KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 31 marca 2016

Mam starą psychikę od urodzenia. Moi najliczniejsi znajomi są w wieku moich rodziców. Ja z młodszymi po prostu się nie dogaduję, a może też trzeba mieć wiek odpowiedni, żeby dojrzeć do zrozumienia mnie?

Wszystko jedno, z młodymi nigdy się nie dogadywałam. Ale już niedługo i ja zbliżę się do wieku rodziców, spoko.

Odwołałam rehab z dziś, bo łeb mi pęka, a z jutra wybrałam księdza, a nie rehab. Chciałam mieć rehab, ale Gosia ustaliła mi rehab na 10:30. Jak nigdy! A wtedy wbija ksiądz na nawiedzenie chorych. Czyli wybrałam spowiedź i komunię zamiast 'fikołków". jestem niedzisiejsza, czy tylko wierząca?

17:07, annablack
Link

Zirytowałam się. Już nie wiem nawet co mogę spokojnie powiedzieć/napisać, żeby kogoś nie dotknąć. Czy bolesnym, rażącym było powiedzieć, nie, nie, do gadania nie doszłam, NIE Z MOJEJ WINY, że jak miałam 19 lat, to z czatu wyciągałam chłopaków na randki? Nie, nie, nic takiego (o czym wy myślicie?) A więc tak, wtedy używałam czatu. Ale to powód żeby się obrażać i nie odzywać? Ja chyba kobiet nie rozumiem. A z facetami się kumpluję, traktując ich jak braci, co też nie jest dobre.

Fck no!

13:10, annablack
Link

Cóż, chyba jestem dziwna. Tak wczoraj na rehabie gadałyśmy z Gosią, na ile wpływa na dziewczynkę, dojrzewanie w kręgu braci. Małgo:

- Ja nie wiem, ja mam siostrę. I to starszą kilka lat.

-Yyy, ja też jestem ta młodsza. Dziesięć minut, ale od brata.

I tak sobie myślę jakby wpłynęło na mnie, mój rozwój (psychiczny, bo rosłam sprawnie i bez siostry;)) posiadanie żeńskiego rodzeństwa. Po chłopakach (w każdym wieku;)) mam z deka głupkowate, acz chyba inteligentne, poczucie humoru, może tyci, tyci dystansu? A czego nauczyłaby mnie siostra? Nie jestem pewna. Malować się? Gotować? Płakać na filmach?;)

 

Tak, czy inaczej, wolę mieć braci. Chyba, bo nie dane mi było się przekonać jak to jest mieć siostrę:D. Wiem, że rodzeństwo fajnie mieć. Nie chciałabym być jedynaczką.  A podprogowe porozumienie bliźniaków? Jest, jest. I nawet to, że, heh, oboje mamy bliznę-trzecie oko na środku czoła? Trochę się boję gdzie Piotrek zdobędzie następną bliznę, bo jak rozciął brodę, to niedługo albo długo, już nie pamiętam, potem bliznę na brodzie zdobyłam  ja, na rehabie, uderzając brodą w parkiet...

Dobrego wam.

09:04, annablack
Link
środa, 30 marca 2016

Jeszcze coś. Nie wiem czemu la mamma mój potencjalny długi pobyt w  szpitalu nazywa "sanatorium". Sanatorium? Chyba dla nich. Andzia w szpitalu, bawmy się!;)

 

20:40, annablack
Link Dodaj komentarz »

Oooo.. Przemo będzie się teraz ze mnie śmiał, bo spytałam la mammę z ciekawości gdzie ja właściwie się udaję, jaki to oddział (i czy będzie bolało;) - nie, o to nawet nie pytałam, bo wiadomo, że będzie;)). Oddział rehabilitacji neurologicznej, a pobyt 5-8 tygodni. Trochę mnie zatkło, ale Przemo uprzedzał. I mam tam trafić jakoś pod koniec maja. A wcześniej komórki u Żołnierzy. Oj, oj. I w im lepszym stanie tam pójdę (pójdę...he, he..taaa), tym dla mnie lepiej. Dwa miesiące jeszcze w szpitalu nie byłam. Albo zeświruję, albo mnie wszyscy pokochają;).

To do Lizbony pewnie we wrześniu...

18:51, annablack
Link Dodaj komentarz »

Nie muszę już postnie pisać jednego kilometrowca na blogu. A w sumie się przyzwyczaiłam.

Dziś słucham Eski Rock (no co?), bo w czasie kiedy ja chciałam słuchać, to w Trójce gadali politycznie.

13:25, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Wczoraj, na ćwiczeniach wyłam: Mam tę moc, mam tę moooc, bo faktycznie wszystko mi wychodziło. No, prawie;). No, jak na mnie w obecnym zachorzeniu wszystko:). Paweł podciągnął mnie za porty do pionu, po tym, jak pomyślałam, że sama wstanę do chodzika, a mi nie wychodziło. Po czym zdziwił się znowu: - Eee, ty wysoka jesteś... A ty niedowidzący - odwinęłam się w myślach - Ja mam metr dziewięćdziesiąt cztery! -pochwalił się. A nie wyglądasz - odpowiedziałam ze śmiechem znowu w myślach. Od kiedy było starcie w piątek, kiedy zabrałam mu klucze i odwołałam rehab oraz zostałam opieprzona przez mamę, staram się do niego nie odzywać. A wiecie, że to dla mnie trudne. Chyba, że znowu zostanę doprowadzona do wkurzenia ;))). Cisnę rehabilitacyjnie z Gosią dziś. Fajnie,że oni są do mnie oboje, bo każde z nich ćwiczy inaczej.

Dobrego dnia

07:57, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 marca 2016

Nie pisałam dzisiaj? Zdziwko... To co ja robiłam?  Odpisywałam Kaśce? Sprawdzałam ile by mi wyszło za wyjazd wakacyjny do Lizbony? Whatever.

Rehab dziś 16-17. Rozkręcam się. Obiad (który policzę za kolację i będzie spokój) skończyłam przed kwadransem. I zgadza się moje przeświadczenie, że wszyscy są ode mnie młodsi. Z moich wyliczeń wynika, że Paweł dwa lata młodszy ode mnie;). To już nie będę go pokornie słuchać;))).

 

17:53, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2016

Czedobry. Poszliśmy spać wpół do pierwszej. Cztery godziny oglądaliśmy slajdy. Rocznik 81-87. I komentarze la mammy i padre: Mama: Ale śliczną sukieneczkę jej uszyłam z dżinsów. Patrz, miała torebkę! Padre: Spójrz na tę minę! Ale zakapior!

Mama: To wtedy, w piaskownicy kamieniem uderzyła chłopca?

Szybka zmiana tematu: No ale ten blond,  platyna widoczna z kilometra;)

Padre: Ale czemu ona nogę przełożyła nad "przegrodą" w wózku?

Mama: Lubiła tak. O, zobacz:Piotrek w fajnej czapeczce, taki śniady, tylko na dole zdjęcia wyrasta kopiąca go z przeciwka biała noga Ani.

Zaczęło się od ślubo-wesela. 1980, Mycielskiego, Urząd i Kościół Wizytek.

Foty z wesela. Gadają dwa Guliwery: Zobacz, jaka wygięta przyjmuję życzenia, wtedy miałam dziewięciocentymetrowe szpile, w których mialam z 180 cm. Padre: Ja stałem na ugiętych nogach. Mama wylicza składających jej życzenia przyszłych lekarzy z jej grupy Kardiolog, położnik-ginekolog, onkolog, internista, pediatra, minister zdrowia... Ja: Coooo?

Czyli moja grupa studencka. Pinkas został wiceministrem zdrowia. Fajny człowiek.

Ja: -Ale miał dzwony!

Jachu: Bo wtedy wszyscy mieli dzwony, jak w "Sztosie"

Padre: I wąsy.

I rechot.

A pamiętasz - zaczyna mama - jak wyjechaliśmy do ...(Augustowa?) i raz chcieliśmy wyjść sami? Zamknęliśmy bliźniaki w pokoju i poszliśmy. Jak wróciliśmy, tapeta była pozrywana ze ścian, a ściany wymazane gównem i popisane długopisem. A to był wynajęty pokój... Ale się śpieszyliśmy, żeby to doczyścić.

To były czasy. Dzisiejsi młodzi nie wiedzą co to znaczy "oglądać slajdy".

Inny świat, totalnie inna rzeczywistość.

Bardzo mi się podobało.

A na ślubie... rany, jacy smutni, cała rodzina smutna, jak na stypie.

A oni - takie dzieciaki: 23/26.

15:00

O-O-O.

Ten tydzień też wydaje się ciężki bo -nie dość, że trzy rehaby mam z Pawłem, to jeszcze dzień po dniu. Rozjedzie mnie to. Już się boję.

17:45

Hura, uratowana: Paweł we wt, w środę Gosia, w czw. znów Paweł, a w pt ksiądz na nawiedzenie chorych.

Cholera, zmarł ks. Kaczkowski. Ten co walczył z wrednym nowotworem... Struchlałam. Niespełna 39 lat. chce mi się krzyczeć.

 

 

14:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2016

Wielkanoc!

Z okazji Świąt wczoraj wieczorem dodałam autorkę bloga, annę black do Tweetera. Po nazwisku będę lecieć, jak moją trzecią książkę wyda Prószyński;) i będę jak Tomasz Lis, o którym każdy słyszał;))). Ja najpierw muszę coś osiągnąć. Coś więcej niż chorobę;).

Tweeter przyciągnął mnie tym, że tweet ma tylko 140 znaków, a będąc, z reguły, telegraficzna, krótko i do celu, jestem zadowolona z nierozciągłości Tweetera. Pitu, pitu, ględy kilometrowe są zarezerwowane dla bloxa.

Wdziewam dziny, bo nie mamy gościowych świąt, ładną koszulkę i jestem gotowa. Mama do mnie: Zawołaj tatę, żeby ci pomógł wciągnać dżiny (tu trzeba mieć siłę). Ja poradzę...- mówię. Mama: Z wielką pieluchą? W wąskie dżinsy? wciągam na jej oczach.: -A, jednak dasz radę...

Mówię do padre: Patrz, schudłam od godziny rehabu codziennie!

Padre: Przez dwa tygodnie? Godzinę? To za maaało...

Każdemu według potrzeb, dla mnie codziennie godzina, to jak miesiąc siłki całymi dniami dla ciebie.

 

To jak program odchudzania dla potrzebujących tego bardziej (Trzy wyrazy, żeby nie napisać "grubas", doceńcie;);

najpierw liposukcja;) z dolnego brzucha, potem codzienny, godzinny  trening;) i już po dwóch tygodniach....he, he, he. Głupi żart. Jak mój każdy.

La mamma mnie ściga, żeby się ufarbować na kosmitę, znowu. Maaamo, ja się przyzwyczaiłam do ciemnego bydlęcia. Nie siwieję jeszcze, to z satysfakcją noszę naturę.

- Ale nie podoba mi się i jest SMUTNO.

- Dooobra, jak będziesz się `strzygła, to mnie też zabierz... Dooobra, ufarbuję się, żeby ci było wesoło.

 

Zauważyłam, że naprawdę noszę pieluchę tylko dlatego,, że nie mogę wstać do kibla, jeszcze... ale komórki macierzyste chyba wzięły się za temat wreszcie. Mama mówiła, że komórki w tym miejscu podane, ratują najpierw m.in. pęcherz. No i chyba wyknuły o co chodzi. Niezwykle mnie to cieszy.

 

 

16:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 marca 2016

Jak to powiedział trener Górski: Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Mnie wczoraj nie pozwolił za mocno tak, że ćwiczyłam tylko 40 minut. Paweł nie wierzył, że już nie mogę, bo się uśmiechałam. Nasłuchałam się o swoim lenistwie ćwiczebnym (? Tak może powiedzieć tylko osoba, która mnie nie zna. I która nie ma pojęcia, co oznacza agresywne sm). przerwałam wykonywanie ruchu? Widać moc mi się skończyła. Tak, tak nagle. Drugi tydzień ćwiczeń za mną i czuję,że trzy rehaby z (jak on ma...) zzz....a, z Pawłem to za mocna rzecz.

Piszę wpis w piątkowy wieczór, ustawiam publikację na północ.

 

Aha, mam drabinkę w łóżku.Fajnie pionizuje. Będę mogła sama otwierać/zamykać  okna.

skończę jak się obudzę.

 

Dobrych, słonecznych, pełnych Bożych łask świąt!

Update 9:19

Choć Węgrzy nienajmocniej wierzący, dodam obrazek klimatyczny z węgierskich stron.

husveti_lapOraz dziewiętnastowieczną pocztówkę. Napis głosi: Wielkanocne pozdrowienia.

husvet_2

Tylko co tam robi ten...zając? Królik? Na naszych dziewiętnastowiecznych pocztówkach chyba (?) tego nie było. A że czarno-biała? Bo jestem przekorna i jak wstawia się kolorowe jaja ze świątecznych kart, to ja mam odwrotnie.

Dzisiaj rano przywitała mnie słabość ekstremalna w lewicy, wczoraj padre przeciągał mnie po podłodze, nie mogłam nawet kroku zrobić. Dziś, już zaczynałam jękolić, że jest do dupy przez Pawła, się okazało, że zaczynam robić kroki. Zdziwko, przecież doba jeszcze nie minęła. Wczoraj zmęczona byłam tak, że jak kazał mi położyć mu ręce na barkach, to mnie podciągnie do pionu to: lewej wcale nie mogłam podnieść tak wysoko, a prawą kładłam, spoko, w końcu ona mocna, ale po chwili sama mi spadała, czyli prawicę też przemęczyłam. Jak powiedział, żeby tylko prawą trzymać, to mnie podniesie, prawa mi sama spadała, a potem zaczęłam się  składać w paragraf i lecieć ryjem w podłogę. Czyli? chyba byłam zmęczona.... i on myślał, że sobie żartuję, że leń, wkręcam go, bo się śmieję ze swojego żenującego stanu? Naprawdę? Już nie możesz ? Dopiero 40 minut... Ech, wolałbyś, żebym zaczęła beczeć? I uśmiech. Stąd postanowił, że ściemniam. Biednemu zawsze wiatr w oczy.

 

Wczoraj przyszedł mój obrazkowy leksykon dla małych Węgrów. Już wiem, uczyłam się z wydania '78. Co roku uaktualniają hasła, dlatego zamówiłam zainteresowana, jak to teraz wygląda. Zdjęcia nieostre, bo ręce mi się trzęsą ze zmęczenia. A haseł nie odczytacie, a ja dziś nie mogę dodać.

 

 

ablakzsiiraf

14:25

Z racji tego, że, heh, esemowcy mają problemy ze snem, od trzynastej padłam. Usiłuję się odratować po ekstremalnym rehabie. A we wtorek, po Świętach rehab mam z kim? Taaak, z nim właśnie. Człowiek jest dobry, widzę po efektach, ale czy musi być tak skrajnie? I czy on musi powtarzać, jakim to leniem jestem? I co, ściemniam, bo się uśmiecham? Idźmy w to, będę Jego naczelnym ściemniaczem. Wiem, takie teksty mają motywoWAĆ, ale mnie tylko wkurzają. Wytrzymam, może wytrzymam...

 Aha, to, że o tym nie piszę, nie znaczy, że nie oglądam. Serbię obejrzałam, choć wygrany. to brzydki mecz, na Finlandię też się szykuję. 17:25 TVP 1.

19:22

No cóż, mecz podsumuję cytatem z Górskiego. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Finowie słabsi, toteż wygraliśmy pięcioma wkopami. Co prawda słowa Górskiego nie pasują do tego, jak w nogę, pierwszy raz w historii, w 2014 wygraliśmy z wielokrotnymi mistrzami świata, Niemcami 2:0. I jaka dewiza tutaj pasuje? Głupi ma szczęście?;)

00:00, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 marca 2016

Witam się i żegnam. W Wielki Piątek trochę sobie utrudnię. Do jutra.

06:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2016

Ładnie dziś, co?

Paweł dziś stał w korku dłuuugo jak do mnie jechał, w związku z tym rehab miałam od 16:11 do 17:11. Fajnie? No a potem obiad. To już może za kolację będzie się liczyć?  Z deka lepiej niż przedwczoraj. La mamma nabyła drogą kupna drabinkę dla mnie - jak ją przytroczą do wyra, będę mogła sama się podnosić. Bo bez pomocy to jak rybka wyrzucona z wody. Dziś podnosiłam się Banderasa skórzanym pasem przytroczonym do łóżka. To zamiast drabinki. Podniosłam się z leżenia do siadu. Dawno tak nie mogłam. Fajnie, że widzę pierwsze pozytywne zmiany. Na razie w obrębie łóżka następuje ruch. No i dobra, bo na płasko już mi nudno. Niech się coś fajnego zadzieje, oprócz tego, że z ćwiczeń po godzinie codziennie, zadbam o formę wizualną;), to może też pewnego dnia, przed pojawieniem się znowu na komórki, pójdę już tam na nogach, a nie na kółkach? Wizję mam, w każdym razie. Spadam na mszę. Do potem.

20:28

Małgosia skręciła kolano. Kto do mnie jutro przychodzi zamiast? Paweł. Wizjoner Paweł:).

21:00

Mama:

-O, wygląda jakbyś ty do siebie napisała list, twój charakter pisma!

-Jak ja sprzed lat. (Sprzed choroby?) To Ewcia!

18:22, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 marca 2016

Cze.

Góra mnie pokarze kiedyś, bo to co teraz, to żadna kara. Przedbiegi przed piekłem może... Wstyd mi za wczorajsze oczernianie gościa. Źe się boi? Nie on pierwszy;). Ale easy, to nie jest zaraźliwe. Żyję normalnie, jak na ostatnie dwa miesiące, Żyję sobie, notuję w głowie, kto się na mnie wypiął, jakem Skorpion-Koziorożec;). Skorpion nie zapomina. Takie ludzie strachliwe w tej Polsze?;)))

Nie pisałam do tej pory, gdyż leżałam martwym bykiem. Już sobie przypomniałam czemu przy okresie nie mam rehabu zazwyczaj... Teraz od dwóch tygli mam i...i...(szukam adekwatnego, acz kulturalnego określenia. No co, znam wiele słów! Wulgaryzmy są dla tych bez wyobraźni.) i.. i jest to niebywale wręcz trudne. NiemoŻebnie. Jutro znów z Pawłeim.  Małgo, dziś pocieszyła, żeby się nie bać...

Yhy.

16:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 marca 2016

Nie wiem kiedy rehabię, obstawiam 16. Jestem w gotowości ale odzywam się już bo Bro zabierze mi zaraz telefon. Swój upuścił to mój weźmie. Ktoś do ciebie w ogóle dzwoni? Hehe,nie, nikt do mnie nie dzwoni, dlatego kupilam nowy

 

Lapsa też nie mam. Stąd pisanie z aparatu.

 

Aha: współczuję Brukseli.

12:21

Ach ta mama. Nie wiedzialam, ze medyczna maryśka jest od tego miesiąca refundowana. Nie wiem tylko jaki lekarz może ja przepisać, no i to pewnie przez ministerstwo trzeba. I nie trzeba walczyć? Nie wierzę. Ale to pewnie ten Sativex...A olejek CBD? Nic to, czekam. Z rehabem wykrakałam tę 16.

 Znowu obiadu nie będzie.

 16:19

Grzesiu się mnie przestraszył. Tak to jest, jak krócej choruję i jestem w gorszym stanie. I nie chciałam iść z Tobą do łóżka? Kończymy znajomość.

Mama do mnie, żebym potraktowała marihuanę jak suplement do rehabu. Walić to. Nie chcę już niczego.

Rehab był okropny. Okres, no i co z tego!?

10:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2016

Cze. Mama bardzo się napaliła;), żeby mnie uratować. Ratunek olejkiem konopnym ma przyjść. Powiedziałam jej, że specjalnie się na tym nie znam (zaskakujące, co?;}), wiem, że on mega pomaga na spastykę i ból z tym, że ja znacząco się nie zmagam ani z jednym, ani z drugim. Spastykę mam, ale jak porównuję się z ludźmi, którzy naprawdę ją mają konkretną, to wychodzi, że ta moja to takie pitu, pitu. A ból? Chwaliłam się, że przy tych wszystkich innych okropnościach, to jestem bezbólowa. Zastanawiam się więc, na co mogłoby mi to pomóc. Nie wiem, ale co matka dadzą, to łyknę, taka jestem ufna. Dobrze, że nie trzeba tego palić. Wdychanie dymu całe życie mnie obrzydza.

Powiedziałam: co znajdziesz, powiedz ile, ja zapłacę i będę brać jak zalecisz. Ufność moja sięga zenitu. A może po prostu niewiele mam do stracenia?;).

Witamy drugi pierwszy dzień wiosny. Wy też w Dzień Wagarowicza chodziliście na Agrykolę?:))).

12:15

Małgo przeciwna temu olejkowi. "Spastyka jest dobra, można na niej stać, chodzić...Jak ciebie zwiotczy, a za dużej spastyki nie masz, to cię rozjedzie." Tak jak Baclofen? Hehehe. Po dziś dzień pamiętam jak mnie zmiękczyła malutka dawka specyfiku na spastykę. O ja cię! La mamma wie, że ja jestem egzemplarz mieszany: wiotko-spastyczny (zależy gdzie i kiedy;)). No i pomimo tej wiedzy chce mi to zapodać? Musiała coś gdzieś przeczytać, co by wskazywało, że to ma u mnie sens.

Jutro rehab z Pawłem. Nie wiem o której, ale właściwie wszystko mi jedno. Powiedział, że chce żebym była jak najbardziej niezależna. Człowiek ma jakąś wizję, no i fajnie. Lubię wizjonerów.

 

Hmmm.....

18:15

 Nie mogę się z nikim zdzwonić, bo Banderas zabrał mi  telefon. Bez psa, bo zabronili Chłopakom wchodzić na górę, bez telefonu, trochę drętwo, czyż nie?

21:25

Spytałam mamy. Po prostu. Po czym wnosi, że to mogłoby być akurat dla mnie dobre. No i chodzi o hamowanie stanów zapalnych przez olejek CBD. A tych mam od pyty i trochę. Stąd tak ochoczo łykam sterydy. A kto to zauważył? Węgierscy naukowcy z Uniwersytetu w Debreczynie! Ci Węgrzy, to mózgi, jednakowoż, szczególnie jak się weźmie pod uwagę ilu mają Noblistów w tej małej populacji.

08:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 marca 2016

[przepraszam ewentualnych czytających innych niż Katarzyna, ale muszę]

Weszłam na stronę poczty o2 i już wiem. Kaśka! Piszę do Ciebie milijon maili, Ty mi odpisujesz, ale ja tego nie dostaję. No faaaaaaaaaaaaak. Pewnie znowu coś niechcący zablokowałam. Spróbuję naprawić, ale strach się bać co mi z tego wyjdzie.]

 

Dzwoniłam wczoraj do babci Z. przepraszając ją, że nie pojawię się dziś u niej. Kurde, lekka jestem, kościec mam drobny, więc to nie waży, ale nie chcę, żeby od samochodu, po schodach, na piętro nosił mnie sztab rodzinnych facetów na rękach. No w życiu! A teraz jest tak, że inaczej nie mogę. Zadzwoniłam, złożyłam życzenia, przeprosiłam, że mnie nie będzie, babcia powiedziała, że rozumie, że po trzecim przeszczepie będzie lepiej. Kochana babcia, co miała powiedzieć;).

 

Zatem dziś znów leżę w wyrze. Sama. Nie że w wyrze sama, bo to mnie nie boli, ale w domu sama. I to jest smętne. Ale cóż, bywa i tak.

Nie dziwota, że się uczę, dla sportu. Coś trzeba robić, żeby nie ześwirować.

13:40

Pojechali. Mama rano do mnie co sądzę o medycznej marihuanie, konkretnie o oleju CBD. A ja: Co? Generalnie nic nie sądzę, dlatego chcąc się czegoś naukowego dowiedzieć, wbiłam na węgierską stronę, żeby wyczytać czego nikt nie wyczyta;).

 

14:22

Mam poczucie humoru sytuacyjnego - to Kaśka zauważyła! Delikatnie ujęte...

 Kurczę, medyczna marihuana może ograniczyć zdolności poznawcze, piszą Amerykańce, a mi, kurde, potrzebny światły umysł, bo jak mnie przymuli, to jak się będę uczyć węgierskiego? Tutaj mocna koncentracja jest niezbędna. La mamma mocno chyba się zainteresowała, a ja trochę mniej. Mój zanikający mózg musi działać na tip top....ale z drugiej strony (cały czas czytam), jakiś kolo mówi, że był completely bedridden, to w sumie jak ja, no i że tak mu się poprawiło, że sam wstaje i chodzi bez pomocy. Wiem, wiem, każdy jest inny, poczytam jeszcze.

08:25, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 marca 2016

Umiejętnie przestraszam. Jak powiedziałam Robertowi, że mam 34 lata i 15 lat choruję, no i mam 7,5 EDSS, to trochę przestraszyłam, ale easy, za moich czasów (ale to brzmi;)) nie miało się czym leczyć i nie było europejskich standardów leczenia. Teraz, choć dalej kiepsko, to już lepiej. Nie trzeba się bać.:) Nie trzeba walczyć i dzielnie się nie dawać, zasadniczo jakiś w miarę dobry lek dadzą. No, chyba, że jesteś mną;), to wtedy może być z deka trudno, ale i tak: wszystko siedzi w głowie;).

Ale pitolę o poranku, sorki.

Jutro wiosna. Chyba zapiszę się na skajpowy kurs w kwietniu. Lekcje są czterdziestopięciominutowe, jakby wziąć po dwie lekcje dziennie, to 15 dni, trzy tygodnie na kurs (30 godzin), da się to w jeden miesiąc zrobić. Wzięłabym jak najwcześniej, o 8:00? To do 9:30 lekcja, potem rehab jakoś...

Muszę dokładnie wypisać czego chcę się nauczyć...

Paweł zasugerował schodołaz do domu. Hmmm. Najpierw chciałabym do łazienki móc chodzić. Schodzenie/zjeżdżanie na parter potem.

Dobrego Wam..

Kaśka się nie odzywa, a ja się spinam...

13:31

Gadałam wczoraj po  angielsku  z Włochem, uczącym się polskiego. Poprosił, żebym posłuchała jak mówi po polsku po pięciu tygodniach nauki. Heh, żebym ja tak mówiła w którymkolwiek języku obcym po pięciu tyglach... Niektórzy mają jednak mega zdolności językowe... Szacun, szacun,  szacun. Niektórym rdzennym użytkownikom języka, nie idzie bezbłędne gadanie po swojemu. I to Włoch? Chapeau bas!

 20:20

Obejrzałam "Do utraty sił". Kto lubi filmy z gatunku Rockyego, czyli mordobicie na ekranie;) to zapraszam.

08:57, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 marca 2016

Paweł powiedział,że w maju wyjdziemy na spacer.Ale na kółkach? Bo tak.to mnie nie interesuje. Zasadniczo przemieszczanie się z jakakolwiek pomocą naukową mnie nie bawi. Umówmy się,poza mózgiem wszystko mam zdrowe, nie ma powodu, żebym używała pomocy, muszę te kwestię z Pawłem obgadać bo od tego zależy czy będzie mi się chciało starać się na maksa. Dobrego dnia.

12:45

Będę wulgarna. Żartowałam. Ale zirytowana jestem niemożebnie. Paweł ma zap..za dużo pracy w sensie i ja nie mam rehabu:(((

16:45

Co się z Kaśka dzieje?Uzależniłam się od niej, jako jedynej,która pisze do mnie kilka maili dziennie. Jakoś dziwnie boję się o nią. Nie esem, borelka, ale mamy podobną, ekstremalną wrażliwość. Nawet jak zachowuję się jak chamka, to tylko i wyłącznie odruch obronny, ale ciii...

07:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 marca 2016

Ożeż kurdeż. Widzę, jak jest, jak nie mogę nawet zamknąć okna, tylko muszę prosić. Dziś nawet dużego  rozszczelnienia okna nie mogłam zmniejszyć (jest 0, odczucie -3, ja w krótkim rękawku, brrr), a to tylko na kolanach na wyro, wyprost i już dosięgam. Niestetyż, tego TEŻ jeszcze nie umiem. No bo podejść do okna też nie umiem. Rehabilitacyjnie nieprzepracowane. Krew ze złości mi się burzy. Ale cóż, jest jak jest, a liczę, że będzie lepiej. No halo, codziennie średnio 1,5h rehabu z elektrosiłą połączonym, bo 40 minut prądu zapodaję codziennie na lewego czworogłowego uda (ponoć do chodu potrzebne)... I co? Nie wiem, zobaczę, czy mnie Państwo od rehabu ożywią;). Ja chcę i się staram, to połowa sukcesu:). Co prawda ćwiczenie po piętnastej może być trudniejsze niż zwykle. Ale...tak, tak, lubię mieć  trudno, zapomniałam;).

11:40

Wtopa z tym rehabem koło 15:30. Ledwo się obudziłam, poszłam spać. Z nudów, no. I tak sobie pomyślałam, jak to jest kiedy w domu mieszkają ludzie na wózkach. Przecie żeby cokolwiek móc samodzielnie (okno otworzyć, chociażby), przebudowane muszą mieć WSZYSTKO. Gdyby złamało mnie tak wcześniej, wymusiłabym większe dostosowania W NIESWOIM DOMU;). A tak...jedyne co mogę, to szybciej się poprawiać:))).

18:00

Wow, tak ciężko na rehabie jeszcze nie było. Ja bez spiny, bo człowiek szczęśliwie żonaty, ale przyszedł jakoś bliżej czwartej niż trzeciej, czyli było ciężej. I -czemu ten chodzik jest tak wysoko? Ja: No, do mnie pasuje.. Gadka prowadzona kiedy siedziałam. Wstać sama nie mogłam to mnie podciągnął i stwierdził: O, faktycznie jesteś wysoka. Aha, wiecie co, jestem coraz bliższa przeświadczenia, że jakbym miała metr pięćdziesiąt w kapeluszu, to też bym była uważana za wysoką. Szczupła jestem i tyle. To wystarczy. Może duszę mam wysoką;).

Pan taki "hop, do przodu". Wychodzi z założenia, że nie będzie mi w niczym pomagał. Nie ma ćwiczeń/ruchów prowadzonych. Wszystko, co chcę osiągnąć, mam sama. Miałam wstawać sama. Ani razu mi nie wyszło, ale walka trwała. Nie było ani chwili odpoczynku. Jak to nie możesz? Nie rozumiem.

Jestem zmęczona jak nigdy i nie dziwię się sobie, że żrę jak świnia wszystkożerna. To ciężka praca fizyczna taki rehab. I nie lubi moich niubalansów, bo, jak proteza, za dużo mi ułatwiają. Mam łazić w Czeszkach i spinać się, żeby właściwie ustawiać stopę w butach bez wkładek. Łatwo mówić. Ja mam wrodzonego platfusa. Ale jestem zmęczona. Jutro rehab z nim o 12. Dam radę.

 

07:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.