KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 17 lutego 2018

 



Co by rzec poza złotem Stocha? I pizzą „4 sery” wchłoniętą na obiad? Tak się próbuje utyć.Ile ja już próbuję? Ze dwa tygodnie?

Zasada jest taka; Robisz trudno, nie ważne głową czy ciałem, to nieważne ile zeżresz, i tak się spali.

Wracam do robienia głową.

P.S. A Kasia dziś do mnie, że mam mocny głos. Hehe, Dudek też to zauważył, dlatego się słucha:).

 

19:52, annablack
Link Dodaj komentarz »



Bandziorno. Dziś, mimo że to sobota, zajmę się jedynym, do czego się nadaję = pracą na myślenie;). Chociaż sobota, to lubię, jak mi wychodzi.

Rodziciele urlopują, tylko bez trudnych pytań, nie wiem gdzie jadą. Gdzieś na Mazury. O 12:10 na jedynym słusznym programie – skoki. Obejrzę w przerwie od roboty.A później przeprowadza się tu dr Jachu. Będzie miał stąd bliżej do CZD.

 

10:38, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lutego 2018





KURDEEEEEEEEEEEEE,odwołam Dżeja, bo dziś Gosia. A Gosia chora:(. Kawa wypita, działam.

 

08:32, annablack
Link Dodaj komentarz »



Nie poszłam spać wczoraj, nie wstałam o piątej, czyli dziś będę działać do końca dnia. Taki plan;). Nara.

 

06:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 lutego 2018



Hy, macie coś takiego, że wiecie komu się podobacie? Wchodzi do telewora pan dres. Będzie łatwo, myślę. Mam na głowie barwę, która nie występuje w naturze, u dresiarzy mam szansę. No i chyba dostałam zniżkę.Ciężko mi ocenić. Wizyta domowa speca za cztery dychy? Spoko.

Tiwiwizr działa. Mogę sport w Pingpongczangu oglądać



Miałam wieczorem działać, jak zajarzyłam jak, a tu spadek mocy. Może obudzę się o piątej i zrobię wszystko? Od 15 do 17 mówiłam nowennę (wszystko naraz) i trochę jestem zmiękczona.



Najchętniej już bym poszła spać.

 

17:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hy,hy, no kolację też nie było do syta. Banana zjadłam. O, to żaden do syta? Świętsza niż papież, kurde, ale zapomniałam o mszy! Czyli w marcu spowiedź.

Dziś chyba raczej coś zjem, bo odwołałam rehab z Dżejem, to będę mieć dużo czasu na jedzenie. Ale pomimo tego, że Post, to skupiać się tak na tym co się żre, to słabe. W moim życiu dzieje się dużo poza, serio.



Znów się biorę.

 

06:43, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 lutego 2018



Było mi trudno. Całościowo. Przed rehabem zrobilo mi się niedobrze, więc obiadu nie jadłam. Raz do syta, to na kolację będzie. Albo i wtedy nie, Iwona mówi, że znowu schudłam. To od tej ciężkiej pracy:) A Dżej dziś, że są trzy ruchy yyy...jakieś tam, z których najtrudniejszy wychodzi mi wręcz od niechcenia. I dlaczego? Może nie mam esemu? No bo typowo: młoda dziewczyna, nagle ślepnie, to obstawiają sm. Demielinizacja...

Ech. Zły ten tydzień był. A, mama mówi, że było mi niedobrze, bo zaczął padać śnieg. Proste.

 

17:39, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej. Jest lepiej. Udźwignęłam laptopa, czyli zwyżka mocy. Rehabu nie odwołuję.

Teraz będzie pean na cześć marynarzy. Szczególnie dalekomorskich, bo innych face to face nie znam. Padre mi mówił, że marynarz musi umieć zrobić wszystko sam, bo na morzu to wiadomo, po pizzę nie zadzwoni;).

Pytałam czemu nie zadzwonił po hydraulika, żeby naprawił to, co poprzedni, remontując łazienkę, spartaczył.

Odpowiedział mi:

- A co on zrobi innego, niż robię ja?

No i, pracując na etacie, w czasie wolnym, w trzy dni zreperował to, co tamten zepsuł...



Rehab koło 15. Tylko nie chcę już pytań, czy jem. Ja jem cały czas, na okrągło, jeno wysiłek włożony w ćwiczenia spala wszystko.

Się biorę. Nara!

 

06:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lutego 2018

jest mi strasznie. piszę z tabletu. Goske odwołałam. nie wiem gdzie tu polskie znaki.Chociaż są! Za słabo naciskałam. Wszystko robię za słabo. Dżej mnie wczoraj rozjechał, ale boli mnie coś innego niż ćwiczyłam...

Siła, masa, rzeźba? To ja proszę głównie rzeźbę, no bo mieć mięśnie tak dla picu, bez poprawy funkcjonalnej, to właciwie po  co? Żeby groźniej wyglądać? ;) E, nie moje klimaty.

Nie, odpocznę bardziej.

18:10, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Czuję się, jakby ktoś mnie zjadł i wyrzygał. Czyli nie za dobrze. Dżej pokrzepił:

- Bo taka pogoda...

No ale nie odwołałam, jak sobie uświadomiłam, że lepiej nie będzie.



A wiecie jaki mam posłuch u Dudusia?



W sobotę o 7:30, jak piszczał pod bramką schodową na małe dzieci i psy, wrzasnęłam:



- Dudek, zamknij się i idź spać.

To poszedł.

Usłyszałam jak Dude pac,pac, pac – zeskakuje ze schodków i wraca do pokoju.



W niedzielę było gorzej, wcześniej, albo ja byłam mocniej wnerwiona. Kiedy Dudek zaczął o poranku wyć,zagrzmiałam tylko głosem nieznoszącym sprzeciwu:

- DUDEK!!!



I Duduś bez słowa potuptał do pokoju i uwalił się na łóżku.



Aż mama mi gratulowała, że najwięlszego upierdliwca opętałam;).Zaklinaczka małych ujadaczy to ja:).



Ten wpis miał się pojawić wczoraj, ale Dżej umęczył mnie ekstremalnie, tak, że nie mogłam podnieść laptopa, a przywodziciele leżały i bolały. Początkowo, bo potem nogi zaczęły wierzgać i się zaplątywać.

No ok, przywodziciele do wstawania z wyra chyba. Plecy mam zrobione trochę, to te przywodziciele jeszcze...

Dżej pytał, czy jem. Wiem, że nie widać, ale jem. Idzie trudne, to spalam. Spytałam jaki ma plan ćwiczebny na mnie.

- Siła, masa, rzeźba. I pionizator:)



Taa. Najbardziej rzeźba mnie interesuje;).



Jest ciężko, no ale jak ma być, jak mam nienachalne w masie mięśnie?



Dobra, wracam do tego co mam zrobić.

Tymczasem.

 

07:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lutego 2018

Cze. Wystarczyło skasować szesnaście aplikacji i już. Whatsupu jeszcze nie odwaliłam, ale jak się wkurzę, to to też odwalę, bo ciężkie.



Dzwonił do mnie drugi bank. Powiedziałam, że mam już pracę, to spytał o moje oczekiwanie finansowe. Chce mnie podkupić? Co to ja, lekarz?

W życiu takiej sytuacji nie miałam.



Dobra, dziś już reha nie odwołuję. Odpoczęłam, i tak nie przytyłam jeszcze, leżąc martwym bykiem. Na rehabie wiadomo, że nie przytyję. Ruch szkodzi;) bo od niego się chudnie. Nie wyobrażam sobie ile bym musiała zeżreć, żeby nie schudnąć. Ja się po prostu za zdrowo odżywiam. Bez ciast, słodkich deserków, chipsów, drożdżówek. Nudne, proste jedzenie;).

OK, biorę się do pracy. Narka!

 

06:29, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 lutego 2018

 



Ale do dupy. Chciałam pogadać, to teraz w życiu nie pogadam, bo telefon mi się wiechnął i nie mogę nawet antywira odpalić. Nie chciało się ze mną gadać, to już nie pogadamy.



Wszystko robię jakoś pod prąd całe życie, taki typ.



Wczoraj chciałam nowennę do końca zmówić. Wybrałam na początku mówienie czterech części. Jako że dwukrotnie odmówiłam dwie, te same, to jeszcze światła i chwalebna. Było już późno, odmówiłam światła, a w trakcie chwalebnej zasnęłam.

 

10:32, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 lutego 2018

 



Co za dzień.

Pasujemy do siebie. Ty nie słuchasz, co mówię, a ja nie odpowiadam na twoje smsy.



Napisałam, ale wiem, że dalej będę dostawać esemeski zamiast. Wnerwia mnie to, bo jak mogę gadać, to chcę i nie zrozumie tego nikt, kto nigdy nie był w tej sytuacji. Empatia jest trudna, wiem.



Zmęczona jestem dalej. Zasnęłam w trakcie masakrycznie rozciągniętych skoków. Końca nie widziałam, bo spałam. Jak dowiedziałam się o wyniku, to cieszę się, że spałam. Z nowenną też przerąbałam. Rano dwie części- radosna i bolesna, po południu też dwie, te same...

Tylko słucham muzy, przez sen.

 

19:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, Piękny dzień, choć jeszcze bym pospała;). A propos spania: Dżej mnie pytał w związku z ćwiczeniami, czy śpię na boku. Tylko się zaśmiałam i rzuciłam:

- Śpię na trupa. W postawówce (-Eee, "postawówka", fajne słowo stworzyłam!), liceum jeszcze – na boku. Jak zaczęłam pracować padam na płasko, chwila, moment i śpię:).

Sen jest najlepszym lekarstwem, mama mówi. Kiedy ostatnio byłam chora (na coś innego, niż na to, co większość życia, (dobra, nie większość, połowę, bo kitwasić zaczęło się w wakacje osiemnastoletnie, w górach)? Nie pamiętam. Czyli wystarczy mi się odpowiednio mocno zmęczyć;).

Odpaliłam lapsa i przywitała mnie moja niedoróbka z wczoraj. Ale dziś nie! Weekend mamy!

Przepowiadajcie sobie tę złotą myśl:).





Dobrego wolnego!





 

10:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lutego 2018

 

I Stevie.



Yyy, taki szejp of mi mi  się robi od tego ruchu, że... nie, nie miałam w tym tygodniu reha, no, tylko raz z Dżejem (a, no i rehab antyzmarszczkowy;). Pani neurologopedka ćwiczyła mi lico;). A tak to nic. Fizycznie nie robię, tylko umysłowo zasuuwam. To dosyć męczy. Mózg mi się przegrzewa;). Ale do ćwiczenia głowy przywykłam, a na mięśniach mi nie zależy specjalnie;). Ja mam drobny kościec, jakbym to obłożyła mięśniami, chyba byłoby mi ciężko;).

Dzisiaj robiłam za lekarza;). Z maseczką na brodzie, bo co chwila musiałam się zasłaniać. Biedna Iwona zakatarzona, Gosia też w infekcji.

Ech.

 

 

21:48, annablack
Link Dodaj komentarz »



Huh. Przeczytałam, że nie da się tego nauczyć w trzy godzjny. W prawie sześć też jest trudno. Obraziłam się. Nie lubię, jak mi nie idzie. Rany, jak nie lubię...

 

12:37, annablack
Link Dodaj komentarz »



Przywitał;). Zwarta i gotowa, żeby już do pracy po prostu można było iść. Tyle, że w tym roku może być trudno wykorzystać wyścigowe nogi do działań typowych. Zresztą, trudne akcje lubię, prawda, najbardziej:).

Miłego Wam. O 11:55 Pingpong – inauguracja.



Biorę się.

 

 

06:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 lutego 2018

 

Huh, ile zjedliście? Ja rano tylko jednego, a potem na kolację, rzucając: To co, Andzia, chcesz przytyć?, jeszcze cztery.

I przerażającym jest fakt, że pomyślałam: Eee, jeszcze ze dwa spokojnie bym zjadła. Ale tyle tylko dlatego, że nie lubię pączków.

Po 40 zwalnia metabolizm. Mnie do czterdziechy trzy z hakiem zostało. Wiecie, ile w tym czasie można zjeść pączków? Fuj pączków? No dobra.

Spadam popracować. Hehe, ale nie dziś! Choć coś trzeba robić.

 

 

 

 





Zajmę się trawieniem;)

 

20:52, annablack
Link Dodaj komentarz »



Cze. To będzie kolejny udany dzień, bo ma ósemkę w sobie. Ósemka to dobrobyt i pełnia, tak wymyśliłam;). Z tego względu każdy dzień będzie dobry bo dzięki ósemce w dacie.



Kaśka mi rzekła wczoraj, żeby książkę napisać. Ale zaraz potem słusznie stwierdziła, obrotuże właściwie już się nie czyta. Się czyta , nie czyta, nie mnie oceniać, socjologiem nie jestem, ale na pisanie książki czasu nie mam, bo pracuję;).



Wczoraj pani logopedka słodziła na potęgę. Pomagała mi przesunąć się na wyrze do prawidłowego ustawienia do oddechu i:

- Ale noogi!

- Y, mama w genach dała, muszę z tym żyć;) Kiedyś myślałam, że wszystkie kobiety tak mają. No i nogi mają wszystkie faktycznie, ale wyścigowość to nie moja wina;))). Tylko obecnie do bani, bo nie mogę wykorzystać do niczego.Ale ale: I z tym się uporam. Problemy to wiesz, kopem z półobrotu;).



Spadam popracować.

 

07:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.