KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 15 listopada 2008
Russian astronaut, Baran, którego oględnie rzecz mówiąc nie zachęciłam do wspólnej kawy, się upiera. Jako, że przysłał wiadomość w tak okropnej fazie mej egzystencji, wyjaśniłam mu, że nie mam pracy, zdrowia, ani mieszkania i szkoda, że nie namierzył mnie na innym etapie mojego życia, bo teraz raczej nieprędko pójdę z nim na kawę. i życzyłam powodzenia. Tak się kończy coś, zanim się zacznie. W tym jestem specjalistką.
22:19, annablack
Link Komentarze (3) »
piątek, 14 listopada 2008

W przyszły czwartek jadę z la mammą na dyżur do mojej dr. Zobaczy mnie po czterech miesiącach zwolnienia, będzie miała porównanie co jest gorzej niż przed zwolnieniem i niech oceni, czy wbijać dalej tą chemię, kwas, jakby nie patrzeć, który powinien mój organizm postawić na baczność, a cuś niezbyt mu to idzie. Za słabe dla mnie. Tylko jest ten ból, że mocniejszego niż chemia na razie nie robią, hehe. Niech oceni, czy można moje sm zaatakować tym specyfikiem na białaczkę, na który ja się napaliłam i zbieram jałmużnę, bo wyniki prób klinicznych - szczególnie tej najświeższej, są zaskakujące.. Tak tak, nie w kij dmuchał, w moim przypadku trzeba chyba podchodzić do mnie jakbym miała takiego serio groźnego gada w sobie.

Nic to, rozpiszę się w temacie po czwartku. Na razie jest kiepsko. Żebym mogła zacząć jakąś inną terapię muszę chyba z pół roku nie brać nic, żeby organizm z kwasu oczyścić. Nooo....i to też mnie przeraża, bo może się okazać, że za pół roku nie wstanę z łóżka. [Na razie TYLKO wczoraj musiałam poprosić la mammę, żeby mi zapięła koszulę jak szłam na rozmowę...no co, moja lewa dłoń się obraziła i dupa, nic wtedy nie zrobię, bo palce odmawiają posłuszeństwa.]

 

To wszystko jest czasem nawet zabawne. Szczególnie, jak ma się ochotę na tragikomedię.

22:48, annablack
Link
Wysłam zapytanie do self city storage, wypożyczające powierzchnie magazynowe. Muszę przechować gdzieś klamoty z mojego mieszkania. Po dzisiejszym dniu tracę wiarę, że do mojego mieszkania jeszcze wrócę. Sypię się, mili państwo. Posłuszeństwa odmawiają mi obie nogi i jedna ręka. Bardzo się boję, bo z uszkodzonych onegdaj rzeczy do dupy mam jeszcze  lewe oko. Onegdaj straciłam w nim widzenie. Całkowicie. W przeciągu trzech dni. Nawet światła nie czułam. Czemu mi się to stało? A cholera wie. Może dla funu.
14:17, annablack
Link Komentarze (3) »
Jest niedobrze. Lewej dłoni wcale nie używam. Wysiada. Co się kurva dzieje?!
13:41, annablack
Link
Howgh. Już po rehabie i terapii. Jestem chorobliwą perfekcjonistką. Beznadziejną. Aha, do ebea - wstałam po 3 godzinach rześko i świeżo. Teraz siedzę w lekarskim w necie. I-haa. Tylko trochę zdrówka by się zdało.
12:28, annablack
Link
Za 3 godziny 20minut wstaję. Mnie się nie może nic wydarzać, bo potem nie mogę spać, tylko myślę. Normalnie gorsze mogłoby być tylko zakochać się.
02:39, annablack
Link Komentarze (1) »

No i Black- dupa wołowa nie śpi, bo myśli. A za pięć godziń wstaje na rehab i terapię. Znów się nie przygotowałam. Psycho z radości powiesi mnie za uszy na klamce. Nigdy nie twierdziłam, że ze mną jest łatwo. Chciała wyzwanie, to ma. ;)

Gudnajt spróbuję.

00:42, annablack
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 listopada 2008
Hym. W życiu Black nigdy nie jest tak, żeby był ewidentnie, jasno i po prostej. Nie wiem zresztą czemu. Pani z redakcji zawyła nad moją próbką tekstu, który wysłałam im razem z aplikacją, coby wiedzieli AB- kto zacz. Taki tekścik. Sraczka emocjonalna. Wolny wypływ myśli pisany bez skreśleń w środku nocy. Parafelieton. Wysłałam dla śmiechu, bo były tam klimaty barejowskie [no co, ja często myślę cytatą;)] i inne głupoty. Pani odebrała to jako stylizowany nieład-polot i rzekła: Zwykle, po takiej rozmowie prosimy kandydatów, żeby napisali nam jakiś próbny artykulik. Pani nie musi. Weźmiemy tekst, który już nam pani wysłała z aplikacją. No to spoko. Przemęczać się nie lubię;).
Mają masę zgłoszonych ludzi, dopiero spośród nich będą wybierać redaktora. Każdy chciałby mieć ciepłą posadkę- w domciu, kiedy chcesz, ile chcesz i właściwie CO chcesz.
Mają mi w ciągu 2 tygli odpowiedzieć, czy mnie chcą na okres próbny, po którym może byłby etat. Albo też zaproponować inne rozwiązanie np. pisanie na zlecenia, płatne w biletach na imprezy, do opery itd, z czego potem piszę artykl.
Aha. Bo to redakcja portalu tzw. kulturalno-rozrywkowego. W portalu już kiedyś pracowałam, tyle, że nieco inna bajka (www.niepelnosprawni.pl)
I tak się zastanawiam, może ktoś z Was wie: co daje zatrudnienie na umowę-zlecenie (czy cokolwiek?)
Konkretnie chodzi mi o prawo do leczenia i czy liczy się do emerytury.
Bo jak powiedziałam, że ja bym chciała etat, to się letko skrzywili.

 
 
20:40, annablack
Link Komentarze (18) »
Wpadnij do mnie dziś wieczorem, pokażę ci moją kolekcję znaczków

Klikacie na ostatni plik dźwiękowy na tej stronie, przyswajacie i każda Węgierka wasza. Węgier zresztą też;)


13:15, annablack
Link Komentarze (5) »
środa, 12 listopada 2008

Trzymcie za mnie jutro kciuki misie. Przed chwilą do mnie zadzwoniła pewna pani w odpowiedzi na moją aplikację. Widzicie mnie w charakterze redaktora? Oni POTENCJALNIE widzą. Wszystko będę wiedzieć jutro o 17. Chcieli nietuzinkowej.

W LM im wcisnęłam, że rzuciło mnie do transportu po filologii, bo z równą lekkością jak o literaturze chciałam móc dyskutować na temat dopuszczalnego obciążenia na osi ciągnącej TIRa;)

Jutro rozmowa. Prawdopodobnie wchodzi w grę praca zdalna. Transport mam załatwiony la mammą.

Pomyślcie o mnie ciepło zgodnie z zasadą, że egzemplarze specjalnej troski należy otaczać opieką.

20:06, annablack
Link Komentarze (12) »

Dziś mam znów dół ekstremalny. A faza cyklu mi nie ułatwia. Sierpień, wrzesień, październik...listopad. Czwarty miesiąc na zwolnieniu, a ciągle chodzę jak łamaga. Ale to ku..wstwo. Co robię w domu? Ćwiczę, jem czekolady...i w sumie tyle. Nie mam napędu na żadne działania. Przedwczoraj, jak sobie pomyślałam, co bym zrobiła, gdyby się nagle okazało, że jestem zdrowa, przyszły mi do głowy dwie rzeczy i obydwie zrobiłam. Ale od tego nie wyzdrowiałam. Jak teraz sobie myślę, co bym zrobiła, gdybym była zdrowa, nic mi nie przychodzi do głowy. Żyłabym normalnie i tyle. U siebie, na Saskiej k. Zarabiałabym pracą w pocie czoła, psioczyła na tę pracę, z radością witała weekend. Tak prawdę mówiąc, jak pomyślę, to już od listopada zeszlego roku było źle. Jak szłam, to każdy niewprawnym okiem patrząc stwirdziłby, że chyba coś brałam. Czyli: ostatnie 9 [!] miesięcy, pracowałam siłą woli. Naprawdę, obiektywnie oceniając nie miałam prawa przy takich dysfunkcjach całego organizmu docierać do pracy. A ja się dotaczałam. Zatem w tej chwili jestem na zwolnieniu, które nastąpiło o 9 MIESIĘCY za późno. Nie dziwota w sumie, że ćwiczę, ćwiczę, a to nic. Może te dysfunkcje już się utrwaliły na dobre, kto wie.

I to wszystko nie poprawia mi nastroju.

11:49, annablack
Link Komentarze (3) »
A a propos picia, to dziś za mną chodzi...
09:28, annablack
Link
wtorek, 11 listopada 2008
Kupiłam sobie kurtkę zimową w promocji. Taką wszystkomającą, dla sportowca. Wysyłkowo, bo promocja była jak się kupi w ich sklepie internetowym. No i spoko, będę mogła wywalić moją niepuchową puchówkę z supermarketu za 46 pln:D. Z pocerowaną podszewką przez którą wyłaziła mi ta watolina. Ej, bo ja jestem taka 'na ślinę' i 'na słowo honoru'. Ciuchami się przejmować? No...litości!
13:21, annablack
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 listopada 2008

Week I, day 3

Głowę bym dała, że już ten wpis dodawałam, ale go nie ma, to pewnie coś wcisłam nie ten tego.

Cały dzień ćwiczyłam. z niewielkimi przerwami. Ilość zjedzonych czekolad: dwie [no co?!] Ilość złych myśli: jakieś 0,5. Pojawiła mi się taka jedna, ale zdołałam odwrócić uwagę i zdławiłam gada. Na plus mogę zaliczyć dziś mały, ale jednak sukces w temacie zakresu czaka.Powiększył się. A oprócz Czaka zakumałam co robić, jak mi się w dłoń coś robi. I zdusiłam w zarodku. Muli mnie, więc zaraz pewnie glebnę. Te ćwiczenia to jednak szkodzą zdrowiu.

22:35, annablack
Link Komentarze (2) »

Lewa dłoń mnie właśnie nie lubi. Piszę głównie prawą. Trzeba ją będzie też pomęczyć. Zaraz wygugluję jakieś ćwiczonka w temacie.

 

Czytałam dziś o plastyczności mózgu. Rozumiem, że gdybym nie miała mózgu, to powyrabiać różne kwestie mogłoby być trudno, a tak? Muszę po prostu wytworzyć nowe połączenia i będzie spoko. huh, niedługo będę samozwańczym anatomem, neurofizjoterapeutą, czy kimś takim, hehe.

19:22, annablack
Link

Jak się uprę, to robię 60 stopni wymachu. Świr, no. Ludzie tak 'zdeformowani' jak ja, ćwiczą delikatne ogólnorozwojowe zabawy. A ja usiłuję z siebie zrobić Chucka Norrisa. A wcześniej te pady judo na rehabilitacji, a w efekcie dożywotnia blizna.

 

Inna rzecz, na którą spoglądam w piwnicy to chyba rekwizyt padre marinare - ster - barometr. Fajna sprawa. Kiedyś uwiecznię. Myślę, że trafił do piwnicy razem z różnymi innymi rekwizytami, bo może stał się obciachowy. Ale ja go lubię.

18:41, annablack
Link
45 stopni. Więcej nie idzie, cholera.
14:40, annablack
Link Komentarze (2) »

Dowód na to, że Black była blondynką, hehe, w naturze. Tak sobie ćwiczę i ćwiczę w tej piwnicy i rzucam okiem na tego małego gestapowca na ścianie. Wzrok zacięty, wątła pierś wypięta...widać, że twardziel;).
12:54, annablack
Link Komentarze (7) »

Hym. Potrzebuję pracy. Znaczy, oficjalnie cały czas pracuję, ale potrzebuj nowego miejsca pracy. Poszukiwania mam utrudnione tak długo, jak długo nie będę w stanie dotrzeć samodzielnie na rozmowę. La mamma ma samochód, padre ma samochód, bieliźniak nawet ma gracika, ale jak trzeba mnie zawieźć na rozmowę, to nikogo nie ma dostępnego. Musi mi się poprawić, bo inaczej jestem udupiona w domu z trzema samochodami..Żenada.

Jasne, mam potencjalnego osobistego kierowcę. Grzesiu się oferował, ale jakoś nie chcę w to wchodzić. No nic, ciągnę zwolnienie i pakuję. A potem pójdę do Mak śmiecia, bo tam zawsze przyjmują. tylko z wyrazem twarzy będę musiała coś zrobić. Taki kpiący nie przejdzie.

12:16, annablack
Link
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.