KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 31 grudnia 2017



Maks lekko naćpany, przed godziną zauważył się w lustrze na ścianie i zaczął merdać ogonem do tego blond pieska w lustrze. Maksiński lubi wszystkich. Całkiem jak ja;).

Zacząał się Sylwester na pl. Bankowym. Wyobrażam sobie, że tam jestem, ale jeszcze nie teraz. Lecz cóż. Zgromadzeń ludzkich nie lubię z zasady. Od lat: tam gdzie są wszyscy, tam na pewno nie ma mnie. Taki typ:)

Dobrze myślę o '18. Podoba mi się rok z ósemką na końcu:).

 

20:09, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Tym się usprawiedliwię Dżejowi we środę: powiem, że sama się bałam, w dodatku dziś biopsja i nie mogę się skupić, nic do mnie nie dociera. Wyjdę na lenia jak zwykle, ale to co. Usłyszę, że pewnie nie zależy mi na chodzeniu. Kiwnę głową i pomyślę: Gościu, jak ty nic nie wiesz...



Złapałam w locie laptopa, Maks zwalił wszystko z krzesła, chcąc być jak najbliżej mnie, bo na pewno go obronię przed latającymi fajerwerkami i petardami. Maksiu łyknął dwa prochy na spokój.

Niech już będzie Nowy Rok.

 

16:52, annablack
Link Dodaj komentarz »



Trzymałam się, ale o 7:30 rozbeczałam, Scyntygrafia kości, izotopy, biopsja. Po prostu nie wytrzymałam. Nie biorę prochów od dawna, ale w poważnych kwestiach, jak widać, to nie działa i jak sytuacja jest serio poważna nie jakieś tam esem, to ryknęłam. No ale już się uspokoiłam. Jeno musiałam sobie w duchu wszystko wytłumaczyć.

Rozbeczałam się w Sylwestra. Super... Nie trawię sytuacji, w których nic nie mogę zrobić. Ja z tych działających, dlatego krew ze złości mnie zalewa. Niech już będzie po Sylwestrze, a najlepiej po trzecim stycznia.

 

09:53, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 grudnia 2017



Spina rządzi. Nie mogę o niczym myśleć. Znaczy, o niczym innym niż problem zasadniczy.Nie dotyczący mnie, wszak ja nie mam problemów, w każdym razie, tak wyglądam. I byle jak najdłużej!

Wbiłam, bo mój naczelny kontroler bloga powiadomiła mnie, że dostałam komentarz od osoby, której każdy komentarz przyjmuję z zaszczytem i bardzo fajnie mi się robi, jak czytam. Choć nie chciałam wchodzić. Są w życiu czasem sytuacje tak mocne, że chcę o nich zapomnieć i wtedy bloga unikam. I to jest właśnie taki dzień, który przeciągnie się do trzeciego stycznia.

Boicie się ciemności? Nawiązuję do kawałka, który teraz leci. Ja się nie boję. Czuję się bezpieczna w ciemności.



Taka złota myśl na do widzenia;).

 

20:55, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Dostałam obietnicę, że jak wrócę do chodzenia, dostanę klucze. Niezła motywacja, co? Dzięki, ale jak wrócę do chodzenia, spadam do Budapesztu. Tylko na Węgrzech mam szansę na łatwą pracę jako nejtiw polskiego i to nawet z dziesięcioletnią przerwą od zarobkowania.

I wtedy domowe klucze nie będą mi potrzebne, bo dom będę mieć gdzie indziej.



 

16:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. Parszywy to był rok. I wcale nie mam na myśli choroby. To, co mnie w tym roku najbardziej zabolało, to ta akcja: Zawsze mi się wydawało, że jak gdzieś mieszkasz, to masz prawo do swoich kluczy. Ale otóż nie. Klucze zostały mi zabrane i przekazane bratu, który swoje zgubił. Chociaż tu nie mieszka, to komplet kluczy mieć musi. A komu zabrać? Andzi, która tylko leży i pewnie już nie wstanie. Za cholerę w to nie wierzą, bo pewnie nie słyszeli, żeby to się komuś udało. Dlatego, że nie wierzą, to nie pomagają w ćwiczeniach. Chociaż by pionizator podsunęli. Po co tracić czas, nie?

Jest trudniej niż trudno i coraz trudniej mi to znosić. Czekam na drugi stycznia.

Życzeń nie składam, bo to był taki zły rok, że już go nie chcę i nie stać mnie na miłe, krzepiące słowa.

 

10:50, annablack
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 grudnia 2017



Prosiłam Iwonę, żeby mi podsunęła pionizator, to ja sobie stanę. Jeszcze bez nadzoru w pionizator się nie pakowałam, ale to nie może być trudne. A Iwona? Powiedziała, że nie może, bo ma dużo roboty. Głównie gotowanie. No choleeera. [tu nastąpił wyrzyg słów nieparlamentarnych, ale tylko w duchu, bo tak się wypowiadać, to jednakowoż wiocha].

 

19:27, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Gadam z Iwoną:

- Dżej ma jaja! Jest twardzielem, wie czego chce i chce cię złamać!

Parsknęłam:

- Też mam jaja i mnie nie da się złamać, jak jestem na coś nastawiona, to jestem przerażająco nieugięta.

- On chce, żebyś go odstawiła.

- Akurat, on mnie sprawdza ile wytrzymam. Ale spoko, ja wytrzymam. Trafił swój na swego;).

 

11:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Kurza twarz! Myślałam całą noc, czy cokolwiek mi dał wczorajszy rehab. I nie wydaje mie się. Dżej zadowolony, że uparta nie odpuściłam, więc mi się udało. Kurde, bo ja nie odpuszczam z zasady, zastanawiam się tylko, czy to było warte 120 zeta za godzinę, kiedy Dżej palcem nie ruszył, żeby mi pomóc? Dobra, uświadomił, ale chyba tylko sobie, że nie odpuszczam póki mi się nie uda. Bo ja siebie znam. Aha, cześć.

Myślę, że lepiej by było, gdyby mnie wpakował w pionizator. Poprawiłoby mi się krążenie, bo końcówki mam jak trup.

I co, teraz mam trzy razy dziennie siadać z leżenia? A jak trzeci raz mi nie wyjdzie, to co? Iwona będzie mi dawać polecenia dotyczące ustawienia, jak Dżej, przez godzinę? Nie sądzę.

Dżej zły, że nie daję sygnałów, że siadłam sama. Czyżbym przestała, psia dupa, siadać ćwiczebnie? Na to wygląda.



Dostałam od Grzesia smsa, że spotkamy się w końcu. Nie sądzę, jeśli tylko ja mam pokonywać siebie na ćwiczeniach, to czarno widzę.



Dżej mnie postraszył, że w końcu przestanie mi się poprawiać, jak nie będę ćwiczyć, chlip, chlip, trzy razy dziennie. Dobra, potraktuję to jak turnus odchudzający i będę ćwiczyć, tylko niech Halny się skończy, bo podejrzewam że wczoraj mi się nie udało przez Halny.

I te komentarze, że Dżej czuł się jak na meczu, ciśnienie 160...a ja dolne powieki spociłam z wysiłku. Było strasznie.



Dziś Gosi nie ma, czyli mam wolne i nie wiem czy coś będę robić. Mam traumę po wczoraj.

 

06:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 grudnia 2017

 Ale akcja. Znowu stało się to, co poprzednio, tylko dużo trudniej, gorzej. Tak mi się nogi zaplątały podczas próby podniesienia się z leżenia do siadu z nogami na ziemi, że zajęło mi to...44 minuty! Ale w końcu się udało. Samej.Yeah. Czyli warto się uprzeć. Jakem „uparta jak muł”, to umiem się upierać;). Czyli właściwie ćwiczylam tułów, dość mnie to zmęczyło, bo dolne powieki mi się spociły, czyli dla mnie – oznaka ekstremalnego zmęczenia.

No i nie mogę sama chodzić, bo mam za słabe plecy. Powiedzmy sobie szczerze, odwodziciele też mam za słabe, dlatego nogi mi się plączą. Za słabe mam wszystko, dlatego bywa trudno. Spaliłam chyba milion kalorii. Sama se to uczyniłam, żeż no.

Usłyszałam, że jak nie będę ćwiczyć trzy razy dziennie, to, w skrócie, nie ma dla mnie szans.

Super.

 

17:45, annablack
Link Dodaj komentarz »



Rehab mam gdzieś ok 14:30-15:00. Jutro i do końca tygodnia Margarety;) nie ma, to będzie smętnie, nie mogę sama sobie ćwiczyć, bo jak pacnę to nikt mnie nie podniesie. Uch. Takie życie, co robić.

 

11:33, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Zdrowa jestem, jak cała rodzina. Ten wirus był już chyba w fazie schyłkowej. Zresztą, no ej, jak w październiku/listopadzie kiedy wszyscy byli chorzy nic mnie nie siekło, to chyba trudno mnie złamać. Moja odporność = sztab morderców;).

Czyli dziś też o 15. Mówiłam la mammie, że chcę spróbować chodzić bez asekuracji. Odowiedź była krótka:

- Tylko pod okiem Dżeja.

Czyli mi nie ufa. Dziwicie się, że cały czas leżę? Nie chcę niepokoić.

Bardzo dobrego, pięknego dnia z dobrym powietrzem:). I nawet ciepłego.



 

07:25, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 grudnia 2017



Odwołałam Dżeja, bo choć nie mam biegunki, to jakoś mi słabo, a Dżej ma na narty jechać, to lepiej mu tego nie sprzedać, jęęeśli to cokolwiek jest. Może Halmy mnie powalił. Jeśli jutro będę zdrowa, to rehabu mie odwołam, ale dzisiaj się bałam. Jeśli jutro będę zdrowa, to spytam, czy mogę przejść bez asekuracji, bo czuję się stabilnie..

 

17:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Wow. Odwołała mi pani od głosu, A poza tym, mam więcej szczęścia niż rozumu, jak zostało stwierdzone, dostałam prezent gwiazdkowy. I nie poezję, której nie rozumiem, tylko epistolografię – listy miłosne Lieberta do Agnieszki. Cegła, nie wiersze więc są szanse, że zrozumiem. Iwona rzekła. Że facet jest bardziej romantyczny ode mnie. No, facet jak się zakocha, to wypasioną poezję tworzy.

Kaśka, dziękuję!!

Czyham na rehab z Dżejem, który mocno się zdziwił, że pamiętam jak się chodzi. Zdziwko, co? Czekam co wymyśli dziś.

 

12:00, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cześć. Niedawno się obudziłam, za piętnaście ósma... Spoko, trzeba było odespać ten trudny czas. Inekcja jeszcze mnie nie złamała, czekam do 11:00 jutro, to będzie trzecia doba ekspozycji. Ekspozycję bliską na Janka miałam w poniedziałek od jedenastej, kiedy znosił mnie na Boże Narodzenie, potem wieczór-wnoszenie, potem wtorek znoszenie, dość szybko potem wnoszenie. Duża ekspozycja na człowieka zagrypionego, no ale nie miałam wyjścia, bo w domu wszystkim coś jest. No to leżę całymi dniami, a potem jest zdziwko, że pamiętam, jak się chodzi. Dobrych rzeczy nie zapominam;).

Mam nadzieję, że macie się dobrze. Jestem szczęśliwa, że już po, teraz tylko Sylwester, który dla mnie nic nie znaczy. Ostatni Sylwester jak miałam 21, więc chyba odzwyczaiłam się od imprez. A, cholercia dziś pani od gęby o chyba 10:30! Zapomniałam, co za tym idzie, pracy domowej nie mam.



Dobrego Wam.

 

08:10, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 grudnia 2017



Tak się chwaliłam, jaką to mam odporność, a jaką mam naprawdę przekonam się we czwartek. Jeśli obudzę się zdrowa, inie łyknę piątej infekcji, to będzie cud. Od wczoraj znosi mnie Jachu, z aktywną jelitówką. No ale obiektywnie zdrowy, to nosi. Na obiad już mnie nie znosił, bo chory, ma biegunkę...Nie jest łatwo, heh, jak w moim życiu zwykle;).

Jestem trochę zmęczona tymi świętami.

Jutro o 15 Dżej.

Muszę odpocząć, żeby moja odporność zadziałała dziś też.

 

17:19, annablack
Link Dodaj komentarz »



Wdziałam t-shirt od Jacha, gwiazdkowy i już wiem, czemu powiedział, że pomyślał o mnie. Na klacie są trzy wiedźmy;).

Moja rodzina wybyła na spacer, a mnie Jachu odłożył na wyro i padłam spać. Przed chwilą zeżarłam jedną kulkę Lindoor Lindta od Banderasa i było to pierwsze coś słodkiego. Wytrawne te Święta.

Uch, ja chcę móc znowu łazić! Polazłabym na to szlajanie po lesie w sąsiedztwie. Oni podjeżdżają do lasu i wio, spalać kalorie!

Wracam drzemać.

 

14:36, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Bry bry. Czujecie już niemoc po wchłonięciu milijona ciast i ciasteczek?;) A to jeszcze nie koniec, hehe. Ja mam się lekko, z przerażeniem myśląc, co będę jeść, jak się skończą śledzie;).



Zastanawiam się, całą pulę znajomych, zdrowych gości już wykorzystałam. To co, wracam do leżenia? Jachu myślałam, że będzie nocował, ale pojechał do siebie. Do Kasi, znaczy. W sumie ok, ja lubię leżeć;). Jak sobie uświadomiłam, że przez te schody z obu stron domu, zupełnie uniemożliwia to wjazd do mnie osobom na wózkach, to już wiem, że znajomych wózkowiczów nie ma opcji, że zaproszę. No, dom zdrowych ludzi. Ćwiczę, żeby się dopasować;).

Dobrego Wam!

 

08:49, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 grudnia 2017



Tym razem siedziałam 4 godziny, nie spinałam się, więc mogłam gadać. Nic mnie nie bolało, byłam wyluzowana, więc jadłam. Śledzie, pierogi, kapustę. I znów żadnego ciasta;).

Jachu mnie zniósł/wniósł, jako trzeci facet, który mnie ostatnio nosił na rękach;). Dżej, Filip, Jachu. Super, że miał kto, nie? Ale w najbliższym czasie z Dżejem zamierzam trenować samodzielność.



Jachu w prezencie dał mi czarną koszulkę z napisem 'bad girls have more fun'. Brat mi powiedział, że jak spojrzał na napis, to od razu o pomyślał mnie... W jakim świetle mnie to stawia;).

 

20:22, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Hej. Myślałam, kiedyś, żeby zaprosić Grześka , ale potem pomyślałam: A jak on da radę wejść do mnie? No nie da. Przed wejściem do domu schody, w domu dwie proste schodów, żeby wejść na piętro. W tej chwili ani ja nie zejdę na parter, ani on nie wejdzie na piętro. No to siedzę i myślę jak Dżeja pośpieszyć z nauczaniem.

Wczoraj pierwszy raz o pięciu lat, kiedy to pokonały mnie te komórki, szłam bez chodzika. No ale Dżej mnie trzymał... Pierwsza lekcja. On naprawdę chce mnie znowu nauczyć luzem się przemieszczać, wypas. Dżej się potem chwalił mamie, że przeszłam z asekuracją korytarz. Zdziwiła się mocno:). Ja naprawdę dużo rzeczy pamiętam.



Szkoda, że dziś nikogo zdrowego nie ma do znosu, to śniadanie Bożonarodzeniowe zjadłam w łóżku.

Jak zwykle śledzie i brak ciast;).

Dzisiaj robię nic, słucham kolęd. Dżej na odchodnym zapowiedział, że widzimy się we środę. Napisałam do zgromadzenia sióstr z prośbą o wsparcie modlitewne mojej rehabilitacji:).

 

12:40, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.