KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 31 maja 2017

 

 

- Wszyscy pacjenci w szpitalu odwoływali zajęcia przez złe samopoczucie. Trzy razy sprawdzałem telefon kiedy odwołasz, ale nie odwołałaś...

- Nie chciałam się narazić i usłyszeć, że ciągle odwołuję, więc NIE ODWOŁAŁAM! Inni tak, ja nie! Doceń to!

 

Co prawda przywitałam się jak zwykle, słowami, że jest do bani, ale pocisnęłam dzielnie;)

 

Tak było.

 

Jak sobie przypomnę, co jeszcze chciałam, zapdejtuję, bo cuś mi chyba umkło...

  update 20:55

 

 

Kaśka namawiała mnie, żeby z płynu do płukania ust robić nasiadówkę dla stóp, stosować może na tego grzyba-nie grzyba. Zdecydowałam kupić Listerine i używać tradycyjnie, do płukania ust, ale dla Niemców kupić i sprawdzić, czy zrozumiem. Na etykiecie z przodu, z tyłu tylko po niemiecku. Zrozumiałam, że kilka łyżeczek do szklanki i płukać 30 sekund. Miałam gdzie pluć, ale nie miałam gdzie i czym nalewać, więc chlusnęłam na oko do zakrętki. Płuczę, płuczę i kurde, to dosyć piekące, ale wytrzymam. Nie wiedziałam, czy to się płucze wodą, nie używałam wcześniej, czytam znowu etykietę PO NIEMIECKU i zrozumiałam, że nie. To się nazywa funkcjonalna znajomość języka na A1;)

 

19:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, mocno było. Stać już umiem 4 min. 10 sek. Jednakowoż wysocy mają trudno. Serducho ma trudno pompować krew pod górę. Kiedy ja ostatnio tyle stałam? Nie pamiętam. Chyba nigdy;). No, stałam, Kuba blokował mi kolana, jak w pionizatorze, ale po czterech minutach zaczęło mi się kręcić w głowie, a oczy uciekały jak na filmach, kiedy kogoś zabijają;). Z sercem chyba wszystko OK, w końcu pompowało, na tych długościach sprawnie, ale ciało kompletnie odzwyczajone od pionu, chyba ze 2 lata nie stałam, luzem, jak człowiek;).

I te ćwiczenia doprowadzające móżdżek pewnie do szału. Oprzyj się na maksa na krześle, patrz na pępek, patrz na lampę, i zmiana. Po kilku powtórzeniach chciało mi się rzygać. Zasadniczo na wielu ćwiczeniach kręciło się w głowie, a rzyg był tylko kwestią czasu. Tak mi się wydawało, a ja przecież nigdy nie rzygam: egzemplarz dobry na wojnę – co zjadłam/wypiłam, zachowuję na potem;)))).

 

Spodobały mi się te cztery minuty. Jak powrót do przeszłości:). Ja chcę chodzić znowu i zrobię wszystko, żeby mi się udało:)

 

Ćwiczyłam jak zwykle ciężko chyba, skoro doktor Dżej powiedział, że jeśli mnie nie wykończył, spotkamy się jutro;).

 

Ach, cztery minuty....

 

16:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, nadchodzi ten czas: za tydzień z górką rodziciele wybywają na urlop. Czyli znika z domu lekarz, a w jego miejsce na trzy tygodnie przenosi się dwóch innnych = czyli Jachu i Kasia. Tak się kaszle;). Mama do mnie, że spoko, bo oni zawsze będą mogli wypisać receptę...Mnie! Zajebiście, co? W końcu biorę leki na potęgę;)))

Ej, naprawdę miałam ochotę spytać: Mamo, a jakie ja leki biorę, właściwie, że para lekarzy będzie mi niezbędna? No ale dobra, jak coś groźnego sobie zrobię na wuefie, albo coś złamię w łóżku;), to lekarz do potęgi na terenie to dobra sprawa.

 

Jestem otoczona opieką nadmierną, przecież ja nawet na tego niby grzyba, czyli stłuczenie palca, mam jakąś przeciwgrzybiczą maść;)). No, nie ma czego leczyć, to smarowany na grzyba mam mocno uderzony na wuefie paluch.:)))

 

Macie na dobry, dzień piękny, 1,5 godzinny komplet muzyczny, dla motocyklistów, się okazuje;).

 

08:06, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2017

 

 

Rozmowa z mamą:

- No, masz zdrową macierz paznokcia.

 

 

Super. Lubię słyszeć, że coś mam zdrowe. Tylko, co to właściwie ta macierz i na co mi się przyda posiadanie jej zdrowej, właściwie.

I, jak zwykle po rozmowie z mamą – google i..za co odpowiada macierz paznokcia i co daje posiadanie jej zdrowej;)...No i wiem, że za wyrastanie zdrowych paznokci. No dobra, ale ten co mam, jest dobrze przyczepiony, po co go zmieniać? Ja tylko przywaliłam w coś...Przeczytałam wszystkie powody, żeby to uznać za grzyba i w niczym nie odpowiadam. Wczoraj wysłałam Kaśce mmsa: Kaśka, co to jest? Grzyb jakiś?

- Wygląda jakbyś w coś grzmotnęła, albo ktoś ci stanął na palcu...

 

Całe życie robię sobie krzywdę, nawet tego specjalnie nie zauważając. Teraz też bym nie zauważyła, gdyby la mamma nie zaczęła się palcu przyglądać. Spoko, mamo mam ci pokazać moje wszystkie uszkodzenia poniesione w szrankach na placu rehabilitacyjnego boju?

Tak trochę zadrżałam, jak sobie uświadomiłam, że moja ekipa do ćwiczeń to triatlonistka i bramkarz. Z nimi nie ma lekko, nigdy;).

 

Jutro też nie będzie pionizatora. Trudno. Lekko się boję co wymyśli dok Dżej, żeby zorganizować mi aktywność, a co ja entuzjastycznie podejmę;).

 

21:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, dowiedziałam się wczoraj, że mam próg bólu jak bokser. Walą go po ryju, a on nie zauważa i nie kuma skąd ma potem tyle siniorów.

To tak, jak wymyśliłam sobie, tydzień temu, że mam grzyba na paznokciu. Nigdy nie miałam, to może teraz? Ale skąd to grzybobranie? Nie chodzę na basen przecie...No i pod macierzą paznokcia krwista obwódka, paznokieć zmienia kolor i o co tu, jak to?

 

Wychodzi, że przepraszam, pieprznęłam stopą w coś, podczas radosnych akrobacji ćwiczebnych, a że mam raczej wysoki próg bólu, albo byłam skupiona na wykonywaniu trudnego ćwiczenia (czyli takiego jak moje wszystkie przy doku Dżeju;)), tego, że w coś stopą rąbnęłam, nawet nie zauważyłam.

Zakładałam się, że nie zejdzie mi paznokieć, chciałam rzucać monetą, ach ta dusza hazardzisty;).

 

Ymm..dziś o jedenastej...Fajnie, że trochę później...

 

Lubię wuef, lubię wuef, lubię...

 

Dobrego Wam.

 

07:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2017

 

Miał być tekst też. Na dobranoc, bo ja lubię spać. Bardziej sen, niż sport, wiadomo;). Jakie było moje zdziwienie, gdy triatlonistka Małgo rzekła głosem nieznoszącym sprzeciwu:

- Ty lubisz sport.

Prawie śliną się zadławiłam. Ostatnio ktoś mówił, że się śliną zadławił, jak mnie zobaczył bez ubrania;). Ale...sport?

Odebrałam to jak potwarz;).

Ja najchętniej ćwiczę intelektualnie i sport też tego typu: warcaby, bierki...

 

Iwona dziś:

- Zupa szparagowa ci pasuje???

Przecież ty nie lubisz zielonego...

- Zielone? Wolę patrzeć, niż jeść, fakt:).

 

15:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

No, już po. Masakryczna bezsilność przez duchotę. Powinnam chyba mieszkać w igloo.

Na początku rehab to jak walka w kisielu, albo spowolniony film. I ten ból. Margaret skupiła się na rozciągnięciu mi powtęziówek lewej ręki i wbijanie kolczastej piłki o długich kolcach w lewą dłoń tak mocno, że żałowałam, że nie mam odrobiny tłuszczu na dłoniach, bo czułam, jakby te mikrokosteczki chciała mi pokruszyć – groziłam, że się wyrwę i już nie wrócę. Ale okazała się silniejsza...

 

A później było już dobrze, osiągi zwiększałam, heh, jak ćwiczenie robiłam przy zamkniętych oczach. No bo, jak nie widzę sytuacji, organizmowi wydaje się, że jest zdrowy:).

 

Mały deszcz był, ale czyham na burzę...

 

13:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Bry, lenistwo mnie kiedyś zabije. Nie wiem w jaki sposób, ale przewiduję, że tak się stanie. Na dużą starość zapomnę, że trzeba oddychać? Dziadek ma dziewiędziesiątkę, to ja, będąc kobietą, czyli silniejszym organizmem, dolecę do setki? ;))))

 

Heh, dziś, jutro może, zamontują mi klimę. Wykorzystałam doktora Jacha, żeby przyniósł sprzęt z piwnicy, żeby poopracyjny padre nie dźwigał. Ja muszę mieć klimę, żeby móc ćwiczyć o dziwnych porach, jak np. o 15, mając okno od zachodu, a nad głową tylko nagrzany dach.

Sprzedałam prawa do „Bestii”, to mam klimatyzator. Wentylator już wczoraj średnio dawał radę. Mielił to ciepłe powietrze i wcale nie pomagał. Zarąbiście, że nie miałam migreny, w sumie nic mi nie było, ale ten upał...a to dopiero początki.

 

Klimat zmienia się na śródziemnomorski, to ćwiczyć mocno, czy stać w pionizatorze (którego jeszcze nie mam, ale może w tym tygodniu będzie) bez chłodzenia, się nie uda. Białą bułą będąc wymagam układu chłodzenia, żeby się, jak silnik samochodowy, nie przegrzać.;)

 

Dziś wuef o... (rzut okiem w telefon, gdzie mam esemesowe przypominacze)...o 11. Czyli pewnie o wpół do dwunastej. Alternatywne widzenie czasu:)).

 

07:33, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 maja 2017

Już mnie tu nie ma. Jaką piosenkę to przypomina, bo mózg mi się skleił?

20:45

Już wiem. Jimmi Hendrix, "Little wing".

 

 

 

20:35, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Już po.

 

- Jak zdrowo wyglądasz, śliczna buźka- słodziła babcia.

- Esem to nie jest choroba dermatologiczna... - sprostowałam.

 

 

Potem przyszedł dziadek i:

- Mam 90 lat! I mogę się tak zgiąć!

- A ja mam twoje geny! - rzuciłam z radością.

 

Ciocia:

- Będziesz zdrowa!

- Będę. Gdybym w to nie wierzyła, nie ćwiczyłabym jak głupia:). Przecież ja nie

lubię ruchu.

 

Zupa szparagowa smakuje genialnie.

 

16:33, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hehe, napisał do mnie ktoś, że dzielnie walczę. Nie rozśmieszaj mnie człowieku. Walczy się, jeśli ma się przeciwnika. A tu? Hou, hou, hou, trudniejsze ćwiczenia na wuefie, tyle. Jeśli nazwę esem przeciwnikiem, to dam mu, tym samym, jakąś rangę. I dlatego, że nie traktuję go jak przeciwnika, to on ginie. Krok po kroku coraz bardziej:).

Nie leczę się niczym, bo co niby mam zwalczać? Jak tak spojrzę, od razu mi lepiej.:)

 

Słońca jeszcze nie ma, a ja już się chłodzę. Taka wewnętrznie zimna ja.

O, mój kwiatek też się cieszy, on pono zimnolubny.

Tylko jak on się nazywa... Storczyk?

 

13:10, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Chyba udział w imprezie rodzinnej sobie odpuszczę. Nie chcę, żeby Jachu mnie znosił na plecach. Co z tego, że wagę mam dobrą do noszenia. Nie chcę, żeby mnie zwlekał. Jeszcze nie umiem sama, to zostanę na górze. Nogi mam długie, mogłabym zbiegać po dwa stopnie. Ale nie umiem. Albo nie pamiętam jak. Nic to, w tym tygodniu pionizator. Chyba.

Mama ma straszną migrenę, a ja jakoś nie. Zdziwko, co? Zawsze w takiej sytuacji mówię sobie: geny padre wygrały;).

 

Poprawiam się od ośmiu miesięcy. Myślę, jak niedużo mi brakuje żeby zacząć, albo raczej wrócić do samodzielnego chodzenia, a zaraz potem myślę o tej Czeszce, która wczoraj (?) umarła 200 metrów przed szczytem Mont Everestu....

Od czterech dni bolą mnie obie nogi, całościowo. Pierwszego wolnego od rehabu dnia, przestały boleć, ale następnego dnia znowu zaczęły, bo nie poszłam za ciosem i rehabu nie miałam przez absencję Gosi;)... Zatem teraz bolą ciągle.

 

Wiem, mój rehab jest być może za ciężki – taka długo chora dziunia i aż tak mocno ćwiczy...- ale pisałam wielokrotnie, że poza esemem, z rzeczy, które mogę zmienić, ni jest mi nic, więc sobie pozwalam:).

 

Tak więc, nie dam się znieść na parter. Za gorąco dziś.

 

 

 

10:48, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 maja 2017

Ciepło...teraz już tak będzie. Spoko, wytrzymywanie temperatury to też trening wydolnościowy. Tylko opalać się nie będę, nie chcę dostać raka skóry.

Jak mnie przypadkiem liźnie, to spoko, ale planowego opalania w życiu

Doktor Dżej zadowolony, że coś tam mi wychodzi, ale, w mordę, sama na parter nie zejdę jeszcze, a on nie chce żebym sobie pomagała. Dobra, czyli poprawa nastąpi z pominięciem etapu środkowego, świetnie. Średnio to widzę, ale czemu nie.

 

Że też w tym domu na parterze jest tylko salon i kuchnia... Dziwnie.

 

 

17:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Jutro impreza – obiad proszony na dwanaście osób. Nie muszę chyba mówić, że na dole. Spina mnie sytuacja, wydaje mi się, że wystarczyłoby podać mi rękę i bym poszła, ale może nie, bo wszyscy się boją. Oni tak się boją, że zaczynam im wierzyć, że nie mogę i zaczynam myśleć, że w sumie nie chcę.

Rano znów się sama zaskoczyłam. Moje ciało mnie pozytywnie zaskakuje, ale spokojnie, utrzymuję, że dalej nic nie mogę. Może pod okiem Doktora Dz. się odważę.

Dobrego dnia.

 

10:39, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 maja 2017

 

 

Mocny dzień. Wiem, wiem, trzeba być twardzielem, ale zwyczajnie, czasem się nie składa. Cóż że ze Szwecji. W sumie już odpoczęłam i mogłabym poćwiczyć, ale nie żałuję, że Gosia wybyta. Z ruchu najbardziej lubię bezruch.

 

Dałam mamie kwiaty, nie róże, bo wiem, że lubi frezje.

 

I zasadniczo to tyle.

 

Przetrwałam okrutny dzień. Uff, było, minęło.

 

19:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Napisałam coś mocnego, albo za szczerego po prostu, ale stwierdziłam, że w świat tego nie puszczę.

 

11:20, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 maja 2017

 

Zapomniało mi się, że trzeci miał być. Nie wiem, o czym chciałam pisać, zapewne nie było to nic ważnego. Składanie słów o niczym bawi najbardziej. I spójrzcie jak wiele lat to dla mnie dobra zabawa. Teraz poziom trudności wzrósł, nie mam bowiem żadnego leczenia, którego dzienniczek mogłabym dzielnie prowadzić. Co teraz? Delektowanie się słowem mi pozostało oraz snucie opowieści o niczym.

Tak rodzą się gawędziarze.

;)

 

21:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Kurde, cały dzień bolą mnie nogi. Musiałam odwołac rehab. Dok Dżej twierdzi, że to w sumie dobrze. Zajebiście nawet. Leżą i bolą, grr.

A dok, że to dobrze, może trochę przypakuję. Robieniem mostków? Bo stałam minut trzy. Stałabym więcej, ale sytuacja trwania w grobowej ciszy, gdzie największym wydarzeniem było stanie, mocno mnie rozśmieszyła. Jak będę się tak śmiała z kiepawej sytuacji życiowej, to dobrze się to nie skończy.

 

Podobają mi się te piosenki, które już słyszałam.

16:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Jestem wkurzona. Tak ogólnie. Huuuh, rehab o 16:30. Jestem zła- jestem zła- jestem zła. Czytam „Folwark Zwierzęcy. Reaktywacja.”. Przeczytam i wyrzucę, ale kupiłam z szacunku dla Orwella, bo kosztowała cztery złote.

 

Ej, wczoraj było śmiesznie na rehabie, bo robię mostek i wychodzi mi wznos maksymalny, tak wysoki, jak nigdy. Znaczy, jak od trzech (?) lat nie.. Zaskoczona, rzucam do doka Dży:

- Widzisz to??? To się przypatrz, bo drugi raz tak wysoko nie podniosę.

Doktor Dży zacząl się śmiać.

No i faktycznie, aż tak wysoko już mi nie wyszło. Trenuję jak w szkole cyrkowej;).

Dziś, od rana, bolą mnie nogi po całości, w dodatku obydwie, a ćwiczyłam tylko lewszą.

 

Kuba stwierdził, że bardzo dobrze, że ćwiczę codziennie. Hm, jakby nie patrzeć, jestem zadaniowa, a do takiego zadania trzeba cisnąć codziennie, bo inaczej nie wyjdzie. Chyba. Jak chorowałam mocno szesnaście lat, to teraz szesnaście lat będę zdrowieć? Mam nadzieję, że uda się szybciej. :).

 

Chociaż zejść na parter:))).

 

10:08, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 maja 2017

 

Ha, ha, ha. Doktor Dżej dziś powiedział tak:

- Nie wiem dlaczego, ale cały czas się poprawiasz.

 

Tadadadam! Zarąbiście, choć pojawiały się teksty:

[w czasie ćwiczeń] – O, nie możesz gadać? (Bo tchu mi zabrakło z wysiłku, grrr...) To nawet lepiej:).

Taa, utrudniał, utrudniał, aż mi dech zaparło:)))

 

19:38, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.