KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 30 czerwca 2017

 



Cze. Ale jazda. Czuję wszystkie kawałki siebie. Pytanie: co napinałam, jeśli nie mam mięśni? Aaa, te niewidoczne, zapomniałam.



Mama przychodzi do mnie:

- O, zszedł ci paznokieć. Musiałaś w coś walnąć.



Kurde, wiem, na samym początku mówiłam, mam stateczny wiek, nie powinnam robić demolki;) na rehabie, tylko jakieś schorzenie mieć może, malutkie, jak już. Grzyb? Dobra, może być grzyb...Ech, ja za młodu tak nigdy nie grzmotnęłam stopą, żeby mi paznokieć schodził.

Nic to, na rehabie jest ciężko, ale musi być, żeby potem było pięknie.



Łóżko mam za wąskie, jeśli chodzi o obroty, wolałabym turlać się po parkiecie, tam większa przestrzeń, nie zaczepię o nic nogą. A że siniory? No, jak się ciężko pracuje, to są skutki. Tak, tarzać się na podłodze lepiej...



Gosia odwołuje dzisiejszy rehab, bo ma szkolenie. Czy jeśli powiem, że się cieszę, to będzie faux pas?



No więc: cieszę się.

Macie tu muzę rehabilitacyjną:

1.

2.

3.



Bardzo dobrego Wam

 

07:43, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 czerwca 2017

 

Kurczę, chyba było za mocno. Niby nie było strasznie mocno, po prostu turlałam się na łóżku.

- Patrz, mam spocone dolne powieki, co oznacza, że jestem bardzo zmęczona- rzuciłam. Nie spotkałam zrozumienia.

- Chciałem sprawdzić Twoją wydolność i ile dasz radę.

Dałam radę 1,5 obrotu, a potem się, po babsku, rozpłakałam.



PMS nie pomaga w ćwiczeniach.



Praca domowa na dwa tygodnie: 14.07. być w stanie zrobić czternaście obrotów: lewa-prawa.



Zajefajnie. Ponoć takie turlanie angażuje bardzo dużo mięśni. A jak się nie ma bardzo dużo, to co wtedy angażuje?

 

19:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hehehe. No i mówiłam mamie, że to nie grzyb, tylko, ekhm, piep..., uderzyłam mocno, znaczy, lewym paluchem, albo całą stopą nawet, na wuefie;).

Rano zdjęłam paznokieć, znaczy, odcięłam kawałek, który jeszcze się trzymał, nożyczkami do paznokci;). Nie jestem lekarzem, to muszę sobie radzić;).Palec bez paznokcia jest dziwny. Znaczy dwumilimetrowy mam;). Zbadałam to, co odcięłam. Paznokieć nie ma żadnego zapachu, palec mnie nie swędzi, po prostu przywaliłam stopą... Mówiłam, a nikt mi nie wierzył... Dobra, jeszcze mam trochę tej maści na grzyba. Skoro paznokieć na drugim paluchu jest, maść trzeba wykończyć;).



Nikt mi nie wierzył, że nie obcyngalam się na rehabie. Zwyczajnie, krew, pot i łzy;).



Gorąco dzisiaj...Fu.

 

11:18, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej muszę w inny sposób lewy palec zmotywować do współpracy, bo w tym ciepełku chyba mi nic nie wyjdzie. Ta, osiemdziesiąt znaków na minutę, spoko, żeby tylko nie musieć a naciskać, chyba, żeby innym palcem. Aaa, kciukiem dosięgnę.



Nieposłuszeństwo jest prawdziwą podstawą wolności? Oj, P., to, co Orwell podał za swoją złotą myśl, nie trzeba od razu przyjmować za swoją...Najlepszego Piotrkom. Ja mu nie wyślę życzeń, bo list podarłam bez czytania i wyrzuciłam, a numer telefonu i adres skasowałam. Jak się kłócić, to po włosku;) Ale zapadł mi, cholera. Nic to, minie ten dzień, to znowu zapomnę. Tylko czemu on dalej jest sam? Mieszka z kotem?Trochę mnie to spina. Powinien mieć żonę i piątkę dzieci.

W pewien sposób czuję się winna. Ale tylko trochę.



Rehab wpół do piątej. Do tego czasu robię nic.

 

07:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 czerwca 2017

 



Wstyd panie dzieju. Odwołałam, bo, nie miałam czym oddychać, zimna ryba w tej duchocie ćwiczyć nie może. Ale, he, he, jutro, w większej duchocie ćwiczyć będzie. O 16:30 lepiej niż o 15, co? Dr Dżej obiecał, że ogarniemy ćwiczenia, jakie mam czynić pod urlopową nieobecność obojga. Ja tego nie widzę, dobrze, że on ma wizję.



Z dobrych rzeczy: po baaardzo długim czasie niepróbowania zrobiłam próbę palec-nos, specjalnie mega wolno, żebym się trzęsła. I tak: prawa nie trzęsła się wcale, lewa minimalnie i obydwie trafiały centralnie w środek nosa. To cieszy mnie tak samo, jak obcinanie paznokci lewą dłonią. Faktycznie, wszystko co złe się kończy. Chyba to, co dr Woyciechowska mówiła, że jedynym lekiem na esem jest rehabilitacja, to mądre jest. Szkoda, że jak ją poznałam 12 lat temu i jak to mi pisała w mailach, to to do mnie nie docierało. Brałam lek i coś gdzieś, nawet niewidocznie, się psuło. Brałam następny lek, to psuło się dalej. Nie wiem nawet ile lat tak się psułam, teraz dziewiąty miesiąc się poprawiam i to jest niezłe, tylko jestem na siebie zła, że doprowadziłam do takiego spsucia.



Thrill is gone, burza przy otwartym oknie jest fajna.



A to sobie śpiewam, sprawdzając wydolność oddechową;).

 

20:53, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej. Nie jest łatwo, czyli tak jak zwykle;). Migrena dopadła także mnie. Sytuacja trudna, mama ciągnie w dół (siadaj na wózku), dr Dżej ciągnie w górę (próbuj wszystko bez pomocy) i mam wewnętrzny kociokwik. Mieszkam na piętrze, w za wysokiej temperaturze nie mogę nic. Nie mem ochoty na rehab, o 15 z mojej strony jest najgoręcej, ale ponieważ dr Dżej to jedyny człowiek, który we mnie wierzy, że mogę, że potrafię, że poradzę sobie sama, za cholerę nie odwołam.

Ale bywa ciężko.

 

07:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 czerwca 2017



Cze. 13,76 znaków/min. Słabiej, bo ewidentnie mam irytację i upomnienia wzrokowe małego palca lewej nie działają. Nie będę nawet tłumaczyć, bo wkurw mam taki, że głowa mała i nie jest on „motywujący”. Ciśnienie mi nie skoczyło, bo ono za leniwe;) i nigdy nie skacze.

Wracam motywować lewy palec do działania.

 

08:07, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 czerwca 2017

 

- No i napisał do mnie kolejny Arab – rozmawiam z poznanym Polakiem.

- Niemożliwe, jak cię znalazł?

- Znaczy wcześniej, jak byłam kobietą*.



  • Z portalu językowego w końcu się nie skasowałam, tylko poza zmianą tekstu w profilu, zmieniłam zdjęcie i zamiast mojej podobizny jest zdjęcie Jacka Nickolsona:). I jak zadziałało. Ilu nejtiwów do mnie napisało! Na przykład Wilhelm (nie napiszę w oryginale, bo się machnę) z Francji, że on chętnie mi pomoże z frenczem. I Niemiec napisał, ale musiałabym trochę chcieć, a jeszcze w pełni nie chcę.

    Mam jakąś ogólną słabość... Bu. Taka migrena?

 

18:04, annablack
Link Dodaj komentarz »



He, he, he, Małgo mnie pochwaliła za zaciętość, o lewicy ręcznej mówię. Podoba mi się, jak robię coś, co nie wychodzi. Lubię się siłować;). Moi rodzinni pogodowcy dziś z migrenami poszli spać, a, jako że każdy reaguje tym, co ma najwrażliwsze, ja zareagowałam neurologią i cała godzina rehabu wyszła do de. Nic to jednak, bo trzymam się bezmigrenowo, a Jachu i mama...biedni.

Już pada? Czuję deszcz.

 

13:45, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 



Hehehe! Cześć. A to pisanie literek bezwzrokowo lewą dłonią zaczynałam od 0,005 znaków na minutę, a dziś już 19,26/min. Naprawdę, jak mądry człowiek sprawdził moc w lewej dłoni i stwierdził, że po prostu jest nierozruszana, to mi się jakoś lepiej zrobiło i zaczęłam leniwe lewe palce panny kanapowej siłą i godnością osobistą uruchamiać:). Dobra, wiem, że skończenie lekcji lewą potrwa ze cztery razy dłużej niż prawą, ale satysfakcja, że lewa zaczyna... nieograniczona.



A, co mi Małgo rzekła? Że doktor Dżej jest sarkastyczny, jak jej opowiadałam jakie teksty rzuca:

-... tak samo jak ty! Te teksty... Pasujecie do siebie;).

No, charakterki mocne, lubię gościa, bo ma poczucie humoru, jakby nagrać nasze komentarze z ćwiczeń, to do kabaretu;).



Nie umiem powiedzieć co robiłam w weekend, wrodzona inteligencja podpowiada mi, że chyba nic. No, jadłam na pewno. Jem największe niezdrowości, tłumacząc sobie, że przecież tyle ćwiczę głową i ciałem, to mi się należy.

Tak jak dziś, na pierwsze śniadanie spożyłam jakieś ciasto z Włoch, la mamma mi przywiozła, to co, ja nie zjem? Ciastko, nie ciastko, zjem wszystko bo ćwiczę trudne rzeczy. Problemem to, że ciastko/trufla jest jakie? Tak jest, fujsłodkie. No ale matka dali, to nie zjem? No właśnie.



Wczoraj nie pisałam, bo nie miałam nic do przekazania, nie odebrałam telefonu, bo czuję, że dzwoni się do mnie, żeby mi udowodnić: he, he, jesteś chora jednak. Nie chcę takich pseudorozmów, więc esemowców unikam i robię swoje. Tak jakoś.



Dobrego Wam.

 

07:38, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 czerwca 2017

 

Cze. Poszłam spać wpół do dwunastej, a obudziłam się o 4:35. Hyhy, szybka regeneracja?;) Ale to jeszcze nic, włączam Messengera, bo coś mi piknęło, a nie wiem o czym to powiadamia. Patrzę: O, Wonsz coś napisał. Nie spojrzałam, że napisał, tak, ale o 18 w sobotę. I po piątej w niedzielę mu odpisałam. Mam nadzieję, że nie obudziłam. Sześć godzin wstecz u niego, przed północą jeszcze. Chyba nie obudziłam...Gdybym ja spała, to takie piknięcie by mnie nie obudziło. No ale, mnie nie obudziłby młot pneumatyczny, nie każdy tak umie spać;).



Pierwsze śniadanie spożyłam o siódmej i było to pół warstwy Toffifiee, resztka paczki.

Opłaca się mocno ćwiczyć, bo ekspresowo spalam cokolwiek bym zeżarła. A gustuję w tłustych, słodkich i niezdrowych;).



Dziś wracają. Ruszyli z Czech, więc przewiduję, że będą przed południem.



Chyba deczko odpoczęłam, śpiąc wczoraj bez mała całą dobę. Sen jest najlepszym lekarstwem, pamiętam i korzystam, mamo.:).



Dobrego Wam!

 

08:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 czerwca 2017

 

 

Dzisiejszy dzień dał mi do myślenia. Najpierw dwa śniadania kalorycznie mogące być dwoma obiadami, potem o 12:00 chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do Kaśki, po czym...de facto zadzwoniłam o wpół do drugiej, bo zasnęłam... Pogadałam koło 1,5 godziny i znowu zasnęłam. Spałam do 19, o 19 zjadłam michę z obiadem, liczącym się za kolację od razu. Sądzę, że ten tydzień mnie powalił, w końcu – to do nieznanych czytelników – ja nie jestem zdrowa, znaczy, teraz już chyba tak, bo od października zeszłego roku się poprawiam, ale wczesniej szesnaście lat chorowałam. Teraz żadnego nowego niczego nie mam, ale posprzątanie tego, co przez szesnaście lat się spieprzyło, trwa. Nie mam cierpliwości, więc ćwiczę więcej i szybciej, żeby się szybko udało, ale przychodzą dni takie jak dziś, kiedy próbuję się odratować. Nic się nie dzieje, tylko bez przerwy śpię. Taka sytuacja;).

 

19:35, annablack
Link Dodaj komentarz »



Dzieńdoberek. Ile śniadań zjadłam między ósmą a dziesiątą? Dwa. O ósmej tabliczkę czekolady z okienkiem, bo...miałam pod ręką, jako prezent, ekhm, na Dzień Dziecka dostałam od babci i dziś właśnie nadszedł czas czekolady, bo wszyscy spali i nie miał kto mi podać, a ja jeszcze nie umiem dojść i zejść do kuchni.

Dwie godziny później zjadłam trzy kawałki pizzy serowej, 3 sery, albo 4, nie wiem jak się zowie.

Zeżarłam to wszystko i nie czuję się przeżarta. Mogłabym dalej...

Sukces osiąga się ciężką praca i uporem, a limity są tylko w twojej głowie, powiedział Błaszczykowski w reklamie. I kurde, przez to, że się zgadzam, to ciagle pokonuję siebie spalając na potęgę na rehabie;).



Dobrego dnia. Na razie nie będę jeść;).



Chyba.

 

12:11, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 czerwca 2017

Huh. Zasadniczo przeginam i o tym wiem. Gosia w szoku, że przecież esemowców nie można doprowadzać do zmęczenia, co prawda jest też teoria o zasadności przemęczania, ale ona się z nią nie zgadza.

Wiem, ale z tą o zadawaniu bólu się zgadza:

- Gosiaaa, boliiii!!!

- Czyli znalazłam odpowiedni punkt. :)

I tak każdego, powszedniego dnia.

Nie zadzwoniłam do kolegi od angielskiego. Udaję, że mnie nie ma. Robię w telefonie testy z angielskiego na B2. Kiedy ja byłam na B2? Za dawno. Właściwie wszystko mi jedno jaki język robię, ważne, żeby ruszyć mózg.

Ruszam wszystko, ciało, umysł, heh. Mój organizm musi nie wierzyć, że panna kanapowa, zdecydowała się trochę ruszyć.



 

21:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Godzina piętnaście po kilkunastu godzinach przerwy, nie odpoczęłam, ale to jakby norma, odpoczywam w weekend, no, raczej, czasem jestem tak zmęczona, że nie chcę nawet rozmawiać, bo ledwo oddycham;). I tak w sumie jest dziś, zmęcz z tygodnia pracy fizycznej się skumulował;).

O dziwo coś tam mi bardzo dobrze wyszło, heh, to przypadkiem, ludzie przed śmiercią też nagle zaczynają czuć się lepiej. Dokładnie jak ja w ostatnich swych ruchach pokazałam żywą sprawność. Ale już padłam.

 

13:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Czedobry, sen przerwałam (przecież nie napiszę, że wstałam) o szóstej i nie czuję się wypoczęta... Biednemu zawsze wiatr w oczy.



A, dowiedziałam się, że doktor Dż dlatego został bramkarzem, bo nie lubi się ruszać. Właśnie takich ludzi mi trzeba, bo ja też nie lubię, wróć, bardzo lubię! I był w pierwszej lidze, nawet to jednak nie pozwala mi zaufać mu w pełni i jak mówi przy karkołomnych ćwiczeniach ( bo ja się zginam, wszędzie, ale chyba nie aż tak...a tak mocno zgiąć się w ogóle da? nie skręcę karku?), że spróbuje mnie złapać, to nie jest to dla mnie kojące.

Gosia się boi więcej niż trzeba, a dok się nie boi niczego. Przestał grać niedawno, naprawdę, to chyba stąd to lekko szalone podejście do ćwiczenia.



No ale ok, wiecie jaka jestem, jak mi nie powie, że tak się nie da, to to zrobię.



Pionizatora of course nie ma. Ostatnia szansa w przyszłą środę, albo dopiero za 3 tygodnie.



A, mam grzyba ze szpitala, tam mi sprzedali. Wszystko co złe, to tam, dlatego unikam bytności:))).



Do miłego, a Dzień Ojca dzisiaj!

 

07:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2017

 

Na drugie do widzenia postawię wniosek, że po godzinie ćwiczeń stojących w gadaniu jestem mega rozwleczona i najchętniej nie gadałabym wcale, a tu whatsappowe ględy z hiszpańskim chłopcem po angielsku, co by się odważyć wydawać głos. I byłoby pewnie nieźle, gdyby nie te ćwiczenia, o których zdążyłam zapomnieć, że były, a teraz się zdziwiłam, jak spojrzałam na zegarek.



No to baj.

 

22:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 O.o.o. Ten młody koleżka zakochany i mi pisze na skajpie, że mu serce fruwa. Brawo. Mi nie fruwa, co teraz?



Mówię Iwonie, że dok mi napisze ćwiczenia, a ona:

-A po co?



Kobieta we mnie, jak widać wierzy ogromnie:).

Jutro Małgo o 11. Ciekawe czemu ona tak lubi sprawiać mi ból...

 

22:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hm. Doktor Dżej ocenił, że było bardzo dobrze, od trzech tygodni (?) nie ćwiczyłam stania tak długo dzień po dniu. Dziś tyle powtórzeń tego stania. Było 8 min 15 sek, chciałam spróbować jeszcze raz, usłyszałam, że nie, bo zejdę... Najgorsze, że kolanka dawały radę, moja marna mięśniówka też, ale mózg zaczął odpływać, górna warga zaczęła blednąć. On mi każe gadać, cokolwiek, a ja nie mogę wydać głosu. Stoję, prosto, doktor Dżej zadowolony, że, ekhm, kadłubek się trzyma i ani drgnie, kolana stoją w wyproście, a główka nie daje rady. Zaparłam się, że dociągnę do dziesięciu minut, najwyżej zamknę oczy i tak już zostanę. Nie pozwolił mi. A wczoraj było 8 40...

Trudno. A, usłyszałam, że na każdym rehabie dochodzimy do granic możliwości. Taka zasada. I jeszcze, że jeśli kiedyś ćwiczenia będą mi wychodzić oznacza to, że dr Dżej źle je przygotował.

Hm...taaa...Do granic możliwości.



A na kolację zjadłam koreczki śledziowe, nie batonika:).

 

19:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 



Cześć cześć. Ych, nie wyłączam tego kursu pisania i mam całą noc w stanie czuwania kompa tyle że bez prądu, otwarte na drugiej lekcji tej z fdsa ( wow, udało mi się wcisnąć a małym palcem), bo nie można od razu zaczynać od drugiej lekcji, tylko trzeba powtarzać od początku lekcje, no i ok, na razie, w tym wpisie, wszystkie literki a wciskam małym palcem. Dok Dżej przetestował mi palec, stwierdził, że się podnosi i że trzeba go rozruszać, no widzę, że dziś mi lepiej, widać dłoń odpoczęła od Gosi;), tylko szkoda, że nie mogę od razu od 2 lekcji zacząć. Nic to, sama sobie dziś test wymyślę.

A doktor Dżej spytał, czy jak mi napisze ćwiczenia do wykonu samodzielnego, to będę robić. No będę no, bo się zanudzę przez te dwa tygodnie bez ćwiczeń:), w lipcu.

Już tak się przyzwyczaiłam, że ćwiczę codziennie, że bez... trudno mi sobie to wyobrazić.



No, to już coraz bliżej zima:). Jest o czym marzyć. Żartuję, ja jesień uwielbiam. Byle do jesieni!

Ale jesieni już nie ma, klimat oceaniczny się staje.



Dobrego Wam, ja mam wolne do okolic piątej, to luzuję.

 

07:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.