KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 31 marca 2014

NAJPIERW eWCIA, POTEM SKYPE Z gRZESIEM.

Cholerny Caps.

No i znów zapomniałam o Apelu. Cholera.

Dobranoc, może przed 23 da radę paść.

22:49, annablack
Link

Najbardziej nie lubię agitacji i nacisku. Jak wyczuję agitkę, to się zamykam. Nikt mi nie może mówić, co mam myśleć, bo robię w tył zwrot. Bóg to moja sprawa. Prywatna. Cholera jasna.

 

 Najbardziej nie lubię, jak ktoś mnie robi w.

Przekora rządzi, a ja uciekam.





22:15, annablack
Link

Kurde. Powiedziałam la mammie, że znam Italiańca, że może chce sobie pogadać. Że on w Puglii mieszka. A mama: To oni tam w szałasach mieszkają! Spytaj go, czy po włosku też umie!

 

Mamo, bo on mi cały czas, żebym była jego narzeczoną. Ja mu, że w ogóle go nie znam. A on: A co to szkodzi? Podobasz mi się.

W dodatku go nie rozumiem...

 

Bo oni tam mówią po swojemu!

 

E tutto chiaro,

 

 

Ale mi jest bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.



16:41, annablack
Link

Oż kurde. Małgo powiedziała, że jestem słabiak bo łóżko wyciąga, ale wyjdę z tego. I żebym SAMA NIE CHODZIŁA. Druga osoba mi to mówi, to chyba posłucham. I mam nie jeździć na bajku, tylko ćwiczyć plecy i kolanka. Normalnie zła jestem, że.

 

No wiadomo co. A, chodziłam w sobotę do południa, czyli jeszcze brałam antybiotyk, a nie, po skończeniu. Ale &^%$# chodzenie mi nie wyszło.

 

Jestem taka zła, że.

Chyba sobie posłucham czegoś, co grzmotnie. W słuchawkach, bo Babcia.

 



12:18, annablack
Link Komentarze (8) »

Uch. Cześć. Nie mogę „niczym” ruszać, jestem niewyspana i jak poobijana bejzbolem. Ucinając kosmate myśli: nic nie robiłam, jeno spałam za krótko. Mam wgnioty na kolanach i jak pomyślę, że na amrne, to się wpieniam. Jakbym miała takie ochraniacze na kolana, o, jak z rolek, to wtedy miodzio. Nawet po łysym parkiecie mogłabym chodzić.

Fizycznie jest...bardzo. La mamma twierdzi, że przegięłam jak zwykle, no ale ja tak mam, co zrobić. Że po TAKIEJ INFEKCJI, gdzie nawet antybot był, ja powinnam „siedzieć cicho i nie podskakiwać” -to przenośnia i nie cytat z mamy, spokojnie.

Nie wiem, co będę robić dziś na rehabie, prawdopodobnie nic. Jeden dzień, kiedy mogłam dać z siebie wszystko i łazić, bo byłam mocarna po sterydach, dziewczyny rehab odwołały. No i dupa, bo potem tydzień leżałam w łóżku z infekcją i choć neurologicznie cały czas było OK, bo moc była, musiałam sobie zrobić w sobotę akcję i paść na parkiet, leżeć i całować się z Maksem i próbować w cholerę długo wstać, że to mnie mega osłabiło. Neurologia dalej jest dobra, ale tak nie ma mocy, że nie daję radę łazić „luzem”, trzymać się wyprostowana, uech. No żenada, myly państwo.



08:36, annablack
Link
niedziela, 30 marca 2014

Hm. Hm. Hm.

Zapomniałam o Apelu. Nie zapomniałam właściwie, tylko patrzyłam na nieprzestawiony zegarek.

Cholernie trudny mam czas.

Poznałam na nowo kogoś, kogo już niby troszkę znałam i okazało się, że jest zupełnie inaczej, niż mi się wydawało.

Dzień pieruńsko trudny fizycznie. La mamma rzuciłą, że jestem za szybka (wszyscy mi to mówią), że miałam infekcję, przy której tydzień leżałam i brałam antybiotyk, który skończyłam dopiero kilkanaście godzin temu. Że przewala się przy tym pogoda, że powinnam na luzaku dochodzić do siebie, a nie robić sobie testy sprawdzające, kiedy nikogo nie ma w domu, żeby mnie pozbierać z podłogi, na przykład. Czyli jutrzejszy rehab powinien być delikatny...

Mam wgniot na lewym kolanie, rodzicielka spytała od czego, ja wyjawiłam i już wiem po kim mam takie kolana, bo la mamma stwierdziła, że ona nie może tak w kościele na betonie klęczeć, jak inni.

Czyli mam kolanowe kwestie po niej.

Jutro rehab nr 11. Chyba. Muszę sprawdzić.



22:52, annablack
Link

Oglądałam mszę o uzdrowienie. Godzinę oglądałam, a potem mój wiejski internet oszalał. Wtedy, kiedy zaczęła się modlitwa o uzdrowienie. Słuchałam z przerywnikami=zawieszeniem internetu. Nie usłyszałam niczego o stwardnieniu, czyli chyba wtedy właśnie przerwało się połączenie.

I jeszcze ta pieśń, którą odebrałam oczywiście personalnie

 

Nie lękaj się miłości

Bo Bóg miłością jest

 

Hm. Jestem jakaś dziwna. Nowa koleżanka powiedziała, że będzie się za mnie modlić, żebym nie bała się miłości, bo ona czuje, że jestem „poraniona”.

No, dziewczyna z blizną, bez kitu.



19:59, annablack
Link Komentarze (2) »

Pamiętajcie, dziś o 18:00 msza o uzdrowienie, przed którą nie będę uciekać. A jak wiecie, uciekam przed wszystkim. Ciągle upadam i ciągle uciekam, tak mam. Uciekam póki się nie potknę i nie upadnę.

http://www.dobremedia.org/

Dzisiaj o 18:00.

 



16:43, annablack
Link

 

Hej.

O głuchym od urodzenia: Ale stało się tak, żeby się na nim objawiło słowo boże.

 

Z kazania dziś. Nie, że grzeszny, nie, że rodzina zła. Tego do końca nie rozumiem. Ale próbuję. Znaczy domyślam się, ale nie rozumiem tego, czego się domyślam.

 

Usłyszałam, że dziś „niedziela radości”. No to cieszmy się. Po dwunastej-trzynastej spróbujemy ściągnąć Babcię na kawkę na balkon. Na naszej wsi zacisznie i pięknie, a Babcia boi się schodzić na dół, bo miała koszmar, że spadła ze schodów i złamała kręgosłup. Nie można wierzyć w koszmary senne. Jakbym Wam napisała, jakie miewałam ja, to, heh, byście mnie wyśmiali. Nie o tym, że nie mogłam znaleźć grzebyka. Ale też mocne. I patrzcie, jak się sprawdziło. Już się nie czeszę, na wszelki wypadek, bo sobie wyobrażam, jak gubię ten grzebyk.

 

Nie siadam na bicykl, bo jak się zbyt umęczę, to nie będę mieć siły jutro „spacerować”.



11:23, annablack
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 marca 2014

Sprostowanie dla ogółu: (I Ty, Monia, Brutusie?;)) Ani się nie upiłam, ani nie ujarałam. Jestem taka radosna, bo wesołe mam życie. Poza tym, pisałam już nie raz, ja jestem pozytywna i uchachana z zasady. Taki typ.

No kurde, chyba mi się zaczyna chcieć spać. Nie przestawiajcie zegarka w komórkach. Jest zmiana czasu, ale ja ostatnio zapomniałam, że komórka to wie i sama zrobi co trza i przestawiłam wcześniej.

Nie róbcie tak. No chyba, że komórka najlepsze lata ma już za sobą, to może...

Zatem baj, ja spadam.

22:48, annablack
Link Komentarze (2) »

Już chciałam sobie ustawiać budzik na czwartą, a tu...NO, NO, NO! Finito z antybiotykiem, finito z wykrztuśnym, finito i już. O jeny, jeny, karramba. Jak ja się w tym odnajdę?

Słucham DAAB "Fryzjer na plaży" i pogwizduję, nie umiejąc.

I robię nic. W tym jestem dobra.

21:59, annablack
Link

No więc tak: stwierdzam, że teraz już nie bardzo mam po co robić filmiki, bo takie ględu ględu macie w tekście bloga, a żeby coś bardziej wyględnego, to musiałabym robić jakieś osiągi. A dziś z osiągów to zaliczyłam tylko długą na parkiecie. W sensie pacnięcie na parkiet. A jak widać intelektualnie to też nie był dobry dzień (jak to się nazywa...no, podłoga z drewna...-i inne zawieszenia na filmikach), więc nawet boję się próbować coś dzisiaj twórczo pisać.

Ale naprawdę : gadające głowy nie mają trochę racji bytu, bo co ja tam mogę powiedzieć innego, niż napiszę. Zrobię filmik, jak będzie jakiś bardzo zauważalny osiąg, chyba nie wcześniej, bo niby po kiego grzyba. Chciałam się pokazać, że żyję, gadam i się szczerzę, niestety, na więcej nie było mnie jeszcze stać, ale w sumie, biorąc pod uwagę w jakiej „dupie” byłam, to poprawa jest. Nikt nawet nie wie, jak wielka. Ale – skoro panu Krzysztofowi zajęło 11 lat, to mi jeszcze troszkę zajmie też. Ale może nie jedenastkę;).

Ostatni antybot za mną, juhuuu.



20:53, annablack
Link

La mamma na widok moich filmików:

-A ty nie mogłaś się uczesać?

 

 

Heh. Taaa, po leżeniu na podłodze przez 10 minut gdzie pies mi mordę lizał, fryz jest faktycznie kwestią najistotniejszą. Przyznaję się bez bicia, nie pomyślałam. Rzadko myślę. Nigdy nie zrozumiem kobiet. Ale kobiety są dziwne z zasady. Faceci za to są boleśnie prości i zawsze chodzi o to samo.

 

Aha. There's a thin line between love and hate, o czym śpiewa moja kochana Żelazna Dziewica. Cygar wczoraj wyznający mi to co zwykle, dziś mnie nienawidzi. Nareszcie.

 

Niech już będzie...po. Nie wiem po czym, więc najlepiej po wszystkim. Czekam na apokalipsę?

NIECH JUŻ BĘDZIE PO.

19:05, annablack
Link Komentarze (3) »

You Tube mi dał to, że niby mój typ. Najbardziej podoba mi się pierwsze 15 sekund, bo tak, to trochę za gładkie na dziś.

Złotego siemieniasa zamówiłam kilogram, to jest bowiem dodatek niezwykle istotny do pasty Budwig, a jak wiecie dieta pani B. to moje obecnie jedyne leczenie. Poza rehabem, of course.

Zeszłam na kawę na balkon. Bez trzymanki, ale też bez pewności. Bez zegarka (no nie mogę się przyzwyczaić, no – zdjęłam i nie wiem gdzie położyłam) i bez słuchawek do telefonu, żeby odpalić radio, więc, wypiłam w słońcu i polazłam. Z drugim antybotem, który miał być o 12:00 też się spóźniłam 1,5 godziny. To nawet dobrze, skoro z poranno-nocnym też się spóźniłam.

 

A, sierżant napisał ponownie. Przewidywalnie napisał, ale bez błędów ortograficznych, więc chylę czoła. Nie wiedząc co mam odpisać, nie odpowiem oczywiście nic, wszak milczenie jest złotem i usiłuję się tego nauczyć. W Biblii stoi, żeby nie kłapać dziobem, a ja, niestety, kłapię za często. A ciekawe, co wyjdzie, jak zacznę włączać rozmowę z kimś i będę milczeć, hm? Chyba spróbuję, bo już mi się gęba cieszy na domysły tego, co mogę usłyszeć. Wreszcie rozmówcy będą mogli sobie pomówić przy mnie. Co ja tak kłapię i o czym, skoro u mnie, od lat pięciu, nie dzieje się nic?

 

14:44, annablack
Link

O kurde! Miałam już iść po kawę, ale rzucił mi się w oczy ten filmik.

 

Grupa ludzi, obcych ludzi, całuje się ze sobą pierwszy raz w życiu, bo się nie znają. Fajne. 

12:33, annablack
Link Komentarze (2) »

Właściwie nie wiem czemu się wypieprzyłam. Na filmiku widać jak się przewracam, jakby mnie ktoś popchnął. Zły, może? Nie było żadnych przeszkód.

Dostałam bardzo fajnego maila, a w nim między innymi info o transmisji mszy o uzdrowienie

http://odnowa.jezuici.pl/index.php?page=kalendarz JUTRO O 18:00.

Zamierzam oglądać i tym razem nie włączę po pół godzinie. Jestem odważna. Nie boję się zostać uzdrowiona. Już.

Wlazłam na górę, zmazałam z policzków i przyległości odbitki rozmazanego tuszu. I zbieram siły, żeby zejść na dół po kawę.

Dupnie neurologicznie jest. Znowu się łapię wszystkiego i wnerwia mnie to.



12:02, annablack
Link

Eleganza in movimento – reklama Lancii (bodajże). Elegancja w ruchu. Tak chciałabym się ruszać, ale na razie, niestety, pozostaje do życzenia.

 

Aha. Obudziłam się o 3:45, stwierdziłam, że mam jeszcze piętnaście minut przed antybiotykiem i wróciłam spać. O 4:00 obudziłam się, żeby przez sen wyłączyć budzik. I wróciłam spać. Obudziłam się o 5:30 i wreszcie łyknęłam ten Duomox. No co?

 

Fajny dzień się kroi. Ja już odziana i szczęśliwa, bo wolę bojówki niż koszulę nocną. Już mnie nosi z tej radości. Lecę po kawę chyba.

 

Dobrego Wam.



07:54, annablack
Link
piątek, 28 marca 2014

Napisałam sobie kawałek. Mały, bo piszę o miłości, a to wiecie, trochę sci-fi dla mnie. Czy chce mi się spać? Misię zdecydowanie.

Wypadałoby jeszcze poskajpić z Grzesiem, bo obiecałam, ale chyba poszedł spać. Ja też powinnam, bo zaraz wstaję - już ostatni raz ląduję o czwartej. W niedzielę już antybota nie będzie.

Dziś z nudów spojrzałam na pudełko, co to w ogóle jest, ten Duomox. No i to amoksycylina, wcale nie w najwyższej dawce. Proszę, jaka ja mądra będę po tej infekcji - bez zająknięcia: acetylocysteina. I wiem nawet, co to jest, hehe.

No to dobranoc.

23:27, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.