KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 31 lipca 2017

 

 

O dwudziestej nie wytrzymałam i kiedy poczułam, że już nie mogę oddychać, włączylam klimę. Żarcie mi odpuszczono, jak powiedziałam, że z tego ciepełka ciężko mi nabrać powietrza. To nie tak, że ja wybrałam podniebne miejsce, wzięłam pokój, jaki był. Na parterze mieszkalnych nie ma, w przyziemiu już mieszkałam, to wtedy pozbyłam się arachnofobii i nauczyłam się brać w gołą rękę, garść dużego czarnego pająka i rzucać nim na korytarz, mając złudną nadzieję, że już nie wróci. No, w przyziemiu pająków było od cholery. Pierwszy raz zobaczyłam, że jak duży pająk idzie po starym parkiecie, to tupie, serio.

 

Chłodek zajebisty, ale te spajdery siedzące na ścianie obok mojej twarzy, kiedy spałam i witające mnie jak tylko otworzę oczy, to dosyć straszne.

 

Klima włączona, miałam ustawioną na 18 stopni, ale la mamma przyszła i poprawiła na 21, żebym nie zmarzla;).

 

20:42, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cieplutko. Telefon mi mówi, że za oknem 38. Fajosko. Mam otwarte okno, ale zasunięte, z rurą na klimę, której nie odpalam, bo wentylator jeszcze mi wystarczy. Fajne to, co obudowuje okno. Jak się zasunie, to ciepło nie wbija. Chyba, że przez sufit, cholera. Chciałaś na górze, to masz. Sufitu nie obkleiłaś magiczną szmatą, hy, hy.

 

W środę ćwiczę o 15. To jeszcze idzie wytrzymać. Teraz piszę wieczorny wpis, jakbym potem miała umrzeć z upału.

Przypomniałam sobie o niemieckim i zaczęłam dalej. A1 to z deka mało, ale pocą mi się dolne powieki, czyli jest ekstremalnie. Posłuchajcie „La grange” ZZ Top, bo już literek na klawiszach nie rozpoznaję;). Wrócę, jak będzie poniżej 30 chociaż.

 

17:58, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, jak się nie jest zbyt skupionym na tym, kiedy mam ćwiczyć, albo ma się zajeb..bardzo fajną i wyluzowaną rehabilitantkę zwaną w dzisiejszych czasach fizjoterapeutką, bo teraz tak się mówi, która zapomni cię wpisać o czasie, to rehab miałam dziś o 12:30. Przez godzinę dwadzieścia. I było zaje-bardzo fajnie. Zaskakująco, organizm chyba zakumał, że jak się nie zepnie w temacie, to na serio, już w łóżku zostanie na zawsze. Grunt to motywacja. Człowiek ma nieograniczone siły, jak potrzebuje;).

 

Jutro też o 12, czyli, znając alternatywne widzenie czasu Gosi, pewnie znów o 12:30:)))

 

Fajnie, będzie większe ciepełko.

 

14:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej. To dobry dzień, żeby ćwiczyć w samo południe, nieprawdaż? Jak piszą, że dziś 31, to w dolnej Warszawie 32, albo więcej. Nie wiem czemu, na blokowiskach powinno być cieplej...

 

Lewa ręka jak nie od kompletu, Gośka mi ją zepsuła;). Będę jednorękim bandytą, a do stania ręce mi niepotrzebne.

 

Słucham Eski Rock, śpiewa Chris Cornel i myślę czemu ten człowiek się zabił... a potem załączyła mi się myśl, że facet nie mógł pogodzić się ze swoim życiem. Kto próbuje się zabić? Ten, kto ma wielki problem ze sobą. I to, w jakim stanie fizycznie jesteś, zupełnie nie warunkuje chęci życia. Ten, kto choć raz chciał się zabić, ma poważny problem. I to przeraża.

 

Uchhh...zmieniamy temat!

 

Rehab w samo południe nie jest zły, jak sobie wyjaśnisz, że jeśli nie nauczysz się stać i chodzić, to do końca życia będziesz leżeć w łóżku, a pieprzonym wózkiem nawet do łazienki nie wjedziesz, bo się nie da. Czyli? Mam ogromną motywację, żeby z obecnego stanu wyleźć, bo... muszę:).

 

Bardzo dobrego dnia, kto nie wyjechany wakacyjnie i w pracy. Pomyślcie, że bym się zamieniła. I na trzy etaty!

 

A po południu burza!:)))

 

08:04, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 lipca 2017

 

 

Za oknem, w cieniu 40,3, już rozumiem zasadność tego „pomarańczowego” ostrzeżenia. Miałam jeść lody dla ochłody, pól litry;) owocowych czeka, ale jakoś w upale organizm się broni przed jedzeniem czegokolwiek.

Co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz. Ciekawe czy la mamma to kupi? Ja naprawdę nie mogę funkcjonować w takiej temperaturze.

O! Kupiła. Uff. Jedzenie jest dla leszczy.

Żartowałam.

 

18:58, annablack
Link Komentarze (1) »

 

Cieplutko. 31 w cieniu. U nas jest pomarańczowe ostrzeżenie przed upałami. Mama sprawdzała na jakiejś mapce. Największe ostrzeżenie jeszcze nie, ale zbliża się. Czy ja wiem? Mi  w głowie miga red alert od dawna;). Grunt to przeżyć.

 

15:18, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Już mi gorąco. To znowu dzień z „Despacito”? Każdy upał ma się tym kończyć? Z głośnika Zalewski z Eską Rock trochę mnie ratują.

Telefon poinformował, że dziś u mnie 31 stopni. Heh, cieplej niż w centrum? Trochę masakra, a będzie gorzej? Niech im sięzmieni prognoza na zimno, deszcz i burze;).

Zadzwoniłabym do Kaśki, ale nie zadzwonię, bo natężenie dźwięku na korytarzu, konia by powaliło.

Dlatego ja się delektuję;).

Dobrego dnia, aha, nagrałam siłę dźwięku telefonem, ale zapisany w innym formacie i nie mogę wrzucić na YT, żeby się pochwalić jak mam fajnie.

 

A, zastanawiałam się, kiedy ten pionizator wreszcie będzie, bo ja mam już plany. Najpierw stanie, ale godziny nawet w zdrowiu, w kościele ustać nie mogłam. Niech będzie dziesięć minut, żeby przejść przez korytarz i zejść po schodach. Jak to ogarnę, to pójdzie.

W życiu z tego, co zaczęłam, nie udało mi się tylko prawo jazdy. Teorię zdałam za pierwszym razem, a do praktyki nawet nie podeszłam, uświadamiając sobie, że nie umiem niczego. Dziś już rzuciłabym kulturalnie: panie, nie naciskaj pan pedałów za mnie, albo: Pojedźmy choć raz na plac manewrowy...

Potem znów za prawko już się nie wzięłam, tylko wyjechałam na dwa stypendia na Węgry i się rozeszło po kościach.

 

Czyham na pionizator, bo jak nie ja, to nikt;).

 

Chłodu życzę.

 

11:16, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 lipca 2017

 

Dziwny dzien. Wkręcił mnie pan Witek. Nie wiem jak na niego wpadłam.

 

Dziwnie, jakby coś prowadziło mnie: to odpal, tego posłuchaj,to przeczytaj. Wśród trzech książek w łóżku (nie ruszam się, więc muszę mieć wszystko pod ręką), zaczęłam dziś czytać Rój”. Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi. „Seksmisja” mi się skojarzyła.

 

Zgodziłam się na życzenie mamy, żeby jak we wtorek przyjdzie kosmetyczka,żeby mi robiła co chce, żeby wyszła stówa, bo inaczej nie przyjedzie.

Wycedziłam przez zęby:

- Stylowo to ze mnie, jak wiesz, chloporobotnik, wpycham łapy gdzie nie trzeba, ale zmuszę się, niech mi sieknie krwiste szpony,z dresem będzie konweniowało; już wtedy wyjdzie ile chce?

No, dla matki dam się spalić, pokroić, albo najpierw pokroić, potem spalić i zrobić szpony panci, jak trzeba. Liczę, że zapunktuję. Nie taka zła ta córka.

 

 

 

 

 

 

 

 

22:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Widzieliście chamidło?

 

- Ktoś sprawił mi przykrość dziś.

Na co Black:

- A ja się nażarłam śliwek (…).

 

Poważnie, często się zastanawiam, czy charakterem nie jestem jak facet. Szczęśliwie, fizycznie płeć ta, co w dowodzie.:)))

Nie zamieniłabym się, w życiu.

 

Zjadłam miskę śliwek, przewidywaną na parę dni pewnie, na raz.

I jeszcze z myślą: Muszę się tego pozbyć, bo będą jęczeć, że nie jem.

 

Mam lakier grzybny na paznokciach. Może to pomoże.

 

17:47, annablack
Link Komentarze (1) »

 

 

 

Cze. Uch, za trzy tygle będę mieć pionizator. Najbardziej wyścigowy z dostępnych, bo ma mnie doprowadzić do chodzenia na nowo, cele połowiczne jakoś nigdy mnie nie satysfakcjonowały;). Jak mierzyć to wysoko, jak spadać to z wysokiego:))),

 

A, heh, chcecie się pośmiać? Napisało do mnie dwóch panów „10" wczoraj, chcieli się umówić. Jeden dziesięć lat młodszy od padre, drugi ode mnie. Się ma to pole rażenia;).

Grzecznie skasowałam bez odzewu, a teraz upajam się Eską Rock.

 

Bardzo dobrego Wam.

 

10:13, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 lipca 2017

 

 

Popadalo chwilkę, ale mi nie dość. Jak w „Faktach” sarkastyczna pani Anna, domagająca się nowej protezy nogi rzekła: Ja jestem Skorpionem, dla mnie ważne są konkrety, tylko się uśmiechnęłam.

 

Do mnie też przekaz prosty i do celu, romantyczne bajdurzenie nie trafia zupełnie.

 

Pan z home.pl do mnie napisał, linkując do stron, które przeczytałam już dawno, zastosowałam i nie wyszło.

Chyba muszę się nauczyć słownictwa...

 

A, na rehabie przejrzałam się całościowo i z deka mnie zatkało, bo pierwsze 6 (?) lat byłam jasną blondynką, potem ściemniałam, ale to co teraz to normalnie prawie szatynka z tego unikania słońca. I chyba mi się to podoba - niebieskie oczy, jasna karnacja i takie ciemne hery. W końcu jestem annablack;)

 

A, Kaśka czeka pewnie.

 

 

20:34, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Nie wiem, co jest źle, siłuję się z informatyką, znowu. Mam dostęp do forum, wreszcie, co z tego bejb, nic nie rozumiesz.

Administrator mi pisze, ja robię i i tak mi nie wychodzi. Słowo daję, wolę pisać po węgiersku, niż próbować robić coś informatycznego. Nawet slownictwa nie rozumiem.

 

Plaster z całej mnie odklejony, bark dalej boli.

 

Nawet burza jakaś sucha była.

 

Bu.

 

17:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej.

Wkurzyłam się, Kto mnie zawsze najbardziej irytuje? Hy, hy, hy.

Usłyszałam, że jestem astrologicznie najgorszym materiałem na żonę.

- No i widzisz, dzięki Bogu nikogo nie skrzywdziłam -odpowiedziałam z przekąsem.

- Wielu by chciało, ale ty byś gościa zdradzała, zmieniła na młodszego...

Ekhm, lepiej nie oceniać innych swoją miarą;)

 

I to takie wyobrażenie o mnie ma własna matka. Wydawać by się mogło, że dobrze mnie zna, a tu ni chuchu;).

 

Na razie irytuję się na forum internetowym home.pl, gdzie nie umiem zadać pytania.

 

 

09:03, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 lipca 2017

 

Dzieńdoberek. Znowu mi pięknie w duszy. Zadzwoniła do mnie wczoraj  z życzeniami pani Nela, była sąsiadka i powiedziała: Jak Bóg kocha, to daje kopy. To siostra od Aniołów. Podsumowała tak moje słowa, że wciąż nie mogę zejść chociażby na parter, a ten, kto mnie znosił, miał operację. Tym tekstem zamknęła mi usta) nie tymi, chamowato mówię tylko ja.

 

Dziś i wczoraj miałam wolne. Coś mi się kluje w głowie. Strach się bać co.

 

08:30, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 lipca 2017

 

jest pięknie: ciemno, mokro, brzydko, niskie ciśnienie. To jest najlepsze, od lat, jak jest dzień, że wszyscy ziewają i narzekają na kolor nieba, mi jest fajnie i rozpiera mnie energia w marzeniu, żeby móc wyleźć i poskakać po kałużach;). A to ciekawe, bo mam na wyposażeniu podstawowym niskie ciśnienie.

 

Znowu załączyłam Eskę Rock, bo chciałam posłuchać jak ktoś się cieszy z ostatnich zdarzeń politycznych, a w Trójce z przyczyn wiadomych to niemożliwe.

 

Powiem Iwonie, żeby mi dała tablet, bo asusik jednak mocno chory.

 

Mama mnie rozwaliła wczoraj:

- Co chcesz, żebym ci zrobiła na imieniny?

- Ale słodkiego?

- Nie mięso.

 

Kurde, ja nie jestem takim mięsożercą. Ja tylko nie lubię ciast!

Słodkiego ogólnie. Są tacy ludzie.

 

- Zjem wszystko co mi dasz – powiedziałam smutno.

O 11 rehab. Znowu mi się nie chce. Leń.

 

07:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 lipca 2017

 

Ż kurde. Mama zapomniała, że już jadłam kolację, więc przed chwilą zjadłam kolacyjnie obiadowe zrazy.

- Wiem, wiem, jesz, żeby nie umrzeć, ale przy takiej ilości jedzenia, wykończysz się.

- Spójrz na moje osiągi, nie muszę jeść więcej, niż normalni ludzie. I tak to spalę, po czterdziestce zwalnia przemiana materii, więc jeszcze kika lat i znowu będę pulpetem. Cierpliwości.

 

Zirytowałam się.

Jutro rehab o 11.

 

20:58, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hy, hy. Laps nie odesłany, bo Iwona w poniedziałek ma od pyty roboty. Dlatego też wzięłam staruszka, nie będącego wcale staruszkiem – asusika, załączyłam antywira darmowego, który już znalazł dwie pluskwy;), jedną w systemie.

 

Rano bałam się rehabu, pierwszego po trzech tygodniach leżenia. No i...hee, he, znowu zaskoczyłam. Gosia,chyba trochę zdziwiona, że w ogóle się ruszam:

- No dobra, nie miałaś rehabu, ale przez te trzy tygodnie coś robiłaś pewnie.

- Nie, nic. Ja ci nigdy nie kłamię, a po prostu nie lubię się ruszać, więc cieszyła mnie perspektywa dwutygodniowego odpoczynku:).

 

Słowem, Gosia bardzo zadowolona moją formą. Nieoczekiwaną.

 

Obkleiła mi lewy bark i teraz boli mnie nawet bez ruchu. Ale jak wygląda, heh, jak zielony tatuaż – rękawek;).

 

A, Duduś wszystkich zaskoczył, co?:)

 

16:27, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej, niestetyż laptop mi się spsuł mocno,dlatego wpisów nie będzie.

Może Iwona znajdzie mojego starego laptopa, on działał trochę.

Kończę, bo pisanie z telefonu sprawia, że wpis wyszedł pewnie malutki.

07:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 lipca 2017

 



No i była burza, ale taka letnia, mocna, ale krótka.



Jestem dumna, że wybrałam „Lawę polityków” a nie „G.I. Joe....”. Pani Gasiuk-Pihowicz powiedziała wprost: „Adrian podpisze.”;) i obawiam się, że faktycznie tak się stanie.



Nie załączyłam sensacji, którą przecież lubię, ale to chyba nie czas, nie mam głowy do durnych filmików, umacniam się w przerażeniu sytuacją. Huuh, dobrze, że jestem usadzona, bo jakbym nie była, protestowałabym gdzie się da. W PRL już żyłam, wiem jak było i nie chcę tego znowu.

Znowu nie dodałam wpisu. Cholera.

 

21:04, annablack
Link Dodaj komentarz »

 


Cze, od razu mi lepiej, jakem listopadowy rider on the storm. Storm ma być po południu, ale już jest brzydko, nie ma słońca i pada, czyli moje klimaty. Poprawiło mi się, ciekawe czy mogłoby się udać z „Rock aid Poland”:) Pojechać pod dom na Żoliborz i muzycznie zaatakować?;)





A, jak usłyszałam od znawcy – la mammy, że olej arganowy jest taką apteczką i dobry na wszystko, to kazałam powiedzieć jaki poleca i kupiłam taki sam, nie do polewania ziemniaków;), ale i tak się nim, zgodnie z zastosowaniem, polewam;).



Nic mnie nie boli, na nic nie narzekam, nuda, pomyślałam, że już tych supli nie chcę, chyba mi niepotrzebne, no, ziemniakiem będąc, witaminę D będę od jutra znowu łykać, ale niczego innego nie czuję potrzeby. Oszczędna jestem, wykończę, co mam i już. Nigdy nie lubiłam żreć witaminek na moc, wydaje mi się, że teraz nie potrzebuję. Ale spytam lekarza któregoś. Wiem, co usłyszę, dr Jachu mnie wyśmieje, że w ogóle to biorę. Przejrzał moje wyniki krwi i tylko się uśmiechnął (z politowaniem?;))

Pizzę jaką wczoraj zjadłam, to w szpitalu by mi na pewno nie dali, gdyby mnie przyjęli na żołądek, wątrobę...Cztery sery i śmietanowa z boczkiem. Tylko trzy kawałeczki, a tłuste toto, jak cholera. Ale było warto, chyba już mogę znowu niezdrowości. Spytam;)

Dobrego Wam. Jutro już rehab.

12:20, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.