KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 31 maja 2015

Znacie "Piosenkę z lektorem" Radia Zet ze Stanisławem Olejniczakiem? Usłyszałam już La Bouche i Geri Halliwell. Zarąbiste.

18:16, annablack
Link

Doktor wie wszystko, widać Bieliźniak z nim się kontaktował. Ach ta męska solidarność... No, jakbym miała siorę, to ja bym była wszystkowiedząca;).

 

Ja i tak długo wytrzymałam bez spiny.

17:52, annablack
Link

Hm. Bieliźniak nie wrócił z wesela, na które wyszedł wczoraj. Mam się zacząć denerwować?

17:43, annablack
Link

Zjadłam czekoladowego batonika. Bleah. Odzwyczaiłam się od słodyczy, ale czego się nie robi, żeby nie schudnąć;). W końcu w ciągu moich treningowych 4 minut spaliłam zawrotne 22 kcal, to musiałam z pięćset dowalić, na zapas;).

 

Przyszła wiadomość głosowa od Krzysia, na maila. W nagraniu skomle czemu tak go traktuję. (Jak? On chyba nie wie jak bym mogła go potraktować, gdyby się naraził;))

Ząb za ząb. Mnie tak traktowali, kiedy byłam niewyględna dość i kiedy mi zależało. Teraz bardziej jestem wyględna, ale już mi nie zależy.

Poza tym nie podoba mi się jego głos:D.

 

Bieliźniak jeszcze nie powrócony na domowe łono. Mam nadzieję, że fajnie się bawił. Ja nie lubię wesel, bo tam trzeba tańczyć:))).



14:11, annablack
Link

 

Ehm. Matka to jest..., nawet jak nie widzi, to widzi. Widzi wszystko. Nawet jak jej nie ma, to jest. Wczoraj w rozmowie kontrolnej z Włoch dowiedziałam się, że la mamma zauważyła JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU, że schudłam. I otrzymałam dyspozycję, żeby więcej jeść, skoro, uwaga: więcej ćwiczę. Noooo... Nie byle jaki czas ćwiczę: całe 4 minuty dziennie. Można na tym schudnąć, bez kitu:).

 

No ale, bez jaj, ja nie mogę schudnąć, bo chude ubrania mam w piwnicy w worze dla Fundacji czyhającym na zbiórkę. I dlatego zawartość szafy mam teraz „pusto przelotową” - wszystko mi się mieści:). I zmieści więcej, jak kupię, ale nie kupię. Jestem zachwycona artykułem z gazeta.pl o kolesiu, który żyje bez pieniędzy od 5 lat i daje radę. Super sprawa. Zazdraszczam.;)



11:22, annablack
Link

A, ważne. Wczoraj o 20 telefon od rodzicieli. Już są na miejscu. Przelecieli na czubek buta, przez całe Włochy od noclegu w Czechach. Padre to jest...Ciężka nóżka czy dobre drogi?:)))

08:55, annablack
Link

Hhehehe. Odpoczęłam 5? 10 minut? I, zgodnie z tym, co zauważyła w moim charakterze Aga, zacięłam się: "No bo kurde, przecież ja umiem wsiadać sama, nawet jeśli muszę sobie ręką pomóc." I wsiadłam. I zapaskowałam prawą. Nie wiedziałam, że łatwiej mi będzie lewą ręką wkładać prawą nogę. Walczyłam, żeby prawą ręką.

I...4,30 min oraz 500 metrów. Czyli co? Zwiększam czas o 2 minuty! Lalala.

08:42, annablack
Link

Anna, I love you

[udaję, że nie ma mnie przy kompie]

Anna, answer me, please

[Nadal mnie nie ma.]

I love you so hard

[Wyłączam głos. Te sygnały czatu w Thunedrbirdzie są wkurzające.]

 

W mordę, czemu żaden Polak mi tego nigdy nie powiedział?

 

Wsiadłam na rowerek, ale nie udaje mi się trafić nogą za pasek na pedale. Nawet z naprowadzeniem ręcznym. To zaczełam pedalić bez tego zapaskowania prawej i w pewnej chwili noga mi spadła z pedału. To bolało. Spróbuję za pół godziny jeszcze raz.



08:20, annablack
Link
sobota, 30 maja 2015

Dziś znów „Forrest Gump”. Fajnie, dobrze na mnie działa. Pogadałam godzinę z Alkiem, potem skończył mi się głos. Godzina gadania czasem męczy. Byłam na Skajpie licząc, że spotkam Dorotkę. Wielkie problemy ma.

Nie ćwiczę tego co mi kazała Małgo na dno miednicy, bo ćwiczę co innego. Życie jest kwestią wyboru. Nie chcę się zaćwiczyć na śmierć;). Bo grunt to właściwe podejście do rehabilitacji :D.

I do nauki. Bo skoro gadałam, to się nie uczyłam fhansuskiego.

No i nie spałam w dzień, bo bez jakiejś infekcji w dzień nie sypiam, po prostu.



19:41, annablack
Link

Muszę znaleźć książki do DALFa. Może chodzi o to, żeby zająć głowę czymś, co mi się dobrze kojarzy? Wtedy ciało wczuje się w tamten czas? Tak sobie dumam szto by tu zdiełać...wróć! To nie ten język. W dodatku język, którego nie znam, to wiele nie wymodzę:).

Czytam se: faire une synthèse de documents écrits à l'écrit, no bo ze słuchu zdałam, rozumiem, jak Francuz mówi w sposób zaawansowany;), a pisać nawet nie próbowałam, bo to muszą być jakieś tam zasady spełnione.

 

Rowerek się do mnie uśmiecha, ale jak dziś zrobię dwa razy, to jutro nie wydolę ani razu, ja siebie znam, a fajną rzecz dziś osiągnęłam, więc nie przeginajmy.

 

A, skojarzyło mi się, tak też odpowiedziałam na „młodziej wyglądasz”: Emerytki w pewnym wieku też się rozjaśniają, jak chcą, żeby im rysy złagodniały :)))

 

Nie chce mi się nic, w dodatku rozwaliłam drugą słuchawkę. Kurdeż. Muszę sobie kupić metalowe, których nie da się zepsuć.



14:53, annablack
Link

Wow. Nie będzie mi już przeszkadzać, że tak krótko pedałuję, jak są funkcjonalne osiągi. Poszłam do łazienki stanąć przed lustrem, żeby obejrzeć hery z perspektywy. Stanęłam i wow, jak wmurowane te moje słabiaste kolanka. Stabilność do potęgi. Kurdeeee, to mi się podoba. Zwiększyłam "odpoczynkowy" wał na 6 kresek, bo chyba tak powinno być. Jeżeli "mocny" na 13 kresek, to "słaby" na 6. W związku z tym niespecjalnie odpoczywam w żadnym momencie. Dlatego też cały trening jest megakrótki.

Mama zadzwoniła, że zostało im jeszcze 600 km. To w połowie dnia jutro będą. Zapomniałam spytać gdzie nocują, ale niech się bawią jak najlepiej:).

10:25, annablack
Link

 

Hm. Przejechałam cztery razy mniej niż we czwartek. Popedaliłam tylko 4 minuty. I wleźć na rowerek sama nie mogłam. (Wiem czemu. Nie zaczekałam aż guarana da mi kopa.) Jednak osiąg największy w rehabowej historii musiał powalić. Ale i tak się cieszę, że chociaż chwilkę pokręciłam.

Myślę, że ciągnęło mnie w dół to też, że miałam świadomość, że ktoś może mi pomóc. Dwóch braci.

Przecież w tygodniu, rano, kiedy nawet Agi jeszcze nie było, po prostu wsiadałam i cisnęłam.

 

I to jest mi potrzebne. Świadomość, że mogę liczyć tylko na siebie. Bardzo to motywuje, a jak za dużo pomocy, to się gubię. „Mamo, nie pomagaj mi, nie przesuwaj mi nóg, bo jak jestem sama, wiem, że nie mam na kogo liczyć i po prostu idę.” - już w ten sposób muszę się zwracać, żeby mieli jasność jak ja to widzę. "Jak wiem, że sobie na bank nie poradzę, to o pomoc sama poproszę. Wcześniej mi nie pomagajcie. Wy wiecie, że nienawidzę okazywać słabości i prosić o pomoc, ale wcześniej czy później poproszę, bo 1 grupy inwalidzkiej nie dają za nic.”

 

No i chyba zrozumieli.

 

Bieliźniak dziś idzie na wesele. Zobaczymy się jutro. Ale on jest przystojny, kurde. Mama chyba, albo mi się wydaje, stwierdziła kiedyś, że z tej ciąży urodę i pigment wziął on. A ja resztę? Czyli co?:)

Dr Jan mi pomaga chętnie we wszystkim. No, kurde, lekarz i brat:) zarąbisty. Uwrażliwiony na człowieka, ale nie nadskakuje. Yeah!

 

Dobra, posłodziłam już. Wystarczy:))).



09:36, annablack
Link
piątek, 29 maja 2015

W mordę, organizm się broni. Dokonałam kroku: podeszłam do rowerka. Spojrzałam. No dobra, najwyżej tylko usiądę. Ale potem pomyślałam jeszcze raz. Ja siebie znam, u mnie NIESTETY nie ma półśrodków, jak siądę, to się zmuszę i będę usiłowała pedałować. I rakiem wróciłam skąd przyszłam. Bywa i tak.

A z fajnych rzeczy: W "Faktach" mówią, że prezes będzie premierem.

Hura. Może ta świadomość zmobilizuje mnie, do szybszej naprawy, żeby zwiewać ile sił;))).



19:13, annablack
Link

Mam nową koncepcję zadziałania na swój organizm. Trochę przerażającą, nie wchodzi się wszakże dwa razy w ten sam syf. Taki, czy inny. Ale ja testowo wejdę sprawdzając, czy organizm da się oszukać. Czy uda mi się, słuchając takiej samej muzyki i otaczając się tym samym wokół, wrócić do stanu sprzed, haha, 4 punktów EDSS. Organizm mam mądry, ale nie do końca. Nie mieszkam już w Budapeszcie, to jest jeden z większych problemów. No i nie udzielam korków z francuskiego ;), chociaż...jakbym znowu miała uczyć przystojnego kolesia z gangu motocyklowego, to bym się nie broniła;))).Koleś zdecydowanie inaczej postrzegał naukę francuskiego:D.

Tak. Spróbuję oszukać głowę. Może zdanie kolejnej części DALFa mnie jakoś zmotywuje?

Chyba chcę się przekonać.

Do Gniazda Piratów na razie nie pójdę, poznać Ogrodnika, heh, z przyczyn niezależnych na razie nigdzie nie pójdę. Ale to się zmieni. Bankowo.



Tylko, kurde, ja przed laty słuchałam lżejszej muzy, głównie francuskiej:D

18:17, annablack
Link

O, przyjechał doktor Jan. Zerkam na rowerek. Ale wybór mam taki: albo się zmusić dziś, do żenującego tempa. Bardziej żenującego. Albo pocisnąć jutro dwie minuty dłużej. Przy trzynastu kreskach obciążenia, zwiększenie czasu męki może mnie zabić;). A tego, prawda, byśmy nie chcieli. Rany, on naprawdę śpiewa Shake for me, girl? Wyobraziłam to sobie, heheh.

Dobsz, teraz Horváth Tamás wyje, nie Led Zep.

Zmuła mi się załączyła.

17:36, annablack
Link

Kurde, doktor stoi w korku, a ja nie mam siły już totalnie. Idąc za ciosem, mogłam wskoczyć na cztery minuty na rowerek, ale skoro do tej pory nie wskoczyłam, to już tego nie zrobię. Fak.



17:16, annablack
Link

Będę w...(na naszej wsi;)) po 16. Nie wykonuj gwałtownych ruchów do mojego przyjazdu -

zalecił mi dr Jachu. Czyli nie interwalę teraz. A byłam gotowa się zmotywować. Nie, to nie, choć jestem zmęczona upiornie, jeśli osiągi takie dziś duże, to muszę być.

OK, nie wykonuję gwałtownych ruchów – nic mi nie spadło, nie muszę nurkować pod łóżkiem.. Muzy słucham.

Fajnie mieć dwóch braci, to jak jeden randkuje, to jest drugi. I obydwaj tacy przystojni i wysocy i inteligentni i z poczuciem humoru...A że nie mam siostry? No, są tego plusy i minusy. Tak to ujmę;). No cóż, córeczka tatusia jest tylko jedna, hehehhe.



15:18, annablack
Link

Hy, hy, hy. "Interwałowe piekło - kondycja/wytrzymałość - tylko dla hardcore'owców."

Takie sobie czytam. I zmieniłabym tytuł. To nie dla hardkorowców, tylko dla leniwców. Ja nie mogę tak długo ćwiczyć bo po pierwsze to męczy, a po drugie nuży. Na cztery minuty wysiłku mnie stać, ale nie więcej:).
Powtarzam: jestem leniwa i nie lubię ruchu i to się chyba nigdy nie zmieni, niestety. Wiem, że ruch jest ważny, ale co z tego? Marek mi przysłał link o ćwiczeniach izometrycznych, że on ćwiczy tak i poleca. Poczytałam, no i bardzo to fajne, tyle, że obawiam się, że w cztery minuty ćwiczeń nie osiągnę tyle ile na interwałach...

13:35, annablack
Link

O wow. O.Wow.

Dorka stwierdziła, że jestem ewidentnie dużo silniejsza, że dużo łaziłam. Nie z chodzikiem, bo rzuciłam rockowo, wulgaryzmami w sensie;), że poradzę sobie bez.

 

I sobie poradziłam. Usłyszałam, że „młodziej wyglądam”.

Odpowiedziałam, że wiem, bo dwudziestolatkowie do mnie piszą, żeby się umówić. Śmiesznie. I strasznie, bo ja już nie mam takiego głupola w mózgu;). Szpieg z krainy Deszczowców.

 

I bardzo fajne jest to, że jak machałam ćwiczebnie kilogramową piłką, to żeby móc machnąć dwa razy więcej, niż zwykle- dwadzieścia machnięć, zamknęłam oczy.

I nie było nic- nie było rehabilitantki. Byłam ja jak na studiach, z pełnią sił.

Dorka zamyśliła się: Nie wiem, co na ciebie tak podziałało. Czy włosy czy interwały, ale niektóre rzeczy, które robiłaś na ćwiczeniach wychodziły ci tak, jak jeszcze nigdy, a znamy się prawie cztery lata.

 

A, heh, Dorcia, a to rrrockowa bestia (tylko z takimi ćwiczę;)), powiedziała, że jeszcze mnie takiej nie widziała, że jest rockowo i jest moc:).

 

Jest moc, zaiste.



12:33, annablack
Link

Dyskusja wewnętrzna.

 

Wsiąść-nie wsiąść-wsiąść-nie wsiąść... Zaplątały mi się nogi. Dwa razy. No nie, mogłabym w myśl mojej zasady Zaprę się, a nie dam się! Wgramolić się na rowerek, bien sur...Ale po co? Jestem już dużą dziewczynką i jak chcę, umiem zachować się w sposób dorosły i odpuścić. Nóżki mi pokazują: Andzia, zbastuj, chociaż nie przed rehabem, jak już. Zaciukać się chcesz? Zawsze!



08:10, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.