KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 31 października 2008

Poszłam na te pieprzone badania do prawka. Weszłam swym kulawo-pijackim krokiem, pani opadła szczęka i usłyszałam: 'Nie wydaje mi się, żeby mogła pani prowadzić. Potrzebuję opinii specjalisty. To gdzie ja kufa przyszłam? Powiedzieli mi, że tam są badania dla niepełno.

 

Nie bawie się tak. A jak sobie przypomne jej przerażone spojrzenie....

 

No i znowu mam doła. 

20:01, annablack
Link Komentarze (1) »
Dzwoniła do mnie rano pośredniczka. Chcą mnie do banku. Z ingliszem i frenczem. Taaa...ja..w banku. Czujecie klimat?:D Udało mi się nie parsknąć śmiechem, tylko powiedzieć, że odpowiem mailowo. Black odnajdzie się wszędzie. Nawet www...banku? :D:D:D Pomijając wszystko inne- to na Żwirki. Dla mie za daleko.
14:15, annablack
Link Komentarze (4) »

Poczytałam universal_truth. Fajna baba. Częściowo się identyfikuję.

 

Tak, czarnowidztwo mam mode on. Cóż zrobić. A piszę, bo przypomniało mi się, co mi się śniło.

ROBAKI. Miałam robaki. Białe glizdy. Jak zaskoczona poszłam do la mammy podzielić się odkryciem, powiedziała, że też je ma.

Co to kufa jest?

 

GLISTA - nowe znajomości. Hmmm...może to russian_astronaut mi się ukazał pod postacią glizdy:D

 

11:15, annablack
Link Komentarze (1) »

Dzię dobry. Wczoraj Black przeglądała strony randek dla osób niepełno.  Wyglądałabym najzdrowiej, jak się tam zarejestruję i wyrwę pana na wózku, to normalnie moglibyśmy wspólnie chodzić na spacery, bo miałabym się o co opierać. A jakbyśmy się oboje źle czuli, to byśmy robilil przymusowe głodówki, bo żadne by do sklepu nie poszło. Ja bym składała długopisy, on by adresował koperty. Bylibyśmy oboje spełnieni zawodowo. I żyli długo i szczęśliwie.

Chyba coś poczytam.

10:31, annablack
Link Komentarze (5) »
czwartek, 30 października 2008

Pan Baran, nazwijmy go dla potrzeb bloga russian_astronaut od niechcenia zaproponował kawę. W bliżej niesprecyzowanym terminie. 'Od niechcenia' się zgodziłam. powiedzmy. To, jak sformułowałam odpowiedź można przyjąć za aprobującą tylko jak się chce tak zrozumieć.

-Pójdziemy do parku?

-Drzewa są piękne

 

W ten sposób możnaby w przybliżeniu oddać wymianę myśli z tym panem. Bo ja taka dzika bardziej jestem. No. Ciepło wieczorem, co?

22:47, annablack
Link Komentarze (7) »
Ja mam już jakieś schizy. właśnie wklepuję w allegro hasło "dla niepełnosprawnych" i patrzę co dla niepełnosprawnych można nabyć. Muszę się zacząć utożsamiać.
17:08, annablack
Link Komentarze (13) »
Moja As mnie dziś spytała na gadu, czy już chodzę sama. Powiedziałam, że prawie. Prawie robi wielką różnicę. Dziś ze względu na zmiany pogody zimno-ciepło-deszcz-słońce czuję się do bani. Miałam dziś przejść mój fragment drogi samodzielnie. A przeszłam z...50m i schwyciłam babcię pod rękę. I-haaa. Genialnie. O tym kawałku drogi gruntowej myślę od dłuższego czasu. Ile to jest? 400m? Ale mnie przerasta. Żenada. Od dłuższego czasu mnie przerasta. Heh.
15:32, annablack
Link Komentarze (2) »

Życie blogowe jest śmieszne. Czytam ja se czyjeś wypowiedzi..nabieram respektu, bo się składnie wypowiada, bez ortografów, mądrze..myślę sobie na pewno starsza ode mnie, bo te siksy to mają fiu bździu we łbie i piszą nie po polskiemu. A potem trafiam na jej zdjęcie. Słodka dziewuszka, młodsza ode mnie:) [o co nietrudno, heheh, w końcu wiekowam].

Pozdrowienia dla Pani!

09:08, annablack
Link Komentarze (4) »

Muszę to odnotować, bo się drugi raz nie zdarzy. Samowolnie obudziłam się o 7:00. Nie wylazłam z wyra, bo czekam aż padre pójdzie do pracy. 

A usypiał mnie Kondrat "Złym". Nie czytałam, to on mi czyta. Moje pierwsze doświadczenie z książką czytaną. Fajna sprawa. Jakby ktoś ci opowiadał bajkę.

07:24, annablack
Link Komentarze (7) »
środa, 29 października 2008

Hm. Pisze do mnie pewien facet. Biorąc pod uwagę ogólny szkic charakterologiczny i znak zodiaku [no co,heheh], gorąco mi się zrobiło. Bo to Baran. Komentarz Skorpiona w tej kwestii jest zbędny. Barana nawet nie umiem zgasić, bo uparty. Hym. Jak powiem 'niech się dzieje'...to mogę pożałować.

Ostatnio jak tak powiedziałam, to z pewnym Baranem zamieszkałam, hehe.

22:58, annablack
Link Komentarze (7) »

Bo wiem jak wygląda Abnegat, Greg,  ucho karolajny...

17:36, annablack
Link Komentarze (16) »

Rumuński kierowca bombowca chce być moim chłopakiem, żeby uczyć mnie rumuńskiego. Czego rumuńskiego, przepraszam?

 

15:19, annablack
Link Komentarze (1) »

Konfliktowa- chciałaś nowy wątek, to masz. Jakaś siksa zaprosiła mnie na rozmowę na 3.11. Chciała na jutro, ale okazało się, że nie ma mnie teraz w mieście.

Pośredniczka. Chwalą się, że mają atrakcyjne wynagrodzenie. Zobaczymy, bo to 0-700 z węgierskim i angielskim. Żebym się upodliła i to wzięła, muszą dobrze płacić.

 

 No, przynajmniej coś się będzie działo. Mam nadzieję, że ich klient nie mieści się na końcu miasta.

14:03, annablack
Link

Witajcie po zeszmacającej nocy. Jak wreszcie usnęłam to śnił mi się mój doktorek rodzinny, cholerny. Rodzinny, ale nie la mamma. Chciał się ze mną umówić. Wiem, że by chciał. Takie rzeczy baba czuje.

 

'Doktorze, nie wiem, czy pan mnie kojarzy, w sumie byłam u pana tylko raz,ponad dwa miesiące temu...

Kojrzę, kojarzę!'

 

Wypchaj się gnoju, w śnie  mu powiedziałam, żeby się umówił z jakąś strzykawą, one zawsze chętne, a ja to nie jego liga.

 

Widok jego spojrzenia w moim śnie - bezcenny.

 

Trochę mi lepiej. Zawsze jak kogoś zmiażdżę, nawet w myślach, to mi lepiej.

10:24, annablack
Link Komentarze (6) »
wtorek, 28 października 2008

Czasem trzeba się zeszmacić, żeby się podnieść.

 

Ciężko się zeszmacać bez kropli używki jakiejkolwiek. Dzisiejszą noc przesiedzę w ciuchach i ze słuchawkami na uszach. I poczytam też o rzeczach, przy których moje żałosne zawodzenia są wręcz obrazoburcze.

 

I chyba zrobię to pieprzone prawko. Nawet jakbym miała potem ani razu nie wsiąść za kółko. To coś jakby kazać mi nauczyć się fizyki kwantowej. Prędzej nauczyłabym się suahili. Zresztą, onegdaj, jak krótko myślałam, żeby to studiować, parę tekstów przyswoiłam, dla jaj. Zrobię dla zasady. Potraktuję to jak przykry obowiązek, co tam.

 

Po etapie zeszmacania jutro będą mnie boleć uszy od wrzasku słuchawkowego całonocnego.

Ale tak widać musi być.

La mamma powiedziała dziś, że umiem być dla siebie ostra niczym gestapo. No i jak trzeba to będę. Udowodniłam nie raz.

 

Ale najpierw się zeszmacę.

22:35, annablack
Link
OK, zgodnie z zasadami wiary, to co tu, to tylko fragment, a potem jest wieczność, albo nicość. I dopiero to co potem się liczy. Ale jak mogę przeżyć życie obiecując sobie nie wiem co, może że potem pójdę do nieba? Heh, nie rozśmieszajcie się, bo mam zajady. Jak mogę żyć czekając, żeby to życie prędzej się skończyło, bo potem to dopiero będzie. Będzie, albo i nie. Jeśłi będzie, to albo wieczne szczęście, albo wieczne cierpienie. Jakbym miała opcję, że po tym co tu, potem będę się jeszcze wiecznie smażyć w piekle, to ta opcja mi się nie podoba.
20:50, annablack
Link

Ania, powiedz szczerze, ty chcesz zrobić to prawko?

 

Mamo, nie oszukujmy się, gdybym chciała to bym wzięła i zrobiła, co to za filozofia, ale..ja tego nie czuję, nie bawi mnie to, na mieście bym się zgubiła, nie sprawia mi to przyjemności.

 

No właśnie, masz średnie zdolności w tym temacie [powiedziała la mamma, królowa szos, kurde, babka jest lepsza od ojca i ją to naprawdę kręci]. To co teraz będzie, powiedz czego byś chciała?

 

Chciałabym jak w dawnych czasach rozbijać się komunikacją i szlajać po mieście z buta.

 

Ale pogódź się z faktami [kufa, jeszcze raz usłyszę ten tekst, to się zarąbię tępym narzędziem]. To jak nie chcesz prawka, to znajdź sobie faceta z samochodem.

 

A opcja bez prawka i bez faceta nie wchodzi w grę?!

 

Nie.

 

 

Zobaczymy.

19:49, annablack
Link Komentarze (1) »

Zirytowałam się dziś. Gdy dwie osoby mówią mi jednego dnia o rencie, w tym jeden to przystojniak doktorek, który zaraz dodaje- przy tej diagnozie trudno być optymistą. Jasne, są ludzie, z którymi to ['to' hehe] się obchodzi łagodnie dosyć. Ale pani do nich nie należy- to spinam się i rośnie mi gula w gardle i nie mogę zrobić samodzielnie kroku.

Kufa. Kufa. Kufa.

Zwolnienie do 25.11.

To już ostatnie - dodaję.

'Tego pani życzę.... .....' - rzuca przystojniak filozoficznie.

 

A. Mam faks. Wirtualny.  Szpital się wpieniał, że mojej RMUY nie dostał, a to poświadczenie ubezpieczenia. Ja na pocztę wysłać faks nie dolezę, więc pomysłowy dobromir zrobił to, co zawsze robi, kiedy nie wie, co robić. Poszedł po rozum do gugla. I mam na miesiąc wirtualny faks. 

Jak chcecie mi coś zasyłać faksem, to mój nr 022 201 21 06

 

 

Przyszła moja ładowarka. Po tygodniu. Bateria wytrzymała, bo ustawiłam tryb samolotowy tj. bez zasięgu. Nikt się nie dodzwaniał, więc baterii nie zżerał. To i dobrze. Bo nie znam pinu. Tak mi się wydaje.

 

Zjadłabym dużo i zawiesiście, to może by mi się humor poprawił. Fak.

 

 

15:03, annablack
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 października 2008

Chyba jestem zmęczona. Jak na mnie ostatnio, sporo dziś chodziłam, a jeszcze tydzień od chemii nawet nie minął.

Podsumowując:

nie leżę już i nie kwiczę. Raczej..pełzam, albo..łażę na czworakach. Ale aby osiągnąć pion jeszcze 10 dni. Czemu 10? Bo tak sobie wymyśliłam.

 

18:15, annablack
Link Komentarze (7) »
Z rumuńskiego portalu 'przyjaciele', gdzie zarejestrowałam się, coby...Rumunów szukać [oryginalnie, co? I jak nietypowo- Rumunów, na rumuńskim portalu?] napisał do mnie jakiś kierowca bombowca. Same samochody wyścigowe ma na stronie, a wiadomość szalonej treści 'cześć, jak się masz?' świadczy o komunikatywności mega dużej. A może...myślał, że więcej nie zrozumiem. W końcu napisałam, że się uczę;) Zawsze mógł poprzestać na 'cześć'.
16:43, annablack
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.