KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 30 kwietnia 2015

Mam już. Nie wiem jak się nazywa, ale nie Amoksycylina. Taką nazwę antybiotyku znam, bo ja niespecjalnie lekowa. I to, heh, poznałam ją, kiedy lekarz w Rumunii, gdzie zainfekowałam się wziewnie, pewnie od chodzenia po rumuńskich zaśnieżonych górach w adasiach ze szmaty (jedyne buty jakie miałam, widać śniegu się w ciepłym miesiącu nie spodziewałam) MI JĄ PRZEPISAŁ. (Musiałam zalogować się jeszcze raz i skończyć zdanie. Moje paluszki nie nadążają za przekazem myśli. Szybciej myślę niż piszę. Jestem dla siebie za szybka.) Ale śmiesznie było w Rumunii. Opowiadałam, nie? To tam w szpitalu spadłam windą, a jej wrota otworzyły się poniżej podłogi. To tam uwiodłam dla śmiechu wolontariusza z Włoch – Fulvio i to tam z lekarzem przyjmującym mnie w infekcji gadałam po francusku. Rany, ile miałam lat? Pracowałam jeszcze w PTSR, to stamtąd wylecieliśmy na wymianę młodzieżową, zgrupowanie Youth for Europe czy coś takiego do Rumunii. Chyba 23-24?

Ale czemu ja o tym? A, bo Amoksycylina. No więc to NIE jest Amoksycylina, ale też na a. I mam to łyknąć o 21.

Ale przeżywam.



20:25, annablack
Link

No i jak to? Ale nie to tamto, tylko tamto tamto. Poprosiłam mamę o antybota, ale la mamma nie mogła się zdecydować który i poszła do pracy nr 2. Obiecałam, że w pon znowu zbadam mocz i może nawet się nie położę na parkiecie wracając z łazienki. Chcę coś mocnego, żeby zabiło wszystko co złe we mnie (Nie, że charakter, to akurat lubię.) I mam pić jakieś dziesięć szklanek dziennie, bo piję 6-8, a to za mało. Yhy. Chcę antybota. Usłyszałam od kogoś: No tak, sm, to częste. Te zalegania...stąd infekcje...What? Choruję 15 lat i nie miałam w czasie choroby ani jednego zapalenia pęcherza... Najbardziej wkurza mnie, jak się „uśrednia” wszystko. Ludzie nie są „uśrednieni”, każden jeden inny.

No, zatem będę brać antybiotyk. Nie wiem jeszcze jaki. Ostatnio antybiotyk brałam w marcu '14, wtedy co miałam wirusówkę.

A Luke zdążył przekazać mi 1%, PIT wysłał w ostatniej chwili:)))).

Też uważam, że nie należy się śpieszyć.



17:47, annablack
Link

Wojna nie z trzema, tylko z dziewiętnastoma...Każdego dnia.



15:44, annablack
Link

Zawsze jak to słyszę kojarzy mi się jak byłam w 7 klasie i jechaliśmy do Riccione. Mój pierwszy chyba w życiu wyjazd za granicę. Słuchaliśmy wtedy w samochodzie w kółko Elektrycznych gitar:).

A nawiązując do czarnej tuby. Nooo Włochom by się podobało jak bym się tak ubrała, bo dziwnie na mnie reagowali jak się podobnie odziałam:))).

12:49, annablack
Link

Nie no, cieszę się, bo mam trochę jasność. Myślałam, że jak nic mnie nie boli, ani nie piecze, to sikam tak często przez sm. A sikam tak często, bo to objaw infekcji w pęcherzu. I pewnie dlatego tak nie mam siły na nic. Bo normalnie infekcję przechodzę. Uff. La mamma przyjdzie przepisze mi co tam się bierze i już.

A la mamma dottoressa to  jednak Śledczy Krosta:))). I dziękować jej za to.

12:29, annablack
Link

Dorcię wezwał Urząd Skarbowy, czyli rehabu nie mam. Nie żałuję, bo słabiasta jestem wciąż.

Ciosy karate ćwiczyłAm z bratem, śpiewam Franka Kimono. Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie? To jak większość moich kolegów. Ja byłam dobra na trzeźwo, a jak będąc małą dziewczynką wykonałam kop w brzuch z półobrotu, z prostej nogi (bo tak widziałam w serialu policyjnym, a takie oglądałam na potęgę), to Bieliźniak się przewrócił i już nie ruszał. To wtedy dowiedziałam się, że nie można kopać w brzuch. Nie tylko brata. Nikogo.

Posiadanie rodzeństwa w zbliżonym wieku jest dobre. Się zbiera doświadczenia treningowe i ćwiczy uderzenia. Co z tego, że chłopak. Wtedy mi to nie przeszkadzało. Osiem lat młodszego dr Jana nie ruszałam, zresztą, "biliśmy się" jak Janka jeszcze nie było.

 

No i mam wyniki. Zapalenie pęcherza, jak nic. Ostatnio infekcję pęcherza miałam ze 30 lat temu...

12:01, annablack
Link

Jak stać się lachonem za 30 zł?

 

Huh. Nie wiem, czy czytelniczki znają kiecę z gatunku tuba? Taką nabyłam w kolorze jedynym słusznym, taką jak ma moja idolka w Listen to your heart.

Chciałam się przekonać jak to jest szczególnie, że mówią, że małą czarną mieć trzeba. Oprócz dresu;).

Wdziałam i..poczułam, że serce wkleja mi się w kręgosłup. Przejrzałam się. Nie ma co przeginać, czwarta dziesiątka leci, nie będę z siebie robić dwudziestolatki....dres to nie jest. Jak parówka. I to normalne 38. A że nie ma wątpliwości gdzie co jest, wzięłam midi nie mini. I tak jest krótka, bo ja mam długi kadłubek. Znaczy - kadłubek też mam długi. Stwierdzam, że w małej czarnej każda baba wygląda jak lachon. I jestem dumna, że udało mi się kiecę samodzielnie zdjąć;).

OK, przejdźmy do prozy życia. Bo ja w małej czarnej to całkiem nieprozaiczne.

Nie poszłam spać o 19. Choć próbowałam. Wytrzymałam 2 godziny i poszłam spać o jedenastej.

Jak mi jest?

Nie odwołuję rehabu.

08:22, annablack
Link
środa, 29 kwietnia 2015

Whoa, I am an alien, I am a little alien..tak się w życiu czuję:)

Ale alien lekko ożywa, bo mu słońce zazwyczaj w okno bije, więc jak nie bije, to alen boldog, czyli happy.

No nie przepadam. Wiem, wiem, jestem jak ziemniak:).

Ale pani od fryzu stwierdziła, że - uwaga - opaliłam się. I gdzie?

Wyznałam, że marchewką się strzaskałam.

No i fakt, od...albo i dawniej Aga nas poi szklanką marchewki codziennie. "Opaleniznę" widać najbardziej po mnie, bo byłam najbledsza.

I wyglądam tak zdrowo, że sama nie wierzę

17:54, annablack
Link

Jeżeli padnę spać o porze ekstremalnej, to wtedy są szanse, że do rana się zregeneruję i spoko, będę ćwiczyć, jeśli nie, to poproszę o tydzień przerwy. Liczę jednak, że "sen ratunkowy" zadziała.

Czytałam, że mega zmęczenie bywa rzutem. No nie wiem, faktem jest, że z maksymalnego zmęczenia zdarza mi się beczeć i to akurat w moim przypadku jest "rzutowe", ale z drugiej strony po długaśnym śnie wszystko się naprawia i jest OK. I nie mam nowych objawów neurologicznych.

Tak czy inaczej jestem za słaba i nie mam ochoty jeść, więc nie chce się wierzyć, że całkiem nieanemiczna jestem.

Eeee. Nie chce mi się nawet pisać.

15:09, annablack
Link

Trzeci tydzień nie mam siły. Chyba jutro, jak się spotkamy, oddam dziewczynom sprzęty prądowe, bo jestem tak przemęczona, że nie mam nawet siły iść do Agi, która kąpie Maksa. Obiecałam, że przyjdę, ale nic z tego. Nie mam siły utrzymać się na nogach. Nie robię tonolizy, elektrostymulacji, już nie mam siły na nic. Przegięłam po całości. Tak jeszcze nie miałam.

Nie dziwię się, że mama podejrzewa, że coś mi jest większego niż mega zmęczenie. Nie dziwię się, że mi nie wierzy. Pewnie też bym nie wierzyła.

Aha: Skoro morfologia tak mi się poprawiła, od kiedy jem -fuuuuu-  wątróbkę, że nawet nie muszę jeść kolacji, to chyba  - fuuu - jem wątróbkę dalej:).

O.O.O.

Aga wzięła się też za Dudka...

 

11:26, annablack
Link

Wszystko przez to, że w rozkładzie procentowym mam 4% neutrofili więcej, niż norma. A neutrofile pojawiają się liczniej w zakażeniach. Ale też w strachu, stresie, wysiłku fizycznym (którego mam ponad miarę)...lekami się nie zatrułam, bo ich nie biorę. Ale w połączeniu z 10,7 leukocytów (czyli zdaniem laboratorium o 0,7 więcej niż norma) sprawiło, że mi się szuka.

Dziury się szuka. To może poproszę mamę, żeby mnie przeleczyła furaginą na zapas? Ale dobra, jutro wyniki.

 

Zimno.

09:38, annablack
Link

O 5 rano zaglebiłam, ale czego się nie robi dla matki;). Mówię, że nie mam infekcji dróg moczowych, bo wiem jak się wtedy człowiek czuje, a mnie nic nie boli. No ale OK, o 5 polazłam do łazienki i jak wracałam kolana mi się załamały i upadłam, ale upadek to za dużo powiedziane. Położyłam się na parkiecie w zwolnionym tempie. Nawet siniaczka nie mam. Piotrek mnie podniósł pod pachy do pionu. Super jest. Nie ma to, jak mieć takiego pakera pod ręką, ale jakby go nie było, mogłabym spróbować to, co ćwiczyłyśmy na rehabie wczoraj – podnoszenie się „z prawego łokcia:;).

No to jutro wynik moczu.

A jak i tu będzie OK to co? Chyba będę musiała kał zbadać. Może tam coś będzie nie tak? Śmieję się, nie zamierzam.

Dobrego dnia.



08:57, annablack
Link
wtorek, 28 kwietnia 2015

"Burze nie ustają." Ale nie tu. To kraina mlekiem i miodem płynąca. Wszystko co złe, nie tu.

17:32, annablack
Link

-No i co, miało być lekko dzisiaj...jęknęła Gosia, jak 5 serię chodu odstawiałam.

-Miałam iść to idę...

Ale faktycznie miało być lekko...No i znowu ledwo żyję. I półleżę w wyrze. Hematokryt, hemoglobinę i inne na h (co? Nie ma?) mam bardzo OK. Mocznik i kreatyninę też w normie, to od razu spina, czy nie za dobrze? Coś musi być źle?

Aga, przyniosła mi kolację na zaś. Mówię: Zabieraj, nie mam anemii, nie jestem nawet na skraju. Nie muszę jeść kolacji. Obiecałaś....

Nie znoszę, jak się mnie przymusza do żarcia. Jeść powinni ci, którzy są głodni.

Jak byłam mała, jadłam ile wlezie, no ale już urosłam i nie chudnę, więc już nie muszę.

To mam jasność czemu nikt mnie nie zaraża. Mając witaminę D3>70, mam też dobrą odporność.

Uch, ale badam mocz jutro bo a nuż coś się znajdzie?



15:05, annablack
Link

 

Hm. Jak Goś się spóźniała 20 minut, wysłałam smsa „Rozumiem, że rezygnujemy?”. Oddzwoniła, że jest już w …... - No to chodź.

I przyszła. Zaczęłyśmy od chodzenia. „-Ale będę chodzić po swojemu, co, bo z tym machaniem ręką do tyłu wszystko mi się miesza?

I nie czekając na odpowiedź poszłam.

Po prostu.

Wchodzi Aga, chcąc mi podać chodzik, a Gosia: Czekaj, czekaj, niech idzie, jak sama idzie i daje radę...

Generalnie, mimo że przywitałam Gosię słowami, że jest do bani (nie ma to jak miły wstęp;)), to Małgo podsumowała, że rehab super (a dawno tak nie oceniała).

 

A wyniki krwi....he, he, he, ja siebie czuję najlepiej. Nie mam anemii, no i to nie tak na granicy, tylko "z gestem"  nie mam, a poziom wit D3>70ng/mol (czemu nie zmierzyli dokładnie?).

Na granicy to ja mam leukocyty. Jak zawsze. Taka specyfika modelu. Nie wierzy mi jednak doktor osobisty, zatem jutro dla odmiany szukamy w moczu. Gdzieś przecież musi być źle? Mówię, że nie mam infekcji, jednakże nie jestem chyba wiarygodna.



Czyli nie muszę jeść kolacji, la, la, la. Jakbym była głodna, to bym zjadła, ale nie, że trzeba!

13:03, annablack
Link
poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Jak wyniki krwi będą OK, nie każą mi opychać się kolacją. Ja jadam wtedy, kiedy czuję głód. Proste. Mama czuje, że może być źle, a ja czuję nie bardziej niż zwykle. Z zasady jestem lekko anemiczna, ale odporność mam dobrą, czyli taka moja uroda, po prostu.

W każdym razie obiecałam, że będę jeść kolację, jak wyniki będą marne. Ale czuję, że będą w porządku. Jestem rozjechana, bo ćwiczę ciężko. Wszelkie ćwiczenia wymagające stania są ciężkie, skoro stanie angażuje tyle mięśni.

Jutro o 10:00 z Gosią. Ciekawe jak będzie.

17:50, annablack
Link

Mhm. Jutro wyjdzie prawda. La mamma ma koncepcję, że musi być ze mną do bani, jak nie jem kolacji. I prawda wyjdzie w morfologii. Cieszę się, że witaminę D zbadałam, bo to jedna witamina, którą pilnuję, żeby brać. Jak pamiętam i mam pod ręką, to czasem magnez łyknę też. Co tam jeszcze było? A, no i nerki też zbadałam (mocznik, kreatynina). I wyjdzie jutro. Nic nie je, a nie choruje. Dlaczego? Mam chorobę przecie, od piętnastu lat tę samą, po co mi jeszcze?

Tak czy inaczej, organizm się cieszy, że wolne zrobiłam. Ja mam trochę wyrzuty, że tonolizy nie robię, ale taki dzień, no. Btw: Halny wieje, pani pogodynka mówiła. To wszystko jasne, ja lubię stabilność.



13:00, annablack
Link

Spałam 10 godzin. Nigdy tak długo nie spałam chyba. Od dziewiętnastej do piątej. Obudziłam się, wypiłam litra wody, żeby krew lepiej szła, ubrałam się, zlazłam do kuchni póki miałam siłę pokonać schody i siadłam przysypiając i czekając na padre.

Do laboratorium zawiózł mnie padre w karocy, bo zmęczona jestem tak, że choć jest lepiej, to na nogach leźć jeszcze nie. Do mycia zębów stałam pół minuty. Znaczy - stałam dwie, ale luzem pół minuty.

Nie robię dziś nic. Organizm błaga, żebym mu dziś odpuściła.

Rehab jutro.

A najlepsza pani pielęgniarka. Bardzo ją lubię, bo umie kłuć i jest po prostu fajna. Fajna jest, ale żeby aż tak? Nie spodziewałam się. Zaprosiła mnie na pobranie poza kolejką.

Wszystko, z powrotem i wspięciem do siebie zajęło mi szesnaście minut.

A za półtora tygodnia rezonans.

Dobrego dnia.

09:12, annablack
Link
niedziela, 26 kwietnia 2015

-Zmęczona jesteś...

-Nooo...

 

Kurtyna.

14:24, annablack
Link

Przy okazji powiem fryzmistrzyni, żeby mnie znowu skroiła na bardziej zarośniętą Shinead. Barwy Kaczora pewnie znowu nie będzie mi chciała rzucić, tylko będzie robić pańcię. I czerwonego nie rzuci "bo to dla starszych  kobiet". To może chociaż krzywo i asymetrycznie po całości?

W sumie zmarch widocznych nie mam, ale w oczach mądrość wskazuje na bardziej zaawansowany wiek.

Tak jak tu twarz cała wskazywała zacięcie życiowe;).

 

10:55, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.