KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 30 kwietnia 2014

Kole 80 minut gadania z Ewcią i radosnego rechotu. A potem wdziałam agowe ciuszki do krio, żeby sprawdzić czy się mieszczę i...jest tak jak myślałam.

 

Ale jak będę w karocy, to i tak nie będzie mnie widać.

22:29, annablack
Link Komentarze (4) »

Teraz nie ma bata: obiecałam zaprzyjaźnionej Pani, że pojadę.

Boję się obiecywać w życiu cokolwiek, bo wiem, że jak obiecam, to dotrzymam. Nie ma innej opcji.

Dlatego niczego nigdy chłopakom nie obiecywałam;).

 

BTW: Znalazłam skrzynkę odbiorczą na YT i mogłam wreszcie napisać do tego Amerykanina zaczynając: Sorry for my poor English, but...

A, zgadałyśmy się z Anią, że jeśli się uruchomię trochę bardziej w tam, gdzie jadę teraz, to jesienią śmigamy razem do Ciecha;). Tylko WSZUR wózkowiczów nie przyjmuje, więc muszę się bardzo poprawić. Trochę bardzo. Ale jak się poprawię, to się spotkam z rehabilitantką Asią. Czyli warto się postarać.

20:10, annablack
Link

A dziś mam fazę na to.

 

Radio Plus mi zarzuciło. Wolę to, niż kawałek, który chyba rodzice mieli na weselu puszczany na upartego, honorowo, jako że pani doktor (eee, jeszcze nie była doktor) wychodziła za marynarza (no dobra, absolwenta Akademii Morskiej – marynarz po studiach:))

 

Tak czy inaczej - starocie mnie naszły. I wcale, cholera, nie rockowe.

15:56, annablack
Link Komentarze (2) »

Pani Monika przesunięta na piątek. Nie bardzo mnie to boli, może bardziej wyzdrowieję.

 

Mądry wie co mówi, głupi mówi co wie – tyle na temat rozmowy, której wolałabym nie pamiętać. Właściwie już zapomniałam. Świetna życiowa umiejętność.

 

A, heh, słodki ten strój do kriokomory od Agi. Tylko jak taka wyrośnięta wdzieje szorty od Agi, to one się robią rozmiarowo gaciami. Za to w topie będę pływać. Aga, matka dzieciom, uposażona w temacie, a ja chyba coś wepchnę pod spód, bo u mnie pustooo.:) Ale jak zobaczyłam ciuszki całościowo, to laski w tym wyglądają jak z „Seksmisji” albo innego sci-fi z lat 80:). Długie podkolanówki – dla Agi długie, mnie się skończą wcześniej, co zrobić. Ale w Ciechocinku do krio wchodziłam tylko w bikini (i nie była to bawełna i nic się nie stało), rękawiczkach, czapce i masce. I nikt nie mówił, że mam na sobie za mało. A tu są specjalne opaski nauszne. Wow.

Tylko głupio, bo teraz do krio wjadę na wózku. Bez trzymanki może bym weszła, ale nie w drewniakach, które spadają z nóg. Spadnie mi taki i przymarznę stopą do podłogi, albo przewrócę się w -115 stopniach i przymarznę do ziemi całościowo.

 



15:09, annablack
Link

W radiu Plus amator Dire Straits:). Myślałam, że mi się mp3 włączyło:)

14:11, annablack
Link

Jutro pani Monika, może mi charkot bardziej przejdzie. Oddycham czysto, gadałam przez nos z Bartkiem, bo chwilę wcześniej zakrztusiłam się syropkiem, ale „katar” jest szczątkowy, temperatury nie mam. To co najważniejsze wciąż nade mną wisi. Mam ofertę, że jak mnie to przerośnie i wymięknę krańcowo, to mnie po tygodniu przywiozą. Ale muszę spróbować. Choroby psychiki nie leczą się od tak. Nie byłam w Zuchach, nie należałam do harcerstwa, nie jeździłam na kolonie, na obozie wytrzymałam jednym. Zawsze wzdragałam się na myśl, że będę musiała to, co wszyscy i tak, jak wszyscy i wtedy, kiedy mi każą.

Dlatego jadę do ośrodka testowo, żeby zobaczyć, czy „na starość” będzie mi łatwiej. Nie spodziewam się, bo po trzydziestce się człowiek nie zmienia raczej. Ale cholera wie. Zobaczę.



13:41, annablack
Link Komentarze (2) »

W ogóle się nie przejmowałaś Anka. Gadałaś z nim jak z kumplem. I jakie kości ci namalowali.

Całą urodę mi namalowali

„Eksperymentalny lek?”

Tak mi kazali mówić. Przecież to było sto lat temu.

 

Ech. Raz mam katar, raz nie. Niech wreszcie uwierzę, że chcę, że naprawdę chcę.

Przechodzi mi przez głowę, że tylko zajmuję miejsce tym, którzy autentycznie chcą.

Przecież ludzie chcą tam przyjeżdżać i się z tego cieszą. A ty Andzia, z choinki się urwałaś, jak zwykle.

 

Swoją drogą, jeśli umiem tak „na hurra” robić sobie źle, to może umiałabym tak samo robić sobie dobrze?

 



10:52, annablack
Link Komentarze (1) »

 

Do la mammy: -Myślisz, że sobie nie umiem wytworzyć gorączki w zdrowym ciele?

I wtedy to nie będzie moja wina, że nie pojadę, po prostu będę chora.

Mamma: Wiem, że zderzenia z osiemdziesięcioma iluś osobami bardzo się boisz. Ale jeśli masz sobie wytworzyć chorobę, żeby tylko dali ci spokój, to jeszcze dziś to odwołam.

Ja: No wiem, że muszę chcieć i walczę ze sobą wmawiając sobie, że chcę. Spoko, dam radę.

 

Tak było wczoraj. Dzię dobry. Walczymy czy przyglądamy się na siebie – mode on.

 

Mięśnie mnie bolą z trybu „WALKA” włączonego całą dobę.



 

Obejrzałam to znowu. Kiedyś się nie bałam. To się da zrobić chyba.

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/anna-walczy-ze-stwardnieniem-rozsianym,9359.html

Dobrego dnia. Jeszcze parę rzeczy mam do zrobienia, skoro dzień pracy.

08:00, annablack
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 kwietnia 2014

Charcham, mam katar, ale siedzę już w krótkim, chociaż wieczór, czyli nie mam temperatury.

Jestem tak zmęczona psychicznie, że uciekam w sen.

Wszystkie obowiązkowe rzeczy mam choć musiałam się umawiać na wizyty prywatnie, bo liczyłam, że jeśli coś tam jest potrzebne, dowiem się od tym wcześniej niż dwa dni przed wielkim weekendem - wtedy już przez NFZ bez szans. Co pomyślałam to pomyślałam i zachowam to dla siebie.

Idę spać. Bo jutro też muszę być maseczkowa.

21:23, annablack
Link

 

Mam świstek od gina.

 

Ludzie się na mnie gapią i tego nie mogę zdzierżyć. Jak jestem na wózku to zwalam, że gapią się dlatego, że jestem na wózku, Ale jak się gapili, jak byłam młoda (w sensie około 20) i sprawna, to zwalałam na to, że na pewno się czymś wysmarowałam. A jak się dwóch kolesi za mną obejrzało, zareagowałam pytaniem do babci, z którą wracałam z zakupów: Mam we włosach gumę?

 

Ohydna mania prześladowcza. W pale mi się nie mieści, żeby ktoś spojrzał na mnie z sympatią.

 

Dziś też nie mogłam znieść spojrzeń pt. „Taka młoda i na wózku” (nie wiem, czy to myśleli, ale większość ludzi myśli chyba to), więc zamknęłam oczy, twarz w niebo i wąchanie czeremchy. I niech się gapią. Ja tego nie widzę.

 

Fobia społeczna to ekstremalnie skomplikowana sprawa, odkąd pamiętam, zachowuję się jak pustelnik i naprawdę unikam kontaktów twarzą w twarz, czy to ze stówą osób, czy z jedną.

 

Jak to się stało, że się kiedyś z kimś związałam? Sama w to nie wierzę, chyba musiałam się zakochać.

 

Z drugiej strony, wystąpienie w DDTVN onegdaj przyszło mi tak lajtowo, a przecież w studiu był sztab ludzi, a ja gadałam z człowiekiem, którego widziałam na żywo pierwszy raz w życiu...

 

Nie rozumiem siebie, ale już godzę się z tym, co powiedział padre, że to, co mnie trzyma, to bez wątpienia fobia społeczna, a nie fobia wózka. Czy na wózku, czy bez niego wśród ludzi (wśród choćby jednej osoby) czuję się niekomfortowo, mam manię prześladowczą i wydaje mi się, że się na mnie gapią. A co, oni nie mają nic innego do roboty? Egocentryczne to wielce, Andzia.

 

Zobaczymy jak sobie z tym poradzę. Dziś wpadłam w dwugodzinną histerię, rzucanie kurwami wobec tego, kto akurat był (a ja przecież nie przeklinam) i oskarżanie za to że żyję. Przecież mogli mnie nie robić. Może moja dusza wcieliłaby się wtedy w kogoś o życiu lekkim, przyjemnym i prostym.

 

Bardzo ciężki to był dzień.

 

A może...może spróbuję, testowo, bezczelnie sama się gapić na ludzi i słodko przy tym uśmiechać. Zobaczymy ile osób będzie chciało mi pomagać, albo chociaż porozmawiać.

Zawsze staram się nie patrzeć na ludzi. Wstydzę się też czyjegoś wzroku. Popieprzona jestem równo, ale jakoś te dzisiejsze słowa padre do mnie dotarły. Przecież jesteśmy tacy sami. Córeczka tatusia i sporo mamy podobnych cech.

 

Zmiana tematu:

Jak przeciętny Kowalski ma w tym słowie nie robić błędu, skoro w przychodni dzisiejszej, na liście schorzeń do analizy lekarskiej stało BOLERIOZA:))).

Mówię: Spójrz mamo na przedostatnie badanie, jakie robią.

Mama spojrzała i nic.

Wychodzimy:Nie widziałaś tej Boleriozy?

Mama: Tylko rzuciłam okiem i dopowiedziałam sobie co tam jest, że borelioza;)

No właśnie.

 

 



20:18, annablack
Link Komentarze (2) »

No ładnie, Blackie, umiesz sobie wytworzyć gorączkę, nie będąc chora.

Masz po prostu fobię społeczną. Zwalasz na wózek, bo to wygodne i bardziej zrozumiałe, ale ty zawsze unikałaś zgromadzeń ludzkich. W ogóle ludzi. Zasłaniasz się wózkiem, ale masz zwykłą fobię społeczną – rzekł padre.

No i wiem, że ma rację. Nie przepracowałam tego nigdy, jak już żyję sto lat. Jakbym nie miała fobii społecznej, byłoby mi wszystko jedno, czy jestem na nogach, czy na wózku.

TEN PAN MA RACJĘ. Za godzinę gin. Nawet nie wiem kto.



17:28, annablack
Link Komentarze (2) »

Apetytu nie mam. Ryzykując zwroty zjadłam pół zapiekanki.

Przed czternastą zmierzyłam temperaturę -37,1 – takie nic, a daje, daje. La mamma do mnie: Kaszl, a nie chrząkaj! Jakoś mi nie idzie. Jeszcze ten gin wieczorem.

W tej chwili kaszlemy we trzy: Aga, która złapała coś od dzieciaków, ja i mama, która z jakimiś resztkami infekcji walczy.

Ale wkoło jest wesoło.



14:47, annablack
Link

Wdziałam wełniany sweter, bo mi jakoś zimno. Mam nadzieję, że to o niczym nie świadczy. Od ubiegłego czwartku w krótkim łażę po domu. A teraz tshirt z długim i na to wełniany sweter. Jak zimą jakąś. No nic, zmierzę, jak (jeśli) urośnie, ale nie mam dreszczy. Po prostu mi zimno. O 13:00, w słoneczny dzień.



12:57, annablack
Link

Ych. Boję się, że przebadają mi co mogą, żeby stwierdzić, że syfu nie naniosę, a nie wyzdrowieję do poniedziałku. Kiszka jakaś z tą infekcją. Czuć gardło że jest zaczęłam w zeszły czwartek, pokasływałam, ale nic. Wczoraj zaczęłam katarzyć. Widzę, że infekcja rozwija się mega powoli. Oby zdążyła się skończyć do końca tygodnia.

Nie umiem spać w dzień.

Kurier jak usłyszał mój głos przez telefon, stwierdził, że przełoży paczkę z apteki za siatkę. Bo Aga poszła sklepować i kserować kawałek mojej dokumentacji medycznej na wyjazd, heh.

10:43, annablack
Link

Uaaa. Jak jest słońce, to mi gorzej. Ale właśnie - jak mnie dziś gin zbada, to do jutra wyników nie będzie. Będą musieli je wysłać do ośrodka, chyba. Ech. Neurologia się trochę poprawia, ale poczucie chorości mam. Chyba padam spać znowu.

10:05, annablack
Link

Cześć. W nocy było ciężko, ale teraz jakoś deczko lepiej, albo sobie wmawiam. Ale mi się smutno zrobiło wczoraj: idę z la mammą do dermo doktor i słyszę: Zobacz ile przeszłaś! I to w infekcji! No, pod rękę to jakieś 10 metrów (20?) od samochodu... Wciąż żyję przeszłością, a prawda boli. Aj, no, boli.

Aga dzwoniła przed chwilą z pytaniem o KRS i dane do 1%. Słodkie, bo ja nie naganiam nikogo, nie reklamuję na Fejsie myśląc: kto chce, to da. Chora jestem nie od wczoraj, więc jakoś nie czuję się zmuszona do takich akcji. Tylu młodych, którym można coś bardziej pomóc. A ja wiem, że są ludzie, którzy pamiętają o mnie przy rozliczeniu i jestem im bardzo wdzięczna:).

Dzisiaj gin. Hura, hura, ale fajnie...

Ciekawe gdzie mamy rutinoscorbin...



08:23, annablack
Link
poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Katar się rozwija, za to nie czuję już gardła. Ewoluuje wszystko, natomiast ja, przez ten ewidentny katar czuję się biedniutka. Babcia spytała, czy to może alergia. Ja wiem, że wszystko pyli, ale alergiczką nie jestem. Nic to, jestem dobrej myśli, dlatego idę jutro do tego gina. Pamiętacie może, że to mój najunielubieńszy doktor, no ale chcę, żeby mnie wpuścili tam, gdzie mam jechać, więc dzielnie idę. Z maseczką (Wierka, on w końcu podniesie głowę;)).

Niech mnie ktoś przytuli... Idę spać.

21:49, annablack
Link Komentarze (1) »

Kurde, luźny glut- katar się zaczął, ale przecież w płucach nic nie mam. Ile mam czasu, żeby to zwalczyc? Sześć dni. Da radę chyba. La mamma powiedziała, że antybota, nawet lekkiego mi nie da, bo nie ma na co. Może jakiś...yyyy...Akatar?



21:13, annablack
Link

Skórzasto OK. Jeszcze jutro gin...

20:07, annablack
Link

Aga pożyczy mi strój do krio. Ha! I nie będzie epatowania gołym. W Ciechocinku na różne pozwalali, ale tu będzie poważnie i smutno. Nie można radia/telewizora, no ale odtwarzacz podłączany, żeby mieć dźwięk do kompa też nie?

Nabijam się, ja przecież z zasady jestem smutna i niezabawowa i jeszcze zakompleksiona, a wózek? No, to będzie moje pokazanie Górze, że już nawet na takie epatowanie niepełnosprawnością się odważam, bo chcę żeby mi to Zabrano. Nie wiem kto, modlę się do D. Świętego, a wczoraj się dowiedziałam, że Jan 23 to pośrednik, żeby do Ducha dotrzeć.

Dla mnie to trudne i choć Ig niebędący immunoglobuliną;) twierdzi, że to jest proste, to dla mnie chyba proste nie jest. Wiem, na najfajniejsze rzeczy trzeba poczekać, tak mówią, ale ja tak nie mam cierpliwości, że...że to trudne.

5 maseczek mam z apteki. Dziś jedna, jutro, u gina druga, pojutro...

Co jeszcze...chyba nic. A, Skserować dokumentację medyczną...to, co jeszcze mam.

 

Mama twierdzi, że byłam u dermo doktora, a ja za cholerę tego faktu nie kojarzę...



15:53, annablack
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.