KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 30 kwietnia 2013

Trudny to dzień, oj, oj.

Jutro wolne. Chyba skoczymy na działkę. Kasia z Jachem może też będą. Psy obronne pewnie zostaną, bo nie spadamy na długo, a Dude ma chorobę lokomocyjną, więc po co go męczyć. Padre wczoraj, a dziś la mamma stwierdzili, że schudłam. Po ubraniach nie widzę, więc może tylko wrażenie „schudłe” robie, bo choć dalej dietę rygorystycznie prowadzę, to zdarza mi się lekkie odbicie zrobić, typu: procentowa śmietanka do kawy. Jak dziś.

Ksiegarnia wydawnictwa wiadomego ponoć działa, a szkoły mogą zamawiać książki z fakturą z 14 dniowym terminem płatności. No...przekonam się, może.

Jak przeczytałam sobie wpisy z bloga mniej więcej sprzed roku, to, kurczę, teraz faktycznie jest lepiej. Rany, jak mnie ta spastyka gęby prześladowała. Uchhh. I spastyka reszty też. Albo to, że w styczniu faktycznie mnie karmili. I to zawsze, bez kitu. Ech, albo jak na tyłku zjeżżałam po schodach, bo nóżki się gięły – ja już wywaliłam z pamięci. A tu prawie rok nie leczę się niczym. I co? I nic. Po prostu.

Przepraszam za wulgarnosłowną piosnkę, ale klimacik mi pasuje.



17:50, annablack
Link

Rozjechana. Na maksa. Ueee.

08:10, annablack
Link
poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jak Wam? Mnie ciężko. Słabo się czuję, mięśnie (jakie mięśnie?) mnie bolą. Pogoda się zmienia. Pogadałam sobie z kolesiem – niby Żabojadem – po angielsku. Żabojad okazał się Arabem i po kwadransie gadania stwierdził, że on mnie ajlowiu. Nie chce się odpitolić, tylko wydzwania na skajpa. A ja znów się chowam. Skasowałam poprzedni profil, na którym miałam dwustu false friendów, bo z większością nawet chwili nie pogadałam. Teraz ustawiłam blokadę na friendowanie: nie ma, jak nie pogadamy choć chwilę. A nie: Hi, hello, u are beautiful i invitation do friendów. Oż ty w życiu, internet to jednak sieć erotomanów.

To jak ja mam ćwiczyć gadanie na żywca? Peti przestał bywać na skajpie, to nie mam z kim gaworzyć.

 

 

I jeszcze to: było MSW, jest CBA, będzie FBI?

 



20:37, annablack
Link

Hello, sziasztok! Jak wam? Ja znów słodko wyspana i z gotowością do walki z przeciwnościami losu;).

Pomyślałam, że nie będę wyjeżdżać w tym roku na „wakacje” - po czym ja mam odpoczywać? Wolę się skupić na rehabie, póki nie jest jeszcze tak, jakbym chciała. A bo to pierwszy raz nie wyjadę na wakacje? Dobrego tygodnia.



07:24, annablack
Link
niedziela, 28 kwietnia 2013

Ranyjulek. Czuję się testowana. Jeden mieszkaniec Francji najpierw poprosił mnie o adres FB, a potem zaczął oskarżać. „Kim ty jesteś?!! Masz tyle znajomych!” Mówię, że napisałam dwie książki: o chorobie i o miłości. Może to czytelnicy;) bo ja też ich nie znam. „Masz tyle friendsów?” Nie, akurat z friendsami nie gadam na FB, tylko w rzeczywistości, i jest ich...może pięciu, a nie 460...To taka ściema, nie przejmuj się. Jak ktoś chce mieć mnie w znajomych na FB, to się zgadzam. Co to ja, królowa? Nie boli mnie to, więc się zgadzam...a że ich nie znam, to nie moja wina. Kto chce, ten pozna.

Zaczęłam myśleć o tym, co sprawię na Dzień Matki. Wiadomo komu, więc piszę bez Celownika:).

No i nie wiem. Ciasta nie upiekę, bo Matka bezsłodyczowa (ostatnio, bo powiedzmy sobie szczerze: takich twardzieli jak ja, co słodyczy zupełnie nie jedzą od początku roku – w dodatku nie mając nadwagi, he, he - wielu nie ma). A na inne rękodzieło jestem za bardzo lewa. Ręce się trzęsą.

Może po prostu wiecheć kupić? Ja kwiaty uwielbiam i wciąż wspominam bukiet róż, które przysłano mi do szpitala (kto przysłał, ten wie, że o niego chodzi;)).

Na skajpa nie wbijam, bo nie chce mi się znowu nocki zarywać tokowaniem z Bezimiennym (kiedyś sprawdzę jak się wymawia to jego imię).



21:15, annablack
Link

Leń, leń, leń. I muzyka. I leń. No i dobra. Mam dziś wolne. Rowerek nie wzywa. Lech startuje po raz trzeci w marszu dla chorych na esem. Na zagramanicznej stronie pierwsze infy. A mnie się nie chce nic. Jakiś Słoweniec, co mu się wydawało, że co to nie on bo tłumy lasek do niego wzdychają, tak się zdenerwował, że zaczął mnie wyzywać od dziwek. A ja mu tylko zaproponowałam, że wyłączę kamerkę, żebyśmy po prostu pogadali. I nie chciałam go oglądać;). Bo jak ja wyglądam, to wiem i też nie chcę.

Na obiad miałam wędzoną makrelę, a na kolację tunę z puszki. Rybne klimaty, czyl jutro wychodzi trawa. Ciekawe co na rehabie. Nie zależy mi, żeby łazić, bo jakkolwiek umiem. Bez trzymanki po ogródku spoko, więc wolałabym porobić jakieś ćwiczenia na perfekcję chodu, czy lepszą wydolność. Albo więcej na ręce. Bo jutro rehab nr VII.



19:04, annablack
Link

Uaaa. Dziesięć i pół godziny spałam jak zabita. I się wyspałam, po tych trzech godzinach poprzedniej nocy. Maks też spał, dlatego mnie nie obudził, zresztą, nawet gdyby próbował, nie dałby rady. Bardzo mi fajnie. Jednak wysypianie się to dobra rzecz. Powiedziałam wuefiście wczoraj, że sorry Winnetou, jak tak chcesz, żebym recover (se wymyślił i się modli do swojego boga o to, czyli chyba jednak nie wie na czym polega esem), to ja muszę się wysypiać. I grzecznie o 0:10 dziś poszłam spać.

Fajny dzień się kroi. Mam w sobie moc, znowu. A Bednarka przyjmuję leczniczo. Ja, która nigdy specjalnie reggae nie słuchałam, teraz się tym głosem leczę.

Dobrej niedzielli.



12:01, annablack
Link
sobota, 27 kwietnia 2013

Bednarek mi tak robi. Japa się cieszy całkiem bezpodstawnie. I w ogóle zapominam wszystko co dołującego dziś sobie przypomniałam. Nie dziwę się, że siedemnastolatek do mnie uderzał. Ja potrafię wyglądać jak upalony pacan:))).

21:30, annablack
Link

Ożeż noż... uczepił się mnie siedemnastolatek. Jak dowiedziałam się ile ma lat, parsknęłam. Kulturalnie. Powiedział mi, że czuje ode mnie taki lajcik, taki udzielający się luz. I spytał, czy popalam/popalałam maryśkę, bo jeśli tak, to utrwala się u człowieka takie lajtowe podejście do wszystkiego.

Ja mam po prostu lajtowe życie, chłopcze – podsumowałam, uśmiechając się szeroko.

Ciekawe, czy człowiekowi, który wie o mnie nic, bo po prostu zaczepił ładne zdjęcie na gadulcu, faktycznie udziela się ten mój luz. Czy to pierwsze, co się rzuca w oczy przy styknięciu się ze mną?

Czyli wniosek: im więcej mnie przywali tym bardziej będę wyluzowana??? Odruch obronny?

Czy po prostu jak jestem wczorajsza, bo niewyspana, to tak mam?



19:13, annablack
Link

Uachhh. No, słabiej, słabiej, ale bezścianowo dalej się udaje tyle, że te trzy godziny snu w nocy walnęły we mnie mocno. Nie lubię Maksa. Nie lubię jękolca. Po obiedzie padłam spać jeszcze na jakieś 2 godziny. Znaczy – spanie nie było moim zamiarem, po prostu mnie ścięło. Rowerek nie był dziś grany wcale, ale co zrobię? Przez niewyspanie czuję się rozjechana. Americana wypita rano (10 g kawy w kubku) nie dała rady mnie obudzić, a ja czuję się wczorajsza.

Opisując w mailu dawno nie widzianej koleżance moją sytuację od stycznia 2009 do teraz sama trochę zadrżałam i uświadomiłam sobie, że od lipca 2011 usiłuję się podnieść z tego co mi zrobiło odstawienie Tysabri. 8 tygodni w szpitalu, a potem od października 2011 walka sama ze sobą rehabem i ostatnio dietą. W lipcu 2011 przygięło mnie do gleby tak bardzo, że udało mi się to już szczęśliwie wyrzucić z pamięci. Tylko leżałam, robiłam pod siebie i ruszałam kawałkiem prawej ręki. Biorąc pod uwagę, że wychodzę z czegoś takiego, to mam co robić. Jeszcze w międzyczasie – lipiec 2012 - przypałętało się to drżenie zamiarowe prawicy właśnie.

A ja co? Huh. Żuczek obrócił się już z leżenia na pleckach i teraz właściwie, pancerzykiem

do góry, usiłuję się wykaraskać. W tempie przypominającym drążenie skały przez kroplę;).

 

I jak tak sobie przepowiedziałam to wszystko, to trochę się zdołowałam, że nie mam łatwo;).

Ale ale: taka karma:). I co pan zrobisz? Taki lajf.



17:28, annablack
Link

Uch. Ile spałam? 3,5 godziny. Wiem, wiem, tacy młodzi jak ja nie potrzebują więcej;). A poważnie – Maks mnie obudził jękoleniem o 5:30. Poszłam spać o drugiej. Kawa Americana ma moc, serio.

Dziś czuję, że spaliłam sobie dekolt i palce stóp. Widzisz Black, było nie epatować tak tą nagością... No, siedziałam prawie cały dzień na dworze, ćwiczyłam też na dworze, bezwstydnie rozgolona...no to teraz mam. Dekolt mam iście świński w barwie.

Bo poza tym średnio mi świńskość wychodzi. Powiedziałam wuefiście, że jeśli będzie umiał ze mną gadać normalnie, jak z siostrą, bez podtekstów, to mogę go odblokować. Zrobiłam to tylko dlatego, że ma dziś 27 urodziny, no i jeśli mu to jakkolwiek poprawi humor, to niech ma.

Powiedziałam, że koncentruję się teraz na powrocie do życia, na zdrowiu i że nic innego mnie nie obchodzi. I że jest mi wszystko, więc mam co robić. I że trzymam kciuki, że się zakocha w kimś chociażby z tego samego kontynentu. I że wątpię, żebym się w nim kiedykolwiek zakochała, bo o związkach absolutnie nie myślę, a jak bym pomyślała, to rozejrzałabym się prędzej wśród innopłciowych, których mam w zasięgu ręki. W Europie chociaż.

Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie chciałam tego jękolenia. Tera będę trzymać kciuki, żeby się zakochał w kimś normalnym.

Nie no, średnio się wyspałam, w sumie, ale wypiłam pół litry zielby, więc oczy mi się otworzyły.

Dzię dobry.



06:51, annablack
Link
piątek, 26 kwietnia 2013

Ooops, pan od wuefu, pozakładał nowe profile poza tymi, które już zablokowałam. Kurde.

Nie przejmuję się jednak. Świnią trzeba umieć być do końca.

Wychlupałam Americanę – dużą kawę z 10 gramami masła w maśle, tfu – kawy w kawie. Chyba najmocniejsza z tych kapsułkowych kaw. No to podejrzewam, że jak usnę o drugiej to będzie wcześnie.

Humor zajebisty cały czas. Uaaaaaaaaaahhhh.



23:07, annablack
Link

Heh. Pogadałam z Alkiem A propos diety. Było fajnie, popijałam kawę. Do momentu, kiedy nazwał mnie per „moja żono”, o mało lapsa nie zaplułam kawą. „Moja żono”, to może być whisky, wiadomo. Ale Blackusia niestety się nie nadaje. I nie tylko dlatego, że gotować nie umie, Alek, nie tylko:). Ustaliliśmy, że Alek da mi kilka miesięcy, które poświęci na obserwację jak mi na diecie. I „czy warto”. Kilka? Ja sobie daję jeszcze trzy. Do moich imienin – 26 lipca. Taką mam fantazję. Nie wiem co ma się wydarzyć za trzy miechy, żeby stwierdzić, że było warto. Ale się przekonam, bo jestem ciekawa.:)



21:15, annablack
Link

Co pogryzam po obiedzie? Cząstki brokułów i kalafiora na parze. Zamiast słodkiego owoca. Spoko, nie z wyboru (no co Wy) – Aga mi dała, żeby się resztki nie zmarnowały. A ja, jakem resztkożerca, czy też świnia, o czym mówiłam wczoraj, zjem wszystko. Siadłam na rowerek, ale niecałe 3 minuty popędziłam. Niby nic, ale Małgo mówi, że są takie treningi, kiedy trenuje się króciutko, ale ekstremalnie mocno. To taki trening odbyłam. A żem trochę zmęczona...btw: Dorothea powiedziała, że dziś 10 minut chodziłam, czy też stałam ćwiczebnie. I kolanko lewe dało radę bez siadania gdzieś. Dorka nie nosiła za mną stołka;). D

I wciąż mi super fajnie.

To teraz chillout przy warzywach i z muzą z kompa.



16:37, annablack
Link

Ale mi dobrze. Heh. Kolejny, trzeci dzień z rzędu jest dobrze. Jak jutro się skończy, będę wspominać, jak pewnego dnia, trzy dni pod rząd dobrze się czułam;D. Mi takie rzeczy się nie zdarzały od długiego czasu. A teraz: osiągi zwiększone, a w związku z tym nastrój zarąbisty. Łaziłyśmy dziś z Dorencją po ogródku. Było... no, było. Dech zapierająco w porównaniu z moim poprzednim wyjściem w teren bezścianowy:))). Na Dorce zrobiłam wrażenie, bo widziała mnie ostatnio 3 tygle temu. A u mnie trzy tygodnie to jak rok. Ostatnio.



15:46, annablack
Link

O rany, ale jest fajnie... Ubrana po letniemu siedziałam już dziś ze 45 minut w słońcu. Powietrze jak w letni poranek... Mmmm... Dobrze mi. Znowu się uśmiecham/Wiem, że wszystko dobrze będzie...

 



10:14, annablack
Link

Cześć. Afrykanin być może miał rację: zbytnia empatia nie jest dobra. Dlatego już mnie znacznie mniej boli, że zachowałam się tak, jak się zachowałam. Świnią też trzeba umieć być.

Ale „Cisza” Bednarka przykleiła mi się do mózgu. Żadna gitarka elektryczna, żadna basowa – jak nie ja. Starość.;)

Jeszcze nie wstałam, bo dopiero z pół godziny temu się obudziłam. I nabieram sił wewnętrznych.

Podobało mi się, jak się wkurzyłam – zwiększenie osiągów takie, że uo! Uooo!

Od przedwczoraj jest we mnie moc. Częściowa;), ale nie można mieć wszystkiego. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. No tak, lato się zbliża, a ten tramping po Europie czeka;).



08:15, annablack
Link
czwartek, 25 kwietnia 2013

Załączam durne, eskowe hiciory i próbuję dokonać uśmiechu.

Rany, to moja wina? Nic złego nie zrobiłam.

Głęboki oddech i przyklejamy uśmiech na twarz.

Hura, hura. Ale jest fajnie i pozytywnie.

To nie moja wina. Tym razem kompletnie nie moja.

20:54, annablack
Link

Stan otępienny towarzyszy mi cały dzień. Nawet jak coś oglądam, żeby się czymś zająć mądrze nie wyglądam. Stupor rządzi. A Bednarek przymulasty dziś rządzi tak samo. A myślałam, że on wesoły chłopak jest.

20:24, annablack
Link

Dziwnie mi. Fizycznie jak na mnie super. Jest super, jest super, więc o co ci chodzi? Czilautuję i unikam ludzi. I czuję się jak świnia. I jak w transie robię swoje. Jutro rehab nr VI.



18:04, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.