KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 13 listopada 2017

 

 

Cze. Obudziłam się o śmiesznej porze – 6:30, co wskazuje, żem wypoczęta. Ćwiczę o jakiejś 16:15, czyli prześpię się pewnie jeszcze raz, zabijając czas do;))).

Nie mam pomysłu co będziemy robić. Koncepcję mam jedną: wstać i pójść, ale dok Dżej wie pewnie jak to naukowo rozegrać. Wiem, pionizacja, szczególnie długich segmentów, jest trudna, ale ja się nie boję, myślę, że to da się zrobić. Większość życia umiałam, a tego się chyba nie zapomina;).



Mmmm...bardzo dobrego dnia! Aha, dzisiaj Meksyk, a ja będę mieć pilota. Obawiam się jednak, że on mi się nie przyda, doktor zorganizuje mi czas.:)))

 

07:44, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017

 

Nie umiem tak zaprzeć się, zawiesić w temacie i oglądać. Nie skończyłam nawet pilotowego odcinka. Gdybym była zdrowa, moje życie byłoby dziwne, skoro całe dorosłe życie, prawie, mocno nieprzeciętnie spędzalam. Muszę być naznaczona, to jak z bransoletą pewną na kostce, żebym za daleko się nie posunęła, w dziwnych pomysłach;)

Nie przeginaj, nie przeginaj, ale ja chcę móc sobie szaleć, więc mocno ćwiczę, jak nie ja, żeby znowu móc.

Niezły powód, co?

Ja w zasadzie zawsze chciałam być naukowcem, ale na wszelki wypadek niezbyt uczyłam się niczego, co daje wiedzę naukową, a działanie wszystkiego: zachowań, prochów badam na sobie. Taki naukowiec;).

 

20:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, masakryczny dzień jakoś. Podejrzewam, że jesi jakaś zmiana . Jest mi wszystko, choć niby nic. Oglądam jednym okiem „Biały kołnierzyk”, bo mama radziła serial.

Nie chce mi się nic i do jutra, do 16:15 mam wolne. A potem, wiadomo, płacz i zgrzytanie zębów;). I śmiech, jak to na rehabie;))).

Wracam do serialu.

 

18:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Ups, już dwunasta...

12:00, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 listopada 2017

 

Żeż no. Słuchałam ostatniego Korteza i...co on tak plumka? Jeszcze bardziej niż za młodu. Pewnie to dziecko z okładki tak go spowolniło i wyciszyło. Jeśli to jego.

Gadałam z padre, pokazał mi świadectwo chrztu z równika, widziałam zdjęcia kiedyś, no i śmiał się, że słuchałam płyt w Debreczynie. Chodnikowych;).

Tylko raz:)).

Pogadałabym z Kaśką, ale pewnie ma doła. Mnie nie wolno mieć doła, bo różowych już nigdy nie łyknę, a dół bez możliwości procha na uspokojenie, to słabe. Tak więc postanowiłam nigdy nie mieć doła. Mam co robić;).

Czuję, że w poniedziałek będzie akcja. Tak mi intuicja podpowiada.

 

21:16, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Przed godziną występ piosenek legionowych na parkingu. To ja wolałam grupę rockmanów przysłaną przez kościół;). Rock chrześcijański rockowy w brzmieniu i były riffy gitarowe. No, i ładne teksty i fajny głos. Może w tym roku też będą, tylko wieczorem.

A dziś wstałam. Prawie sama. Prawie robi różnicę, co?;) Dr Dżej zaparł się, że mi przypomni, jak się wstaje.:) Taka chudzina niby, ale co chce, uczy się znowu. Skutecznie. Nie będę ich obojga stresować, stanę w poniedziałek, jak będzie dok Dżej. „Wyciągnę nogę, jak będziesz lecieć na ziemię, głową walniesz mi w stopę.”

No to jesteśmy umówieni.;).

 

15:48, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Jak Wam? Ja nie obejrzałam ostatniego kwadransu meczu, ani nie zjadłam czekolady. Szczęka opadała mi coraz bardziej, nawet kibice miejscowi jakoś tak zamarli. Stadion milczał.

Tak, należy się cieszyć, że nam nie wkopali, ale to słabe pocieszenie.

Przed kwadransem uderzyła w szybę krupa śnieżna, chyba

A mecz.. Wysiada ekipa urugwajska z autokaru i...zaczyna Kaśka:

- Ale ładni!

-No...



Prawda wyszła, jak stanęli do hymnu. Zatkało mnie i zaczynam:

- Akromegalia młodzieńcza, Basedow, wodogłowie..

Rany, jak ekipa zakładu penitencjarnego. Wydawali się przystojni...dlatego nie oglądam kobiecej piłki nożnej, bo po co? Dla samej gry? Ekhm, aż tak mnie nie interesuje;). Piłka nożna nie musi mnie już mobilizować do ćwiczeń, bo wiem, że jak chcę osiągnąć konkret, to muszę cisnąć więcej niż mogę i nie ma być przyjemnie;). Doktor Dżej powiedział, że przecież sobie żartujemy i jest fajnie. No, nie nudzę się, faktycznie. To tylko przetwać, potem będzie łatwo.



Dobrego Wam!

 

10:05, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 listopada 2017

 

 

Ha, ha, haaaaaaaaaaaaaa. Wczoraj jakoś nie wychodziło, nawet na nowych bateriach, a dziś mojemu poupadkowemu pilotowi się poprawiło i znów działa. Dobrze, że nowy też zamówiłam, bo może ożył tylko na dzień meczu?;)

Znów czuję zmęcz całościowy i boli mnie wszystko. Dobrze, że leżę, to nie muszę się bać, że się przewrócę;).

Dobrze, że mam czekoladę na mecz, w dodatku gorzką, bom chyba za słodka, żeby pokonać mleczną. Znaczy, eee, ja zjem wszystko przecie. Słodkie też. Chooociaż tort śledziowy... to by było to;).



Nawet bark prawie wcale mnie nie boli. Chociaż nieobklejonam. Opłacało się przetrwać cztery minuty bolesnego rozciągu.

 

16:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

OK, mam aplikację w telefonie TVP Sport i tak zamierzać oglądać transmisję. Rehab całkiem spoko. Co to znaczy mieć jeden wolny dzień w tygodniu roboczym... Spoko. Heh, panna Spoko tak odpisała doktorowi na odwołanie rehabu. Znaczy, słów było więcej, choć nie za dużo, ale od tego zaczęłam;).

Zasadniczo, jestem zadowolona z tego tygodnia. Trochę mało rozmaicie go spędziłam, ale wybrana branża – ruch wiele mi załatwia. Ten Oczko chyba dobrze kombinował w temacie:).

 

12:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej hej. Co dziś rozpiżyłam? Nic! Jeszcze za wczesna pora, a stać się może wiele. Tak myślałam: No chuda, bo w życiu tyle nie ćwiczyłam i nawet jedząc czekoladę w tempie 5 minut na tabliczkę wskazuje chyba, że mam po prostu dobre spalanie;).Pamiętajcie, nie łyknęłam żadnej z czterech infekcji. Zrobiłam badania chyba z 1,5 mca temu, bo mi kazali, skoro taka chuda, to na pewno coś jest nie tak. Hyh, spróbuj człowieku 17 lat od parszywej diagnozy tyle ćwiczyć.

Parszywa diagnoza po dziś dzień jest dla mnie niejasna. Na samym początku skrzywiłam się:

- Jaka brzydka nazwa... Mamo, co mi stwardnieje i dlaczego to będzie rozsiane?

Po dziś dzień niespecjalnie mnie wciąga temat;).



O 10, teoretycznie, wbija Małgo, czyli będzie gdzieś między 9:30, a 11, chyba. Może poćwiczymy wstawanie? Bo znowu z tym chodzikiem...Zawsze mam ochotę piep.nąć go przez okno. I ta chęć narasta, a ja nic, trzymam się dzielnie, powstrzymując swe złe myśli. Może niech używa ten, kto chce. Ja spróbuję go porzucić. To pewnie zapakuje mnie w wózek. No dobra, zjadę po schodach. Zobaczymy, co się będzie działo.;)

Dobrego piątku, spokojnie, zaraz wiosna!:)))

 

07:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 listopada 2017

 

 

Catherine, szykuj się, będziesz komentatorką meczu z Urugwajem. Pilot do telewizora mi się skończył, upadając o raz za dużo. Kupiłam zamiennik, ale pobraniowo dostanę dopiero w poniedziałek. Czyli mecz z Meksykiem obejrzę. Ja za często nie oglądam niczego, to nie wiedziałam, że pilot skończony. Bym miała czas, bym oglądała. Może. Ale chyba nie. Mam telewizor po Babci, grat, a ja i tak za dobrze kolorów nie widzę, to nie wiem, czy tak powinno być. Jestem nawet pewna, że  nie.



Umówiłam się z zajętą neurologopedką wreszcie, żeby mnie nauczyła oddychać na stojąco też. Albo dmuchać balony;). Takie marzenia:))).Na przyszły poniedziałek, przed dr Dżejem:).

No i tak. Zatem, Kaśka, będziesz komentować, tak jak ja Ci komentowałam skoki, a skoki mnie nie porywają.

Pamiętasz?

- Jakiś Niemiec, którego nazwiska nie powtórzę, bo mam słaby wzrok, leci. Leci, leci, leeeci...i spadł. To był daleki lot.

Może też w PR1 będzie? Ale wolę Twój wykon:).

 

19:13, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Los mi sprzyja, jednakowoż. Nie wierzę w swoje szczęście. Doktor Dż ma dużo roboty w szpitalu, w sensie więcej niż zwykle i...ODWOŁAŁ REHAB!

Ale coś mi dało do myślenia. Długość wymienionych smsów:

Doktor Dżej 14 linijek, ja 3.

Cały czas mam w głowie, żeby pisać krótko i esencjonalnie. Najwięcej treści w najmniejszej ilości znaków. Szybki przekaz informacji. A facet, normalny, tworzy mi epopeję. Super miło, że chce wyjaśnić, tak „dla baby”, ale to chyba niepotrzebne pisząc do mnie. Ja czaję półsłówka;).



Tak, czy inaczej: WOLNE i to nie ja odwołałam:)

 

15:16, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Nie dało rady spać. Ale nogi bolą! Auć! A ćwiczyłam tylko plecy i ręce. I to mnie nie boli, w mordę. Tylko nogi, których nie ćwiczyłam...Kurde, boooli. Leżą i bolą. Nie bawię się tak, że organizm to naczynia połączone i ćwiczysz jeden kawałek człowieka, boli cię drugi. Wiem, multum nowych ćwiczeń, doktor Dżej sam się śmiał, że jakiś nad wyraz kreatywny jest;).



Przypadkiem przejrzałam się w lustrze i się przestraszyłam. Nóżki nie jak patyczki, tylko jak słomki. Oglądałam kiedyś taki film o anorektyczce, która umarła. Też miała takie nóżki.

Nie odwołam, teraz już się zaparłam. Howgh!

 

13:06, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Wczoraj był bardzo dobry dzień. Dowiedziałam się, że wytrzymując, powiedzmy, odrobinę bólu, można sobie rozciągnąć niestabilny bark, bez plastra. Zaklejanie już mnie nuży, a jak można coś osiągnąć bez niczego, tylko mając wysoki próg bólu, to ja chcę;). Wytrzymać rozciąg w niewygodnym ustawieniu, to da się zrobić.

Pierwszy raz od dawna znów się cieszę na rehab. Wczoraj było lajtowo, to łatwo zniosłam:).

A, wiecie, że mam dalej, a prawie połowa listopada, komary w domu? To oswojone;), opite krwią grubasy. Przylatują do mnie – kobiety, grupa krwi 0, czyli to, co lubią najbardziej i gryzą. Mam policzek i rękę pogryzione. Dalej nie mam swędzących bąbli, to jak mają ochotę, to niech gryzą. Tylko to brzęczenie...Czemu one tak bzyczą? Sprawdziłam. Wszystko jak zwykle rozbija się o jedno. Znalazłam takie wyjaśnienie. Już w życiu nie zabiję komara. Kobiety szuka, po prostu.



Oj, spać mi się chce,,,to ja może...;)

 

07:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 listopada 2017

 

Coś mi się skojarzyło. Kto dziś wypatrzył jakąś ranę, bezkrwistą ale jednak, na barku? Nie Iwona, tylko doktor Dżej. Dlatego dziś mnie nie zakleił, mówiąc:

- Ja nie mam plastrów dla jeszcze mniejszych dzieci. (Dla niemowląt?)

Ciało się buntuje przeciw wszystkienu.

 

18:39, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Kurza dupa! Zapominam o wszystkim, tak? Banderas mnie pytał, czy nie mam mu do przekazamia życzeń. Tak się spodziewał że pewnie zapomnę i of course, zapomniałam. Ja przecież tylko ćwiczę albo odsypiam ten wysiłek, z przerwą na posiłek...



Dziś jęczałam do mamy, że ja tak się męczę, że nie mogę się odratować, a mama:

- Ćwiczenia nie mają być przyjemne.

Iwona:

- Zapisz sobie tę złotą myśl w kajeciku:))).

No to dziś też się trochę zmęczyłam, w dodatku był ból, bo rozciągałam lewy bark w dziwnych ustawieniach:/. Ale jakby miało to pomóc, zniosę każdy bół. A jak mi rozciągnie całkiem rączkę i ustawi jak ma być, to i tak nie dam się już nosić na barana, w końcu po to tyle ćwiczę, wielokrotnie wbrew sobie, żeby wrócić DO STANU WYJŚCIOWEGO.



Doktor Dż:

- Jutro też o 15, bo pacjent przed tobą chory.

- Patrz, tylko ja zawsze zdrowa i gotowa do ćwiczeń!:)))

 

16:45, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej hej. Właśnie się obudziłam i to właściwie tak „na siłę”. Pierwsza myśl? W tym miesiącu 11y, fajnie, nie będę mieć rehabu i trochę odpocznę. Rzut oka w kalendarz; Noo, nie będę mieć rehabu, bo to sobota, psia dupa! Chyba powiem dziś Doktorowi, że troszkę za ciężko ostatnio. Przestałam się cieszyć na rehab... Nie no, w życiu się nie przyznam, że za ciężko, co to ja, siebie nie znam? Uchhh. No dobra, cel jest zacny, a wczoraj przetestowałam działanie pieprzu. Tak, to był chyba tylko pieprz.

Na kolację dostałam zupkę z obiadu, nie jadam dwóch dań. W kubku, co by wygodnie było w łóżku jeść. Dyniowa, wytrawna, mniam. Padre ostrzegał, że pali. Przy pierwszym łyku pomyślałam: Czy mogę wypluć? Pieruńsko ostre diabelstwo. Przy następnych łykach było już lepiej, a po wypiciu? Mmm..energia się włączyła. Super. Postanowiłam, że przed rehabem wypiję espresso z pieprzem. Strzał na ożywienie, bo sama kawa na mnie nie działa, a energetyków mam zakaz spożywania.

Czyli kawa z pieprzem, bo imbir, kardamon, cynamon to chyba za słabe. Tylko nie za dużo tego pieprzu, bo rozwalę żołądek. Muszę spytać co Iwona dawała do zupki, że taka pycha. Nie były to śledzie, na pewno;).

 

07:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Skasowało mi się, a nie zapisałam. Wkurzyłam się i wpisu nie będzie póki mi nie przejdzie.

 

07:38, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 listopada 2017

 



Jeszcze w zielone gramy

Jeszcze nie umieramy,

Jeszcze któregoś rana

odbijemy się od ściany



Tak będzie. Nie ma letko, na strychu kleję połamane skrzydła i dalej mam chęć życia, zdziwko, co? Ale czasem jestem tak zmęczona, że nawet czytanie/pisanie smsa ze zrozumieniem jest trudne. Dlatego unikam. Wolę rozmawiać. Taka jestem niedzisiejsza.



Zasada dnia: Nie słucham tego, co podpowiada mi podświadomość: zmęcz permanentny? Nie rozumiem. Halo? Halo? Zerwało się połączenie;).



Jutro o 15. Ostatnio to była ściema z tym płakaniem. Udawałam, że beczę, żeby mi odpuścił. Ale faceci-sportowcy nigdy nie odpuszczają:D. Nie boję się, jutro nowy plaster dla dzieci. Tak leczę bark.

 

18:39, annablack
Link Dodaj komentarz »



No i nie przewidziałam tego, co mnie spotkało. A tak knułam, planując załadunek;). Małgo przyszła PÓŁ GODZINY WCZEŚNIEJ! Moja mina na przywitanie wyrażała wszystko: zaskoczenie, niedowierzanie, dziecięcy wyrzut: Ale przecież mam jeszcze pół godziny wolnego! Minęło dopiero kilkanaście godzin... Nie doba! Próbowałam chodzić, ale nogi zmęczone, wczorajszymi ćwiczeniami rąk, a konkretnie jednej, niedowładnej, bezmięśniowej;), wprawić w ruch takie coś, bez pomocy człowieka do machania uda się tylko, jak napinam całą resztę ciała. Toteż mam zmęczone nogi od machania niedowładną ręką;).

Nie mam człowieka do machania, to robię to sama, jakoś;). I mi nawet wychodzi:))).



Oj, już wolne, fajnie.

 

12:41, annablack
Link Dodaj komentarz »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.