KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 30 czerwca 2012

'Ania, gulasz wołowy za 2,59 w [gdzieś tam - wyłączyłam się]!' A co mię to? Całą ofertę jakiegoś tam super-hipermarketu usłyszałam przez ścianę. Jak poszłam na dół odgrzać sobie na obiadokolację gołąbki od babci Z., a potem obejrzeć Fakty, to...usłyszałam, że babcia E. robi sobie ze mnie przyjaciółkę do gadania i przeprasza. A ja Ją tylko pochwaliłam, że 'ma gadane'. Powiedziałam, że  niech do mnie mówi ile chce, bylebym tylko nie musiała odpowiadać. Słuchanie setny raz tych samych anegdotek z życia babci też jest OK, bo wiem, że jest jej to potrzebne. I przypominanie jaki dziś dzień tygodnia, albo uświadamianie jaka jest pora dnia, ale czuję pewien niepokój. My wszyscy będziemy się tak starzeć? Czy to przez to, że babcia nie stara się niczego zapamiętać bo wie, że jej przypomnimy? Ech. Dziadek, chociaż starszy od babci sporo jest jakiś sprawniejszy fizycznie i intelektualnie. Wydaje mi się, że to genetyka, ale przede  wszystkim chęć życia. Babcia po skończeniu osiemdziesiątki stwierdziła, że teraz się już POWINNO umierać i czeka na to. Już  drugi rok. Siedzi w fotelu patrząc na świerk za oknem. A dziadek chodzi codziennie na ich działeczkę, żyje aktywnie, choć chyba sześć lat starszy od babci. No dobra, żołnierz, więc ma kondycję, ale...

Smutno się robi, że niektórzy tak przeczekują życie. Przecież...dostali czas, żeby cokolwiek: czytać, oglądać, słuchać...próbować pisać...a nie mówić, że już się nie podpisze. Babcia nie ma żadnej śmiertelnej choroby poza życiem i tak mi przykro, że jest taka..Zawsze się zastanawiam jaka ja będę jeśli dożyję starości. Nie chciałabym zredukować używania mózgu.

21:14, annablack
Link Komentarze (5) »

Nie mogę myśleć, tak mi gorąco, więc nie piszę książki. Leżę i zdycham, a babcia przez ścianę cały czas do mnie mówi. Już nie mogę. Nawet czytać mi się nie chcę, powrócę do życia jak się ściemni, jak wampir.

13:02, annablack
Link

Cześć. Uwielbiam jak jestem budzona w wolny dzień o siódmej rano (Babcia w drzwiach i : Spiiisz?). Jak się nie ruszam, to najczęściej śpię. Wstałam przed dziesiątą i usiłuję zrobić zamówienie, bo nic nie ma do żarcia. Grrr.

Update:

Piotrek jedzie do Tesco, a ja dziś piszę, bo w takim upale tylko na tyle mnie stać...

Dobrego Wam.

10:45, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 czerwca 2012

I nareszcie wieczór po zastrzyku. Nie obyło się bez zdarzeń dodanych w gratisie. Dwa wkłucia w bok uda, obydwa w nerw. Noga mnie jeszcze lekko boli po tych akcjach. Ale... taki lajf. Nie napisałam ani słowa, bo po rehabie świętowaliśmy Piotrka. Się usprawiedliwiam, co? Jutro będę pisać, jak na dworze będzie milion stopni. I bębnić też będę. Położę się już z włoskim w uszach. W końcu trza zgłębiać język mistrza Europy;)

20:40, annablack
Link Komentarze (3) »

Pięknie jest. Jeszcze dziś pomyślałam sobie: żyję. Żyję, a wcale nie musiałam. To już jest dar. Życie jakie dostałam ma pewne gratisy, ale jest, a wcale być nie musiało. Kiedy sobie człowiek to uświadomi, to tak jakoś lepiej. Wszystkiego najlepszego Piotrkom. Ja już swojemu pożyczyłam:).



13:34, annablack
Link
czwartek, 28 czerwca 2012

Jak jest dobry mecz, to ja go nie oglądam, bo czuję się jak zwykle. Cóż życie. Zdecydowałam się oszczędzać, co bym dała radę się rehabić na 14 rehabie (tak wyliczam, bo mam opłacone na razie dwadzieścia kolejnych-tak dwudziestkami kupuję). Mecz oglądam z netu i powiem  tak: FORZA ITALIAAAAAAAAA! Teraz skojarzyłam, że moje trzy książki językowe Pawlikowskiej mogłabym  nazwać półfinałowymi: jakie języki wybrałam? Włoski, hiszpański  i niemiecki. Potem wezmę niemiecki, żeby było całkiem od czapy i nie podobne do włoskiego. Muszę te dwa romańskie oddzielić, coby mi  się  nie mięszały.

Widzisz Pives, widzisz? Dobrze być za Włochami. Malutcy są (poza Buffonem;)), krótkie nóżki, to im się szybciutko biega, n'est-ce pas?:)

Nie powiem ile wydałam na książki w Weltbild, bo mi wstyd. Ale mają ofertę książki na lato po 9,90 i...trochę kupiłam. Poza tym 'Grzmot ciszy' i jeszcze inną do myślenia na Allegro. No co, każdy ma jakieś słabości.

22:37, annablack
Link Komentarze (5) »

Ha. Pranie ręczne zrobione, pokój częściowo posprzątany, na bębnie odbębnione, z Monią godzina o książkach przegadana;), spaghetti bolognese zjedzone. Książkę miałam sobie kupić, ale nie mogę się zdecydować. Pierwsze pół dnia, może jakoś do 14:00 fajne. Ciekawe jak będzie dalej. Zaczęłam sprzątać? Prać ręcznie? Znak, że coś fajnego się zadziało. Chociaż przez chwilę:). Spać mi się chce, ale jeszcze się trzymam.

16:18, annablack
Link Komentarze (1) »

Cześć. Piter od wyjazdu rodzicieli w momencie kiedy wchodzę do kuchni zrobić sobie kolację momentalnie znajduje się  przy mnie, łapę na lodówkę i: idź, ja ci zrobię! Tym sposobem moja kolacja wczorajsza to 6 kanapek  z szynką plus "Danio". Chciał sprawdzić, czy mi tyle wejdzie (ja sobie robię dwie). Weszło. Dziś włażę na wagę, czy dieta tucząca działa. Wynik? 50,5. Mówię im wszystkim, że dla mnie, nieruchawego leniwca ćwiczenia fizyczne trzy razy w tygodniu, sumiennie, już ósmy miesiąc to na serio dużo. "Muły" mi nie wyrosły na szczęście. Ja jestem "przedwojenna". Dla mnie kobieta powinna być delikatna, ale  - co kraj to obyczaj i "nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba".

"I kto to mówi? Kupiłaś sobie sexy sukienkę? Nie! Spodnie trekingowe z teflonem. Całkiem mało kobiece." Oj tam, były śmiesznie tanie i wzmocnione na kolanach. A ja przecież ciągle upadam.

Dobrego dnia. No i znowu Hiszpania, co? (Mówię o piłce, nie warunkach pogodowych)

11:24, annablack
Link Komentarze (2) »
środa, 27 czerwca 2012

One są za dobre, obie - jak się okazuje. Trzymałam kciukasy z Portugalię, która,  dla odmiany pokazała się z dużo lepszej strony niż Espania. Ale jak przyszła dogrywka, w której nic się nie dzieje,  przesiadłam się na zerkanie w necie. I tyle.

23:13, annablack
Link Komentarze (2) »

Usłyszałam dziś: nawet jeśli czujesz się kiepsko, przyjdź na ćwiczenia, niech będzie ciągłość. Bozia daje, że jeszcze na rehab mam (dzięki aniolkom;)), więc chodzę. Ostatnio jest gorzej i tylko jedno podparcie mi nie wystarcza (ściana), więc dziś od samochodu do gabinetu szedł ze mną Piotrek. Nie ćwiczyłam równoważnych, bo w takim stanie je ćwicząc zagrażałabym sobie i innym (człowiek-demolka). Jestem trochę słabsza, choć Małgosia nie zauważa większych różnic. Niektóre rzeczy nawet, całkiem z zaskoku, wychodzą mi lepiej (na przykład kopy wyprowadzane z dwunożnego klęku). Martin zasugerował,  żebym kupiła sobie taką podwieszaną gruszkę do boksowania. Jasne:  to ja jestem romantyczna dziewoja lansująca się na pisarkę, czy zbuntowany nastolatek? Bęben już mam, to jeszcze grucha do boksu?

18:39, annablack
Link Komentarze (5) »

Jezusicku, Babcia rzyga.

Na bębnie włączonej pralki 5V. Sprzężenie po tej naszej powodzi. Piotrek ładował pralkę w gumowych rękawiczkach.

Do mnie doleciało właśnie zmęczenie po rehabie. Nie mogę iść spać, bo za ścianą chora/zatruta babcia.

Aj...

13:35, annablack
Link Komentarze (4) »

Ale miałam masaż! Pierwszy prawdziwny, u specjalisty. Małgosia zaordynowała mi po ćwiiczeniach najpierw masaż "bolesny": leżałam  na brzuchu i przez tą dziurę w stole rehabilitacyjno-masażowym mówilam: Dobrze, że mam taką odporność na ból, bo prawdę powiedziawszy powinnam teraz się drzeć [uśmiech przez zaciśnięte zęby]. 'No widzę, masz ekstremalnie spięte szyję i ramiona.'
No a potem  przyszedł pan masażysta. Robię się czerwona jak sobie to przypominam. Małgosia poprosiła dla mnie m.in. o lędźwiowy odciinek kręgosłupa. Czyli tyłek tyż. Jak sobie uzmysłowię, że mnie obcy facet po tyłku gładził, to mi trochę głupio. Wyobrażałam sobie, że to kto inny. No co? W życiu się nie przyznam kto. Ale Martin jest super człowiekiem, fachowcem w tym, co robi i z tego miejsca bardzo go pozdrawiam:).

12:58, annablack
Link Komentarze (1) »

Napisało do mnie moje alter ego z Facebooka, Anna Katarzyna Bartuszek, blondynka, niebieskie oczy, obecnie na praktykach w spedycji międzynarodowej, z Warszawy...Ładna jest, skubana. Ona jest ładna, a ja piszę książki:). Jak jej odpisywałam, czułam się jakbym pisała do siebie. Do tej pory myślałam, że jedyne Bartuszki w Wawie, to moja rodzina, a tu taki zonk. Przecież nie mam na nazwisko Kowalska, najpopularniejsze w Polsce... Ma nawet drugie imię takie jak ja...źle mi z tym. Miałam nadzieję, że jestem wyjątkowa;D.

Dobra, przeżyję to. Spadam na rehab - może dam radę.

08:23, annablack
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 czerwca 2012

Miałam obejrzeć bajkę, żeby się odmóżdżyć, ale zanim włączyłam, zasnęłam. Jutro rehab nr 13. Konsultowałam z mamą, bo nie wiem, czy w obecnym stanie powinnam ćwiczyć. żeby sobie nie zrobić gorzej. Jeśli będę się czuła na siłach, to pójdę w myśl tego, co mówią dziewczyny: próba ruchu już jest ćwiczeniem. Mama ma doświadczenie m.in. w rehabilitacji neurologicznej, pracowała z dzieciaczkami chorymi neurologicznie i jak coś się w pogodzie zmieniało, to cały oddział płakał, że coś boli, że jest  "buuu" i mama twierdzi, że jeśli się nie czuję, to żeby nie iść, że neurologia jest bardzo czuła na zmiany pogody. Że jest czuła to widzę. Dziś tak wieje, że bałam się Dudka wypuścić na dwór. Jeszcze go zwieje, przecie on 5 kilo waży...

Zobaczę co będzie, jeśli faktycznie nie dam rady przyjść na rehab, to rano odwołam, ale liczę, że tak źle nie wyjdzie.

Idę rzucić się pod prysznic.

21:34, annablack
Link Komentarze (2) »

Najlepsze rzeczy rodzą się w bólach? Ale mnie nic nie boli. 5h, żeby napisać dwie strony? No bo tym razem się staram: używam wyrazów i takie tam. I wszystko byłoby git, źebym nie zgubiła ściągawki scenariusza. Tematyka wymaga skupienia się na merytoryce, a nie uknuciu, żeby to ładnie po polsku brzmiało. Do miłego. Włączę sobie jakaś bajkę.

16:27, annablack
Link Komentarze (1) »

Żyję, żyję. Po prostu czasem trzeba się schować, żeby dać sobie szansę na regenerację i pisanie o czymkolwiek nie zdaje wtedy egzaminu. Aha, dalej mam brać zastrzyki. Bo co ma pani do stracenia? -spytał retorycznie doktor. Dziękuję za rozmowę wieczorową porą:). Dobrego Wam.

09:38, annablack
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 czerwca 2012

Cześć. Myślałam, że we wakacje blogi umierają, ale jak mi blox powiedział ilu miałam gości w zeszłym tygodniu, to się mile zaskoczyłam. Węszę jakiś podstęp, ale OK, mnie się to w sumie podoba. Trza by tylko popracować nad jakością przekazu;). Aha: znów postanowiłam nie włazić na stronę z linkami blogów osób chorych. Bo trochę się zirytowałam. Właściwie irytuję się ciągle, jak widzę moje słowa z bloga żywcem ściągnięte na inny blog i umieszczone jako własne. No niby powinno mi to podbijać bębenek...ale ja się trochę wstydzę. Albo dyskusje o moim blogu u osób, które w życiu się nie przyznają, że go czytają. Bo zostałam skasowana z listy blogów "czytanych". Trochę szczeniackie, nieprawdaż?

Aha. Dzisiaj wracam i piszę. Bo tak. Jak się tak będę opieprzać, to Zwidok part two nigdy się nie narodzi. Nawet jakbym miała pisać głosem, bo się ręcznie telepię.

Dobrego tygodnia:).

08:02, annablack
Link Komentarze (9) »
niedziela, 24 czerwca 2012

Wieczór. Fajny. Tak sobie dziś pomyślałam, wymieniając maile (ale w tym przypadku czynność jest nieistotna, po prostu zaznaczam kiedy pomyślałam), jak wielu ciekawych, fajnych ludzi tu poznałam i właściwie, jeśli tylko się chce, można mieć przez ten internet kontakt z tyloma wartościowymi ludźmi. Chyba mam farta w życiu, bo przyciągam mądrych życiowo. A najmądrzejsi są ci, co uważają, że oni wcale mądrzy nie są, tacy mi imponują, bo to nie kokieteria, tylko życiowa umiejętność obserwacji i wyciągania wniosków.

Jutro rehab nr 12. A mi się nie chce (?) spać.

22:42, annablack
Link Komentarze (1) »

Złota myśl z Grupona, z jakiejś oferty liposukcji: GDZIE SZCZUPŁY BRZUCH TAM PRZEWAŻA DUCH! Ryknęłam w te słowa w kierunku Bieliźniaka, który przyniósł mi kolacyjne kanapki z komentem: Bo ty sobie robisz takie odchudzające!

To będzie moja złota myśl:D

GnR dzisiaj.

19:15, annablack
Link Komentarze (1) »

Niech za motto mojego opalania w cieniu służy kawałek  następujący

Musiałabym  siedzieć na betonie, nie na balkonie. A aż tak mi nie zależy. Dla endorfin zjadłam Snickersa.

17:43, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.