KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 30 kwietnia 2010

Co robić w weekend w Wawie? W dodatku w pierwszomajowy? Mam opcję - działka z całą rodziną, albo dzień z Adamem. Wybór o dziwo nie jest dla mnie oczywisty i to mnie wkurza. Ech. Załączę film i idę spać. Jutro ma padać podobno.

21:50, annablack
Link Komentarze (2) »

Poszłam z Dudim na popołudniowy spacer. Kwadrans wydoliłam. Było mi gorąco, traciłam równowagę, lewa nóżka nie klapała, ale po prostu nie chciała iść. Strasznie się wysilałam wprawiając ją we w miarę prawidłowy chód, a jak się zmęczyłam [szybko], po prostu ją przestawiałam kulejąc letko.

Zła jestem znowu. jakoś się łatwo denerwuję od jakichś dwóch tygli. Może Led Zep mnie wyciszy...

 

20:23, annablack
Link

Piosnka z gatunku ęteligentnych inaczej, czyli wrzuć na luz przed weekendem:D

 

13:44, annablack
Link Komentarze (1) »

Angela, kiedy na party?:D

11:17, annablack
Link

Nie pijcie na pusty żołądek. Nieważne, czy esemujecie, czy nie. Picie na pusty żołądek jest złe ogólnie. Nie wypiłam dużo- jednego grzańca, a wzięło mnie tak, że głowa mała. Także - nie idźcie śladem Black i nie zapominajcie o posiłku, jeśli zamierzacie się napić, a jesteście drobną dziwuszką o umiarkowanej przestrzeni cielesnej. Ryzykujecie, że Was trąci konkretnie.

Adam powiedział mi wczoraj, że gdyby nie wiedział, że coś mi jest, nie pomyślałby, że jestem chora. Że chodzę czasem sztywno, ale to wszystko. Słodki jest. Chcę wierzyć, że naprawdę tak myśli. Swoją drogą facet bardzo uważnie obserwuje mój stereotyp chodu. Zdaje się, że w tej chwili jest najbardziej w temacie jak postępuje moje zdrowienie. Powiedział mi wczoraj, że chodzę lepiej niż w styczniu i że zabieg udrożnienia żyły, to był dobry pomysł.

Też mi się tak wydaje, ale chcę wziąć Tysabri przez dwa lata, ile standardowo trwa kuracja. Hoolajnoga napisała przedwczoraj do mecenasa Maślińskiego z PTSR o tym, że chciałybyśmy wystąpić w sprawie refundacji Tysabri. Mecenas odpisał, że sprawa z Tysabri jest w toku i w tej chwili zajmuje się tym Agencja Oceny Technologii Medycznych, także..jeszcze poczekamy, ale jesteśmy zwarte i gotowe. Jakby co, jestem dowodem osobowym skuteczności terapii Tysabri. Każdy lekarz orzeknie bezsprzeczną poprawę stanu, nie tylko zatrzymanie postępu choroby.

Cefauki nowe rozesłane. Wczorajsze spotkanie bardzo mi pomogło. Fajnie mieć świadomość, że ktoś cię wspiera jak głupich akcji by sie nie zrobiło i jest gotów cię bronić. Ckliwie to zabrzmiało, wiem, ale tak szczerze- fajny facet z niego. Czasem zbyt całuśny, trochę "przylepa";), ale to niezła przeciwwaga dla takiego papieru ściernego jakim jest Blackie girl.

No. Rzekłam. Ej...ja mam kaca:/.

 

 

czwartek, 29 kwietnia 2010

Poszłam się spotkać z panem doktorem Adamem. Facet działa na mnie jak balsam i już. Uleczył mnie od razu bukietem kwiatów i pocałunkiem;). Poszliśmy do pubu londyńskiego na galijskiego grzańca. Zapomniałam, że nie jadłam obiadu. Miałam sobie o tym przypomnieć już przy wyjściu. Wcięta byłam masakrycznie. Adam uświadomił mi przez ile stacji metra byłam bez kontaktu. W przejściu podziemnym kupił mi pączka, żebym jakoś rozproszyła te procenty we krwi. Jak wsiadałam do mojego autobusu jeszcze byłam wcięta. Właściwie cały czas jestem, czuję to. Ej, ja po prostu nie mogę pić. A na pusty żołądek tym bardziej.

Nie nawiedziłam Adama w domu, bo tak głupio nie wiedząc co się dzieje dokoła;). Inną razą.

21:51, annablack
Link Komentarze (5) »

Mam jakiś kryzys. Płaczliwość i poczucie bezsensu.  Biorę antydepresanty, a i tak jest źle. To chyba przez tą pogodę. Pozostaje mi olać wszystkie komentarze dotyczące tego czego nie robię, a powinnam i myśleć o sobie. Jak ja się o siebie nie zatroszczę, to nikt się o mnie nie zatroszczy. A stres może mi tylko zaszkodzić.

Sprzątnęłam łazienkę. Chociaz to.

11:38, annablack
Link Komentarze (5) »

Napisałam książkę, której nikt nie kupi, bo temat niechodliwy- tak w skrócie dano mi do zrozumienia. Posiadam cenne umiejętności, ale nie tak cenne, żeby je wykorzystać. Jestem fajna, ale nie za fajna. I w dodatku mam ten, ponoć, zły charakter do pracy w dużych firmach jako trybik w maszynie - w tym się nie sprawdzam. Lubię samodzielne stanowiska, stawiające na moją kreatywność, gdzie nikt mi nie patrzy na ręce jak pracuje, tylko liczy się efekt. No bez kitu- tylko własna działalność. Albo autorski program w telewizji, hehhehe. Miałam bardzo dobre wyniki w spedycji. Duże obroty. Czemu? Bo nikt nie patrzył jak pracuję, co mam włączone w tle, albo z kim gadam równocześnie na gg. Ja muszę czuć wolność, żeby być produktywna.

Trudne to, ale mam pewną koncepcję. Teraz tylko sprawdzić jak to da się załatwić w praktyce i pod jaki typ działalności to podciągnąć.

11:09, annablack
Link Komentarze (3) »

Cześć. Nie zapłacili mi za dwa tłumaczenia, czyli koło sześciu stów. I weź tu człowieku pracuj. Faktury wystawione, a kasy ni chu chu. Za namową rekrutera wysłałam zgłoszenie na testera poprawności językowej oprogramowania z węgierskim, wysłałam też znów do spedycji. No trudno. Mama stwierdziła słusznie, że po to się leczę, żeby normalnie żyć i pracować. I to tak pracować, żeby płacili, a nie tak jak teraz. Chciałam mieć wolny zawód, żeby się nie stresować, ale z wolnym zawodem jest trudno. Śpiewać nie umiem, tancerką nie zostanę...

Wysłałam sporo cv. Mogę iść znowu do spedycji. Pracować po 10h dziennie i przynajmniej nikt mi nie będzie mówić, że nic nie robię.

I nie chcę jutro jechać oglądac psy. Będę wysyłać cefauki i sprzątać.

Idę sprzątać. Mam nadzieję, że nie zmęczę się za bardzo bo po południu widzę się z Adamem i muszę mieć siłę dotrzeć na spotkanie.

 

10:05, annablack
Link Komentarze (3) »
środa, 28 kwietnia 2010

Botak.

 

19:34, annablack
Link Komentarze (3) »

Bleah. Wyszłam z Dudim, żeby się uspokoić, ale widzę zaostrzenie różnych symptomów. Lewa nóżka znów jest bardziej, nie utrzymuję równowagi, znów jak idę, toru lotu nie trzymam. I w dodatku ta cholerna senność. A, 14.5 mam komisję orzeczeniową dla niepełno.

 

13:52, annablack
Link Komentarze (5) »

Black, masz wierzyć intuicji! Masz wierzyć! Skorpiońska intuicja nie myli się nigdy. Nie chciałam iść na to spotkanie o pracę. Nie chciałam. Czułam się źle neurologicznie i byłam ekstremalnie niewyspana. Żeby się nie stresować czy dam radę dotrzeć oraz żeby pospać jeszcze godzinę, wzięłam taryfę. Grosik Taxi rządzi. Fajne chłopaki jeżdżą, komunikatywni i sympatyczni.

Przychodzę. Wow, to biuro podróży na trzecim piętrze bez windy w wysokim, starym budownictwie. No nic, wgramoliłam się. Myślałam, że będzie to spotkanie jeden na jeden z dyrektorem. Nigdy jeszcze, chyba jestem szczęściarą w tym względzie, nie musiałam umawiać się na spotkania wieloosobowe. A tu - pięć osób łącznie ze mną. Patrzymy w ścianę. No to patrzymy. Dziesięć  minut po umówionej godzinie spotkania zaczęłam się irytować. W piętnastej wyszłam.

Co za brak klasy! Pewnie jakiś durny test: robotę dostanie ten, kto wytrzyma do końca i się nie zirytuje. Najlepsze jest to, że nawet nie wiedziałam jaka to robota. Pożegnałam się uprzejmie z współoczekującymi i poszłam. Ja chyba jestem za stara na takie zagrywki, albo za bardzo się cenię. Albo też przywykłam do innych standardów niż tych reprezentowanych przez bardzo znane warszawskie biuro podróży.

Zakładam własną działalność. Wkurzyłam się.

12:09, annablack
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 kwietnia 2010

Dzień dobry, cześć i czołem. Taką aurę jak za oknem lubię. No lubię i już. Pooglądałam przemowę Viktora Orbána w necie. Dużo okrągłych zdanek, ale zdaje się, że facet jakiś taki bardziej do rzeczy, niż ten, o zgrozo, Gyurcsány. Trzymam za niego kciuki.

Znalazłam sobie ubranko na dziś wieczór do Romy i poczytałam index.hu w temacie przełomowego wyniku wyborów na Węgrzech. A teraz zastanawiam się czego mogą oczekiwać ode mnie na stanowisku, na którym nie napisali jakie mają wymagania poza 'niepełnosprawnością'. Hmmm.

Whatever. Zobaczymy. Dobrego dnia.

11:05, annablack
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Piękna pogoda...ludzie zostawiają kompy i wychodzą na spacery. Ja zostawiłam i wylazłam z Dudim, ale szybko wróciłam, bo obuw mnie uwierał w stopę lewą - pewnie żem spuchła była w tym upale - a Pan Dudek zachowywał się niesfornie dość obiegając mnie wkoło plątał smyczą i poszczekiwał wkurzająco. Z tych oto względów spacer skróciłam ze wszech miar i powróciłam, utykając na lewą nogę. Ale jeszcze się ruszam, więc nie jest źle, hehhe.

 

A - chodzę dziś z przypiętym znaczkiem 'gamer's girlfriend'. Adam mi dał:).

 

 

 

 

 

17:44, annablack
Link

Cześć. Gorunc dziś, ja nie mogę funkcjonować tak dopóki się nie przyzwyczaję. A w każdym razie czuję się w upale tak sobie. W środę mam rozmowę o pracę. Bez szaleństw- na pół etatu. Nie mam zamiaru się zabijać. 45-47h albo i więcej tygodniowo już pracowałam i dziękuję, mam dość. Coś tam sobie co miesiąc zarabiam, więc nie jest strasznie, ale uspołecznić by się przydało, bo odzwyczajam się od przebywania z ludźmi. No zobaczymy - w środę o 10.00 rozmowa.

A jutro do teatru z la mammą. Już się cieszę.

15:44, annablack
Link
niedziela, 25 kwietnia 2010

Uch. Się działo. Zrozpaczona zadzwoniłam do Adama, a ten zaproponował mi, że Jego tata mnie rozliczy, bo jest specem. Zatem wstałam, zebrałam pity i wybyłam. O 13 spotkałam się z Adamem i pojechaliśmy do Niego. Poznałam rodziców Adama, bardzo fajni Państwo.Tata Adama sprawdził przepisy i mając jasność dokonał rozliczenia, wróciłam do domu z Pitem na Pendrive'ie:)

Cały dzień nic nie jadłam, bo bolał mnie żołądek. Mój pierwszy posiłek, to - leczniczo - dwie kulki lodów o wpół do piątej. I pomogło. Pomysł Adama był świetny, heheh.

Teraz zjadłam obiad w domu, czyli chyba mi się poprawiło.

 

 

18:47, annablack
Link Komentarze (3) »

Nie umiem się rozliczyć, mam podobno za duże koszty uzyskania przychodu. Mam cały plik pitów za zeszły rok. Ponadto boli mnie żołądek i przemarzłam w kościele.

10:56, annablack
Link
sobota, 24 kwietnia 2010

No. Byłam drugi raz z Dudkiem, czyli trzeci raz out w dniu dzisiejszym. Tym razem "tylko" 1,2km = do kościoła i z powrotem. Jutro zamierzam iść znowu na siódmą. To takie moje malutkie "pielgrzymki" - chodzić na nogach do kościoła. Mama jutro ma dyżur, więc pojechała wieczorem z babcią na liturgię niedzielną, na Stare Miasto. Nie zabrałam się z Nimi, bo czasy "wygodnickiego" wożenia mnie wszędzie mam nadzieję, że mam już za sobą. I teraz, jak będę oczekiwała, że ktoś mnie gdzieś podwiezie, to tylko i wyłącznie z wygodnictwa, a nie, że nie mogę na nogach. O.

20:02, annablack
Link

No i wybyłam drugi raz.

Miast robić porządek = odgruzowywać pokój.

No bo wiedziałam, że trzeba iść po zakupy, a cholernie mi się nie chciało. Zaczęłam kombinować: taak, Blackie, teraz to Ci się nie chce, a jeszcze parę miesięcy temu dałabyś się pokroić za to, żeby być w stanie tak po prostu wyjść do spożywczaka po przysłowiowe bułki, dojść (jakieś dwieście metrów, nie więcej) i wrócić na własnych nogach. Już tego nie pamiętasz? I teraz, jak już nareszcie możesz, to pozwalasz sobie na niechcenie? Pozwalasz sobie na niekorzystanie z tego, co zostało ci wrócone?

Pomyślałam chwilę, wzięłam ekologiczną torbę na ramię (tak niosąc mogę więcej udźwignąć) i popędziłam.

13:34, annablack
Link Komentarze (1) »

1,3 km z Panem Dudkiem. W przyzwoitym stylu. Po jakichś 700metrach lewa nóżka zaczęła mówić, że ma dość, ale bez żadnych ekscesów- po prostu częściej się zatrzymywałam. Spacery z psem to fajny element treningowy.

Fajnie mi rainbow zrobił z tymi filmikami na blogu- wszystkie się ładnie dopasowują do szerokości miejsca na wpis. Już dawno chciałam się tym zachwycić nagłośnie.

A tu tekst pieśni poprzedniej. Motywujący do działania. Sprzątamy sobie sobotnio i podśpiewujemy, ole!

 

 

1. A kést a torkomra, én kész vagyok.

[o kyjszt o torkomro, yjn kyjs wodziok]

Nóż na gardło, jestem gotowy

 

A mérget a kötél mellé, én kész vagyok.

[o myjrget a kytyjl mellyj, yjn kyjs wodziok]

Truciznę koło sznura, jestem gotowy

 

A fegyvert a homlokomhoz, én kész vagyok.

[o fedźwert o homlokomhoz, yjn kyjs wodziok]

Broń do czoła, jestem gotowy

 

Állok a szakadék szélén és kész vagyok.

[allok o sokodyjk syjlyjn yjsz kyjs wodziok]

Stoję na krawędzi i jestem gotowy



R. Terrorista vagyok, egy utolsó gyilkos.
Terrorista vagyok, egy utolsó gyilkos.

[terroriszto wodziok, edź utolszó dzilkosz]

Jestem terrorystą, ostatnim zabójcą.



2. Egyesültek az államok, én kész vagyok.

[edziesziltek oz allomok, yjn kyjs wodziok]

Zjednoczone stany, jestem gotowy


Megviseltek az álmok, én kész vagyok.

[megwiszeltek oz almok, yjn kyjs wodziok]

Bezwzględne sny, jestem gotowy


Ha segítség kell, szólj, bármire kész vagyok.

[ho szegitsyjg kel, sójj, barmire kyjs wodziok]

Jeśli trzeba pomocy, daj znać, jestem gotów na wszystko

 

Egészen, egészen, kész, kész, kész!

[egyjsen, egyjsen, kyjs, kyjs, kyjs]

Całkowicie, całkowicie, gotowy, gotowy, gotowy!



R., R.

Olé!

12:13, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.