KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 31 października 2009

Znalazłam na stronie tej plan Cmentarza Bródnowskiego, nekropolii Warszawy i wyliczyłam ile przeszłam mniej więcej od parkingu przed cmentarzem do grobu Babci i wyszło tego prawie 2 kilometry w jedną stronę. Potem jeszcze były wojskowe Powązki, tam blisko, no, stosunkowo. Nie wiem czy kilometr był w jedną stronę. No ale do kupy to wszystko biorąc i biorąc pod uwagę, że chodziłam sama, bez żadnych podpieraczy/wspieraczy, to jest po prostu git.

Teraz co prawda bolą mnie całe nogi, ale myślę, że wypracowanie tego, to tylko kwestia czasu. A dziś mija dopiero 10 dni od ostatniej dawki (z reguły miałam tak, że dawka nabierała mocy z czasem i im później, tym było mi lepiej). I-haaa!

I będę się ekscytować, bo ja jestem spontaniczna i reaguję całą sobą, cokolwiek mruki wilkopodobne miałyby przeciwko;-)

14:31, annablack
Link Komentarze (4) »

O 6:45 wybyliśmy na cmentarze. Ja z nimi pierwszy raz od bardzo dawna. Od czterech lat dokładnie. Za daleko już od dawna dla mnie było. A teraz- zdziwko, bo jak mały samochodzik doszłam na Bródnowskim do kwatery właściwie na środku cmentarza, a potem na Powązkach to samo- tam na cmentarzu blisko, ale kawał od cmentarza się stawało. Tempo szybkie, energiczne, no i stuprocentowo samodzielnie. Ech...odzyskuję wiarę w medycynę. Żeby tylko coś zrobić, żeby nasz fundusz zdrowia docenił wagę akurat takiego leczenia w przypadkach z lekooporną odmianą gada...Ja mam na piśmie, czarno na białym- było tak, jest tak, ale jest tak nie dzięki pomocy mojego Państwa, którego jestem obywatelką od lat prawie trzydziestu, ale dzięki pomocy innych, Dobrych Ludzi.

Coś muszę z tym zrobić. Za dużo dowodów mam na skuteczność tego u mnie (i na nieskuteczność poprzednich, dostępnych, rzeczy), żeby to zmarnować.

Ja jestem obiektywna. Bez ściem, że to moje pozytywne podejście mnie uleczyło, czy może moja silna wola, hehe, jak niektórzy piszą. Jestem w tym względzie "szkiełko i oko". Waleczna byłam nawet jak już się sypałam (dowód? stan, w jakim docierałam do pracy przez ostatni rok w spedycji). Zacięta bestia. Tyle, że w pewnym momencie, kiedy już rozsypałam się całkowicie, zaczęłam szukać nowej pomocy i doktor poleciła mi ostatnie, co wtedy było dostępne. I to akurat zadziałało.

A to, co kręci się do teraz ood 21.11.2008...to mocny impuls od Agregata-Zadory. Zastanawiałam się, kto najbardziej sprowokował mnie do tego wszystkiego, kto był pierwszym, kto zarzucił wędkę na Black, żeby ją za uszy z tego bagna wyciągać. Ujmę to tak: ja często potrzebuję kopa na odwagę. Jak dostanę kopa, to potem już się toczę. Wszystko zaczęło się chyba najpierw od komentów od AZ na moim blogu, potem od maili typu: Do boooju! AZ stworzył chodliwy nick-hasło Dark Zone Black Warrior i do tego czasu funkcjonuję już oficjalnie jako Czarny Wojownik Ciemnej Strony Mocy;-).

I wiecie, czasem trzeba tylko jednego głosu, że warto spróbować, że się da, żeby stopniowo akcja pomocy Black zaczęła ogarniać coraz więcej ludzi. Coraz liczniejsze części Polski potworzyły skupiska Ludzi Pozytywnych. Pierwszym głosem medialnym była Rock Megastacja.net i zakręcona ekipa Pozytywnych Świrów z Bydgoszczy.

Wiecie co, ja właściwie chyba nie potrafię teraz tego wszystkiego przedstawić chronologicznie. Wiem, że nagle, zaczeło się dziać.Nagle pojawiły się ulotki, plakaty, bannery, koncerty, zbiórki, audycje...

 

Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam, ale jesteście Wielcy. I bardzo Wam wszystkim dziękuję! W KUPIE SIŁA!:-)

 

 

11:52, annablack
Link Komentarze (21) »

Nie mogę spać. Zjadłam kostkę żółtego sera bo mnie głód zaatakował. Za cztery i pół godziny wstaję i jedziemy na groby. 1.11 jest masakra.

00:45, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 października 2009

To ja z Panem Dudim na spacerze jak ktoś mnie wkurzy. Podobieństwo uderzające u obojga z nas, heh. Taki kartun można sobie zrobić na facebooku. Znaczy stamtąd to wzięłam.

18:45, annablack
Link Komentarze (4) »

600m z Dudkiem w 20 minut, czyli wolno i blisko. I ciężko szłam. Lewa nóżka jak nie od kompletu, ale musiałam zrobić jeszcze ten jeden wysiłek dnia dzisiejszego. Nie ma letko. Ale teraz jestem już na serio zmęczona...

16:22, annablack
Link

Veni vidi a czy vici to się okaże.

Więc tak: nie wyszłam na wcześniejszy autobus, żadnej świrologii stosowanej, tylko normalny terminowy start w trasę (chociaż jakieś pół godziny przed wyjściem miałam fazę 'po-co-ja-mam-tam-iść-i-tak-nie-dam-rady'). Dotarłam w 10minutek od przystanku, czyli ani szybko, ani wolno, ale się denerwowałam, więc się spinałam. Byłam pół godziny przed czasem, hehe, więc na parterze, przy wejściu do tej pięknej praskiej kamienicy wyczaiłam stoliczek z fotelem i tam ochoczo przysiadłam. Jak wybił czas wjechałam na 4 piętro i udałam się. Rozmowa merytoryczna sympatyczna, ale w momencie, w którym dostałam test na cechy charakteru, pomyślałam: no to powiedz pa pa, Black i spadaj. No ale wypełniłam. Trochę pooszukiwałam co do moich cech, żebym wyglądała na 'łatwiejszą' w operowaniu. W poniedziałek mają mi dać odpowiedź, czy przeszłam do następnego etapu, którym będzie spotkanie z kierownikiem spedycji i prezesem firmy. Dwóch facetów i Black? To jest do wygrania. Tyle, że nie było okazji wtrącić o esemie, zresztą nie czas to i miejsce, a jak wychodziłyśmy, ta dziewczyna puściła mnie przodem i widziała jak idę. A szłam niespecjalnie, z tych nerw, of course.

Wracając weszłam do CH Warszawa Wileńska i kupiłam obuw zimowy. Fajoski, coś jak glany dla dorosłych, ehehhehe. Odebrała mnie stamtąd la mamma z babcią- wracając z miasta. Do zusu nie pojechałam. Pojadę w poniedziałek na Czerniakowską i przy okazji odwiedzę Piotrka walczącgo z gadem w moim szpitalu na Sobieskiego. Piotrek nie jest z Wawy, więc przyda mu się nawiedzenie, żeby mu smutno nie było.

Co do chodzenia: chodzę różnie, ale coraz dłużej.

Słowem, czekam teraz do poniedziałku.

 

 

15:02, annablack
Link Komentarze (7) »

Ech. Cześć. Co ja się w ogóle spinam, przecież zawsze kończy się tak samo. Żeby ktoś mnie zatrudnił, musiałby chyba naprawdę tego chcieć. Nawet jak już wszystko zmierza w dobrym kierunku, a ja oczekiwania spełniam na 200% procent, to charakterem nie odpowiadam. W sensie - że go mam w ogóle. To wszystko pic na wodę. Na pewno już mają kandydata, a ta rekrutacja to dla picu. Bleah. Po co ja tam w ogóle idę? Chyba lubię, jak mi jest nieprzyjemnie.

I nie będę wychodzić na wcześniejszy autobus. W d... to mam. Pojadę tym, co ludzie zdrowi na umyśle. Zdążę to zdążę, nie- to sobie znajdę sponsora na życie i też jakoś będzie, ehehehheh.

07:29, annablack
Link Komentarze (4) »
czwartek, 29 października 2009

Jeśli jutro wezmę taryfę na tę rozmowę o pracę, to przegram. Bo chcę doprowadzić do tego, żeby mnie tam przyjęli, żebym mogła codziennie tam przyjeżdżać i przechodzić te swoje 500m. Zatem zrobię inaczej. Pojadę wcześniejszym autobusem, przesiądę się we wcześniejszy tramwaj, potem wysiądę na Pradze przy Dw. Wileńskim i pójdę na kawę do Centrum Handlowego. Nabiorę sił i pójdę na to spotkanie. Wlinii prostej od Targowej to jest 300 metrów. Nie demonizujmy. Nie ubiegam się o stanowisko modelki do chodzenia po wybiegu, tylko specjalisty od transportu z językiem węgierskim. Huh. Kto jak nie ja! Howgh!

 

 

No a jak nic z tego nie wyjdzie jak zwykle, to nie będę płakać. Aż dziwne, że ta firma jeszcze nie obrażona. [Mam wszystkie firmy w Warszawie poobrażane.]

19:52, annablack
Link Komentarze (20) »

Poniżej odpowiedź na dwa zasadnicze pytania, które często mi zadajecie.

Zacznijmy od tego, że nie jestem lekarzem, nie znam Waszych historii choroby, ani ich specyfik, także nie traktujcie mnie jak wyroczni. Waszą wyrocznią jest lekarz neurolog.

1. Czy ja mogę brać Tysabri?

Wskazania do Tysabri:

- agresywnie, szybko postępujący rzutowo-remisyjny przebieg choroby u pacjentów, którzy wykazują niewystarczającą odpowiedź na inne leki, lub nie tolerują innego leczenia.

Generalnie, ze względu na POTENCJALNE konkretne skutki uboczne  przyjmuje się, aby zalecać Tysabri  jako lek ostatniej szansy, kiedy inne dostępne metody terapii  okazały się nieskuteczne.

2. Jak długo trzeba brać Tysabri?

Nie ma jeszcze wielu wyników badań dotyczących długofalowego stosowania Tysabri. Na razie jako standardowy czas brania Tysabri przyjmuje się dwa lata. Wiadomo jednak, że wskazane jest branie leku tak długo, jak długo pomaga.

 

No i na razie to tyle:).

 

15:05, annablack
Link

Już wiem, czemu mi źle. Zatyka mi się prawe ucho, to odpowiedzialne u mnie za zmiany pogody. Heh. Nie wiem czemu tak mam, ale tak mam.

Mówiłam, że nigdzie się dziś nie ruszam, ale jak wyszło, że mam iść do sklepu, to poszłam i dałam radę. Trochę jak pjak szłam, trochę duże zaburzenia równowagi miałam, ale to co chciałam załatwiłam i to najważniejsze.

13:46, annablack
Link Komentarze (1) »

Hym. Zważywszy na ilość osób zainteresowanych lekiem, który biorę, czuję się w obowiązku napisać jakąś notkę informacyjną na temat Tysabri. Miałam nie wchodzić w temat tego gada, ale mus jest. No i ok, zrobię to, ale muszę iść po żarło do sklepu. Jak wrócę.

12:55, annablack
Link

Hej ho. Lewą nóżkę mam dziś bardziej. Co nie zmienia faktu, że na 20 minutowym spacerku 700 metrów przeszłam. Jeszcze niedawno, jak się cienko czułam, to nie wiem ile bym przeszła. Ze sto metrów maks pewnie. Ale cienizna jest. Może przejściowa. Mam papiury do zusu, które mogłyby wskazywać i mam nadzieję, że tak jest, wystarczający okres składkowy do renciny. I w ogóle od listopada jestem ubezpieczona. Poprosiłam mojego zleceniodawcę i mam:). Wiecie jak fajnie?

Zobaczę jak się będę czuła jutro po rozmowie, ale jak w miarę, to pojadę do zusu złożyć te papiery. Dziś natomiast nie wybieram się nigdzie- chcę się wyczillautować przed jutrem.

Dobrego dnia.

11:46, annablack
Link Komentarze (2) »
środa, 28 października 2009

Ścięło mnie konkretnie, no. Reasumując: cieszę się,że tam byłam, bo spotkałam fajne osoby. Co prawda jak dzikus z lasu usiłowałam wbić do Urzędu od Elektoralnej, potem zaczepiłam dwie panie policjantki (co do jednej nie byłam pewna, że to pani, dopiero jak podeszła bliżej to miałam jasność. Masywne nogi miała, można się pomylić.

W piątek po rozmowie, jak jeszcze będę dychać, pojadę do salonu Orandża, bo muszę uzyskać nowy kod abonencki. Sama sobie rozmyślnie zmieniłam i nie pamiętam na co, heh.

20:32, annablack
Link Komentarze (6) »

Wiecie co, spięłam się w tej mojej śródmiejskiej trasie. Mówiłam- Dzikus z lasu. W Centrum Warszawy wszyscy gdzieś gonią i to w takim tempie, że ja wysiadam. Jak się denerwuję obecnością innych ludzi to tak się usztywniam, jakbym miała spastykę w całym ciele z tych nerw. Jaki z tego wniosek? Muszę ćwiczyć. Łażeniem po mojej wsi już się nie nerwicuję, no bo, bez jaj, tu jak przejdzie jeden człowiek na godzinę, to jest wydarzenie;-). No dobra, może nie aż tak. Ale blisko. I w trakcie docierania na te targi, jak siedziałam na zimnym i wietrznym przystanku obiecywałam sobie, że jak wrócę to się rzucę na wyro i ululam. I nikt mnie już nie ruszy.

Przyszła moja bransoletka z Allegro. Pomyślałam, że mogę sobie zrobić prezent prawie urodzinowy, hehe, za dychu. Samosprezentowanie się wychodzi mi najlepiej. Bo wiem, co mi się podoba i już. Poniżej zamieszczam ten obciach. Jak chodzę, to dzwonię, hehehhe. Watch out, Black się zbliża!

Dopo. (do potem w sensie)

15:28, annablack
Link Komentarze (7) »

Wróciłam z targów pracy. Trzema środkami komunikacji jechałam, żeby jak najmniej chodzić, heh. Żenua. Praca dla niepełnosprawnych, możliwe, ale chyba niepełnosprawnych umysłowo, bo wśród ofert pracy nic zdalnego, a zajęcia typu sprzątanie na zewnątrz obiektu. Ale ale. Na przeszpiegi na targi przyszła moja koleżanka z PTSR. Podobno coś węgierskiego może się zadziać. No, zobaczymy.

Jak wracałam zadzwoniła do mnie pani z firmy spedycyjnej, że szukają spedytora z węgierskim i czy mogę przyjść już jutro:). Umówiłyśmy się na piątek. Ta robota jest na Pradze Północ, czyli strona Wisły ta sama, no i chyba najbliżej z dostępnych mi spedycji. Jestem bardzo ciekawa, jak zareagują jak się esemem pochwalę. Myślę, że w tej sytuacji, jeśli powiem, że chora już przyszłam do poprzedniej pracy i spoko mi się pracowało ponad 2 lata to może działać tylko na moją korzyść.

A. I jeszcze poznałam Pana z Integracji- dałam mu cv, może z ichniej bazy ofert jakby co coś mi się trafi.

Po powrocie jeszcze szybkie 500m "na wdechu" z Panem Dudkiem. Nie chciał wracać, ale ja chciałam:].

13:49, annablack
Link Komentarze (5) »

Nie mogę spać. Gonitwa myśli.

01:05, annablack
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 października 2009

Tytuł notki to sms od kolegi z kraju niepolskiego całkiem. Ej, od 1,5mca nie odbieram telefonów od Omy i nie odpowiadam na smsy. A on pisze, że jest zaskoczony, że tak się wczuł. Heh. To już jest nas dwoje. Come on, Oma, otrzeźwiej chłopaku...

 

Łeb mi pęka. Chyba załączę film i idę spać. Nie wiem, jakoś nijak mi. Niech się coś dzieje, no! Brak wydarzania się złych  rzeczy już jest zajebistą sprawą (no bo to, że nie jestem ubezpieczona no to żaden ból, ludzie mają większe problemy), ale brakuje mi stymulujących do działania bodźców. Jestem uśpiona.

19:01, annablack
Link Komentarze (5) »

Szukam mobilizacji, żeby wybrać się na te targi jutro. Nie da się ukryć, z każdym dniem, kiedy nie pracuję rozleniwiam się coraz bardziej. Kicif w Wawie teraz nie ma, a kawowa ustawka nam wisi wciąż niezrealizowana...  no bo chciałabym Ją wreszcie face to face poznać. Właściwie z blogowej braci niewielu z Was znam na żywo, ale taka to właśnie specyfika kręgu chyba. A może się mylę?

Spotykacie się pozablogowo z innymi blogowiczami?

17:29, annablack
Link Komentarze (15) »

Zirytowałam się. W tłumaczeniach zawsze znajdzie się ktoś, kto coś zrobi taniej. Zastanawiam się, czy jakbym ustaliła cenę na tlumaczenie z węgierskiego na tzw. "po kosztach", to coś by to dało? Np. z węgierskiego na polski za 1800 znaków ze spacjami 9,90zł? Heh. Zapomniałam, że jest bezrobocie i kryzys, a dumpingowców coraz więcej.

16:13, annablack
Link Komentarze (1) »

Hej. Wróciliśmy z Panem Dudkiem ze spacerku. Pan Dudosław coraz bardziej znajduje w tym wychodzeniu radość. Ja takoż. Spacerek coraz bardziej zbliża się w tempie do przebieżki, a Dude zaczyna pruć naprzód od wyjścia za furtkę. Tym razem 1,1km w 25minut. Biorąc pod uwagę, że jeszcze 3-4dni temu 1300m zrobiliśmy w godzinę, poprawa jest znacząca.  Dziś mija tydzień od wzięcia dziesiątej dawki Tysabri. Wreszcie posłuchałam la Mammy (kto nie słucha ojca, matki, ten się słucha psiej kołatki), a ja nie zwykłam słuchać i wiele złego sobie przez to narobiłam, heh.

La mamma, lekarz rehabilitacji, specjalista drugiego stopnia o wadze rehabilitowania się mówiła mi od kiedy zachorowałam. Ale mnie to nie ruszało. I teraz bawię się trochę w kurę domową (a fe), bo wykonywanie każdej, najprostszej nawet czynności to swego rodzaju rehabilitacja manualna i nie tylko. Ale wiecie, ja wnioski wyciągam dopiero jak przez łeb dostanę konkretnie. Jak przyszedł dzień, że, o kurde, nie mogłam sobie pozapinać guzików jak się ubierałam, to mnie ruszyło. Letko.

Ciepło dziś. Fajowo.

11:49, annablack
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.