KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 19 stycznia 2018

 



Bandziorno. Wczoraj mnie zgięło, bo, ekhm, czymś się zatrułam. Tyle jem, że mogę się czasem zatruć. A najlepsze, że skoro miałam krótką biegunkę, to założyłam, że mam grypę żołądkową. No, coś wreszcie, pewnie mnie pokonał jakiś wirus. Heh, chyba ja sama siebie pokonałam, dając sobie jakieś dziwne żarcie. A skoro założyłam, że mam rotawirusa, to oczywiście znów rehab odwołałam. Bałam się, że to wir i sprzedam go Dżejowi. Czyli zatroszczyłam się o innych, bo we wtorek Gosię odwołałam i zastanawiam się czy dziś też odwołam dla pełnego tygodnia niećwiczenia;). Nie no, raz, w środę, ćwiczyłam...boks;).

Dżej jest przekonany o moim lenistwie wewnętrznym, to po co wyprowadzać go z błędu? Eee, opłaca się utrzymywać wśród innych to przeświadczenie. To może mi się przydać. „tego też nie zrobię, bo przecież jestem leniem”. Niezłe.



Tak więc, nic mi nie jest, jak zwykle. Dobrego Wam

 

07:40, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 stycznia 2018

 



Dobry...Przemek mi napisał, że ma nadzieję, że dam radę, a propos pracy. Cofnęłam się w staż chorobowy, mniej więcej do jego stażu. No i, nie da się ukryć, wtedy to moje móżdżkowe esem dawało do wiwatu. Ręce trzęsły mi się tak, że nie mogłam nic – jeść, pisać, trafić kluczem w dziurkę;). No a teraz mózg rehabilituję ze specem od móżdżku, więc  jest lepiej. Z jednej strony lepiej, z drugiej gorzej, bo przecież tylko leżę. Ale właściwie co innego mam robić? Nie zlezę jeszcze po tych wysokich schodach na parter, nie wjadę do łazienki, bo próg. Nie ma co robić w tym budownictwie, więc, żeby się nie nudzić, podjęłam pracę. Poniekąd podjęłam. Pani kierowniczka biura pracy wpisała mnie na listę pracowników banku (wciąż nie mogę w to uwierzyć;), ale przypomniała mi się taka taktyka, że w dużej firmie zatrudnia się osobę taką 'od czapy',żeby pomagała czasem spojrzeć z dystansu) i wysłała do PFRONu. Nie podpisałam żadnej umowy. Pani kierowniczka przyjedzie do mnie w przyszłym  tygodniu, odebrać papiery, bo powiedziałam, że nie mogę wyjść na spotkanie, bo schody.

Taka sytuacja. Cała nadzieja w Dżeju, że mnie z tego wyciągnie.



Dziś też mam z nim rehab, tyle, że nie wiem, o której. W pół do czwartej? Chyba.



No, obiad mam wczorajszy, nie trzeba mi nic gotować:). Powala mnie moja oszczędność:)

 

07:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 stycznia 2018



Zmiany zmiany, rehab o 14. Zdążę zjeść obiad?

 

11:57, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. No, nie da się ukryć jestem zdrowa, nie złamała mnie żadna infekcja, a przynosili takie przepasażowane, a ja nic. Chuda, ale byk, dlatego rehabu nie odwołam, Dżej przysłał mi artykuł o Ocrelizumabie z jakiegoś med coś tam. Medexpress?. Heh, przeczytałam i to nie jest dla mnie. Piszą, że do wczesnej pierwotnie postępującej, albo rzutowej. Nie mam ani takiej, ani takiej, esem całe dorosłe życie mam, to już tego nie zauważam;). No a to ryzyko rakowe? Ekhm, w mojej sytuacji życiowej, że tak się wyrażę, lepiej nie ryzykować.

Sorry, że tak późno piszę, heh, przypomniało mi się spotkanie z dziennikarką z „Polityki”, nie pamiętam po co;) i pani dziennikarka opowiadała mi, że pewna pani przysłała im swoją książkę i to była żenada, bo na każdej stronie było to samo. Zatem, żeby u mnie nie było to samo, piszę wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia.

W tym roku dam radę przejść i zejść, (a i jeszcze wstać!) tak czuję. Będzie wypas. A potem, skoro Polacy zatrudnić mnie nie chcą, choć na chwilę wyjadę na Węgry, popracować. Cholera, ja lubię pracować!

Dobrego Wam, Dżej chyba o 15. Ładnie jest, tak czysto;). I nawet w miarę mi dobrze. Ale wiecie, mi niewiele trzeba. Nawet na podłodze mogę spać, jak w Station Guesthouse;)

 

09:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 stycznia 2018



Muszę to napisać, bo to śmieszne. Nie mogłam płynnie z Budapesztu pojechać do Debreczyna, trzeba było noc gdzieś przekimać. Zatem? Wzięłam opcję najtanszą: na podłodze, na poddaszu. Niestetyż nie przewidziałam, że stary plecak Polsortu, zapakowany między innymi flaszkami (no co!) pokona mnie tak, że przewrócę się kołani do góry, Tak się stało. Zawlokłam ciężki plecak do kuchni, postawiłam na stole, założyłam i każde trzy kroki nagradzałam jednym pogacsem. Ciasteczkiem kupionym na stacji metra.

A, chciałam pokazać jakie mam plecy, kręgośłup mi wystaje. Nadaje się do ulotki: Mało jedz i dużo ćwicz. Niech rządzi anoreksja!

Ale nie pokażę. Można się uczyć anatomii. Ja pleców nie widzę, to wydaje mi się, że nie jest tak źle. Zasadniczo przestałam lubić jeść, jak zachorowałam.



Jutra chyba nie odwołam.

 

17:07, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Hej. Jestem, ale tylko na chwilę. Mam chyba infekcję, choć mama stwierdziła wczoraj, że jestem zdrowa. No, niby tak pisałam, że moja odporność to sztab morderców i złamac mniłe nie jest łatwo, a jak już, to pewnie w miesiączce. Wtedy łyka się wszystko. Nie wiem, co mi jest, po prostu nie mam siły. Koszmarnie, czyli u mnie objaw chorobowy.

Nie przyjęli mnie do pracy. Czemu to mnie nie dziwi. Wygrać z niepełnosprawnymi bez szans.

Wczoraj odwołałam Dżeja, dziś odwołam Gośkę no CZUĘ SIE CHORA. Jeszcze wczoraj była pani sąsiadka. Ja ją lubię, ale nie jak jestem chora. Chociaż nie widać.

 

07:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 stycznia 2018

 



Chciałam pogadać, ale nie miałam z kim (miałam, ale nawet nie zadzwoniłam), a problemy wokół, nie moje, rzecz jasna, to zaczęłam odmawiać pompejankę za rodzinę. Trochę to trwało, bo odmówić cały różaniec na raz, to nie takie pitu pitu. Jak trwoga, to do Boga? Zmęczyłam się, ale 54 dni tak mam mówić. No i spoko, czymś pozytywnym się zajmę. Mój spowiednik będzie zadowolony.

 

20:26, annablack
Link Komentarze (1) »

 



Dobry. Jak Wam? Słucham Manna w Trójce, w ogóle, wracam do Trójki, zatykam tylko uszy na wiadomości;), bo są tu audycje, bez których ja nie mogę:).I bez Niedźwiedzia byłoby ciężko.

Wczoraj poszłam spać już dziś, musiały być jakieś wybuchy na słońcu.

Ciekawe, czy z którejś z tych dwóch prac mi oddzwonią. Sytuacja jest o tyle trudna, że jeśli szukają kogoś z orzeczeniem, to niepełnosprawny, jeśli tylko chce pracować, musi być o niebo bardziej wykształcony, nauczony, kompetentny, niż zdrowy. Niepełnosprawni też dzielą się na tych, którzy chcą pracować, rozwijać się i na tych, którzy mają to w poważaniu, bo przecież są chorzy. No i są jeszcze bardzo chorzy, którzy może i by chcieli,, ale nie mogą nic.

Boję się, że wyjdę na za głupią. Pokonają mnie niepełnosprawni, którzy chcą, mogą i są kompetentni.

Pozostaje mi szukanie innych ofert. I nie, najłatwiejszego zawodu świata nie chcę, bo hańbi. Widzicie, znalazłam hańbiącą pracę;)



Dobrej niedzieli.

 

11:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 stycznia 2018

 



Znalazłam jeszcze kilka listów do Babci. Przez pół roku można dużo listów stworzyć. Miałam czas, to pisałam. Jak nie piłam, to pisałam;). Siedząc na fakultecie, na środku auli, też pisałam list. Przecież nie notowałam wykładu z Islamu, Afryki czy polskiego socjalizmu. Czy też francuskiej literatury XIX wieku. Na wykład Francuza chodziłam tylko po to, żeby coś zrozumieć. Chodziłam, to za dużo powiedziane. Pojawiłam się raz, na ostatnim wykładzie, po podpis. Z reguły wychodziło. Tylko afrykański wykładowca odpowiedział na moje przepraszające, że na ostatnim wykładzie nie byłam (na przedostatnim też, na pierwszym też, zresztą), że najważniejsza jest Afryka. I podpisał. Czyli luz. I tak 240 h. No, nie rozumiałam, to po co tracić czas? Chodziłam na te, na których mogłam siąść za szafą i...pisać list:).

Słabo mi, bo wysokie ciśnienie, ble.

 

19:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Jużem wypoczęta, mogę pisać. Czemu nie mogę na stałe zamieszkać na Węgrzech? Bo nie zdzierżyłabym tego patriarchatu. Raz, na początku pobytu zderzyłam się z kolesiem, wchodząc do metra. Ja, przyzwyczajona do modeli przedwiecznych, myślałam, że mnie przepuści, a Azjata przyzwyczajony, że to facet jest królem. A tu zdziwko. Nie przylazłam kopulować z gnojkiem jednym na stole w lesie, przecież mnie wybrał, a drugiemu nie ustąpiłam wejścia w metrze. Czego ja się spodziewam? Ich pierwotna literatura ma określenie „zwierzę kobiece”. Ale szajs. Niech sobie kopulują chłopcy z chłopcami! Już zapomniałam, co to za prymitywy. Szkoda, bo. zasadniczo. przystojni faceci, ale zbyt mi ich natura nie leży.



A ta muzyka przyciągnęła nas, kiedy wiosną, latem pogodowo, szlajałyśmy się po mieście i trafiłyśmy na manifę;).

 

 

 

 

14:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Bladym świtem, yyy, czyli o jakiejś ósmej, chyba … zamieniłam dwa słowa na Messengerze z Wonszem. Pożegnałam się szybko i, zmęczona czytaniem maili do znajomych, ze stypendiów, wróciłam spać. Ej, to historyczne maile, sprzed piętnastu lat, dlatego mam wydrukowane. Jeszcze ani my, ani oni nie byliśmy w Unii. Było naprawdę śmiesznie. I teraz nie wiem, czy to pisałam na tym blogu, czy u absynt, więc sobie napiszę;). W jednym z maili opisywałam koleżance z Toronto, że zaproszono mnie na szalonna sütés, czyli pieczenie słoniny. Oni ją tak, jak my kiełbasę. Niewiarygodne. No to wybyłyśmy, dziwny autobus wywiózł nas gdzieś w dzicz, do lasu, w którym skojarzyły mi się jakieś programy o ekstremalnych podróżach. Śmiesznie. Nas było sześć, pojechało z nami z dziesięciu (?) kolesi. Droga była dość ekstremalna, góra, dół, góra, dół. I tu dochodzimy do momentu, w którym Black dostaje ksywę. U stypendystek, bo nie chcę wiedzieć czy i jaką miałam ksywę u Węgrów.

Droga, którą nas prowadzili była z konkretnymi spadkami. Przez całą trasę wyrastał przede mną chłopaczek zwany Loczkiem, wyciągając pomocną dłoń, ze słowami: - My lady...na ustach. (KOREKTA: na ustach nie mogą być słowa, tylko uśmiech, jak już! Słowa na języku, ale nie na ustach!) Nie dziwię się w sumie, że zostałam po powrocie ochrzczona przez dziewczyny „majlejdi”, bo Loczek zwracał się tak nad wyraz często.

Chłopaki jedli te swoje fuj-słoniny, zalewali do tego czym się da. Im było później, tym mocniej. A królem picia był Loczek. Od zawsze wiedziałam, że pociągam pijaków. Im bardziej narąbany, tym bardziej się podobam;).

Loczek położył się na drewnianym stole i zaczął się drzeć, żebym do niego na ten stół przyszła. An-na- łatwo krzyknąć po pijaku, to wył, a ja poczułam się dość niekomfortowo, uświadamiając sobie, że wokół za dużo pijanych gości, ja nie wiem gdzie jestem, nie wiem, jak wrócić do akademika, zresztą o tej porze na anielskiej ziemi, Ziemi Aniołów (Angyalföld) dzielnicy robotniczej Budapesztu pojawiać się niedobrze (szczególnie w polskich kolorach narodowych w ubiorze i z flagami na policzkach w knajpie w dniu meczu PL-HU. Ale się cieszyłam, że skończyło się bezbramkowo;)).

Loczek otrzeźwiał jakoś i nie robił głupot. Albo ich nie zauważyłam, jak zwykle;). Dużo śmiesznych sytuacji było, a o tym czemu na Węgrzech mieszkać na stałe nie mogę, powiem w innym wejściu.

 

11:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 stycznia 2018

 



Aha, wieczorem też miałam coś rzec, rzecz w tym, że zapomniałam, zatem, to nie było ważne.

Wiecie jaki teraz szał wyprzedaży panuje wokół? Pewnie wiecie. Zostałam zmuszona, żeby wybrać sobie coś fajnego. To wybrałam krótką, czerwoną, opiętą jak druga skóra. Szczęśliwie, ugryzłam się w palce i nie kupiłam, bo sobie przypomniałam, że ja tylko leżę. No kurde, zapomniałam! Wam się nie zdarza o czymś zapomnieć? Uch, chyba mi odbija ta długa i ciężka choroba. Czas z tym skończyć!

Z nią, znaczy;).

 

19:51, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Uch, a mówiłam Wam, jak na stypedium w Budapeszcie, na spotkaniu z Erasmusem siadłam koło Francuza i zaczęłam z nim gadać po francusku, z myślą: Cholera jasna, muszę wreszcie coś zrozumieć! ?Tak dobrze nam się gadało, że kolo zaprosił mnie do siebie na następny dzień, bo to miały być Walentynki, których nie chciał spędzać sam. Nieparlamentarne słowa mi się cisną, więc nie napiszę, co pomyślałam, kiedy dawał mi swój numer.





Stanęłam dwa razy i nie wychodziło mi nic. Ach, w mordę, być kobietą to jest to. Byle przeżyć;)))>

 

13:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Przywitała. Fajnie jest jakoś nad wyraz. W temacie pracy też się dzieje. Nie wiadomo, czy coś wyjdzie, ale z dwóch miejsc do mnie dzwoniono. Uniwersytet Warszawski i Jagieloński to przez Perspektywy najlepiej ocenione uczelnie, pierwsze miejsce w rankingu '17 i chyba marka działa;). W poniedziałek będę wiedzieć, czy się udało. Oczywiście, szukam cały czas. Nawet do copywritingu się zgłosiłam. Zasadniczo zgłaszam się wszędzie, bo żadna praca nie hańbi:).



Mama przyniosła mi wczoraj listy (prawdziwe, na papierze!) do Babci, wysyłane z dwóch stypendiów, bo Babcia maili nie czytała. I, kurde blaszka (przerywnik ze stypendium, pochodzący od Blaha Lujza Tér, czyli Placu Luizy Blahy), ciekawe te listy pisałam. I zabawne. Ooo, jak zabawne...Myślą przewodnią z budapesztańskich treści, pisanych, że przypomnę, do Babci, był strach, że wpadnę w alkoholizm. W weekendy salka komputerowa zamknięta, wino po 5 zł, (o cenach innych trunków do babci nie pisałam, a szczególnie zimą wyłazić się nie chciało, to się siadało w kuchni i,dla zabicia czasu, piłyśmy. Sześć lasek z Polski, co mogłyśmy robić?;) Po pewnym czasie ludzie do picia urozmaicili się płciowo i narodowościowo:).

A z Debreczyna pisałam, że nie będę nosić plakietki identyfikującej ze zdjęciem, bo...co to ja, krowa, którą trzeba podpisać, żeby poznać? I postanowiłam, że dam się zapamiętać ochroniarzom, uwodzicielskie uśmiechy na przywitanie, eye contact i … nie musiałam nosić identyfikatora.

Trafiłam do 28 na 30 grup pod względem trudności i byłam tam najmłodsza. Maskotka, jak było coś nowego, to „Zapytajmy Annę, czy rozumie”. Pisałam, że nie lubię Austriaka architekta, który, jeśli tylko wdziałam spódnicę, zawieszał wzrok na moich nogach i w oczy już nie patrzył.

Było śmiesznie i międzynarodowo.

Ech. Wspomnienia. W radiu mówili (w Trójce!), że ważne są dobre wspomnienia. I ja je mam.



A, jeszcze jedno. Wiecie, jak pani logopedka umiejscowiła się do masażu twarzy? Usiadła mi okrakiem na brzuchu;).



Dobrego dnia.

 

08:02, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 stycznia 2018

 



Cze. Jestem już, gdyż przeszło mi, co przejść niało, a dzieje się coraz lepiej, a pisać, kiedy dzieje się dobrze lubię, zatem, ukontenowana sytuacją, piszę.

Ciąg popraw wznowił się wczoraj. Mnie chyba nie da się zaciukać;).



Wczoraj miałam rehab mowy, trening na nurka itp. Podczas jakichś ćwiczeń pyska, ( u mnie ćwiczy się całościowo, pysk też;)) wyszło, że mam wielce ruchomą twarz, rusza się w każdym kierunku, a nawet zatrzymuje powietrze po lewej, jak się nadmę, a wcześniej nie umiałam.



Dziś popraw dziwnych ciąg dalszy. Dżej słusznie stwierdził, że do chodu przenoszenie ciężaru z biodra na biodro jest ważne. Zawsze umiałam, potem zapomniałam jak i Dżej z Gośką siłowo mi obciążali lewe biodro (siłą i godnością osobistą), a dziś tak stoję, stoję, nie lubię kręcić tyłkiem jak chodzę, chodzę z plakietką „Na-mnie-nie-patrz” na czole, ale pomyślałam: OK, spróbuję, muszę to mieć w pamięci (gdzieś głęboko;)), Gośki i Dżeja w tym tygodniu nie ma, to kto mi, z przeproszeniem, lewe biodro obciąży? Jak nie ja, to nikt;). I kilka razy mi się udało:)))

Yeah! Będę znowu chodzić! Sama! A teraz ćwiczę śpiew, pani od głosu mi kazała. Byłam wtedy zdrowa i wybierałam się na romanistykę.

 

18:17, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 stycznia 2018



Hej. Zdaje się, że się rozsypuję. Skasuję blog, ale jeszcze do tego nie dorosłam. Nie, nie płaczę. Po prostu wydaje mi się, że siedemnaście lat, kiedy tłukę się z tym sama, to trochę za dużo. Tylko co robić? Może dołującą książkę napisać? Żartowałam.

Robię przerwę.

 

07:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 stycznia 2018



Huh. Słabiutko, ale jestem dumna, że spróbowałam. Nie jestem dumna, co odpowiedziałam na pytanie mamy:

- Chciałabyś ten przeszczep nawet jeśli możesz umrzeć?

- Tak. Nie mam nic do stracenia, oprócz życia;).

Słaba to odpowiedź, ale po 17 latach trochę mi odbija bez pracy.



Ćwiczyłam trochę, mało, krótko, ale w ogóle.

A teraz lukam na TVN24 i gęba mi się cieszy, że tłumoków odwołano. Z kogo teraz będę się śmiać?;)

 

12:24, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej. Stwierdzam, że mi lepiej. Ja już nie mogę nie ćwiczyć;).

Biedny padre - na antybiotyku chodzi do pracy, a ja? Heee żenada,Tak pomyślałam: gdybym zastosowała rozwiązanie najprostsze, czyli znalazła męża (to nie jest rozwiązanie najprostsze, wcale, wcale), który by mnie tak wielbił, że nosił na rękach, nie musiałabym tak ostro ćwiczyć. Niestetyż, nie ma tak łatwo, więc spalam się w wysiłku fizycznym;))). Wolałabym spalać się w czymś bardziej podniosłym, może;), ale jest jak jest.

Zaprzyjaźniona zakonnica spytała: Wiesz, co jest twoim celem życia?

Nie wiem. Co teraz? Fajnie by było, żebym miała jakiś, bo ja wiem, proroczy sen pod hasłem: Po to tu jesteś. No bo nie wiem. Czy może mam pokazać innym „ że się da”? Nie lekko, łatwo i przyjemnie, ale skutecznie. Rok i trzy miesiące temu tylko leżałam, nie mogąc się przewrócić z boku na bok. Teraz już siedzę ze stopami na ziemi. Spontaniczne wstanie jeszcze przede mną. Fajnie, że jak próbuję chodzić, to bez pomocy typu: kula, chodzik, czyjeś ramię, czyli uczę się od nowa „normalności”.

Jak dostanę pracę, o której gadałam z panią z biura, która do mnie zadzwoniła, będę mogła pobudzić zwiotczały mózg, który z braku pracy mi zanika. Ja nie mogę nie pracować. Mogę nie mieć chłopa, dziecka, ale pracy nie mieć nie mogę, bo mi gorzej od razu.



Dzisiaj wracam do rehabu. Nie mogę mieć więcej wolnego, bo mi się nudzi.



Bardzo dobrego dnia szczęśliwie pracującym! Innym też, łączę się w bólu, że nie pracujecie :).

 

07:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018

 



Rany, od wczoraj gadają o przeszczepie komórek macierzystych zeszpiku i jak to on pomaga w sm. Komu pomaga, temu pomaga, a osoba  chyba z PTSR umarła po tym przeszczepie. I o tym się nie mówi, że odporność jest kasowana do zera. Jak to przy przeszczepie.

Ech, ile osób umrze po takim doniesieniu...



Ja jednakowoż wybieram normalną, mocną robotę.

 

19:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Pancia zwala na co się da, żeby nie `ćwiczyć. Jest za ładnie, za wysokie ciśnienie, żebym mogła mieć osiągi, a żenujących podejść nie chcę, bo będzie mi wstyd, że taka słaba ja. Ale... nie ma Dżeja, Gosi, Pani od głosu.. to jedyna szansa, żebym miała wolne. Trzeba to wykorzystać.

 

10:50, annablack
Link Komentarze (2) »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.