KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 11 listopada 2008
Kupiłam sobie kurtkę zimową w promocji. Taką wszystkomającą, dla sportowca. Wysyłkowo, bo promocja była jak się kupi w ich sklepie internetowym. No i spoko, będę mogła wywalić moją niepuchową puchówkę z supermarketu za 46 pln:D. Z pocerowaną podszewką przez którą wyłaziła mi ta watolina. Ej, bo ja jestem taka 'na ślinę' i 'na słowo honoru'. Ciuchami się przejmować? No...litości!
13:21, annablack
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 listopada 2008

Week I, day 3

Głowę bym dała, że już ten wpis dodawałam, ale go nie ma, to pewnie coś wcisłam nie ten tego.

Cały dzień ćwiczyłam. z niewielkimi przerwami. Ilość zjedzonych czekolad: dwie [no co?!] Ilość złych myśli: jakieś 0,5. Pojawiła mi się taka jedna, ale zdołałam odwrócić uwagę i zdławiłam gada. Na plus mogę zaliczyć dziś mały, ale jednak sukces w temacie zakresu czaka.Powiększył się. A oprócz Czaka zakumałam co robić, jak mi się w dłoń coś robi. I zdusiłam w zarodku. Muli mnie, więc zaraz pewnie glebnę. Te ćwiczenia to jednak szkodzą zdrowiu.

22:35, annablack
Link Komentarze (2) »

Lewa dłoń mnie właśnie nie lubi. Piszę głównie prawą. Trzeba ją będzie też pomęczyć. Zaraz wygugluję jakieś ćwiczonka w temacie.

 

Czytałam dziś o plastyczności mózgu. Rozumiem, że gdybym nie miała mózgu, to powyrabiać różne kwestie mogłoby być trudno, a tak? Muszę po prostu wytworzyć nowe połączenia i będzie spoko. huh, niedługo będę samozwańczym anatomem, neurofizjoterapeutą, czy kimś takim, hehe.

19:22, annablack
Link

Jak się uprę, to robię 60 stopni wymachu. Świr, no. Ludzie tak 'zdeformowani' jak ja, ćwiczą delikatne ogólnorozwojowe zabawy. A ja usiłuję z siebie zrobić Chucka Norrisa. A wcześniej te pady judo na rehabilitacji, a w efekcie dożywotnia blizna.

 

Inna rzecz, na którą spoglądam w piwnicy to chyba rekwizyt padre marinare - ster - barometr. Fajna sprawa. Kiedyś uwiecznię. Myślę, że trafił do piwnicy razem z różnymi innymi rekwizytami, bo może stał się obciachowy. Ale ja go lubię.

18:41, annablack
Link
45 stopni. Więcej nie idzie, cholera.
14:40, annablack
Link Komentarze (2) »

Dowód na to, że Black była blondynką, hehe, w naturze. Tak sobie ćwiczę i ćwiczę w tej piwnicy i rzucam okiem na tego małego gestapowca na ścianie. Wzrok zacięty, wątła pierś wypięta...widać, że twardziel;).
12:54, annablack
Link Komentarze (7) »

Hym. Potrzebuję pracy. Znaczy, oficjalnie cały czas pracuję, ale potrzebuj nowego miejsca pracy. Poszukiwania mam utrudnione tak długo, jak długo nie będę w stanie dotrzeć samodzielnie na rozmowę. La mamma ma samochód, padre ma samochód, bieliźniak nawet ma gracika, ale jak trzeba mnie zawieźć na rozmowę, to nikogo nie ma dostępnego. Musi mi się poprawić, bo inaczej jestem udupiona w domu z trzema samochodami..Żenada.

Jasne, mam potencjalnego osobistego kierowcę. Grzesiu się oferował, ale jakoś nie chcę w to wchodzić. No nic, ciągnę zwolnienie i pakuję. A potem pójdę do Mak śmiecia, bo tam zawsze przyjmują. tylko z wyrazem twarzy będę musiała coś zrobić. Taki kpiący nie przejdzie.

12:16, annablack
Link
Prawą nogą bez spięcia kopię pod kątem prostym w bok, a lewą..ech, jak się baaardzo wysilę to jest jakieś 40 stopni w bok. Coś trzeba z tym zrobić. Zasapałam się, uch.
10:48, annablack
Link Komentarze (1) »
Kawa, jogurt, odwiedziłam moją ulubioną stronę dla domorosłych kulturystów...z lewym odwodzicielem uda coś nie bardzo. Prawą nogą takie kopy mogę wykonywać, jak w kreskówkach, albo innych filmach akcji, a ta lewa jest..lewa. Muszę coś z tym zrobić. I zrobię. Noż kurdeż. ja sobie wypracowałam cechę uwarunkowaną genetycznie! Teoretycznie, hehe, jak widać uwarunkowaną genami. No, chyba, że moja trąbka z języka to podróba. Czym przy tym są słabe mięśnie jednej strony ciała? No to pomęczę tę biedną nogę. Ahoj.
10:31, annablack
Link
niedziela, 09 listopada 2008

Nie-codzienna jest moim guru.

'Skoro-dzis-czegos-nie-mozesz-to-musisz-probowac-zebys-jutro-albo-pojutrze-mogla!'

Powieszę to sobie nad łóżkiem, wydrapię paznokciem na ścianie, wytatuuje na czole...Przeczytałam to, udałam się do kuchni zeżreć coś słodkiego, ale jak zwykle nic nie było. Wzięłam saszetkę capuccino. Było unsweetened, więc posłodziłam. Cukier był trzcinowy. Dałam kopiastą łyżeczkę. Chociaż tyle. Ci ludzie mają świra. Nikt z mojej rodziny nie ma nadwagi, a la mamma świruje trochę. 

Wypiłam i pokrzepiona wróciłam do piwnicy. I zaczęłam ćwiczyć nowe ćwiczenie równoważne. Nie będę pisać jakie, bo mnie lud wyśmieje, dodam tylko, że do tej pory chodziłam trzymając się ścian, od niedawna 'bez ścian', więc poziom ćwiczenia był niewiele, obiektywnie rzecz biorąc, trudniejszy, ale dla mnie niebo-ziemia. 

Nie chce mi się spać, zrobiłam sobie pewną listę i zaczęłam powoli realizować punkty. I Bóg mi świadkiem, że teraz nie mogę się poddać. Nie po tym mailu. Dzięks, nie-codzienna. Zobaczysz, przyjdzie dzień, że spotkamy się f2f i mi nakopiesz w d.. za moją niewiarę:)

23:10, annablack
Link Komentarze (3) »

O żesz, ..wa, no pani psycho, jaką masz na to koncepcję?

Week I, day 2:

Podejścia do ćwiczeń dwa. W tym jedno z powodu ZM [złych myśli]. Obydwa nieudane, bo nie można nazwać udanymi ćwiczenia trwające 2 minuty. Te drugie, spowodowane fazą, której nie mogłam opanować. Szukałam sobie jakichś nowych ćwiczeń i przypadkowo trafiłam na specyficzną reklamówkę organizacji, w której polskiej odmianie pracowałam onegdaj. Na filmiku młoda dziewczyna łka, że ma MS, zachorowała jak miała 20lat i w tym momencie z całego życia musiała zrezygnować. Dziewuszka o laseczce. Dołącza się chłopaczek. Wygląda na inteligenta. Też mówi, że to jest trudne, ciężkie itd. Obok komputera i innych chłopackich zabawek wózek. I-haa. Towarzystwo kanadyjskie. W Kanadzie najwięcej takich młodych szczęśliwców. 

Ok, urosła mi gula, ale myślę- dam radę. Co z tego, że dziś z powodu nieoczekiwanego wyżu jest mi źle. Próbuję ćwiczyć. Dupa. Obraz zapłakanej dziewuszki i biednego chłopca uderza ze zdwojoną siłą. Zaczynam przeglądać w myślach opcje rozładowywania tych myśli [kiedyś spisywałam na terapii]. Sen? Dobra, spróbuję. Kładę się. Nie mogę spać. Co tam dalej było? Film jakiś obejrzeć. Odpalam jakiś z płyty. Nie mogę się skupić. Idę do kuchni. Nic nie ma do żarcia. Znalazłam jakieś stare krakersy. Bo obiadu ni chu chu. Pewnie nocny dziś będzie. No dobra, nie żebym specjalnie lubiła krakersy, ale mają jeden plus. Są. Opchnęłam wszystkie= pół paczki. Wcale mi nie jest lepiej. Co pani psycho na to? 

Powiedziała, żeby zapisywać swoje myśli. Nawet pisać mi się nie chce. Nie myślę. Mam tylko obrazy. Żenada z tymi terapiami, bo jak coś, to i tak nie można sobie z tym poradzić. Psycho powiedziała: 'Nie przeczekiwać, tylko zwalczać.' Nie mam już koncepcji na zwalczanie.   Nie płaczę. Dobre i to.

15:18, annablack
Link Komentarze (9) »
 
 ..a może średnio wspomnienia, bo tu i nowsze rzeczy...
 
 
 
 
 ...zresztą wspomina się coś, czego już nie ma, a rzekłabym, że jestem niedojrzałą trzydziestoletnią prawie babą, bo podczas gdy moje kumpele rodzą dzieci,cementując komórki rodzinne, ja słucham takich różnych..
 
 
 a to? heh..o rany.. Dzidzia-piernik.
 
 
12:55, annablack
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 listopada 2008

Psychoterapia nowe podejście. Psycho powiedziała wczoraj, że spotkania raz na trzy tygodnie to za mało ze mną [no wiem, każdy facet mi tak mówi;)] i że teraz ma być co tydzień.

Ma być co tydzień, bo usilnie oporuję przed wyciągnięciem wniosków i nauk.

A zatem: new therapy, week 1, day 1:

nastroje spowodowały, że ćwiczyłam dziś pięć razy, z tego przez złe myśli- trzy razy, a tylko dwa standardowo, dla zdrowotności. Ilość zjedzonych czekolad - zero. Co mi się dziś udało? [taaak, mam se takie pytanie zadawać] Yyyy...poćwiczyć pięć razy i nie zjeść czekolady;).

A nie...wiem. Oddzwoniłam do Edith, ze szpitala. Ja z reguły nie oddzwaniam, bo nie lubię takich typowych babskich ględzeń. Ale tym razem zachowałam zimną krew, nie dałam się sprowokować i wytrzymałam 13 minut. Wyszłam tym samym na zwierzę społeczne.

 

Bez złych myśli, bo skakanie w górę z całej pary na piłce przez całe 'Summer of 69' męczy. Ale mi się musiało endorfiny uwolnić. Uch. 

21:15, annablack
Link Komentarze (10) »

Właśnie ćwiczyłam czwarty raz w dniu dzisiejszym. Bo czwarty raz miałam fazę myśli depresyjnych. Moja psycho rzekła: za każdym razem, kiedy będziesz chciała z siebie zrobić biedną myszkę, chlipiącą w kąciku, śmigaj do ćwiczeń. To śmigam i ćwiczę tak intensywnie, żeby mi się myśli skupiły na tym, jak szybko bije mi serce.

I tak dziś już cztery razy. Nie chcę więcej myśli złych, bo padnę od tych ćwiczeń.

 

15:23, annablack
Link Komentarze (7) »

Przed chwilą miałam krótkie spięcie z la mammą. O nic. Wpadłam w płaczliwą histerię. W tej dupnej chorobie najgorsza jest ciągła depresja. Jak zaczęłam chlipać, wzięłam się za ćwiczenia. Zamaszyste i agresywne. Zmachałam się i chociaż płakać mi się nie chce.

Mnie chyba już nic nie cieszy. 

13:52, annablack
Link

Dzień dobry mój kochany pamiętniczku.

Wyję sobie Summer of 69 z Brianem (Bryanem?) Adamsem. leniwie wstałam o 9. Bojowo mi nawet. Następny rehab mam w piątek, więc duży luz przede mną. Jak znam życie, to Gestapo sobie nie odpuści. Zaczyna mnie bawić, że mam mięśnie. Zawsze jakaś odmiana. Zalecenie z terapii: z każdym razem, kiedy będę chciała posmęcić, pochlipać nad swym rzewnym losem, czy zrobić z siebie biedną myszkę, mam wdziać dres i zacząć pakować. Wycisk fizyczny, szczególnie w moim przypadku, może dać same dobre rzeczy. Nie wiem, czy zdołam totalnie zrezygnować z czekolad na rzecz wysiłku fizycznego...[gadam jakbym się odchudzała, heheh]..po prostu jedno i drugie uwalnia hormon szczęścia, a ten jest zdrowszy dla mnie. Nie mówię, że czekolada zdrowa nie jest. O nie, traktuję ją wręcz jak panaceum.

A, przyzwyczajam się do ciemnych włosów. Po tych rozlicznych farbach mój ciemny bydląd stał się czymś wręcz szatyniastym. I spoko. Przedtem byłam białą plamą. Jasna skóra, jasne oczy, jasne włosy...mdło. Teraz nie jest faza ostrego blondu. Pewnie powrócę. Kiedyś. Na razie szatański były blond mi pasuje, hehhe. Nie tylko mi pasuje chyba. Szpitalnemu lovelasowi z gpsem na palcu też chyba wczoraj pasowało. Albo mu się szczęka zazwyczaj nie domyka.

10:24, annablack
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 listopada 2008
Weszła sobie dziewczynka i zaśpiewała...ja też chcę mieć taki głos..
20:39, annablack
Link Komentarze (5) »

Dzień dobry, cześć i czołem. Trochę się dzieje. Boję się pisać, coby nie zapeszyć, więc spuszczam zasłonę milczenia.

Dziś znów caly dzień w szpitalu la mammy. Wyrywał mnie pewien sześciolatek, o imieniu Andrzej. Nie wiem, jak potoczyłaby się dalej ta znajomość, bo przyszła jego mama. 

27...kto by pomyślał.  Będę sobie podśpiewywać 'Ja mam trzydzieści lat, ty masz trzydzieści lat...' 

 

Aaaa. I dostałam od Metaksy kwiaty urodzinowe. Takie, że mi serce zadrżało, bo ja wielbię grafiki Beardsley'a. To mój guru. Jego grafiki są CZARRRNE. Jak te kwiaty. Dzięki M!!!!

16:51, annablack
Link Komentarze (4) »
czwartek, 06 listopada 2008
Kenijska księżniczka nadaje. Cała Kenia świętuje urodziny Black. Jakoś mi dobrze dzisiaj. Dzięki za dobre słowa. Fajnie mi na duszy :-)
11:00, annablack
Link Komentarze (18) »

Żebym za rok o tej porze nie siedziała na wózku...

 

 

 

a jeśli będę, żebym umiała się z tym pogodzić.

00:00, annablack
Link Komentarze (8) »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.