KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
Bezbarwne zielone idee wściekle śpią. Że się komuś chce tak gonić...ale-przetrzymam.
20:43, annablack
Link Komentarze (4) »
Zastrzyk babci zrobiłam. I nawet ręce mi się nie trzęsły. Dopiero po zastrzyku zaczęły;). Jednak robić zastrzyk komuś jest dużo łatwiej niż walić w siebie samego. Szczególnie jak osoba "zastrzykana" ma tłuszczyk na brzuchu, więc jest w co wbijać. Jak sobie sama robiłam, to znalezienie odpowiedniej fałdki do wbicia igły było trudne. To chyba o to chodziło przede wszystkim.

Ludzie mnie pytają jak mi z neurologią. Ej, ja o neuro nic nie piszę. Piszę, że mnie żołądek boli. Neurologicznie gra muzyka. Luz - nie stresujcie się:).


15:46, annablack
Link Komentarze (3) »
Huh. Śmiesznie jest. Babcia w łóżku z nogą w gipsie, Bieliźniak w łóżku z infekcją gardłową, ja latająca między jednym, a drugim, od czasu do czasu pokładając się na kanapie, uspokajając szalejące psy, z infekcją żołądkową. Janek wyjechany na obóz pierwszego roku. Mama na dyżurze. O 14 robię babci zastrzyk z heparyny. Strach jest, ale mam nadzieję, że nie będę się tak trząść przy wbijaniu igły komuś, a nie sobie.
09:28, annablack
Link Komentarze (5) »
Obudził mnie konkretny ból żołądka. Zastanowiłam się przez chwilę, czy to te pół litry truskawkowych Grycana, które zjadłam na kolację, po namyśle jednak odrzuciłam to jakże nietrafne skojarzenie. Wiadomo wszak nie od dziś, że co jak co, ale lody robią dobrze na żołądek;).
Mamo, nie będę łykać ruły, ale coś mi jest w żołądek. Boli.
Pewnie infekcja, kładź się.

No i w ten sposób znów nie ma mnie na hard treningu. Dziś chyba się przegłodzę i zobaczymy.

Kupiłam sobie używane dżiny na Allegro o mikroskopijnym rozmiarze 28 czyli jak 36 odzieżowy. Muszę mieć jedne nie spadające bez paska. Kupiłam tam, bo to jak w lumpeksie, tyle że bez wychodzenia z domu. Nie zamierzam długo pozostać w rozmiarze, w którym obwód bioder mam jak z podstawówki:D.
Wyglądam jak Wujcio Niteczka (kto czytał w dziecięctwie tę książkę, ten wie). Wujcio Niteczka bał się kąpać, żeby odpływ wody w wannie nie wciągnął go do rur. Taki był chudziutki.

Aha. Bart podrzucił mi wczoraj link do ściągnięcia książki Overcoming Multiple Sclerosis. Już wczoraj ją łyknęłam prawie całą. To ciekawe co pisze George Jelinek. Jego zdaniem esemowcy nie powinni jeść np. produktów z mleka krowiego. A ja jem je na potęgę- dzień w dzień jogurt naturalny, jakiś Bieluch...Kawa z mlekiem..Podaję Wam link. Książka anglojęzyczna. Wiadomo, kilku stron nie ma, bo wersja darmowa nie jest pełna, ale najistotniejsze rzeczy są.
07:48, annablack
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Spokojnego wieczoru. Pogadałam z mamą. Bardzo mnie motywuje, żeby rozkręcić jak najlepiej fundację, bo stwierdziła, że mam sensowne pomysły. Zaczęłam już pisać pewne rzeczy.

Idę spać, bo nie wstanę o tej hardkorowej porze jutro. Do miłego.




21:19, annablack
Link
I mamy jesień, proszę Państwa. Dziś ćwiczę w domu. Ubrałam się, żeby wybyć na siódmą, ale żołądek mi coś nawala po wczoraj, więc wolałam nie ryzykować ćwiczeń poza domem.

Jesiennie mi w duszy. Tak właściwie to ja bardzo lubię jesień, wtedy się urodziłam. Ale...ech, idę sobie popedałować do garażu (tam stoi rowerek;)).

Dobrego dnia.
07:35, annablack
Link Komentarze (7) »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Goście poszli, a ja padam na twarz. Rodzinne imprezy są zawsze ciężkie szczególnie kiedy robi się w kuchni od rana, wstając przy tym o bardzo wczesnej porze, żeby śmignąć do kościoła. Umęczyłam się szczególnie tym staniem przy blacie i pochylaniem się przy szatkowaniu. Odcinek krzyżowy kręgosłupa mi pękał. We łbie się kręciło ze zmęczenia. Fajnie, że już można odpocząć.

Cieszę się, że byli, lubię spotykać się z bliskimi, ale czasem to tak męczy...i dziś jest właśnie taki dzień.
16:36, annablack
Link Komentarze (3) »
Bry. Chce mi się spać, bo o siódmej śmignęłyśmy z la mammą do kościoła. Zaraz bierzemy się za kuchenne kwestie. O 14 przychodzą goście. Aura szarobura, ale temperaturowo bardzo ok. Do miłego.
08:53, annablack
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 sierpnia 2010
Wróciłam z zakupów na imprezę rodzinną. Dobrze, że tata podjechał ze mną samochodem, bo takich ilości wszystkiego w rękach nie miałabym szansy unieść.

To dziwne, ale mam wrażenie, że wciąż do pewnych przekazów dorastam. Znam piosenkę nie od dziś i nigdy nie rozumiałam jej tak, jak dziś. Trzeba się wsłuchać w sens. Tori to naprawdę Ktoś. Mam respekt.


15:26, annablack
Link Komentarze (1) »
Dziś mega sprzątanie przed imprezą rodzinną. W przerwie między kiblem, a kiblem;) zastanawiam się nad tym, co dziś  usłyszałam. Człowiek żyjący samotnie jest cenny dla Boga, bo może zrobić dużo dobrego dla innych. Człowiek żyjący z rodziną, którą założył, koncentruje się, siłą rzeczy, na niej. Nie działa dla...pokoju na świecie, czy dokarmiania dzieci w Afryce...koncentruje się na "swoim poletku"- swojej rodzinie.
Znam osoby, które tak jak ja- niby by chciały, a boją się i w efekcie są same. Może w tym jest sens, żeby tą "samość" wykorzystać w pozytywnym celu? Żeby zrobić coś dobrego?

12:08, annablack
Link Komentarze (1) »
Dobry kawałek na dobry weekend...
06:47, annablack
Link
piątek, 27 sierpnia 2010
Usnęłam i niedawno się obudziłam. Było mi to potrzebne. Musiałam odespać ciężkie chwile.

Włączyłam kompa i ktoś przekazał mi informację, która zwaliła mnie z nóg (w pozytywnym sensie), dzięki której urosłam wewnętrznie.

Pewnej Osobie przytrafił się Krab. Wredny zwierzak.  W momencie załamania całkowitego ktoś podsunął Jej mojego bloga. I?

Nie wiem jak to zadziałało, ale Osoba pomyślała, że może Krabowi wpieprzyć. Wyrzucić na kopach.

Narosła w Niej waleczność i -tak umiłowany przeze mnie w określaniu stanu ducha osoby, która chce wygrać - wkurw.

Wkurw motywujący. Bohaterka tej opowieści cały czas nakręca się pozytywnie i wie, że może Krabowi przypieprzyć tak, że go zmiażdży.

I zgniecie gnoja - nie mam co do tego wątpliwości.


Pozdrowienia i wielki szacunek dla Czytelniczki ze skorupiakiem wojującej! :-)
21:53, annablack
Link Komentarze (2) »
Bardzo stresujący to był dla mnie dzień. Tak bardzo, że w pewnym momencie, pod pewnymi drzwiami siedziałam z różańcem w garści i klepałam Zdrowaśki. Wszystko skończyło się dobrze, ale napięcie z poranka nie odpuściło mi do tej pory. Łyknęłam Signopam, wcisnęłam słuchawki na łeb i chyba ucieknę w sen, żeby odreagować.

Te wcześniejsze notki były chyba tylko po to, żeby zagadać to co czułam.

Zawinę się w kołdrę i chyba chwilę pochlipię dla odreagowania poranka.
16:54, annablack
Link Komentarze (3) »
Gadałam przed chwilą z zaprzyjaźnioną Panią z kraju na F:). Powiedziała to, co ja też uważam. Etat nie dla mnie. Nie mam pracować dla kogoś, tylko dla siebie. Jestem kreatywna, książkę popełniłam, lubię tworzyć coś nowego i na tym mam się skupić, choć wiadomo - to wyższa szkoła jazdy. Pani mnie pozytywnie nakręciła. Kto nie ryzykuje, ten nigdy nic fajnego nie zrobi.


Oceniałam swoje EDSS przy okazji tłumaczenia pewnego tekstu medycznego. Dałabym sobie 3. A może nawet 2,5. Z 6,5 to niezły spadek w ciągu 2 lat. Zajebiście. Za miesiąc jestem umówiona z moją Doktor na badanie oceniające mój stan teraz. Zobaczymy czy się zgodzi moja ocena z lekarską.


16:14, annablack
Link
Uwielbiam deszcz! UWIELBIAM! Mam ochotę łazić w tym błocie i śpiewać. Zresztą, niedawno wróciłam doma. Ech.

Wiem jak ludzie niektórzy odbierają dzisiejszą aurę. Ale mi jest dobrze. I wcale nie negatywnie.  Nie będę jojczyć, że pada i szaro. Mędzę tylko jak jest upiornie gorąco, a tak dla mnie gra muzyka.

Siedzę z lapsem na kolanach na rozłożonym do spania wyrze, którego już nie składam, bo wiem, że miewam chętnych do odpoczynku w ciągu dnia [patrz: zdjęcie]. Kawał byka z tego maleństwa co? A to dopiero 6 miesięcy. On nawet jeszcze nie podnosi nogi jak sika.

W każdym razie- dziś jest dzień pozytywny. Żebym tylko przełamała swoje opory i odpowiedziała na chociaż jedną z tych wiadomości...Pani psyche by mnie skrzyczała mocno jakby się dowiedziała, jak bardzo nie wyciągam wniosków z terapii. E.
12:57, annablack
Link Komentarze (4) »
Dziś wstałam, wywaliłam psy do ogródka i postanowiłam sprawdzić, czy umiem chodzić po linii, to znaczy stopa za stopą. Chyba ze dwa razy tylko wypadłam z trasy. To niesamowite, bo jak ostatnio Doktor kazała mi spróbować przejść kawałek stopa za stopą, to nawet kroku nie umiałam tak zrobić. Się Blackie uczy na modelkę, hehhehe. Powaga - fajnie, że zauważam wciąż jakieś zmiany na plus.

Teraz siedzę i obżeram się marcheweczkami zwanymi Marwitki firmy Marwit (od tych soków jednodniowych)w ilości 250g. Uwielbiam je, bo bardzo lubię szatkować zębnie jakieś zdrowe rzeczy. No i ta świadomość przyswajania witamin mnie uwodzi stale;).


12:10, annablack
Link
czwartek, 26 sierpnia 2010
A może ja wcale nie chcę mieć tego numeru?!

Kurde.




22:46, annablack
Link Komentarze (2) »
Czas zatrzymać zły... Rośnie mi znów ósemka. Myślałam, że już odpuściła, a tu nowy rzut wzrostu. Czyżbym miała jeszcze bardziej zmądrzeć? Ło Jezu... "Czemu Anka tak często chodzi w dżinsach? Bo w portkach można szybciej uciekać." - czyżby ten tryb znów się załączał? Ych. Dziwnam i tyle.
22:30, annablack
Link Komentarze (3) »
Uciekam. Znowu.
22:16, annablack
Link Komentarze (7) »
...i to też lubię. A niby tak współcześnie wyglądam. Jakbym się w epoce współczesnej odnajdowała, hehhe.
20:25, annablack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.