KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 15 maja 2017

 

 

Po raz kolejny potwierdza się, że mam wysoki próg bólu. Nie sądziłam, że można za szyję szarpać tak mocno i niczego nie wyrwać. Gosia się doczepiła do szyi i głowy, że ona siedem kilo waży, szyja musi ją dźwigać.

 

Dalej mnie bolą różne miejsca od ćwiczeń, ale ból fizyczny nie zdarza mi się często chyba.

 

No, mam zmęcz, ale...bo to pierwszy raz? Dalej mam migrenę, ale nie taką jak wczoraj...

Gosia mi dzisiaj mówiła, że przez taką pionizację wzmocnię nogi. No super, ale prawie osiem koła na pionizator, to trochę boli...

 

Będę miała to, co zdołam ugrać. Ale tak myślę... nie bez powodu trafiło mi się takie życie. Mogłabym mieszkać w jednopoziomowym mieszkaniu, mogłabym...a nie, tego nie wspomnę...w skrócie: mogłabym mieć łatwo, a łatwo nie jest i właśnie to motywuje mnie do ćwiczeń, często trudnych, ciężkich, niewychodzących. Każdego dnia kiedy prawie płaczę z ekstremalnego zmęczenia, tłumaczę sobie, że to ma sens.

 

TO MUSI MIEĆ SENS!

 

La mamma do mnie:

- Przytyj chociaż trzy kilogramy...

 

Za ciężko ćwiczę, żeby to mogło się udać. Jutro o 10.

 

20:12, annablack
Link Dodaj komentarz »

Iwona stwierdziła, że jestem w gorącej wodzie kąpana.

 

Co zrobić, po mamusi mam, choć ona uważa, że mam po niej inteligencję, a jak widać nie tylko:))).

 

 

12:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Półleżę z Hapekiem na brzuchu i czuję, że lewa mnie boli całościowo. W sumie prawa też mnie boli z napięcia, że lewa ćwiczy. Gdybym mogła, to bym odwołała, ale nie mogę, bo jestem w duchu sportowcem, a oni nie odwołują treningów, a jak już w październiku zaczęłam cisnąć, (ale tak cisnąć cisnąć), to już nie mogę rzucić: Zabieram grabki z tej piaskownicy i wróćmy do takiej pitu, pitu rehabilitacji, co to ani nie męczy, ani nie jest trudna, ale też nic mi nie daje.

 

Dużo jest do ugrania, są dni, że tak straszliwie mi się nie chce, że uo rany, ale lukam na te strome schody na parter i wiem, że musi mi się chcieć, bo jak długo będą mi przynosić żarcie z dołu?

 

Żałosna sytuacja, doprawdy. Parę dni przed czterdziestką ostatnia komisja orzeczeniowa, orzeczenia, mam nadzieję, już mi nie przedłużą. Daję z siebie wszystko, ćwicząc ile mogę żeby tak się stało.

 

I wtedy ja będę pracować na kilku etatach, żeby rodzice na starość odpoczęli.

 

Za dwie godziny Gosia. Dobrego Wam.

 

08:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 maja 2017

 

Trochę się irytuję. Mam migrenę cały dzień, a dok Dżej nie mówi jaki pionizator chce dla mnie. Nie napisał, choć prosiłam, nie wiem jak długo utrzymam pozytywne nastawienie do potencjalnego pionizatora. Wiem, że ta machina na tym etapie jest niezbędna, ale dok Dżej chyba nie ma wizji jaki ma być: aktywny, statyczny?

Ale to tak jak z tymi ćwiczeniami. Mówię mamie, że utrzymałam robienie mostka przez liczenie do trzech, mama do mnie:

- Spoko.

- Taa? Kazał mi liczyć do dziesięciu trzymając ten wznos....

 

I tak na każdym rehabie. Ciągle pod górę.

 

I jeszcze ta cholerna migrena. Cały dzień chce mi się rzygać.

 

20:18, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Dorosłam, hej.

Kobiety kupują sobie buty, torebkę, krem, ciuch, a ja sobie kupuję do pokoju... pionizator. Wiem, że wymiarów nie poprawię, urody nie zrobię, ale to, co mogę, tym się zajmę. Akcja Powrót do zdrowia trwa. Pionizator to kolejny etap do chodzenia, nie mam w domu człowieka do stabilizowania mi kolan  bioder, dlatego muszę mieć maszynę, która mnie postawi na nogi i ustabilizuje.

Która kobieta zamiast torebki oszczędności wydaje na grzmot do pokoju –pionizator? Ja, bo czuję, że to ma sens.

Jak już się naumiem stać, będę mogła chociażby zejść na parter.

A potem oddam jakiemuś szpitalowi;),

Dobrze, że mam pokój po Babci, bo do poprzedniego by się nie zmieścił.

 

A najlepsze, że to ma blacik na komputer – będę stała ucząc się niemieckiego:).

 

Taki etap.

 

 

11:21, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017

 

O fuuuck. Nie dziwota, że składanie tych strasznie długich zdań tak mi nie szło... W mordę, zrobiłam pół lekcji na poziomie A2. I, o zgrozo, część była zrobiona poprawnie:).

 

21:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Nie mogę. Pani neurolog, czy logopedka w którymś szpitalu powiedziała, patrząc na MRI, że tylko dlatego nie mam zaburzeń poznawczych przy takim zaniku czegoś,czego nazwy nie pamiętam;) , bo mówię językami;).

 

Tyle, że nie mam już siły się naukować, ani ćwiczyć.

 

Btw: Znacie kogoś, kto chciałby Mazdę 2 Exclusive z 2008? Chętnych na priv zapraszam,:)

 

18:40, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Nauka trochę pod górę, mam milion słów i mam z nich zbudować zdanie. Z deka to trudne.

A, zaprosiła mnie do znajomych pierwsza kobieta. Ale jaka! Niemka ze Stuttgartu, ucząca się polskiego. Chyba się polubimy:). Na oko, dziewczyna, młodsza sporo, o co nietrudno:))).

Wracam do moich baranów.

 

14:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Fundacja zgodziła się zwrócić mi kasę za podkłady, miło. Mam cuś na subkoncie, więc bez proszenia to zrobiła.

 

Napisałam pracę domową jak dotrzeć do centrum handlowego, ściągając słówka ze słownika (muszę się wreszcie nauczyć). Ooo. Dwie Niemki mi poprawiły i znowu sehr gut, weiter so i ani jednej poprawki. Ściągać trzeba umieć;), ale ja chcę umieć bez ściągania!

A, okazało się, że jeszcze jedna lekcja jest do egzaminu na A1.

Nur ein paar kleiner Korrekuren – zapamiętać.

 

11:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017

 

No i tego typu ćwiczeniami pod prądem skończyłam dzisiejszy rehab. Czy ktoś się dziwi, że wszędzie zabieram przedłużacz? Ja lubię prąd.

A teraz wreszcie biorę się za niemiecki.
pod_pradem

21:35, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Już wiem, czemu było do bani we czwartek. Bo czemu nie. Stanie mi wychodziło, dopiero jak dok Dżej stwierdził, że dobrze mu idzie bycie ożywionym pionizatorem (nogą mi stabilizował kolana) nastąpił zwrot akcji.

W tym momencie parsknęłam, całe bojowe napięcie padło i zaczęłam się giąć ze śmiechu. Prosiłam, żeby mnie nie rozśmieszał... A on, że to nic śmiesznego. Taaa? Ciekawe, czy gdybym musiała korzystać z tzw. stołów pionizacyjnych też by umiał sobie mnie wrzucić np. na plecy, przywiązać i pionizować całościowo. Heh, oby nigdy nie.

 

A, właśnie, ZUS chyba wierzy, że wyzdrowieję. Słyszałam, że bodajże trzecie orzeczenie, to już na stałe. U mnie nie. Mam orzeczenie do czterdziestki, znaczy kilka dni wcześniej. Na 40 urodziny będę już zdrowa? Kto wie. ZUS wierzy w moc rehabilitacji:))).

 

19:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hy, dok Dżej chyba dobrze ciśnie. Mimo że strasznie;), to skutecznie.

Rozmowa z Gosią:

- ….no i wiesz, że jak z nim ćwiczę, to jakbym się zderzała ze ścianą.

- Taki mięśniak?

- No właśnie nie! Normalny człowiek... On ma te mięśnie jakoś skompresowane?;)

 

No i zasadniczo, Gosia ze mnie zadowolona, że cały tydzień, codziennie (bez środy, kiedy Iwona mnie namówiła do odwołania (ale słusznie)) i w ostatnim roboczym dniu , po kilkunastu godzinach odpoczynku, bardzo dobrze się sprawowałam. Ale to z nią, bo wczoraj dok Dżej nawet nie skomentował moich wątpliwych osiągów

 

Dowiedziałam się, że pakowanie w siebie zwierzęcego bialka na siłce jest passé. Hm. Niemiecki poczeka - pani ma relaks.

 

12:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Czterdzieści pięć minut robiłam niemiecki na busuu, ale już znowu chce mi się spać. Patrzcie, jak mi się zmieniło. Wcześniej, to im wcześnej tym lepiej, a teraz, jak po piętnastu godzinach znowu mam ćwiczyć i to o dziesiątej, to mnie skręca. I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz.

 

A, heh, dok mnie pytał wczoraj co jem, a ja:

- No, jak te byczki siłowniane: pierś z kurczaka, biały ser, jajka...

- Bardzo dobrze.

 

Huh, byle to coś dało, bo siłowanie się ze ścianą trochę nuży.

- Jak coś ci wychodzi, to utrudniam, bo po co robić coś, co wychodzi?

- A, no tak, nie wiem po co (a w każdym razie muszę tak mówić).

 

Dobra, wracam jeszcze na trochę do niemieckiego.

Kaśka się uśmiechnęła, że dziwne, bo podoba mi się słowo, jego brzmienie. Czy ja wiem? Mam wrażliwość na słowa, po takiej szkole jestem, Kaśka jest wrażliwa na kolory, a ja na litery;) Ale już dziś poszłabym na coś innego. Studiowanie tego, co się umie, jest głupie. Uczenie się nowego jest fajne. Zupełnie mózg trzeba przekonfigurować.

 

No, dobra, poranny wylew myśli był, na chwilę jeszcze niemiecki, a od ósmej do dziewiątej małe kimnięcie programowane;).

 

Miłego!

 

07:28, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2017

 

 

- Jeszcze, jeszcze raz, jeeszczeee!- dok Dżej budował napięcie, ale mojego tyłka to... no nie mogę powiedzieć, że miał to w dupie, nie obchodziło.

Uderzałam w tkliwe kwestie:

- Rozumiesz, że ja nie mogę więcej schudnąć...- ale nie okazało się to wystarczająco ważną sprawą;).

- Dalej! Jeszcze raz!

 

Iza do mnie mnie napisała o Rammsteinie, że on niemiecki. No, że też mi nie przyszło do zakutego łba.

A oni nawet mają piosenkę, której jedną linijkę rozumiem: Du hast mich:).

Nie robiłam kursu n, bo się relaksowałam. Teraz się wezmę może. Ale nie, że już, dziś jeszcze.

 

Asia do mnie dzwoniła, kiedy miałam rehab. A teraz jestem zmęczona i nie pogadam.

I pomyśleć, że jutro o 10 mam znowu rehab. Życie nie jest sprawiedliwe;). Zartuję, przecież ruch i język niemiecki to to, co raduje najbardziej:).

 

Smichy chichy, ale jak mi się uda i w jednym i w drugim temacie, to sobie sama pogratuluję.

 

18:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Jeszcze jedna lekcja, potem egzamin i będę umiała na A1. Tylko najpierw się tego nauczę;), bo zdawać kolejne lekcje, bez nauki, wychodzi. Nie o to jednak chodzi...w ten sposób uwinęłam się z biolchemem kiedyś, kończąc szkołę z pozytywną oceną z chemii. :)))

Żeby wuef wychodził mi tak jak niemiecki, świat byłby piękny.

A tu: najpierw chudnę ekstremalnie, potem jestem tak zmęczona, że nie mam siły się nażreć odpowiednio, na powrót.

Ech, dziś o 16:30 wiecie co. Sama radość:))).

Wracam do niemieckiego.

Znam nowe ładne słowo niemieckie: tot fallen - tak czuję się po wuefie.

 

07:57, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 maja 2017

 

Niedoczas, niedoczas... za dużo chcę zrobić, a za małe jeszcze możliwości...Dzień z tych: Odejdź/nie podchodź/zachowaj odstęp.

A przecież wysiłek to szczęście, radość, że można, tak jak „Wings for life”. Ech, pobiegłabym w sprawie, ale nie maaa...tak jak wielu innych rzeczy na razie nie umiem się podjąć...

 

Iwona któregoś dnia mówi, że dziś na obiad będzie coś tam. Na to ja:

 

- Mięso, hura!

 

Zaczynam reagować jak facet... Ale ten mięsocentryzm, to przez te ćwiczenia i siłowanie z dwa razy cięższym człowiekiem.

 

Pomyślmy, której z rzeczy, których nie zrobiłam dziś, brakuje mi najbardziej?

 

21:57, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Nie rozumiem tego. Wczoraj miętoliłam lewą (nie dosłownie, heh, ale ćwiczyłam mocno), a dzisiaj boli mnie prawa. WTF, naczynia połączone? Dobrze, że nią tak dużo nie ćwiczę, mój dzisiejszy oprawca, który się nie dziwi, że dziesięć kilo zrzuciłam, bo „naprawdę dużo ćwiczę”, skupia się na ułomnej lewej, albo, ostatnio, na staniu bez trzymania. Do dziesięciu minut mam dojść, żeby móc zejść na parter wreszcie. Wcześniej, jak już było źle, dochodziłam do schodów (20 metrów?) z chodzikiem, ale teraz mam się naumieć znowu sama. Heh, mówisz, masz. Jaka jest waga zejściowa?;) 35? 37? 39? No to jeszcze dycha przedśmiertna mi została;).

Swoją drogą, żarcie z dnia zajęłoby mi pewnie całe biurko – usiłuję nie dać się wykończyć;))).

 

Jako, że '17 to rok kiedy robię to czego nie lubię, spadam do niemieckiego. Może w końcu polubię? Nie siłą kropla drąży skałę, ale uporczywością padania.

Jak chciałam piosenki niemieckojezyczne znaleźć to mi Eda Sheerana wyrzuciło...

 

08:01, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 maja 2017

 

 

 

- Jak się poprawiasz, to OK, możesz być zmęczona – rzekła matka ma ulubiona.

 

No ok, ale co zrobiłam dziś? Nic.

 

 

 

20:51, annablack
Link Dodaj komentarz »


Hu, hu. Samozwańczość czasem, bądź też raczej dobre geny, po prostu, rządzi!;)

Znowu 1h15 ćwiczenia, znowu lewa noga lepiej, dalej utrzymuje się krzywa wznosząca:). Pomimo fazy cyklu, kiedy to podobno występują pogorszenia neurologiczne. Ja tam się nie znam, tak czytałam;).

OK, Kaśka dzwoni, spadam.

12:19, annablack
Link Dodaj komentarz »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.