KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 31 marca 2017

No i przegrałam. Odwołałam Gosię, bo chciałam włożyć ręce pod głowę, tak wiecie, z łokciami na motylka;), no i tak mnie zabolało wszystko, że musiałam odpuścić. Na adrenalinie można robić wiele i nie czuć bólu, ale potem...

Przyszła Iwona i jak zobaczyła moje śliwy na obu kolcach biodrowych, to się przestraszyła. Potem jednk było lepiej:

- Iwona, spójrz na moje łokcie, bo nie mam lusterka, więc się przejrzę w twoich oczach...

Iwonę zatkało:

- Wyglądasz, jakbyś się z TIRem zderzyła...

- Ale nie na twarzy? - spytałam z uśmiechem. - Czyli prawidłowo. Bo wiesz, przez godzinę się turlałam po podłodze -parsknęłam. -Ale wiesz, Gosia stwierdziła, że to super pomysł przygotowujący do chodzenia :). I o to mi przecie chodzi. A siniory? Po weekendzie znikną.

 

Minęło trochę czasu...

 

 

Upps, no i jak tu się zachować? Mama mówi, widząc moje kolana, łokcie i kolce biodrowe:

- Więcej tego nie zrobisz, zapomnij!

Co, miałam odpowiedzieć,że tego nie, tylko trudniejsze? Ryzykowne rozwiązanie, więc zamarłam.

 

Szczególnie, że wiem, że zrobię. Mama z kolei wie, że nikogo nie słucham, z zasady, ale doktor naukowiec mi imponuje, że ma taką szaloną wizję i wierzę mu, że „w tym szaleństwie jest metoda”, dlatego robię wszystko na maksa, żeby nikt mi nie zarzucił ignoranctwa w temacie. On się wczuwa i naukowo kombinuje, to ja się wczuwam i daję z siebie wszystko.

 

Iwona do mnie:

Ty ściemniasz, że jesteś chora! Wyszłam wczoraj od was koło 15, dziś przychodzę, a ty wyglądasz, jakbyś się w nocy tłukła...

 

Ale ta piłka, którą będzie na mnie upuszczał z góry, to mam nadzieję, że to nie ta dwukilogramowa...

 

10:11, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej. Facebook do mnie napisał jak robić sugestywne zdjęcia reklamowe. Heh, ja wiem jak. Uwiecznię swój łokieć. No, dziś obydwa. A ja mówiłam  naukowcowi Dżejowi, że w parkiet nie mogę się wbić łokciami, nie to, co w łóżko;), ale patrząc na łokcie, to mocno próbowałam, hy, hy. Dobrze, że obejrzeć sobie łokcie nie jest łatwo, bo co spojrzę, to mi siebie trochę żal;).

 

Aha, no turlałam się, jak doktor Dżej wyniósł na korytarz zawartość podłogi, to od ściany do łóżka ze trzy piruety w leżeniu wychodziły. Niestetyż, wiem już jaki plan zadaniowy ma Dżej na zaś.

 

Opowiadał mi o swoich treningach bramkarskich. O tym, że ćwiczyli podrzucając (nie za wysoko!) piłkę, przeturliwali (ale słowo) się o 360 stopni tak szybko, żeby złapać w locie spadającą piłkę. A potem powiedział, że szkoda, że nie zmierzył mi czasu...

Tak, czyli klamka zapadła. Będę się turlać na czas, łapiąc w locie piłkę. Komandosa chce ze mnie zrobić;).

 

Ale pamiętajmy o celu zasadniczym, dla osiągnięcia którego, zrobię chyba wszystko:).

 

No i tak. Za 3h Gosia będzie się pastwić;) Ona chyba naprawdę lubi mi sprawiać ból;))).

 

Dobrego Wam!

 

06:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 marca 2017

 

 

No to się turlałam. Po podłodze.

 

Bo było tak: turlam się na łóżku, w tę i z powrotem, w tę i nazad, W tę i z powrotem... Nuda, panie dzieju.

-Chcesz się poturlać po podłodze? - spytał doktor Dżej z uśmiechem. Pewnie nie liczył, że będę chciała.

-Chcę. Parkiet jest miękki. To nie terakota:)

Zejście na podłogę nie spadając było trudne. Tak samo jak wejście na wyro z podłogi, więc weszłam doktorem;).

Turlałam się po podłodze bez licznych odpoczynków, bo po czym tu odpoczywać? Po turlaniu? Słowem, turlałam się przez godzinę. Kuba przez solidarność siedział na podłodze.

Łokcie mam trochę pościerane, ale sińce i podobne zadrapania to na polu walki norma.

Pytałam jak ocenia mój wykon ćwiczebny, mówię:

-Powiedz, chcę to usłyszeć!

A on:

-Sama wiesz.

Yhm. Jakby nie patrzeć, mi się podobało:).

Update 20:35

 

Dostałam na kolację kebab. Rozmiar XXXXL. Skoro ja, nie mająca problemów z żarciem, chodzi tylko o to, żeby być odpowiednio zmęczonym, nie dałam rady go skończyć.... - Mamo, już nie wchodzi...a wiesz, że ja mogę dużo, tylko nie lubię.

No i jedną...piątą (?) zostawiłam. Mega kebab mnie pokonał.

 

A,la mamma zobaczyła mój lewy kolec biodrowy ...spuchnięty jakiś, obity przez wgniatanie się w parkiet,zezłościła się, że nie zawołałam, żeby mi koc przyniosła, a ja, no w sumie nawet nie pomyślałam :), jak zwykle.

 

19:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

...byłoby łatwiej.

 

Cze. Dzieje się, dużo i szybko. Czyli tak jak lubię, w sumie;). I tak działam, tylko leżąc w łóżku;)) Numery ISBN już mam, zarchiwizowałam aukcje, na których fundacja jakaś wystawia ebooki. Na pewno nie czytała regulaminu, ha! Ja już czytam wszystko, nauczyłam się:). Pewnie dalej będzie robiony problem. Powiedzą mi: Nie, bo nie! No, to będę się boksować dalej.

 

A rehab dziś o 18. I znowu będzie: Pomógłbym ci, ale mi się nie chce,

 

Heh, grazie, dottore;). Widzicie zatem, że mój rehab to ciągła walka z ciałem, które nie chce tego, czego chcę ja. Ale nic to, tylko zdechłe ryby z prądem, czyż nie?

 

Taki lajf. Dobrego dnia.

 

 

08:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 marca 2017

 

 

Uch. 2,5h robiłam niemiecki i pomagałam uczącym się polskiego. Ciężko. Znaczy nie językowo, bo niemiecki, jak widzę gramatykę ma latwą, ale samo robienie czegoś przy tej aurze męczy. Szczęśliwie, nie neurologicznie;) Ale jednakowoż uczyć się jest fajnie, tak po prostu. I tak wychodzę na największego głąba z rodziny, bo nie znam geografii, matmy, anatomii, biologii, chemii, fizyki, a to, co umiem jest nieważne, bo komu to potrzebne? I jako jedyna w domu nie mam prawka. Ja się jednak nie przejmuję, bo ktoś musi być odwrotny;).

 

Oj, zmęczyła mnie ta nauka, a w międzyczasie słuchałam rekolekcji. A, jeszcze 50 Zdrowasiek czeka do Nowenny. Znowu niedoczas.

 

19:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

No to turlanie przekładamy na jutro – poinformował doktor Dżej w odpowiedzi na moją prośbę o kasację rehabowej wizyty.

Ja się lubię turlać, bo czuję się jak przedszkolak, no co! Szef rehabu siedzi w oddali i kontroluje jak sprawnie się turlam, to w jedną, to w drugą. Powiedział, że jakby był taki szeroki materac, to turlałabym się po podłodze. Materac, jak się napnę całościowo, to materac mi niepotrzebny. Materace są dla mięczaków!

Co prawda, jak wymyślał co bym mogła robić, zażartowałam, że to brzmi jak trening do szkoły cyrkowej w Julinku.

No, tak mam. Śmiesznie i endorfiny mi się uwalniają:).

 

15:44, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Dzień super dla pogodowych wrażliwców. W brzuchu mi się przewala i chce rzygać. Mnie! Czyli? Front kroczy.. Koncentrat omeg na głodniaka, zagryzony cytryną, ale bez soli;) wszedł łatwo. Może się przyzwyczajam. Ale rehab odwołam. Nic na siłę. Wracam do niemieckiego.

 

12:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Bywa trudne zachowywać się dobrze. Chciałam wczoraj posłuchać mądrej audycji „Nocne światla” w radiu Plus. Jako że temat niekomercyjny, to godzina niewyględna. Włączyłam radio na dwie godziny o 22 z opcją 'sleep' po 120 minutach. Zniosłam tę melancholijną muzę, co tam, dam radę, ale wcześniej niż się trudna audycja na myślenie zaczęła, ja usnęłam.

Ale za to pierwszy raz chyba wysłuchałam w całości „Batumi” :)))

Ostatni raz patrzyłam na zegarek 22:40, mówiłam sobie: jeszcze 20 minut, wytrwam. I zasnęłam.

Zatem: nie udało się dotrwać. Na stronie chyba mają audycje zapisane.

 

W 2017 robię to, czego nie lubię, czyli ruszam się, nie lubiąc ruchu i uczę się niemieckiego, uważając niemiecki za brzydko brzmiący. No ej, ja udzielałam korepetycji z francuskiego, czyli je t'aime, viens entre mes reins;), a tu: Rauss, schnell itd. Nic to, przekornie się uczę. Rehab o 16:30, to mam wolne.

Dobrego!

 

08:04, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 marca 2017

Pasuje mi hasło fundacji Ani: Chcieć, to spróbować. Ja chcę funkcjonalnie wyzdrowieć, tym samym sprawdzam, czy sławetna plastyczność mózgu to nie ściema i czy osoba chora neurodegeneracyjnie od 17 lat, nie biorąca tzw. esemowego leczenia, może się w pełni funkcjonalnie poprawić (bo to, że nie mam osłonek nerwów w wielu miejscach, to mi nie robi. Nie muszę być oblana mieliną;), ciekawi mnie, czy właściwie prowadzoną fizjoterapią da się naprawić funkcje. Wszystkie i wszędzie, co se będę żałować :))). Prawie pół roku ćwiczę z Kubą i Gosią i cały czas rosnę w siłę. Czyli działa. Obserwuję i cisnę dalej. Kto gra grubo, wygrać musi!;)

 

18:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej. Czuję się jak sportowiec z naderwanym mięśniem. Wcześniej myślałam, że to prawy przywodziciel, ale teraz boli mnie lewy. Prawy nie. Zastępują się?

Nie wiem, rzecz w tym, że boli.

 

 

A, heh, uczyłam się jak się robi relację, bo niechcący ustawiłam tak w Instagramie. I nie podoba mi się, ale widać, że jak oglądam tiwi i chcę zobaczyć każdą zmarszczkę i podwójną brodę, na przykład;), muszę mieć oksy, bo bez widzę, ale nie tak drobiazgowo. No i przede wszystkim: w oksach wyglądam mądrze!

Czyli: żyję, leżę i mam się dobrze. Bez żadnego przeciwciała monoklonalnego, o którym wiem („jedna pani drugiej pani...”), że naprawia tylko póki bierzesz, a w tym kraju średnio możliwe brać dożywotnio. Obecnie bałabym się zacząć znowu Tysabri wiedząc, że w końcu będę musiała przerwać, a wtedy strach się bać. Piękne jest, że to, co osiągam, ugrywam, jakby to nie brzmiało, swoim ciałem i nikt mi tego nie zabierze. Howgh!

 

Dobrego dnia!

 

Nie umiem tu wstawić, ale nie żałuję, bo nic odkrywczego nie mówię.

Udało się!

 

 

08:14, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 marca 2017

Co u mnie? Heh, still breathing;), że tak Green day'em polecę. Umęczonam wysokim słońcem wbijającymi do pokoju , ale spokojnie, jutro będzie gorzej. Ma być chodzone i to z utrudnieniem pewnie, czyli z chodzikiem. Gośka sama stwierdziła, że bez sprzętów, ekhm, pomocniczych, chodzę lepiej. Gosiu, dziwisz się? Chodzić, przestawiając przed sobą żelastwo, nie jest łatwo. Spytam jutro czy mogę spróbować bez pseudoułatwień, liczę się jednak z tym, że się nie zgodzi. Co zrobić, takie życie.

 

17:39, annablack
Link Dodaj komentarz »

ale nie podobało mi się... - podsumowała Panna Ale.

- A mi się podobało jak stałaś.

- Pfffff....to nienajtrudniejsza ewolucja.

- Oj, najpierw jest dobre stanie, potem dobre chodzenie. Zresztą, stabilnie stałaś i umiałaś równocześnie sięgać gdzieś ręką. Bardzo dobrze.

 

Jak zapamiętam, że jestem chora, to będę się cieszyć z takich żenujących osiągów, a na razie z deka to dla mnie za mało.

 

Biorę się za niemiecki na busuu.com zgodnie z zasadą, że pokonuję to, co mi się nie podoba.

 

A, no i trafiłam w punkt z koncentratem omeg. Traktuję to jak Tequilę, czyli? Zagryzam cytryną i jest spoko. Omega 3 + 6 jak wódka meksykańska. Bez cytryny ciężko;).

 

12:01, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej, wczoraj nie wyrobiłam i o 22:30 wyłączyłam mecz i poszłam spać. A daleko, jak wiadomo, nie miałam. Dobrze, że Piszczek nas uratował i wygraliśmy. Ja to mało silna i tej szarpaniny nie zdzierżyłam.

 

Dziś będę się Gosi ZNOWU tłumaczyć, że nie mam zakwasów, bo nie wykonuję ćwiczeń siłowych, tylko takie bardziej na myślenie;): jak zrobić, żeby wykonać dany ruch. Matematyka stosowana;).

Nie no, zresztą knuję nad wykonem przy doktorze Dżeju, przy Gosi to ordynarna siła jest grana. Szczęśliwie – nie tylko.

 

Wczoraj zaczęłam się uczyć na busuu.com niemieckiego i odświeżać angielski. Mam dostępne 12 języków, nie wiem jakich jeszcze. Fajny portal. Bardziej ciągnie mnie niż szachy, ale może do nich wrócę. Na razie koncentruję się na temacie, który mi bliski.

 

Czyli tak: dziś rozjeżdża mnie Gosia o 10. Co dalej, jeszcze nie mam koncepcji.

Dobrego Wam!

 

08:30, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 marca 2017

 

Hej. Ale aura. Taka, że niezwykle mnie ona cieszy, hłe, hłe. Jak się na rehabie turlałam z prawej na lewą, w tempie konkretnym, zaśmiałam się do doktora Dżeja, że czuję się jak przedszkolak:). Taak, trzeba zamęczyć ten móżdżek!

Tak jak smak koncentratu omegowego: ani dziś, ani wczoraj odruchu wymiotnego nie miałam, bo wlałam ten tłuszcz do śniadania:). Może się przyzwyczajam.

 

W temacie nowenny: cisnę. Bywa trudno, w końcu 200 x Zdrowaś Maryjo dziennie, to nie takie nic. Nie pamiętam ile do końca. Chyba ze dwa(?) tygodnie.

 

Cieszę się z Pucharu Narodów dla Polski, ale nie oglądałam, bo zapomniałam.

Mam nadzieję, że o meczu z Czarnogórą nie zapomnę. Polsat, 21 chyba.

 

16:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 marca 2017

 

Nie wiem, czemu ten dzień się zdarzył, ale widać musiał, skoro był. Myślałam dziś jak dużo mam. Być może nie mam czegoś, co innym wydaje się w życiu konieczne, ale mnie jakoś wystarczy;).

Żałuję,że koleżanka do mnie zadzwoniła, chyba pierwszy raz w życiu, żeby powiedzieć, że my musimy się czymś leczyć, w odpowiedzi na to, że nie biorę niczego stricte esemowego. Bo koleżanka też chora.

Ech, jeśli ma się do mnie dzwonić, żeby pieprzyć durne teksty, żeby mnie zdołować, to lepiej nie dzwonić. Poznałam koleżankę w Dąbku, esemowej mekce, gdzie byłam pierwszy i ostatni raz.

Co kto lubi, ja nie lubię.

 

19:20, annablack
Link Dodaj komentarz »

Parszywy dzień.

 

Przeglądam korespondencję Z Dotty i czytam, że pani psycholog stwierdziła, że z tą zmianą myślenia, będę mieć super seks!!!

Głupio mi się zrobiło, bo nie chodziłam do seksuloga tylko do terapeuty od postrzegania siebie. Ej, jak to jest, że w momencie kiedy ktoś umiera, to potem jest taka wielka dziura, bo ktoś był i nie ma? Tak bez powodu? Moja promotor umarła, bo miała raka płuc, dobrze, że zdążyłam jej wysłać „Bestię”, ledwo ją wydano.

I to była jedyna osoba, która chciała, żebym robiła doktorat...

I mój szef Katedry też nie żyje... Ech.

 

 

 

16:58, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hej. Ale coś złego w powietrzu, orworzyła mi się sama, seria maili ze stycznia 2009...od Dotty. Kto odpowiednio długo pisze na bloxie, ten dotty pamięta. Wysłała mi serię maili, pierwszy zaczynając: jestem uważana za nienormalną, szukam kogoś do kogo się wygadam. Nie pamiętam już kiedy się zabiła. Pamiętam, że byłam w za kiepskim stanie, żeby pojechać na pogrzeb. Ile miała lat? Nie wiem, młodsza ode mnie, pisała o swojej obecnej, nie biologicznej mamie. O historii takiej, że się jeżę teraz. I się zabiła. Choleeera.

 

Uch. Nie mogę gadać. Jest mi strasznie, a przecież to ja, nie wiem czemu, budzę zaufanie tych, którzy są w czarnej dupie.

 

Nie chcę nic. Kurde, a Dotty nie truła jak jej źle, tylko się zabiła, po prostu. Rany, mam gęsią skórkę.

 

Miałam jeszcze napisać, że nie mam zakwasów, ale nie ćwicząc siłowo, to chyba naturalne, że nie mam.

 

Brakuje mi Dotty.

 

14:35, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 marca 2017

 

No, mam zmęcz. Gosia jest w tym niepokonana. I te teksty:

- Gosia, nie boli mnie, postaraj się! - w odpowiedzi na atakowanie mi dłoni, ramion, szyi, stóp, wszystkiego właściwie, twardą piłką z ostrymi kolcami.

Nie mam zakwasów po wczoraj, a Kuba obiecywał, że będę miała...szczególnie jak sprawdzałam w którym momencie padnę i już się nie podniosę.

- Bartuszek zawsze się sprawdza...

 

A kogo mam sprawdzać? Badam na sobie:)

Nic to jednak, tym razem Gosia obiecała mi jutro zakwasy. Zobaczymy, ale nie przewiduję. W czym mam mieć te zakwasy, w kościach?

 

A w ogóle to...

 

12:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

O rany, o rany. Zjadłam śniadanie w trakcie zażywając ten koncentrat omeg. I branie w trakcie jedzenia niewiele pomogło. Dwa razy miałam odruch wymiotny, takie to niedobre. Ale piszą, że IQ wzrasta, to może jakoś się zmuszę. Może śniadanie powinno być konkretniejsze, a ja z tym jogurcikiem wylatuję. Brrrrrrrrrrr.

 

09:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Żałuję, że wczoraj nie upadłam znowu na parkiet, w sumie mogłabym ćwiczyć podnoszenie samodzielne. Sadzę nawet, że by mi się udało, bo była zwyżka mocy, a trzeba umieć sobie radzić samemu. Padre już mnie dźwigać nie może, czas najwyższy, żeby się nauczyć niezależności:)

 

Dzwonię po 21 do Kaśki i z werwą opowiadam, jak super było na rehabie, a ona mi, że zmienił mi się rytm dobowy. Stałam się nietoperzem.

No fakt, jakieś pół roku temu rehab chciałam mieć jak najwcześniej. Czternasta to było uuu, jak późno, a teraz na luzaka ćwiczę o osiemnastej.

 

Poszukam dystrybutorów mojego ebooka, żebym mogła go dać na aukcję charytatywną na allegro, a jak nie znajdę, rozdam za darmo. Tak ładnie zrobiony i w dwóch formatach...

 

Nic to, coś wymyślę. Na razie ci, do których pisałam, nie odpowiedzieli mi nawet: wypchaj się.

 

Dobrego!

 

07:50, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.