KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 30 września 2010

Bezmakijażowe dziurki wysikane w śniegu na napuchniętej od wycia twarzy wysmarowanej kremem dla starych trzydziestek. Posprzątam na tym parapecie, obiecuję. Chciałam tylko sprawdzić, czy da się tak zrobić zdjęcie. I da się. No dobra, znów północ i znów średnie szanse, że o 5:30 wstanę. Obiecałam Grzesiowi, że jutro pójdę na rehab, no to muszę się wywiązać.

Czołem.
23:53, annablack
Link Komentarze (2) »
Już nie płaczę. Oczka mam jak dziurki wysikane w śniegu, że ucieknę się do poezji. Tak opuchłam. Czy mi lepiej? Trochę ze mnie wyszło złych emocji i napięcia. Wiem jednak, że nie jest tak, jak myślałam, że będzie. Myślałam, że będziemy tworzyć komunę, w której każdy stara się, żeby nam się fajnie mieszkało. Tymczasem... Jakoś tak czuję się (być może błędnie) odpowiedzialna za funkcjonowanie domu. Dlatego...chyba chciałabym się znów wyprowadzić i móc martwić się tylko o siebie.  Dodałam ogłoszenie o korkach z francuskiego. Zanim nie znajdę jakiegoś czegoś bardziej stałego, dobre i to. Zresztą, kurdee. Na Gumtree kawalerkę można nawet za pińcet wynająć. Drugie tyle opłaty i w tysiaku się zamknie.

Nie wiem, nie wiem co robić, ale nie chcę tak żyć. Muszę iść spać, bo jak znowu nie pójdę na rehab to się zezłoszczę.
22:28, annablack
Link
Siedzę sobie i płaczę coraz bardziej. Bezgłośnie, żeby nikt nie słyszał. Łzy mi ciurkiem lecą po twarzy. Dawno nie płakałam. Mam nadzieję, że to mnie oczyści. Czuję, że odzywa się we mnie zmęczenie materiału. Siedzę, nic nie robię, tylko bezgłośnie wypuszczam łez potoki. Cholera. Chyba za dużo ostatnio tego wszystkiego.
19:27, annablack
Link Komentarze (3) »
Mam nadzieję, że mi szybko przejdzie (już widzę jak się na mnie rzucają ci, co lubią kopać leżącego). Narka
18:47, annablack
Link
Wciąż mi nostalgicznie i tak bardzo smutno. Widzę zaburzenie "kolejności życiowej". To ja czekam w domu "z obiadem", zamiast cieszyć się młodością. Kurde, mam niecałe trzydziesci lat, nie pięćdziesiąt. Chciałabym móc pożyć jeszcze jak młody człowiek. Pospotykać się ze znajomymi...kiedy ja ostatnio wyszłam z domu tak po prostu, "na piwko", a nie "z misją", załatwić coś dla sprawy, zrobić zakupy do domu, albo do szpitala na rehab...w ostateczności siedzę w domu opiekując się Babcią. Czuję deficyt młodości, której dziesięć lat zabrała mi choroba. Teraz jak już mogę być "znowu młoda", to faktycznie nie mogę, bo muszę robić za panią domu. Nawet nie panią. Nawet nie mojego domu...
18:17, annablack
Link Komentarze (2) »
16 października wieczór panieński Asiencji. No to na pseudo urlop 12-17 październik jednak nie pojadę. Szkoda, bo odpoczynek i bezmysł totalny by się przydał, ale As. jest za ważna dla mnie. Chyba najbardziej ją właśnie poznałam przez te wszystkie lata.

Z innej beczki. Babcia słusznie mówi, że powinnam się wyprowadzić, a nie robić za prowadzącą czyjeś gospodarstwo. Nie prowadzę gospodarstwa, to nadużycie, ale wiem o co Babci chodziło. Że powinnam zająć się swoim życiem - wynająć mieszkanie i skupić się na swojej pracy. Żeby wynająć w Wawie mieszkanie, muszę wrócić na etat, a...wiem jak to jest. Jak wrócę na etat i dam się pochłonąć pracy (mam zadatki na pracoholiczkę, rekompensuję sobie tym brak życia prywatnego), to nic nie wyjdzie z działań społecznych, których się podjęłam. Człowiek dobrze w czymś działa, jeśli się w to zaangażuje, dlatego też ci, którzy dobrze prowadzą takie akcje, prowadzą je dobrze, ponieważ to właśnie jest ich praca. To nie tak, że siedzą sobie osiem godzin w korporacji, żeby po powrocie do domu zająć się pracą nad np. fundacją. Albo rybka, albo pipka. Szkoda, że nie mam bogatego wujka w Ameryce, albo dalekich,  krewnych, którzy daliby mi jakieś mieszkanie, bo oni mają dwa, hehhe.

Nostalgia jakaś mnie ogarnęła, dlatego grzecznie się pożegnam i idę, pa.
12:37, annablack
Link
Nie wstałam. Z premedytacją nie wstałam na trening.

Kiedy nie robiłam nic,  to było ok. Mogłam cały czas ćwiczyć.
Teraz sytuacja się zmieniła o tyle, że pojawiło się dużo rzeczy, które robię. Zaangażowałam się w tworzenie Fundacji, copywriting, tłumaczenia, pisanie, działalność prospołeczną...i na treningi dzień w dzień, albo co drugi dzień bardzo często po prostu nie mam siły. Bardzo dużo się ruszam, więc samo to jest już dla mnie swoistym treningiem, ale robić wszystkiego na maks, w ograniczonej przecież dobie, nie dam rady. I często wolę się po prostu przespać "przepisowe" dziewięć godzin w nocy, bo da mi to więcej, niż próby zmuszenia się do czegoś, na co nie mam siły, bo jestem wymęczona dniem.

Dziś koło drugiej widzę się z Grzesiem i podpisujemy umowę.

Dobrego dnia.

11:03, annablack
Link Komentarze (1) »
środa, 29 września 2010
Zanij pójdę spróbować spać, zanim będę wstawać, jeszcze coś. Wyleciał mi z głowy pin do telefonu. Nigdy nie zapisuję nigdzie, bo używam tak często, że pamiętam. A nagle, ni stąd ni zowąd wyleciał. Przekopując papiery w poszukiwaniu tego świstka na którym jest oryginalnie przyklejona karta pin namierzyłam pismo z NFZ-u o oczekiwanym terminie wyznaczenia mi sanatorium. W piśmie z maja tego roku obstawiali, że będę czekać 8-12 miesięcy, bo jestem nr 160 na liście.
Teraz czytając pisemko zauważyłam, że podają tam link do strony, na której po wpisaniu numeru skierowania, figurującego w tekście, można sprawdzić swoją aktualną pozycję. No i teraz jestem nr 49. Po czterech miesiącach spadłam o 110 miejsc. Myślę, że za jakiś miesiąc, półtora może mnie wyślą gdziesik. Nawet nie wiem gdzie, bo nie mówiłam gdzie chcę. Wiem tylko, że miałaby to być Uzdrowiskowa Rehabilitacja dla Dorosłych w Szpitalu Uzdrowiskowym. To ja wolę jak jest szpital, bo wtedy mam świadomość, że ludzie tam są, żeby faktycznie dać sobie wycisk zdrowotny. Chociaż...w Ciechocinku to też był Szpital Uzdrowiskowy...

No nic...ej, bo ja nie wstanę o tej 5:30 i będzie kicha...Idę. Branoc.
23:39, annablack
Link
Wow. Poznalibyście w tym Włochaczu;) Andrzeja Zauchę?

Przypadkowo trafiłam na ten kawałek. Jest w nim coś niesamowitego. Nie umiem wytłumaczyć, ale...odznacza się, jakoś zapada w pamięć.


22:44, annablack
Link
Za dużo wydaję. Jak na człowieka z rentą wiadomo jaką, za dużo wydaję. No bo tu kupię coś do domu, tu coś dla psa, bo nie ma już cukierków antykupowych, czyli probiotyków, dzięki którym przestaje zjadać własne odchody, tu niezobowiązujacy prezent dla kogoś, tu zapas mojej książki do wysyłki. Pierwszy raz nie odłożyłam zupełnie nic, poszła cała renta. No bo...jak mieszkam z rodzicami w mym szacownym wieku, bo tak wyszło...to chcę się dokładać. Oni nie chcą, żebym się dokładała, to po prostu robię za swoje część zakupów. I za dużo na siebie wydaję. Taa..kupuję książki i nie mam czasu przeczytać. Jestem w trakcie dwóch, no i nie mam kiedy ich skończyć.

Październik będzie miesiącem oszczędzania. Nic sobie już nie kupię, nie ma bata. Za bardzo obrastam w różne różności, a przecież nie można się przywiązywać do rzeczy, bo to głupie jest.

Dobrego wieczoru. Jutro idę na trening. Nóżka nie całkiem wydobrzała, zatem wezmę ją sposobem i zmuszę, żeby dobrzenie przyśpieszyło. Ja cuś z tych mało cierpliwych.
22:24, annablack
Link
Zaprosiłam Laurentiu (nie pamiętam skrótu do t z ogonkiem, wymawia się jak 'c') na Facebooku. Działał prężnie w rumuńskim esemowym towarzystwie. Ciekawe, czy uda mi się dostać jakieś niusy o rozwiązaniach rumuńskich, z ostatniej chwili. Może skieruje mnie do jakichś "prężnych" z innych krajów. Sprawa mnie naprawdę ostatnio nurtuje coraz bardziej. Zresztą, chcę zagrać tym, czym mogę dobrze, czyli wykorzystać języki wszelakie do nawiązania kontaktów z organizacjami esemowymi.

Na stronie Laurentiu zamieszczone było info, że lubi tę piosenkarkę. A na jej stronie z kolei taki oto kawałek. Piosenka nosi tytuł "Drogi przyjaciel/u" i kogoś polskiego mi przypomina, ze starszych wykonawców chyba, ale nie jestem pewna kogo. Jak coś Wam przyjdzie do głowy, dajcie znaka.
Prieten drag
ne cunoastem de-o viata
de ani si ani
linga mine te stiu
mi-ai dat mereu un suras o povata
si-n ceasul greu mi-ai fost sprijinul viu

Prieten drag
ce-mi aperi drumul in tacere
mai insotit la fericire si durere
te chem din nou
stand cu gandul de vorba
la ceas tarziu sa ma ierti daca-ti scriu la,la la ,la,la,la


iti amintesti
ne intrebam adeseori
ce e iubirea
tu ma ascultai
si ti-ascultam la randul meu destainuirea
iubirea ,da, e doar un vis indepartat
prea-ndepartat ,un vis frumos
chiar prea frumos sa poata fi adevarat


Prieten drag
iubirea nu e asa departe
de ani si ani tacerea noastra ne desparte
dar daca tu crezi si-acum ca iubirea e-un simplu vis
sa ma ierti ca ti-am scris , la,la la ,la,la,la
20:39, annablack
Link Komentarze (5) »
Za trzy tygodnie z górką ślub Asi. Ale super! To pierwszy ślub osoby z mojego roku, z którą się tak kumpluję (bo ja z reguły taka bardziej wyobcowana).

Pozytywnie mi.
19:39, annablack
Link Komentarze (2) »
Natalia25: jaki to był Empik?: Katowice Centrum, Katowice Silesia, czy Katowice 3 stawy? To ważna informacja, żeby móc interweniować!
15:37, annablack
Link Komentarze (3) »
Wczoraj dowiedziałam się świetnej informacji. Moja książka została wysłana do Pani Minister Kopacz.

Ciekawe, czy będzie miała czas przeczytać i przekonać się, że są tacy, na których to, co oferuje im państwo, nie działa. Albo może ktoś z Jej otoczenia przeczyta i opowie Pani Minister jakiego zagadnienia dotyczy...

Fajnie by było.
15:26, annablack
Link Komentarze (2) »
Yeah!
Moje pierwsze zlecenia jako copywriter przyjęte! Panu Szefowi podoba się prosty styl przekazu myśli i lekkość tekstu. Zawiązujemy współpracę. Ale się cieszę! Pisanie to to, co lubię. Bez dwóch zdań.
Zdobywam nowy zawód!!!:-) I-haaa!

Suuuuper!

A mama powiedziała, że nie chce próbki książki nr 2, bo tylko narobię smaku,  będzie mieć niedosyt, a ja za wolno piszę i się nie doczeka. Chce całość od razu:D.

Aha. Ważna sprawa: Pan Szef:) ma wielkie serce. Zaproponował mi możliwość reklamy Fundacji wśród Polonii amerykańskiej. Szukam teraz osoby, która powiedziałaby mi jak zrobić animację. Ja mam wizję jak to ma wyglądać. Animacja na 15 sekund maks. Widzę oczyma wyobraźni kolejne klatki. Tylko jak to zrobić...

Uchhh..energia mnie dziś rozpiera. Nie ma to jak zacząć dzień od tak pozytywnych informacji!!!

Bardzo dobrego dnia Wam!

11:37, annablack
Link Komentarze (4) »
Czedobry. Noc mi trochę pomogła. Wstałam o siódmej minut piętnaście. Jeszcze nie śniadaniowałam, ale znalazłam pasek do portek, więc jakoś jest. Yyy...myśli mi nie docierają do głowy bez kawy.

Cieszę się, że kniga dotarła do tych, którzy chcieli. Nie mam informacji czy dotarła do Torunia, no ale cóż...moja prośba. Jak dostajecie książkę, to potwierdźcie, że ją macie. Nie wymagam, żebyście mi dawali feedback o wrażeniach po lekturze, choć to byłoby przydatne.

Nie no, idę po śniadanie, bo zemrę przy tych klawiszkach i czystym wyświetlaczu Lapsa, oczyszczonym dziś rano profesjonalnymi chusteczkami, które wreszcie odnalazłam.

Do miłego.

Zjadłam Danio. Kurde. Nawet pieczywa nie ma. No tak, nie zrobiłam wczoraj zakupów. Jak ja nie kupię, to nie ma, ech. Zaraz poleze do sklepu robić za ciężarowca.:/





09:40, annablack
Link
wtorek, 28 września 2010
Napisałam dwie ulotki reklamowe, przetłumaczyłam, zobaczymy jak to Pan Szef oceni. Czy zgodzi się być moim Panem Szefem.

Pani Dyrektor Wydawnictwa chce, żebym przysłała jej próbkę książki numer dwa. Próbka to akurat tyle, ile do tej pory napisałam. Pięćdziesiąt stron około.
Pani Aniu, o czym jest ta książka?

Ymmm...yyyyy...- odrzekłam elokwentnie. O wszystkim. O życiu. Ale nie o chorobie.

Do kogo jest skierowana?

Yyyy...do wszystkich. Może najmniej do facetów, hehhe.

Nie wiem czemu to powiedziałam. Nie nabijam się tam z płci mięskiej.

No nie wiem...taka Grochola, tylko młodsza:D.

Pani Joli z Reklamy bardzo się to spodobało, hehhe.

Kurczę. Chce mi się. Tylko nie wiem co bardziej: jeść, czy spać.  No bo o tych kolacyjnych dwóch bułkach już nawet nie pamiętam. Jak pracuję mózgiem, to spalam jak parowóz. I jestem kot w butach. znaczy w portkach. Za dużych.

Całe nogi bolą- jutro nie idę na trening też. Będę spać do jakiejś szalonej siódmej, a potem będę pracować mem dziurawem mózgem i spalać, spalać, spalać. I knuć co zrobić z tą ChdC. Muszę znaleźć jakieś osoby. Znów ciągać Grzesia nie mam sumienia. Może hungarystki staną na wysokości zadania, żeby robić tłum do zdjęcia pt. Black i jej wielka hungarystyczna grupa wsparcia?


Idę już, co? Przewietrzę lodówkę i dobrej nocy.
23:18, annablack
Link Komentarze (6) »
Przyszły moje sztruksiane spodnie z Allegro. Używki, rzecz jasna. Ile ja za nie dałam: 2 złote? 1,90? No w każdym razie wiedząc, że ja już schudnięta myślałam, że jak wezmę eskę, zamiast standardowej emki z terranovy, to bedzie git. Nie będzie. Bez paska nie ma bata, spadują z części zadniej. Trza będzie zainwestować w paski.
Na kolację zjadłam dwie bułki. I się teraz nie ruszam. Może się coś zawiąże. Ale biorąc pod uwagę ile dziś się ruszałam, nie dojadając na mieście, to i tak deficytu nie odrobię.

A. Dostałam zlecenie copywriterowskie na reklamę-ulotkę. A nawet dwie. Ciekawe jak mi to wyjdzie. Podoba mi się forma potencjalnej współpracy. Dostaję plik dźwiękowy z opowiedzianym o czym mam napisać tę formę, na jaką wielkość ulotki, jakie info przekazać. I już. Zaraz spróbuję się w to pobawić.
20:18, annablack
Link
Ufff...jestem. Ciężko mi dziś było dotrzeć do Wydawnictwa. W jedną stronę wzięłam taryfę, mój ulubiony Grosik Taxi, a z powrotem zaparłam się, że wrócę "nanożnie", bo - nie ma, że boli, -nie ma, że ciężko, bo teraz jest i tak o niebo lżej, niż w najgorszym okresie, -nie będę się wozić, jak się uleczam i mie sie poprawia. Jechałam do wydawnictwa godzinę, nanożnie wracałam dwie. Aż Babcia się denerwowała, czy się nie zgubiłam po drodze. Dziś słaby dzień. Stałam w autobusie i mi się nogi w kolanach trzęsły. Dziwnie. Czyżbym przemęczona była? Wróciłam, ugotowałam ryż, podgrzałam pyszną ostrą pomidorówkę la mammy (mama zawsze robi wszystko ostre, mniaaaam), nakarmiłam Maksa, dałam zupę Babci, krzyknęłam na chłopaków, żeby sobie brali, wlazłam na górę do swej wieży..i już. Mam wolne.

Porozmawiałam w Wydawnictwie o brakach książek w niektórych Empikach, wspomniałam o Katowicach, o których mówiła Natalia23, a Wydawnictwo mi powiedziało co następuje: macie napierać jak u Was w Empiku nie ma i domagać się, żeby sprowadzili. Im więcej osób będzie się pytać o książkę, tym szybciej Empik wywiąże się z zadania. A Katowicami mają się zająć. Tylko o tym Empiku mówiłam, bo tylko o nim wiem od Natalii.

Dowiedziałam się o super pomysłach Wydawnictwa i Ludzi, którym książka się podobała (pozdrowienia dla Pani Marty Stachury!). Napiszę więcej, jak już będę pewna, ale kroi się spotkanie "literackie". Na Pradze (Grochowie chyba raczej):D. I to w jakiejś "dorosłej", popracowej porze, a nie tak jak w Trafficu, o piątej. To nie ma bata, ściągnę hungarystki:).

Aha. Co do Chwili dla Ciebie: rozmawiałam z Panem dziennikarzem i...jakoś nie mogę się do tego przekonać. Całkowicie nie moja konwencja. Ma być wzruszająco, ciepło, kojąco... To nie moje buty. Ja to raczej taka zimnokrwista, prześmiewcza i nie chciałabym być w ckliwym artykule.  Mam się jutro kontaktować z Panem, który chciałby, żeby na zdjęciu do pisma było ok. pięcioro moich przyjaciół. A ja nie mam aż tylu przyjaciół, w dodatku chcących pokazać twarz w gazecie. Nie- wróć. Mam bardzo dużo przyjaciół, czuję to od dwóch lat, ale większość "wirtualnych";). Albo żeby byli moi rodzice. Nie ma mowy. Cenię ich prywatność ponad wszystko i wątpię, żeby chcieli być zdjęciem w pisemku.
Dlatego...hałas o temacie zasadniczym - bardzo chętnie, ale nie za wszelką cenę. Nie dam się wtłoczyć w duszną konwencję.

Aha nr 2. Rozmawiałyśmy z Panią Dyrektor o drugim wydaniu:). Ja nie wiem ile tego schodzi i czy (poza zakupami czynionymi przeze mnie:D), ale jeśli Wydawnictwo ocenia tę książkę mianem "perełki", którą warto wznowić, to ja się czerwienię.

Aha nr 3. Ważna aha. Ta aha. Rozmawiałam o odbiorze książki przez chorych. Pani od reklamy w Wydawnictwie dała książkę znajomej chorej kobiecie (w przybliżeniu w moim wieku - chyba 34 lata), kiedy spytała ją o wrażenie po lekturze, usłyszała, że książka jej się nie podobała. Tak wprost. Pani Jola nie wiedziała czemu. Usłyszała, że chora w gruncie rzeczy zazdrości mnie, że taka być nie umie. Waleczna ponad wszystko.

Zrobiło mi się głupio. Tak jak zdrowi czytelnicy stwierdzają, że książka poprawia im humor, jest optymistyczna, że motywuje do radzenia sobie z problemami, tak NIEKTÓRZY chorzy niestety reagują odwrotnie.
Pani Jolanta próbowała tłumaczyć, że to przecież nie było tak od razu: zachorowałam i zaczęłam walczyć. Osiem lat sobie to układałam w głowie! OSIEM lat dorastałam do tego, aby dać chorobie odpowiednie miejsce w życiu, abym w mojej duszy była w stanie ją skopać, zmiażdżyć i wyśmiać. Aktywnie wyśmiać. Za śmiechem ciągnąc konkretne działania.
Niestety, nie dotarło to do tej chorej kobiety. Przykro mi.

Dobrego popołudnia.




16:05, annablack
Link Komentarze (11) »
Cześć. Długo nie mogłam zasnąć. Gonitwa myśli jak wszystko zgrać, wszystko załatwić jak najlepiej. Warto by zorganizować coś z tą Danią.. Za godzinę wychodzę do Wydawnictwa. Dojazd mam tam nienajlepszy: dwoma autobusami, a potem kawał z buta. Trochę się boję, czy mój Achilles da radę, czy znów dziś robię za kulawą autorkę. Dowaliłam sobie tymi treningami, zauważyłam, że najczęściej dokopuję sobie sama swoimi ciekawymi inaczej pomysłami. Dzisiejszy dzień bym najchętniej przeleżała, bo wszystkie tak zwane mięśnie mnie bolą, ale nie ma letko. Jak chce się  coś załatwić, coś ukrócić, to trza się namęczyć.
08:25, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.