KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 31 października 2016

Miałam pisać i zapomniałam. A nie, spałam przy rocku. Przy tym, jak widać się dobrze śpi. Słyszałam maile pukające w telefon i nic. Mam garść maili do odpowiedzi. A, heh, dzisiaj na rehabie tokuję do Małgo:

- Gosiaaa, słyszysz jak luzacko gadam?

- Słyszę, dużo, jak zwykle.

- Ale pomimo ćwiczeń!

- Taa...

 

No, ględzenie na wypasie, Ale już mam wolne. I nie rozkwasiłam nosa tą ciężka piłką. Ale by było: blizna na czole, brodzie i złamany nos do  kompletu;).

20:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

Czecze. Huh, mocne info porehabowe. Małgo stwierdziła, że się poprawiam. Mój organizm zakumał, że leku nie dostanie i musi sobie radzić sam i wziął się do roboty :). Niezwykle mi się to podoba. Wychodzę z czarnej dupy :).

Rehab dziś 1.5 godziny. Nogi dziś bez zarzutu, tylko lewy łokieć nie reagował na upomnienia wzrokowe, ale dorwe go. Mam ciężką piłkę (lekarską;)) i nie boję się jej użyć. Jak będę miec złamany nos, jak bokser znaczy, że piłka mi wypadła:))).

11:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 października 2016

Dzisiejszy dzień był trudny. Nie umiem nawet określić co bylo nie tak, ale coś mi nie grało. Dobrze, że ten dzień mija, bo taki jakiś...

 

 

 

 

 

21:27, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dzieńdoberek. Zmiana czasu z reguły irytuje, bo trzeba nie zapominać o przestawieniu zegarka. 

Dłužej spać? 

Nie mam z tym problemu.

12:00, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 października 2016

Rany, zaczyna mi brakować tchu. Czuję się jak zagłaskany kotek. Potrzebuję przestrzeni. Może dlatego, że jestem przykuta do łózka i nie mogę uciec?

 

Spokojnie, zawsze Wam pomogę, kto potrzebuje, ale dlaczego wszyscy chcą pomagać mnie, nieproszeni?

Wiem, bo nie doczekają się, aż poproszę.

Chyba nie jest aż tak.

 

Szczególnie teraz, kiedy czuję, że się sama poprawiam, niektórzy chcą... nie wiem co, właściwie.

 

Mońka, ze mną gadać lepiej, niż pisać. Dryndnę, tylko daj znać kiedy.

 

Wczoraj z jedną osobą sześć połączeń. Czuję presję.

 

17:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

Deszcz,

Słońce,

Grad.

Przetykane wichrem.

 

Wow.

14:19, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze.

Miałam koszmar. Albo raczej nie. To był sen, że dobrze się zachowałam i mam pion moralny. Śniło mi się zdarzenie sprzed piętnastu (!) lat, kiedy mój uczeń z francuskiego (najprzystojniejszy facet jakiego spotkałam w życiu) pokazywał zdjęcie swojej dziewczyny, której dziwnie nigdy nie było, kiedy zapraszał mnie na imprezę do siebie. „Potem się pouczymy, spoko”. Poczem? To było jak: spójrz, tę pannę zamierzam dziś zdradzić z tobą.

 

Brrrr... dobrze, że nie uległam żadnej z głupich sytuacji, bo nie mogłabym spojrzeć sobie w oczy..

 

 

Uff, migreny dziś już nie mam, bo wczoraj była masakra. MA-SA-KRA.

 

09:12, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016

Zasada jest taka: jeśli mówisz, że Ci się podobam, na pewno zabrali Ci prawko. 

Jeśli mówisz to i dalej masz prawko, to albo ściemniasz, albo nie dałeś się złapać, Mickey.

Od rana mam migrene. Ble.

 

17:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dzień doberek.

Bo mi jak zwykle ostatnio: fajnie. Bezpodstawnie właściwie.

- E, mamo - zagailam wywintnie, jak zwykle.

-?

- Ja chyba od miesiaca podlegam samoleczeniu. Od trzech czy czterech (ale raczej trzech) lat nie lecze się niczym, poza muzyką (ale nie taką, o której  piszą, że do leczenia to ona, bo mi od tego plumkania by się chyba pogorszylo). Nie chciałam tak, ale, że przypomnę. przed Gilenyą pokonała (albo ochroniła, zależy kogo spytać) mnie biurokracja, a przed Tysabri wirus. Czyli musiałam zaczac się leczyć sama, siłom i godnosciom osobistom. I jeszcze będę witaminami. Asia mi sle. No spoko, witaminy chyba nie są groźne.

I zmieniam podejście do Tysabri. Póki bierzesz jest super, ale w końcu musisz przestać może byc nieciekawie.

 

 

10:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2016

- A on ma poczucie humoru?

- Nie wiem.

- Po szesnastu latach znajomości nie wiesz???

No w sumie nie rzuca durnych tekstów, jak ja co chwilę. W sumie to, czym rzuca wcale nie jest śmieszne ( ale nie, że mięsem).  No dobra, to chyba nie ma poczucia humoru.

To co ja z nim robię? A, wlasnie nic, zapomnialam.

 

 

 

 

 

 

 

 

20:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hyhy, rozkręcam się w ćwiczebności. Dziś 1,5 godziny. Narzekałam, że słabiej w wykonie, niż ostatnio, no ale w ostatnich minutach przypomniałam sobie, że to faza cyklu sprzysięgła się przeciwko mnie, bo inaczej spokojnie pękłyby dwie godziny;).

 

Iwona przebijała się dziś przez moją szafkę, szuflady i znalazła zestaw pończoch. I znowu było, że one skończyłyby się niżej niż moje spódnice.

Wkurzyłam się i obiecałam, że jeśli kiedykolwiek jeszcze stanę na nogi, pierwsze co zrobię, to zaprezentuję jej na sobie długość swoich kiecek i pokażę, że WSZYSTKIE są grzeczne. Mam mózg, nie muszę epatować tyłkiem.

Zirytowałam się, bo chyba mi nie uwierzyła.

 

13:10, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Dzień doberek. Io-io-io, ja już chyba przestawiam się na stały sen dziewięciogodzinny. Albo prawie. Przerażające, co?;)

Tworzenie mieliny mode on, he, he.

 

A wiecie ile wczoraj gadałam? Wieczorem to było, czyli niby zmęczona dniem? Godzinę czterdzieści, z Asią i Kasią. Do południa byłoby więcej, a tak, kole dziesiątej jękoliłam Kaśce, że już nie mogę, bo mnie język boli;). Ale nic to, rano będzie kontynuacja. I to nie takie pitu, pitu, ględzenie bab. Na to, to ja jestem zbyt telegraficzna, dlatego wczoraj tylko 1,40, a nie 3.:))

 

Kolega z wczoraj, nakręcony mną od...szesnastu lat, dalej jest nakręcony, znam go tyle, co swoją chorobę... jak to brzmi.

 

 

Trzeba wiedzieć do kogo się pomylić, żeby potem usłyszeć o moim roznegliżowanym ramieniu. E, M.! Piętę też mam w negliżu!

 

07:48, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 października 2016

Co by tu rzec. Można popełnić większą gafę? Wysłałam poranne zdjęcie z wyra do koleżanki Węgierki z głupim węgierskim komentarzem. I niby wszystko byłoby OK, gdybym - poproszę o ścianę do tłuczenia w nią łbem - gdybym nie wysłała go

ZAMIAST

do kolegi...

 

Jeb w ścianę. Niech już będzie jutro.Rehab mi potrzebny. Mózgu.

Do widzenia.

17:06, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Iwona podsmiewajac się z moich kiecek "do połowy posladka"(Grr, wcale nie są takie krótkie! Jestem wąska i tyle!) przewalila resztę szafy.

Nie masz szpilek faktycznie!!! 

A po co mi? Mam sluszny wzrost w naturze;).

Nie chce mi się nic, ale mi dziś wolno.

 

10:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2016

Nie ma, za dnia nie śpię, chyba, że jestem mocno chora, a taką dawno nie byłam. Poza, oczywiście tym sm, w które nie do końca wierzę, szczególnie w tej niewierze umacnia mnie ostatni miesiąc. Nie no, głupi żart, jakbym nie była mocno chora, od bardzo długiego czasu nie przebywałabym w horyzontalnej niczym trup w kostnicy.

Tak czy inaczej pogadałam z Przemkiem, posłuchałam rocka w odpowiednim natężeniu dźwięku, bo byłam chyba sama, na moim piętrze nikogo nie było:).

Jutro mam wolne od osiągów, nie ma rehabu, a zatem co? Rehabilitacja dzwiekiem pozostaje:)))

 

21:40, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ej, jestem wypluta. Tak to jest jak trzynaście miechow lezysz w wyrze, a pewnego dnia nagle bez magicznego leku zaczynasz zwiększać osiągi. I to z dnia na dzień zwiekszasz. Chciałam już uciekać w sen ratunkowy. I już się boję tekstów typu: Wysłałam ci osiem maili, a ty co? Albo: Napisałem w messengerze, a ty nie odpowiadasz..  Litoŝci, ja ledwo żyję, wolę pogadać (tylko nie z zagranicą;) bo się nie wyplacę.

Małgo dziŝ stwierdziła, że dobrze, że rowerek został na piętrze. Szczególnie, że elektryczny rotor cały czas zepsuty, sprzedawca nie informuje jak dochodzić praw gwarancyjnych. Czeekam na maila.

Chyba padne na małe kimnięcie przy rocku.

17:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

To jednak dobra opcja jest: nie brać leczenia farmakologicznego, tylko leczyć się... snem. Dziś rehab 70 minut i mega osiąg chodzeniowy. Jak na mnie teraz, oczywiście. Przy chodziku, no trudno, ale daleko , choć w obrębie domu, spokojnie;) i bez zmęczenia. Małgo tylko, jak doszłam gdzie mogłam dojść, bezsłownie przybiła mi pionę. Tak, w bardzo dobrych sytuacjach słowa są zbędne.

 

Iwona układała mi w szafie i przerzuca moje krótkie kiecki (czyli wszystkie, bo innych nie nosiłam;):

- Oooo! Nie znałam cię z tej strony... to w ogóle zasłania ci tyłek?

- Do połowy uda jest – odrzekłam spłoniona. Zasłania, zasłania...Ale spokojnie, teraz to tylko koszula nocna, albo dres. I zdaniem starszej pani neurolog tak już będzie, albo jeszcze gorzej, nie jestem lekarzem, więc niby nie mam powodu nie wierzyć, ale po prostu robię swoje:).

- A do miniów wrócisz.

- Po czterdziestce to już chyba nie wypada;))).

 

13:36, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Uch, czułam, że to co się dzieje, kiedy robię nic, to nie może być złe.:) Kaśka mi to mówiła, ale musiałam sprawdzić i faktycznie: w czasie snu aktywują się geny...oj tam, za trudne, żeby to tlumaczyć. Ja jestem telegraficzna. Czyli: w czasie snu odrasta;) mielina. Taaak, to ja już nie pozwolę nikomu wyrwać się ze snu. Organizm wie co robi, jak śpi - pomyślałam dziś, kiedy obudziłam się po DZIEWIĘCIU GODZINACH snu. Chyba nigdy nie spałam dziewięć. Rozkręcam się w tym leczniczym śnie. A jeszcze jak la mamma pouczyła, że najzdrowszy sen to ten przed północą, to padłam, niezbyt świadomie, fakt, o 21:45 i oko otworzyłam o 6:45. Tak się kaszle!;)

 

Wczoraj wieczorem niezbyt byłam z kontaktem. M. coś pisał w messengerze, słyszałam pikanie, ale nie zmusiłam się do konwersacji.

 

Małgo rzekła wczoraj, że młodzi u niej w gabinecie słuchają Eski Rock.

- Młodzi i ja – powiedziałam, wskazując na grające na ścianie radio.

Oj tam, w Trójce gadali, jak chciałam na rehab ustawić PR3.

 

O której ja mam dziś rehab? O 10? O 11? Nie wiem. Poczekam i dam się zaskoczyć;).

 P.S.

A,o 9:30, dywersja wszędzie. O wow, to za godzinę?

08:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2016

Jak mocno muszę być poprawiona, żeby to było widoczne dla zwykłego człowieka albo jak mocno jestem zepsuta, żeby dwie osoby jednego dnia stwierdziły, że ewidentnie dziś się poprawiam?

No czuję, że się poprawiam, a zepsuta jestem wielce. Mocniej było tylko jak miałam to PML- pogorszenie stanu „z odbicia” po odstawieniu Tysabri, No...w tak złym stanie drugi raz się nie znalazłam. Ta starsza pani neurolog miała rację – dzisiejsze leki są po to, żeby brać je dożywotnio. A co, jak organizm się zbuntuje?

Jestem koło miesiąca po sterydach i wydaje mi się, że teraz zaczyna osiągać pełnię skuteczności.

Ale mimo to jestem z deka zmęczona: kosmetyczka z pol godziny (?), półtoragodzinny rehab... wcześniej, jak zamawiałam kosmetyczkę, odwoływałam rehab, a teraz nie dość, że nie odwołałam, to jeszcze pół godziny przedłużyłam.

 

Dr Jachu w listopadzie odbiera prawo wykonywania zawodu! Chyba się napiję...herbaty;).

Że też za dużo leków nie biorę...Dr Jan by mi wypisał;). Liczyliśmy: gdyby odebrał dzień przed moimi urodzinami, to w niedzielę przyszedłby się pochwalić.

No i dr Kasia! Trójka prawdziwych lekarzy w rodzinie. I to bliskiej!:)))

 

Ale zmęcz jest: Asiu, na skajpa zwyczajnie nie mam dziś siły. Scusa!



20:37, annablack
Link

Hy. 1,5 h rehabu, ostatnie pół godziny leżałam w wyrze w drugą stronę w krótkich gaciach, bo ja lubię krio aurę szczególnie jak mam ćwiczyć i stepowałam albo napinałam rzepkę:)

Iwona, patrząc na mój wyszczerz od  siódemki do siódemki patrzącą na szaroburą aurę i deszcz za oknem:

- Ja wiem, że ty lubisz dość ekstremalną pogodę.. i tak ci się poprawia wtedy, że nic nie powiem... Ale ja nie znoszę tej aury!

A ja bym chętnie połaziła w błocie i deszczu;).

15:21, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.