KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 06 sierpnia 2017

 

Bandziorno. No i jest chłodniej. Hura.

Chyba coś nie tak ze mną, bo nie mam nic do powiedzenia, a ja zawsze mam przecie. Nie piszę nigdy o problemach innych i teraz też nie napiszę, więc właściwie nie mam o czym pisać. Idę na wakacje. Pa,pa.

 

12:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 sierpnia 2017

[tu było zdjęcie...]

 

Ładne dostałam? Jeden owocek cyklantery dostałam od sąsiadki, z komentarzem, że to dobre na sm.

- Mama powiedziała, żebyś to zjadła -wchodzi padre i rzuca mi na brzuch takie podłużne coś, tak gruba fasolka, owocek.

 

No to ja bezmyślnie:Dobra. I do dzioba.

Matka mówi, żeby zjeść, to zjadłam.

 

Ale jak leczniczo jeść, to z kilogram.

 

Kurczę, a propos jedzenia, po obiedzie wchodzi padre i:

- Mama mówiła, żeby ci więcej dać, to dałem, od serca;).Byłem pewien, że będę odbierał miskę z komentarzem, że za dużo, a tu wchodzę i widzę, że wciągnęłaś wszystko! Chyba ci smakowało.

- Ja lubię pierogi...

No i tak, zadziwiłam padre swą żartością, niby fizjonomię mam dosyć wątłą, ale przemianę materii mam, oj, mam;)

Zresztą, poważnie, przecież ja pięć dni w tygodniu ćwiczę trudne rzeczy. Wysiłek wszystkich trudnych kawałków mnie. Leniwych.

 

Chłodu chcę.

 

20:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Już jest dziś. Jak M. wysłal niusa na whatsup. Bladym świtem, wydukałam tylko, że jeszcze rosnę (nawet nie wszerz, cholera) i muszę się wysypiać i wróciłam spać.

 

Przeczytałam o trzech świętych/ błogosławionych i pomyślałam: Ja to wcale nie mam trudno. Nie zamurowali mnie w ścianie, czyli nie sprawiam większych trudności. Misję mam, tylko czekam na sprzęt. I działam dalej:).

 

W czwartek znowu zaczęłam stać, przerwa ekstremalna, bo miesiąc, to na początek tylko dwie minuty i już.

Pionizator za jakieś dwa tygodnie. Uch, chcę się już nauczyć i zleźć na parter. Grrr... już chcę!

 

12:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hmm, trochę się zawiesiłam, Czytam książkę Elżbiety Wiater „Mocni krzyżem”. Patrzę na okładkę i: Ooo, ja z Nią mailowałam. Kojarzę nazwisko! Pani też pisała bloga, nie wiem w jakich okolicznościach się poznałyśmy, co napisałam, żeby pani doktor teologii chciała się odezwać...

 

To były czasy, kiedy bawiłam się w komentowanie, miałam mnóstwo przelotnych znajomych, większość znajomości się nie utrzymało, szkoda.

Klimę załączoną na 17 stopni trzymałam kilka godzin.

Jestem słodka i gorąca;), więc nie znoszę słodyczy i upałów, nie mam innego wyjaśnienia ;))).

 

Spadam, ciężki to był dzień.

 

10:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 sierpnia 2017

 

-Jestem w szoku, że nie odwołałaś – rzekła wierząca we mnie ponad wszystko iwona – ale los chciał inaczej.

 

No, Gośka odwołała.

 

- Jak się domyślasz, nie jest mi z tym źle – rzuciłam z szerokim uśmiechem.

 

Pani sąsiadka pożyczyła mi mądrą książkę, którą teraz się zajmę.

 

10:07, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Trochę nie śpię. Włączyłam Trójkę na Manna i śpię dalej, z otwartymi oczami.

Pomyślałam, że nie odwołam rehabu. Muszę być fit, żeby dać radę się sobą zająć. I za cholerę nie chcę, żeby ktoś mnie znosił, wnosił, przenosił. Żyłka mi nabrzmiewa od razu;))). Mama chyba naprawdę nie wierzy, że mi się uda. Właściwie to nikt nie wierzy. Doktor Dżej trochę wierzy, ale to chyba dlatego, że wie, że kawał cholery ze mnie, który nie odpuści póki nie ukatrupi;).

A mama? No przecież widziała jak wyrobiłam sobie cechę uwarunkowaną genetycznie, wie, że zacięty zakapior ze mnie. Ile ja wtedy ten język miętoliłam przed lustrem? Hehe. Ale było warto, bo uświadomiłam sobie, że to, co naprawdę chcę, to osiągam.

 

Za 2,5h rehab. Nie dam ruszyć barku, dok poprawił trochę, nie chcę, żeby się znowu pogorszyło. Możemy chodzić, tym razem nogi się nie zaplączą, bo chłodniej.

 

Dobrego Wam.

 

07:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 sierpnia 2017
  1.  

Huh.

Ile pociągnę? Ile się da, ale ten tekst:

- Tak dobrze zaczęłaś, zapowiadało się, że na tym poziomie pociągniesz do końca, ale jednak nie i zrzucam to na dzisiejszą aurę, tym możesz się usprawiedliwiać - troszku zdołował.

 

No i godziną też, może? Ćwiczyłam przed osiemnastą jednak. Przed siedemnastą jakoś było, może dach się nagrzał potem.

W poniedziałek 16:30 z Dżejem, bo Małgo na Mazury jedzie. I oboje ćwiczymy w długich, wmawiamy sobie, że wcale tak ciepło nie jest;).

 

Potem przyszła pani sąsiadka, siedziała 1,5h, a ja już odpływałam. Przed godziną z hakiem poszła.

Za 11,5h mam znowu rehab i nie wiem, czy dam radę. Doktora nigdy nie odwołam, ale kogoś trzeba. Gosiu, padło na ciebie. No i kto ustawia rehab na 9:30? Uch, ja jeszcze rosnę;),muszę się wysypiać!

 

Czy odwołałam, dowiecie się w następnym odcinku.

 

22:00, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Jak Wam? Ja włożyłam głowę do miski z zimną wodą i od razu mi lepiej. Btw: sprawdzę kiedyś czy prawdą jest, co mi się wydaje, że dałabym radę zmieścić się w walizkę. Przecież jestem wiotka i zginam się w każdym,dowolnie wybranym miejscu;).

 

Oglądałam jakiś program kiedyś i powiedzieli tam, że kobieta podświadomie wybiera na swego towarzysza w życiu tego, kto jest jak jej ojciec. No to klops, bo wtedy, kiedy ten męski wzorzec się tworzył u małej dziewczynki, to u mnie się jakoś nie stworzył, bo wzorzec pływał. I choć padre nigdy mi tak nie powiedział, to czuję, że był łobuzem, bo do takich od zawsze mnie ciągnie. Pierwsza dorosła impreza w życiu? W garażu, z motocyklistami;))). I jedną motocyklistką:). Fajną muzę mieli:))).

 

W życiu myśli o ustatkowaniu, chociaż niby raz chciałam, ale udać się nie moglo, bo to łobuz był przecie.

Po mamie mam nogi, po padre poczucie humoru. To ciekawe, im bardziej w czarnej dupie jestem, tym bardziej ta sytuacja mnie śmieszy. Nie mam cienia wątpliwości, że z tego wylezę, bo jak Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. I mi otworzył:)))

 

12:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cześć. Wyobraźcie sobie ptaśka w klatce, który z przyczyn od niego niezależnych w pewnym etapie życia trafił do mieszkania piętrowego i ze schodami, a nosiciel zaniemógł. Ptasiek chce sfrunąć i poleźć w świat (praca na trzy etaty i takie tam), ale okazuje się, że to nie za łatwe i idzie to nie tak szybko jak by chciał. No ale idzie.

Dzisiaj dok Dżej będzie mnie pytał z rehabilitacji neurologicznej, a ja siedzę i przepowiadam sobie: rotacja zewnętrzna, rotacja zewnętrzna...podpór...Cholera jasna, co on jeszcze mówił? Co on mówił o bicku, że nie mierzy się obwodu, tylko coś tam na plecach, boku chyba?

Kurde, jedne studia już skończyłam!

 

I nawet potencjalnie nie mogę odwołać z lenistwa, huh, bo jak nie ja, to nikt. Nie byłam operowana i jestem raczej zdrowa, słowem, nic, tylko wstać i iść. Ale będzie akcja jak mi się uda. Niewiarygodna :))). A w przyszłym tygodniu Gośki znowu nie ma do piątku, więc do doka wpisałam się na trzy dni. Znowu będę się fizjoterapeutycznie rozwijać;)

Na sobie sprawdzać efekty. A właśnie, wczoraj skupiliśmy się na lewym barku, no i, patrząc jak mi się rusza bark, to chyba pomogło już trochę. Szybkie efekty terapeutyczne ma doktor Dżej.

 

Był fajoski deszcz, ale za krótki. Jeszcze poproszę! A, no oczywiście burzę!

O której dziś rehabię? O...16:45 chyba.

 

Teraz już nigdy nie odwołam, bo mam misję, jasno określoną.

 

Dobrego Wam.

 

08:11, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 sierpnia 2017

 

 

Bu. Żegnamy się z walką o Ligę Mistrzów. A tak chciałam, żeby im się udało, bo że ja pod górkę, to norma, ale chciałam, żeby im wyszło. I co? I nic, życie. A Kaśka chciała gadać, tymczasem ja wybrałam mecz.

Ale wtopa.

 

22:57, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Iwona znów się dziwiła, że nie odwołuję. Wyjaśniłam doktorowi Dżejowi, że mam maksymalną motywację teraz, bo z przyczyn niezależnych, do znoszenia siebie na parter mam tylko siebie samą. Inni w domu nie mogą.

Dżej jęknął tylko: Bożeż Ty mój! - oceniając mój stan po miesiącu przerwy od ćwiczeń z nim. Na końcu powiedział:

-A to ci wyszło. Jakbyś pamiętała, jak prawidłowo wykonać ten ruch, tylko ci się nie chciało!

 

No i znowu jestem ta zła i leń patentowany. Spoko, skazana za niewinność.

 

Dr Dżej pytał czy mi nie gorąco. Póki on nie przyjdzie w krótkich, nie wyskoczę przed szereg. Wiele mogę znieść, a on wykładowca, to w krótkich nie śmignie;).

 

 

18:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Napisałam wczoraj do pana informatyka z home i nie wiem dalej, co jest nie tak, bo mi nie odpisał. Na kłopoty Bartuszek. Nie masz problemów? Ja ci wynajdę i to takie nierozwiązywalne. Cholera, testerem gier powinnam być. Problem w tym, że nie lubię grać;).

Z informatyką łączy mnie to, że mój jedyny chłopak studiował informatykę. Ale szybko rzucił, bo jak go poznałam, to już nie studiował. Studia są dla leszczy;). W sumie nie wiem, czemu rzucił, jakoś nigdy mnie to nie interesowało.

 

Dziś mecz Legia – Kazachstan. Może spojrzę, jak nie będzie za gorąco. Ma być 30, telefonowi się odmieniło.

 

Teraz wolne do 15...

 

08:13, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 sierpnia 2017

 

Ech, zauważyłam, że dziś wszyscy działają jak w pomroczności jasnej, nie da się ukryć, Wawa na drugim miejscu wśród najcieplejszych stolic w Europie. Wylałam na się wodę, przypadkiem i wyschła migiem. Kilka minut.

Kosmetyczka trochę przegięła, zrobiła co innego, niż mówiła, ale pomroczność jasna ją tłumaczy. Odrosnę.

Jest straszliwie gorąco, ale dam radę, jutro o 15 ma być 28 i deszcz, to będę rehabić. Szkoda, że się wstydzę ćwiczyć w krótkich, gotuję się w długich ze skromności;)

Ale spoko. Jeszcze TROCHĘ i zacznę tolerować upały. Zaraz potem się skończą;).

 

18:33, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Było strasznie. Rozbeczałam się na rehabie, rozpoczętym o 12:35. Już było gorąco, Gosia kazała mi chodzić, a mi się zaplątały długie kulasy i leciałam na glebę. Szczęśliwie złapała mnie w locie, a Iwona skomentowała, że zachowałam się jak „rasowa kobieta”. Heh, super...

 

Rehab po kosmetyczce, to nie było dobre. Ćwiczyłam równo godzinę, ale jakim kosztem. Usłyszałam od rodzicielki, że dla mnie, patrząc na charakter, tylko czerwone paznokcie. Dominika się włączyła:No tylko na nią spojrzałam, chociaż nie znałam jej charakteru, to wiedziałam – czerwone, albo czarne. Ale może chcesz różowe? Bardzo modne teraz.

Spojrzała na moje mrożące spojrzenie pod hasłem: Różowe to mam ładne naturalne. I posumowała:

  • Nie, dla ciebie czerwone. Przy tym charakterze...

 

Klima od jedenastej. Jak ziemniak siedzę.

Iwona dwa razy pytała czy odwołuję dziś rehab, a ja byłam uparta. Ciekawe, czy jutro o 15 też będę. Muszę, bo jak nie ja, to nikt.

Tyle, że jutro w ciemni będę siedzieć od rana. Muszę wytrzymać do dr Dżeja, bo w poprzednim tygodniu odwoływałam przez środek na grzyba i jego parszywe uboczne.

 

14:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Wita Was rzucająca pająkami. Uch, wczorajszy dzień, szczególnie od 20, kiedy sufit, był już mocno nagrzany i rozsiewał temperaturę po pokoju, był masakrą. A dziś ma być gorzej, hura.

 

Myślę o Powstaniu Warszawskim i przypomina mi się film Ewy Ewart z niedzieli na TVN24. Rany, Niemcy wybierali sobie co ładniejszą babkę, hurtowo gwałcili, a potem kula w łeb. Zęby mnie rozbolały z nerwów, jak sobie to wyobraziłam.

Nie wiem, czy obecnie żyjący umieliby tak stanąć i bronić Polski. Czy w obecnym pokoleniu sami tacy janusze i grażyny (Bo nie mam nic do tych imiom!)?

 

O 10 przychodzi kosmetyczka. Bojam się co mi zrobi, powiedziałam niech robi, co chce, mam nadzieję, że mocno mnie nie skrzywdzi.

Dla towarzystwa Cygan dał się powiesić, a ja dla mamy dam sobie nie wiem właściwie co. Mam nadzieję, że nie będzie bolało, odrośnie, albo się zmyje. Przejrzałam się w laptopie i zasadniczo jest OK, tym bardziej się boję,co jej przyjdzie do głowy.

Nic to, dam radę. Heh, nie takie rzeczy się robiło.

 

Pan z home.pl już mi nie odpisał, co robię źle, że mi nie wychodzi to, co chcę. Chyba się obrażę i wezmę za niemiecki. Czyli normalny foch;).

 

Kurtyna wodna by mi się zdała, najlepiej nad łóżkiem. Na Starym MieścIe postawili, to ja w pokoju chcę. Ale, kurde, parkiet zamoknie, a on i tak ze starości już letko „wzdęty';).

 

Jakbym mieszkała we Włoszech, Hiszpanii, to ja zupełnie już bym rzuciła jedzenie. W gorącu się nie je, tylko usiłuje przetrwać.

 

Chłodu życzę i sorry, że ostatnio tylko pracującym pożyczyłam. Niepracujący też istnieją i muszą z niepracowaniem żyć. Przykre, ale różne przykrości się w życiu zdarzają.

Zakończmy chłodnym pozdrowieniem;).

 

07:49, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 lipca 2017

 

 

O dwudziestej nie wytrzymałam i kiedy poczułam, że już nie mogę oddychać, włączylam klimę. Żarcie mi odpuszczono, jak powiedziałam, że z tego ciepełka ciężko mi nabrać powietrza. To nie tak, że ja wybrałam podniebne miejsce, wzięłam pokój, jaki był. Na parterze mieszkalnych nie ma, w przyziemiu już mieszkałam, to wtedy pozbyłam się arachnofobii i nauczyłam się brać w gołą rękę, garść dużego czarnego pająka i rzucać nim na korytarz, mając złudną nadzieję, że już nie wróci. No, w przyziemiu pająków było od cholery. Pierwszy raz zobaczyłam, że jak duży pająk idzie po starym parkiecie, to tupie, serio.

 

Chłodek zajebisty, ale te spajdery siedzące na ścianie obok mojej twarzy, kiedy spałam i witające mnie jak tylko otworzę oczy, to dosyć straszne.

 

Klima włączona, miałam ustawioną na 18 stopni, ale la mamma przyszła i poprawiła na 21, żebym nie zmarzla;).

 

20:42, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cieplutko. Telefon mi mówi, że za oknem 38. Fajosko. Mam otwarte okno, ale zasunięte, z rurą na klimę, której nie odpalam, bo wentylator jeszcze mi wystarczy. Fajne to, co obudowuje okno. Jak się zasunie, to ciepło nie wbija. Chyba, że przez sufit, cholera. Chciałaś na górze, to masz. Sufitu nie obkleiłaś magiczną szmatą, hy, hy.

 

W środę ćwiczę o 15. To jeszcze idzie wytrzymać. Teraz piszę wieczorny wpis, jakbym potem miała umrzeć z upału.

Przypomniałam sobie o niemieckim i zaczęłam dalej. A1 to z deka mało, ale pocą mi się dolne powieki, czyli jest ekstremalnie. Posłuchajcie „La grange” ZZ Top, bo już literek na klawiszach nie rozpoznaję;). Wrócę, jak będzie poniżej 30 chociaż.

 

17:58, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, jak się nie jest zbyt skupionym na tym, kiedy mam ćwiczyć, albo ma się zajeb..bardzo fajną i wyluzowaną rehabilitantkę zwaną w dzisiejszych czasach fizjoterapeutką, bo teraz tak się mówi, która zapomni cię wpisać o czasie, to rehab miałam dziś o 12:30. Przez godzinę dwadzieścia. I było zaje-bardzo fajnie. Zaskakująco, organizm chyba zakumał, że jak się nie zepnie w temacie, to na serio, już w łóżku zostanie na zawsze. Grunt to motywacja. Człowiek ma nieograniczone siły, jak potrzebuje;).

 

Jutro też o 12, czyli, znając alternatywne widzenie czasu Gosi, pewnie znów o 12:30:)))

 

Fajnie, będzie większe ciepełko.

 

14:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej. To dobry dzień, żeby ćwiczyć w samo południe, nieprawdaż? Jak piszą, że dziś 31, to w dolnej Warszawie 32, albo więcej. Nie wiem czemu, na blokowiskach powinno być cieplej...

 

Lewa ręka jak nie od kompletu, Gośka mi ją zepsuła;). Będę jednorękim bandytą, a do stania ręce mi niepotrzebne.

 

Słucham Eski Rock, śpiewa Chris Cornel i myślę czemu ten człowiek się zabił... a potem załączyła mi się myśl, że facet nie mógł pogodzić się ze swoim życiem. Kto próbuje się zabić? Ten, kto ma wielki problem ze sobą. I to, w jakim stanie fizycznie jesteś, zupełnie nie warunkuje chęci życia. Ten, kto choć raz chciał się zabić, ma poważny problem. I to przeraża.

 

Uchhh...zmieniamy temat!

 

Rehab w samo południe nie jest zły, jak sobie wyjaśnisz, że jeśli nie nauczysz się stać i chodzić, to do końca życia będziesz leżeć w łóżku, a pieprzonym wózkiem nawet do łazienki nie wjedziesz, bo się nie da. Czyli? Mam ogromną motywację, żeby z obecnego stanu wyleźć, bo... muszę:).

 

Bardzo dobrego dnia, kto nie wyjechany wakacyjnie i w pracy. Pomyślcie, że bym się zamieniła. I na trzy etaty!

 

A po południu burza!:)))

 

08:04, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 lipca 2017

 

 

Za oknem, w cieniu 40,3, już rozumiem zasadność tego „pomarańczowego” ostrzeżenia. Miałam jeść lody dla ochłody, pól litry;) owocowych czeka, ale jakoś w upale organizm się broni przed jedzeniem czegokolwiek.

Co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz. Ciekawe czy la mamma to kupi? Ja naprawdę nie mogę funkcjonować w takiej temperaturze.

O! Kupiła. Uff. Jedzenie jest dla leszczy.

Żartowałam.

 

18:58, annablack
Link Komentarze (1) »


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.