KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 31 marca 2009

Dziś dostałam pocztą płytę z filmem "Kto nigdy nie żył" od Marty z Bydgoszczy. Przed 20 rozpoczęłam seans.

Film...nie mam słów. Poruszający w kwestiach, w których ja wciąż się miotam. Rzadko mi się to zdarza, ale to jeden z tych filmów, w których momentami zapominałam o oddechu. Kiedy oglądam takie filmy zawsze coś z nich na długo we mnie zostaje.

Bóg nie wymaga od ciebie, czego nie możesz znieść. - zapisałam sobie w komórce (ja mam różne zapiski w telefonie...) frazę z filmu. Niby oczywistą, niby jasną, niewątpliwą... Niby.

Film Seweryna. Ten facet nie mógłby zrobić marnego filmu. 

Ruszyło mnie mocno. 

21:58, annablack
Link

W sumie...przewidywałam, że tak się zakończy pierwsze starcie. Tu sprawa jest trudniejsza niż w przypadku jakiejś tam refundacji interferonów, dajmy na to, bo wywalczenie refundacji Tysabri jest bezprecedensowe. Zawsze bycie pierwszym jest najtrudniejsze. Ale i najbardziej zapamiętane, jak się wygra.

Przekonałam się, że Tysabri mi pomaga. Biorę krótko, ale już czuję efekty. Stopniową poprawę utrwalam na filmikach, nikt nie zaprzeczy, że to, jako pierwsze w przypadku tego mojego wrednego przebiegu sm, działa.

Przecież byłam w takim stanie, że nawet lekarze z prawka dla niepełnosprawnych by mnie nie dopuścili do nauki jazdy. Trzęsło mi się wszystko, co mogło. 

A skoro działa, a konstytucja zapewnia mi prawo do leczenia, to nie odpuszczę.

 

A tak w ogóle..to mimo wszystko mam bardzo fajną, pozytywną fazę. Wiosennie mi i działam jak parowóz ("mam więcej pary") hehhehe

16:45, annablack
Link Komentarze (10) »

Ha. I już wiemy wszystko.

Pani z NFZ odpowiedziała, że fundusz nie odpowiadał mi trzy miesiące, bo zastanawiali się w jakiej formie [?!?!] mi odpowiedzieć.

Oczywiście negatywnie.

 

No to bitwa przegrana. Zaczynam szukać jak wziąć się za proces.

14:09, annablack
Link Komentarze (19) »

..pędzę do Ciebie..światłowodem.. 

Ale mi fajnie, w ogóle nie jestem znużona, zmęczona, czy cuś. Jest fajnie.

Aha. I bardzo ważna informacja- w Domu Zdrojowym na terenie tamtejszej kawiarni jest dostęp do internetu bezprzewodowego. Czyli asusik jedzie ze mną, a ja się od Was nie oddalam;) Łączy nas światłowód.

13:43, annablack
Link Komentarze (5) »

Cześć. Jest dobrze. Dużo dłuższy dystans przeszłam zaraz po ćwiczeniach, bo poszłam z la mammą do podziemi na kawę. I wcale nie byłam zmęczona, tylko lewa stopa mi klapie= opada. Muszę coś z tym zrobić, zaraz poszukam w necie jak się to ćwiczy. Jasne, mogłabym zapytać la mammy, ale my w naszej partii nie lubimy łatwych rozwiązań;). Dobrego dnia!

Później:

już wiem. Poszłam po rozum do la mammy, kupimy takie coś fajnego, że będę super chodzić.

10:16, annablack
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 30 marca 2009

No ok:

Zgodnie z art. 97 § 1 k.p. pracodawca ma obowiązek niezwłocznego wydania pracownikowi świadectwa pracy w związku z rozwiązaniem lub wygaśnięciem stosunku pracy.

Czyli artykuł 97 kodeksu pracy...no dobra...jutro wysmaruję PTSRowi odpowiednie pisemko. 

Ja jestem grzeczna. Spokojna. Uśmiechnięta słodko. Chyba, że się wkurzę.

Wtedy jest w sumie tak samo jak wyżej, tyle, że może być boleśnie.

Dobrego wieczoru.

20:45, annablack
Link Komentarze (3) »
13:36, annablack
Link

A może z tą pocztą uda się jutro? Mam rehab, to może nawet bez kuli potem pójdę..hym hym.

A. Esemowiec pouczył mnie, jakie ma być rozszerzenie pliku z sabtajtlami. Sub. Niby logiczne:D

 

Do miłego.

11:30, annablack
Link

Cześć, na pocztę nie poszłam. Może kiedy indziej.Dziś mi się nie chce.

Pisze do mnie Amerykaniec z jutjuba, że on by chciał rozumieć, co mówię na  filmikach. I głupio mu, że nie rozumie po polsku (tez by mi było głupio;)). Chyba, że to rosyjski. Jak bym była Rosjanką, to bym była jakaś taka masywniejsza chyba. Niech Polek nie obraża. Howgh.  Powiedziałam, że nic mądrego nie gadam, tylko się bujam na piłce i niech nie żałuje, ale na dniach dodam mu napisy, niech ma.

Dobra, oglądałam filmik instruktażowy jak to się dodaje, przetłumaczyłam, dodaję, a jutjub mi mówi, że format nieznany. Ja znam, to txt. Ych. Kompy mnie nie lubią. Ja human.

 

11:02, annablack
Link Komentarze (9) »
niedziela, 29 marca 2009

Opisałam to konkretniej w moim dzienniku Tysabri, ale czuję się od popołudnia kiepsko, bo trochę mi wzrosła temperatura. Podobno takie akcje zdarzają się przy tej kuracji, więc olewam to, w końcu w zeszłym miesiącu miałam podobnie. Ale trochę rozbita jestem..

Myślałam sobie o Waszych komentach, myślałam o komencie Gosi..wiesz Gosiu, pracowałam w wolontariacie, jak się jeszcze znośnie czułam. Teraz chwilowo nie da rady się mobilnie udzielać z przyczyn obiektywnych...nie pojadę/nie pójdę nigdzie komuś pomagać. 

Postanowiłam sobie, że jutro pójdę na pocztę, bo jest dla mnie awizo. Wiem, że rodzina zawsze chętnie mi odbierze, ale chciałabym spróbować. Wiem, że to jak na mnie spory kawałek, ale jak jutro rano nie będę mieć temperatury i wezmę kulę, to może dotrę. To taka moja osobista próba. Kolejna. No nie wiem, zobaczymy, jak się będę czuła jutro. La mamma mówi, że to dla mnie daleko i żebym nie szła, ale chciałabym spróbować. Zobaczę jeszcze.

21:02, annablack
Link Komentarze (3) »

Chcę znów, chociażby tak. Rok temu, z saskiej k. Spode łba, ale chodząc...

Idę zobaczyć, czy ktoś mi przypadkiem nie zrobił kawy. Nie za fajnie mam w duszy. 

16:57, annablack
Link Komentarze (6) »

La mamma powiedziała słusznie [Jej zdaniem słusznie, bo ja jeszcze nie mam zdania] obserwując laseczki snujące się po centrum ha, że powinnam kupować sobie jakieś nowe, modne rzeczy itd. Ale..ja mam opory (obiecałam, że jak mi się poprawi do imętu, albo po prostu na tyle, że będę chodzić w miarę normalnie to wybędę w miasto w miniówie. Dla zasady. Że wygrałam.)

Ale teraz...ja nie chcę na siebie zwracać uwagi. W sytuacjach społecznych chciałabym się wtopić w ścianę, stać się niewidoczna...ja tak sobie czasem wyobrażam, jak się snuję leniwym krokiem po mieście, z idealnym stereotypem chodu, hehe. A nie jak ta kaleka. Nie da się ukryć, wciąż przez to czuję się jakoś tam gorsza. Nikt nie daje mi najmniejszych powodów do czucia się w ten sposób, wręcz przeciwnie, uważają mnie za młodą-waleczną, ale to nie zmienia faktu, że gdzieś tam w środku nie czuję się..yyy..tak, jakbym chciała. Nie myślę o sobie tak, jakbym chciała. Nie postrzegam się tak, jakbym chciała.

A najlepsze jest to [zauważyłam to ostatnio], że mam sobie za złe, że tak powoli się poprawia [wcale nie powoli!], więc pewnie za mało ćwiczę, za mało męczę mój organizm - i tu dochodzimy do kolejnej kwestii [trochę stłumionej przez panią Psycho, ale istniejącej we mnie nadal]- ja jednak, choć lubię się dużo bardziej, niż lubiłam 2 lata temu, to całkowicie się jeszcze nie lubię, znaczy - najchętniej stanęłabym nad sobą jak porucznik z batem i kazała robić pompki;)

I wiem, mam świadomość, że ludzie mnie lubią, bo daję się lubić, ale do pełnej akceptacji mnie przez siebie samą jeszcze długa droga. Wiecie ile razy wczoraj ćwiczyłam? Chyba z siedem i wkurzałam się, że wciąż mi nie wychodzi tak, jakbym chciała.

Ale może przyjdzie kiedyś taki dzień, że naprawdę, szczerze się polubię. Nawet jako kalekę.

15:59, annablack
Link Komentarze (5) »

Byłam z la mammą & babcią w centrum handlowym. Śmieję się, że tylko po to, żeby móc zobaczyć w wystawach jak chodzę, wszak u nas w domu duże lustro jest w piwnicy;). Trochę niezbyt, znaczy pociągałam lewą nogą i szłam z mamą pod rękę. ale może dlatego, że pojechałam z nimi jak już byłam zmęczona ćwiczeniami.

Nie ważne. Będzie dobrze. Jutro dopiero mijają cztery tygodnie od drugiej dawki, trzecia powoli zacznie się po ciele rozpływać gdzieś w połowie tygodnia pewnie.

Aha. Zainaugurowałam sezon w Gelatomanii. mają tam lody prawdziwie włoskie i w ten też sposób nakładane [taką dużą łychą], więc "dwie kulki" wywalały się z wafelka. Truskawkowe i gruszkowe. Mniaaaam. Tempo jedzenia lodów też mam nieprzeciętne. Usiadłam tyłem do ludzi, ale akurat naprzeciw mnie siedział taki chłopaczek w oddali. Heh, chyba go wciągnął widok tego jak pochłaniam lody usmarowując sobie pół twarzy, bo zerkał co chwilę uśmiechając się pod nosem. No co, ja tak mam, sorry:D

A jeszcze o jedzeniu. La mamma mi kupiła to w czym ostatnio zasmakowałam wielce. W takich pudełkach sprzedawane po 250g pałeczki z surowych marchewek. "Cymesiki"? Czy jakoś tak. A nie, to są akurat "Marwitki"- tej firmy od soków jednodniowych, malutkie marchewki. Chrupięęę. Pychotka i jakie wygodne dla leniwców:) 

14:12, annablack
Link Komentarze (2) »
Czytam sobie blog warszawskiej Singielki milosc-z-sieci.blog.onet.pl. Ale się uhahałam;). I zaczęłam sobie przypominać moje akcje. Randkowałam na studiach, bo wtedy jakoś mi się chciało, no i nie bez znaczenia jest fakt, że dobrze mi się chodziło. Hyh, o kurczę. Wszyscy kolesie trafiali mi się niżsi ode mnie i tacy jacyś D-Z-I-W-N-I. Czytam z ciekawością wspomnianego bloga i przypominam sobie własne doświadczenia, hehe.
10:15, annablack
Link Komentarze (6) »
Huh, kondycja nie ta. Chciałam sprawdzić ile przysiadów zrobię (trzymając się framugi jedną ręką, bo bez trzymanki, to ni chu chu). Dziesięć i mi się nóżki słaniają. Trzeba nad tym popracować. Zauważyłam natomiast dziś, że znowu umiem, bez specjalnego problemu chodzić do tyłu. Do tej pory, od pewnego czasu nie byłam w stanie, szurałam nogami po podłożu, jak się chciałam wycofać. Tak, na ten tydzień temat przewodni, to będą dla mnie przysiady, ok, na razie z trzymaniem się czegoś jedną ręką. Wydolność chciałabym poprawić. Albo raczej: zrobić od nowa, hehe.
09:51, annablack
Link Komentarze (1) »
Niedziella. Wstałam o siódmej nowego czasu. Uwielbiam, jak przechodzimy na czas letni. Super jest świadomość, że zaczyna się ta fajna część roku. Mmm:) No dobra, zeżarłam właśnie całą Alpen Gold orzechową, hehe, biorę się za ćwiczenia. Tylko muzę zapuszczę:)
09:34, annablack
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 marca 2009

A to dla Was wszystkich, kociaki:)

 

18:18, annablack
Link Komentarze (3) »

Huh, ćwiczę dziś sobie żwawo i na serio mi pozytywnie. Czuję, że ta dawka będzie przełomowa. Przypominam: jeszcze nawet nie zaczęła działać, no bo mam ją w sobie od wczoraj, a tak mi pozytywnie:)

Dobry padre powiózł mnie dziś żeby dostarczyć receptę do apteki i na saską, żeby licznik wody spisać.  Ale mam fazę...

A jeden Pan, mój suskrybent filmików z kraju zaoceanicznego wysłał mi dziś maila. 'While i don't understand any polish, I see you feel great!' Czyli, że co?

Czyli, że uczę obcojęzycznych rozumienia mojej mowy ciała:D. Jako, że z uporem nie zamierzam nagrywać w ingliszu, bo mam własny język - ładniejszy, to biedaki innojęzyczne czytają z wyglądu:D

I dobrze im tak. Było się uczyć języków yyy...orientalnych;)

17:17, annablack
Link
Ględy Black na podstronie dodane. Enjoy!
13:47, annablack
Link Komentarze (6) »

Około godziny 17:30 wczoraj, na chwilę przyłożyłam głowę do poduszki. To miał być relaks: muzyka w tle, nawet nie gasiłam światła, bo po co...no i ..usnęłam. Na dwanaście godzin.. Tak na mnie działają duże emocje, jak je odreagowuję. Dlatego przepraszam osoby, które do mnie pisały na gadu, że nie odpowiadałam, ale mnie po prostu ścięło. Nie wyłączałam kompa, bo przecież zaraz miałam wstać;)

Dobrego dnia, moi mili:)

06:08, annablack
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.