KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 28 listopada 2017

 



No, to się zajechałam troszku, nie bez powodu od rana miałam nadzieję, że dziś piątek;). Ale zasadniczo mam moc, jeno po południu, już sflaczałam. Pani logopedka rzekła wczoraj, że moja maszynka trenująca wdech jest zła, bo wydech jest ważniejszy (i dla mnie prostszy). Kupiłam kiedyś, malutką maszynkę, dołączaną do tej poprzedniej, żeby dmuchać. No i se dmucham ćwiczebnie, trenując do dmuchania balonów;).

Niedużo się rusza, ale więcej znacznik skacze niż teraz. Po południu ani drgnie. Czyli zmęcz. Rano (rano, jak rano, 11:35) Gośka stwierdziła, że mam głos jak Krystyna Czubówna – mocny, brzmiący i spokojny. Ale to było prxed rehabem;). Potem wszystko mnie wymęczyło. Zasadniczo widzę wzrost mocy i mam zapał ogromny, a jak wiem, że doktor Dżej mnie zwlecze na dół, to całkiem spokojnie się naprawiam. Wyjdzie to wyjdzie, nie wyjdzie, to nie wyjdzie.

do_cwczen

 

18:41, annablack
Link Dodaj komentarz »



Uuuu, masaż gęby, takie „domowe spa”, że ledwo żyję. I przeszłam spoko, ale nie nie, nie, nie luzem. Nie ma tak dobrze. Aha, pomyliło mi się jaki mamy dzień. Od rana sądziłam, że to piątek. Przed chwilą Iwona mnie oświeciła. Widzicie, to ten wysiłek fizyczny tak mi miesza w głowie, a jest nad wyraz ciężko, więc mocno myślę, żeby już był koniec tygodnia;)

 

13:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. No, obudziłam się, choć wcale nie chciałam. Jak zwykle;). Ej, jak pracowałam budziłam się o 5, o 6:08 już siedziałam w tramwaju, teraz motywacji brak;). Małgo wbija gdzieś między 11:15, a 12 i ma mi robić masaż twarzy. O zgrozo! Nie dajcie się zwieść, to nie „domowe spa”, tylko ból nad bóle. Jak Gosia szczypie w twarz, to... drżyjcie narody! Rany jak to boli! A najlepsze jest, że sama wczoraj poprosiłam, bo pani logopedka powiedziała, że to bardzo dobre nie tylko na gadanie. A Gośka mi odpowiedziała, że nie wie, czy pamiętam, ale to boli mnie najbardziej. Yyy... wyrzuciłam z głowy jak mocno boli. Przepowiadam sobie, że mam wysoki próg bólu i dam radę;).



Doktor Dżej mówił, że zamiast tak gadać, mogłabym ćwiczyć stanie:D. Ja sama nie mogę, bo strach jest, że glebnę i będę tak sobie leżeć. W sumie lubię leżeć... a krzywą przegrodę nosa mam nawet bez zderzenia z czymś.

Najlepsze, neurologopedka pyta, czy byłam u laryngologa. Odpowiadam:

- Nigdy w życiu, a po co bym miała? - i od razu bojowo nastroszona;). Tak reaguję na pytania o bytność u lekarza. W brzuchu u lekarza byłam;))).

Potem było gorzej, bo neurologopedka spytała mnie o lekarza prowadzącego, a ja się zasępiłam:

- Nie wiem, chyba nie mam:).

Hehehe.



Dobrego Wam!

 

07:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 listopada 2017

 



Mówcie mi bokser. Nie dość, że blizna na środku czoła, to jeszcze krzywa przegroda nosowa. Zjawisko popularniejsze u facetów, którzy zderzają się z różnymi rzeczami. A ja mam krzywą może odziedziczoną :). Nie po mamie:).



Doktor Dżej, któremu opowiadam, że byłam na rodzinnej imprezie. Trwała 2h, a ja byłam 3 skomentował:

- Bo flaszka jeszcze była? ;)))



I w tym momencie nie wytrzymałam i padłam ze śmiechu na wyro. No bo ćwiczyłam, ale cały czas gadaliśmy.



Aha, spytałam doka, czy mnie zwlecze na Wigilię na parter. Powiedział, że już dawno mi się oferował i nie ma problemu. Uf.



Pani neurologopedka oceniła mnie wysoko, biorąc pod uwagę, że z każdym rokiem od początku choroby gadanie psuje się bardziej, ja gadam bardzo dobrze, jak na 17 lat choroby.

I, heh, patrzyła mi na buźkę, że wszystko jest nad wyraz równo i dobrze i czym się leczę? Niczym, ruchem:)

Krzywy ryj miałam jak brałam Tysabri. Zdjęcie na FB.

Teraz leczę się ruchem i zdrowieję:). A rehab z deka się spóźnił, bo miałam o 17:15. A po logoćwiczeniach już byłam zmęczona, a tu dwie godziny jednego dnia? Mocne. Na rehabie dwa rAzy po dziesięc minut, jakby dr Dżej miał jeszcze czas, stanęłabym trzeci raz. Może we środę i to jednorazowo?

19:02, annablack
Link Dodaj komentarz »



Kimnę na wieczną młodość. Mam 45 min do obiadu, potem nauka wtórna oddychania w pionie. Nie wiedziałam, że można to zapomnieć;).

 

12:19, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej hej. Nowy, piękny dzień. Fajnie mi, nie jestem zmęczona, chłodek na dworze. Jak wczoraj otworzyli drzwi, żeby wpuścić/wypuścić psy, to zawiało zimnem (a siedziałam w krótkim rękawie) i taka super łuna. Ja nie mam specjalnie spastyki, dla której krioterapia,czyli włożenie człowieka w temperaturę mocno ujemną, jest wybawieniem, lubię chłodek, bo krew mi szybciej krąży, ale nie w -115;).

A propos psów. Wiecie, jak się ucieszyły Chłopaki jak mnie zobaczyły na dole? Dudek wskoczył na kolana, Maks zaległ na ziemi obok. Cały czas się uśmiechały:).

Dzisiaj mam powiedzieć dokowi o wiadomej kwestii. Mówię sobie, że to nic trudnego, ale jak mam o coś prosić, to zatyka mnie tak, jak kiedy miałam wyznać uczucie. Nie umiem, po prostu. Ale spróbuję.



Dobrego zimnego!

 

07:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 listopada 2017

 

Zasadniczo dzień uważam za udany, nawet obroniłam się przed tortem:

-Ja to ze słodyczy to najchętniej śledzie – rzuciłam i dałam ciasto po dwóch zażytych kęsach, Bieliźniakowi do skończenia.:).

Tak patrzyłam na siedzącego na szczycie stołu dziadka i przepowiadałam w myślach:

Ile bym mu dała? No, z 75, w żadnym razie nie 90! Mam nadzieję, że mam jego geny;).

Jutro pani neurologopedka która liczę, że nauczy mnie odychać w staniu, a pół godziny po niej dr Dżej. Nie czuję zmęczenia. W zeszłym roku na dole nie byłam, mimo że Jachu był, ale za słabo się czułam.



 

19:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Byłam trzy godziny na imprezie. Trwała dwie. Wszyscy żywo zdziwieni, że życie w zamknięciu, bez pracy, no bo że bez faceta jakoś nie przychodzi mi do głowy, nie jest to artykuł pierwszej potrzeby;), a tak ładnie wyglądam. Cóż sm na buźce się nie odznacza:).

Tak, jestem zadowolona, któryś dzień nienaproszkowana. Po co mi antydepresanty i uspokajacze? Ja mam łatwe życie dla twardzieli;))).

Jachu mnie zniósł i wniósł niosąc na rękach po schodach w tempie ekspresowym.

Podziękowałam, że z taką łatwościa i lekkością mu poszło, a Jachu:

- Ile ty ważysz, piętnaście kilo?



Czyli tak, z Jachem było super, ciekawe czy odważę się na wigilijną prośbę do doktora Dżeja. Muszę spytać, czy jest na Wigilię w Warszawie, bo jak nie, to albo zdążę się nauczyć sama, albo Jachu zniesie mnie kilka dni wcześniej i na parterze już zostawi.

Jakoś będzie dobrze.

 

17:44, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Czedobry. Dalej mnie nosi, ale dalej nie mam pod czyim okiem się spionizować. Dzielna jestem i niczego się nie boje;), ale jak glebnę na parkiet, to nikt mnie nie podnesie i będę leżeć na podłodze do późnego poniedziałku, aż dok Dżej przyjdzie na rehab i mnie zwlecze z podłogi:).

Dziś impreza domowa, liczna. Był plan, że sama tam zlezę, ale to było przed tym, jak 1,5 tygodnia leżałam trupem po zarąbistym, trudnym rehabie. Kiedy tylko spałam, żeby się odratować;). Skasowały się moje osiągi i znowu uczę sięę wszystkiego od zera, super.

Po tylu latach, od kiedy robię, obecnie nie robię, filmiki na YT, wczoraj napisał zagraniczny ktoś, pytając kiedy nowy filmik. Heh, jak zejdę na dół;), czyli pewnie w przyszłym roku. W lecie,))))

Aha, mam zaproszenie na Malediwy. Spoko, Ocean Indyjski. Daleko... A ja nie dość, że nie chodzę, to mam przeterminowany paszport.



Wrócę do chodzenia, to i paszport odnowię.



O 14 impra. Dobrego dnia.

 

11:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2017

 



Cze. Nosi mnie. To się nie może dobrze skończyć;).No ale, kurde blaszka, nie ma w domu nikogo,kto, jak mi się nie uda, zgrabi mnie z podłogi. No to półleżę. I krew w zyłach mi się burzy, ze złości. Szklana góra, ze schodami w górę i pod ziemię (pralki nie widziałam jeszcze dawniej niż lodówki), którymi wejść do mnie nie waży się dziadek, lat 90, bo, choć zdrowy, to lepiej nie przeginać i nie wysyłać dziadka na taką wspinaczkę. Ja bym się wysłała, ale mi nie wolno bez nadzoru. Lot nad kukułczym gniazdem;).



A wokół spokój. Dzieciak od psychozy maniakalno-depresyjnej w depresji trwa. Niech tylko mu coś nie odbije. Nie chcę mieć go na sumieniu. O, a pan Grek ma się dobrze. Przywitał się i pewnie chciałby mi opowiedzieć co go podnieca. Chwila, sprawdzę coś..a luz, jestem na „zaraz wracam”, czyli poszłam i nie wrócę;).



Gośka rozciągnęła mi lewy bark na maksa. Mogę dać się wrzucić na plecy. Ale lepiej chodzić, co?



Kaśka śpi, pewnie obolała, nie ma kto na mnie huknąć i przywołać do porządku;).

 

 



Dobrego weekendu.

YT mi wybrał:

 

10:16, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 listopada 2017



Hm. Nie da się ukryć, po tylu latach, już do szpitala nie trafię. Pierwszy raz do szpitala trafiłam w dziewiętnaste urodziny i już mi się odwiedzanie przybytku znudziło. Zatem? Wybór jedyny słuszny: trzeba sobie z tym poradzić. Dalej specjalnie nic mi nie doskwiera, ale trudne ćwiczenia męczą, naprawdę. Muszę chyba więcej spać;). Monia się śmieje, że walczę jak żołnierz. Hehe, do wojska by mnie nie przyjęli. Szeregowiec musi być posłuszny, a u mnie z tym to tak średnio;).

Ładny dzień był dzisiaj dość.

 

21:37, annablack
Link Dodaj komentarz »



Nie jest lekko, całkiem nie;). Życie. Poprawiłam się o minutę. Mam 5. To będzie długa i wyboista droga. Do niedzieli nie poprawię się na pewno. Impreza dla padre. Prezentu nie mam, ale padre André, to do trzydziestego mam czas. Dobrze, że Jachu będzie, to mnie zwlecze, a doktora Dżeja zachowam na Wigilię. No tak, tylko najpierw trzeba poprosić. Buduję w sobie power do proszenia.

I tak myślę... A mieszkałam w bloku, gdzie łazienka, kibel, kuchnia, pokoje, balkon, wszystko na jednym poziomie. A schodów na klatce osiem, niskich. Ale miałabym łatwe życie. A teraz... to gdzie mieszkam wymaga high skillu;), nawet od zdrowych;))).

Nic to, my nie lubimy mieć łatwo.

 

12:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cze. Teraz będzie wspomnienie, które zapadło mi w głowę mocno, sprawiając, że już zawsze będę mieć kompleksy. Zdarzyło się to w wieku strategicznym, początek liceum (bo za moich czasów były jeszcze licea). Nad grobem mamy padre spotykamy jakąś dalszą rodzina. Najstarsza z tych przyjeznych na każde z naszej trójki przeciągle spogląda, mówiąc w końcu:

- Dziewczynka się nie udała...

Rzucam potem do mamy:

- Nawet ta pani stwierdza, że jestem brzydka...:(

Mama:

- Ona wzięła cię za trzeciego chłopaka...

Ta wypowiedź obcej baby złamało serce nadwrażliwej piętnastolatki. Wiem, że byłam dość niewyględna, te pryszcze hormonalne, z którymi borykałam się aż do studiów...

I teraz co? Późno, bo późno, ale buźka naprawiła mi się tak, że mogłabym reklamować produkty dermatologiczne. Co z tego, z tyłu głowy mam ten pysk pełen czerwonych pryszczy i „dziewczynka się nie udała”. Z tego względu postępuję nie jak spoko babka, tylko jak to dziecię z pryszczami.



Wczoraj napisał do mnie znajomy na Skajpie. Sto lat z nim nie gadałam. Grek, 45 lat, zaczyna:

- I am excited...

A ja, naiwna dziewczynka z pryszczami:

- Mmm? Why?

Myślę, awans dostał, odbiera nowe mieszkanie? Ja za cholerę, nigdy nie pomyślę, że kolesia moje zdjęcie podnieca He? Zakompleksiona dziewczyna z pryszczami w życiu nie uwierzy w takie dyrdymały. A pryszcze mam już w duszy...

No i wylał z siebie słitaśne teksty o mojej fizjonomii, a ja zwiałam, bo nie chciałam w tym uczestniczyć.



Brr, z tyłu głowy jestem zakompleksiona, z pryszczami.



A wczoraj, po ośmiu latach gadałam z Michałem, kolegą z pracy. Tylko on z pracy do mnie napisał życzeniowo, a ja, już po trzech tygodniach mu odpisałam, z kobietami średnio się dogaduję od zawsze. Byliśmy razem w delegacji na Słowacji i Węgrzech, jedyna delegacja, na jaką wybyłam. No i lubię gościa. Powiedział mi, że mam krzyż. Rany, nie wiedziałam, że on wierzący. Super. W dzisiejszych czasach przyznać się do wiary to obciach. Takie czasy. Przyznać się do wiary to NIEMODNE;)



Rehab mam o 11 i czuję zmęcz, znowu. No, to co ćwiczę jest po prostu trudne. Ciekawe ile pociągnę.



Dobrego Wam.

07:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 listopada 2017

 



Kurde, jeśli składałeś mi życzenia szóstego, a ja nic, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, pragnę jednak zauważyć, że odpowiadam w tym samym miesiącu, warto to docenić. Trochę mi wstyd, że tłumowi ludzi odpowiadam dziś. Zarobiona jestem;))).

 

21:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Nie ma lekko. W zeszły poniedziałek chyba mega osiąg w staniu, to dziś po ponad tygodniu leżenia martwym bykiem i w związku z tym prezentując tryb życia średnio zdrowej emerytki, jak wróciłam do stania, to znów mam 4 minuty – tyle, od ilu zaczynałam miesiąc temu. No i znowu będę musiała wytężyć siły, żeby w poniedziałek zaskoczyć doktora Dżeja pół godziną w staniu, umiejąc przy tym oddychać, bo bez dopływu tlenu jakoś nie idzie;).

Gadałam z doktorem Dż,, że w poniedziałek poinfekcyjnie wbija pani neurologopeda i ma mnie nauczyć oddychać w staniu. Nawiązałam:

- Patrz, a ja odporność mam nie do pokonania, cztery infekcje mnie nie złapały. I co? I tak jest do dupy.

Doktor Dżej parsknął nad mym filozoficznym wywodem. (Można parsknąć nad czymś? Nie wiem, więc tak zostanie;).)

Zasadniczo jestem zadowolona, że się odbijam po tej totalnej niemocy. Wszystko mi działa. Tyle że trzeba przyśpieszyć, bo za miesiąc święta, w które, zgodnie z prawem Muphyiego, nie uda się nic, schowam dumę do kieszeni i niech doktor mnie zniesie. Cóż zrobić. W miesiąc to chyba za mało, żeby się znowu wszystkiego nauczyć. Choć, muszę przyznać, źe mój organizm umie działać zaskakująco nawet dla mnie.



I znowu będzie trauma, jak nie kupię fajnych i tanich prezentów.



A, nie eczuję kompletnie, że dostałam wzmocnioną kawę. Może na kofeinę (cholercia, polski język trudny jest!) też się uodporniłam? Najpierw wirusy, bakterie, teraz kofeina. Jestem nietykalna:;)))

Zapomniałam: usłyszałam w Esce Rock i tak mi się wspomnieniowo zrobiło.O:

 

17:17, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Lepiej mi. Okej, wypiłam mocniejszą kawę, której zwiększonej mocy nawet nie zauważyłam, ale jest mi lepiej. Po prostu musiałam tydzień oddpocząć. No, ciężko ćwiczę, to odpowiednio długi odpoczynek wymagany.

To co, doktorze Dż, ciśniemy ekstremalnie? :)))

 

10:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. Jestem za stara na młode byczki, mające depresję przeze mnie. Kolo stwierdził, że go nie kocham i wpada w depresję, po czym skasował mnie ze znajomych. Taka trauma od kwadransa bezsłownej kontemplacji. Może on ma dwubiegunówkę? A może nikt mu nie umarł. Teraz, jak określił się narodowościowo (narodowościowo to Francuz, tu się urodził, ale ma arabskie geny), wszystko stało się jasne. Bardzo niearabska ja, przyciąga Arabów niczym murzyn albinos;)

To ja też go skasowałam. Będzie spokój.

Pytałam mamy, czy mogę sterydy. Stwierdziła, że już za długo choruję i sterydy już nie, ale spyta znajomej pani neurolog. Dr Woyciechowska, neurolog uważa, że sterydy podaje się niezależnie od tego jak długo się choruje. Ale ja nie choruję chyba już, rzutu ewidentnego nie mam, tylko jestem mega słaba: widelec, szczoteczka wypadają mi z rąk.

Mama nie lubi sterydów. Ale energetyka też pić nie mogę, bo to syf. No ale przez chwilę działa... To czym innym mogę się ożywić. Jeszcze bardziej wzmocnić kawę? Żołądek mi padnie. Chyba, że pół szklanki cukru wsypię do tego czarnego mułu;).



Aha, astygmatyzm mi się włączył, bo za długo cylindrów nie używam. Oksy są fajne, ale trzeba zawsze mieć je gdzieś pod ręką i to przeszkadza.



Ej, do sterydów trzeba by zejść na parter, żeby do szpitala, a u mnie wszyscy chorzy. Co, mam dr Dżeja prosić, żeby mnie zwlókł? Może Jachu nie będzie na konfie, dyżurze czy co tam...



Albo sieknę tak mocną kawę, że przez tydzień nie usiądę?;)



Dobrego brzydkiego dnia. Takie lubię najbardziej.

 

07:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 listopada 2017

 



Fuck, psia dupa, odwołałam, bo wciąż czuję zmęcz. Mam prikaz, żeby jutro nie odwoływać. 16:45, we czwartek, to prawie piątek, może da radę.

Ale dziś nie dało rady nawet pisać smsy. Mój wyczyn do dr Dżeja: Musimy nie

Ach ten astygmatyzm.



A ok wyszło mi il

 

Męczy mnie ten chłopaczek. Mówi, że żadna go nie chce. Powiedziałam szczerze jak zawsze, że też nie szukam miłości i ćwiczę angielski i, jeśli mu to odpowiada, mogę francuski też, jak chce się gapić.

Słabo jest.

Francuz jest Arabem, Że też się nie domyśliłam.

Kaśka, pisz jak to uciąć. Powiedzieć, że jestem lesbijką? Chyba nie dam rady;). Powiedzialam, że mam 36 i jestem chora, ale nie dotarło.

 

17:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



No, chłopaczek się obudził. Nie mając natchnienia na gadke i będąc okropnie zmęczona nie odzywałam się ani słowem, tylko tępo się uśmiechałam. Może Kaśka mnie uratuje.

Nie ratowała. Dobra, niech patrzy, może zauważy, że jestem trzynaście lat od niego starsza.

  • Jesteś piękna. Gdybym urodził się w Polsce, to bym się z Tobą ożenił.

Czyli nie zauważyl. Kurza twarz.

 

12:19, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cholera, śpi. Młode byczki tak śpią, a jako że do mnie piszą głównie młodsi, myśląc, że jestem w ich wieku, to tak wychodzi. Szkoda chłopaka, zaczęliśmy gadać, jak jego rodzice żyli. A teraz, szkoda patrzeć jak się stacza. A taki był przystojny. Tylko dzieciak...

A, nie pisałam. Pani neurologopedka na zwolnieniu. W najbliższy poniedziałek kolejne podejście.



Dalej mam zmęcz. Kurde.

 

09:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.