KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 31 października 2011

Ha. Cholera wiedziała i jestem tu znów. Już mniej czarna. Złożyłam pewną obietnicę i muszę jej dotrzymać. Poza tym nie chcę zostać zatłuczona. Lecimy z tym koksem. Druga część książki numer dwa czeka.

Trochę bielsza czarna black anna.

Póki nie będę miała jasności co ze mną, o moim zdrowiu pisać nie będę.

Aha, równolegle zaczęłam tłumaczyć pewną powieść, do tej pory nie przełożoną na polski. 

18:16, annablack
Link Komentarze (16) »
niedziela, 30 października 2011

Zdaje się, że nadejszła ta wiekopomna chwila, żeby pogrzebać annablack. Piszę bloga już 10 lat. Za długo. Przedtem na innym portalu, chyba pierwszym polskim, jaki wyczaiłam z blogami. Tam pisałam jako Absynt. Na bloxie od 2005. Stanowczo za długo. Osoba, której imienia mam nie wymieniać nadaremno na tym blogu (nie, nie, nie Bóg) też zauważyła to, o czym zresztą pisałam już w "Bestii". To nie choroba jest moim prawdziwym problemem. Ostatnio męczę się już tutaj pisząc. Tak chciałabym, żeby działo się u mnie coś ciekawego, fajnego, pozytywnego, coś, o czym warto napisać.  Nie chcę tworzyć kolejnego miałkiego bloga bez wyrazu, a tak mi ostatnio życie plecie miałkość. Może jak przestanę pisać na blogu, znajdę jakiś większy sens dla siebie. Na razie mi trudno, a ja nie lubię się zmuszać. 

Nie mam jeszcze odwagi, żeby bloga wrzucić do śmieci magiczną komendą "Skasuj blog", ale nie mam też już ochoty, żeby znosić klimaty, które mi nie leżą. Co dalej? Ujmując poetycko: cholera wie.

21:09, annablack
Link

'Piękna kobieto, czy zechciałabyś się poznać?'

No jasne. To nic, że robisz koszmarne błędy ortograficzne, nie dorównujesz mi wzrostem, wykształtem, ani wiekiem. Jesteś natomiast śliczny taki, że tylko się Tobą zachwycać. I tym samym przypomniałam sobie, że jeszcze wiszę na jednym z portali. I nie jest to portal dla kalek. Ale hop siup i już mnie tam nie ma.

Ech, życie...

19:32, annablack
Link

Jest tak samo, jak trzy lata temu. Takie same myśli, takie same lęki, jak w październiku/listopadzie 2008. Potem były dwa lata pozytywne, a teraz jest tak jak trzy lata temu. Rodzice mnie wyprowadzali pod rękę na spacerniak, ale były akcje typu: wybuchnięcie płaczem przy padre. Ale wstyd.. Przy nim staram się nie płakać, że niby taka twarda jestem. Ale..czasem po prostu brakuje kamieni. [...] To nie jest jakiś dół, czy coś tam, po prostu wciąż trudno mi się odnaleźć w tym, że jestem wymieniana jednym tchem z moją osiemdziesięcioletnią babcią pod kątem „wydolności życiowej”. (Ona ma lepszą.) Wiem, że nie mogę się z tym pogodzić, bo w moim przypadku chodzi tylko/aż o odpowiedniego „druga”, na którym zaskoczę i poprawi mi się to, co ostatnio się pogorszyło. Doktorzy mówią, że widać, że na przeciwciała reaguję dobrze, są u mnie skuteczne. Czyli...zauważają to wszyscy. A ja czekam trzymając kciuki, żeby załapać się do programu z przeciwciałami, a potem jeszcze wylosować lek, na który nie mam przeciwciał. Ech.

18:55, annablack
Link

Zjadłabym: lody, bitą śmietanę,czekoladę, pizzę, albo dwie, ze 3 naleźniki meksykańskie, z bitą śmietaną, a co? Kurde, nie jem słodyczy karnie, odżywiam się w miarę chudo (szczupłe cielsko łatwiej wprowadzić w ruch, niż grubsze, a ponieważ mi i tak i tak jest trudno, to wolę być szczupła). Oj...dziś jest ten dzień.. chyba zacznę myszkować za czymś słodkim...co będzie trudne, bo u nas wszyscy się odchudzają...(ja nie!)

17:08, annablack
Link

Fajnie, że tak dużo osób z esemem zaczęło pisać bloga. To na pewno w jakimś stopniu człowiekowi pomaga. Jak ja zaczynałam esemować na blogu, znałam tylko blog Ethel. Fajnie, że ci, którzy potrzebują pomocy nie wstydzą się do tego przyznać. To trudne, wiem sama. Pamiętam, jak Agregat-Zadora monitorował i promował moje wyjście do ludzi. Namówił, żeby pokazać blade lico. Wtedy... jest inaczej. Zdecydowanie. Prawdziwiej jakoś? Tak mi się wydaje.

Musiałam zmienić hasło na koncie pocztowym. Ktoś mi wbija i wyczytuje prywatę. No żeż...

 

Tak sobie pomyślałam: gdyby nagle internet zniknął, co ja bym robiła? Chyba całymi dniami musiałabym z nudów ćwiczyć. A może od jutra zniknę z sieci na tydzień? Testowo, żeby sprawdzić, czy taka kaleka może cokolwiek jak nie ma netu.

11:43, annablack
Link

Cześć. Nie wiedziałam, że dziś zmiana czasu, więc zyskałam godzinę życia. Co prawda nie mam na co jej przeznaczyć, ale dobre i to:].

Zawsze lepiej mieć, niż nie mieć, heh. Dobrej niedzieli.

08:51, annablack
Link
sobota, 29 października 2011

Udaję, że śpię. Słucham RMF z shitowymi kawałkami like this:

Mam potrzebę poudawać przed sobą, że jestem zadowoloną z życia diskomaniaczką. Dodajemy głupawy półuśmiech i jest jak trza...

22:18, annablack
Link

Pani magister masowała mi mięśnie wczoraj i stwierdziła, że spoko, bo mam giętkie ciało. Nie wiedziałam o co jej chodzi, a chodziło chyba o to, że nie mam jakiejś spastyki czy przykurczów w plerach. No nie mam, jestem wręcz bezładna:D.

13:58, annablack
Link

Żeby nie było, że się opitalam. Moja ogromna piłka już w pokoju.

Do trudniejszych nie mogłam zrobić zdjęć, bo ręce zajęte i perspektywy odpowiedniej bym nie miała. A na zdjątkach:

1. wbijanie pięt w piłkę na przemian

2. wbijanie palców w piłkę na przemian

3. ściskanie  zakurzonej piłki udami i podawanie sobie do rąk. Dżiny i tak już do prania, a nie chciało mi się szukać szmaty. 

Później zrobię takie z taśmą. Mam taką z gazetki esemowej. Nie kupuję, bo drogie, ale tą dostałam gratis.

Tymczasem.

13:46, annablack
Link

Cześć. Jak Wam? U mnie nic specjalnego ani na tak, ani na nie, ale generalnie chyba do przodu. Pogódka średnia, ale zauważyłam już, że słońce jest co drugi dzień, więc dziś w Wawie wypada bezsłoneczność. No i OK, wolę to niż zimę. Dobrego weekendu.

09:47, annablack
Link
piątek, 28 października 2011

Ruda jeszcze nie jestem. Marchewa będzie potem, promise:D.

22:14, annablack
Link Komentarze (2) »

Ścięło mnie po obiedzie na pięć godzin. Sama jestem w szoku, że tak długo spałam, Czyżby ćwiczonka na lewą nóżkę tak mnie siekły? No i dobrze. Sen jest leczniczy. Poprosiłam panią magister, że chcę dobrze chodzić i na tym się skupiamy. Chyba powoli zaczynam czuć obrót spraw w dobrą mańkę.

Pani fryzjerka ucieszona stwierdziła, że ja się nie boję kolorów, więc fajnie, bo można barwę ciekawą rzucić na włosy. A czego mam się bać? Mam podejście p.t. To-tylko-włosy-odrosną. Zasadniczo lubię każdy kolor, pod warunkiem, że jest czarny, ale na włosach mogę mieć marchewę. Jako ta, no..szajbnięta pisarka:).

21:29, annablack
Link

Nie odzywałam się, bo nie zdążyłam. Rano zostałam zerwana do fryzmastera (ciachnęłyśmy się obydwie z mamą).  A prosto stamtąd na ćwiczenia.  Ćwiczę na krechę już drugi dzień, bo dopóki PTSR nie zapłaci mojego rachunku, wystawionego na zapas na 10 godzin, to ćwiczę na krechę. Dobrze, że się godzą na coś takiego. Dziś idę z trochę lepszą równowagą. Dobre i to. Przywlokę sobie piłkę do pokoju, bo mam pewne ćwiczenia do robienia samodzielnie. Następne ćwiczenia mam niestety dopiero w środę o 14:00. Jak ja wytrzymam...

Aha. Fryzmasterka obiecała, że na święta zrobi mnie na rudo. Hyhy. OK. Tylko jeszcze piegi dosztukuję...

15:04, annablack
Link
czwartek, 27 października 2011

Sennie. Nie wiem, czy chcę włączać komentarze. Tylu fajnych ludzi pisze do mnie teraz. Jest mniej osób, bo pieniaczy bijących się w komentach wykurzyłam, ale świetne osoby mailują. Tak Mońka, patrzę na Ciebie:)

20:06, annablack
Link

Wróciłam. Dziś bardziej ćwiczenia na równowagę, niż PNF. Też się umęczyłam. Zastanawiam się co się ze mną dzieje. Ciężej chodzę.

Zagrałam w Totka pierwszy raz w życiu. Co prawda przez internet, więc los 50 gr droższy, ale co mi tam. Do kolektury jeszcze nie dojdę. 

Jutro ćwiczenia o dwunastej.

15:45, annablack
Link

Oglądałam/czytałam linkownię na blogu Poli :antyrak.yashica.vot.pl. No i zapadłam się pod ziemię, jak zobaczyłam ilu pięknych, młodych blogerów pokonał rak. Cholera.

Na 13.30 mam rehab.

12:20, annablack
Link

Cześć. Ciężko jest, bo niewiele odpoczęłam. Mięśnie mam tak samo zmęczone. Jakiś niby dół mnie łapie. Że oddałam na życie tylko pół renty, bo miałam już pracować. Z pracą coś się jednak rypnęło, bo choć umowę mam podpisaną od października, to robota się jeszcze nie zaczęła. I żeby mi było lepiej, to fizycznie też jestem do dupy. Mama mówi, że ten ostatni rzut, to żadne zaskoczenie. Wiedziałam, że mam wredną postać esemu i jak przestanę się leczyć, to choróbka uderzy ze zdwojoną siłą. No to mam co chciałam. Przestałam się leczyć, bo to, co mi pomagało zaczęło przestawać działać w sposób widoczny. Nie  wiem co mi się wydawało. Może to, że tak źle nie będzie. Ja zawsze patrzę optymistycznie. Na siłę trochę wmawiam sobie, że musi być dobrze. Czyli co? Dziubdziuś esem w moim przypadku nie kontrolowany robi takie hocki klocki, że mogę się nogami nakryć. I mam się nie rzucać, bo mój typ tak ma, po prostu. 

Ech, staram się zapomnieć ile mam lat, że właściwie to mój najlepszy czas, najlepsze lata, a ja wiodę życie starego tetryka. W betonowych butach po pas. 

Wiem, że mogło być gorzej. I zawsze może jeszcze być gorzej. Póki esem nie dopieprzał za bardzo, żyłam życiem młodego człowieka. Trochę randek, jakieś imprezy...dość szybko jednak uderzył z grubej rury. I to by było na tyle z mojego szalonego młodego życia, heh. I tego mi żal, ale widać jakiś sens w tym musi być. Może kiedyś nawet go poznam.

10:37, annablack
Link
środa, 26 października 2011

Zmęczona dziś jestem cały dzień i nic nie robię. Trudno. Zgłosiłam członkostwo w jakiejś amerykańskiej niszy tłumaczeniowej. Skasowali mnie na czterdzieści dolców. Ciekawe, czy jakaś robota z tego będzie. 

Ciężko mi się zebrać do kupy po sierpniowym załamaniu. Wielu ruchów wciąż nie mogę wykonać. Codziennie próbuję, ale bez efektów. Zresztą - o czym tu mówić? W tej chwili, na tym etapie już nie ma co gadać. Jest jak jest. Pani magister opowiadała, że zna ludzi z moim stażem chorobowym, którzy są w gorszym stanie. No ja wiem, tyle że nie o licytację mi tu chodzi. Chodzi o to jak to cofnąć. Trochę dziś nie chce mi się już walczyć z samą sobą i udowadniać sobie, że mogę i dam radę. Nie chce mi się i już. Dziewczynka w podstawówce biorąca zimne prysznice, żeby wypracować charakter? Ciepła woda dla cieniasów? Teraz mnie to śmieszy. A wtedy byłam dumna, że pracuję nad tym, by twardym być jak Roman Bratny. Ludzie są śmieszni czasem. 

Dobra, misie, idę sobie popatrzeć w sufit.

17:53, annablack
Link

Mam geparda na łóżku. Chciałam kupić narzutę dużo droższą, ale stwierdziłam, że na razie idę w najtańsze rozwiązania i kupiłam geparda za 18 zeta. Jak się dorobię;) to kupię to droższe.

15:50, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.