KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 08 marca 2009

Przemówię. Wszyscy już się szykują do pracy, to sobie przemówię.

Muszę sprawdzić gdzie dokładnie jadę do tego sanatorium, poza tym, że do Ciechocinka. Jak znajdę, to dodam link. To chyba jakiś szpital uzdrowiskowy, a nie sensus stricte sanatorium. Taki przybytek dla neurologicznych połamańców, albo urazowców. Hehe, przypomniał mi się Maciek z rehabu, z którym łaziłam ćwiczyć trzy tygodnie jak byłam w szpitalu. Wyglądał jak bandyta i miał obie ręce w gipsie na różnych odcinkach. I tylko się gapił. Ostatniego dnia zdobył się na odwagę, żeby do mnie podejść. A wy się mnie boicie? Taaa..żeby się nie zanudzić z tymi udarowcami, Black będzie musiała znaleźć jakiegoś szaleńca dajmy na to, po upadkach z motoru, szaleńczych skokach z balkonu, czy bo ja wiem co... też połamańca, ale deko młodszego. Bo wiecie, jak mi się poprawi, to będzie mnie nosić. Strach się bać. A jak się nie poprawi, to kupię tą lachę z miejscem na puszkę piwa i też jakoś będzie.

21:33, annablack
Link Komentarze (17) »
17:16, annablack
Link
Nie mam ochoty dziś pisać, ani się ubierać. Dzisiejszy dzień spędzę w łózku.
11:13, annablack
Link Komentarze (17) »
sobota, 07 marca 2009

A tu kilka kawałków, które się wiążą z tematem włoskiego. Heh. Gianni odpisał, zdaje się, że nie wystarczyło: mam się dobrze,dziękuję, robię nic, a ty? Aż boję się sprawdzic. Jakby było łatwo jakbym z Polakami pisała. Ale ja PL manów nie rozumiem, sorry boys. Bo np. tacy zagramaniczni, to są entuzjaści, jak już do Polki uderzają. A Polacy? Hmm..za dużo Ładnych kobiet wokół, trudno się zdecydować. A Black nie lubi być traktowana hurtowo.

Swoją drogą coś mi się przypomniało.

W liceum byłam na skraju wszystkiego co najgorsze, kompleksy jak stąd do Brazylii. Ale koledzy zapraszali mnie na swoje osiemnastki. Nic się nie działo nigdy. Kiedyś zapytałam jednego: Wojtek, dlaczego mnie zapraszacie na imprezy? [Wiedziałam, że oni wiedzą, że nie jestem zabawowa i taka bardziej na aucie.] Wojtuś odpowiedział: Bo lubimy sobie na ciebie popatrzeć.

Hę? Taaak, to były moje czasy liceum. Samce zapraszały mnie na imprezy, ale budziłam taki dystans, że kolesie tylko na mnie patrzyli. To było dziwne. Te czasy niby minęły. Tyle, że nadal się dystansuję. Z półuśmiechem. 

21:18, annablack
Link

O-o-o.

Na pewnym portalu społecznościowym oprócz normalnych zdjęć zrobiłam sobie kiedyś  w lecie zdjęcie nóg wśród słowników i  notatek z adnotacją, że to w trakcie nauki rumuńskiego. 

I napisał do mnie dziś Italiano vero o imieniu Gianni. Maila napisał po włosku. Że to prawdziwa przyjemność mnie poznać. Po nogach, co? No bo ja napisałamw profilu, że mówię trochę* po włosku.

 

 

 

*trochę- oznacza, że w jednym semestrze chodziłam na lektorat włoskiego na uczelni...Chodziłam z taką częstotliwością, że lektorka witała mnie okrzykiem: Patrzcie Państwo! Bionda [blondynka] zawitała!

No bo wiecie, ja naprawdę nieźle znam francuski, a włoski znam tylko, jak sobie 'przekalkuję' francuski, przerobię na włosko brzmiący. Jeśli jesteś Włochem, możesz mówić, ja zrozumiem większość, ale jak to ja mam się wypowiedzieć to pozostaje mi kobiecy standard. Polka We Włoszech mówi: Si, no, vaffanculo i spaghetti per due. 

Taaa..przypomniał mi się Fulvio:)

Powtórzę raz jeszcze:

nigdy nie pijcie wódki Stalinskaja szklankami. Nigdy..nie stawajcie do takich 'zawodów' z przystojnym Italiańcem. I nigdy [!] nie dajcie się sfotografować w namiętnym pocałunku z owym na wyjeździe służbowym;)

Może Was to postawić w złym świetle;). 

Dobrego popołudnia.

 

17:30, annablack
Link Komentarze (11) »

YYyy..czekam na ten obiad i czekam, no i..właśnie zeżarłam taką jedną bombonierkę. Malutką taką. Na 16 czekoladek. Znaczy, ja zjadłam 13. Są tam cztery rodzaje. Musiałam spróbować wszystkich, żeby znaleźć najlepszą: Kusząca Nugatka, Pociągająca Karmelinka, Intrygująca Kruszynka, Urocza Kokolinka.

No dobra. IK miała cz. deserową w środku [fuuuj!]. Więc pozostałe trzy z tego rodzaju mi odpadły. Wygrała UK, choć nazwę ma najgłupszą. No i tak zżerałam seriami wyczekując okrzyku "Obiaaaad", od którego trzęsą się ściany. Po każdej serii przerwa i dyskretne usuwanie papierków. No i zeżarłam trzynaście. I co? Obiadu po japońsku - ni chu chu.

Bo teraz w weekendy mamy tak, że obiad jest dosyć późny. [Późny jak późny. jak pracowałam biurowo, to do domu wracałam po 18 i zjadałam obiadokolację za jednym zamachem. Ale teraz się rozbrykałam jak w domu pracuję i ciągle jestem głodna.]

Skończyłam tłumaczenia, które miałam, w poniedziałek mam dostać nowe:).

Dobrze, że wcięłam te czekoladki (czekoladowa pokusa- mmm, fajna nazwa. Uległam;)) bo weekendowe obiady są zawsze wystawne i ostatnio- niestety- mięsne. A wiecie co Black Wam mówiła o mięchu. Jesteś tym co jesz? To ja jestem pralinką ehehhhe.

 

Dobra, zobaczę co na allegrze słychać. Obiadu nie słychać.

15:09, annablack
Link Komentarze (12) »

Tak sobie tłumaczę i zastanawiam się nad brzmieniem słów.

Od kiedy zaczęłam się uczyć madziarskiego, moim ulubionym słowem jest

 

halálos [holalosz] - śmiertelny.

 

Podoba mi się, jak to wymawiają Węgrzy.

 

A jakie słowo lubię po polsku? Muszę pomyśleć.

13:25, annablack
Link Komentarze (8) »
2009/03/07 12:45:11
dostałam odzewy pod hasłem, że ludzie tego oczekują. mam być pozytywnym wojownikiem. choć czarnym. i zauważyłam, że zaczynam zataczać koło. że znów gdzieś tam daję się pochłonąć złym myślom. a nie chcę tego. wszystko co piszę jest zawsze szczere- spójrz na tą prostacką twarz i naiwne oczka. czy te oczy mogą kłamać? no dobra, mogą. ale w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że popełnim kolejny wpis pt. jak jest źle, pomyślałam: cholera, ja chcę z tego wyjść, a nie wiercić widelcem w strupie [przepraszam za obrzydliwe porównanie]. Wiele rzeczy mi się udaje w życiu. Rzekłabym, że większość. I na tym chciałabym się skupić. dżastin, o kim jak o kim, ale o mnie nie powiesz, że truję o chorobie, że chociażby skupiam się na podejściu do choroby. Nie. Zupełnie. Choroba sobie jest, ale ja na blogu piszę o moich tłumaczeniach, które naprawdę sprawiają mi frajdę, o tym, co sobie kupiłam, co mam ochotę zjeść..tak babsko i zwyczajnie. Czasem piszę o pieniądzach, no bo to ważna kwestia, skoro co miesiąc muszę zgromadzić 6850pln, ale...zauważ...o esemie jako takim nie piszę. Jest specjalna zakładka dla rozważających leczenie tysabri, albo zainteresowanych tematem, ale to tylko podstrona do mojego głównego blogu, bo...istnieje życie poza sm. Mój blog to nie www.chorobaani.pl tylko dzioucha o ksywce black pisze jaką lubi muzykę, co ciekawego ostatnio przeczytała...no tak...NORMALNIE. Przykro mi jeśli doszukujesz się nieszczerości w tej kasacji paru notek. Zrobiłam to świadomie, wstydząc się przed sobą samą swojego użalania. I tyle.
12:49, annablack
Link Komentarze (15) »

...ta

 

"Kup sobie coś FIKUŚNEGO"- rzekła Psycho.

Co fikuśnego mogę sobie kupić? Berettę?

 

Hyh. Mała, zgrabna, zmieści się w torebce..taki kobiecy drobiazg...

 

 

11:15, annablack
Link
Cześć. Ale fajny samograj się robi! Wczoraj wieczorem dzwoniła do mnie moja doktor. Jej znajomi chcą przekazać na mnie 1% :-))) Nie spodziewałam się. Ale super! Dobrego dnia, mam jeszcze jedno tłumaczenie na weekend, żeby od poniedziałku zacząć z nowym.
10:02, annablack
Link
piątek, 06 marca 2009
Niniejszym oczyściłam przedpole z dołujących notego od wczorajszego wieczora. Wyrzucam z pamięci. Od teraz ma być dobrze. Bo ja tak chcę, A tu, Misiaki, kołysanka dla Was.
23:42, annablack
Link Komentarze (10) »
czwartek, 05 marca 2009
Wymiękłam. Czy ktoś może coś takiego zrobić z wypowiedziami naszego Prezydenta?:)
11:08, annablack
Link Komentarze (4) »
Cześć moi drodzy:) Życzę Wam bardzo dobrego dnia. Howgh!
09:36, annablack
Link Komentarze (3) »
środa, 04 marca 2009

"Ile razy cię trzeba dotknąć, żeby się człowiek poparzył?" Fajny tekst, choć cytat.

No ile? 

21:14, annablack
Link Komentarze (9) »

Prawdopodobnie, żeby wyrównać opóźnienie tej dawki o tydzień, następną będę starała się wziąć odpowiednio trochę szybciej, bo tamten termin kroplówek mi super odpowiadał- 27.04-25.5 mam sanatorium, więc fajnie byłoby tak to czasowo zgrać, żebym mogła kwietniową dawkę wziąć jeszcze przed wyjazdem, no a majową już po powrocie.

Nie wiem czemu zaczynam się spinać o kasę. Wiem, że 1% może być sporo i bardzo się z tego cieszę, tylko w jakim czasie PTSR to policzy, żebym mogła z tego korzystać...ych. 

Swoją drogą: wiecie do ilu firm pisalam? Takich, dla których tysiączek w tą czy w tą to nic? No i mnie równo olewali. Boję się, że nie zdołam zrobić dostatecznie dużego szumu, żeby jakaś firma sypnęła kasą.  Cały czas żyłuję na Was. Prywatnych ludziach, którzy pomagaja jak mogą, ale, kurde, nie można tak w nieskończoność...

Czy mam żal do swojej firmy? W pewnym stopniu na pewno. Ale co zrobię? Życie jeszcze nie raz i nie dwa mi nakopie. Jestem tego pewna. Dlatego cieszę się, że mam gumowe kości.  

La mamma znów dziś na dyżurze. Oby miała spokój.

17:55, annablack
Link Komentarze (3) »
Ścięło mnie i poszłam spać. Ej, kiedy mi nfz odpowie w kwestii refundacji? Ja rozumiem, że to problematyczna sprawa, Black jest problematyczna z zasady, no ale, żeby trzeci miesiąc bez odpowiedzi. Zaczynam się czuć letko niekomfortowo. Jakkolwiek zupełnie inne sprawiam wrażenie, wiem, wiem.
17:08, annablack
Link Komentarze (2) »
Wczoraj dostałam wyniki krwi. Już nie mam za dużo leukocytów, czyli to była jakaś infekcja, której nie widać. Natomiast anemiczkę chcą ze mnie zrobić. Za mało hemoglobiny---> żelaza---->mięsa.  Nie lubię mięcha. I zawsze mi anemię wykazują. A tam. Bez przesady.
10:16, annablack
Link Komentarze (19) »

Hej, nowy wideowpis dla Was o Tysabri. A tu jeszcze obecana dedykacja dla jednego Pana;)

 

09:02, annablack
Link Komentarze (11) »
wtorek, 03 marca 2009

[Mnie tu nie ma. Tak tylko piszę, żeby się pochwalić.]

Dzwoniła pod kroplówką pani od chemii gospodarczej. Znaczy moją kroplówką, nie jej, nie daj Boże.

I...kroi mi się nowa robota tłumaczeniowa. Yeah!

To jest to, co Black lubi najbardziej.

 

A z innych kwestii. Jutro Wam nagram filmik (bo dziś mnie muli) i opowiem jak mi było. No. Albo coś zaśpiewam? Hehe, spokojnie, żartowałam;).

 

Idę se. Dobrego wieczoru. 

20:14, annablack
Link Komentarze (7) »
Jestem. Zmęczona, więc opiszę potem. Żadnych ekscesów, w każdym razie. Poza jednym. Ledwo wysiadłam z samochodu, zaliczyłam glebę. Padłam na beton. Podleciała do mnie miła młoda pani i fajny koleś. Tak fajnie- z przeciwnych stron się do mnie rzucili. Koleś mnie od niechcenia przywrócił do pionu (kurde, ja jednak trochę ważę, a ten mnie pod ramię i siup, już stoję). Nic mi się nie stało, jak zwykle, choć gruchnęłam na beton. No, na kostkę bauma. Jednak mam gumowe kości. I obcy ludzie mi niosą pomoc. Yeah!
15:28, annablack
Link Komentarze (5) »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.