KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 05 czerwca 2017

 

Cze. Stan niechcenia się utrzymuje. Wiele rzeczy mi się chce, ale jeszcze więcej mi się nie chce. I co teraz? Nawet kremu na pysk mi się nie chce. W tym wieku? Uhuhu. Nie przeglądam się za często, bo wiem jak wyglądam, ale jak w piątek byłam na spacerniaku na korytarzu i szybka taksa całościowa w lustrze, to stwierdziłam, że...eee, starzej wyglądałam, jak byłam młodsza. Geny padre są jakieś dziwne. On to młodo wygląda, bo pływa, aja, bo co, bo cwiczę? Ryja nie ćwiczę.

 

Miała być burza i co? Jakaś taka pop... wyszła. Za Wisłą się błyskało. Maksu;) dostał procha na nerwy, a Dude latał po schofach góra dół, merdając ogonkiem: Po-lo-waanie!

 

Dobrego dnia, a ja, ekhm, motywuję się dalej.

 

07:50, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 czerwca 2017

 

 

Hej, ogarnęła mnie żałość bo skubany Cristiano z blond pasemkami znowu wygrał. No dobra, może i dobrze kopie, ale palma mu odbiła już dawno. Nie znoszę tych, co do tego stopnia popadają w samouwielbienie potrafiąc tylko np. kopać piłkę. Oznacza to, że jednak nisko się ceni. Co z tego, że ładnie kopie. Słabo wygląda to, jak się nosi „Trzydzieści centymetrów ponad chodnikami”, a nic innego, poza kopaniem nie umie.. Ale może tak ma być, jest najlepszy (?) na świecie w kopaniu, w koncu.

Nic mi się nie chce. Drugi dzień luzu.

 

A, z tym pionizatorem to był żart. Gdyby nie był mi potrzebny, to bym normalnie chodziła od dawna. Potrzebny mi, żebym np. godzinę mogła stać. To będzie ciekawe, bo przed chorobą też nie mogłam tak długo stać. Nic to, teraz się nauczę.

 

Może w tę środę będzie pionizator?

 

13:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 czerwca 2017

 

Wróciłam, jeszcze godzinkę niemiecki, a potem finał Ligi Mistrzów. Oglądamy z Kaśką zdalnie (jak do mnie dzwoniła, to miałam muzę w słuchawkach na maksa i nie słyszałam, chlip, chlip. Chcę się zrehabilitować;). Jestem za Juve, muszę, żeby być przeciw CR7:))) Huh, nie trawię gościa.

 

Dobra, niemiecki...

 

19:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Chłopcy i dziewczynki, jesteście na marszu równości? Idźcie! To, heh, takie modne:).

Nie przeszkadzają mi inne orientacje*, to tak zależne od tych ludzi, jak to, że ja mam esem. I tu i tu niezależne, chociaż nie mam wyobrażenia na ile trudne jest zmienić orientację, bo wyjść z esemu, tylko funkcjonalnie, o ile ma się ogólnie zdrowy organizm, chyba się da. Sprawdzam temat.

 

 

* Ale co to jest interseksualizm? To to samo co bi? Czy wybieranie partnera z innego kraju?....................A, przeczytałam. Zmiana słownictwa, kiedyś było obojnactwo, a teraz interseksualizm. Hm. Intercontinental mi się kojarzy.

 

Dobra, miałam niemieckim męczyć mózg..Idę (a daleko nie mam).

 

17:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

Każdy z nas decyduje o swoim ciele.

W jakim jest stanie wizualnie, funkcjonalnie, od nas zależy BARDZO DUŻO.

Ale bywa to okupione megawysiłkiem...

W tym miejscu dobre byłoby umieszczenie dowodu zdjęciowego, ale nie zrobię tego, żeby nie budzić żałości. Łydki obydwie mam takie, że nadawałyby się do spotu „Bo zupa była za słona”;), albo jakbym się tłukła może;). No cóż, nie ma nic za darmo, a skoro wysoko mierzę, to trzeba się postarać. I nie ma, że boli;).

Zresztą, ja mało czuję ból. Może nawet mam jakieś zaburzenia czucia, kto wie:).

 

Pytanie: ile dostałam pierogów z mięsem na obiad? Z adnotacją, źe skoro dużo ćwiczę, muszę jeść dużo mięsa...

 

Nie dałam rady tak dużo wypchanych na maksa pierogów. Dostałam... trzynaście. Dałam radę osiem. Dziś nie ćwiczyłam Reszta na kolację...

 

14:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze cze. Jak Wam?

Mnie dobrze, jak ostatnio zwykle, ale jak zwykle popełniłam wtopę, faux pas, żeby eleganciej brzmiało;).

Gadam z mamą:

- No i wiesz, koniec czerwca/początek lipca Gosia z Kubą naraz biorą urlop.

- A, to my już będziemy.

I tu dochodzimy do tego, czego mówić nie wypada:

- A po co mi wy! - rzuciłam spontanicznie.

 

Dalej było jeszcze gorzej. Wtopa za wtopą...

 

To ja może w niemiecki się wgłębię...:)

 

A, jeszcze coś: usłyszałam od lekarza rehabilitacji, że pionizator dla mnie za łatwy, na tyle się poprawiłam:).

 

Pogoda dla mnie optymalna. Fajnie.

 

09:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 czerwca 2017

 

 

Mam taki plan: mogę stać na czas, jak się czymś konkretnym zajmę. Albo ktoś mi coś opowiada, albo...będę robić niemiecki, w mój ulubiony sposób – bez pamięciówek. Ja pamięć wzrokową mam niezłą: patrzę na układ liter, kombinację cyfr, stop klatka i już pamiętam. Tak jakoś.

Zatem – nauka niemieckiego w staniu – miert nem? A nie, to po niemiecku miało być...warum nein? To na pewno zawiesi mnie konkretnie i nie będę myśleć, że 'Olaboga, stoję!

 

22:20, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hyhy, pokazywałam Gosi, jak stoję. Kazałam jej usiąść na krześle i zablokować mi kolanami kolana. Wstałam i stałam. Gosia zdziwiona, że tak daję radę. Heh, mam wiele nieodkrytych umiejętności;), po prostu i skoro sytuacja tego wymaga, to sobie jakoś radzę.

 

Ale, nie da się ukryć, że jak się nie ma pomocy na co dzień, stale, to to motywuje do popraw. Wyspowiadałam się, ksiądz i Gosia przyszli oczywiście w tym samym czasie:).

 

Poćwiczyłam trochę, koło półtorej godziny, głównie odpoczywałam racząc plecy prądem czterdzieści minut. Zrobiłam dwie serie, bo jak już mam w dobre miejsce przyklejone, to co se żałować.

 

Ale teraz może zrobię relaks?

 

12:51, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Dzień dooobry! Lato, w pozytywnym tego słowa sensie, czuję, choć ja niezbytnia amatorka ordynarnego, grzejącego czasu;). Za-rą-biś-cie. Pozytywna ekscytacja, bo coraz bardziej widzę, że układają się te wszystkie życiowe klocki sprawnie.

 

Ciekawe, czy dziś też ksiądz i Gosia zsychronizują czas przybycia. Dziś pierwszy piątek - nawiedzenie chorych.

 

Entuzjazm ponad wszystko rządzi. Zaczyna się udawać to, co zdaniem niektórych lekarzy, udać się nie powinno. Takie akcje lubię najbardziej. Jest tak, jak mawia mama: gdzie chodzi o organizm ludzki, tam nie ma statystyk:). Spadam do niemieckiego. Chcę poprawić szybkość reakcji.

Ale mi ładnie koszulka pachnie, tak przy okazji. Płyn do płukania ust mi trochę chlupnął wczoraj, jak usiłowałam otworzyć flaszkę. To jest tak, jak żartowała Kaśka, że to zmyślne zamknięcie wymyślił człowiek po Politechnice. Może i zmyślne, ja wolałabym zakrętkę. Dla prostych ludzi, proste rozwiązania.

Tak się zastanawiałam: po cholerę ten rysunek wyżłobiony na zakrętce, strzałki... Uch, no teraz otacza mnie zarąbisty zapach olejków eterycznych. Przydałoby mi się do inhalacji, gdybym miała katar:).

 

Do miłego.

 

07:40, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 czerwca 2017

 

 

- Co to jest ta zielona kupa? -spytałam uprzejmie, jak zawsze.

- Wiem, że wygląda jak zmiksowany Shrek. To bób.

- Mhm...zielone, na pewno zdrowe...

*

No i po wuefie. Niechcący ćwiczyłam najszerszy grzbietu, ćwiczenie głupkowate, wymyślone przez doktora Dżeja. Nie będę opisywać jego zadań, bo to jakby poecie kraść jego wersy. Ale, głupkowate.

Stawałam dziś cztery razy. Najlepsze było drugie podejście. Osiąg zwiększyłam znacznie : wczoraj cztery dziesięć, dziś sześć i pół minuty. Jak dalej w tym tempie będę się poprawiać, dycha pęknie w przyszłym tygodniu:).

Czyli? Dojdę i zejdę po schodach. Jest do czego zmierzać.

 

Mega mi dobrze, choć mówiłam: Jesteś nieprzygotowany, opowiadaj mi coś, żebym miała uwagę skupioną na tym, co mówisz, a nie, że stoję bez oparcia, mając kolanami zablokowane kolana i zaraz się przewrócę.

 

Dziś już w czasie stania oczy nie uciekały mi w głąb czaszki, był ze mną kontakt.

 

Doktor Dżej zaoferował:

- Mam dziesięć kilo do oddania. Chcesz?

- Dyszkę chętnie:).

 

Nie jest to jednak takie proste – przytyć przy tak intensywnych ćwiczeniach, już dr Dżej mi to zapowiadał. Trudno, funkcjonalność ponad wszystko. Na zimę przytyję. Może będę już chodzić, choć dr Dżej straszył, że teraz się szybko poprawiam, ale potem się zatrzymam całkowicie. Może ze mną nie będzie tak jak z innymi, w końcu nauczyłam się zwijać język w tzw. trąbkę, bo nie wiedziałam, że to warunkują geny, a ja odziedziczyłam to niepotrafienie. Słowem, jestem jakaś życiowo odwrotna, ale niespecjalnie mi to przeszkadza.

 

18:41, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. No i, jakby to powiedzieć, wygrałam. Nie wykończył mnie, czyli dziś znów miting ćwiczebny. I znowu będę stać, jeśli mnie nie rozśmieszy;).

Spodobało mi się, bycie w pionie, znowu:).

 

Znów robię niemiecki, znów na czuja. Na A2 nie ma się czego uczyć, jeszcze, zresztą, ja pamięciówek nie lubię. A zaczęłam, bo zauważyłam, że ostatnio zbyt często zapominam słów, a główka pracuje bez zarzutu tylko wtedy, jak się ją zmusza do działania.

 

Jako że zawsze robię kilka rzeczy naraz, to teraz też. Czytam równocześnie dwie książki, bo nie mogę jakoś znaleźć godzinki, dwóch, żebym mogła cały czas poświęcić na czytanie, więc tak podczytuję po kilka rozdziałów. A drugą książką, do kupna której namówił mnie trójkowy „Czarnoksiążnik” to „To nie jest opowieść dla młodych ludzi” Anny Janyski, o młodym kolesiu, chorym na przewlekłą, nieuleczalną, którego całym światem jest wyglądanie przez okno. Stwierdziłam: O, jak u mnie! I kupiłam:). Dobra, dla mnie szczęśliwie istnieje świat poza tym, gdzie fizycznie jestem, a to mega ważne. Gdybym nie mogła głową ruszać (intelektualnie, w sensie, bo kiwanie łebkiem mnie jakoś nie bawi), chyba bym się załamała, to dla mnie byłby prawdziwy koniec świata.

 

A na wuefie, mocnym, jak zwykle, co chwila rzucałam:

- Widzisz, cały czas gadam i nie tracę tchu.

Na to Doktor Dżej kazał mi zrobić mostek, trzymać i:

- No to teraz gadaj.

 

No to wtedy akurat już zamarłam:). Przy zbyt wysiłkowych ćwiczeniach gadanie mi jakoś nie wychodzi...

 

 

07:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 maja 2017

 

 

- Wszyscy pacjenci w szpitalu odwoływali zajęcia przez złe samopoczucie. Trzy razy sprawdzałem telefon kiedy odwołasz, ale nie odwołałaś...

- Nie chciałam się narazić i usłyszeć, że ciągle odwołuję, więc NIE ODWOŁAŁAM! Inni tak, ja nie! Doceń to!

 

Co prawda przywitałam się jak zwykle, słowami, że jest do bani, ale pocisnęłam dzielnie;)

 

Tak było.

 

Jak sobie przypomnę, co jeszcze chciałam, zapdejtuję, bo cuś mi chyba umkło...

  update 20:55

 

 

Kaśka namawiała mnie, żeby z płynu do płukania ust robić nasiadówkę dla stóp, stosować może na tego grzyba-nie grzyba. Zdecydowałam kupić Listerine i używać tradycyjnie, do płukania ust, ale dla Niemców kupić i sprawdzić, czy zrozumiem. Na etykiecie z przodu, z tyłu tylko po niemiecku. Zrozumiałam, że kilka łyżeczek do szklanki i płukać 30 sekund. Miałam gdzie pluć, ale nie miałam gdzie i czym nalewać, więc chlusnęłam na oko do zakrętki. Płuczę, płuczę i kurde, to dosyć piekące, ale wytrzymam. Nie wiedziałam, czy to się płucze wodą, nie używałam wcześniej, czytam znowu etykietę PO NIEMIECKU i zrozumiałam, że nie. To się nazywa funkcjonalna znajomość języka na A1;)

 

19:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, mocno było. Stać już umiem 4 min. 10 sek. Jednakowoż wysocy mają trudno. Serducho ma trudno pompować krew pod górę. Kiedy ja ostatnio tyle stałam? Nie pamiętam. Chyba nigdy;). No, stałam, Kuba blokował mi kolana, jak w pionizatorze, ale po czterech minutach zaczęło mi się kręcić w głowie, a oczy uciekały jak na filmach, kiedy kogoś zabijają;). Z sercem chyba wszystko OK, w końcu pompowało, na tych długościach sprawnie, ale ciało kompletnie odzwyczajone od pionu, chyba ze 2 lata nie stałam, luzem, jak człowiek;).

I te ćwiczenia doprowadzające móżdżek pewnie do szału. Oprzyj się na maksa na krześle, patrz na pępek, patrz na lampę, i zmiana. Po kilku powtórzeniach chciało mi się rzygać. Zasadniczo na wielu ćwiczeniach kręciło się w głowie, a rzyg był tylko kwestią czasu. Tak mi się wydawało, a ja przecież nigdy nie rzygam: egzemplarz dobry na wojnę – co zjadłam/wypiłam, zachowuję na potem;)))).

 

Spodobały mi się te cztery minuty. Jak powrót do przeszłości:). Ja chcę chodzić znowu i zrobię wszystko, żeby mi się udało:)

 

Ćwiczyłam jak zwykle ciężko chyba, skoro doktor Dżej powiedział, że jeśli mnie nie wykończył, spotkamy się jutro;).

 

Ach, cztery minuty....

 

16:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, nadchodzi ten czas: za tydzień z górką rodziciele wybywają na urlop. Czyli znika z domu lekarz, a w jego miejsce na trzy tygodnie przenosi się dwóch innnych = czyli Jachu i Kasia. Tak się kaszle;). Mama do mnie, że spoko, bo oni zawsze będą mogli wypisać receptę...Mnie! Zajebiście, co? W końcu biorę leki na potęgę;)))

Ej, naprawdę miałam ochotę spytać: Mamo, a jakie ja leki biorę, właściwie, że para lekarzy będzie mi niezbędna? No ale dobra, jak coś groźnego sobie zrobię na wuefie, albo coś złamię w łóżku;), to lekarz do potęgi na terenie to dobra sprawa.

 

Jestem otoczona opieką nadmierną, przecież ja nawet na tego niby grzyba, czyli stłuczenie palca, mam jakąś przeciwgrzybiczą maść;)). No, nie ma czego leczyć, to smarowany na grzyba mam mocno uderzony na wuefie paluch.:)))

 

Macie na dobry, dzień piękny, 1,5 godzinny komplet muzyczny, dla motocyklistów, się okazuje;).

 

08:06, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2017

 

 

Rozmowa z mamą:

- No, masz zdrową macierz paznokcia.

 

 

Super. Lubię słyszeć, że coś mam zdrowe. Tylko, co to właściwie ta macierz i na co mi się przyda posiadanie jej zdrowej, właściwie.

I, jak zwykle po rozmowie z mamą – google i..za co odpowiada macierz paznokcia i co daje posiadanie jej zdrowej;)...No i wiem, że za wyrastanie zdrowych paznokci. No dobra, ale ten co mam, jest dobrze przyczepiony, po co go zmieniać? Ja tylko przywaliłam w coś...Przeczytałam wszystkie powody, żeby to uznać za grzyba i w niczym nie odpowiadam. Wczoraj wysłałam Kaśce mmsa: Kaśka, co to jest? Grzyb jakiś?

- Wygląda jakbyś w coś grzmotnęła, albo ktoś ci stanął na palcu...

 

Całe życie robię sobie krzywdę, nawet tego specjalnie nie zauważając. Teraz też bym nie zauważyła, gdyby la mamma nie zaczęła się palcu przyglądać. Spoko, mamo mam ci pokazać moje wszystkie uszkodzenia poniesione w szrankach na placu rehabilitacyjnego boju?

Tak trochę zadrżałam, jak sobie uświadomiłam, że moja ekipa do ćwiczeń to triatlonistka i bramkarz. Z nimi nie ma lekko, nigdy;).

 

Jutro też nie będzie pionizatora. Trudno. Lekko się boję co wymyśli dok Dżej, żeby zorganizować mi aktywność, a co ja entuzjastycznie podejmę;).

 

21:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, dowiedziałam się wczoraj, że mam próg bólu jak bokser. Walą go po ryju, a on nie zauważa i nie kuma skąd ma potem tyle siniorów.

To tak, jak wymyśliłam sobie, tydzień temu, że mam grzyba na paznokciu. Nigdy nie miałam, to może teraz? Ale skąd to grzybobranie? Nie chodzę na basen przecie...No i pod macierzą paznokcia krwista obwódka, paznokieć zmienia kolor i o co tu, jak to?

 

Wychodzi, że przepraszam, pieprznęłam stopą w coś, podczas radosnych akrobacji ćwiczebnych, a że mam raczej wysoki próg bólu, albo byłam skupiona na wykonywaniu trudnego ćwiczenia (czyli takiego jak moje wszystkie przy doku Dżeju;)), tego, że w coś stopą rąbnęłam, nawet nie zauważyłam.

Zakładałam się, że nie zejdzie mi paznokieć, chciałam rzucać monetą, ach ta dusza hazardzisty;).

 

Ymm..dziś o jedenastej...Fajnie, że trochę później...

 

Lubię wuef, lubię wuef, lubię...

 

Dobrego Wam.

 

07:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2017

 

Miał być tekst też. Na dobranoc, bo ja lubię spać. Bardziej sen, niż sport, wiadomo;). Jakie było moje zdziwienie, gdy triatlonistka Małgo rzekła głosem nieznoszącym sprzeciwu:

- Ty lubisz sport.

Prawie śliną się zadławiłam. Ostatnio ktoś mówił, że się śliną zadławił, jak mnie zobaczył bez ubrania;). Ale...sport?

Odebrałam to jak potwarz;).

Ja najchętniej ćwiczę intelektualnie i sport też tego typu: warcaby, bierki...

 

Iwona dziś:

- Zupa szparagowa ci pasuje???

Przecież ty nie lubisz zielonego...

- Zielone? Wolę patrzeć, niż jeść, fakt:).

 

15:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

No, już po. Masakryczna bezsilność przez duchotę. Powinnam chyba mieszkać w igloo.

Na początku rehab to jak walka w kisielu, albo spowolniony film. I ten ból. Margaret skupiła się na rozciągnięciu mi powtęziówek lewej ręki i wbijanie kolczastej piłki o długich kolcach w lewą dłoń tak mocno, że żałowałam, że nie mam odrobiny tłuszczu na dłoniach, bo czułam, jakby te mikrokosteczki chciała mi pokruszyć – groziłam, że się wyrwę i już nie wrócę. Ale okazała się silniejsza...

 

A później było już dobrze, osiągi zwiększałam, heh, jak ćwiczenie robiłam przy zamkniętych oczach. No bo, jak nie widzę sytuacji, organizmowi wydaje się, że jest zdrowy:).

 

Mały deszcz był, ale czyham na burzę...

 

13:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Bry, lenistwo mnie kiedyś zabije. Nie wiem w jaki sposób, ale przewiduję, że tak się stanie. Na dużą starość zapomnę, że trzeba oddychać? Dziadek ma dziewiędziesiątkę, to ja, będąc kobietą, czyli silniejszym organizmem, dolecę do setki? ;))))

 

Heh, dziś, jutro może, zamontują mi klimę. Wykorzystałam doktora Jacha, żeby przyniósł sprzęt z piwnicy, żeby poopracyjny padre nie dźwigał. Ja muszę mieć klimę, żeby móc ćwiczyć o dziwnych porach, jak np. o 15, mając okno od zachodu, a nad głową tylko nagrzany dach.

Sprzedałam prawa do „Bestii”, to mam klimatyzator. Wentylator już wczoraj średnio dawał radę. Mielił to ciepłe powietrze i wcale nie pomagał. Zarąbiście, że nie miałam migreny, w sumie nic mi nie było, ale ten upał...a to dopiero początki.

 

Klimat zmienia się na śródziemnomorski, to ćwiczyć mocno, czy stać w pionizatorze (którego jeszcze nie mam, ale może w tym tygodniu będzie) bez chłodzenia, się nie uda. Białą bułą będąc wymagam układu chłodzenia, żeby się, jak silnik samochodowy, nie przegrzać.;)

 

Dziś wuef o... (rzut okiem w telefon, gdzie mam esemesowe przypominacze)...o 11. Czyli pewnie o wpół do dwunastej. Alternatywne widzenie czasu:)).

 

07:33, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 maja 2017

Już mnie tu nie ma. Jaką piosenkę to przypomina, bo mózg mi się skleił?

20:45

Już wiem. Jimmi Hendrix, "Little wing".

 

 

 

20:35, annablack
Link Dodaj komentarz »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.