KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 06 grudnia 2017



Cze cze. Uch, zdaje się, że z mojego pokoju 10 metrów stanie się sala gimnastyczna. Dr Dżej najpierw się rozglądał po podłodze, po czym stwierdził, że pożyczy mi dwa materace. Uuu, nie będę się turlać po parkiecie? But why?;). Wiem, wiem, żebym daała radę dłużej się rzucać po podłodze;).

A wczoraj stałam w pionizatorze bez zabezpieczeń od gibnięcia, zwanego pelota biodrowa. Staję katapultą, no i stoję, bez świadomości, że nie mam niczego za plecami, bo doktor opuścił tę blokadę. Stanęłam i stoję. Stoję..zdziwiło mnie, że doktor Dżej tak pyta ciągle, czy nie bolą mnie nogi. Heh, wiem, od stania też przyrastają mięśnie. I nie słabość nóg mnie pokonuje. Logopedka stoi koło Dżeja, obserwuje i:

- Patrz, ona nie oddycha!

- A stoję. Zdziwko, co?:)

Zasadniczo najwięcej problemów stwarza mi oddychanie. Jak żyć? Bez tlenu trochę trudno:). Luzacko mi się stało bez niczego. Najlepiej to nie wiedzieć, że nie masz za plecami ratunkowej blokady;). Całkiem spoko było, ciało jeszcze pamięta jak się normalnie stoi:).



A dziś...budzę się i jak zwykle: Dzisiaj piątek?



Tysabri potrzebowało pół roku, żeby mnie uruchomić. Teraz dopiero staram się osiągnąć punkt wyjściowy, wciąż nie umiem sama wstać, ale składam się w dobrum kierunku. To wpis z wwczoraj, piszę nowy!

 

12:05, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 grudnia 2017

Czekam.

 

Jutro mam mieć baterię. Obudziłam się tak zmęczona, że znowu myślałam, ze to piątek.

Ten "Plaster" też mi się podoba.

19:58, annablack
Link Dodaj komentarz »

Sorry, nie piszę,bo bateria mi padła. Zamówiłam nową, za pobraniem,to może będzie szybko. Tak długo pisałam wpis, że wzięła i padła.

08:09, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 grudnia 2017

 



Drugi raz nie zapomniałam. I dzisiaj ten tekst podziałał na mnie jakoś bardziej. Miałam po rehabie zrobić pracę domową i choć zmęczona, dwie czy trzy godziny po ćwiczeniach postanowałam zrobić prace domową zadaną przez dr Dżeja. Usłyszałam, że mam pokonywać siebie i robić więcej niż mogę. Zawsze więcej, zawsze przekraczając ograniczenia. Poczułam się taka malutka, szkoli mnie na sportowca? Ochrzan gonił ochrzan, a ja czułam się coraz bardziej wbita w glebę. Dlatego, choć nie miałam sił, spróbowałam. I mi nie wyszło. Ze wstydem wysłałam smsa doktorowi Dż, że nie wyszło, próbowałam, ale byłam jednak masakrycznie zmęczona, choć wiem, że nie wyglądam.

A doktor Dżej napisał: fajnie, że pamiętałaś i spróbowałaś. W końcu wyjdzie!



I potem to słowo w „Plastrze”. Wzmocniło mnie.



Stałam w licznych próbach, w sumie 40 minut i dr Dżej chyba to uwzględnił odpuszczając to, że mi się nie udało:).

 

22:40, annablack
Link Dodaj komentarz »



Huh. Fajnie było. Jest 16 minut. Czyli jeszcze dwa razy tyle:). Logopedka o pięknym imieniu jak moja prababcia stwierdziła, że lepiej brzmię (jeszcze lepiej?;) A cholera, mam zakaz śpiewu;)) i mięśnie międzyżebrowe mi działają, zarąbiście, to się do stania przydaje.

Jest mi dobrze mimo zera odpoczynku między logopedią, a fizjoterapią:).

Logopedka ma mi dawać prace domowe na używanie mózgu. Z językami. Spoks, ja łba lubię używać, wiem, że to ważne. Jakieś tam szkoły kończyłam;))).

Dostałam dziś opieprz od obojga, że się nie rozwijam. Zdalnie mam robić pomagisterskie?;). Chyba się nie da. Nawet się niemieckiego nie nauczyłam. Obciach. Ale zasadniczo i tak jestem zadowolona:).



Jutro 11:30.

 

17:44, annablack
Link Dodaj komentarz »



Cze. Coraz później wstaję. To chyba wizja tego skomasowanego rehabu dzisiaj-rehab wokalu i ciała naraz. Spoko, tak jeszcze nie miałam. A za trzy lata w moim rehabie będzie brała udział trójka;). Jeśli w tym tempie lecąc będzie mi jeszcze potrzebny rehab;). No, chyba, że będę ćwiczyć dożywotnio, jak eksperyment się nie uda, ale nie wydaje mie się.

A test o 15. 

Dobrego Wam.

 

07:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 grudnia 2017

Zaczęłam znów „Plaster miodu”. Może mnie naprawi.

 

22:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Panienka ma globusa i jest jej wszystko. Durna migrena i tak sobie myślę, kurde, za młoda jestem, żeby się podsumowywać.

 

18:44, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej ho, cześć. Zawieszenie miałam, więc nie pisałam. Wczoraj znajoma, z którą dawno nie gadałam, spytała, czym się leczę.

- Niczym, ruchem.

Czyli w sumie najlepszym, co jest. Dla mnie najlepszym, bo poza esemem nie mam innych większych schorzeń, to mogę sobie pozwolić.

Jakim lekiem? Z tego, co wiem, nie ma u nas farmakologii leczącej esem, więc leczę się tym, co właściwie prowadzone, może mi dać najwięcej, czyli fizjoterapią.



Znajomą chyba zatkało, to eksperyment, sprawdzam, czy się da wyleźć z tak ciężkiego stanu:).

 

12:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 grudnia 2017



Dodam już, bo zapewne rano się nie obudzę. Nie zadzwoniłam do Przemka, bo skoki, a potem czekałam na telefon od Kaśki – obecnie jedynej kobiety, która chce ze mną normalnie gadać. I się nie doczekałam.

Wtopa.

Nie wiem, czy będę jutro próbować do obojga. Chyba zajmę się czterema ćwiczeniami wokalnymi. Postanawiam nie dzwonić do nikogo. Dobra, spadam.

 

22:57, annablack
Link Dodaj komentarz »



No i oglądam Puchar Świata w skokach. Kaśka się pewnie ze mnie śmieje. Daniel-André Tande, skoczył rekordowo, no i co, że daleko. Dalej dyscyplina mnie nie porywa. Dlatego Kaśka nie dzwoni, ani się jak malarka nie zachwycę bielą i artystycznym wyrazem skoczni w górach, ani nie wspomnę wspinaczki w Tatrach, bo jeszcze nigdy się nie wspinałam, to nie wiem, co tracę.

Mogę wspomnieć eeeee...jak spałam na betonie kiedyś. Kaśka na pewno nie spędziła nocy na betonie. W dodatku, nie będąc tego świadoma;). Mam jeszcze jedno wspomnienie, do którego się nie przyznam;).



Macie już prezenty? Muszę się zająć tematem.

 

17:58, annablack
Link Komentarze (1) »



Mocy brak, bo natchnienia brak. Za wysoko mierzę, bo to wszystko takie trudne. O dziwo, znoszę to, ale trochę jestem zła, że nie mam życiowej łatwizny. Zostałam wybrana do trudnego przebiegu, ktoś na górze stwierdził, że podołam, bo mam charakter z tych mocniejszych. No i ciągnę dalej, ale czasem to tak nuży...Jak dziś. Mam do Przema zadzwonić, spytać jak życie, ale może później?

 

15:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

Leżę i śpię. Dochodzi dziesiąta. Przychodzi la mamma i zaczyna coś mówić. Nie chcę otwierać oczu, więc tylko nadstawiam uszu. Słyszę:

- Wiesz, że ... pisała artykuł o SM?

Logopedka.

- Jak oni z Dżejem się za Ciebie wezmą...

Uzdrowią mnie, bez kitu, dlatego tak się spalam na ćwiczeniach, żeby im pomóc;).

I ciągle śpię, żeby sobie dziurawą pamięć poprawić. A sen w rytm rockowego grzmotu liczy się podwójnie:).

Dobranoc.

 

10:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 grudnia 2017



Terapia holistyczna - interdyscyplinarna mi się kroi. Pani logopedka, oprócz jej zajęć, zaplanowanych na środę, na 10:30, zaproponowała, że wbije na mój rehab z dr Dżejem i da wskazówki do oddychania w staniu. Dobrze się składa, bo zamierzam pobijać kolejny rekord stania, oddychając przy tym, to normalnie pierwszą połowę meczu z Senegalem obejrzę na stojąco;). Ale, kurczę, to dopiero w czerwcu. Do tego czasu będę już stać przez cały mecz:). Jeszcze oddychając? Wow.

Może ktoś chciałby się włączyć w moją terapię holistyczną i uczyć mnie na przykład grania na grzebieniu?;)

Śpiewanie -nie, mam zakaz:).

 

18:54, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Ale obciach. Zapomniałam o księdzu... Nie miałam „co łaska”, ani ołtarzyka. Ledwo Eskę Rock wyłączyłam. Cały czas spałam...

Spanie wychodzi mi zawsze.



Iwona ostatnio, że kości mi gdzieniegdzie wystają.

- Dziwisz się? To co robię na ćwiczeniach jest naprawdę trudne i muszę się cała spiąć, żeby mi wyszło.

- Ale masz jeść.

  • Jem, żeby nie umrzeć.

 

UPDATE 12:45

Kurde, czekał kwadrans, a w szesnastej minucie wyszedł z domu. Musiałam odwołać rehab, bo nie miałby kto wpuścić Gosi...

 

To ja sobie chociaż pobulgoczę...

 

11:24, annablack
Link Komentarze (6) »

 



Hej, witajcie w dzień, na od który czekam od wtorku i tym razem już nie jestem zmęczona. Czyżbym zaczynała się przyzwyczajać? Do wczorajszych ćwiczeń „na kosmonautę”, czyli dla móżdżku, przyzwyczaiłam się, bo przepowiadałam sobie, że zaraz się wyrzygam, ale jednak nie i kolacja też się przyjęła:).

Mama po piątej ubrała mnie ćwiczebnie, słuchałam chwilę Manna, potem zasnęłam, nie słyszałam wiadomości o siódmej, ósmej, dziewiątej...właśnie spożyłam śniadanie, zmieniłam na Eskę Rock i idę spać. Do 12 mam czas. Gosia będzie punktualnie! Bo Bieliźniak zagroził, że jej nie wpuści;).



Sąsiad zaczął odśnieżać o czwartej.



Kocham zimę;).

 

09:27, annablack
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 listopada 2017



No. teraz już się nakręciłam na ćwiczenia. Nie będzie Iwony, la mamma mówi, żeby odwołać, a ja chcę stać. I przy tym oddychać;) w myśl zaleceń pani logopedki. Jak się dobrze ustawię, to może coś osiągnę, a ja lubię osiągać;).

 

21:27, annablack
Link Komentarze (3) »

 

Ale akcja. Dr Dżej zaparł się, że mi uruchomi lewą rękę. Tę samą, której od kilku lat niespecjalnie używam, Fajnie by było mieć znowu dwie ręce:))



A, uderzać lewą już umiem. Dżej podstawił dłoń i kazał mi klepnąć. Udało się, więc mówię:

- No to dawaj teraz twarz;)))

Generalnie na rehabie robiłam same nowe rzeczy, które nie wiem do czego one i zauważyłam że im mniej myślę. to spontanicznie dużo mi wychodzi:).

W listopadzie zrobiłam 10 godzin ćwiczeń z Dr Dżejem, jak nigdy!

Fajnie dok posumował, że w tygodniu było dobrze jak zawsze. Zasugerował, że jak chcę, sprawdzi jak załatwić windę do mieszkania na PFRON. Powiedział to, jak opowiadałam, że logopedka, na oko młodsza ode mnie, zdrowa, powiedziała, że mamy bardzo strome schody, te na piętro. I w tym momencie pomyślałam: Ona ma rację. Nigdy tu nie była, jest zdrowa i obiektywnie widzi sytuację.



A jutro naprawdę piątek.

Ale będę miała rehab na szczęście, bo Bieliźniak już będzie i wpuści Gosię.

 

17:48, annablack
Link Komentarze (1) »



Cze. Nic się nie zmieniło. To trzeci dzień, który uważam za piątek. Bom taka zmęczona, że to musi być piątek. Uważam i postępuję jakby był. Dziś przez sen włączyłam o szóstej radio na Trójkę, żeby słuchać porannej audycji Manna. No i nie posłucham, wróciłam na Eskę Rock, bo to, co jest dzisiaj, to dalej nie piątek.

Cholera.

A jak wreszcie przyjdzie piątek, to zdaje się, że rehabu mieć nie będę, bo nie ma Iwony. Czyli nie to, że ja nie chcę, tylko Iwona ma sprawę. Dr Dżej ma te klucze, co dorobiłam, bo moje na zawsze przejął Jachu, który swoje zgubił.

Czyli jest ciężko od początku tygodnia, ale cisnę, tylko nie zawsze mogę:(.



Dziś stoję na czas. Znowu.



Nie lubię śniegu i wcale ta biel nie działa na mnie kojąco.

Tymczasem.

 

07:49, annablack
Link Komentarze (28) »
środa, 29 listopada 2017

 



- Pieprznij tą ręką w materac, jakbyś chciała mnie uderzyć- dok podstawia twarz, kładąc głowę na materacu:

- Gruchnij lewą pięścią! No dalej!

- Nie wiesz jak bym chciała ci przywalić...ale lewa bezsilna..

- Na jutro praca domowa: masz się nauczyć!

Bramkarz... widać, że nie raz w twarz dostał. Uodporniony;).

Jutro koło 17. Już lekko uderzam. Jeszcze poprawię:).

 

19:09, annablack
Link Dodaj komentarz »
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.