KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2014

Ha. Dostałam nowy zasilacz za ten reklamowany, co padł po trzech miesiącach, a miał gwarancję na dwa lata. Chyżo podłączyłam do Asusika-seniora i podczas gdy Asus junior się ładuje, używam seniora, bo mam do niego słabość, tyle razem przeżyliśmy;).

I oszczędzam nowy zasilacz jeszcze bardziej. Jakby co, za każdym razem, kiedy wykończę zasilacz, będę trupka odsyłać, to mi wymienią na nowy. Gwarancja jest na dwa lata, od 24.III 2014. Z Seniora już prawie wszystkie naklejki zeszły. Została tylko "nvidia GEFORCE" I "Windows7" Bateria jest dead całkowicie, ale nie opłaca mi się w tego lapsa inwestować, bo on żyje, a nie powinien po tym, jakie miał przejścia.

Akcja specjalna trwa. Najważniejsze będzie jutro. Jeśli będzie już można, dam głos jutro wieczorkiem, a mam nadzieję, że w czwartek po południu będzie po sprawie.

17:00, annablack
Link Komentarze (1) »

Rehab nr 10 odbyty. Sama zauważam, że mam więcej siły, nogi mocniejsze, generalnie ta temperatura mi sprzyja i choć nie jest jeszcze tak dobrze, jak było zaraz po powrocie, co zauważyła Dor. to wracam do, a z całkiem innymi kwestiami jest przykładowo lepiej. W Dąbku przecież w ogóle nie stałam, a teraz 10 minut bez specjalnego zmęczenia (hehe, w wieku dojrzewania bym na bank tyle nie dała rady).

Odwołałam rehab z piątku, bo wtedy do doktora W. Przywitać się z nowym lekarzem po trzech latach.

Chyba się kawy napiję.

12:24, annablack
Link Komentarze (5) »

Dzisiaj po 14 się zaczyna napięcie i oczekiwanie. Żeby mi było "łatwiej", Aga na dwutygodniowym urlopie, więc nie mam do kogo się "pożalić". Piotrek wziął urlop, żeby w domu Babci pomagać, bo ja średnio się nadaję. Damy radę. Ufff..da-my ra-dę. Biorę antydepa, więc przed la mammą udaję, że jestem spokojna i wspierająca. Umiem udawać tfardziela, spoko.

Dobrego tygodnia.

08:43, annablack
Link Komentarze (4) »
niedziela, 29 czerwca 2014

Huh. Gorący telefon. Kubek zimnej, trzeciej kawy.

Ewcia, ale ja dopiero wchodzę w ten zakręt, czy już w nim jestem? Bo jak jestem, to się raczej nie wrócę...Załóżmy, że popchnęłaś mnie i już w nim jestem.

I co teraz? Ustaliłyśmy, żeby zacząć żyć tak, żebym za parę lat nie mówiła sobie, że gdybym była jeszcze raz w tym wieku, z tym wyglądem, mogąca to i to, to bym postąpiła tak i tak, tylko żeby od razu zacząć postępować tak, jak bym wzdychała po latach, że gdybym mogła, to bym robiła to czy tamto.

Gorąco mi się zrobiło z samych myśli.

 

Ale to chyba muszę znaleźć drugą taką, żebyśmy mogły konwój robić, bo w kupie raźniej.

Wody się napiję.

 



19:56, annablack
Link Komentarze (5) »

Wszystko najlepszego dla osoby, z którą byłam na tym koncercie.

15:02, annablack
Link

Niepokojąca pogoda. Słońce-chmury-burza-deszcz. I tak w kółko. Neurologia skomli. Obiad stoi na parapecie i patrzy na mnie, a ja nic. W stresie spina mi się wszystko i nie mogę jeść. Dobrze, że Bioxetin działa nieźle, bo nie chlipię, dodatkowych uspokajaczy nie muszę brać. Tylko jeść nie mogę. Za to kawy wypiłam mocne dwie.

 

13:44, annablack
Link

Hej. Lekki niepokój już czuję sprawą, a to dopiero od jutra od 15:00. I cały tydzień.

Aha, z tym, żem utyta, Babciia Zet przesadziła. 55,300. No, jak na mnie - szczupaka, to utyta, ale szału nie ma.

Najlepsze życzenia dla Piotrków. Pochodzę z czasów, kiedy Ania i Piotrek to najpopularniejsze imiona były. Ile ja znam Anek i Piotrków. Trzeba Bieliźniakowi pożyczyć.

10:58, annablack
Link
sobota, 28 czerwca 2014

Już po. Babcia Zet stwierdziła, że utyłam i wreszcie dobrze wyglądam. Warto było czekać te 33 roki, żeby to usłyszeć;).

Ja widzę jeno, że fryzmaster mnie czeka. Ale co nagle to po diable. W kwestii rytualnych postrzyżyn raptusem nie jestem. Łeb mnie rypie, ale jako że od lat;) nie zażywam przeciwbólowych, bo lubię jak czuję, że żyję;), to przetrzymuję. 

A w ogóle to mam bałagan.

 



20:00, annablack
Link Komentarze (3) »

Cze. Dziś mamy imprezę rodzinną. Kilka osób świętuje, będzie 13 osób z rodziny. Mamy specjalny stół plastikowy kupiony chyba jako tzw.konferencyjny. Grosze kosztował, a wszyscy się zmieszczą. W dodatku przez przypadek zaprosiłam do znajomych chłopaka Ani. Kurde, wcisło mi się. Zanim zauważyłam, on przyjął. Nie mogę sprostować, bo nie daje mi się żadnej wiadomości napisać na Fejsie. Laps się dziś dziwnie zachowuje, albo to przez net, który jest dziś dziwny u nas. Jak zawsze, zresztą. Czemu my w ogóle mamy syfostradę? Tylko to tutaj jest, czy byli tani?

Tanie nety, jak tanie kobiety...

 

Dobrego dnia.



10:11, annablack
Link
piątek, 27 czerwca 2014
Przepraszam, mam bardzo zly nastroj. Zjadlam dzis pol kilogramowe opakowanie klusek, 
koncentrat pomidorowy i piec bulek. A wiec frustracja. Swoja droga nie sadzilam, ze 
da sie zjesc pol kilo makaronu jednorazowo. Ale czlowiek mocny jest.:(((
No i ten koles, wegras-Konska Twarz. Czy on mi musial powiedziec ze 
nigdy sie nie naucze tego jezyka? Musial dzis? Przeciez ja to bardzo dobrze wiem, niestety. 
A jako, ze nie daje sie mu przeleciec, to sie msci. Skutecznie. To taki noz w plecy.
Przeciez ja wiem, ze nie naucze sie juz wegierskiego, jesli udalo mi sie przez pol roku
stypendium nie nauczyc. Tepa jestem na jezyki ugrofinskie i tyle. Po pol roku lektoratu z
wloskiego umiem wiecej, niz to po trzech latach. :((((((((((((((((((((((((((( echhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh. to czesc.



 

Masz fajnie, jestes w wawie...No dobra, nie zalezy mi akurat na stolicy, zreszta warszawy specjalnie nie lubie, ale ma te zalete, ze jest w polsce, gdzie ja szybko nie trafie :(.

Stosunek facetow do kobiet na wegrzech??? Hmmm...nie zmienil sie, a wczoraj zauwazylam, ze wykorzystuja sytuacje. Przyklad? Moje kumpele ze stypendium pojechaly do domciu. Zostalam sama i od razu znalazl sie "sponsor", chetny sie mna powiedzmy, zaopiekowac. Sponsor przesiaduje nagminnie w sali komputerowej akademika, teraz tez siedzi obok i sie gapi. Gapienie jest deprymujace, ale lepsze niz "froteryzm" czyli naukowe okreslenie na ocieranie sie. Koles wczoraj szukal kazdej okazji, zeby mnie "przypadkiem" dotknac, albo objac...dziwnie sie czulam i nawet nie umialam powiedziec mu zabieraj lapy, ty zboczencu. Ale dzis siedzi grzecznie, gdyby atakowal, to spadam.

 

Kurwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(Przepraszam, wiem, ze etykieta wymaga, aby najpierw pojawilo sie dzien dobry, co slychac..
.itd.,ale nie mam cierpliwosci)
Dzisiejszy dzien nalezy zaliczyc do wyjatkowo udanych, psiakrew. Wszystko sie rypie,
 a zeby bylo fajniej, to ten misiek, ktory od wczoraj do mnie uderza powiedzial mi dzis,
ze nigdy sie nie naucze wegierskiego. Seksu? Byc moze, bo faktycznie nie chce sie z nim
przespac. I to go chyba boli. Fuuuuuuuuuuuuuuuuuck!!!!!!!! Najgorsze jest to, ze on chyba ma racje. Ja sie nigdy tego jezyka nie naucze. Nie wiem czemu. Mozg mam zamkniety. Rany, jaka jestem wkurzona, przepraszam, ze znowu na Ciebie wypadlo, zebys musiala takie mieso czytac, ale nie mam komu sie niecenzuralnie poskarzyc. Przepraszam:( a.


 

Czyli ciężko też było. Froteryzm? He, he, he, już nie pamiętam. Ale smutno mi, bo trafiłam na maile od śp. Piotrka Duchnowicza. Świat jest bardzo do dupy.



21:10, annablack
Link Komentarze (4) »

O nie mogę, czytam maile, sprzed 11(!) które wysyłałam jakimś znajomym-nieznajomym, bo nawet dziś nie wiem kto to był i rechoczę:

"co slychac w eleganckim swiecie? u nas po staremu. Jutro idziemy z dziewczynami pozapisywac sie na zajecia. Ciekawe,czy gdziekolwiek nas przyjma, bo podobno niechetnie patrza na obcokrajowcow uczeszczajacych na wyklady z czegos innego niz nauka jezyka. Coraz bardziej wkurza mnie tutejsza sytuacja. Siedze w sali komputerowej i slysze za plecami takie texty, ze robi mi sie glupio, bo ci palanci nie wiedza, ze troche slangu juz rozumiem. Zreszta niewazne. Jakis koles, jak mu powiedzialam, ze mowi za szybko i nie rozumiem stwierdzil: Hmmmm...wegrzy to zli chlopcy. I usmiechnal sie z duma. (?!) Kurde, a to a propos czego? Napuszone samce, ktorym sie wydaje nie wiadomo co. Takich gosci zwyklam wgniatac w glebe. Dobra, koncze, bo od testosteronu robi mi sie juz niedobrze. Dzis mi tu jakos cholernie smutno. Chcialabym pogadac z kims normalnym. Echhhh... "

 

albo

 

"hej, dzis strasznie duzo czasu stracilam usilujac dopchac sie do kompa. Zobaczymy jak to bedzie, ale teraz zjechalo sie sporo nowych ludzi i trudno sie tu dostac. Wczoraj nie bylysmy na lynchu-wybralysmy kuchnie i siedem butelek wina. Echhh. Pracuj nad forma pracuj, ja tu sie caly czas obzeram tym ostrym zarciem, ktos bedzie mi musial pomagac, jak bede chciala wlozyc buty.Heheheh. Ciezko mi sie dzis mysli.Koncze, a ty nie mysl tak o mnie, bo ci zaszkodzi:-) anka "

było też tak:

"Hej, nie bardzo wiem co napisac. Smetnie mi jak cholera. W tym tygodniu zaczynam zajecia. Jutro mam pierwsze translatorium,z wegierskiego trafilam do grupy tzw. srodkowej. Nie jest najgorzej, nie jest najlepiej. Mam 4godz. lektoratu w tygodniu, 2 godziny "krajoznawstwa", 2godziny slowotworstwa, no i jeszcze sprobuje sie wkrecic na jak najwiecej wykladow-fakultetow. Zobaczymy, jak to bedzie, ale no jest mi zle po prostu. Nieznosze tlumow, w ogole ludzie mnie wkurzaja, a tu "komuna" 24 na dobe. Cholera. Mam dosc. Niby wciaz wsrod ludzi, a jednak tak naprawde cholernie sama. Bleeee. Znam juz chyba wszystkie miejsca w b-pescie gdzie jest internet za darmo. Nawet ostatnio siedzialam w jakims laboratorium uniwersyteckim, chyba niezupelnie zgodnie z prawem, ale mam to gdzies. Nie wylegitymowali mnie jak na razie. No i ta okropna wegierska mentalnosc. Ja pitole, skad oni sie wzieli?! Wszyscy jacys tacy dziwni. Kobieta dla wegra to jak doniczka na sperme.Polka dla wegierki to wrog. A niech sie bujaja wszyscy. Odprowadzalam dzis kumpla na dworzec. Jak zobaczylam "nasz" pociag, to prawie mi lezki w oczach stanely. Grrrr... ech. Gratuluje warszawy w kazdym razie. :-) a. "

 

i ostatnie:

"Co dobrego? U mnie goraco. W sensie doslownym. Wczoraj bylo 36, czy nawet 38 stopni, a prawdziwa kanikule zapowiadaja na ten tydzien. Nie wiem, co prawda, co maja na mysli mowiac, ze kanikula dopiero nadejdzie. Dla mnie smiercionosny upal juz trwa. W piatek weszlam sobie na taka budapesztenska gorke, Jánoshegy (527m). Bardzo mily spacerek, jak na 36 w cieniu. Coz, jak ktos jest bez wyobrazni, nic mu juz nie pomoze. Dzis natomiast poszlam na koncert na plac Bohaterow. Fajnie bylo do momentu, kiedy trzeba bylo wrocic. Niestety, ulice zamkniete dla ruchu, wiec szlam na piechotke. Dlugo. Od upalu poodparzaly mi sie stopy w sandalach, wiec doznania naprawde szczegolne. Jutro wybieram sie do Pécs (po polsku funkcjonuje chyba pod nazwa Pecz). Jedzie sie 4godziny, ale jesli nie dostane udaru w pociagu moze byc fajnie, bo miasto podobno ciekawe. Aha, wczoraj sprzeniewierzylam sie swoim zasadom i poszlam na dicho. Rrrrany. W zyciu bym nie poszla, ale jedna kumpela wyjezdzala i cholernie jej zalezalo, zebym choc raz z nimi poszla. I poszlam. Powiem tak: nigdy wiecej. To co tam sie dzialo sprawialo, ze mozg stawal w poprzek. Takiego polowania jeszcze nie widzialam. Na poczatku, faktycznie, probowalam drgac (czytaj: tanczyc, w moim wykonaniu) bo bylo kilka rockowych kawalkow. POtem juz klasyczne dicho, wiec usiadlam sobie gdzies na jakims pienku (cala imprezka na swiezym powietrzu), zeby nie wnerwiac innych moja zdegustowana mina. No sie dosiadl. Jakis. Nie mam pojecia co do mnie mowil, ale mowil intensywnie i gestykulowal.Probowalam ignorowac, nie wyszlo. Wiec sie zmylam. Powiedzialam dziewuchom, ze sie przeliczylam, ze to totalnie nie moje klimaty i ze mnie boli. I ze spadam. Jak przebijalam sie przez tlum do wyjscia, jakis gnojek zlapal mnie za tylek. Odwinelabym sie, ale nawet nie wiedzialam komu dac w pysk. Jaki wniosek: ja siem nie nadajem na takie. Ale przynajmniej mialam te przyjemnosc, ze o 3:00 w zenskiej lazience akademika jest juz pusto i nie stwarza sie niezdrowej sensacji. No i spacerek mialam fajny od nocnego. Achhh, dzielnica robotnicza po zmierzchu. To lubie. no to do milego ."



19:38, annablack
Link Komentarze (3) »

Dostałam zadanie od Małgo, że niby trudniejsze- kolejny etap. Stanie na totalnym wyproście i machanie rękami w różnych kierunkach. To mi akurat nie robi, wiem o co chodzi – o wielozadaniowość, ale u mnie i tak się rozbija o wzmocnienie nóg. Wagi nabrałam, a nogi przyzwyczajone do niedowagi;). Tak więc na tym się koncentruję: jak wzmocnię się w staniu, równocześnie wzmocnię plecy. Bo nie można stać w zgarbieniu. Znaczy – ja nie.

W związku z powyższym stałam dziś na baczność/spocznij, co by kolana w wyproście sobą obciążać. Dałam radę dziesięć minut. Jeszcze drugie tyle i na kazaniu w kościele dam radę stać;).

 

Jak wzmocnię nogi to i wsiadanie na rowerek ze staniem na jednej nodze stanie się możliwe.

Jak nogi są mocne, to się nagle okazuje, że zaburzenia równowagi to nie jest clue problemu z chodzeniem u mnie. Bardziej brak siły.

 

A teraz uczę się od nowa arkuszy kalkulacyjnych. Nie będę płacić za kurs czegoś, co kiedyś chyba trochę umiałam.



15:31, annablack
Link

Odwołałam rehab. Zawsze mi głupio, kiedy muszę odwołać, najbardziej przed sobą. Kiepsko się czuję. Proch mnie przymula o tyle, że nie wyję, nie niepokoję się (takie wrażenie sprawiam), ale to nie znaczy, że mi dobrze.

Oż kuśwa, całkiem nie znaczy.

Za tydzień ja do doktora. Ale to praktycznie mam teraz gdzieś.

13:41, annablack
Link Komentarze (2) »

Sprawdzam lapsa. Bluetooth chodzi, a przy okazji sprezentuję w jaki sposób wyrobiłam sobie muskuły;) na wózku. Przez pierwsze dwa tygodnie  działała tylko druga, dalsza dla mnie winda. W czasie pierwszych dwóch tygodni w życiu na wózku 24/24h to był konkretny dystans. Mieszkałam w 348. Fajna miejscówa.

Dobra, pościelę łóżko wreszcie.

09:47, annablack
Link

Chyba ten tydzień bezkompowy bardzo mnie zmienił. Wydawało mi się, że bez kompa nie mogę. A po co mam nie móc, skoro ładnie zdany egzam z trudnego języka nic w świadomości i tak nie zmienia. Dobrze, że biorę te antydepy, bo sytuacja w najbliższych dwóch tygodniach średnia. Nawet boję się pisać.

Z bloga też chyba powoli wyrastam. Tak piszę, ale właściwie po co? A no tak, bo nie pracuję, to coś robić trzeba. Dobrego.



08:17, annablack
Link
czwartek, 26 czerwca 2014

Hej ho. Jestem już z nowego lapsa. Kilka rzeczy mi się nie podoba, do kilku muszę się przyzwyczaić, ale laps jest laps. Dobrze, że jest. Asusik, of course. No lubię, mam słabość.

 

Z żadnych prac, do których się zgłaszałam mi nie odpowiedzieli bo uwierzyłam Inti, że jak napiszę, że mam orzeczenie, to nie będzie źle, no bo generalnie dla pracodawców to nie jest złe. Ale chyba to jest złe. Rzecz w tym, że już nie mogę kłamać, że nic mi nie jest, jak przez osiem lat ściemniałam. No sorry, tak się głupio szczerzy, ona nie może być chora.

A, nie chce mi się o tym myśleć. Może za głupia po prostu jestem. W ten sposób myśleć mi wychodzi stuprocentowo.

 

Przedwczoraj po...trzech (?) latach wróciłam do antydepów. Przestałam brać te, co mi neurolog zalecił jakby z urzędu: Masz sm, to bierz antydepresanty, bo inaczej nie dasz rady. No niby racja, niewiele osób ma łagodny przebieg tego cholerstwa (20% pracuje po dwudziestu latach choroby?) Ja przestałam brać, bo czułam, że już mi nie pomaga, a przedwczoraj za namową la mammy zaczęłam znowu. Mam oczyszczony z syfów organizm, więc i działanie jest szybsze i mocniejsze. Nie mam teraz specjalnie dobrego psychicznie czasu, a proch zadziałał jakby 'z biegu'. Jestem spokojna, nie muszę dobierać jakichś uspokajaczy, po prostu, jak na mnie, jestem wyciszona

 

Wczoraj chodziłam. Niedużo, ale więcej niż wpisał rehabilitant z Dąbka w wypisie. Wpisał mi, że mogę przejść 30 metrów, przeszłam siedemdziesiąt pięć.

 

To jeszcze nie tyle, ile chcę i nie w sposób, w jaki chcę (zatrzymywałam się, żeby się spionizować), ale wzmacniam nogi, stojąc na czas i mięśnie grzbietu mostkami też.

 

No i tyle. Jutro rehab nr 9 chyba. Jak nie piszę na blogu, to kurde, muszę w kalendarzu mazać.



20:41, annablack
Link Komentarze (7) »
wtorek, 24 czerwca 2014

Cześć. 8,5minuty stanie baczność-spocznij jedno kolano zgięte, drugie wyprostowane. Zęby myję bez opierania się o umywalkę. Zmotywowało mnie to, że jest gorzej niż po przyjeździe, co z tego, że od razu wlazłam na trzy tygodnie do mocnej nauki. To wobec tego teraz cisnę fizis. Wzmocnienie mięśni posturalnych pomoże mi nie tylko trzymać się na wózku, ale zbliżyć mnie do chodzenia. PTSR dziś puści przelew, jutro pewnie sklep będzie miał. Spoko, ale teraz mam zmienione mocno bytowanie. Siedzę tylko na dole staram się wcale nie opierać. Aga zażartowała, że ona by tak nie mogła, a ja próbuję cho.ć trochę tak i już widzę pozytywne efekty.Nie tęsknię specjalnie, bo mam co robić. Dobrego dnia.

08:39, annablack
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 czerwca 2014

Byłam z rodzicami w centrum ha. Specjalnie zobaczyć jak mi było w tłumie zdrowych ludzi siedząc na wózku. Nie powiem, żeby było mi dobrze, bo nikomu w takich okolicznościach nie jest dobrze, ale nie patrzyłam na ludzi, dałam nawet radę bez okularów przeciwsłonecznych, żeby być niewidoczna. Wjeżdżałam wszędzie, żeby ćwiczyć manewrowanie między wieszakami i sprawdzić na ile dostosowane są miejsca publiczne.. Zresztą la mamma mówiła, żeby utrzymać rozrośnięte bicki;) po Dąbku to muszę jeździć. Łykniętą miałam jedną różową w dawce dziecięcej i dało radę. Po...godzinie (?) moje plecy zaczęły płakać. Ja i tak mam na prośbę "wysokie" oparcie, w końcu to tak zwany wózek aktywny, a raczej teraz półaktywny. Mięśnie pleców muszę wzmocnić. Nie mówię już o chodzeniu, bo coraz mi dalej do chodzenia, ale żebym dała radę się utrzymać w wyproście na wózku.
Pan Zoltán nie odpowiedział na mojego maila, w którym mu napisałam, że mam sm i teraz raczej nie przylecę do Budapesztu, ale później kto wie. Nie sądziłam, że to go przerośnie. Ale może po prostu jest zajęty. Edit też to bardzo zaskoczyło. Taka niepełnosprawna, a mózg jej działa że ho, ho;).
Na ukoronowanie wybycia w miejsce publiczne na pasikoniu kupiłam sobie torbę, żeby móc starą, podartą wyrzucić i dostałam w prezencie od la mammy koszulkę z czarnym jamnikiem i napisem F**CK YEAH!   Następnym razem na wózek tak się wystroję. Zresztą - niebieska, to do oczy pasuje, jeśli się nie zasłonię słonecznymi.
Wczoraj kupili mi laptopa z subkonta, fakturę mają, mój wniosek mają, to teraz tylko ktoś się wyrwie i podrzuci do PTSR. A ja czekam, aż PTSR będzie chciał zapłacić. A na razie padre mi pożyczył, bo la mamma swój oddała do naprawy.


17:40, annablack
Link Komentarze (7) »
sobota, 21 czerwca 2014

Hej. Dzień dosyć masakryczny. Jest mi wszystko. Próbuję ćwiczyć, ale no, no, no. I co pan zrobisz? Dziś żadnych ćwiczeń. Po prostu nie mogę.

Już mamy lato.



13:09, annablack
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 czerwca 2014

La mamma pożyczyła mi swojego lapsa. No bo ile można czytać?;)

Edit do mnie napisała, że piszą do niej gratulując, że tak szybko mnie nauczyła;)

Nie wiem, czy C2 to o mnie, chyba się pomylili, bo

 

C2

Proficient

Osoba posługująca się językiem na tym poziomie może z łatwością zrozumieć praktycznie wszystko, co usłyszy lub przeczyta. Potrafi streszczać informacje z innych źródeł, pisanych lub mówionych w sposób spójny, odtwarzając zawarte w nich tezy i wyjaśnienia. Potrafi wyrażać swoje myśli bardzo płynnie, spontanicznie i precyzyjnie, subtelnie różnicując odcienie znaczeniowe nawet w bardziej złożonych wypowiedziach.

A ja dostałam, że poziom C2 - advanced. No to advanced, czy C2?

Chyba napiszę pytanie mailowe do Edit, czy to przypadkiem nie miało być C1 (tego raczej się spodziewałam i w poziomach biegłości językowej advanced to właśnie C1. Ktoś się pomylił, la,la, laaa...

23:37, annablack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.