadomo co słucham tej rąbanki. Chyba mi gorzej. Koniec bliski jest.

12:29, annablack
Link Skomentuj »

W życiu bywają chwile trudne i mniej trudne. Generalnie jednak wszystko rozbija się o przyjętą skalę trudności. Pieprzę? Wiem.

08:38, annablack
Link Skomentuj »

sobota, 07 stycznia 2006

Właśnie wróciłam do domu z pieprzonych zakupów. Siły mam mało, ciągle tracę równowagę, ale zaparłam się, że dam radę. Zataczałam się a z rozpędu w jednym sklepie kopnęłam wiadro z wodą. Wszędzie tłumy nieziemskie. No tak, czas wyprzedaży. W pewnym sklepie idę sobie mniej więcej równo, jak na mnie. I centralnie na mnie jedzie jakiś koleś. Tak centralnie. Choć miejsce było. Chyba towar gdzieś zawoził. Krótkie spojrzenie w oczy. Fajnego irokeza miał. Uśmiech pod nosem. Wiele wniosków, skojarzeń, doświadczeń się nasuwa. Ale bez komentarza.

16:49, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 06 stycznia 2006

samotnia

Dlaczego jest tak, że kiedy oświadczam, że muszę pomyśleć [no co, czasem muszę], w związku z tym wypisuję się z relacji damsko-innych na najbliższe 3 tygodnie [tyle czasu sobie dałam na myślenie], pojawia się mnóstwo osobników, którzy mą samotnię chcą zburzyć. Będę uparta i twarda jak Roman Bratny, gdyż potrzebuję teraz paru chwil alienacji. Muszę przemyśleć parę spraw, muszę obrać cel, do którego będę w tym roku dążyć [cel ma być zdecydowanie nieożywiony], muszę naprawić siebie tak, bym była gotowa na kolejny rok walki. Rzekłam. Howgh.

12:43, annablack
Link Skomentuj »

fighter

Napisałam wczoraj pięknego maila. Kobiecie, której mężczyzna jest chory i zwróciła się do nas o pomoc. Dużo pisałam o wojowniku w duszy, o sile charakteru i o podejściu do choroby. O tym, że to, co mamy pod czaszką w tej kwestii jest niezwykle ważne. Że przecież nie można dać się pokonać jakiejś tam chorobie. Że nie dostajemy więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć. Że nie można dać się złamać.

Hm. To zabawne jest, że prawdziwymi fighterami okazują się często słabe, drobne kobiety, a bysiory z górą mięśni odwagi mają tyle, co kura domowa.

09:18, annablack
Link Skomentuj »

czwartek, 05 stycznia 2006

Kupiłam sweter. Barwa czerwień strażacka. Baardzo energetyzujący. W sumie daje po oczach.

15:35, annablack
Link Skomentuj »

sama ze sobą

odcinki specjalne nie dostają się mięczakom. zatem jestem pierwsza.

RSS

sobota, 31 grudnia 2005

Szukam myśli swych.

13:07, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 30 grudnia 2005

'Nie czekaj, aż się zakochasz, może nigdy się nie zakochasz. Niektórzy nie zakochują się nigdy.'

No chyba, że trafię na drugiego takiego rewolwerowca jak ja. Smętnie mi.

10:28, annablack
Link Skomentuj »

czwartek, 29 grudnia 2005

sylwester nie

W tym roku, jak zresztą przez większość lat, które przypadły mi w udziale, nie idę na Sylwestra. Jestem przekorna i bawienie się na rozkaz, 'bo trzeba', bo bawią się wszyscy powoduje u mnie dreszcz obrzydzenia. No nie lubię i już. Zamierzam w tym roku ostentacyjnie pójść spać przed północą, a w Nowy Rok trzeźwiutka wstać o 7:00. Jest jedna osoba, z którą miałabym ochotę spędziś ten dzień, jednakże osoba ta najprawdopodobniej ze mną spędzić by go nie chciała. Bywa.

13:37, annablack
Link Skomentuj (1) »

środa, 28 grudnia 2005

zzz

Mam zwolnienie do końca miesiąca. Nie ma mnie zatem w pracy. Może to i lepiej, bo mam czas obmyślić taktykę działania i rozmowy z szefową o 'mojej przyszłości w firmie'. Jestem jeszcze słaba - wysłali mnie po zakupy, a ja ledwo doszłam. Nic to, gdyby siłą charakteru można było wprawiać się w ruch, ja bym fruwała. Jeszcze dojdę do siebie.

12:44, annablack
Link Skomentuj »

wtorek, 27 grudnia 2005

Mówiłam sobie, że w życiu, że są dwa warunki, na które nie zgodzę się nigdy. Na pracę zmianową [po prostu nie jestem w stanie pracować w nocy] i na pracę 'na słuchawce [w tym przypadku mówiłam sobie, że mam za wysokie kwalifikacje do pracy tego typu]. Niestety, życie weryfikuje wiele tego rodzaju 'ustaleń', sprowadza człowieka do parteru, bo okazuje się, że wezmę każdą pracę, która tylko da mi możliwość usamodzielnienia się i zapewni mi pakiet socjalny na niezłym poziomie. Praca, do której aplikuję [właśnie kończę pisać LM] jest pracą 'na słuchawce', zmianową, siedem dni w tygodniu. Ale: od razu dają umowę o pracę i zapewniają socjal. Ej, może ja się jednak przestanę zarzekać, bo zawsze wtedy mi wychodzi, że właśnie to, przed czym się na maksa broniłam, robię.

11:00, annablack
Link Skomentuj »

piątek, 23 grudnia 2005

niech

Niech już będzie po świętach, co?

08:48, annablack
Link Skomentuj »

wtorek, 20 grudnia 2005

nou szpital. nou

Jeszcze nie teraz. Nie tak łatwo mnie powalić. Nie idę do szpitala, mam za to zalecenie brać przez dziesięć najbliższych dni domięśniowe w tyłek. Problem był, bo okazało się jak zwykle, że to um-zlec przysparza mi samych kłopotów. Oficjalnie nie jestem pracująca. Ale niepracująca też nie. W związku z tym ta cała biurokracja medyczna przysparza mi tylko kłopotów. Nic to, dam radę. W końcu kto, jak nie ja?

12:26, annablack
Link Skomentuj »

poniedziałek, 19 grudnia 2005

pozytywy

'Skup się na pozytywach! Jak możesz tak ciągle się dołować?!'

Pozytywy, pozytywy. Mam 24 lata i jeszcze żyję. Mam co jeść, ale rzadko z tego korzystam, bo mi się nie chce. Wyglądam lepiej niż Ludgarda Buzek w swym najlepszym okresie. Prawie miesiąc mam wykształcenie wyższe i tytuł zawodowy nikomu niepotrzebnej specjalności. Mam pracę w wymiarze pół etatu, która nie jest nawet etatem, po prostu - co miesiąc podpisuję od nowa umowę-zlecenie. Tak już jedenasty miesiąc. Mam luźno w łóżku i w łazience. I nikt mi nie zostawia skarpetek w totalnie przypadkowym miejscu. Dużo myślę, w opini niektórych za dużo, co pozwala mi przypuszczać, że mimo wiecznie żywego stereotypu bezmózgiej blondynki, mózg posiadam. Jeszcze?

15:03, annablack
Link Skomentuj »

Jutro znów szpital. Na świeta jeszcze w żyłę nie brałam. Coś nowego. Może poznam i uwiodę jakiegoś sanitariusza. Taaak, skupię się na pozytywach tej sytuacji.

14:51, annablack
Link Skomentuj »

Wczoraj usłyszałam parę gorzkich słów. Poczułam się, jakby ktoś napluł mi w kieszeń. Od początku listopada latam jak mały samochodzik. Załatwiam, pokonuję, idę dalej. Zagryzam wargi do pierwszej krwi i działam. Cały czas działam. A wczoraj słyszę tekst od własnej rodzicielki. Coś w deseń: 'Przestałabyś się wreszcie opieprzać i zaczęła walczyć.' Zatkało mnie. Wciąż nie mogę dojść do siebie. Muszę znaleźć pracę na cały etat i czym prędzej iść sobie w siną dal. Bo jest naprawdę ciężko. Najbardziej dokopuje mi osoba, która, wydawałoby się, zna mnie nieźle. Wie gdzie uderzyć, żeby zabolało.

09:15, annablack
Link Skomentuj »



ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.