KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 25 września 2017

 

 

 

No to mam odblaskowy zielony plaster na ramieniu. Jestem obklejona na niestabilność barku à la dr Dżej, o ile mam tę niestabilność. Pomysł doka jest, że mam. Ćwiczenia były do bani, ale po dłuższej przerwie jest tak zawsze. Dok Dżej zaśmiał się, że my w sumie zawsze z ciężkich sytuacji startujemy. No i wychodzimy na prostą.

Jestem bardzo ciekawa, czy naukowe podejście do sprawy będzie skuteczne.

 

We środę o 14 Arek przynosi pionizator w kawałkach i składa. O 15 wbija Dr Dżej i obydwaj dopasowują machinę do mnie.

Nie wiedziałam, że tego typu pionizator robiony jest na zamówienie. Heh, dlatego to tyle trwało, no i był czas urlopów.

Arka nie widziałam od lat. To on zawiózł mnie do Konstancina i szedł ze mną do doktor po wniosek o wózek. To wtedy pierwszy i ostatni raz aż tak zawisłam na facecie. Ale człowiek po AWFie, to silny, dał radę;). Co prawda, podnoszenie mnie, bo tak mu się wydawało, że lekka jestem, mógł sobie darować;).

 

Czyli, trochę mi wyszło, ale więcej mi nie wyszło;)

 

Zapominamy wszystko co złe!

 

 

 

18:39, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Mam w telefonie komunikator z zapamiętanym hasłem, w lapsie nie mam, no i jak mam coś komuś do przekazania, a ktoś używa gadu, to piszę, ale coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że gg.pl jest tylko do wyciągania na szybki numerek. Odpalam gg: dziesięciu panów 18-45 zgłosiło się, żeby znaleźć dziewczynę, albo materiał przelotowy. Dwóch zaferowało mi minetkę. Żenujące.

 

Jak Wam dziś? Mi ok. Coraz bardziej czuję w sobie jesień, mój ulubiony czas. Optymizm we mnie dudni, jak nigdy. Dok mi sklei bark, w środę pionizator. Będzie się dziać. W staniu najlepsze jest to, że od niczego przyrastają mięśnie;). Gosia mi to powiedziała. Spojrzała na, ekhm, bujną muskulaturę mą i od razu jej się skojarzyło, że można coś uzyskać, nie robiąc nic;))).

 

Ciągle nie mamy włączonego pieca, ale właściwie to wciąż jest ciepło na dworze, a my mamy, dzięki uszczelnionemu dachowi, jak w termosie.

 

A, pracy domowej do dr Dżeja nie zrobiłam. Czemu? Bo wydaje mi się to głupio proste. No ale zrobię. Do 16:15 mam czas.

 

Piękna pogoda. Mniam. Od razu mi lepiej jak patrzę za okno, Tylko czekam, aż się naumiem, żeby wyjść znowu. Ale spoko, to się stanie, bo od prawie roku mam tendencję zwyżkową. Tylko czekać i spijać śmietankę;).

 

Dobrego wszystkiego!

 

08:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 września 2017

dlatego oddam głos im.

 

20:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej hej. Padre wchodzi:

- Cześć, byłem nad morzem.

 

Najlepsze jest, że z tych dwudziestu +- chłopa wszyscy tatę poznali, po czterdziestu laty! Ja też chcę tak się starzeć!

 

Chyba było fajnie.

Umnie skończyło siedem babek i jeden facet. Teraz już rozkład sił się wyrównał, ale przed laty głównie babki ten dziwny język studiowały;).

 

Co dziś robię? Nic, jak zwykle. Dopiero jutro ćwiczę o.. po 16 jakoś. Praca domowa czeka...

 

Dobrego Wam.

 

12:57, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 września 2017

 

 

Dobra, teraz napiszę. Nic mnie nie boli, nic mi nie jest, to na co tu narzekać. Lubicie takie blogi, gdzie ktoś się użala? No to nie ten blog;).

 

Już nie mogę się doczekać tego pionizatora. To nie taki stół ma być, do którego cię przytwierdzą, tylko takie coś, że stoisz stoisz, na nogach. Jak się nauczę znowu stać, to już potem pójdzie.

 

Zgadałam się z dokiem Dżejem, żeby mnie skleił barkowo w poniedziałek. Jak dobrze przyklei, to może mi się bark naprawi.

 

Jak się nazywa córka marynarza? Marynarka.

Marynarką będąc zastanawiam się jak impreza. Zazdraszczam;).

 

Nosi mnie już. Tyle lat w trybie stand by, że już mi się znudziło. Czas to przerwać.

 

 

 

 

 

 

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Nigdy (!) nie bolały mnie zęby, a wczoraj zaczęły boleć wszystkie naraz i tak mocno, że z tego bólu się rozpłakałam. Przecież dentystka, jak do niej poszłam ostatnio po sześciu latach i znalazła małą dziurkę w szóstce stwierdziła, że nie mam skłonności do dziur. Taa, bo wszystkie dziury zrobiłam sobie za wielkiego młodu, zaplombowali i już nie ma gdzie plombować;).

Mama stwierdziła, że zęby mnie bolą reumatycznie, wilgoć jest, my ciągle nie włączamy ogrzewania (zimny wychów cieląt, a raczej trzymanie w chłodzie starej krowy, to będzie młodo się trzymać;))).

Poproszę w poniedziałek, żeby mama mi przepisała jakiś Ketonal Forte, na bóle kostne. Konkretny jest, w ogólniaku brałam na miesiączki, a teraz na reumatyzm w zębach chcę. Dalej bolą, biorę słabiasty Apap, dalej ogrzewanie niewłączone...oszczędnie, no!

Mama chora dalej, padre wybył sam do Domu Marynarza na czterdziestolecie skończenia studiów. Ale akcja. Ciekawe, czy się wszyscy poznają. Jeśli dane mi będzie dożyć do 2045, to ja też chcę iść na swoje czterdziestolecie skończenia. Wypas!

 

A, nie przywitałam się, cześć!

 

08:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 września 2017

 

Huh. Po to skończyłam węgierski, żeby słuchać Orbána w oryginale. Mówił durnoty, dowiedziałam się, że Unia Europejska wyrosła z Polski i Węgier. Specjalnie zgłośniłam, żeby słyszeć oryginał, kto tłumaczył po głosie nie poznałam, rząd ma kogoś swojego.

W oryginale też durny.

Nawiązując do Orbána

 

 

 

17:45, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Bosz..dziesięć lat młodsze chłopię do mnie uderza... Miłe, ale ja nie mam o czym z nim gadać, bo TYLKO LEŻĘ W ŁÓŻKU, w mordę.

Cześć, tak w ogóle. Wczoraj wszystko było OK, ale wieczorem, po zamianie słów z Kaśką nagle, o 20 mnie ścięło w siedzeniu (!), obudziłam się na 5 minut i znowu poszłam spać. Na dziewięć godzin. Nawet kremu nie użyłam, na wieczną młodość. Takie mam geny, że mi raczej nie trzeba, ale w tym wieku, na jaki pesel wskazuje, wypada.

 

A wczoraj na kolację zzeżarłam dwie czekolady deserowe, żeby za słodko nie było, z orzechami. 1200 kcal na kolację. Najgorsze jest, że po kwadransie znowu byłam gotowa do żarcia. Nie zjadłam, bo ja nie lubię jeść przecie,

A, we środę ma być pionizator. Moze.

 

Idę spać znowu. Udanej pracy, albo snu;)

 

08:29, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2017

 

Ja tylko być może nie wyglądam na zmęczoną, ale biorąc pod uwagę, że spałam trzy godziny, to troszku jestem...

 

15:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

No i załatwione. Witamina C zmniejszona sześciokrotnie, do połówki grama. I tak się zastanawiam, czy dziś też zachorowałabym na esem. I chyba nie. Mam duuużo mocniejszy charakter, pozwalający mi znieść duuużo trudniejszą sytuację życiową. Wszystko dzieje się tak, jak przewidziałam i w odpowiednim momencie. Czterdziestkę zacznę jako zdrowa! Jeszcze mam cztery lata i kawałeczek. Zdążę.

 

Wonsz się pytał o pionizator. Nie wiem kiedy będzie. Do końca zeszłego tygodnia nie, jak widać. Spokojnie, mam ćwiczenia do robienia, żeby się stać jeszcze bardziej fit. Choleeera, nie wierzę. Ja, naczelna uciekinierka z wuefu w liceum, bo w podstawówce jeszcze się męczyłam: odmyk, wymyk, stanie na rękach, na głowie.

To potem zeszłam na złą drogę;).

 

A, jeszcze coś: suka. Ja dorastałam w dobrym domu, w spokojnej dzielnicy i dla mnie suka to nie wulgarnie kobieta, czy samochód policyjny, tylko pies – samica. Dlatego też nie rozumiem urażonych reakcji. Jeśli takie spowodowałam, to nie było to moim zamiarem.

A poza tym, jestem językoznawcą węgierskim, taką przynajmniej pracę magisterską napisałam i lubię czasem prowokować słowem;)

 

12:04, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej hej. No i, jak myślicie, siekło mnie? Wzięłam sześć razy tyle niż łykam codziennie... Ale nawet SPYTAŁAM, fakt, że trochę enigmatycznie, czy mogę łyknąć więcej...trochę...usłyszałam, że jak mi nie szkodzi, to mogę. No wiem, kwas askorbinowy, ale mnie nic nie szkodzi nigdy. Wątroba, trzustka, zestaw organów „do jedzenia” mam na piątkę, tylko żenada, bo ja nie lubię jeść. Takie niewykorzystanie, ach...

 

I teraz tak, muszę dalej ciągnąć tę straszną dawkę? Która chyba dla mnie straszna nie była, taki wysoki deficyt witaminy C miałam. Liczyłam na biegunkę, bo za dużo witaminy będzie, a tu, heh, wszystko się grzecznie przyswoiło. Już chyba organizm pokazał, że się nie boi niczego, tak jak właścicielka;), ale niebanie się przez brak wiedzy o możliwościach do bania to średnie, co? Jestem szczęśliwa, że nie poszłam na medycynę, z której i tak w pierwszym tygodniu by mnie wyrzucili. Wiedziałabym za dużo i nie mogłabym bezstresowo żyć:)

A tak, wiem to, co chcę wiedzieć i już.

 

Dzisiaj muszę odwołać doktora Dżeja, bo to zbyt niebezpieczne dla niego. Trzy osoby w domu chore, a jak coś łyknie i sprzeda córeczce? Nou, nou,nou, nie ryzykujmy. On może nie mieć takiej odporności. Sytuacja mocna, że Małgo z jutra też odwołam. Do niedzieli niech sobie chorują. Kurde, nie wiem kiedy przestaną zarażać. Objawy mają wszystkie możliwe, a ja, choć mogłabym pracować, siedzę w domu, to nie fair.

 

Wczoraj jakoś spać mi się nie chciało, wymieniłam parę myśli z Wonszem (grunt to znać ludzi, którzy mieszkają w innym kawałku świata, to zawsze ma się z kim pogadać). Poszłam spać o 3:00. Jak nie ja;)

To ta witamina C :).

 

Jako że, dziś znów robię nic, od razu mi weselej jakoś.

 

Dobrego Wam!

 

07:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 września 2017

 

Ale akcja. Po południu poczułam, że mam cieplutkie dłonie. Jak nie ja. Zimna suka ma lodowate dłonie i stopy zawsze, stąd wie, że zdrowa.

Zmierzyłam temperaturę – 37,3. To szał ciał u mnie i oznaka, że mam infekcję. No, szkoda, Małgo mi sprzedała tego wira. Nie tracąc nadziei, że witamina C mnie uratuje, łyknęłam gram na wieczór i zdziwiona, że znowu mam łapy lodowate, czyli jak zdrowa, zmierzyłam temperaturę. 37? A już dziewiętnasta, o tej porze temperatura rośnie, a nie spada. No, chyba, że chodzi o mnie;).

Zatem kolejny gram łyknęłam wieczorem i ciekawe w jakim stanie obudzę się jutro. Myśląc, że nadwyżkę wysikam, łyknęłam w ciągu dnia 3 gramy Aceroli, na co dzień 500 mg biorę.

Wiecie jaka sytuacja: wszyscy wokół chorzy. Poza, of course, Banderasem, no i, mam nadzieję, mną. Walka trwa. Jestem dzielna i niezniszczalna, w każdym razie tak sobie przepowiadam.

Heaven's hung in Black.

 

 

19:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

OOO, Iwonę też coś bierze. Czuję się osaczona. Wzięłam w sumie 1g wit. C z Aceroli i 4 Rutinoscorbiny. Wszyscy wokół rozsiewają, a ja, jeszcze zdrowa. Big bro też zdrowy, mamy dobre geny. Byle się nie dać.

Chyba odwołam reh, bo mam PMS, dr Dżej pewnie nie zrozumie, jak to facet;). Nic to, wyjdę na lenia, jak zawsze.

 

11:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

No nie! Prowadzę konwersację i pytam:

- A ty to taki bardziej amator leczeń, badań, co? - spytałam kolegi w odpowiedzi na bogatą w opisy wypowiedź nawiązującą do procedur medycznych, którym się poddał.

Heh, w mordę, ja amatorką nie jestem, całkiem nie, a muszę żyć jako córka, siostra lekarza.

Odpadłam jak mi opisywał biurokratyczne zawirowania poddania się szczepieniu za granicą.

 

Cze Wam. Myślę teraz, czy Margaret sprzedała mi swojego wirusa, z którym do mnie przyszła. Czaicie sytuację: ja na ostatnim antybiotyku, ona przychodzi chora...i teraz sprawdzimy, jak poradzi sobie moja odporność. Ile dni kluje się infekcja? Ze trzy dni maks. Jak w czwartek nie będę chora, to znaczy, że układ odpornościowy sobie poradził. Łykam więcej Aceroli i mam nadzieję, że tego nie łyknę...Ale..na antybiotyku raczej łyknę wszystko...Obawiam się.

Małgo miętoliła mi przedwczoraj twarz. Ale to bolało! Wydawało mi się zawsze, że mam wysoki próg bólu, chociaż jak mnie uszczypnęła w policzek, myślałam, że jej oddam. Pewnie chciała mi kolorki zrobić na twarzy, a tu...nie da się! Szlachetna bladość nie podlega zmianom nigdy.

 

Zimno w domu, w blokach już chyba grzeją, a my hartujemy się.

 

Za ścianą chora mama, bidulka, głos ma ja Barry White. Padre chyba ma jakiś katar. Biedny. Ja jestem zdrowa, ale poleźć do pracy nie umiem jeszcze. Taki lajf.

 

Dobrego Wam, zimno outside, ale teraz już tak będzie.

 

 

08:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 września 2017

 

 

No, teraz czuję zmęcz. W dodatku nie chcę się pozbywać koszulki przy doku. Za dobrze się nie znamy;). No ale w sumie jeśli mnie umiejętnie oklei, tak, że lewą będę mogła machać w każdą stronę, to chowam wstyd do kieszeni. Zresztą...stanika nie zdejmuję przecie, luz.

 

Jutro o 15 akcja Schowaj-ten-wstyd-Blackie. Klucze mu dałam, to koszulkę też mogę zdjąć, byle osiągnąć cel. Chcę spokojnie móc się turlać. Bo to do chodzenia potrzebne. Big Ben mnie sadzał na wózku, tylko i wyłącznie, a dok nawet nie myśli, żeby mnie sadzać, bo nie to jest jego celem. No i jest trudno, ale chyba nikt się nie spodziewał, że będzie łatwo. Śmieszna waga do wzrostu też Dżeja nie dziwi. Bo wie, że trudnego, czyli tego co już kiedyś umiałam, uczę się od nowa i para mi bucha uszami z wysiłku. I spalam wszyściutko co zjadam, a nawet więcej. Ale spoko, wiedziałam, że tak będzie. Kto wysoko mierzy, dużo musi dać:).

 

Ale będzie wypas jak mi się uda.

 

Zmułę czuję. Może jakaś muza? Tę mi YT wybrał. Synkowie Teksasu? Country? Heh, jednak nie.

 

 

18:11, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Huh, co fizjoterapeuta, to inna ocena. Dr Dżej ocenił wczoraj, że słabo, z Gosią ćwiczyłam dziś 80 min plus 10 min ćwiczeń pod prądem i stwierdziła, że jestem w całkiem dobrym stanie, dobrze idę, pomimo tygodnia przerwy. Być może od wczoraj już się poprawiłam, kto wie;).

 

A przerwy między rehabami nie było 11 tylko całe 16.

Też nie doba, ale co tam. Jutro, do 15, będzie ponad doba przerwy.

 

12:34, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej ho, jak Wam? Poszłam wczoraj wcześniej niż wcześnie spać, no bo jak Kaśka rzekła, że idzie spać bo zmęczona, to pomyślałam: A ja ćwiczyłam, to muszę być zmęczona! I też poszłam spać;).

Za bardzo niedługo Małgo. Rest time między rehabami to 11 godzin. Za mało, lecz cóż.

A dziś You Tube wybrał dla mnie to. Chyba muzyka, której słucham groźniejsza się stała, bo musi mi kopa dawać do trudnych akcji ćwiczebnych.

Wy też, Wash it all away!

 

 

07:56, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 września 2017

 

 

Kto nie słucha ojca, matki, ten się słucha psiej kołatki – usłyszałam po odebraniu wyników posiewu. Wyszło, że antybiotyk wzięty w weekend, tylko jedna piguła brand new antybota zabiła szybciutko bakterie, a dwa dni później robiony posiew, infekcji nie wykazał.

Czując, że coś nie tak, zmusiłam lekarza domowego;) do kolejnego antybota. Bo ten pierwszy nie działa.

- Dużo sikasz, bo po trzy litry dziennie pijesz -usłyszałam, to jednak mnie nie uspokoiło i tydzień łykałam drugi antybot.

 

Widać, że od tego leżenia w łóżku palma mi odbija.

 

Pierwszy rehab po tygodniu przerwy był ciężki. Uch. A dr Dżej chyba mnie lubi. Powiedział, że w nd było zadzwonić, to by przyjechał i mnie zniósł na tę imprę do dziadka. Ta, to jeszcze zawiózł i wniósł do dziadka?

 

I powiedział, że mi w środę bark obklei. Super. Ciekawe, czy inaczej niż Gosia.

 

19:28, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Nowy tydzień, nowe możliwości. Boli mnie trochę, że wczoraj nie byłam na dziewiędziesiątce dziadka, bo nie miał kto mnie znieść z góry. Ale spoko, to tylko bardziej motywuje do ćwiczeń. Jak już wyjdę z tego syfu, to chyba zgłoszę się do „Życia na gorąco”, żeby napisali jak po 17 latach od diagnozy usprawniłam się funkcjonalnie całkowicie bez niby leków, a rehabilitacją;).

To się stanie. Córka lekarza rehabilitacji leczy się rehabilitacją, a sytuacja, że nie mogę wyleźć z domu, a nawet zejść na parter, wkurza i motywuje jeszcze bardziej. W zeszłym roku Wigilia w łóżku. Nigdy więcej!

Rehab 16:45.

Dobrego Wam.

 

09:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 września 2017

 

Cze. Trudny dzień. Cała neurologia dogorywa, familia wybyła na imprezę do dziadka. Ja nie, bo sama jeszcze nie umiem zleźć z piętra, a nie ma kto mi pomóc. Taka sytuacja.;).

 

13:16, annablack
Link Dodaj komentarz »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.