KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 22 stycznia 2009

O 8:45 wysłałam sms do Pana, z którym miałam się spotkać. Z łóżka. 'Jako, że nie potwierdził Pan wczoraj naszego spotkania, rozumiem, że sprawa nieaktualna.' I przewróciłam się na drugi bok. Telefon: 'Już do Pani jadę. Zapomniałem potwierdzić. Będę za kwadrans.'

Yep. Poderwałam się z łóżka i migiem czynności poranne. Nie zjadłam śniadania, ale zdążyłam. Praca bardzo fajna, z możliwością wzięcia na etat, jeśli współpraca się ułoży. Mnie się podoba. Do 15:00 Pan do mnie zadzwoni z decyzją. Robota od poniedziałku.

 

Mam dobry humor. Yeah!

10:58, annablack
Link Komentarze (1) »
środa, 21 stycznia 2009

Siedzę, jak otępiała. Ja nie mogę chodzić do szpitali, denerwuję się od razu. A do dwóch jednego dnia? Uch. Niech ja nie zapomnę, że jutro rano przyjeżdża do mnie ten pan od pracy zdalnej. Tylko żebym wstała, no!

Napisałam 21 stron moich wynurzeń. Dalej nie piszę bezwzrokowo. Powinnam częściej pisać w nocy, to mam mobilizację do bezwzrokowości...o

18:33, annablack
Link Komentarze (7) »

Budzimy się! Ale już! Zmulona dzień cały...bejbe, tak się nie da! Nie mam nawet siły ćwiczyć, to chociaż czegoś kopiącego posłucham:)

Dobre, bo polskie.

 

17:48, annablack
Link Komentarze (4) »

jestem taka, jestem taaa-ka zmę-czo-na...

Wróciłam z badań. Nie bez emocji i problemów. Miałam być do 9:30, zrozumiałam, że na 9:30. Nie mogli znaleźć mojego skierowania na rezonans, potem okazało się, że go nigdy nie było i robili na chybcika. Mam pokłute obie ręce. Jedna do morfologii i innych (chyba z dziesięć probówek), druga do kontrastu. Wyniki mri najwcześniej w piątek. Jeszcze muszę się po południu zdzwonić z kierowniczką apteki Dbam o Zdrowie, niesamowicie miłą kobietą, żeby przekazać jej jakoś dane do faktury za Tysabri na PTSR. Nie dam rady dziś już nigdzie wybyć. Nie mam siły, zresztą bez sensu jest jechać przez pół miasta, żeby tylko dać kartkę z danymi. Poproszę ją o maila, albo faks i wyślę.

Huh. Dobrze, że byłam z padre. Robił za moje nogi:).

13:43, annablack
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 stycznia 2009

Cześć wieczorem. Jestem coraz bliżej. Myślę, że 31.01 będę się uśmiechać, że pierwszy krok za mną. Wymyśliłam ten 31., bo sądzę, że ile by się to wszystko nie ociągało, na koniec miesiąca będę po pierwszej dawce:). Wiosna już do nas zmierza wielkimi krokami. Staję się jakaś pozytywna, mając perspektywę. Zawsze lepiej mieć perspektywę, niż jej nie mieć. Nawiązując do Ethel, moja doktor napisała we wniosku o powtórną komisję dla niepełno: Rokowanie- złe.

I co? Heh. I nic, muszę z tym żyć ciesząc się tym, co zawsze powtarza mi doktor doktorów, czyli la mamma: GDZIE CHODZI O ORGANIZM LUDZKI, TAM NIE MA STATYSTYK. I to staje się moim mottem. A na koniec niby smutne, ale bardzo lubiane przeze mnie (przeszli mi przez myśl Ironi, no ale ile można;)) 

 

 

21:01, annablack
Link Komentarze (10) »
Pozytywnie mi. Czuję, że wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku. Ja jestem pozytywniejsza, to i świat zaczyna działać pozytywnie w moim kierunku. I nie chce mi się też już wspominać tego, co było. Myślę, że ostatnim etapem będzie wyrzucenie z siebie tego w jednym miejscu. Wyrzucę i odetnę sobie. Narodzi się nowy człowiek. Bogatszy o to, co przeżył, ale w żaden negatywnie przez te przeżycia nie naznaczony. Po prostu mądrzejszy. 27-letni mędrzec, hehhehe.
16:56, annablack
Link Komentarze (10) »

No dobra. Grunt to się sobą zająć to się człowiekowi poprawia. Już mi lepiej. I nawet fajnie mi sie ćwiczy. I zadzwonił do mnie Pan z propozycją pracy zdalnej przy tworzeniu bazy danych na umowę o dzieło. W czwartek do mnie przyjedzie rano i się zgadamy dokładniej. Fajnie. Każdy grosz się kalece przyda, ehehheh:D

 

Wiem czemu mi lepiej. Bo zeżarłam czekoladę. No cóż. Ale chudnę. Trzeba się jakoś bronić;) Idę ćwiczyć

12:06, annablack
Link Komentarze (12) »

Brrr...straszne miałam sny. Śniła mi się moja praca z wszystkimi wrednymi zagrywkami. Powiedziałam koleżance: cieszę się, że odeszłam z tej roboty. Gdyby zdrowie mi się nie pogorszyło, dalej bym tam siedziała i dała się wykorzystywać. Obudziłam się zlana potem, a z kompa leciał Sapkowski. Prezent od Skrzacika- audiobook, który odpaliłam, żeby na czymś się skupić i zasnąć. Ale Wiedźmin w tle powoduje koszmary;). Nie pamiętam kiedy usnęłam. Próbuję się zakochać w Sapkowskim:)

Nerwa mam. Dobrze, że nie poszłam na rehab. Ukocham trochę mój organizm.

08:39, annablack
Link
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Czuję niepokój. Postanowiłam, że nie jadę jutro na rehab. Ćwiczę w domu. Co za cholerny niepokój... Idę się myć, jak wrócę zapuszczę sobie jakiś film i się ululam do snu...
22:50, annablack
Link Komentarze (5) »

Pyzy na węgierskich dróżkach. Bo w ciupągu bywa fajnie. 

 

Dobra, finito:)

22:09, annablack
Link

 

-Biuro adwokata Kutasa, słucham?

 

Po węgiersku [kutosz];)

 

Wiem, to takie niskie. Ale wtedy na stypendium mnie bawiło.

21:54, annablack
Link Komentarze (1) »
Mea culpa. Zjadłam kostkę czekolady. A chciałam być taka harda. Poza tym nie mogę pisać bo mi się co i rusz lewa rączka obraża. Będę musiała znów przejść na pismo obrazkowe...
21:41, annablack
Link Komentarze (8) »
Właśnie się dowiedziałam, że zwolnili moją koleżankę. Teraz powinni podpisać z nią umowę na czas nieokreślony, dlatego bardziej opłacało się zwolnić na miesiąc i potem podpisać nową. Mam nadzieję, że tam już nie wróci.
14:58, annablack
Link Komentarze (4) »
Huh, miałabym zlecenie tłumaczeniowe. Już na urlopie;) bo na dniach mi się urlop zaczyna. Tłumaczenie z francuskigo dokumentów sprowadzonego auta. Ale nie jestem przysięgłym, więc klops. Bywa i tak.
13:17, annablack
Link
Bardzo dobry dzień się zacząl. Ćwiczenia idą jak krew z nosa przy zaburzeniach krzepnięcia:). Zaraz biorę się za pisanie i ćwiczenie bezwzrokowości.
11:20, annablack
Link Komentarze (9) »

Muszę tu umieścić, bo pęknę, jak się nie pochwalę. Paczcie co dostałam. Yeaaaaaaaah! Kulka śpiewa Iron Maiden!:)

 

 
Dobrego dnia. Nie dajcie sobie dmuchać w kaszę. :D
10:00, annablack
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 stycznia 2009
Siedzę i piszę. Zaprzyjaźniona pani, z którą mam rehab mnie natchnęła. To już trzecia, obok la mammy i Psycho osoba, która twierdzi, że muszę to wszystko opisać. Heh, za dużo tego chyba było, ale w sumie co mi szkodzi. Ćwiczę bezwzrokowe przynajmniej.
18:39, annablack
Link Komentarze (53) »
Kurcze, dziś jestem żarta. Otworzyłam lodówkę i znalazłam tam stare pęto kiełbasy. Chyba poświątecznej. Połówkę skrytożerczo wchłonęłam (przecież nie mogę na oczach padre, który je kanapki z chlebka Wasa z serkiem itd, generalnie mało je, jak na takiego dużego faceta-marynarza;), ale stateczny brzuch mu się wchłonął jak nie je. On je mniej niż ja!) Kiełbacha była twarda, ale potraktowałam to jako ćwiczenia szczęki;) i wróciłam do ćwiczeń cielesnych. Zastrzyk białka przed  ćwiczeniem dał mi na pewn siłę;). Poza tym, jak się wymierzyłam i stwierdziłam, że 'spadywam', musiałam zeżreć kiełbachę. Odruch obronny. Bo generalnie ja nie lubię mięsa.
13:37, annablack
Link Komentarze (2) »
Czy ktoś z Was wie, ile się czeka na opis rezonansu na Banacha? Akurat na Banacha robiłam dawno i z przeproszeniem citowo. A teraz interesuje mnie standard. Hm?
12:29, annablack
Link Komentarze (8) »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.