KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 30 września 2012

Głupio mi, bo przecież nikt nie mówił, że mam mieć życie jak moje koleżanki. Każdy ma takie życie, jakie mu pisane, a że zupełnie inne, niż przewidywał? Tak musi widać być. Nie widzę w tym żadnej swojej winy, bo nie ma winy ten, kto choruje. Jedni na tę samą chorobę chorują ciężej, nawet jeśli dobrze się uczyli i grzeczne prowadzili;), inni lżej, bo w odpowiednim momencie zaczęli być leczeni? A może mniej nie lubili samych siebie?

Na dobrą sprawę nikt nie wie przecież co się wydarza, że organizm zwraca się przeciwko sobie.

Chorobliwa ambicja i perfekcjonizm zapewne też się do tego przyczynił.

Od maleńkości nie tolerowałam półśrodków. Ja nie mogłam być dobra, musiałam być najlepsza.

Mała dziewczynka pod zimnymi prysznicami ćwicząca twardość charakteru?

 

 

No to sobie zrobiłam. Nikt nie mógł bardziej siebie nie lubić , niż ja. 

A teraz odbija mi się to czkawką.

Nie martw się Black. Kiedyś siebie pokochasz. Może.

 

 

Jutro 18y rehab na 15:00. Może trochę szczęścia w wysiłku sobie łyknę.

20:49, annablack
Link Komentarze (7) »

Ty nie możesz nie chodzić na rodzinne obiadki. W domyśle: tobie nic nie jest.

Jasne. Tylko, żeby nie robić sensacji, ktoś powinien siedzieć obok i mnie karmić, kiedy dzien jesśt taki jak dziś.

Zdrowych boli głowa,  mają migrenę, a mi tańczy wtedy neurologia.

Idę do babci: masz tu basen,  babciu. -Dziękuję, a to odnieś bo mi niepotrzebne. -Babciu, nie zapominaj, że mi też coś tam jest. Tam, gdzie nie mogę się trzymać, to z odtransportywaniem ciężko... Ja wiem, zdrowo wyglądam... -Przynajmniej nic cię nie boli!

 

I doszłyśmy do niefajnego momentu, gdzie babcia uzmysławia mi, że ja mam jakąś popierdułkę i ściemniam, bo się uśmiecham.

 

Trudno umieć z tym żyć babciu, naprawdę. Szczególnie jak się było młodym, pięknym, wykształconym,  doświadczonym międzynarodowo i miało się być prywatnie szczęśliwym i robić karierę. A tu taki zonk, Babciu. Wyniesienie basenu mnie przerasta.

14:33, annablack
Link Komentarze (1) »

Nie pojechałam z nimi. Oni najpierw z mamą do fryzjera, potem po żarcie do sklepu, a potem na obiad do babci Z. Mama była wyrozumiała. Wie, że jak się zepnę ręce latają mi do tego stopnia, że trzeba mnie karmić, albo dawać żarcie w korycie, bo zwykłego wielkością talerza nie ogarniam. Wierzę, że wszystko się poprawi do pół roku, stopniowo malutkie rzeczy się poprawiają. Teraz tylko niech ten syf całkiem ze mnie wywietrzeje.

Mateusz stwierdził, że jak glebnę na rehabie to bez trudu mnie podniesie, bo jestem leciutka. No, jak mi już odpuściła ogromniasta, naprężająca wszystkie mięśnie poavonexowa spastyka, to faktycznie, jestem lekka niczem janiołek.

Babcia szczęśliwie śpi. Zatem nie męczy tym jak "cierpi". Jakoś tak nosem Śledczego Krosty węszę lekką ściemę pt.: zwróćcie na mnie uwagę. Dziwnie "zdrowieje" jak nikt nie patrzy. Ale jestem miła i zainteresowana.

Idę na dół do mych czworonożnych przyjaciół.

12:10, annablack
Link Komentarze (1) »

Siedzę przed otwartą stroną z edytorem bloxa i wydaje mi się, że chcę napisać wszystko, a nawet więcej. I nic nie chcę napisać równocześnie.

08:30, annablack
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 września 2012

Przypadkiem trafiłam:

People with autoimmune diseases mostly face problems with their self-esteem, caring for themselves, family relationships, sexual relationships, pregnancy, and child bearing. Families, friends and acquaintances can contribute a great deal in making life easy for them. He or she may just need a willing ear to listen, may need company for an excursion or to a distracting movie, or may need something completely different to take his or her mind off things. Try not to be too direct but creative in your ways to render help – a coupon for a therapeutic massage, a refreshing movie or even a walk in the park. Such simple gestures can do more wonders to the patient than you can ever imagine. Stąd to wzięłam.

Czyli generalnie ludzie  z diagnozami chorób autoimmunologicznych w większości mają problemy z samooceną, relacjami rodzinnymi i partnerskimi i znajomi lub rodzina mogą im kupić karnet na masaże, zabrać do kina, albo na spacer, żeby im było lepiej.

Heh, żeby wszystko było takie proste.

Babcię cały dzień coś boli i płacze, że chce umrzeć. A ja "płaczę", że nie mogę stąd uciec.

20:38, annablack
Link Komentarze (3) »

Podkład muzyczny na ten moment.

Oni mnie jakoś obsiedli ostatnio.

Macie coś takiego, że zaczynacie czytać czyjś blog i człowiek wydaje Wam się tak bliski, jakbyście go znali? Niesamowite. I trochę straszne. Myślałby kto, że ja taka strachliwa;).

16:44, annablack
Link Komentarze (2) »

 

 Z cyklu małe radości dnia codziennego: jem pomarańczowego lizaka. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam lizaka. Mama mi przyniosła z sympozjum wczoraj. Dziś też była, a teraz chyba jest u fryzmastera. Jako pani kierownik („tej szatni”;)) musi wyglądać. Ja nie muszę. Jako rehabilitująca się sztuka, muszę mieć dres. I mam.

Znalazłam kawałek o drżących rękach, czyli dla mnie:).

 



14:25, annablack
Link

Ania, nie trzymaj się ścian. Ania, puść tę ścianę do cholery!

Nie jestem puszczalska, za cholerę, nie. Nie jest łatwo. Uch, jak przypomnieć sobie, że bez ścian, podparcia, oparcia też da się chodzić?

Dobrej sobotelli.



09:42, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 września 2012

Byłam. 17y rehab uważam za, z przeproszeniem, odbyty. Padre, który mnie doholował, uprzedził Mateusza, że dziś może być ciężej. I było. Ale właściwie się nie zmęczyłam. A szczęście, które uwolniło mi się przez godzinę ćwiczeń - nie do opisania. Chyba miesiąc przerwy w rehabie miałam. Bolesny miesiąc, bo ja jestem już obiektywnie silniejsza, niż rok temu, więc niby łatwiej, ale już przyzwyczaiłam się, że trzy razy w tygodniu ćwiczę i miesiąc bez tego, powiedzmy, ruchu bardzo mnie bolał psychicznie. Jak się człowiek nie upoci w wysiłku, to za dużo myśli.

Dlatego też w przyszłym tygodniu umówiłam się jak za starych dobrych czasów: poniedziałek, środa, piątek, jeno godziny popołudniowe. Czas się przestawić i to w trybie przyśpieszonym. Ćwiczenia są mi potrzebne dla dobrego samopoczucia, szczególnie, że teraz nie blokuje moich mocy przerobowych cholerny dla mnie Avonex, tylko przez cały tydzień jest tak samo, niezależnie od dnia tygodnia vide: piątek = zastrzyk i cały weekend uwalony.

Usłyszałam od Mateusza, że moje ciało ma prawidłowe reakcje (hu, hu). Instynktownie wiem jak co wygiąć, żeby chodzić, mięśnie mam silne... teraz tylko jakiś hokus pokus, żeby te wszystkie segmenty znowu połączyły się w jedno: prawidłowy chód. Mateusz odprowadza mnie do wyjścia z komentarzami: nie chwytaj się ścian! nie sięgaj do ściany! Ach to poczucie bezpieczeństwa jakie daje ściana. Też tak macie? (Po pijaku pewnie tak.;))

20:57, annablack
Link Komentarze (5) »

Czuję, jak mi listki opadają. Trudno starszą osobę traktować jak dziecko tak, żeby ta tego nie zauważyła.

14:03, annablack
Link Komentarze (2) »

Hej.

Przeczytałam blog pewnego człowieka. I zrobiło mi się smutno, bo i blog cholernie smutny. Też taka byłam - jak byłam zdrowa. Niby nic mi nie było, a było mi wszystko. Człowiek to jednak skomplikowana machina, bo dopiero jak we mnie "dupnęło" w tak młodym wieku, zaczęłam się zmieniać i...im było gorzej, tym było lepiej, bo zaczęłam się trochę cieszyć, że żyję, że ma mnie kto zawieźć na rehab, bo do autobusu nie dojdę i takie tam. Aj. A dziś cieszę się, że nie spłonęłam żywcem, jak babcia przez przypadek podpaliła swoją kołdrę, potem nieudolnie ugasiła, więc mogłyśmy się zaczadzić obydwie. Ale wciąż jestem, a jeśli jestem, to chyba po coś.

A jak ten chłopec wyglądałam ja na wuefie w podstawówce.

10:46, annablack
Link Komentarze (4) »
czwartek, 27 września 2012

Nie mogę spać. Chyba przez to, że Hydroksy-słonka różowego nie łyknęłam na dobranoc.

Dawno tego kawałka nie słyszałam. Oj, bardzo.

23:03, annablack
Link Komentarze (2) »

Bry wieczorne. Czekam na ten opad konkretny i czekam. Mama ma jutro jakąś konferencję czy sympozjum pediatryczne, a ja nie mogę się doczekać jak pójdzie na tę o witaminie D. Ciekawa jestem co siedzący w temacie lekarze powiedzą. Ja grzecznie biorę, jak osobisty lekarz przykazał, 500 jednostek dziennie. Wiem, że to hormon i lepiej z tym nie szarżować nie będąc na bieżąco kontrolowanym. A ja do specjalistów nie chodzę, dodatkowych badań nie mam ochoty robić, bo ja w ogóle boję się lekarzy. Mama mówi, że dobry lekarz zawsze coś znajdzie - dlatego nie jestem nadgorliwa z badaniami;).

Jutro ten rehab nr 17. O 16:00. Gorzej niż dziś pewnie nie będzie, a nawet jak będzie, to się zaprę i pójdę. Takie ćwiczenia to pikuś przed tym, co w niedzielę = obiad u babci, czyli zupa, coś na drugie i to raczej nie kanapka, deser i kawa, raczej nie w kubku niekapku. Trochę się spinam, bo u babci na obiedzie tylko się je (zaskakujące, nieprawdaż?). Biały obrus, zastawa i te wszystkie sztućce. I ja -zdenerwowana. Czarno widzę.  A może pozwolą mi zjeść w kuchni?

Ania, tylko spokój grabarza może cię uratować.

20:22, annablack
Link Komentarze (3) »

Burzę zamawiam. Albo chociaż intensywny deszcz.

Moje kochane dżinsy dzwony Levisa (z allegro, of course) bez paska spadają mi z tyłka. To w końcu tyję czy nie tyję?

"Ania, są nowe ciuchy sportowe na Tchibo. Zobacz, może coś na rehab," Ania, jako naczelny sportowiec wśród kalek rodziny;) kupuje sobie często ubranka ćwiczebne, ale spodnie do biegania to może dopiero jak zacznę biegać, co? Na razie uczę się chodzić i nie przewracać:D

17:43, annablack
Link Komentarze (1) »

Moje credo na dziś.

Ulubione.

I nawet moje, z przeproszeniem, członki wszystkie dosyć mnie dziś lubią.

i to za "ratata tatata taratata"

15:30, annablack
Link Komentarze (1) »

Mam kilka maili. To muzyka dla tych, którzy się letko wpienili, że na czas nie odpisuję. No i się biorę, juszzzz...Pomyślcie, że gdybym chciała odpisać pocztą tradycyjną, w dodatku ręcznie, byłoby dłużej...;)

12:05, annablack
Link

Czysta, pachniąca i najedzona. Oto cała ja. Stałam pod prysznicem. Trochę niepewnie, zachowawczo, żeby znowu nie fiknąć, ale dało radę. Niby słaba, a nie do końca.  Na dniach mama chce iść do fryzmastera. Ja nie mam kasy na takie bezeceństwa, gdyż odkładam na lek, którego nie ma:). Nie no, powiedziałam tylko, że jeśli umówi nas w czasie rehabu, to wybiorę rehab. Zresztą. Rycząca trzydziestka. Lepiej już nie będzie. 

10:50, annablack
Link Komentarze (2) »
środa, 26 września 2012

No dobrze. Biorąc pod uwagę, że pewne małpy, które lubię, nie piszą do mnie, od kiedy zamknęłam komenty (pewnie są takie leniwe jak ja), włączyłam je znowu. Jak będzie się robił rynsztok, to znowu zamknę, co za problem. Wulgaryzmów i chamstwa nie zniesę. Włączam testowo, bo dałam się namówić. Przerażająco wygodnie było mi z bezkomentowością. Zobaczymy czy będzie mi się chciało znowu w to wejść.

i jeszcze to, bo wymiękam przy jud beder klouż jor ajs:P

 

;)

22:48, annablack
Link Komentarze (12) »

Dostałam dziś lekki opieprz, że jak nie poszłam na ćwiczenia, nie ćwiczę w domu. Od kobiety , "która wie", czyli la mammy dottoressy. W piątek pójdę nie spodziewając się niczego, bo wiem jak wygląda moja kondycja ćwiczebna, kiedy się dobrze czuję o 16:00.

Janek się wyprowadził kilka dni temu do dziewczyny. Smętnie jest jakoś, no i jest nas tylko pięcioro w domu.

Jadłam dziś pierwszy raz w życiu żeberka i już wiem, czemu nie jadłam ich wcześniej - całkiem nie moje klimaty.

Chciałam dziś spróbować znów łazić po domu "nie trzymając się". Padre podał mi rękę mówiąc: może na razie bez kolejnych upadków.

Ale...przecież prawdziwe dzieła rodzą się w bólach, nie ma osiągnięć bez ryzyka...

Dobrego wieczoru.

20:53, annablack
Link

Odwołałam rehab. A nuż w piątek będzie lepiej? Dostałam na maila pytanie, czy jestem zainteresowana pracą, bo szukają spedytorów z własnym portfelem klientów. Niestety, jeszcze przez dwa lata kontaktów do "moich" klientów nie mogę używać. Zapis w umowie. Niestety - nici ze współpracy.

Nie spałam, choć mnie morzyło. Taka trochę beznadzieja, bo snuję się w piżamie po domu.

16:08, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.