KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Ale Wy wiecie, że ja mam zamiar uczynić ten blog jeszcze bardziej obciachowym? [No come on, jestem no future, co mi zależy. Przewlekła, ponoć nieuleczalna.., rimemba, nie mam nic do stracenia]
Otóż zamierzam umieszczać tu - tak, TU, w Blackowej strefie, okazjonalne filmiki po każdej dawce Tysabri. Co byście wiedzieli jak stoją sprawy:D i mogli się podśmiewać z black pajaca:D.

W związku z powyższym luknę jakie kamerki mają na allegrze;)
18:21, annablack
Link Komentarze (8) »
Moi mili. Plan jest taki: 21.01 na 9:30 lecę do hospitala oddać krew i moc[z], wziąć skierowanie na Banacha na rezonans tzw. wyjściowy [żeby był do porównań], który mam tego samego dnia o 12:00. Po rezonansie czekam na wynik i obracam do doktor. A potem...potem na dniach wyznaczają mi dzień i godzinę zero. :D Jadę do hospitala owego dnia, podają mi w żyłę Tysabri, czekam godzinę po kroplówce, czy czymś dziwnym lekarzy nie zaskoczę i..Hasta la victoria siempre!

Hyhy.

Ok 15.01 dostaję mailem wyciąg z PTSR- ile jest na subkoncie i-zależnie od stanu- kupuję za swoje uciułane, albo biorę fakturę na PTSR i to oni płacą, potrącając ze środków na subkoncie.
Ciekawe ile czasu zajmuje im sprowadzenie takiego leku? Obaczymy, co Che?
17:59, annablack
Link Komentarze (3) »

Dostałam na szczęście od zaprzyjaźnionej Pani. Pani Tereniu, przyda się, dziękuję!:-)
14:50, annablack
Link Komentarze (9) »
Huh. Powklepywałam w siebie mój nowy super krem o słodkiej nazwie Happy Derm. Szczęśliwa skóra, bo krem ma w sobie roślinny odpowiednik endorfin. I skóra jest szczęśliwa. No...jest. Cóż, latka lecą. Żeby wyglądać na piętnastkę jak się ma roków 27, trzeba się coraz bardziej wysilać. [Bo dla mnie- naczelnego leniwca RP nałożenie kremiszcza na pysk to wysiłek;)]

Termin  rezonansu wyznaczyli mi na 21.01 na 12. Ha. To już bliżej niż dalej do Tysabri, co?:)))))
11:56, annablack
Link Komentarze (2) »
Cześć Ludu pracujący Miast i Wsi. Życzę Wam dobrego tygodnia. I postanawiam zwlec się z wyra. Requiem mi się przykleiło. Nic już nie będzie takie jak dawniej. Ale to dobrze. Film powinien ruszyć.
09:16, annablack
Link Komentarze (3) »
Obejrzałam właśnie na You Tube Requiem dla snu. I wgniotło mnie w ziemię. Nie wiem, czy dam radę zasnąć...
01:26, annablack
Link Komentarze (10) »
niedziela, 11 stycznia 2009
Węgrzy mają taki fajny produkt cukierniczy, taką bułkę-ciasto, właściwie podobne do rogala i tak fajnie się rozwijające. Pamiętam pan Węgier obdzielał nas tym czymś, odrywając kolejne warstwy do spróbowania: to dla ciebie, to dla ciebie, a to dla kogo? Pan rozejrzał się wokół. A szőke démonnak!* Triumfalnie wykrzyknął staruszek i uraczył mnie resztką ciastka. Czyli że co? Jak się wbijam w odzień żeński (a fe, a fe), to od razu demon?:D
I tak narodziła się kolejna ksywa AB. Dziś nikt już jej nie pamięta. Mam nadzieję. Dobrej nocy. Ja sobie poczytam.








* Dla blond demona! [hu]
22:56, annablack
Link
Kropek, I'll kill you!

Tylko tyle chciałam:)

Moi drodzy, jestem głęboko upośledzona nie tylko w kwestii mieliny, ale też umiejętności komputerowych.

Jest jedna zasada: Chcesz mnie poprawić? Napisz mi w punktach ściągawkę jak mam to zrobić.

Idę pod prysznic. Do potem:)
22:28, annablack
Link Komentarze (2) »
Nie mam się dziś za co pochwalić. Do bani.
19:37, annablack
Link Komentarze (14) »

Tak jest: trzeba coś stracić, żeby coś zyskać. Masz rację, Majka. Nigdy nie poznałabym tak wielu przyjaznych mi ludzi, gdyby wszystko było jak dawniej. Tryb: zasuwam od rana do wieczora, wieczorem tak zmęczona, że nawet nie chcę nic jeść padam na łóżko. Cięcie. Następny dzień.

 

To nie o to chodzi.

16:59, annablack
Link Komentarze (4) »

Piosenka stypendialna...

 

 

 

 
..a Węgrzy w ogóle nie wiedzieli o czym śpiewamy:)
14:37, annablack
Link Komentarze (6) »

O nie! Ta strona jest naprawdę dla tych, co ich kręci przebieranie za babę. Dlatego nie ma rozmiarów męskich. Po co kobiecie..ten tego? I jest galeria. Mój Boże. Czuję się jak z kamerą wśród zwierząt...

 

To ja może coś zjem...

14:25, annablack
Link

Ehehheh, ale jaja. Na zajefajną stronkę trafiłam. Dla typów crossdressing (to ci, co się chyba za inną płeć przebierają.) Na stronce są podane tzw wymiary idealne człowieka. Zgłupieć można, bo wymiary obejmują wręcz kostkę, szyję i długość nóg. Z podanej tam tabelki dowiedziałam się na przykład, że mam za chudą, jak na ideał szyję, za wąską kostkę, za szeroka jestem w talii, biodrach, udzie i mam za długie nogi. Za to w kolanie jestem idealna. Niesamowite. Że się komuś chciało ustalić wymiary ideału. I tak właściwie po co, przepraszam? Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach na takie websity nie wchodzi.  Poza tym, ja bym jeszcze dodała długość palców i długość szyi, jak już. Spokojnie, panowie, to tabelka dla bab. Innych długości nie ma:).

Naprawdę mi coś się na dekiel rzuca z tego zwolnienia. Czy to jest normalne, żeby pół roku nie robić nic? Ja się, jak widać męczę.:D

 

Może coś fajnego sobie zapuszczę...

14:17, annablack
Link Komentarze (6) »

Cześć Dobrzy Ludzie. Co tam u Was? Nie dokopałam się do albumu stypendialnego. Do części się dokopałam, znaczy. I tak patrzyłam...rany, jaka radość w oczach! Snujemy się po śródmieściu wieczorem, dżinsy ze mnie spadają, bo na stypendium chroniczny brak kasy, zresztą, po co się żarciem przejmować, jak tyle się dzieje wokół, ręce w kieszeniach i taki luz na twarzy, jakbym upalona chodziła. A to była taka zwykła radość pt: 'Jestem daleko, mogę wszystko':) Ech...zarąbisty czas to był, zaiste.

 

Aha, kolega Wonsz mi polecił, żebym dołączyła stronę dla mówiących inaczej. Nie po naszemu, znaczy;) No to dodałam. Za mój inglisz przepraszam. Używam, bo muszę, ale nigdy go nie lubiłam. I teraz myślę komu to pokazać:)

 

Miłego dnia.

11:18, annablack
Link Komentarze (5) »
sobota, 10 stycznia 2009

A opowiadałam Wam już o akcji rumuńskiej? Na tym blogu chyba nie. No to opowiem.

Jak jeszcze pracowałam w PTSR, zostałam wysłana jako uczestnik wymiany młodzieżowej do Rumunii. Była przeznaczona dla chorych młodych (do 25 lat) i dla młodych z rodzin osób chorych. Kurde, myślałam, nie dość, że pierwszy raz lecę samolotem, to jeszcze do Rumunii.To było w 2005. Miałam 24 lata, więc jeszcze się łapałam.

Hm. Kolorowy to był wyjazd, nie powiem. Uczestnikami byli: Rumuni, Polacy, Słowacy i..kurczę..nie pamiętam..Duńczycy? Nie..jak mi się skojarzy, zupdateuje. Jakieś zimne ludy:).

Jak przylecieliśmy, rozwaliłam się na schodkach przybytku, gadając z drugą bydlondynką, z którą, tak się złożyło-skumplowałyśmy się. Sylwia była wolontariuszką, studiowała chyba rehabilitację. Siedzimy na tych schodkach, rozglądając się leniwie i  nagle słyszę włoski. Z pobliża. Okazało się, że w wymianie Youth for Europe uczestniczy dwóch wolontariuszy Włochów. Przeleciała mi taka myśl: blondynki dwie, Włochów dwóch, jesteś Andzia w jakiejś Rumunii. Have a good time baby. Co też uczyniłam.

Znaczy, samo się jakoś. Heee. Powiedzmy. Pierwszego wieczoru mieliśmy nieformalne spotkanie integracyjne, którego gospodarzami byli Rumuni...No i...Wiecie, że ja niespróbowanie wódki danego kraju uważam za zniewagę tego, który mnie gości. Nie wiem jak to się stało, ale piłam brudzia z Fulvio (malutki, ale śliczny- podzieliłyśmy się z Sylwią, ona wzięła Ettore). I tak jakoś przyjacielski buziak, zakrapiany narodową wódką Rumunów- Stalinskaja,  zmienił się w coś z deka innego, mało tego, namiętny pocałunek z Fulvio został uwieczniony szpiegowskim aparatem dziewczyny z pracy, która do końca pobytu straszyła mnie, że pokaże szefowej, jak AB spędza czas na wyjeździe z pracy (w końcu pracowałam w Centrum Info przy PTSR)

I do końca pobytu było tak milusio:D. Nawet czasem rozmawiałam werbalnie z Fulvio. Próbował po angielsku, ale to Włochów przerasta. Powiedziałam: Capisco molto, ma non so parlare (Duzo rozumiem, ale nie umiem mówić) i od tego czasu on gadał do mnie po włosku, a ja mu odpowiadałam po angielsku:D

Fajnie było. Pomijając dzień, w którym spadłam windą w szpitalu, ale to jakby opowieść na kiedy indziej;)

23:33, annablack
Link Komentarze (5) »

Chciałam tu zamieścić dla śmiechu parę zdjęć z czasów stypendialnych. Ale nie wiem gdzie mam mój stary album. Znaczy wiem, ale się do niego nie dokopię. Jak się nagle wyprowadziłam z domu, a było to bardzo nagle, zostawiłam mój pokój taki, jak był. Właściwie nic z niego nie zabrałam. Wziełam trochę ciuchów, przysłowiową szczoteczkę do zębów i zwiałam na Saską Kępę. Potem, jak w moim pokoju zamieszkał Muody, który wreszcie mógł wybyć z piwnicznej izby, pozbierał do kartonów moje rzeczy i wstawił do piwnicy. Więc...na razie nie dotarłam do albumu, jutro go znajdę, za dnia, a na razie umieszczę tu to, co właśnie znalazłam i co wzbudziło u mnie ciepłe wspomnienia.

Ten obrazek wisiał u mnie na ścianie. Jest hand made, z czasów fascynacji Klimtem. Kolory są całkiem nieoddane;) więc powiem, że obrazek jest zielony. Chyba z czasów liceum.:D 

 

22:41, annablack
Link Komentarze (2) »

Z listu do Halinki:

"A ja obmyślam różne inne sposoby dotarcia do ludzi z kasą. Ułatwia mi to, że powoli przestaję się tak koszmarnie wstydzić swojej choroby. Długo mi to zajeło, osiem lat, jakby nie patrzeć. Myślę, że dalej bym udawała mniej więcej zdrową, gdyby mnie tak nie połamało. Ja jestem zacięty zakapior;). To co, że trudno, ale nie przyznawałam się, dopóki mogłam się nie przyznawać. Podziwiam Ethel, która pisze bloga na onecie i ma to samo gówno, co ja. Ona sprawia wrażenie, że zaakceptowała kwestię. Ja nie. Szczerze- wydaje mi się takie...ludzkie, normalne, nie móc się pogodzić. I do końca pewnie całkiem się nie pogodzę. W tej chwili mam stan, że przyjęłam do wiadomości, że 'tak teraz jest'. Ale...w najmniejszym stopniu się z tym nie pogodziłam. Wojownik walczy, a nie doprowadza do zgody. Nawet, jeśli walczy z wiatrakami."

 

Nincs menekvés - Nie ma schronienia. Nawet fajne, Ossian po latach. 

 

 

12:42, annablack
Link Komentarze (25) »
Uzupełniłam swój profil na Golden Line o adres tego bloga. Nie mam się czego wstydzić. Jestem twardziel jakich mało, nie zamierzam więcej ukrywać tej gównianej choroby, bo swoim postępowaniem chyba udowodniłam, że póki mnie nie przygniecie konkretnie, to walczę. A pracować kocham. Jak nikt mnie nie będzie chciał zatrudnić, to sama się zatrudnię:D
12:19, annablack
Link Komentarze (5) »
Witam w południe. Jak nie pracuję coraz trudniej mi wstać 'za dnia';).
12:03, annablack
Link
piątek, 09 stycznia 2009

To ten co śpiewał i wyglądał jak groźna, brzydka kobieta. Na starość mu się poprawiło. Zdjęcie pochodzi z węgierskiej strony zespołu www.ossian.hu

 

23:12, annablack
Link Komentarze (11) »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.