KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 30 czerwca 2011
Dostałam odpowiedź od jednego z wydawnictw, że wstępnie są zainteresowani wydaniem knigi nr 2. Zależało mi na zachowaniu praw autorskich, żeby, jeśli moje wydawnictwo da mi wreszcie wiążącą odpowiedź (czekam - nawet na odmowną - już prawie pół roku) i będą zainteresowani wydaniem, żebym mogła to zrobić. Ale, żebym mogła zachować prawa, musiałabym ją współfinansować. Poprosiłam o wstępne wyliczenia i zobaczymy. A może w międzyczasie Trio będzie chętne.

.......
Właśnie dzwoniła Ewcia, a ja śpiesząc do telefonu przewróciłam kubas wody na moje ciuchy i podłogę i zamiast gnać do telefonu zaczęłam gnać do szmaty....
18:29, annablack
Link Komentarze (4) »
Jutro będę całować świt...


16:40, annablack
Link Komentarze (1) »
Hej ho!
La mamma mnie zawsze super pozytywnie nastraja i mija strach. Jako lekarz, z urzędu, stwierdziła, że mój stan zdrowia pozwala i już się o mnie nie boi czy dam radę wyjechać. I ja też mam się nie bać. No to się nie boję.
Dobrego dnia Wam.
12:03, annablack
Link Komentarze (3) »
środa, 29 czerwca 2011
Powinnam pojechać po tę kartę EKUZ. Oni wszyscy już mają. Zaczynam się bać, że jak wyjadę, to coś mi się stanie. Cholera. Czy to już schiza?


23:20, annablack
Link Komentarze (6) »
Jestem spakowana. Pierwszy raz użyję niedużej, ale pojemnej milutkiej walizeczki na kółkach, którą kupiłam sobie onegdaj, na Allegro, jak miałam jechać w delegację na Węgry i do Rumunii. To był mniej więcej ten czas, tylko trzy lata temu, jak jeszcze pracowałam w spedycji. Bałam się wtedy tego wyjazdu, bo akurat lato było upalne, a na Węgrzech pięć razy bardziej, niepewnie się czułam szczególnie oceniając moje ujemne warunki wytrzymałościowe wtedy i to, że zbliżał mi się rzut, a kroiło się bardzo dużo przemieszczania po mieście i przyległościach. Rzut wykluł się na dzień przed wylotem, ja zmuszona byłam przyznać się do esemu, no i potem już była zdrowotnie równia pochyła. I koniec fajnie zapowiadającej się kariery spedycyjnej.

A teraz odważnie biorę tę samą walizkę, w garść polisę na wypadek zaostrzenia choroby przewlekłej (tfu, tfu) i nastawiona jestem, żeby się niczego nie spodziewać.
21:12, annablack
Link Komentarze (10) »
Zaliczyłam kolejną pracę domową. Jeszcze trzy.

Dziś jestem słabsza i zastanawiam się, czy to stres przedwyjazdowy, czy zagrożenie utratą pracy. To taka mobilizująca utrata. Żebym przyśpieszyła z działalnością. Ale najpierw muszę się wykształcić. W kwestii pracy zasugerowałam, że jakby co, mogę pracować wolontarystycznie. Związałam się z Neuro-witą. Chociaż nam tak nie wychodzi. Ale czy porzuca się dziecko dlatego, że jest kalekie? No właśnie.

Przy takim dniu jak dziś boję się wyjazdu, ale wtedy tym bardziej chcę iść zaparte i wyjechać, żeby sobie coś udowodnić.
17:02, annablack
Link Komentarze (3) »
Cze. Nie mogłam wstać prawie do dziewiątej. Późno poszłam spać wczoraj, pranie przedwyjazdowe, no i jakieś stresy pracowo-fundacyjne też były.
Pakuję się, pakuję- myślę, że wyjazd teraz da mi pozytywnego kopa do tematu działalności. Aha, w końcu września kończy mi się renta. Muszę wystąpić o przedłużenie. Gad jest aktywny, dowód - rzut, więc zabezpieczenie mojej przyszłej działalności rentą byłoby wskazane. Ja chcę już opuścić Wawę i nie myśleć o ciężkich tematach, bo zeświruję.
11:07, annablack
Link Komentarze (7) »
wtorek, 28 czerwca 2011
Ech. Fajnie mi. Poleciłam dziś komuś zarodki na wzmocnienie:). Aha i u fryzjera dowiedziałam się o potencjalnym dojściu do osoby, która często jeździ na trasie Niemcy-Warszawa, zatem o ile Fumaderm okaże się u mnie skuteczny, miałabym komu przekazywać recepty.

Jutro powinnam dostać zarodki, które kupiłam "w hurcie" w internecie. Nie wiedząc, czy takie cudo można dostać w moim sklepie w ilości satysfakcjonującej, rzuciłam się jak łysy na grzebień i kupiłam w necie dziesięć sztuk - tych dużych, Kupca. Na razie jem Santé (wszystkie jakie były w sklepie, czyli cztery zgarnęła dla mnie mama). Jedną paczkę opycham w dwa dni, ponieważ jest to z założenia kuracja wzmacniająca "uderzeniowo". No i tak, zaiste, działa.
Uderzeniowa barwa herów, uderzeniowa ilość zarodków, wiesiołka, lnu (ale zachowując bezpieczne proporcje)... ja chyba nie umiem delikatnie;).

A, właśnie zauważyłam, że po prawej stronie czaszki, na wysokości około nadusznej mam grzywę do potrząsania. I to taką drapieżną, co w oczy wchodzi. Fajoska. Nawet specjalnie się nie przyglądałam, jak fryzmasterka mnie strzygła. Wiem, że jest dobra, to co mam jej na ręce patrzeć.

Dobrego wieczoru, a ja poknuję czego mogę nie wziąć:D
22:45, annablack
Link Komentarze (13) »
Jestem.
A tak Black robiła sobie sesję super furą Bieliźniaka powracając z postrzyżyn. Opel Astra rządzi. Już niedługo chyba będzie można występować o żółtą rejestrację;). Dla antyków. Ale jest fajny, no:D. Fajny kierowca to i samochód, no nie?:)))

Heh. Pani fryzmasterka chciała na całkiem krótko, ale powiedziałam jej, że mi szkoda. Niech się najpierw nacieszę halogenowym blondem, zanim skróci mnie zasadniczo:D.

Czuję się ok. Wrzuciłam kilka rzeczy do pralki. Jeszcze dwa dni mam na pakowanie, to z palcem w nosie. A w tak zwanym międzyczasie do piątku włącznie przyśpieszona kuracja wzmacniająca zarodkami.

Postanowiłam wziąć mało rzeczy, najwyżej będę w kółko prać, ale to noszenie ton ciuchów męczy. Teraz węzmę mało, cienkie, krótkie i przewiewne. Wakacje w końcu. No  i jeden sweter może.

P.S. Ciekawe na czym wreszcie się skończy. Ych, znam siebie jak zły szeląg...
15:10, annablack
Link Komentarze (9) »
:) Zarodki swoją drogą, ale wczoraj wieczorem poprosiłam Jana Pawła II, żeby mi pomógł. Że nie muszę wyzdrowieć, ale chciałabym mieć na tyle zdrowie, żebym mogła pojechać na wakacje. Prosiłam o ręce i nogi. Poczułam w nich wczoraj mrowienie, a dziś...jepiej mi:). Gdyby w piątek było tak jak dziś, to jadę, bez kitu. Co dwa lata wyjeżdżam, tak jakoś wychodzi, ale jeśli już się uda wybyć, bardzo się cieszę.
Jestem dobrej myśli i będę dalej prosić Jana Pawła II o pośrednictwo.

Na 10 jadę do fryzmastera. Jak wrócę to opowiem jak było, ale szykuję się na długie posiedzenie - cięcie plus farba.

Narka.
08:43, annablack
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Ej..walnęłam w siebie zarodkami. Zjadłam 3 razy dziennie po 10 łyżeczek. Tak z rozpaczy. niech coś się zadzieje. No i nie chcę wymyślać, że się stało Bóg wie co,  ale jakoś mi tak żwawiej. Ciekawe, czy do piątku mnie kopsnie do przodu. Na wszelki wypadek zaczęłam się pakować. A nuż widelec?
22:31, annablack
Link Komentarze (9) »
Pożyczyłam kredytową i załatwiłam temat płatności. jak nie chcą, to nie chcą. Widać Polakom nie ufają. To trochę rasizm, n'est-ce pas?
 Jak tylko dojdzie lek, to uruchomię kolejną podstronę. Myślę, że to będzie ciekawe, zważywszy na wysokość miesięcznych kosztów (mniej  niż interferon, o nowoczesnych drugach nie wspominając) i na mało groźne skutki uboczne. Wiecie, oczywiście, można czekać. Można czekać, aż dopuszczą w Polsce, ale to kilka lat zejdzie. Jestem ciekawa jak będzie.
A co do wyjazdu: jak mnie najdzie spontan w przypływie sił wewnętrznych, wezmę jedną miniówę, szorcięta, ze trzy tshirty, no i mykam z nimi.
Oj tam. Wszystko się złoży tak jak ma być.
20:09, annablack
Link Komentarze (4) »
Miałam tłumaczenie wrzucić, ale lewa już wcale nie chce pisać. Kurde.
19:36, annablack
Link
O, co mi wskoczyło na bloga. Heh. może sobie feromony kupię, ehehheh.
18:39, annablack
Link Komentarze (5) »
Odesłałam kolejną pracę domową. Ze trzy dni nad nią siedziałam. Teraz już letko nie będzie.

Od rana nie wchodzę na komunikatory. Chcę się skupić na tym, co robię. Staram się nie myśleć o wyjeździe. jak dam radę, to wyjadę, ale dziś ...nie widzi mi się. Bardzo mi się nie widzi.
Apteka chce, żebym płaciła teraz kartą kredytową. Odpisałam, że ja wolę Pay Palem, albo zwykłym przelewem, bo nie mam kredytowej, tylko debetową. A oni milczą.
Przecież napisali, że można tak płacić. Dlatego ich wybrałam. Może Polakom nie wierzą? Ych. To mi tylko ciśnienie podnosi, a rączki też mało zdatne do pisania dziś. Psia kostka.
18:34, annablack
Link
Zakręt emocjonalno-myślowy.
Znalazłam kuriera na www.taniewysylanie.pl. Ich podwykonawcą jest UPS. Dzięki dobrej umowie wzajemnej za wysyłkę kurierską zapłaciłam 60zeta. Mam dostać potwierdzenie na maila, że dostali receptę i wtedy będę płacić.
Czuję się niepewnie, mama powiedziała, że nic mi nie będzie radzić, bo we mnie nie siedzi. A z boku się mądrzyć to bez sensu. A ja usiłuję sobie odpowiedzieć na pytanie, czy czuję się aż tak źle. Czy jakby co, dam radę. I nie umiem zapewnić sama siebie, że dam. Dziś nie dałam rady pójść do sklepu - kobiety kupiły mi zarodki- nareszcie. Mama wzięła wszystkie, które były - cztery paczki. Jak one mi smakują!
Chciałabym mieć sen znaczący, który mi podpowie co robić. Wiem, że ciuchy nie uprane, no ale to można nawet na miejscu...
Olo dzwonił. Fajnie.
16:18, annablack
Link Komentarze (1) »
Hm. Zdaje się, że próbuję złapać osiem srok za ogon. Pośpieszyłam się. Przecież teraz mam zacząć brać kwas fumarowy. Kupić i zacząć brać. Żeby przed wyjazdem już mieć lek musiałabym kupić usługę kurierską z dostawą do Niemiec na jutro rano (sześć stów), a i tak nie wiem, czy niemiecka apteka zgodziłaby się równie szybko odesłać mi DHL-em lek. No i nie wiem ile szedłby przelew, bo od tego uzależnione jest przysłanie mi drugu. Przed pierwszym lipca załatwienie tego ma marne szanse, a ja chcę jak najszybciej zacząć łykać, żeby mi kolejny rzut nie wystąpił. Chciałabym móc jak najszybciej się poprawić, to może dałabym radę śmignąć w końcu września na kilka dni do zaprzyjaźnionej pani z Francji.Jeśli trafiłabym ekstra tanie bilety lotnicze
08:01, annablack
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 czerwca 2011
Mama zawiozła mnie do kościoła. Hurra. Tym razem bym tych moich 800 metrów (A może 600?)nie przeszła. Zastanawiam się, czy to może aktywna detoksykacja organizmu mi tak nie pogorszyła. Czytałam, że przy odtruwaniu może się tak stać.
Mama namawia, żebym jechała z nimi na wakacje. Początkowo zarzekałam się, że w życiu. Bo przecież kiepsko się czuję. Ale potem pomyślałam: nie będzie gorzej niż dwa lata temu, kiedy odważyłam się wyjechać na moje pierwsze wakacje od lat. No i faktycznie. Często kiedy rodzice wychodzili na spacer, ja zostawałam "w domu", albo opalałam się w "ogródku". Często słabo się czułam i w ogóle nie wybywałam tam gdzie oni. I cały czas chodziłam z kimś pod rękę. Pamiętam moje pierwsze kilkaset metrów, które przeszłam zygzakiem, ale sama. Pamiętam każdy metr. I to skupienie, które temu towarzyszyło. A mimo to, wyjazd wspominam fajnie, bo coś przeżyłam.
Nie wiem, kiedy znowu będę w dobrym stanie i czy.
Z tego względu chcę coś jeszcze przeżyć. Póki mogę. Zobaczyć, póki widzę, dotknąć, póki nie mam zaburzeń czucia, no i przejść na nogach, póki chodzę.
Dlatego właśnie zdecydowałam, że pojadę z nimi na te wakacje. Będę spać na polówce, ale coś jeszcze mnie w życiu spotka.
I choćbym miała całe dnie siedzieć w pokoju, to pojadę. Przynajmniej pokój będzie inny niż mój własny:). Dostęp do netu ma być, więc nie zginę.;) No i lachę swoją wezmzę, jakby co. Trekkingową, czerwień metalik- jak Ferrari.
Czyli jutro szybko wezmę się za ekspresowe pranie, no i...niech się dzieje. Wyjeżdżamy 1 lipca.
21:00, annablack
Link Komentarze (8) »
Cześć. Nie zauważyłam anglojęzycznej wersji tej apteki. Teraz już mam zupełną jasność i w poniedzielnik wyślę receptę do Niemiec.
Fajnie. Trza by na Neurowitę wrzucić wyniki.
10:59, annablack
Link Komentarze (5) »
sobota, 25 czerwca 2011
Mam kolejną prośbę do władających językiem pewnym. Znalazłam stronę apteki internetowej, która po przesłaniu recepty i zapłaceniu wysyła lek na podany adres. Czy moglibyście mi powiedzieć w jaki sposób powinnam postąpić krok po kroku?
Tu  link do strony dotyczącej leku i wysyłki recept niemieckiej apteki wysyłającej zagramanicę.

Guglowym tłumaczem piąte przez dziesiąte czaję, ale wolałabym mieć pewność. Grazie.
23:35, annablack
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.