KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 31 lipca 2013

Luke napisał mi kiedyś, właściwie zalinkował do filmu o tym gościu. I poradził, żeby sobie oglądać jego wystąpienia;).

Dziś obejrzałam.

Cholernie mądry facet. Moje najlepsze od dawna 58 minut życia.

Dla anglojęzycznych. 

Dzięki, Lucas!

22:54, annablack
Link

Porzucam ten szajs. Za dobry, "czysty" organizm miałam, żeby go szprycować dodatkowym czymś. W ciągu dwóch dni miałam: zawroty głowy, wahnięcia ciśnienia ortostatycznego (jak z leżenia wstaję - ciemno przed oczami), prawie zatrzymanie akcji serca;), suchość w gardle, a nawet w oczach. Nie, nie, nie! Za Omnic Ocas dziękuję. Dobre było, ale jak byłam chora, a teraz jestem, paradoksalnie "za zdrowa" na prochy. Hydroksyzynkę też odstawię na dniach i znów będę czysta.

21:32, annablack
Link

20:51, annablack
Link

Ranyyy, już wiem wszystko. Przecież dwa lata temu miałam tak zasyfiony organizm lekami, niezdrową dietą, to nie dziwota, że mnie proch OO nie ruszył aż tak. 90/60 to nic, dopiero teraz jest konkret. Nawet nie umiem sobie zmierzyć tętna. A może ja go nie mam? Pamiętam, że kiedyś pulsowało konkretnie.

Kończę się.

Rehab odwołany, bo chcę mieć siłę na jutrzejszy basen. Mogłabym mieć lajtowy rehab, ale Dorka lekko nie umie.

11:34, annablack
Link

Oż kurde. Zaczynam rozumieć co znaczy obniżka ciśnienia. Budzę się, chcę do łazienki, ale na piętrze zajęta, więc zaczynam schodzić na dół. Zawroty głowy? Ale to co, przecież jest poręcz. Jak wchodziłam do łazienki na dole, już było dziwnie. Musiałam się uwiesić drzwi, coby nie omdleć. Padłam na kibel, ledwo w niego trafiając, bo leciałam na glebę czując przy tym, że całą twarz oblał mi pot. Zamknęłam oczy i zaczęłam spokojnie oddychać mówiąc sobie: po prostu mam niższe ciśnienie. Co z tego, że ja normalnie mam niskie, no to mało chyba zostało do spadnięcia.

Czytałam w archiwum, że dwa lata temu po łyknięciu OO miałam 90/60. Tak, pisali o takich ubocznych, ale niech mi nie obniża, bo nie ma z czego. Przemęczę się ten miesiąc leczniczo, ale... ja się odzwyczaiłam od brania leków. Muszę się jeszcze przespać.

06:50, annablack
Link
wtorek, 30 lipca 2013

A tu pan śpiewa o tym jaki jest broken i pani mu pomaga, bo pewnie też jest broken.

To tak za kołysankę niech służy, bo ja niestetyż spać już iść muszę.

A padre jutro znów idzie do szpitala. Ych.

Dobranoc.

22:26, annablack
Link

Najpierw idzie to. Easy, spokojniutko.

 A potem to:

 

Od 1:37 jest pozytywna energia. Positive flow. Wydarcia mi robią fajnie w głowie. Krzyk jest oczyszczający. Cóż... To nie jest mój greatest fucking day of my hole entire life, ale powinnam się cieszyć, że chociaż minutę na rowerku przewaliłam. Dwa razy, bo niedawno znów próbowałam.

Dziś hydroksyzynki nie łyknęłam, wróciłam za to, za esemesową zgodą mojej Doktor (kto się diagnozuje i zasięga porady swojego lekarza esemesami? Aniusia) po dwóch latach do Omnic Ocas. Ludzie będący w temacie wiedzą ocb. Trochę mnie śmieszy, jak czytam w ulotce, że mogę mieć problemy ze wzwodem, albo wytryskiem (niespecjalnie się skupiłam z czym), no ale proch chyba pomyślany głównie dla panów, z innymi problemami, w dodatku;D.

O, uśmiechnęłam się. Rzadkie to u mnie ostatnio. Zaczęłam mieć myśli, żeby rzucić dietę w cholerę, ale to pewnie dlatego, że nie mam cierpliwości. Myślałam, żeby spróbować się wepchnąć w jakiś program lekowy, ale w sumie - dla NFZ jestem już za stara, żeby się leczyć, więc muszę ciągnąć tę dietę, która, choć dawkę oleju mam już jak dla zdrowych ludzi, to łudzę się, że swoje robi. A może nie.

Jutro rehab nr 12.

 

 

20:39, annablack
Link

Kurde. Długo potrwa, zanim wrócę do kondycji mało ujemnej. Jechałam przez minutę. 400 metrów...niczym nie obijałam o nic, ale kondycji nie mam za grosz. I tak dobrze, że udało mi siętrafić w pedał. Proch łyknięty. Chyba to moja ucieczka.

12:21, annablack
Link

Już po śniadaniu. Aga dziś przyjdzie trochę później, to się nie muszę się śpieszyć, żeby się zwlec.

Wczoraj, tak przy kawce, mama wspominała, jak w pewnym momencie żałowała, że mnie urodziła.

Wiadomo, żadna matka nie żałuje, że ma dziecko, zresztą ja byłam "w pakiecie" z Piotrkiem, więc nie do uniknięcia, ale w pewnym momencie, jak miałam te swoje 16, 17, 18 lat...czuła jakby stworzyła kolejnego niewolnika.

Bo mnie nie cieszyło życie. Unikałam ludzi, imprez, wszystkiego, tylko sobie cierpiałam. Ja naprawdę nie chciałam żyć. Nie widziałam w życiu niczego, co sprawia przyjemność. Oczywiście, jak poszłam do kina, teatru, to byłam "zadowolona", ale to nie było szczęście, radość życia młodego człoweka.

Jak tak teraz o tym pomyślę, to kto wie, może "choróbkę" wytworzyłam sobie nieumiłowaniem życia. Czuciem się nieszczęśliwa. Ja nie chciałam tu być. Od szkoły średniej na pewno nie. I myślałam: Boże, jest tyle dusz, które chciały się urodzić. Czemu ja?

Jak poszłam na studia, było już lepiej. Dlatego, że było gorzej = dostałam diagnozę, uciekłam z pierwszych studiów. Jednak te "najpiękniejsze" lata z mojego życia: "naście" lat, bez wahania wyrzuciłabym do kosza.

07:24, annablack
Link
poniedziałek, 29 lipca 2013

 Dziś najcieplejszy dzień tego lata. Obejrzałam TVN Meteo.Trochę się przy tym dołując, bo w sierpniu wcale nie będzie lepiej.

Czekają nas tropiki. Nie wiem jak będę żyć w tym upale w następnym miesiącu, skoro koniec tego pokazał mi na co go stać.

Neurologię rozkłada mi równo. Równo. Aga mnie dziś karmiła. Rehab musiałam odwołać. Do rowerka, tudzież jakichkolwiek aktywności się nie zbliżam.

Tym razem faktycznie czuję, co może mi zrobić upał.Bez kitu.

Wszystko mi może.

14:38, annablack
Link

Byłam na dole chwilę, ale wróciłam szybko i glebnęłam u siebie. 37 w cieniu. Wypuściłam na moment psy i poczułam. Aua, ten upał boli mnie, jak muszę go nabrać do płuc. 

12:27, annablack
Link

Cholercia, gorąco. Już teraz jest. Duża wilgotność.  Czuję się jak pogodynka. Od piątku jest dla mnie za.

Nie pojechałam na niedzielny koncert, a bardzo chciałam tam być. Wchodzenie po schodach męczy jak sto diabłów. Od przyszłej niedzieli ma być już fajnie w Wawie. Tyle wyczytałam na tvnmeteo.pl. A teraz? A teraz bu. Bu.


Z innych rzeczy: psychoterapia z Ewcią wczoraj nic nie dała. Jestem zamknięta, chcę się  schować i nie mogę myśleć z gorąca. W dodatku boję się, prawdopodobnie jak zwykle bezpodstawnie, że ściany mają uszy, ja nie mam szyby w drzwiach więc musiałabym szeptać, żeby z nią skrycie pogadać. No, no, mania prześladowcza mi się włącza?


Że PK się nie znudził, to ja się dziwię. Bo ja znudziłabym się już z miesiąc temu. Albo dwa. Zależnie ile się "znamy", gdyż tego też nie umiem określić. Sprawdziłam w archiwum. Wyszło, że cztery miechy. Hę? Archiwum jest przekłamane.

Dorka sama do mnie zadzwoniła i mając dowód jak reaguję na upał po piątku, kiedy osunęłam się na schodach spytała, czy odwołujemy. Skwapliwie przytaknęłam. Żaluzje zasłonięte, wentylatorek na parapecie odpalony, okno zamknięte. Muszę wyglądać straszniej niż zwykle, bo Aga zaproponowała, żebym nie schodziła na dół, Obiecała mi przynieść wodę z cytryną -kochana.

Chciałabym spojrzeć w oczy tym, co pieprzą głupoty, jak to lubią ciepełko i spytać ich, jak wygląda ich dzień. Łażą gdzieś kole dwunastej, biegają po bułki w samo południe? Ile przejdą na spacerze w ciepełku?  A może siedzą w klimie?

Aga, 100% zdrowa laska mówiła, że wczoraj nie wyściubiła nosa z domu. Tylko po południu z psem. Ale, jeśli jej pies jest taki jak nasze, to mu współczuję. Maks i Dudek w kuchni, z pyskami przytulonymi do terakoty.

09:44, annablack
Link
niedziela, 28 lipca 2013

W słońcu za oknem było 45 stopni. W takiej temperaturze nie żyję. Jutro miałby być rehab nr 12, ale chyba jutro go  odwołam.

 

Ja w upale nie funkcjonuję. Na parapecie stoi wentylator, przywieziony jeszcze z Saskiej Kępy, włączony na stały dmuch w jednym kierunku: na mnie.

Co dziś robiłam? Nic. Albo siedziałam, albo na wpół leżałam. Jutro ma być cieplej i też będę robić nic. Patrzę na rowerek, ale nie jestem w stanie się zmusić. I tak sobie na siebie patrzymy: On zaczepnie: No, chodź! Ja olewacko: Idź, zardzewiej!

Obsługa naczyń oraz przyrządów do jedzenia przerasta dziś bardziej, niż zwykle. Nie powiem ile czasu walczyłam, żeby zjeść kluchy z sosikiem mięsnym, bo wstyd.

A gdyby tak…(głośno myślę) tuż przed rehabem zlać łebek zimną wodą? Stopy schłodzić w miednicy? Może wtedy dałoby radę? No bo nie chcę znowu odwoływać rehabu, z drugiej strony, jak któraś z dziewczyn się spóźni chociaż kwadransik, to prawie o dwunastej będziemy ćwiczyć. Bez kitu, najbardziej lubię jesień. Lubiłam wiosnę najbardziej, jak jeszcze ta pora istniała, ale teraz to już przeżytek.

 

20:19, annablack
Link

Dla mnie jest za. O dziesiątej myślałam, że będzie burza, a tu ukrop, jak zwykle. Miałam plany na dziś, ale plany nie konweniują z 35 stopniami w cieniu. W moim przypadku zupełnie nie.

 

Normalnie nie jestem w stanie nic.

Usunęłam z bloga formularz do wysyłania mi niusów. Jakby co, adres mailowy jest, a formularz wiadomości ucina i dostaję ich tylko kawałek.

 W takim momencie zdałby się elektryczny wózek inwalidzki. Wtedy przyjemniusio, przy odpowiedniej prędkości powiewa wiaterek nawet.

Gorąc nie odpuszcza, a ja jak zwiędnięty wiecheć.

 

 

Trzy razy w ciągu dzisiejszego dnia schodziłam-wchodziłam na parter/z piętra, ale więcej nie mogę.

15:02, annablack
Link

Czuję chłodek. Okno otwarte na oścież, mnie przyjemny wiaterek wieje w twarz. Ciekawe, jak dziś będzie. Burza lunie? Nie chce mi się pisać, dzisiaj też.

 

11:13, annablack
Link
sobota, 27 lipca 2013

Strasznie mi w tym upale. Po prostu strasznie. Nie mogę funkcjonować w takim ciepełku. Ktoś, bodajże na facebooku, napisał, że w tej temperaturze czuje, jakby ważył tonę. Też się tak czuję. Tona. Gorąca tona. A PK mnie pytał, czy jeździłam dziś na rowerku. Ja ledwo żyję w tej temperaturze…

 

20:01, annablack
Link

Aż musiałam to sprawdzić na medycznych stronkach. Hydroksyzynka faktycznie nie uzależnia nawet przy długim stosowaniu. Biorę dawkę tzw. dziecięcą, 10 mg, jak się bardziej zepnę, to 20 mg, ale cały czas to mniej niż dawka dla dorosłych, którzy się czegoś boją. Jak ja – życia. Bo przeczytałam właśnie, że stosowana jest uspokajająco, ale też przeciwdepresyjnie, czy na „lęki”.  Można ją stosować w chorobach organicznych np. esem. Ja się żyć normalnie lękam, to na to biorę. Nie otumania mnie, zwyczajnie uspokaja, a faktycznie źle się ze mną coś dzieje, bo ciągle bez powodu chce mi się wyć ostatnio. I tu widzę jaki ze mnie Mr. Jekyll i Mr. Hyde. Na zdjątkach szeroki uśmiech, a w środku… uo rany. A myślę o tym, bo nie mam pracy, to o czym mam myśleć? Nawet nie wiem jak miałoby wyglądać moje CV. Od 4 lat bez pracy. Obciach. Jak będę w stanie już wrócić do, zarejestruję się w pośredniaku i wezmę cokolwiek, co będą chcieli mi dać. Fajnie już było. Teraz muszę się postarać, żeby było „jakkolwiek”.

 

14:37, annablack
Link

Spałam snem sprawiedliwego do siódmej. Pogadałam z mamą i mam jasność.

 

 Jak zwykle nic nie zrozumiałam, ale już wiem. I wiem, że na mnie nie naciska. PK jest przystojny, no i to zauważyła, ale wcale nie chce mnie do niczego przymuszać, bo gościa nie zna. Tak jak nie znam go ja. I chodziło jej tylko o to, żebym spróbowała żyć normalnie. Na tyle, na ile mogę. I wcale mnie nie pcha „w ramiona PK”.

Uff. Ulżyło mi, bo najbardziej nie lubię nacisków, a czułam się trochę przyciśnięta. Inna sprawa, że mnie zmusić się nie da do niczego. Albo robię coś, bo jakoś tam chcę, albo nie robię wcale.

I znowu moje na wierzchu. Tak, jak lubię.

 

Aha, kupiłam sobie sandały od Lasockiego w CCC. Przeceny mają 40%, więc za skórzane buty 59 zeta dałam:), ale ja nie o tym. Wczoraj składają mi życzenia. Stoję, oni stoją. Patrzę – mama coś niska, a przecie metr 70, myślę: stresy ją tak „zgarbiły”, ale staję przed tatą. Kurdeż, padre wzrost ma słuszny, a prawie mu w oczy patrzyłam. Prawie robi wielką różnicę, wiem;). Ja się zdziwiłam, padre się zdziwił.. patrzę na podeszwę sandałów (zwykłe, sportowe, nie na szpilce, he, he), nie wiem ile ma: 3? 4 cm?  No niskie, ale jak dokonam wyprostu, to nie w kij dmuchał, mogę mieć z 1m 78 cm. Strach się bać, będę wszędzie dosięgać?:D

 

Aha nr 2: na basen w poniedziałek nie idę, bo samochód męża  Dorki w naprawie. Może w czwartek.

 

Zapraszam moją uczennicę z frencza do nas do domu, żeby odebrać zaproszenie na ślub na 7 września. Dobrze, że tylko ślub, bo na weselichu  jeszcze nie pohasam, a jak mnie najdzie na hasanie, to gdzieś sobie poradzę;).

 Mam wdziany obuw sandałowy i uczę się być w nich stabilna. Podeszwa ze śliskiego plastiku, to wiadomo jakie mam obawy:D.

 

 

10:37, annablack
Link
piątek, 26 lipca 2013

A ja co? A ja nic. Umęczona ruchem nanożnym i naręcznym przy egzekucji manewrowej na wózku w upale oraz ogólną ruchomością w temperaturze powyżej 30 stopni.

Dziś, z racji imienin zdecydowałam się na świadomy błąd dietetyczny i zjadłam pierogi ruskie z białej mąki. Ale pychota. Warto było zgrzeszyć.

Otrzymałam pytanie, czemu się tak wyślizguję. Czemu, czemu. Uo rany, bo nie wiem, czy warto dać się dogonić. A nic na siłę – to moja dewiza.

 

Spać mi się chce. Ciekawe, czy znowu będzie tak męcząco. Ale w śnie chyba bardziej męcząco niż w czasie rehabu w upale nie będzie?

 

22:58, annablack
Link

Chciałam tu odnotować i podziękować. Tak, mam dziś imieniny, tak jak wszystkie polskie Anki, ale sorry, nie mam do tego zupełnie głowy. Chciałam o czymś napisać i zaprosić Warszawiaków, ale od kiedy co napiszę, to się na mnie nasyła służby wewnętrzne (CBA, MSW), nie napiszę nic, bo świat jest pełen złych ludzi...

Mimo że dobrzy panowie i panie chcieli mi dziś sami z siebie pomagać wtytłać się na krawężnik, jak widzieli, jak sapię i się zapieram (dopiero jak z szerokim uśmiechem mówiłam, że "sobie ćwiczę", to odpuszczali), to źli złorzeczący też są. I muszę o tym pamiętać.

Tak czy inaczej: dzięki za życzenia:).

No i najlepsze życzenia dla wszystkich Pań o pięknym imieniu Anna.

18:58, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.