KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 31 maja 2011
Wiecie co? Przypadkiem weszłam na top 1000 blogów Bloxa. Jestem na 204 miejscu! Niesamowite. Chyba nigdy tak wysoko nie byłam. Spadek będzie bolesny, tak, tak:). Ale takie życie. Raz na górze, raz na dole.

Ja znów nabuzowana sterydami, więc myślę, że o jakiejś północy pójdę spać. A jutro rano zobaczę, czy wlew numer dwa ze sterydów miał jakiś nowy efekt.

Ewcia mnie nakręciła na działalność, w której mogłabym zatrudnić mamę jako lekarza rehabilitacji, a jeszcze z tyłu głowy chodzi mi, że może coś by się udało z Neuro-witą.

Ja najlepiej pracuję, jak sama sobie szefuję. Postaram się jutro podzwonić w tej sprawie. Spod kroplówki, hie hie.

21:52, annablack
Link Komentarze (10) »
Jestem później, bo po powrocie rzuciłam się na obiad, piłam, gadałam z Olo (w innej kolejności) i tłumaczyłam cv na węgierski.

Wysłałam, niech się dzieje wola nieba. Nie wiem, czy praca na cały etat, dojazdowa do biura to to o czym marzę. Babcia zirytowała się, że biorąc pod uwagę mój wykształt mam za niskie oczekiwania finansowe. Ech, bo ja wiem jak ludzie teraz nie mają pracy, to co ja, chora (zawsze mi to gdzieś z tyłu głowy siedzi, ale z tym walczę) będę stawiać warunki. Wysłałam tak trochę bez przekonania, bo ja bym chciała pracować na część etatu. Albo częściowo zdalnie. No nic, praca w ścisłym centrum. Chociaż to dobre.  Niech się dzieje, puściłam to cv (o, zapomniałam przetłumaczyć jakie mam szkolenia..).

Ja właściwie nie wiem, co bym chciała robić w życiu. Chciałabym być szczęśliwa, po prostu.
Szczęście daje mi to, że spotykam na swojej drodze wielu bardzo ciekawych ludzi. Ludzie sami mnie znajdują i jakoś tak czuję się jakbym była pod dobrymi, opiekuńczymi skrzydłami. Coś jak dobro przyciąga dobro.
Wiecie jakie to jest niesamowite, że od czasu kiedy piszę tego bloga, kiedy wydałam tę specyficzną książkę, poznałam tylu ludzi tak..bezinteresownie dobrych.
To mi się..w głowie nie mieści, że zadzwoni do mnie Olo, opowie swój dzień, Ewcia zapyta jak było pod kroplówką i przeczyta mi komenty, kiedy je niezbyt widze, na skajpie, poszczerzę się do Moni, a ona potem mi będzie dziękować i cieszyć się z tej rozmowy, albo zadzwoni do mnie, jak z duszą na ramieniu jechałam godzinną trasą autobusową na szkolenie z projektów unijnych i będzie do mnie gadać, żeby mi zająć myśli czymś fajnym...przez bitą godzinę...i powie mi, że moja miłość gdzieś jest...
Albo Lech, Polak do góry nogami, który wpadnie na pomysł tak pozytywnych działań na końcu świata, patrząc z Warszawy:). Niby pod moim wpływem, ale przecież pod swoim wpływem, bo to po prostu bardzo dobry człowiek jest. Wrażliwy.

Albo AZ. Abi, Emi, Kiciaf,konfliktowa, niecodzienna, Maria i wiele, wiele osób ze sztabu początkowego. Jeszcze zanim się rozrósł...

Czuję się tak bardzo na fali dobrych emocji od ludzi. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na taką gotowość, żeby się zżyć, skumplować, dzielić troski i szczęścia, ale wiecie..z chwilą gdy napisałam co mi jest i zaczęłam grać w otwarte karty, mam bardzo dużo przyjaciół. Ja - taki odludek. To coś tak dla mnie ważnego, że chyba nigdy się nie wysłowię, żeby odpowiednio dosadnie podziękować. Teraz przychodzi mi tylko do głowy że to już nie jest coś tam okazyjnego, to jest pozytywna fala, Tsunami dobra, obejmijmy tym jak najwięcej ludzi. Kurcze, bo co po nas zostanie? Tylko pamięć o tym, co dobrego zrobiliśmy.

Buziaki!
17:24, annablack
Link Komentarze (7) »
Hej, dziś się obudziłam i jakoś tak lepiej widzę. Musiałam to zaraz sprawdzić na opakowaniu magnezu z zaleceniami brania. Jest ewidentnie lepiej. Bloga też łatwiej mi się pisze. Zdaje się, że to dlatego, że wczorajszą dawkę sterydów dopiero dziś rano mój organizm przetrawił w sobie i się ustosunkował;).
Tak myślałam- najświeższe rzeczy mijają najszybciej. Ale, nie nękam się, że mogłam wziąć w szpitalu tydzień temu. Tak miało być. Nie wiadomo, czy dobry los nie ochronił mnie tym samym przed jakimś niebezpieczeństwem. Przecież On wie jak ma być. Nie ma co sobie głowy zawracać przeszłością, tylko cieszyć się, że już się poprawia.No i ten pozytywny nastrój. Sterydy świetnie działają na psyche. No to jak już tu jestem to odwiedzę Pharlapa, którego koment i stronę czytała mi wczoraj przez telefon Ewa. Ona czytała, a mi zwilgotniały oczy:). Idę poczytać,
odezwę się jak będę po wlewie w domu. Koło 15?
Bardzo dobrego dnia.
06:46, annablack
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 30 maja 2011
Jestem w domu z kranem w ręce. Były dwie skuchy, ale za trzecim razem się udało i kranik mam w pobliżu nadgarstka. Mi to odpowiada. No i wygląda, jakbym się cięła, hehhe.

Dobrze, że już dziś zaczęłam leczenie mojego rozpalonego mózgu, bo jak wchodziłam na oddział, nie mogłam odczytać nazwiska lekarza przy wejściu do gabinetu. To nie to, że oślepłam ( do tej pory moje jedyne doświadczenia związane z zapaleniem nerwu wzrokowego wiązały się ze ślepotą jednooczną. To co teraz, to takie zaburzenia widzenia szczegółowego w obu oczach. Jak się wysilę to i książkę przeczytam, ale to męczy i w głowie się kręci no i na dobra sprawę nie jestem pewna, czy to co widzę, to faktycznie jest w takiej formie. Może to nie nerw wzrokowy, tylko nowy plak np w płacie czołowym. Nic mi się  nie rozmywa, tylko widzę w plamy - różnie naświetlone. Dlatego też piszę z pamięci, za byki przepraszam i zaraz spadam z netu. Aha. Zdaje się, że dostałam dziś paczkę z "suplementami" od Olo. Już się cieszę. Na razie czeka, aż nabiorę sił i się do niej dorwę. W tej chwili jeszcze trochę mi średnio, może się prześpię albo co. Cieszę się, że coś się wreszcie dzieje. Aha, miałam wysłać cv o pracę, pani do mnie zadzwoniła, że z węgierskim szukają. Wolałabym na niepełny etat, ale może wszystko jest kwestią ustaleń. Wyślę. I jak coś, to dzwońcie, bo ja jeszcze zbyt dobrze nie widzę, więc unikam sieci.


15:24, annablack
Link Komentarze (8) »
niedziela, 29 maja 2011
Moja doktor nie zdziwiła się specjalnie kwestią oczną, składając to na karb rzutu. Jak dobrze, że już jutro sterydy. Jestem szczęśliwa. Kończę, bo patrzenie mi dziś nie wychodzi, więc unikam. Pa.
20:06, annablack
Link Komentarze (7) »

Albo to wpływ rzutu, albo zwykłe nasilenie odziedziczonego prezentu. Astygmatyzm mi się nasilił. Dwa lata temu w jednym oku -0,5, w drugim +0,5. Okulistka powiedziała, że tego się nie leczy, bo za mała wada, ale teraz to już nawet nie mogę czytać. Oczy bolą, mrużenie, oddalanie, przybliżanie nic nie zmienia. Widzę nieostro nawet jak nosem dotykam kartki. Patrzenie w ogóle, na cokolwiek jest dla mnie nieprzyjemne, bo muszę się bardzo wysilać. Jak tylko wyleczę rzut, umówię się do okulisty. Niech mi da jakieś lupki, bo nie chcę się tak męczyć. Takie to nieprzyjemne, że we łbie się kręci.
13:32, annablack
Link Komentarze (1) »
Cześć. Sprawdziłam ile kosztuje jedna fiolka solumedrolu z rozpuszczalnikiem - prawie 9 dych. Przez pięć dni plus osłonowe na żołądek i potas to wyjdzie z pięć stów. Kupię z subkonta. Leczenie objawowe czyli np. rzutów też może być finansowane z subkonta.

Mama mnie codziennie pyta jak się czuję. To śmieszne, bo bywało gorzej, a to co teraz jest to takie raczej "legutkie". Ale miło, że się zapytuje.

Dziś imieniny la mammy, Madziudzi, Magbod..(jakie ja znam jeszcze Magdy?). Najlepszego dziewczyny! Ja w ogóle mało dat imienin znam. Najczęściej znam, jak mam kogoś o tym imieniu w rodzinie. Tu wychodzi ze mnie coś "włoskiego": każdy powód do fiesty jest dobry. Jeśli tylko jast jakaś mniejsza lub większa okazja, to już jest powód, żeby się pocieszyć razem. No nie?

Dobrego dnia, choć pogódka kulawa, oj kulawa...
09:30, annablack
Link Komentarze (8) »
sobota, 28 maja 2011
Nie napisałam nic o działce. Sorry. Fajnie było, bo fajna ekipa, czyli nasza rodzinka:). Grill na trawce. Uwielbiam pozytywnych ludzi. Trudno być pozytywnym  zawsze, to oczywiste, ale fajnie, jeśli potrafi się nie epatować goryczą w stosunku do innych.

My, jak nas tam dwunastka była, wszyscy i każdy z osobna - trochę przeszliśmy (ja to chyba najmniej z tego składu:)) - tym bardziej tak dobrze czuję się  z nimi, bo cenię to, że nadal potrafią cieszyć się prostymi rzeczami - brakiem deszczu i zielenią wokół, choć, jak to w życiu, bywało różnie. Dobrze jest umieć choć przez chwilę tak po prostu wsłuchać się w szum drzew i powąchać wiatr...
Kiedy ostatnio wąchaliście wiatr? Polecam:)
21:47, annablack
Link Komentarze (20) »
Wszystko w życiu dzieje się po coś. Szlam w życiu też jest po coś. Nie krzywdzi się glonów za to, że są. A że cuchną? Taka ich specyfika.
17:25, annablack
Link Komentarze (2) »
już jestem. Pogoda nawet spoko, ale ja nie bardzo. Dziś talk mi móżdżkowe dają do wiwatu, że mama złapała się za głowę, że mogłam tydzień wcześniej zacząć sterydy, kiedy rzut był znikomy, a nie czekać na koniec miesiączki tak jak kazała doktor. I teraz sama idąc lecę na glebę. Już teraz dla bezpieczeństwa głównie siedzę. Cholera. Ciekawe jak się będzie wycofywał...
17:09, annablack
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 maja 2011
Jak sprawy? Zaraz idę mięszać obiadowego bełta. Bezmięsne danie dnia na piątek, heh.
Na razie to bije na głowę wszystko w kwestii kosztu wykonania. Przydałoby się wyknuć jeszcze parę innych samosięrobiących rzeczy obiadowych dla duużych rodzin. :)

12:54, annablack
Link Komentarze (4) »
Fazę mam na ten stareńki kawałek. Pozytywnie dziś mnie nakręca.

08:46, annablack
Link Komentarze (6) »
Hejho. Jak nastroje przy piątku? Maks mi właśnie zlizał krem z twarzy. Z tej miłości. Widać "65+" mu smakuje.
Jutro jedziemy na działkę koło Zegrza. Kupił ją jeszcze Ś.p. dziadziuś przed laty. Chcemy urządzić imieniny mamy w stylu country;). Ciekawe ile razy rzygnie Dudzio po drodze. Biedny. Tak jak Maks to amator podróży i może jechać i jechać, to Duduś ma całą drogę zwroty. No ale sam w domu będzie płakał.

Czuję się tak samo. Oczy mi już nie świrują, jeno kolanka zginają się samoistnie. Starość nie radość.

Dobrego dnia.
08:09, annablack
Link Komentarze (13) »
czwartek, 26 maja 2011
Ale jestem zadowolona z giftu na Dzień Matki, który daliśmy dziś. Tradycyjnie - mamie;).

Wyhaczyłam na Allegro piękną, przedwojenną filiżankę do kawy. Z jakiejś starej, niemieckiej firmy (H..coś tam).

Wystawić taką klasę na tych internetowych aukcjach to jak...jakby rzucić perły przed wieprze...Musiałam ją uratować. Szczególnie, że od razu się w niej zakochałam. Mam nadzieję,że mamie się podoba.

Chyba chciałabym pracować w antykwariacie. Uwielbiam ten klimat...


Dla Olo:
Przed chwilą wrzuciłam zdjęcie z telefonu. Ona nie jest biała tylko ecru. Niestety ręce mi się trzęsą w rzucie i nawet "Rehabilitacja ortopedyczna" w tle się rozmazała...

21:59, annablack
Link Komentarze (9) »
Coś mi się dziś nie składa. Tak po całości jakoś podprądowo.  Oczy bolą, jakbym długo patrzyła w ostre słońce.
Dwie odpowiedzi odmowne dziś uzyskałam. Zastanawiam się kto mi jeszcze dziś odmówi do kompletu.

Takie dni też są potrzebne. Dla równowagi w przyrodzie.

Chcialam komuś dziś poradzić, poprawić humor i też mi nie wyszło. Sorki, Kasiu. Wszystko jednak ma chyba w życiu głębszy sens. Czasem tylko tak trudno przedrzeć się przez cały ten szlam, żeby dotrzeć do tego, co jest clue.


16:46, annablack
Link Komentarze (6) »
Idę od kompa bo coś mnie dziś chyba oczopląsuje po całości. Nie wiem - gorzej widzę. Może to kolejny element rzutu.
13:06, annablack
Link Komentarze (3) »
:) Pan listonosz przyniósł mi to co leżało na poczcie od prawie 2 tygodni. Dziś był ostatni dzień na odbiór. I co było w przesyłce? Padma Basic. Czyli ziółka tybetańskie, które badacze z uniwerku bodajże w Waszyngtonie uznali za skuteczne w esemie. Czyli teraz przesiadam się z Noni na Padmę. Zobaczymy jak na tym będzie. Zaczął się piąty miesiąc bez Tysabri. Na razie od poniedziałku do piątku sterydki i mam nadzieję, że to da mi chociaż miesiąc, dwa, trzy spokoju. A potem? Gilenya? Zobaczymy.
12:35, annablack
Link Komentarze (3) »
Hej! Podobało mi się to, co napisała prada w komencie pod moim filmidłem z wczoraj. Jak można gadać, że cokolwiek jest nie na miejscu w moim filmiku blogowym? Że powinnam ważyć na słowa, bo bloga oglądają ludzie bardzo niepełnosprawni i zachowuję się wobec nich nie na miejscu?
Jak w ogóle coś takiego mogło przyjść komukolwiek do głowy?
To nie jest blog zorientowany na osoby niepełnosprawne, tak jak nie jest zorientowany na blondynów, szatynów czy rudych. To jest blog do ludzi, po prostu i nie jest moim celem (nigdy nie było) prowadzenie bloga kiszącego się w jednej sekcie. Chcę pokazać, że jestem częścią wspólną różnych zbiorów, bo tak w życiu jest. Ograniczanie się tylko do niepełnosprawnych to rasizm.
I tak, będę jękolić, yyyyyy-ować, przewracać oczami i szczerzyć się jak głupia, bo to moja specyfika. Jeśli przeszkadza komuś, że nagrywam luzacko o poważnych sprawach i jestem naturalna ważąc sobie lekce jak zostanę oceniona, to już nie mój problem. Mnie to daje zabawę. Rzekłam.

Dobrego dnia Olewaczom!:)

Pamiętajcie, żeby Mamy dziś uściskać.

11:03, annablack
Link Komentarze (29) »
środa, 25 maja 2011
O kurcze, zapomniałam Aśkom pożyczyć...Żadnej Asi życzeń nie złożyłam, mojej hungarystycznej As. też nie...ooops...Spóźnione życzenia, Asiencje!

16:15, annablack
Link Komentarze (2) »
Hu haa! Obiad zrobiłam wybitnie smaczny:) Znaczy - mnie smakowało, to najważniejsze:D.
14:44, annablack
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.