KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 29 września 2015

"Nastepny do raju" - moja pierwsza odsłuchana książka. Wybrałam naszego buntownika, bo cenię prostotę przekazu. Prosty język każdy zrozumie, nawet ja. Podobało mi się, że czytał Seweryn, bo co aktor to aktor. A teraz coś innego.

Aha. Ci, którzy widzieli mnie kiedyś i myślą, że jest u mnie tak samo,powiem tylko, że nie jest. Szczęśliwi,którzy mają lajtowe esem. i nie piszcie mi,że to niemożliwe- w życiu wszystko jest możliwe. Baj.

 

17:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2015

O rany,ooo ranyyy. Słucham płyt sprzed..ile ja mam teraz? Będzie 34 w listopadzie. Płytki sprzed 13 lat,bo miałam 21 jak wróciłam ze stypendium i tak nagrywałam cokolwiek bądź:D. Tak sobie słucham.. Ech, gęba mi się cieszy

UPDATE:

Kochana pan doktor młodsza:) przysłała mi wypis, kartę badań ze szpitala. I skierowanie do IPINu na oddział rehabilitacji.

Okazało się, że krew mam bardzo w normie,a EDSS taki sam jak cztery lata temu,co miałam chyba PML- 6,5.

19:01, annablack
Link Dodaj komentarz »

Mam! Po tym jak oddałam mamie swojego discmana na płyty z audiobookami ("bo ja przecież mam wieżę"- już nie mam), sobie teraz kupiłam po taniości z rokiem gwarancji. Grundiga za sześć dych z przesyłką.

I co Ania zrobiła? Odpaliła płytę (testowo, dla sprzętu),która wpadła jej w ręce. I już wiem jaka muza kojarzy mi się ze zdrowiem. Taka, po którą poszłam z Gocławia na stadion. Z buta, bo wtedy wszędzie łaziłam z buta. Komunikacja była przereklamowana. I wolniejsza ode mnie;). A płytą była PAKTOFONIKA "Kinematografia :). Zdziwko, co?

Jak już polazłam do regału, żeby wziąć pojemnik z płytami, to już wiem co będę robić do końca dnia ;).

Aha.Siadłam na rowerek. Za pierwszym razem samodzielnego pedałowania było całe 100m w 5 minut. Dziś było dziesięć razy tyle,1000m w niecałe 10 minut.I nie jestem specjalnie zmęczona. Podoba mi się to. Ja po prostu lubię odpoczywać.

12:00, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2015

Mam znaleźć muzę, za czasów której byłam zdrowa, a nie malo chora. Hm, Majka Jeżowska?

Mama po łbie (duchowo, my się nie bijemy;)) mi dała, że mam zaufać Gosi,ona wie co robić, ma jakiś plan uruchamiania mnie i dzieje się to w odpowiednim momencie do zdobytych umiejętności. Mieszkanie jest takie i do takiej sytuacji muszę się funkcjonalnie dostosować. I tyle.

Dziś msza z modlitwą o uzdrowienie u łódzkich jezuitów, o 18.

Pono mój laptop jutro wraca, Niestety, Aga jest tylko do 12, bo się rehabilituje, jak laptop przyjedzie .w złym czasie, nikt go nie wpusci. Taka sytuacja.

15:22, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 września 2015

Nie mam lapsa.którego traktowałam jak odtwarzacz, discmana też nie mam.choć zamówiłam do książek gadanych już dawno. Tylko Lumia nie zawodzi

Knuję jak zrobić, żeby znów bez niczego chodzić. La mamma zasugerowała, żebym próbowała ćwiczyć to w rytm muzy,której słuchałam wtedy,kiedy najlepiej chodziłam.

Hym,jeśli odpalę taką muzę,kiedy ruchowo byłam najlepsza, to Gosi zwiędną uszy.. To może ciszej chociaż... Załatwię sprawę w poniedziałek. Mam dość chodzika.

19:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zeszłam na dół, kiedy uświadomiłam sobie, że na parterze nie byłam od powrotu ze szpitala, czyli trzy tygodnie. Zeszłam, ukochalam psy i weszłam z powrotem. Strasznie mi trudno ze wszystkim,ale co zrobię, nie mieszkam tak łatwo jak kiedyś,na jednym poziomie, dlatego np.w tzw.przyziemiu nie byłam już kilka lat. Jak się poprawię to i do dużego lustra zejdę. Teraz na wszelki wypadek się nie oglądam wmawiając sobie,że jest dobrze. Zresztą,przeglądałam się jak w garniturze chodziłam do pracy;).

14:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 września 2015

Powrót do blogowania z telefonu. Jeszcze z bliska widzę, to do telewizora potrzebuję lupek, znaczy potrzebuję,hej, jeśli czegoś nie widzę tak,jak mi telewizor pokazuje, to mi to w sumie nie przeszkadza. Tak jak z kolorami. Ja wiem, że daltonizm występuje u mężczyzn, to czemu jakies tam zaburzenia widzenia nasycenia barw u mnie? Wiem, czemu nie.

Mój świat jest mniej nasycony kolorystycznie i nie wiem nawet jaki powinien być ;).

21:15, annablack
Link Dodaj komentarz »

Heh, Małgo podsumowała mój drugi tydzień codzienności z leczniczym ruchem jako udany. Niezwykle mnie to cieszy, ale dziś było mocno. Torowanie ruchów, przeróżnych, nie tylko schodołażenie lewą (do tej pory, w złym czasie, chodziłam prawą, wciągałam lewą) jest jak...praca w kopalni, koksowni...no, ciężko. Tekst dnia to, zagrzewające do wysiłku:Dawaj z twarzy!

Niby jestem drobna (choć długawa) kobiecina, więc jak muszę zrobić coś trudnego, utorować sobie ruch, to robię to siłą woli i minami nieprzeciętnymi twarzy (antyzmarszczkowa gimnastyka facjaty;)).

Czyli dziś rządziło "Dawaj z twarzy!", a wczoraj, torując sobie samodzielne pedałowanie lewą:"O fuck!" - czyli było ciężko.

Widzę, że dziewczyny skupiają się, żeby naprawić mi wszystko, nie tylko to, co mi potrzebne, żeby zleźć na dół, bo już bym zeszła, parę dni temu też bym zeszła, ale czuję, że tu chodzi o coś więcej niż tylko zmianę poziomu bytowania. Na razie jestem rozjechana, bo Goś wiedząc, że weekend przed nami dała z siebie wszystko;).

La mamma śmiała się z mojego brzucha pozabiegowego, to nie to samo co tyłek, bo na brzuch się łatwiej patrzy, Przemo;). No wygrzebali mi co mogli od czterech centymetrow pod pępkiem w dół, więc dolny brzuch mam tak płaski, że mam nowe dżiny rozmiar 36:/, ale w górnym brzuchu tłuszcz na kolejny przeszczep mam, jakby co... To generalnie zabieg dobry dla otyłych. I tłuszcz im pewnie łatwiej idzie...nie ma takiego wyrywania jak było u mnie.

17:48, annablack
Link Dodaj komentarz »

Lubię się uczyć nowych rzeczy. Nawet jak finalnie ich się nie nauczę, to bardzoęduędu interesuje mnie poznawanie nieznanego. 

Z tego względu czytam właśnie o taśmach mięśniowych Myersa i o torowaniu w PNFie. Mam kopę działań do osiągnięcia, tonę wzorców ruchowych do naumienia,

Irytuje mnie, jak Małgo kręci mi nogą, albo Dorka podnosi za mnie rękę. Trudne to, ale się naumiem, na czytanie uczulona nie jestem (choć może wyglądać inaczej), wyczytam co radzą uczeni w piśmie i osiąg zwiększę.

Mój rehab to ostatnio pokonywanie nieumiejętności. Żyję przeszłością i zawsze mi się wydaje, że tak źle to nie jest. Dopiero jak robimy ćwiczebnie coś nowego, czyli nieutorowanego, widzę jak dużo mam do przepracowania na nowo.

Być może to dobrze, że lekarzy często nie nawiedzam. Matka lekarz, brat ograniczony lekarz, w pięcioosobowej rodzinie, dwójka medyków stanowczo wystarczy. Na moje potrzeby ;)))).

Zatem dziś ćwiczyłam wchodzenie na stopień. Prawą nogą bez bólu, ale zrobić krok lewą jakaś masakra. Małgo: Ania, umiesz to, musimy to utorować na nowo. Ten ruch w mózgu mam, ale od wielu lat nie zaczynam wchodzić od lewej. Schodzić też nie. Czyli - toruję na nowo. Gadałam z Gosią, że nie zamierzam odwoływać więcej rehabu, jak nie będę mieć siły, będziemy ćwiczyć lajtowo, ale widząc jak dużo mam do naprawy, póki mam na to kasę na subkoncie, będę cisnąć.A na razie zgłębiam to o tych taśmach mięśniowych czyli dlaczego siłą prawej ręki daję radę uruchomić lewą nogę.

13:01, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2015

No ok, muszę się skumplować z jakimś patologiem. Książka tego co myślałam, że jest Francuzem, a jest też na F, Hiszpanem czyli, Cabré mi nie weszła. Tam się nic nie dzieje, a mnie są bajki potrzebne. To JUŻ ten wiek, Zaczęłam ćczytać "Chemię śmierci", taki kryminało thriller medyczny. No i fajnie, fajnie, ale jak doszłam do tego, że po tygodniu od śmierci skóra się marszczy i następuje "ześlizg" skóry, to ten lragment do mnie nie trafił. Co my, węże? No i ciężko mi sobie to wyobrazić. Pan autor chyba za ostro pojechał z wyobraźnią. 

Ale podoba mi się, więc czytam.

18:28, annablack
Link Dodaj komentarz »

Jest tak, jak przewidziałam: dzień relaksu od rehabu robi mi dobrze. Nie jest jeszcze dobrze, ale jest o niebo lepiej niż było. We wtorek pedałowałam sama tylko jedną nogą, w dodatku tylko 5 minut i było to okupione ogromnym zmęczeniem. Dziś pedałowałam sama obiema nogami, 10 minut i też ze zmęczeniem, ale nie aż takim. Do tego, że nie przejechałam nawet 200 metrów przecież się nie przyznam;), bo obciach. Chcę tylko uświadomić, że z parszywych stanów warto próbować wyleźć. Bo jak w ogóle próbuję, to już jestem wygrana. Kwestia jest tylko taka, jak dużo czasu mi to zajmie. Ale...w sumie...nie śpieszy mi się;))) (ale ściemnia, uhuuu).

Aha, zapowiedziałam Dorci, żeby wpisała mnie na przyszły tydzień też codziennie. Widzę, że jeśli nie przegnę któregoś dnia, to taka częstotliwość ćwiczebna jest dla mnie bardzo dobra.

12:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 września 2015

 Hym. Uczestniczenie w eksperymencie medycznym bez spojrzenia na czym ów w  ogóle polega: kto organizuje, ile trwa i takie tam...jest słabe. Tak myślę, no bo spanie na korytarzu...to mi nie robi, naprawdę. Opcja dla tfardzieli, he, he, ale to, że żaden lekarz nie dał mi świstka p.t. "Hello, teraz będziemy ci okazjonalnie grzebać w brzuchu, zapodawać to w plecy  i zobaczymy co z tego wyniknie" jest...

Ja to...hmmm...niespecjalnie mnie w sumie interesują te wszystkie papiery, no ale czuję, że to raczej wypada... Od mojej doktor eksperymentalno-szpitalnej w sumie wiedzy nie wymagam, bo jak spytałam, że doszły mnie słuchy, że po miesiącu od pierwszego przeszczepu trzeba stawić się na kontrolę, parafrazując odpowiedziała, że musi się spytać starszych;). Już ją lubię, na oko niewiele starsza od Jacha. No i widzimy się w listopadzie, ale kiedy, to dokładnie nie wie:))). Starsi mi powiedzą:).

W listopadzie, a nie grudniu? XŹLe usłyszałam, czy źle zapisałam?

19:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zainfekować może i nie dało, ale rowerek wczoraj dał mi wciry. Nie mam siły więc odwołałam rehab. Znowu tak robię- we wtorek przeginam, w środę się regeneruję i w czwartek pocisnę ze zdwojoną siłą. I może nawet bez pomocy lewej?

A dziś relaks.

09:51, annablack
Link Dodaj komentarz »

A, już wiem, czemu mnie nie chcieli po miesiącu:za zdrowutka jestem i poza tym, że może zwalić się wszystko, bo niby czemu nie, to nie ma co się zwalić, bo nic na piśmie nie mam;).

Ale wczoraj w nocy myślałam, że niestety, półtora roku mi się udało, ale jednak to kichnięcie wirusem w twarz mnie rozłoży, bo było mi zimno, myślałam czy wstać i zmniejszyć rozszczelnienie na małe, przykryłam się kocem na kołdrę, co chwila przełykałam ślinę, żeby sprawdzić, czy już mnie boli gardło. Przykryłam się kocem z głową, ręce i stopy miałam lodowate (w sumie, jak zwykle, bo mi krew nie dopływa do końców), ale wstałam i nie jest mi nic, poza tym, co już od piętnastu lat :).

O 10:25 jesień!:)))

07:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

Był mecz wczoraj, a ja tego nie widziałam? Aaa, bo to Bayern, no ale w dziewięć minut Lewy  strzelił 5 bramek i ja tego nie widziałam... Ciężki nam czas nastał. Co niby kręci, bo z im większego syfu się wyjdzie, tym większa satysfakcja. No, chyba, że się nie wyjdzie, ale takiej opcji nie dopuszczam.  Bo jak bym dopuszczała, to drugi tydzień nie ćwiczyłabym codziennie:). A tak? Podchodząc naukowo i obserwując efektywność PNF... cisnę sobie. Raz bardziej, raz mniej. Nie spinam się, że się nie poprawię do kontrolnej wizyty miesiąc po pierwszym przeszczepie, bo mnie takiej nie przewidziano :). Dopiero w grudniu będzie szpitalny korytarz ;))).

07:14, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 września 2015

Powrót do źródeł się zapowiada: na rok stażu ograniczony doktor Jachu wraca do domu, bo stąd bliżej do Garwolina, a tam staż. A potem będzie już nieograniczony?;). Ja się podśmiewam, ale to z sympatii, a facet ma poczucie humoru, jak my wszyscy. Zresztą, ja jestem specjalistką od hangarów, też dobrze. Ale to od października.

Aha: akcja rowerkowa im trudniejsza, tym bardziej czuję, że mega mi to potrzebne, zresztą, Małgo wie, czego mi trzeba:).

Siodełko mam obniżone tak, że kolanami obijam brodę wysokość sanatoryjna, ale Gosia kazała obniżyć, żeby mi się łatwiej wsiadało. W obecnym stanie nic mi się, prawda, nie robi łatwo, ale dobra, dam radę.

 I niezwykle mnie cieszy, że do szpitala raz na trzy miesiące, tak to się mogę leczyć, nawet ja. Czyli kolejny raz w grudniu? I-haaa!

20:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

Rowerek stacjonarny. Ale było strasznie.

 Nie, nie, żadne interwały w myśl Wingate. Zwykłe, -emeryckie" jeżdżenie bez obciążenia. I to przez pięć minut. Lewą nogą pedałowała mi Małgosia, bo lewej znudziło się cokolwiek i ruszać się nie chciała wcale. Spastyka. A prawą kręciłam sama...

Było mi wstrętnie. Tak, szpital z rehabilitacją to jedyne na co się mogę pisać w takim stanie będąc. Nie jestem samodzielna, więc na sanatorium się nie piszę.

Aha, mężczyzn się wzywa na kontrolę miesiąc po pierwszym przeszczepie. Kobiet się nie wzywa, bo po co;).

12:17, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dostałam nr do gabinetu pani doktor i załatwiłam ("Co mogłem, to załarwiłem"), Pani doktor wyśle mi jutri mój wypis, dowiedziałam się, że widzimy się za trzy miesiące i poprosiłam o skierowanie na oddział rehabilitacji do IPIN. Stacjonarne. Jednak na oddziale na Sobieskiego ćwiczy się naj.

10:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ha, Babciu, jesteś super, bo to muszą być geny, choć mama twierdzi, że nie tylko. Wczoraj była kolejna stuprocentowa ekspozycja. Małgo  wczoraj na mnie kichnęła, bo ma katar. Tak jak miała mama. Teraz jakiś wirus kataralny z bólem gardła jest w modzie;).

Doba minęła, a ja nic. No dobra, to leukocyty mnie nie zjadają, bo bronią, ale to co mnie zjada? A, no tak, może być wszystko, przecież to esem. Ostatnia infekcja 20 (?) marca zeszłego roku, pamiętam, brałam antybiotyk, bo Aga myła okno u mnie wtedy, kiedy brałam sterydy :))).

08:03, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2015

Ha! 29-ego oddają mi laptopa. No i dobrze, bo już.nie mogę z niemoim tabletem i właściwie nie do końca moim telefonem

 

Co do loserowych działań: Wciąż nie mam wypisu ze szpitala, z którego wyszłam prawie 3 tygodnie temu i nie podpisałam niczego o włączeniu do eksperymentu. Może jutro da radę pogadać z doktor.

20:44, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.