KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 30 czerwca 2015

 

Ścięło mnie na trzy godziny, Rehab „ chodzony” wysysa ze mnie całą energię. Pokazałabym jak wygląda moja prawa łydka, ale nie będę takiego okrutnego zdjęcia wrzucać na blog. Małgo się na niej mściła w przerwach chodzeniowych. Mam siniaków tyle, jakbym przechodziła siniakową ospę. Nie do końca wiem, co chciała osiągnąć, ale uda mam też zmasakrowane. Bez siniorów, bo na udzie nie tak łatwo zrobić siniora, ale boli, bo szczypała mnie na potęgę, kierując się ku „czworogłowcom”.

 

A teraz...jakoś tak przed oczami ciągle mam taki obrazek: ja wspinam się na jakąś górę. Napis na górze brzmi: zdrowie fizyczne. Na dole, u stóp góry stoją rodziciele, a la mamma ściąga mnie za kostkę na dół podpisany: fizyczna niepełnosprawność.

 

Bardzo mi smutno, że oni jakoś tak...chyba boją się mi pomagać, decydując się, żebym dalej była fizycznie niesprawna. Że nie da się? Ja wyrobiłam sobie cechę uwarunkowaną genetycznie...niektórym się pewnie nie da, ale ja siłą woli mogłabym przenosić góry...dlatego tak mi przykro, że oni ciągną mnie w dół. Tak, jakby nie chcieli, żeby mi się udało... Boją się? No dobra, ale ja się nie boję specjalnie, a to jest chyba najważniejsze. I teraz rwą szaty, że jestem bez leku. Mi już nie zależy, bo widzę, że wchodzę w rytm. Ciało zaczyna reedukację. I fajnie by było, gdyby mi w tym nie przeszkadzali...

Przykro mi tylko, że muszę się nie przyznawać, albo ściemniać, jeśli będę chciała coś osiągnąć pod nieobecność...

 

A teraz myślą pewnie, że ja nic nie robię, tylko leżę i śpię...a ja po południu, po tych agresywnych ćwiczeniach muszę po prostu odpocząć. Trzy godziny snu w dzień...Dzwonił Olo. Przez sen spojrzałam na telefon: O, Olo...pewnie się obrazi, ale ja nie mam siły gadać. I jebut głową w poduszkę.

 

 



20:27, annablack
Link

Czuję się jak kaleka paprotka. Każdy mój osiąg przyjmowany jest z niesmakiem. Bo najlepiej by było, żebym w mgnieniu oka wróciła do normalnego chodzenia, a jak nie chodzę jeszcze to najlepiej od razu wcisnąć mnie na taczki. Znaczy wózek. Zaczynam kręcić, w końcu nie mam sparaliżowanych rąk, to od razu zaczynają mnie pchać, żeby się paprotka nie zmęczyła. A jaki opieprz dostałam, że wstałam, żeby sięgnąć na szafę? Mogłam zaglebić i rozbić sobie głowę...Ta, a przechodząc przez ulicę mogę się zabić i cegła może mi spaść na głowę, wiem. Czuję, jak ciągną mnie w dół, wszyscy.

 

Piesek...pieska się wpakuje do samochodu, wystawi wózek i..śmigaj. Tylko nie za szybko, bo się spocisz. Oni naprawdę chcieliby widzieć mnie leżącą w łóżku, bo tak jest najbezpieczniej i nic sobie nie zrobię. Krzyknęłam, że w życiu nie chcę z nimi jechać, bo nie wytrzymam. Niech jadą sobie sami, a ja na spokojnie będę robić swoje.

 

No i taka sytuacja.

 

Uchhh...zirytowałam się.



16:25, annablack
Link

Nie mam cierpliwości. Za cholerę nie mam, Jak można czekać trzydzieści minut, zanim zacznę wdrapywać się na schody po rehabie? Wysokie? To co. No i nie czekałam. Pół godziny nie wytrzymałam, a tylko dwadzieścia minut...I raz na schodach (nad półpiętrem) przysiadłam. Muszę. wytrzymywać pół godziny, jeśli rehab skoncentrowany jest na chodzeniu. Czyli u mnie – zawsze. Małgo zadowolona z chodzonego rehabu, a ja chciałabym już wyjść na dwór pochodzić. Ale nie w upale.

Ostatni, czwarty raz szłam bez butów, żeby się przekonać, czy nogi wyczuły to co trzeba i jak trzeba. No i wyczuły. Małgo zauważyła, że ja im później idę, tym lepiej idę. Jakby organizm się rozkręcał. Ostatni kurs był chyba najlepszy. No i kolejny dzień kiedy chodzę bez piiip chodzika ( w slabe dni na rehabie brałam do chodzenia chodzik), tylko normalnym luzackim kłusem;) jak nasza szkapa.

 

Zdecydowałam, że nie kupuję termicznego kubka. Kupię, jak będę pod namiot jechać. Albo na jakiś bieg, w końcu adasie mam z założenia firmy - do biegania. Testowo pomalowałam paznokcie odżywką. Trzęsie się lewa? Nie. Daje radę. A właściwie to prawa mi się trzęsła... No to tym lepszy osiąg;))).

 

Rrrany, czy Wam też tak chce się spać? Wstałam o piątej, ale to nie powód, żeby tak ordynarnie ziewać.



13:00, annablack
Link

Ych. Uczę się wykorzystywać wzrost. Patrzę na regał. Pudełko, które mi potrzebne padre położył na wierzchu regału. Na pudle z pamiątkami. Regał ma...ile on ma? No ze dwa metry ma. Pudło na nim, ma ze trzydzieści centymetrów. A wyżej leży pudełko, którego szukam.

Zazwyczaj proszę Agę. Ta przynosi sobie krzesło, hyc na krzesło i zdejmuje co chcę. Ale jej nie ma, a ja mam niecierpliwość po Babci. No dobra. Jestem wyższa od Agi, dam radę. Grunt to tylko wyprostować kolana;). Podchodzę i myśl: Ale nie mam magicznych butów na nogach....żadnych nie mam, to ze dwa centymetry z długości mi odejdzie...Ych. Biednemu zawsze wiatr w oczy;). Dlaczego tu nie ma jakiegoś uchwytu...mam tak se stać przy regale i się nie trzymać? Dobra, dotknę chociaż półki, to będzie mi się wydawało, że się trzymam. OK...czuję się spokojnie... Ten regał chyba nie może się na mnie przewrócić, jak taki wsad ma;) . No dobra, stoję, wyprost jest...teraz tylko machnąć ręką najwyżej jak mogę. Uch, dotykam pudełka! Ale się nie rusza...To mocniej, trzeba zwalić!

I udało się! I złapałam w locie nawet, jak spadało.

 

Więcej takich ćwiczeń;) wyprostnych, to osiągnę wreszcie swój wzrost:).

 

 



08:14, annablack
Link
poniedziałek, 29 czerwca 2015

Aha. Jak zobaczyłam, jak jest, to przypomniało mi się, że w sierpniu jadę w Bieszczady i gęba mi się ucieszyła. Ogromnie. Niestetyż, jeszcze z przyczyn obiektywnych sama nie mogę wybyć, ale wybyć bardzo chcę bo na wakacjach nie pamiętam kiedy byłam.

21:52, annablack
Link

O kurde, niubalansy nazwę tak, jak moją szczoteczkę elektryczną = protezy. I tak, jak szczoteczka przestała spełniać swą funkcję ściśle "protetyczną", bo ręka już mi się nie trzęsie, to niubalansy są...jakby protezami przypominającymi mi jak się normalnie chodzi. Jak je zdjęłam, to po godzinie bardzo intensywnego rehabu w nich, czyli po pewnym czasie przypominania plaskatej i słabej przez to stopie,  a nawet dwóm;), stopom załączyły się zachowania z przeszłości. Lekkość w nogach, stopy niezmęczone, więc dałam radę poschylać się i poprzykucać przy szafie. Zdziwko, bo wieczorem, po tak intensywnym rehabie, zwykle już tylko leżę i ciężko dyszę. A teraz taka nowość.

A cena? Heh, warszawka buty za 250 zł kupuje i nie płacze. Ja płaczę, bo jestem skąpa;) ale jakbym wiedziała, że one takie skuteczne "protetycznie";) kupiłabym je wcześniej.

Zresztą, abonament telefoniczny mam tak niski jak nigdy, (No tak, bo wcześniej zarobkowałam...), więc po pięciu miesiącach buty mi się zwrócą przy płaceniu o tyle niższych opłat telefonicznych.

To czego protezę jeszcze mogę sobie wymyślić?

Mózgu?

21:05, annablack
Link

Oj, obawiam się, że mogę mieć trudno przez najbliższe 3 tygodnie. W czwartek Aga wyjeżdża nad morze czyli, teoretycznie, gdybym słuchała nakazu, nie powinnam się ruszać po piętrach, jak nikogo nie będzie. Najlepiej w ogóle się nie ruszać;). Trzech tygodni nie wydolę, ale mam „magiczne” adasie, więc może jakoś będzie.



19:27, annablack
Link

Uwielbiam taką aurę, po prostu u-wiel-biam. Nie musi być słońca za oknem, ja mam słońce w duszy;). Im szarzej i smutniej, tym mi weselej.

Będziecie mnie ratować, jak przyjdzie „piękna pogoda”. Trzeba być naprawdę radosnym człowiekiem, żeby cieszyć się w takiej szarówie;).

 

Ooo...Olo dzwoni, a ja nie mam siły/ochoty gadać. O 15 Aga poszła, a ja po pełnym osiągów dniu ćwiczebnym mam ochotę po prostu robić nic, w tym w końcu jestem najlepsza. Uwaliłam się, włączyłam Trójkę, nie wiem nawet jakiej audycji słucham. Trójki po prostu. Znowu mi się podoba, ale ja to taka oldskulowa i z racji tego co lubię, zachowuję się jak Dinozaur.

 

A, mam kolejny zakup w planie, bo spaliłam sobie wszystkomający półlitrowy blisko kubek termiczny z karabińczykiem, do zaczepiania o szlufkę dzinsów i gumowymi wstawkami antypoślizgowymi. Spaliłam, ustawiając pod żarówką. Kubek nagle zaczął dymić i się stopił. Myślałam, że stał dalej od żarówki. Niby niepotrzebny mi już kubek z pokrywką, czas, gdy trzęsło mi się wszystko, mam już za sobą, chodzi tu o 450 ml pojemności, bo coś takiego na czystka chcę. Żeby mi spowodował w końcu tę wieczną młodość;). Na nic innego nie liczę, to zwykłe zioło, w końcu.

 

Oddałam mamie swoją miskę czereśni, żeby się przypodobać, ale jestem bez szans. Nie jestem lekarzem i nie chcę się stać. Od mamy niechcący nawet, nauczyłam się wielkiego szacunku do lekarzy. Unikam ich jak się da, więc z tego względu na Akademii Medycznej długo bym nie pociągnęła. Nie pasuje mi określenie „uniwersytet medyczny”. Z uniwersytetu to jestem ja. I Babcia była. A rodziciele to...akademicy;): Akademia Medyczna i Akademia Morska.

 



15:45, annablack
Link

Ha! Mówiłam, że firmówkami gardzę i jak zobaczycie mnie w firmowym ciuchu, to najprawdopodobniej to będzie z lumpa. Inną kwestią są buty. Na dobre buty wydam dużo. Ja prawie nie chodzę, to buty muszę mieć bardzo dobre.

No i byłam na rehabie w połowie w adasiach, żeby Małgo oceniła o ile lepiej robię te swoje nieliczne kroki. Stwierdziła, że te niubalansy mega stabilizują mi stopę, jakbym się wmurowywała w podłogę, w związku z tym kolana wyprostowuję i w ogóle dużo lepiej jest. Na rehabie przy cwiczeniach usłyszałam:

- To lewa jest! Czemu? (W domyśle: czemu tak łatwo ci wychodzi)

- yyy.. Czemu nie.

 

Buty dostały ode mnie nazwę "magiczne", bo na schodach zaskoczyłam nawet Agę: To lewa jest, jak wysoko ją podnosisz...(ja mam bardzo wysokie stopnie schodów).

I zlazłam i wlazłam sama. Na rehabie przeszłam bardzo dużo, bicki też znienacka się poprawiły.

Buty, oczywiście, kupiłam na Allegro - stówę czy dwie taniej niż w sklepie:) A Małgo, tak jak Aga: Ale ty wysoka jesteś!

Jak wyprostuję kolana;). A jestem średniego wzrostu. W dzisiejszych czasach 174 cm to jak 160 cm kiedyś. Wysoka babka ma 178 cm. Poza tym...wysoka jestem z kobiet u nas. Jak moi bracia i padre przyjdą, widać jaka jestem mała:))).

A w ogóle, może niskimi ludźmi się, po prostu, otaczam, to zaraz wychodzi, że niby wysoka jestem.

Tak więc, dla słabo chodzących polecam New Balance 574 (czyli najklasyczniejsze z klasycznych). I dla platfusów polecam też:). Wiem, że drogie, ale opłaca się odłożyć sobie i kupić. Warto.

 

Zdaje się, że na rehabie będę łazić w magicznych adasiach.

 

Aha, wszystkiego najlepszego Piotrkom! Muszę Bielliźniakowi pożyczyć. Byłemu nie pożyczę,  bo udajemy, że się nie znamy.

12:46, annablack
Link

Y. Dostałam wiadomość na FB od kolesia. Przystojnego, ale do mnie inni nie piszą. I właściwie nic konkretnego nie miał do przekazania, tylko, że widział mnie na Onecie i musi to napisać: jestem PIĘKNA!

W związku z tym, pomyślałam w sposób dla mnie typowy: Cholera, muszę wyglądać na strasznie głupią.

Idiotycznie mi się zrobiło, chociaż było to bardzo miłe, bo ja do zachwytów nienawykła. Czym tu się zachwycać, medycyny nie skończyłam;))).

Nie ma tego złego, artykl usunęli:).

Może gdybym nie miała żadnych umiejętności, czegoś czym się można pochwalić, epatowałabym chorobą. Jakoś rozsławić się trzeba. Niewiele umiem, ale to co umiem, umiem bardzo dobrze i być "sławna" z tego, że jestem chora, to to słabe jest.

Powinnam popedałować, ale mi się nie chce. Taki lajf.

08:20, annablack
Link

Wczoraj.

 

- Mamooo, jestem na głównej Onetu...

- To co.

 

 

No tak, lekarz. Co to dla niego. On... życie ratuje, a ja o takich pierdołach...

A może mamie chodzi, żebym się tak sobą nie zachwycała, dlatego nigdy mnie nie komplementuje, a jak już skomplemenci, to tracę dech z zaskoczenia.

No bo to, że mówię po węgiersku to dla niej pikuś, nie skończyłam w końcu medycyny....

 

Trochę mnie jednak zatkło i stwierdziłam, że obcesowość la mammy nie przestanie mnie zaskakiwać.

 

A potem się dowiedziałam, że la mamma usłyszała co innego. Tak sobie słuch spsuła w tej medycynie? W życiu na medycynę nie pójdę!;) Jeszcze mi włosy wyjdą...;)

 

 



05:45, annablack
Link
niedziela, 28 czerwca 2015

Ciśnienie mi skoczyło. Dodałam tam komentarz, ale napiszę jeszcze tu, bo na maila też dużo osób napiera.

Szanowni państwo, nie leczę się niczym od trzech lat. Tysabri kupowałam sama i z pomocą czytelników, bo go wtedy nie refundowano. Nie chcę już być esemową celebrytką, pochwalić mogę się tylko  tym,  jak mój stan się pogorszył, kiedy Tysabri odstawiłam.

Komentarz mój, podpisany z nazwiska jest tylko pierwszy. Nie wchodzę już na tę stronę, żeby się nie irytować.

17:22, annablack
Link

Katiuszka mnie znalazła na Onecie! I zaraz mi o tym napisała, żebym sprawdziła czy to ja. No..włączam Onet, a tu na głównej Onetu ja, sprzed lat. Aż się przestraszyłam. By the way, czy nie ma nowych chętnych na stanie się esemowym celebrytą, czy po prostu redaktor z Onetu za leniwy, żeby znaleźć kogoś nowego? I co, czytelnicy pewnie myślą, że się ciągle leczę Tysabri? Ach...jak się leczę.

I jeszcze ten głupi tekst: blebleble co mi stwardnieje... No, jako że nie mam chromosomu Y, to wiem na pewno, co mi NIE stwardnieje;).

Trochę się zirytowałam.

 

Aaaaaaaaaa, my z mamą obie to specjaliści. Na pracuj.pl wyczytałam kiedyś o swym specjalistycznym zawodzie;) Mama drugiego stopnia, ale ja jak będę w jej wieku, to może też będę specjalistą do kwadratu?;) Rumuńskiego się w końcu nauczę?



16:56, annablack
Link

Huuu...la mamma się zirytowała:

- Ty musisz mieć nowy telefon!!! Tak dawno nowego nie miałaś.

- Ja nic nie muszę.

 

Kurtyna.

14:40, annablack
Link

Zapomniałam o...(zawsze o czymś zapominam), o swojej legitce rencisty, że mam hu, hu, DOCHODY. dlatego, jak już byliśmy, padre wziął umowę na siebie, co by "spedytorski";) numer mi nie przepadł. Tak, dla zasady. Ale jak on wziął, to, żebym w Orange wybrała (bo On jest tam). Mówię, że w każdej telefonii za trzy dychy można mieć ze wszystkimi zapłacone. Telefonu se nie wezmę, w końcu Wave od Fatamorgany działa, a nawet go jeszcze nie upuściłam, czyli gra muzyka. Jak się skończy (oby nie), kupię se aparat na Allegro, gdybym, dajmy na to, wypas chciała. Ale fon od Fatamorgany to dostateczny wypas dla mnie. Żeby sobie mieć, bo przecież nie gadam. Chociaż...wczoraj zadzwoniłam do Ewci. Długo dojrzewałam, za co dostałam po łbie, ale to nie pierwszy raz. Choć od Ewci chyba pierwszy.

Tak więc numer mam ten sam.

 

Jedziemy do Centrum Ha, a padre: Ale ty masz włosy..Fajny kolor. 

- Kolor? Spójrz na ścianę jaki cień rzucam. Einstein albo...artysta niepokorny:)

 

Pogoda się zmienia konkretnie. W głowie mi się kręci. Uch, mogłoby coś spaść z nieba:).

Wracamy, a padre do la mammy: - Ona zemdlała?

Bo uwiesiłam się na uchwycie pod sufitem i zamknęłam oczy.

Nooo gorąc, a ja Góra Lodowa:))).

14:17, annablack
Link

Yyy. O siniorach już było. Teraz skupiłam uwagę zadrapaniami na udzie.

- Skąd to masz?

- Aaa... tego to dokładnie nie wiem. Jak się kładłam, parę dni temu, to tego nie było, więc w co wkładałam nogę w śnie pozostaje otwarte:))).

06:23, annablack
Link
sobota, 27 czerwca 2015

Trójka to jednak jest to. O każdej porze, jak włączę, coś mi sie podoba. Teraz słucham "Mało obiektywnie" i też mi się podoba. No dobra,o dwudziestej trzeciej może trochę spokojnie, ale klimatycznie.

23:20, annablack
Link

Chyba jestem dziś nietoperzem. Cały dzień przymulona, o 21 poszłam na nasenną kawę – gadkę z mamą. Na dworze miła aura. Ja prawie rozdziana całkowicie, ale nie było mi ani zimno, ani gorąco. Optymalnie mi było. Potem prysznic i chłodne mycie głowy. Tempo ekstremalne, bo ja nie z tych, którzy lubią się namaczać w nieskończoność. Może mam wściekliznę, kto wie. 22:05 wyszłam z łazienki ożywiona i pełna energii. Cholercia, gdyby nie to, co wiadomo, poszłabym gdzieś na imprezę, albo nocne szlajanie się ze znajomymi po mieście.

 

Bardzo mi dobrze. Zdziwko? To ta esemowa huśtawka nastrojów. Co prawda, nie jestem pewna, bo przed chorobą też taka byłam;).

 

A, la mamma zaproponowała, żebym na poniedziałkowy rehab przyszła w adasiach, żeby Małgo zobaczyła, jak te buty stabilizują mnie i sprawiają, że lepiej stoję i pewniej chodzę. Ja jestem za, od tylu lat na rehabie ćwiczę na bosaka, że to będzie miła odmiana. Faktem jest, że nie widać platfusa zupełnie, normalnie, gimnastyka w adidasach...jestem za!

 

 



22:41, annablack
Link

Ha! Padre dotarł do ósmego pokolenia rodziny z jego strony. Moja prababcia mieszkała na Stalowej i miała budkę na Bazarze Różyckiego. Czyli stuprocentowa warszawianka ze mnie. Znaczy, nie, 50%-owa, bo ze strony mamy jestem Scyzoryk kielecki. Mama w liceum przeniosła się do Wawy, no ale scyzorykowa krew we mnie hula tyż. Strach się bać, co? Stąd to zamiłowanie do scyzoryków?:)))

17:33, annablack
Link

Nie dam się sprowokować. Nie dam się sprowokować. Trzeba być mną, żeby nie zrzędzić, że jest do dupy. Co z tego, że jestem młoda, wykształcona dziwacznie, choć konkretnie, ale nie wykorzystam tego, bo nie. Bo los chce inaczej. Bo lubię mieć trudno? Nie lubię mieć trudno, ale coś trzeba powiedzieć,żeby nie wyszło, że ja to mam. A właściwie, ja to nie mam.;)))

 

Na obiad zjadłam pizzę, co niby jest OK, bo chyba przez ten brak ruchu zaczynam chudnąć. Tak, tak, chud-nąć. Nie przyznam się ile ważę, bo wiecie, ja mam słaby wzrok, jak z tego mojego wzrostu w dół spojrzę, to mogę niedowidzieć. Krótkowzroczna jestem w końcu.



16:38, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.