KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 21 lipca 2017

 

Czeee. Jak Wam? Mi dobrze, jak zawsze. I tak sobie myślę, że to, co złe,

wreszcie mija. Niespiesznie odchodzi. Ile ja się z tym boksowałam bez efektu? Szesnaście lat, żeby wreszcie zacząć się poprawiać...Prawie połowa życia.

ZUS przysłużył mi się, nie dając orzeczenia bezterminowego, chyba masakrycznie bym się zdołowała. Chociaż legitkę emeryta mam już bezterminowo. I NFZ też mi się przysłużył zasłaniając się biurokracją, której nie dopełniłam, żeby dostać niby lek. Anarchistka płaci za swoje olewactwo. Jak doktor esemolog zadzwoniła do mnie, żeby przyjechać na kontrolny rezonans wskazujący obrazem mózgu, że interforon nie jest u mnie skuteczny, odpowiedziałam, że nie mogę, bo pracuję w tych godzinach. Trzeba wiedzieć kogo wnerwić. Bardzo ważną personę neurologicznego światka wkurzyłam i teraz mam. Spalona w wielu szpitalach. W sumie, ja nie lubię szpitali i jak gdzieś podpadać, to tylko tam;).



Dobrego dnia!

 

08:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 lipca 2017

 

Przez osiem ostatnich lat, Polki i Polacy...dalej pitu, pitu, Szydło w jednym tonie wypowiada się na każdy temat, Ale na Krakowskim jest dziś chyba jeszcze więcej niż wczoraj. Iwona poszła. Moja reprezentantka;).



Usłyszałam, że schudłam od tego leżenia w chorobie. To już te lata, za maleńkości byłam jak pączuś w maśle.



Generalnie, już mam dość ciepełka. Lecz cóż.

 

20:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 



Cze. Dziś You Tube wybrał dla mnie to. Już mi gorąco na myśl o tych 33 stopniach, co będą dziś. UPDATE 8:13: O 6 tak Trójka mówiła. Teraz zeszła do 28, a mój GPS mówi w telefonie, że 29 będzie.  Ja, zimna ryba nie trawię ciepełka. Przed chorobą też nie znosiłam. Są tacy ludzie, urodzeni w deszczu i burzy. Nazywa się ich Riders of the storm;).



Oszczędzam ruchy, żeby nie powodować ruchu powietrza upalnego już. Jak było z tą fizyką? Ciepłe powietrze idzie w górę czy w dół? W górę, mieszkam pod dachem, to mam cieplutko.



Ech, spadam bo się zmęczę;)

 

07:43, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 lipca 2017

 

Głupie myśli z dziś: Ciekawe czy mój obcas jedyny padre już zwodował, jako buty nieużywane. Użyłam ich chyba cztery razy. Obcas nie za duży, sześć centymetrów, mam w nich 1 m 80 cm i dziś oglądając program Sablewskiej, pomyślałam (ona uczyła babkę chodzić na obcasach): Też bym tak umiała! Spoko, tylko, żeby chodzic na obcasach, trzeba najpierw umieć w ogóle chodzic... Spoko, do czterdziestki będę umiała.



Przed chwilą zjadłam jajecznicę na kolację. Pora niezbytnia, ale kurde, głodna byłam. Albo mało i rzadko jem, albo szybko spalam. Pewnie i jedno i drugie.

O ósmej wbiła Ela, fryzjerka, ciachnęła naszą trójkę, w sensie: mamę, padre i mnie, no i po dziesiątej spożyłam. Nie czuję się najedzona, ale więcej jeść nocą chyba nie wypada.



Patrzę na sejm, walczący o tej porze i mi ich zal. Ale tylko trochę.

 

22:55, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hy, hy, wrócił mi brzuch przestrzennie mój, czyli płaski. Wzdęcia pa, pa.

Zapisałam się na rehab do obojga moich od przyszłego tygla. Teraz będzie już coraz lepiej. Nie wiem co z grzybną sprawą, ale jeszcze dwa tygodnie mam wolne. Co potem nie wiem, bo, choć nie jestem upośledzona intelektualnie, a nawet raczej kumata, la mamma uważa, że do rozmowy z lekarzem najbardziej nadaje się drugi lekarz. Do dermatologa zatem nie dzwonię ja, ale la mamma też nie, bo przecież jest zajęta.

No dobra, a jakbym nie miała mamy, brata i prawie żony brata – lekarzy, to bym po prostu zadzwoniła i już wiedziałabym wszystko.

Ale jest jak jest:).

update jakaś 14:

YT mi to wybrał:

 

 

 

 

 

 

 

A tu pan krzyczy jak ja, kiedy chcę być usłyszana;).

 

 

12:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Kurde. Zaraz się rozpłaczę. Powystawowy laps się zepsuł. Już rozumiem, czemu powystawowy jest tańszy... Twardego dysku nawet nie można sprawdzić. A ja mam antywirusa nawet, to jednak nie wystarczyło po włączeniu pojawia mi się info, że jest hard disk failure. Nie wiem, co to dla mnie oznacza, bo działa...



Wczoraj konkretnie bolał mnie łeb, na zmianę pogodową pewnie, bo dziś ma być ciepełko. Mama do mnie:

- Wybierz, co wolisz, żeby cię bolało: głowa, czy wątroba.



Zasadniczo wątroba mnie nie bolała nigdy, nie wiem jakiego rodzaju to ból, ale OK, będę dzielna, czwarty dzień nie łykam niczego i żyję. Nie no, antykoncepty łykam na regulację hormonów. Jak okaże się, że mogę nie łykać niczego i żyć w zdrowiu, to nie będę witaminek też łykać. I ile kasy oszczędzę.

A wczoraj ten sztab badań z krwi.

- Układ krzepnięcia dobry.

- Było mnie spytać, wiem, że krzepnę na piątkę, co z tego?

- Na razie nic.



No i wyszło, że mam stan zapalny, to też wiedziałam bez badań. Takie wzdęcia? Ja nigdy nie mam wzdęć.



Nie mam biegunki, hura, nic mnie nie boli, tylko ten odęty brzuch. Jest tak, jak mówiła mama: Wystąpiły u mnie wszystkie możliwe uboczne Orungalu. A to ponoć dobry lek na grzyba. Dobry, ale nie za dobry;). Mój organizm go nie lubi.



Mam zmienioną dietę na taką 'szpitalną'. Niczego zbyt przyprawionego nie mogę jeść.

- Transaminazy masz prawie w normie...

- Ale lepiej zapobiegac niż leczyć, wiem.



Dobrego Wam.

 

07:48, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 lipca 2017

 

No to jest tak, jak mówiłam. Mam stan zapalny, pewnie wątroby, polekowy. Reszta Ok. Czyli muszę a) odwołać rehab do końca tygodnia b) oszczędzać się (jeszcze bardziej, bo jestem chora). Crp 2,35 to nie byle co. Usłyszałam, że mam lepszy brzuch niż rano;). To jeszcze pewnie drugi tydzień i będę jak nowa.

Zapalenie polekowe to większa rzecz, niż esem.

 

14:28, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej, pisałam rano w telefonie. Biedna ja, nie mająca chęci ciskać lapsa na ogromny, wzdęty brzuch, to mi się długaśny wpis nie zapisał, bo za długo pisany.

Miałam badanie, ale D3 nie badałam, bo od trzech dni nie biorę prochów żadnych, więc poziom witaminy D też zaburzony.

Wchodzi koleś, ja dzień dobry, on cześć. Wychodzi, że mnie zna, a ja, w mordę, nie pamiętam. Facet mnie pamięta, a ja go nie. Widzieliśmy się dwa lata temu, to można zapomnieć chyba. Ja, jak widać, mogę.

Pobrał mi cztery probówki, chyba i starczyło mi krwi nawet:). Chyba odwołam rehab do końca tygodnia...Pomyślę.

 

09:05, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 lipca 2017

 

Huh, zapowiadało się, że trafię do Szpitala Międzyleskiego. Czemu tam? Heh, bo mam najbliżej. Zdenerwowana mama stwierdziła, że mam mocno powiększoną wątrobę i wzdęty brzuch i już widziała wszystko na czarno.

Ale, ale. Przyjechali Jachu i Kasia. Osłuchali, ostukali i stwierdzili: Ty masz biegunkę, to nie dziwne, że...i tak dalej.

Słowem: do szpitala na razie nie, ale jutro pan pielęgniarek krew mi pobierze. I zobaczymy co dalej.

Słabo mi dość , ale nie neurologicznie. Odwołałam jutrzejszy rehab. Co dalej, zobaczymy. Najpierw pisałam Kaśce, że chcę gadać, a teraz już tak słabo się czuję, że nie chcę. Niby dość tfarda jestem, ale spróbujcie tak pięć dni mieć biegunkę i jeszcze kontaktować. No więc, ja już tracę kontakt.

 

19:48, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, rany julek. Ale jest. Ciekawe jak długo można mieć biegunkę. Dziś mam całkowity zakaz wstawania, bo strach jest, że jak wstanę, to zemdleję. Znowu.

Jeden plus - nie mam już krost na rękach,ale mam powiększoną wątrobę i wzdęty brzuch. No i biegunkę. Fajnie?

Ten lek dla grzybiarzy to prawdziwy zajzajer. Dziś rano wkurzona pomyślałam, że w życiu nie łyknę żadnego leku, bo ja mam, kurde, zdrowy organizm, jak mu się nie przeszkadza. Jestem obrażona.

Dobrego Wam.

 

08:21, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 lipca 2017

 

Hej. Nie mam siły zupełnie, ale postanowiłam się zmusić, żeby nie budzić dziwnych domysłów. Od kilku dni męczą mnie objawy heh, odstawienne;), jak szczęśliwie odstawiłam lek na grzyba, to czwarty dzień mam biegunkę. Widać, że organizm usiłuje się uratowac i wyrzucić to, co złe. Na obu rękach mam osutkę krostkową, miałam jeszcze wczoraj świąd i wypryski.

Czytałam, że jak tydzień to brałam, to teraz tydzień będę dochodzić do siebie. Może uda się szybciej, ale na razie jest słabo, jutrzejszy rehab odwołałam, bo ciągle mam biegunkę, a Smecta nie działa. Co za syf z tego leku. Zadzwonię jutro do doktor i powiem, żeby mi jakiś lakier na grzyba dała może.



Ciężki weekend jakiś, czyż nie? Wczoraj zemdlałam, dziś wypluwam z siebie wszystko.

ALE, ALE. Regulowałam trochę brew, pęsetę trzymałam mocno trzęsącą się kiedyś ręką tuż przy oku i nic się nie bałam. I oka nie wykłułam.

Czyli? Troche źle, ale więcej dobrze:).



Spadam, bo wydalę niedługo nawet flaki, więc muszę się oszczędzać, baj.

 

16:20, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 lipca 2017

Hej. La mamma ochrzciła lek grzybiany mianem „gówna”, o poranku oboje pytali jak mi.

  • No...więcej nie zemdlałam:).

     

Jak widać, nie splamiłam się ćwiczeniem, bo z ubocznych jest tam neuropatia obwodowa, czyli choroba neurologiczna uszkadzająca nerwy obwodowe, osłabiająca mięśnie- to jak ćwiczyć?



- O, masz wybroczyny na stopach.

- To co, stopy odrąbujemy? :)

Na rękach mam „osutkę krostkową” cały czas. Zasadniczo widać jakim potwornym syfem jest ten lek. Nie chcę tego więcej. Mama stwierdziła, że poszuka, czy można to jakoś bezlekowo ogarnąć, a może pani doktor zmieni mi preparat na cuś innego? No, zemdleć? Ja? Huh, to nie może się powtórzyć.



Będzie państwo totalitarne? Czy nikt się nie boi?



Dobrego Wam.

 

11:15, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 lipca 2017

 



Ooo...pierwszy raz w życiu zemdlałam. Ale tak totalnie – usta mi zbladły, wyglądałam jakbym nie oddychała. Siedziałam i nie miałam siły zadzwonić do padre, żeby mnie położył w łóżku. Chciałam wybrać numer, ale nie miałam siły odblokować komórki. Im dłużej walczyłam z telefonem, tym trudniej mi było oddychać. W końcu krzyknęłam. Ma się ten głos, nawet w tym „przedśmiertnym” stanie;), bo choć padre nie za mocny w uszach;) i przebywający na parterze, usłyszał, przyszedł i razem z mamą (przecież on pooperacyjny i dźwigać nie może) mnie zdjęli i położyli na łóżku. Mama zaczęła się spinać, bo wyglądałam jakbym nie oddychała i dawała mi z liścia.

Po dłuższej chwili otworzyłam oczy i:

- ...Yyy...ale co robiłam od momentu majstrowania przy telefonie i w jaki sposób znalazłam się w łóżku, ostatnio siedziałam przecież... Co, biłaś mnie po twarzy? Ciekawe, nic nie pamiętam...



Padre zmierrzył mi ciśnienie i znowu niskie, prawidłowe 109/70, tętno 70. Oddał mi Red Bulla, którym skwapliwie się napoiłam i zaczęłam być kumata, bo wcześniej tylko miałam otwarte oczy i widziałam.



La mammę lubię za dwa teksty. Miała sobie kupić sukienkę na okazję i rzekła: Ale ja mam już sukienkę;) (jakbym siebie słyszała) i jeszcze: Leki są szkodliwe. Mamo, widać, żem twoja;).



Nigdy wcześniej nie zemdlałam. I to dosyć wow. Chyba niastępnego pulsu/kursu tego dla grzybiarzy nie chcę. Wolę, żeby mi wszystkie nożne palce odrąbali.



Ale ciśnienie nawet po omdleniu prawidłowe, a w trakcie mdlenia siła głosu taka „z głębi trzewi”. Czyli ok.

 

22:04, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cześć. Jakby to powiedzieć i nie powiedzieć...Nie no, nie mogę tego napisać, bo kto wie, kto będzie czytał. Ale sytuacja się komplikuje, generalnie. Zauważyłam, że od czasu powrotu na łamy bloga anarchii, owa zawitała w moim życiu.

Są dni, kiedy to mocno spina, ale w takich sytuacjach przepowiadam sobie: Niech wszystko po tobie spływa. Olej i rób swoje. Zamknij się, nie tłumacz, tylko rób swoje.



Swoją drogą myślałam, żem już za stara na takie czupurności. Wychodzi, że teraz bardziej się stawiam i olewam, niż wtedy. Wysoka stawka, przepowiadam sobie.



Do gina wypadałoby się udać. Ale jak, skoro mieszkam na wysokim piętrze? Spoko, Jachu mnie kiedyś zniesie, po pracy. Mój gin też ma gabinet na piętrze, też wysokim. Znajdę gina parterowego. Do jakiego doktora jeszcze trzeba? U dentysty nie byłam z pięć lat, bo nic mnie nie boli, ale chyba też by wypadało. Oj, aż się zmęczyłam, jak o lekarzach pomyślałam. Bardzo i cenię i szanuję, ale unikam.



Łyknęłam Clemastin, bo niewidoczne parchy przeniosły się na szyję. Przypomnę, że drugi czy trzeci dzień nie biorę leku na grzyba, a swędzi. Zobaczę czy przez te trzy tygodnie nadejdzie dzień bez swędzenia.



A propos: jak powiedziałam Iwonie, że coś mnie swędziło, to mnie poprawiła na swędziało. Wkurzyłam się, bo ja całe życie tak mówię i sprawdziłam w słowniku języka polskiego. Obie formy są poprawne.



I tym miłym akcentem, choć łatwo nie jest: Dobrego!

 

07:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 lipca 2017

 

 

Zwaliło się. Było pięknie brzydko, a teraz lampa słońca bije w szybę. Zmiana, zmiana. Na tę okoliczność prawie wsadziłam sobie w oko szczoteczkę od tuszu, malując ćwiczebnie. Kaśka maluje coś bo lubi, a ja bo ćwiczę precyzję.

Godzinę potem Iwona poprawiała moje malunki i zmywała z innych miejsc twarzy tusz, którego tam nie chciałam mieć.

Było zabawnie, jak zawsze.

- Nie śmiej się, bo ci wyłupię oko!

- Ja też próbowałam, ale mi się nie udało.



- I co się tak szczerzysz?

- Uśmiecham się, bo cię widzę.

- I to właśnie mnie niepokoi...



I tak sobie uprzejmie deliberowałyśmy...na każdy temat.



- No, będzie dyktatura, jak w Korei...

- Przecież już jest!

- I będą zabijać tych, którzy się nie zgadzają?

- Zagalopowałas się....

 

Kojące dźwięki na popołudnie

 

15:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Heheheeeee. Trójka mi dała nowe ładne określenie: deprywacja sensoryczna. Ustaliłam, że Kaśka nie mogłaby bez malowania, a ja bez rocka, bo ryzykujemy zachowaniami aspołecznymi, heh, czyli takimi, jakie ja mam zawsze;), ale o Kaśkę się boję;))).

A, tak, to ciągle szaro, buro, wieje, pada. Czyli tak, jak lubię.

P.S. Krosty mam dalej. Czuję się dwadzieścia lat młodsza;). A nie, fck, tylko na rękach.

 

 

11:49, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cze. Ale jest pięknie brzydko. Ciemno i pada, czyli moje klimaty.

Przeglądałam papiery i tak przypadkiem wyszło, że trafiłam na swoje orzeczenie i heh, znowu parsknęłam śmiechem. Wydawało mi się, że jak ktoś tak długo, całe życie choruje, to w końcu ZUS stwierdzi: dajmy sobie spokój, ona już nie wyzdrowieje. Zróbmy ją bezterminową.

Nie, żebym chciała, ale tak gdzieś słyszałam, że trzecie orzeczenie jest bezterminowe.

Hehe, zależy u kogo. ZUS we mnie wierzy i liczy pewnie, że leczenie rehabilitacją ma sens, bo orzeczona jako niezdolna do samodzielnej egzystencji jestem do listopada 2021. No, to mnie kręci, żeby się okazało, że chora do czterdziestki, a potem funkcjonalnie w pełni zdrowa dzięki rehabilitacji:))).



Doktor Woyciechowska namawiała, żebym rozpropagowała rehabilitację. Ja? Ruch? Heheheheeeeeeee! Ale spoko, jak z tego stanu wylezę, to rozpropaguję. Zmierza wszystko we właściwym kierunku. We wrześniu '16 oceniona w rzucie na 8,5 EDSS, teraz, na niewprawne oko : 6 EDSS.



Dobrego dnia w tej pięknej pogodzie.

 

07:56, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lipca 2017

 

Przypomniało mi się, na dobranoc;) muzyka, którą powinnam się otaczać, bo słuchałam jako zdrowa.

 

22:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Uch dzieje się dalej. Swędzą mnie już obie ręce i mam jakieś krosty/wysypkę.



- Masz krostki na rękach i wysypkę!

- Ale jeszcze nie na twarzy!- podsumowałam z radosnym uśmiechem.

Co ty się tak babo szczerzysz, uwięziona w rodzinnym domu, na piętrze.



Może dlatego, że wiem od lekarskiej mamusi, że w życiu może być naprawdę źle i to, co mnie spotkało za wielkiego młodu (19), to taka popierdółka, w porównaniu. Dlatego się szczerzę, bo wiem, że zawsze może być gorzej. To jedno, czego można być pewnym.

- Ale na grzyba działa.

- No, zabity, tylko zamiast paznokcia, mam paznokciową kupę...



Dowiedziałam się, że jest jeszcze mały, jak dorośnie, to mu przejdzie,

A, to tak jak u ludzi. Pryszcze mi znikły dopiero na studiach. Opóźnione dojrzewanie Anny B;). No ej, poszły w cholerę i oby już nie wróciły.



Mam już ostatniej dawki grzybnego środka nie łykać. Mam nie za dużą powierzchnię ciała, więc jak łykać tyle ile, przykładowo 60 kilogramowy człowiek? Powaliło mnie, swędzi mnie całe ciało. Trzeba to przerwać.



Gadam z mamą:

- Swędzi mnie całe ciało, ale to nie z brudu - parsknęłam śmiechem.

I wtedy przykułam sokole oko mamy, odbierając zakaz na grzybowy środek. No i czekam teraz trzy tygodnie aż to się ze mnie wypłucze.



A, najważniejsze, mamie chyba zaimponowałam tym telefonem do dyrekcji oddziału firmy. Nie mam na co czekać, nie mam w domu nikogo, kto mnie będzie znosił, wnosił, przesadzał. Będę umieć to, czego się nauczę. I właśnie do tego potrzebny mi pionizator.

 

18:04, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Kurdeee, już nie mogę, zadzwoniłam do pani dyrektor, że chcę ten najdroższy pionizator. Od 2,5 mca czekam,aż Bartek zamówi. Nie chcę do końca życia leżeć w łóżku, nie chcę też, żeby obcy mnie nosili na plecach, żebym znalazła się na parterze. Załącza mi się tzw. wkurw motywujący. Nie wiem jak to się skończy, podejrzewam, że nienajlepiej dla mnie, ale, heh, wychodzi, że jak nie uderzysz, to nic się nie zmieni.

 

12:23, annablack
Link Dodaj komentarz »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.