KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 30 maja 2009

Już jestem. Leżę i kwiczę. Dla esemowca dwudniowa podróż to mocna rzecz. I tak doceniam stan w jakim przebyłam tę trasę, oceniając go ogólnie jako zatrważająco dobry, bo po pierwszym dniu jazdy byłam we w miarę dobrym stanie.Coś nie do pomyślenia jeszcze dwa miesiące temu. Słowem-padam na razie, ale.. Ale jest tu prawdziwie. Włoscy sąsiedzi... Czuję koloryt lokalny. Pranie na sznurkach, okrzyki na dzieciaki (Dżuliaaa!!!!). Sąsiadujemy m.in. z jakimś kibolem chyba, bo ma wywieszone z okna takie chusty z herbem i napisem Grazie Ragazzi (Dzięki chłopaki). To pewnie logo jakiegoś klubu piłkarskiego. Wszyscy tu wokół paplają po włosku (zaskakujące, czyż nie?), a obok miejsca, gdzie mieszkamy jest wcisnięta w kącik jakaś knajpka ichnia - trattoria, czy cuś. Widzę gołym okiem, że to nie pod niemieckich turystów, tylko Włosi dla Włochów. Prosto, tanio itp. Trza będzie tam pójść na przeszpiegi kiedyś. Tylko najpierw się włoskiego nauczę, bene? Aha. Jeśli chodzi o kontakt z Black, to jest on utrudniony, ale nie niemożliwy. Utrudniony, gdyż albowiem ostatnio zagramanicą byłam...dawno- ostatni raz to chyba tylko w delegacji na Węgrzech trzy lata temu. Miałam jeszcze wtedy inny numer telefonu. W międzyczasie numer zmieniłam, ale ponieważ zaczęłam się marnie czuć, w dodatku cholernie dużo pracowałam, na obczyznę nie wyjeżdżałam, a zatem nie pomyślałam o uaktywnieniu roamingu na obecnym numerze. W związku z tym pod popularnym numerem mnie nie namierzycie. Ale ale. Karta pop przez którą łączę się z netem ma roaming (kto by pomyślał- ja nie- bo jakby trzeba było myśleć i uaktywniać, pewnie też bym tego nie zrobiła), więc można się ze mną kontaktować. Za telefon z PL płacę 0,85zł za minutę, więc tylko w seriożnych kwestiach proszę. No a eski odbieram za darmo:D. Mój numer modemowy 513 890 680 Słyszałam, że net jest tu cholernie drogi przez Orange, a nie mam wyobrażenia ile mi zeżre z karty za dodanie notki na bloxa, tak więc puszczam notkę testową. Jak zeżre dużo, to raczej nie mam na to kasy i będę coś dodawać tylko jak jakiś Włoch mi się oświadczy, albo co, słowem- w sytuacjach ekstremalnych;), albo, po prostu nie codziennie. Buziaki, moi mili. Widziałam dziś z daleeeka morze!:-) Uwieczniam różne rzeczy, mam kartę 2Gb w fonie, więc jak wrócę do PL pododaję:) Pozdrowienia!

21:52, annablack
Link Komentarze (13) »
czwartek, 28 maja 2009

Muody mnie namówił. Asusik jedzie z nami. Tyle, że nie będę raczej nadawać opasłych niusów od Makaroniarzy. Chyba, że coś się wydarzy. Zaciążę z Włochem, albo co. Heh, nie..powaga. Pion będę  trzymać. Zaraz sprawdzę na Orange.pl ile by mnie wyniosło szybkie dodanie 1 notki od Italiańców. Nie śmiejcie się, ja też się trochę uzależniłam. Jestem wszak wirtualna.

Aha. Napisałam przed chwilą podziękowanie dla Przedsiębiorstwa Spedycyjnego Trade Trans. Wspomogli moją zbiórkę. Tak fajnie się poczułam, że chcieli pomóc człowiekowi z tej samej branży. Wzruszyłam się i  napisałam list. Są dobrzy ludzie. Nawet wśród firm.:-)

No dobra, właściwie jestem spakowana. Zasadniczo. Nawet zmieściłam się w torbę, choć spokojnie mogłabym wziąć połowę. Ale...przecież nie ja to będę niosła, hehhehe.

Jutro o siakiejś 6:00 wyjeżdżamy, a 14.06 wieczorem wracamy. Do miłego:-) 

 

18:36, annablack
Link Komentarze (19) »
Ostatnie zakupy. Zadziorne sportowe okularki słoneczne. Obuw żeński sztuk raz (będę tam czasem robić za dziewczynkę). Zaległe rachunki popłacone. Poczta odebrana. Lód od Grycana zeżarty. Zjem obiad i mogę się pakować na wyjazd. Huh.
15:44, annablack
Link Komentarze (2) »
środa, 27 maja 2009

A to sobie Black podśpiewuje na dobrą resztę dnia;)

 

 
...A obrazu nie ma, żeby móc sobie czerń pokontemplować. Niesamowity kolor:D
16:44, annablack
Link Komentarze (3) »

Nie sądziłam, że będę zmuszona pisać takie rzeczy, szczególnie, że tego typu akcje są bez klasy i nie lubię tłumaczyć Ciemnogrodowi spraw oczywistych.

No ale widzę, że la mamma bardzo przejmuje się zawistnymi komentarzami na  blogu Justyny. Rzecz o naszych wakacjach. Pragnę w tym miejscu powiedzieć po raz kolejny, że

 

ŚRODKI ZBIERANE NA SUBKONCIE POLSKIEGO TOWARZYSTWA STWARDNIENIA ROZSIANEGO MOGĄ BYĆ PRZEZNACZONE TYLKO I WYŁĄCZNIE NA LECZENIE I REHABILITACJĘ   DANEJ OSOBY WSPOMNIANEJ W TYTULE PRZELEWU (PLIR ANNA BARTUSZEK = PROGRAM LECZENIA I REHABILITACJI AB).

Nie ma możliwości, żeby środki tam zgromadzone przeznaczyć na COKOLWIEK innego. 

 

Także (tu zwrot do zawistnych): 

Tak, jadę na wakacje. Pierwszy raz od bardzo dawna. Tak, tak się składa, że za granicę naszego pięknego kraju. Nie, właściwie nic za to nie płacę, bo jedziemy na zaproszenie.

Nie jesteśmy zgorzkniali, zawistni, wredni. Może dlatego ludzie nas lubią i zapraszają do swojego domu na wakacje.

Każdemu życzyć tak dobrych ludzi wokół.

 

Powiedziałam. Dla mnie temat skończony. 

10:42, annablack
Link Komentarze (45) »

Wieczór pełen pięknych wyznań jednostronnych. Staram się być fair. Napisałam mu, że bardzo go lubię, że mnie pociąga, ale to nie jest LOVE. I nie będzie. Koleś wydębił od kogoś moje zdjęcia robione z przyczajki na turnusie.  Heh.  To ktoś mnie tam zdejmował poza Goldem?;)

Niewygodnie mi. Idę zrobić pranie może. 

Wścieklizna macicy to niebezpieczna przypadłość. 

 

09:56, annablack
Link Komentarze (2) »
Filmik z cyklu gadająca głowa (standard na You Tube) dodany. Coś innego spróbuję dodać później, jak będzie miał kto mnie nagrać:D
08:53, annablack
Link Komentarze (8) »
wtorek, 26 maja 2009
TO SIĘ NAZYWA KRYPTOREKLAMA, HEHEH.
18:37, annablack
Link Komentarze (15) »

Byłam na wlewie. Łaziłam samodzielnie. Moja Pani Doktor zbadała mnie po - lekka ataksja nóg i tułowia, poza tym jest fajnie. Zaproponowała mi pójście na dzienny rehab na Sobieskiego (taki na dochodząco) i po powrocie z włoskich wakacji;) mam wizytę w poradni, co by mię zakwalifikowali, albo nie, no i wyznaczyli ewentualny termin rozpoczęcia.

O dziwo wcale nie chce mi się spać. Z reguły tak miałam po wlewie, że mnie ścinało. A dziś jakoś nie.

Jest dobrze. Choć nie idealnie, to dobrze:-)

18:12, annablack
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 25 maja 2009
Moi Drodzy! Artykl się ukazał zarąbisty o niepełno w blogosferze. Nawet  Black jest w dresie z paskami, hehhe. Pozdrowienia dla Szanownej Autorki! :-) To u nich swego czasu byłam wolontariuszką w portalowej redakcji.
20:45, annablack
Link Komentarze (9) »

Ha nr 2! Byłam w centrum handlowym. Ciachnęłam się. Niegrzecznie z deka. (Naprawdę, na prośbie 'Niech się Pani dobrze bawi' wychodzi się najlepiej:).), nabyłam sandał żeński na mą ogromną stopę (długą i wąską, czyli model wyścigowy.). A potem zeżarłam deser lodowy 'Malinowy Raj'. W nagrodę, że cały czas chodziłam samodzielnie. Dopiero wracając uwiesiłam się la mammy, bo napięcie pt. 'Chodzę sama, chodzę sama cały dzień, je-je-je' trochę zaczęło dawać mi się we znaki.

Ale dzień bardzo dobry. Bardzo.

A jutro badania i potem kolejne Tysabri. Piąte.:-)

19:30, annablack
Link Komentarze (10) »

Ha!!!!!

Veni Vidi Vici, że tak powiem. Polazłam do sklepu. Niedaleko- ze dwieście metrów do sklepu, tam na pięterko wysłać fakturę do ptsr, potem na dół do samu kupić sobie gratyfikację w postaci loda:D i orzeszków i back do domu dwieście metrów.

 

A wszystko to sama! Nie uwieszona. Dobra, spięta byłam masakrycznie, z tego też względu trochę się zataczałam na boki, ale o niebo mniej, nic mi nie klapało, nie męczyłam się. Wiecie co mnie męczyło? Nerwy i przejęcie tym, że pierwszy raz od 10 miesięcy [!] poszłam gdzieś nie jako uwieszony balast, tylko samodzielnie.

 

Tak, nerwy mnie zjadały, ale wyglądałam prawie normalnie. Oj, jakbym miała jakąś endoprotezę może. Nie wiem zresztą jak chodzi ktoś taki. Wyglądałam NORMALNIE. Zdrowa po wypadku, powiedzmy.

Sanatorium nabierze mocy sprawczej w ciągu dwóch najbliższych tygodni, jutro wezmę w żyłę piąty wlew Tysabri...teraz będzie już coraz lepiej:D

 

12:11, annablack
Link Komentarze (11) »

Cześć. Śmigacz powiedział, że mnie chyba kocha. Ja głupkowato zarechotałam i powiedziałam, że ja go bardzo lubię. I że widzę nierównomierność uczuć. Przecież pociąg fizyczny to nie miłość.On mnie pociąga, ale to by było na tyle.

Oj Anka, zajmij ty się czymś konstruktywnym, co? 

Miłej pracy Wam życzę. 

10:19, annablack
Link Komentarze (15) »
niedziela, 24 maja 2009

Poćwiczyłam śmieszne ruchy. Gimnastykę mózgu. Taką jak tu, albo tu. A teraz ćwiczę rysowanie znaków nieskończoności lewą ręką. Trudne to, jak się ma rączkę bardziej.

Brakuje mi już tych ćwiczeń rozmaitych. Będę zmuszona jutro zrobić sobie siłkę/ćwiczenia indywidualne/basen;) na własną rękę. Chcę wrócić do Ciechocinka. Już mogłabym zacząć od nowa...

21:35, annablack
Link Komentarze (4) »

A jutro Śmigacz ma urodziny.

 

Tak mi się z nim skojarzyło to 

 

 
Szukam jakiejś grzecznej, milutkiej animacji na telefon, żeby mu jutro wysłać. Bez serduszek i wyznań. 
 
18:12, annablack
Link Komentarze (3) »

O 5:30 mnie ścięło. Obudziłam się o 9:00. W poniedziałek sobie kupuję okulary słoneczne, co by być in koguto w tych niebezpiecznych czasach. Skryć się przed fanami.

A. Przytyłam dwa kilo. Mam dwa kilogramy mięśni, znaczy. Fajna sprawa. Ok, pranie załączone. Jeszcze fryzmistrz, okulary i mogę jechać na wakacje.  Moje pierwsze wakacje od...bardzo dawna:-). Już nie pamiętam jak to jest wyjechać gdzieś po prostu dla zabawy:-)

Zasłużona nagroda po miesiącu ciężkiej pracy:D. Ktoś tam na górze chyba lubi Black...

Dobrego dnia!

12:38, annablack
Link Komentarze (13) »

Ha! Po przespaniu siedmiu godzin w dzień mam teraz fajną nockę, w sensie zaraz już dzień właściwie. Ale fajnie. Spokój. Poza tym pierwszy raz od miesiąca się przejrzałam w dużym lustrze. No...rehabilitacja swoje zrobiła:-)

We wtorek jadę na podanie piątej dawki Tysabri :-) Wiecie jak się cieszę?

Moją pokruszoną starą Nokię mogę wysłać chwilowo na emeryturę. Dostałam nowy aparat za przedłużenie umowy z Orange. I właśnie się bawię. Teraz jest to Nokia 3120. Czerwona, bien sur.

O, zaraz będzie można oficjalnie rozpocząć dzień i się umalować. Nie malowałam się, bo jak dwa razy dziennie w wodzie przez miesiąc, to..wiadomo;).

 

 

 

04:03, annablack
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 maja 2009

Spałam siedem godzin. Śmigacz dzwonił dziewięć razy. Jak się obudziłam, na łóżku leżała jedna czekolada. Koniec arytmetyki.

Ustosunkowując się do rozważań o przyszłości sercowej Black rzeknę, że nie ma o czym mówić. Kolejna kreska na kolbie. Mam tłumaczyć?;)

 

Dobrego wieczoru!

23:46, annablack
Link Komentarze (2) »

No i już. Było i się zbyło. Ech...sanatorium było w sumie fajne. Taka wysepka w normalnym, brutalnym świecie;). Nie oglądałam wiadomości, nie słuchałam kto kogo zabił i dlaczego, nie męczyła mnie codzienność.

 

A wczoraj/dzisiaj miałam dwuosobową imprezę pożegnalną. Bardzo fajną;). Do pewnego momentu. Nagle dostałam sms z obcego numeru z pytaniem, czy osoba ta może liczyć na znajomość po turnusie i czy domyślam się kto to. Ja nie wiedziałam kto, więc dokładnie opisałam- kiedy wracam do Wawy z Ciechocinka, kiedy wyjeżdżamy z familią na wakacje, kiedy znów jestem w Wawie.. Śmigacz był bardzo zirytowany, wkurzony wręcz na to, że tak dokładnie opisuję obcej osobie swoje plany.

Drugi sms od obcego numeru głosił, że: To ja, Arek. Znaczy, Arek-ticzer, cholibcia. 

Śmigaczowi coś zabulgotało we wnętrzu, wyrwał mi telefon krzycząc: Ja mu odpiszę!

No i...odpisał. Bardzo niekulturalnie i bardzo nie na poziomie. No cóż. O 03:00 nad ranem wysłałam smsa z przeprosinami za poprzedni sms, który wyszedł z mojego numeru, bo to nie ja go pisałam, tylko Śmigacz.

 

Hmmm..A przed chwilą Śmigacz zadzwonił pochlipać w słuchawkę i podzielić się projekcjami tego, co by zrobił, gdyby mógł. I gdybym była obok.Oto komiks z Dnia Ostatniego zrobiony przez Śmigacza korzystającego z mojej nieuwagi

. [komiks zmodyfikowano, żeby nie być posądzona o posługiwanie się czyimś zdjęciem bez jego zgody]

 

 

17:06, annablack
Link Komentarze (33) »
piątek, 22 maja 2009
Wyglądam jak ofiara przemocy w rodzinie. Tak się szamotałam ze Śmigaczem wczoraj, że mam konkretną śliwę na udzie, bo pieprznęłam w ramę łóżka. To była rehabilitacja dopiero- tak się siłować przez godzinę. Moja pani od ćwiczeń indywidualnych dziś choruje, więc w czasie tego okienka odwaliłam, jeszcze przed śniadaniem magneto i kąpiel perełkową. Teraz przede mną jeszcze siłka i basen. Ale to później. Dobra, spadam na śniadanie -przed śniadaniem zjadłam tylko jedną czekoladę (taką z okienkiem, z orzechami, bo nie mieli Alpen Golda), więc naturalne, że jestem głodna;) - dobrego dnia.
08:49, annablack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.