KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 19 maja 2017

 

Hej. Gadał wczoraj z Dokiem, jak zwykle, na ćwiczeniach, o samobóju Chrisa Cornella. Powiedział krótko:

- Zabijają się słabi psychicznie.

I koniec dyskusji. Dlaczego mnie nigdy w życiu nie przeszło nawet przez myśl, żeby się targnąć na swoje życie?

Bo jakie by ono nie było, mam za silny charakter, żeby coś tak durnego mi przyszło do łba. A Chrisowi przyszło, szkoda człowieka.

 

Dalej nic mi nie jest, tylko leżę, bo nie umiem wstać.

 

Kurde, nie mam 80 cm wzrostu, tylko z deka więcej, ale ile tego nikt dokładnie nie wie, bo przecież półleżę ciągle. Dżej zapowiedział, że jak na ćwiczeniach będę stać w pionizatorze, będzie mi mierzył ciśnienie, czy serce się nie zmęczy, tak pompować krew w górę. Nie przewiduję, bo serce mam dość niezniszczalne;), ale tak, długie segmenty w pionie, to akcja. Bartek przywiezie pionizator w tę albo następną środę.

 

Pisanie, że mi się nie chce ćwiczyć, jest żenujące, bo gdyby naprawdę mi się nie chciało to bym odwołała. Ale mi się chce być zdrowa wreszcie, szesnaście lat wystarczy, więc karnie ćwiczę. Ekhm, w tym tygodniu;).

 

Wczoraj było kiepsko, a jedynym plusem było zdanie egzaminu z niemieckiego na A1. A, sprostowanie, ja nie zarabiałam 8 tysi, to było prawie przed dziesięcioma laty, ale teraz w mojej byłej firmie są zarobki rzędu 8-13 tysięcy. Tak wyczytałam o nich. Niezłe stawki, co?

 

Dobra, niemiecki miałam robić...

 

07:20, annablack
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 maja 2017

 

Kolacji nie zjadłam, spać nie mogę. Dźwignął mnie z hasłem 'Siła, masa, rzeźba', żebym klęczała na siedzeniu skórzanego fotela z PCV, mam nadzieję, a łokciami opierała się o oparcie. No i w tej postawie wytrzymałam chwilę i zwiesiłam się za oparcie. On mi kazał się podnosić, ja nie mogłam nic, tylko wisiałam głową w dół.

Tak sobie myślę teraz, do czego to zmierza? Czy robienie ćwiczeń, z których żadne nie wychodzi ma sens? Powinno być chyba przez 70 minut jedno coś, co wyjdzie, dla poprawy samooceny? Doszło do tego, że przestaję mieć napęd do ćwiczeń z Nim...

Człowiek kombinuje, no i dobrze, to jest w cenie, ale czasem, jak dziś, wszystko widzę w czarnych barwach...Ech, idę spać, bo za 12h Gosia.

 

22:54, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

-Ale do bani! Nie wychodziło mi nic!

- Bo to było trudne. Jak długo będziesz ze mną ćwiczyć, będę ci utrudniał, a jak coś ci chociaż raz wyjdzie, będę utrudniał tak, żeby ci znowu nie wychodziło.

Fajne ćwiczenia - podsumował z uśmiechem.

 

Taa, szczególnie moment gdy wisiałam głową w dół i nie miałam już siły odbić się z powrotem.

W pewnym momencie, kiedy miałam robić kolejną trudną rzecz, z wysiłku, albo raczej z bólu, bo jak nie robisz ćwiczenia w bojowym napięciu, tylko zawisasz na rękach, to jest ból i to konkretny, łzy stanęły mi w oczach..

 

A wczoraj aż się spociłam. W jedynym miejscu, w którym się pocę – na dolnych powiekach. Stąd rzadko widać kiedy się zmęczę.

 

Było strasznie, jak na wojnie.

 

20:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Ha! Zdałam A1 z niemieckiego, nisko zdałam, 73%, ale jak na bez nauki (chociaż czasownik być odmieniać już umiem;)) to spoko, ale mam certyfikat do powtórzenia za 13 dni. Na teście były rzeczy, których na kursie nie było. Sopaniowanie przymiotników? Składanie zdań, których nie rozumiem...Może za dwa tygodnie będzie lepiej. Zaczynam A2.

 

10:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Nakręciłam się, jak dok Dżej powiedział, że z zachowaniem właściwej postawy (pępek do przodu, potylica w tył, broda do dołu) siedziałam najdłużej od czasu mego maksymalnego zepsucia we wrześniu zeszłego roku, zrozumiałam, że to moment wejścia na wyżyny, czyli przyzwyczaić serce, do sprawnego pompowania krwi na wysokość. Dobra, bez pionizatora szybko się nie nauczę znowu stać, długo, przy tym, to niech będzie pionizator, w niskich pozycjach umiem już wszystko, czas na następny krok.

Wiem jaki pionizator, ale nie mogę się dobić do Bartka. Fizjoterapeuci, ci, których znam, jak lekarze, tyle robią, że wstrzelić się, żeby zamienić słowo, nie jest łatwo.

 

A tak w ogóle, dok stwierdził, że musi przygotowywać sobie o czym do mnie mówić, bo w sumie to dobrze działa na mnie. Jak wczoraj zrobiłam mostek, on opowiadał, to nie myślałam nawet, że mi ciężko. Może ciężko nie było, bo jak zrobiłam ten mostek, on opowiadał, a ja trzymałam;), dopóki mi nie kazał opaść.

 

Dzisiaj koło 16:45.

 

A, heh, zakładają nam dziś kanalizację. Trudno, co robić, woda będzie duuużo droższa. I dlatego chcę się szybko poprawić i pracować na te kilka etatów. W sumie finansowo wystarczyłby jeden, spedycyjny;), osiem tysi miesięcznie...ale ja już nie w temacie, dlatego, będę musiała wziąć kilka mniejszych...

 

Ale to jeszcze przede mną. Dobrego dnia.

 

07:50, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 maja 2017

 

Hy,hy,hy.

Taka sytuacja: zaczyna się rehab. Witam doka Dżeja szczerze, jak zawsze:

- Ale mi się nie chce. Właściwie nic mi nie jest, więc myślałam, żeby zwalić na wysokie ciśnienie, którego, jak wiadomo, nie trawię, ale potem pomyślałam, że to obciach odwoływać rehab przez ciśnienie.

Ćwiczenia się toczyły wartko, aż trafiłam na moje ulubione robienie mostka z zatrzymaniem, który to mostek ostatnio utrzymywałam przez sekund trzy i koniec.

Tym razem, jak zrobiłam mostek, to się zawiesiłam i tak trwałam w tym mostku, aż Dok musiał krzyknąć:

- Już! - żebym się opuściła:).

 

No i zasadniczo dobrze mi się ćwiczy w wysokim ciśnieniu, kto by pomyślał. Że w niskim to wiem, czyli w każdym jest spoko. Teraz widzę, że dobrze nie odwoływać, bo codzienny wycisk jakoś rozkręca wydolność:).

 

18:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Fu, 1027hPa, nie znoszę wysokiego ciśnienia. Lubię tylko jak jest szaro i buro. I bez słońca. Muszę się przyzwyczaić, bo na razie tak będzie. Dok też nie lubi wysokie go ciśnienia, więc pewnie by mnie zrozumiał, ale nie mogę odwołać, bo nie, dla zasady. Zresztą, no ej, paniusi ciśnienie przeszkadza?

Mogłoby być co esemowego, a nie migrena za migreną, na nic innego nie narzekam. Ale ja ogólnie mało narzekam.

 

Nie odwołam, nie odwołam, nie chce mi się, nie odwołam...

 

12:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Już wszystko jasne. W Trójce mówili, że w śnie się spala. Dlatego jestem taka szczupła, bo ciągle śpię, proste.

 

Wieczorem la mamma przegląda zdjęcia i pokazuje mi jedno, na co moja odpowiedź jest krótka;

- Ale pulpet.

- Miałaś 11 lat, i nie pulpet, tylko słodki pączuś.

- Dobra, dobra, słodki pulpet, ale oby nigdy więcej.

 

 

A na kolację pudełko śledzi. Czyli? Wracam w swoje szpitalne klimaty i dietę wysokośledziową. W tym musi być coś dobrego, skoro ciało się domaga. Wiem, ze kobiety w ciąży jedzą śledzie. Tam musi być ekstrakt samego dobra.

 

Dziś znowu będę czuła, że walczę ze ścianą, słowem wuef siłowy o 15, chyba. To, co powtarza mi dok Dżej, powieszę na ścianie: Mięśnie do chodzenia nie są potrzebne. I jeszcze: Wystarczą ci te mięśnie, które masz.

Ale do ćwiczeń, żeby nie odpaść w pierwszej sekundzie, tylko w trzeciej, przydają się.

 

Spadam mięśnie mózgu poćwiczyć. Człowiek podobno wykorzystuje 30% mózgu. No, a niektórzy mniej i wcale im to nie przeszkadza;).

 

08:03, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 maja 2017

Ha! Moje nogi wyglądają trochę lepiej, usłyszałam od la mammy. No, dietę byczków siłownianych mam już z miesiąc? To musi coś dać, jeszcze te codzienne ćwiczenia...

Przeglądam teorię niemieckiego, jestem na czwartej z dwudziestu lekcji, a na rehabie odmieniałyśmy z Gosią, niemieckie „być”;). Postępuję, co tu kryć, nieśpiesznie.

 

 

18:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Nie zdrzemnęłam się. Małgo, mająca alternatywne widzenie czasu;), spóźniła się prawie godzinę. Gdybym jej tak nie lubiła, chyba podziękowałabym za współpracę;).

 

Okazała się, że mam zwyżkę mocy nożnej. No i co? Takie bezmięśniowe kulasy, a dają radę, ha, ha.

 

A teraz pora relaksu.

 

12:33, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej.

Zrobiłam wszystkie lekcje z A1 (rehabilitacja mózgu wychodzi mi najlepiej), ale do egzaminu jeszcze nie podchodzę, bo właściwie to ja nie znam zasad i wszystko robię na czuja. Czuja mam językowo dobrego, ale kiedy zastanawiałam się, jak właściwie odmienia się sein, stwierdziłam, że muszę się trochę pouczyć;).

A w pracy domowej wstawiłam rodzajnik francuski...une zamiast eine ;).

 

Szyja mnie nie boli, ale bolą mnie obie nogi, znowu.

 

Nie chce mi się? Jak zawsze.

 

Chyba się letko;) zdrzemnę.

 

08:02, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 maja 2017

 

 

Po raz kolejny potwierdza się, że mam wysoki próg bólu. Nie sądziłam, że można za szyję szarpać tak mocno i niczego nie wyrwać. Gosia się doczepiła do szyi i głowy, że ona siedem kilo waży, szyja musi ją dźwigać.

 

Dalej mnie bolą różne miejsca od ćwiczeń, ale ból fizyczny nie zdarza mi się często chyba.

 

No, mam zmęcz, ale...bo to pierwszy raz? Dalej mam migrenę, ale nie taką jak wczoraj...

Gosia mi dzisiaj mówiła, że przez taką pionizację wzmocnię nogi. No super, ale prawie osiem koła na pionizator, to trochę boli...

 

Będę miała to, co zdołam ugrać. Ale tak myślę... nie bez powodu trafiło mi się takie życie. Mogłabym mieszkać w jednopoziomowym mieszkaniu, mogłabym...a nie, tego nie wspomnę...w skrócie: mogłabym mieć łatwo, a łatwo nie jest i właśnie to motywuje mnie do ćwiczeń, często trudnych, ciężkich, niewychodzących. Każdego dnia kiedy prawie płaczę z ekstremalnego zmęczenia, tłumaczę sobie, że to ma sens.

 

TO MUSI MIEĆ SENS!

 

La mamma do mnie:

- Przytyj chociaż trzy kilogramy...

 

Za ciężko ćwiczę, żeby to mogło się udać. Jutro o 10.

 

20:12, annablack
Link Dodaj komentarz »

Iwona stwierdziła, że jestem w gorącej wodzie kąpana.

 

Co zrobić, po mamusi mam, choć ona uważa, że mam po niej inteligencję, a jak widać nie tylko:))).

 

 

12:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Półleżę z Hapekiem na brzuchu i czuję, że lewa mnie boli całościowo. W sumie prawa też mnie boli z napięcia, że lewa ćwiczy. Gdybym mogła, to bym odwołała, ale nie mogę, bo jestem w duchu sportowcem, a oni nie odwołują treningów, a jak już w październiku zaczęłam cisnąć, (ale tak cisnąć cisnąć), to już nie mogę rzucić: Zabieram grabki z tej piaskownicy i wróćmy do takiej pitu, pitu rehabilitacji, co to ani nie męczy, ani nie jest trudna, ale też nic mi nie daje.

 

Dużo jest do ugrania, są dni, że tak straszliwie mi się nie chce, że uo rany, ale lukam na te strome schody na parter i wiem, że musi mi się chcieć, bo jak długo będą mi przynosić żarcie z dołu?

 

Żałosna sytuacja, doprawdy. Parę dni przed czterdziestką ostatnia komisja orzeczeniowa, orzeczenia, mam nadzieję, już mi nie przedłużą. Daję z siebie wszystko, ćwicząc ile mogę żeby tak się stało.

 

I wtedy ja będę pracować na kilku etatach, żeby rodzice na starość odpoczęli.

 

Za dwie godziny Gosia. Dobrego Wam.

 

08:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 maja 2017

 

Trochę się irytuję. Mam migrenę cały dzień, a dok Dżej nie mówi jaki pionizator chce dla mnie. Nie napisał, choć prosiłam, nie wiem jak długo utrzymam pozytywne nastawienie do potencjalnego pionizatora. Wiem, że ta machina na tym etapie jest niezbędna, ale dok Dżej chyba nie ma wizji jaki ma być: aktywny, statyczny?

Ale to tak jak z tymi ćwiczeniami. Mówię mamie, że utrzymałam robienie mostka przez liczenie do trzech, mama do mnie:

- Spoko.

- Taa? Kazał mi liczyć do dziesięciu trzymając ten wznos....

 

I tak na każdym rehabie. Ciągle pod górę.

 

I jeszcze ta cholerna migrena. Cały dzień chce mi się rzygać.

 

20:18, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Dorosłam, hej.

Kobiety kupują sobie buty, torebkę, krem, ciuch, a ja sobie kupuję do pokoju... pionizator. Wiem, że wymiarów nie poprawię, urody nie zrobię, ale to, co mogę, tym się zajmę. Akcja Powrót do zdrowia trwa. Pionizator to kolejny etap do chodzenia, nie mam w domu człowieka do stabilizowania mi kolan  bioder, dlatego muszę mieć maszynę, która mnie postawi na nogi i ustabilizuje.

Która kobieta zamiast torebki oszczędności wydaje na grzmot do pokoju –pionizator? Ja, bo czuję, że to ma sens.

Jak już się naumiem stać, będę mogła chociażby zejść na parter.

A potem oddam jakiemuś szpitalowi;),

Dobrze, że mam pokój po Babci, bo do poprzedniego by się nie zmieścił.

 

A najlepsze, że to ma blacik na komputer – będę stała ucząc się niemieckiego:).

 

Taki etap.

 

 

11:21, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017

 

O fuuuck. Nie dziwota, że składanie tych strasznie długich zdań tak mi nie szło... W mordę, zrobiłam pół lekcji na poziomie A2. I, o zgrozo, część była zrobiona poprawnie:).

 

21:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Nie mogę. Pani neurolog, czy logopedka w którymś szpitalu powiedziała, patrząc na MRI, że tylko dlatego nie mam zaburzeń poznawczych przy takim zaniku czegoś,czego nazwy nie pamiętam;) , bo mówię językami;).

 

Tyle, że nie mam już siły się naukować, ani ćwiczyć.

 

Btw: Znacie kogoś, kto chciałby Mazdę 2 Exclusive z 2008? Chętnych na priv zapraszam,:)

 

18:40, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Nauka trochę pod górę, mam milion słów i mam z nich zbudować zdanie. Z deka to trudne.

A, zaprosiła mnie do znajomych pierwsza kobieta. Ale jaka! Niemka ze Stuttgartu, ucząca się polskiego. Chyba się polubimy:). Na oko, dziewczyna, młodsza sporo, o co nietrudno:))).

Wracam do moich baranów.

 

14:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Fundacja zgodziła się zwrócić mi kasę za podkłady, miło. Mam cuś na subkoncie, więc bez proszenia to zrobiła.

 

Napisałam pracę domową jak dotrzeć do centrum handlowego, ściągając słówka ze słownika (muszę się wreszcie nauczyć). Ooo. Dwie Niemki mi poprawiły i znowu sehr gut, weiter so i ani jednej poprawki. Ściągać trzeba umieć;), ale ja chcę umieć bez ściągania!

A, okazało się, że jeszcze jedna lekcja jest do egzaminu na A1.

Nur ein paar kleiner Korrekuren – zapamiętać.

 

11:07, annablack
Link Dodaj komentarz »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.