KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 21 września 2017

 

Ja tylko być może nie wyglądam na zmęczoną, ale biorąc pod uwagę, że spałam trzy godziny, to troszku jestem...

 

15:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

No i załatwione. Witamina C zmniejszona sześciokrotnie, do połówki grama. I tak się zastanawiam, czy dziś też zachorowałabym na esem. I chyba nie. Mam duuużo mocniejszy charakter, pozwalający mi znieść duuużo trudniejszą sytuację życiową. Wszystko dzieje się tak, jak przewidziałam i w odpowiednim momencie. Czterdziestkę zacznę jako zdrowa! Jeszcze mam cztery lata i kawałeczek. Zdążę.

 

Wonsz się pytał o pionizator. Nie wiem kiedy będzie. Do końca zeszłego tygodnia nie, jak widać. Spokojnie, mam ćwiczenia do robienia, żeby się stać jeszcze bardziej fit. Choleeera, nie wierzę. Ja, naczelna uciekinierka z wuefu w liceum, bo w podstawówce jeszcze się męczyłam: odmyk, wymyk, stanie na rękach, na głowie.

To potem zeszłam na złą drogę;).

 

A, jeszcze coś: suka. Ja dorastałam w dobrym domu, w spokojnej dzielnicy i dla mnie suka to nie wulgarnie kobieta, czy samochód policyjny, tylko pies – samica. Dlatego też nie rozumiem urażonych reakcji. Jeśli takie spowodowałam, to nie było to moim zamiarem.

A poza tym, jestem językoznawcą węgierskim, taką przynajmniej pracę magisterską napisałam i lubię czasem prowokować słowem;)

 

12:04, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej hej. No i, jak myślicie, siekło mnie? Wzięłam sześć razy tyle niż łykam codziennie... Ale nawet SPYTAŁAM, fakt, że trochę enigmatycznie, czy mogę łyknąć więcej...trochę...usłyszałam, że jak mi nie szkodzi, to mogę. No wiem, kwas askorbinowy, ale mnie nic nie szkodzi nigdy. Wątroba, trzustka, zestaw organów „do jedzenia” mam na piątkę, tylko żenada, bo ja nie lubię jeść. Takie niewykorzystanie, ach...

 

I teraz tak, muszę dalej ciągnąć tę straszną dawkę? Która chyba dla mnie straszna nie była, taki wysoki deficyt witaminy C miałam. Liczyłam na biegunkę, bo za dużo witaminy będzie, a tu, heh, wszystko się grzecznie przyswoiło. Już chyba organizm pokazał, że się nie boi niczego, tak jak właścicielka;), ale niebanie się przez brak wiedzy o możliwościach do bania to średnie, co? Jestem szczęśliwa, że nie poszłam na medycynę, z której i tak w pierwszym tygodniu by mnie wyrzucili. Wiedziałabym za dużo i nie mogłabym bezstresowo żyć:)

A tak, wiem to, co chcę wiedzieć i już.

 

Dzisiaj muszę odwołać doktora Dżeja, bo to zbyt niebezpieczne dla niego. Trzy osoby w domu chore, a jak coś łyknie i sprzeda córeczce? Nou, nou,nou, nie ryzykujmy. On może nie mieć takiej odporności. Sytuacja mocna, że Małgo z jutra też odwołam. Do niedzieli niech sobie chorują. Kurde, nie wiem kiedy przestaną zarażać. Objawy mają wszystkie możliwe, a ja, choć mogłabym pracować, siedzę w domu, to nie fair.

 

Wczoraj jakoś spać mi się nie chciało, wymieniłam parę myśli z Wonszem (grunt to znać ludzi, którzy mieszkają w innym kawałku świata, to zawsze ma się z kim pogadać). Poszłam spać o 3:00. Jak nie ja;)

To ta witamina C :).

 

Jako że, dziś znów robię nic, od razu mi weselej jakoś.

 

Dobrego Wam!

 

07:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 września 2017

 

Ale akcja. Po południu poczułam, że mam cieplutkie dłonie. Jak nie ja. Zimna suka ma lodowate dłonie i stopy zawsze, stąd wie, że zdrowa.

Zmierzyłam temperaturę – 37,3. To szał ciał u mnie i oznaka, że mam infekcję. No, szkoda, Małgo mi sprzedała tego wira. Nie tracąc nadziei, że witamina C mnie uratuje, łyknęłam gram na wieczór i zdziwiona, że znowu mam łapy lodowate, czyli jak zdrowa, zmierzyłam temperaturę. 37? A już dziewiętnasta, o tej porze temperatura rośnie, a nie spada. No, chyba, że chodzi o mnie;).

Zatem kolejny gram łyknęłam wieczorem i ciekawe w jakim stanie obudzę się jutro. Myśląc, że nadwyżkę wysikam, łyknęłam w ciągu dnia 3 gramy Aceroli, na co dzień 500 mg biorę.

Wiecie jaka sytuacja: wszyscy wokół chorzy. Poza, of course, Banderasem, no i, mam nadzieję, mną. Walka trwa. Jestem dzielna i niezniszczalna, w każdym razie tak sobie przepowiadam.

Heaven's hung in Black.

 

 

19:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

OOO, Iwonę też coś bierze. Czuję się osaczona. Wzięłam w sumie 1g wit. C z Aceroli i 4 Rutinoscorbiny. Wszyscy wokół rozsiewają, a ja, jeszcze zdrowa. Big bro też zdrowy, mamy dobre geny. Byle się nie dać.

Chyba odwołam reh, bo mam PMS, dr Dżej pewnie nie zrozumie, jak to facet;). Nic to, wyjdę na lenia, jak zawsze.

 

11:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

No nie! Prowadzę konwersację i pytam:

- A ty to taki bardziej amator leczeń, badań, co? - spytałam kolegi w odpowiedzi na bogatą w opisy wypowiedź nawiązującą do procedur medycznych, którym się poddał.

Heh, w mordę, ja amatorką nie jestem, całkiem nie, a muszę żyć jako córka, siostra lekarza.

Odpadłam jak mi opisywał biurokratyczne zawirowania poddania się szczepieniu za granicą.

 

Cze Wam. Myślę teraz, czy Margaret sprzedała mi swojego wirusa, z którym do mnie przyszła. Czaicie sytuację: ja na ostatnim antybiotyku, ona przychodzi chora...i teraz sprawdzimy, jak poradzi sobie moja odporność. Ile dni kluje się infekcja? Ze trzy dni maks. Jak w czwartek nie będę chora, to znaczy, że układ odpornościowy sobie poradził. Łykam więcej Aceroli i mam nadzieję, że tego nie łyknę...Ale..na antybiotyku raczej łyknę wszystko...Obawiam się.

Małgo miętoliła mi przedwczoraj twarz. Ale to bolało! Wydawało mi się zawsze, że mam wysoki próg bólu, chociaż jak mnie uszczypnęła w policzek, myślałam, że jej oddam. Pewnie chciała mi kolorki zrobić na twarzy, a tu...nie da się! Szlachetna bladość nie podlega zmianom nigdy.

 

Zimno w domu, w blokach już chyba grzeją, a my hartujemy się.

 

Za ścianą chora mama, bidulka, głos ma ja Barry White. Padre chyba ma jakiś katar. Biedny. Ja jestem zdrowa, ale poleźć do pracy nie umiem jeszcze. Taki lajf.

 

Dobrego Wam, zimno outside, ale teraz już tak będzie.

 

 

08:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 września 2017

 

 

No, teraz czuję zmęcz. W dodatku nie chcę się pozbywać koszulki przy doku. Za dobrze się nie znamy;). No ale w sumie jeśli mnie umiejętnie oklei, tak, że lewą będę mogła machać w każdą stronę, to chowam wstyd do kieszeni. Zresztą...stanika nie zdejmuję przecie, luz.

 

Jutro o 15 akcja Schowaj-ten-wstyd-Blackie. Klucze mu dałam, to koszulkę też mogę zdjąć, byle osiągnąć cel. Chcę spokojnie móc się turlać. Bo to do chodzenia potrzebne. Big Ben mnie sadzał na wózku, tylko i wyłącznie, a dok nawet nie myśli, żeby mnie sadzać, bo nie to jest jego celem. No i jest trudno, ale chyba nikt się nie spodziewał, że będzie łatwo. Śmieszna waga do wzrostu też Dżeja nie dziwi. Bo wie, że trudnego, czyli tego co już kiedyś umiałam, uczę się od nowa i para mi bucha uszami z wysiłku. I spalam wszyściutko co zjadam, a nawet więcej. Ale spoko, wiedziałam, że tak będzie. Kto wysoko mierzy, dużo musi dać:).

 

Ale będzie wypas jak mi się uda.

 

Zmułę czuję. Może jakaś muza? Tę mi YT wybrał. Synkowie Teksasu? Country? Heh, jednak nie.

 

 

18:11, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Huh, co fizjoterapeuta, to inna ocena. Dr Dżej ocenił wczoraj, że słabo, z Gosią ćwiczyłam dziś 80 min plus 10 min ćwiczeń pod prądem i stwierdziła, że jestem w całkiem dobrym stanie, dobrze idę, pomimo tygodnia przerwy. Być może od wczoraj już się poprawiłam, kto wie;).

 

A przerwy między rehabami nie było 11 tylko całe 16.

Też nie doba, ale co tam. Jutro, do 15, będzie ponad doba przerwy.

 

12:34, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej ho, jak Wam? Poszłam wczoraj wcześniej niż wcześnie spać, no bo jak Kaśka rzekła, że idzie spać bo zmęczona, to pomyślałam: A ja ćwiczyłam, to muszę być zmęczona! I też poszłam spać;).

Za bardzo niedługo Małgo. Rest time między rehabami to 11 godzin. Za mało, lecz cóż.

A dziś You Tube wybrał dla mnie to. Chyba muzyka, której słucham groźniejsza się stała, bo musi mi kopa dawać do trudnych akcji ćwiczebnych.

Wy też, Wash it all away!

 

 

07:56, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 września 2017

 

 

Kto nie słucha ojca, matki, ten się słucha psiej kołatki – usłyszałam po odebraniu wyników posiewu. Wyszło, że antybiotyk wzięty w weekend, tylko jedna piguła brand new antybota zabiła szybciutko bakterie, a dwa dni później robiony posiew, infekcji nie wykazał.

Czując, że coś nie tak, zmusiłam lekarza domowego;) do kolejnego antybota. Bo ten pierwszy nie działa.

- Dużo sikasz, bo po trzy litry dziennie pijesz -usłyszałam, to jednak mnie nie uspokoiło i tydzień łykałam drugi antybot.

 

Widać, że od tego leżenia w łóżku palma mi odbija.

 

Pierwszy rehab po tygodniu przerwy był ciężki. Uch. A dr Dżej chyba mnie lubi. Powiedział, że w nd było zadzwonić, to by przyjechał i mnie zniósł na tę imprę do dziadka. Ta, to jeszcze zawiózł i wniósł do dziadka?

 

I powiedział, że mi w środę bark obklei. Super. Ciekawe, czy inaczej niż Gosia.

 

19:28, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Nowy tydzień, nowe możliwości. Boli mnie trochę, że wczoraj nie byłam na dziewiędziesiątce dziadka, bo nie miał kto mnie znieść z góry. Ale spoko, to tylko bardziej motywuje do ćwiczeń. Jak już wyjdę z tego syfu, to chyba zgłoszę się do „Życia na gorąco”, żeby napisali jak po 17 latach od diagnozy usprawniłam się funkcjonalnie całkowicie bez niby leków, a rehabilitacją;).

To się stanie. Córka lekarza rehabilitacji leczy się rehabilitacją, a sytuacja, że nie mogę wyleźć z domu, a nawet zejść na parter, wkurza i motywuje jeszcze bardziej. W zeszłym roku Wigilia w łóżku. Nigdy więcej!

Rehab 16:45.

Dobrego Wam.

 

09:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 września 2017

 

Cze. Trudny dzień. Cała neurologia dogorywa, familia wybyła na imprezę do dziadka. Ja nie, bo sama jeszcze nie umiem zleźć z piętra, a nie ma kto mi pomóc. Taka sytuacja.;).

 

13:16, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 września 2017

 

Huh, działo się, mama wydarła się na mnie, bo najpierw spóźniając się dwadześcia minut na antybiotyk łyknęłam go szybko, zagryzając Snickersem. Wiedziałam, że godzinę później wziąć można, ale nie wiedziałam, czy godzinę wcześniej też, więc nie czekając na obiad, postanowiłam zapodać antybiotyk „na” Snickersie, żeby nie tracić czasu,

Ty głupia jesteś!” łyknęłam nie odpowiadając zgryźliwie, że inteligencję dziedziczy się po matce.Usłyszałam:

- No, ale obiad masz zjeść cały!

- Ja tylko tak wyglądam, nie mam najmniejszych problemów ze zjadaniem. Jak postanowię, zjem w najróżniejszych kombinacjach, po Snickersie też.

 

No i zjadłam. Problemem było tylko 5 brukselek, których nie jem od momentu, jak się brukselką wyrzygałam w przedszkolu.

A tu nic. Zjadłam i się bezzwrotnie przyswoiło:).

Zapiszę ten dzień w kalendarzu;).

 

 

18:41, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Rozmawiam z la mammą:

Mama:

- Może wezmę coś wykrztuśnego? Moje drzewo oskrzelowe...-i tu właśnie się wylączyłam, bo zbyt lekarsko brzmiało;).

- Bądź jak ekolog, znasz trudne słowa, więc na pewno masz rację: Drzewa trzeba chronić!

 

10:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Jó napot kívánok mindenkinek! Czedobry bardzo. Za mniej niż tydzień JESIEŃ! Mój najlepszy czas. Czuję to, przepełnia mnie radość, że nadchodzi zarąbisty czas. No dobra, do listopada jeszcze trochę, ale pora jesienna cieszy wystarczająco.

Skasowałam z lapsa gg, Zapomniałam hasło, jak zwykle, zresztą nikt ze mną nie gada. Ci, którzy się odzywają, to najczęściej szukają materiału przelotowego. Zarejestrowałam się na jakimś czacie google talk „annablackblox”, taki sam nick mam na twitterze, rzecz w tym, że nie mam nic do powiedzenia.

GG mam w telefonie jeszcze z zapamiętanym hasłem, ale właściwie to po co mi, tylko wirusy ściąga. Wyrosłam, wreszcie?

Tchűss! A, to nie ten język. Hasta la vista! Yyy, też nie ten, w dodatku ten, którego nie znam. No dobra, do po!

 

08:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 września 2017

 

 

Ups, letko mi się zeszło z tym wpisem, zawsze tak dużo zajeć pochodnych, tudziez zajęć praktyczno-technicznych się znajdzie, stąd jestem teraz.

YT sprezentował mi to. Czy ktoś mu powiedział, że kiedyś zawodowo „ustawiałam” Monster Trucki? ;).

 

Niepotrzebnie piszę, pewnie oglądacie po raz sto dwudziesty ósmy „Shreka” ;))).

 

Za 1,5 ha antybot. Nie zapomnieć.

 

20:28, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hyhyhy, łyknęłam probiotyk. Czemu? Nie wiem, ale matka kazali i mam zakodowane, że jak biorę antybiotyk, to trzeba. Nigdy się nie interesowałam czemu. No wiem, coś tam chroni, żołądek? W każdym razie wiem, że antybiotyk + probiotyk. To się nazywa wiedza świadomie wybiórcza.

 

Po co sobie głowę zapychać?

 

Űőáéöxú: :)))

 

Za kwadrans piję szklankę wody. Plan trzeba wykonać.

 

 

12:27, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Bandziorno. Oj, czuję słabość antybiotyczną. Dobrze, że leżę, to już się nie przewrócę. Dwie godziny temu łyknęłam.

 

Padre do mnie:

- Słyszałem, że zauwazyłaś swoją chudość.

- Taa, zobaczyłam się w lustrze i już się nie przejrzę!

- Nie no, nie jest tak źle.

 

Taka rozmowa.

Uch, nie mam gorączki, piję wodę, czystą, w dodatku, ale słabość mnie rozwala.

 

Spadam.

 

08:15, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 września 2017

Lubię reklamę Nissana, bo ma dobry podkład.

 

17:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

HU, HU, WIZUALIZUJĘ otorbione bakterie, których nic nie rusza. Wiem, nie to się wizualizuje. Się pojawiły, to już nie pójdą. Mam taki fajny ustrój, no ale nie mam gorączki, to w końcu znikną. Znaczy nie wiem, czy nie mam, bo z własnej woli nie mierzę niczego i nigdy. Tylko w podstawówce wzrost mierzyłam, czy dorosłam już do koleżanki;).

Nie dorosłam po dziś dzień;).

 

 

M. napisał, że jedno moje zdjęcie z FB wzbudziło u niego myśli nieczyste. To, co raz w życiu do zdjęcia bikini wdziałam?

Zasadniczo nie lubię się rozdziewać, mam mózg, to po co mi epatować?

 

Wypiłam szklankę fuj wody. Za godzinę znów. Jak zwierzę...

 

Mam zmułę, więc ożywczo:

 

11:48, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.