KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 31 grudnia 2013

No i wszystko się uspokoiło. Janek się zrehabilitował i kupił mamie szpilki;), Piotrek pomagał mamie w tych różnych działaniach świątecznych...to nie jest zły chłopak, w końcu zanim podjął pracę, to trzy razy w tygodniu woził mnie na rehabilitację, potem czekał na miejscu godzinę, przywoził do domu. Mówiłam już, że to ten cholerny Halny nam pomieszał w relacjach. Ale w końcu jest OK.

A ja? A ja sobie robię na razie małą przerwę. Muszę się rozejrzeć za jakimś stażem, wolontariatem, zanim się mobilnie nie zmobilizuję.

Postanowiłam dać głos auuuuu! i odblokować blog, co by ci, którzy mi szczerze sekundują nie byli porzuceni. Nie bądźcie.

15:48, annablack
Link
poniedziałek, 30 grudnia 2013

OK. Motorolka jest widoczna w urządzeniach BT. Nawet podobno jest między nią, a lapsem łączność. Na rysunku, bo ustawić, żeby Asusik był widoczny się nie da. Ale to jakby mniejszość, bo jakby co po kablu mogę wysyłać. Nie resetowałam tego routera, o ile go mamy. Modem mamy, to wiem, ale router, o ile jest, to w przyziemiu, a ja tam nie schodzę, bo po co bym miała? Może do lustra? Rowerek w pokoju mam, to najważniejsze.

Tak czy inaczej widzę, że chodzenie po rozum do gugla się sprawdza i okazuje się, że nie tylko ja jestem takim komputerowym zerem. I że nawet zero może sobie jakoś poradzić, jak bardzo chce;).

Ile z buta będzie do wspomnianej przez Adama knajpy? 500 metrów? No, blisko w każdym razie.

Nawet teraz jak „taka” jestem, to wydaje mi się, że to rzut beretem. Ale: i więcej mocnych rzeczy się w życiu przejdzie tym prostsze wydaje się zwykłe życie. O, no i takie jest moje marzenie na 2014 rok (i dalej też): Żeby moje życie stało się ZNOWU proste.

Ja mam naprawdę małe oczekiwania od życia. Chciałabym tylko znowu móc robić swoje. Z naciskiem na „robić”;).

 

Ciągnie mnie, żeby sobie uciec do swojej blogowej samotni. Gdzieś, gdzie nikt nie wie, że ja to ja. Musiałam się bardzo odkryć. Dużo bardziej niż zwykły bloger się odkrywa. Tylko dlatego, że potrzebowałam pomocy finansowej. Dużej pomocy. Tak samo z „Bestią”. Pani redaktor spytała mnie wtedy: Ale zdaje pani sobie sprawę, że wydanie tej książki to jak wyjście nago na ulicę?

Tak samo Dzień Dobry TVN i pochodne. Radio, telewizja, internet. Sprzedałam się, bo onegdaj musiałam. Gdybym nie musiała, w życiu bym tego nie zrobiła. Kto mnie naprawdę zna, ten wie. Heh, coraz mniej tych, którzy znają mnie naprawdę, którzy znają dziewczynę z kompleksami jak stąd do Meksyku, unikającą ludzi jak się da. Teraz jest zakompleksiona pani, ale kompleksy są nadal. To nie mija jak się dostateczną liczbę razy zrobi pewną siebie minkę z szerokim uśmiechem.

Jutro pewnie skasuję bloga. To już mnie nie bawi, a w Nowy Rok 2014 chcę wejść z nowymi siłami. Za dużo razy obrzucono mnie przez to błotem. A najbardziej obrzucali ci, których nie znam.

19:14, annablack
Link

 

No dobra. Rehab mam przełożony na jutro, nie wiedzieć czemu. A chciałam mieć, serio. Czułam wewnętrzną siłę. Nowennę odmówiłam, interwały przejechałam, ale tylko 6,5 minuty, 900m, 35 kcal, czyli? Trochę na siłę, bo PMS i generalna olewka. Asusik dalej widzi 5 urządzeń, a nie zero. W kwestii bluetootha wyczytałam, żeby zrobić restart routera. Jestem na tak tyle, że nie wiem jak on wygląda i gdzie go mamy. No bo musimy mieć prawda?

Nie wiem też z jakimi urządzeniami PnP mogę mieć problem. Nie wiem nawet co dokładnie to jest, ale wygugluję i będę wiedzieć.

Humanem będąc ciężko jest.

 

Co prawda jestem, z tego co pamiętam, humanem niecałkowitym, bo psycholog w szkole jak mnie badał do czego się nadaję, chciał, żebym szła na architekturę.

I co? I nie poszłam.

15:13, annablack
Link
niedziela, 29 grudnia 2013

Dostałam maila na FB, od osoby, która przeczytała Bestię i zrobiło jej się od tego lepiej. I napisała mi, że żyjmy w kraju dla ludzi z wolą walki, więc walczymy.

Czy z wolą walki?

Chcesz przeżyć w znośnym stanie, to walczysz, tak to wygląda.

Ale fajnie mi, jeśli ktoś napisze, że zrobiłam mu dobrze tą książką. Niby o to chodziło.

 

Pomyślałam, że nie będę się zastanawiać czego chcę, bo to oddala się w nieodkrytą przyszłość. I nie wiadomo czy będzie.

Jak to, nie masz marzeń - spytał Były kiedyś.

Boję się mieć.

21:05, annablack
Link

Nie mogę. No nie i już. Mama zadowolona przyszła powiedzieć, że w piątek odwiedzi nas ksiądz, żebyśmy mogły przyjąć komunię.

To chyba babcia.

Ja muszę się wyspowiadać, a nie dam rady, wciąż mam w sobie złe myśli o babci i chyba nie dam rady się wyspowiadać, bo ta gorycz we mnie ciągle jest. Wiem, nie powinno mnie tu być od lat co najmniej no... kilku. I jak mi nie odpowiada, mogę spadać. I ja chcę, chcę spadać, a nie mogę.

Wiem, ona ma większe prawo tu być, niż ja.

Ja to tak bardziej... przerwa w życiorysie bo... wypadek losowy.

No i dobra, ksiądz przyjdzie, a ja będę udawać trupa w pokoju.

Prosiłam, nie zapraszaj księdza, bo ja nie jestem gotowa, a babci i tak wszystko jedno.

20:08, annablack
Link

Dobra, nie wiem, do czego mi się to przyda, ale moja Motorolka w urządzeniach jest już widoczna. Dalej sterowników do zewnętrznego urządzenia bluetooth nie chce, ale spokojnie. Wymyślę jak i zachce. Żebym miała chociaż mikro zdolności komputerowe, świat byłby taki prosty...

Dostałam kalendarz, po taniości kupiony, ale ma to, co chcę. Widoczek, fazy księżyca i miejsce na pisanie.

Do południa przetestowałam jak smakuje Mocha, sprawdziłam, że jest bardzo czekoladowa, fajna, zobaczyłam, że na stojaka nie jest tak źle, jak było wczoraj, albo sobie wmawiam.

Postanowiłam, że poprawię sobie z komputerem wszystko, co umiem, a także to, czego nie umiem, bo z kasą po świętach wiadomo jak jest. Tak, jak u wszystkich. Glony, lecytyna i wiesiołek, a także omega-3 jest i dzięki wsparciu produktowym Szamana, na co najmniej miesiąc jeszcze jest. To tym się na razie nie spinam. Nie sprawdzałam ile mam jeszcze oleju lnianego, ale łudzę się, że jeszcze jest.

O, udało mi się drukarkę przechodnią, gift załatwiony od Ewci też już oficjalnie widzi. Czyli ten sterownik był dobry.

Jeszcze z bluetoothem nie jest OK, ale się da, się zrobi. A da się na pewno, tylko w tej chwili nie wiem jak, bo za dużo rzeczy dziś 'wymyśliłam'.

Ale wieje, co?

17:31, annablack
Link

Wszystko robię od końca i pod górę mi idzie. Po drogim podejściu, kiedy się nie udało, postanowiłam zrobić chk dsk knując najpierw gdzie znajdę wiersz poleceń. No co, nie każdy jest zdolny. Znalazłam, zrobiłam, on mi coś naprawił i kopia zapasowa się stworzyła.

Dalej nie widać moich urządzeń i drukarki, ani bluetoothowych urządzeń. Ale – nie wszystko naraz.

 

Interwały 7 min, 47 sek, 47 kcal, 1,1 km.

 

Pokłóciłam się z Babcią „do tak”, że musiałam łyknąć dwie różowe.

Cały czas usiłuje wymusić, żebym ją obsługiwała.

Udaje sparaliżowaną i nic niemogącą.

Działamy sobie na nerwy, bo, niestety, charakterologicznie najpodobniejsza do niej jestem właśnie ja. Obydwie wiemy gdzie kopnąć, żeby bolało.

 

Jutro rehab nr 9.

 

Zjadłam całą czekoladę od Moni. Gorzka, ale 55% to mało chyba. Mnie w każdym razie, być może dlatego, smakowała. Mama zjada 75%-owo gorzką.

 

Trochę mi łatwiej stać, ale mam zmułę przez prochy, więc chyba idę kimnąć.

 

Nie zadzwoniłam do nikogo.

 

I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz.

 

A czytelniczka napisała, że jakbym nie mieszkała z babcią, to by mi się łatwiej zdrowiało.

Potwierdzam, też tak myślę, ale skoro, stara baba, mieszkam z rodzicami, muszę za to płacić. Aż do wyzdrowienia.

14:07, annablack
Link
sobota, 28 grudnia 2013

Drukara sieciowa jest dodana, a jest niewidoczna. Nie wiem czy to nie od czasu, kiedy coś było zmieniane z modemem/routerem, nie wiem czym, bo ja ich przecież nie rozróżniam. Dodana drukarka pięknie drukuje stronę testową, ale jest niewidoczna. Ki diabeł?

Kopię roboczą robi mi już szóstą godzinę, aż zaczęłam myśleć (myślenie jest szkodliwe), że coś się wiechnęło i włączyłam to od początku.

Chyba jednakowoż za szybkie paluszki - najpierw wcisnę, potem pomyślę. No tak, ale kopia się robi. To może brakiem widoczności drukarek i urządzeń zajmę się w drugiej kolejności.

A w trzeciej, że nie działa mi łączność bluetooth w asusiku.

Reszta działa i ma się dobrze, mniej więcej.

Najgorzej to naprawiać błędy, które się samemu zaserwowało asusikowi.

Kurde, obiecałam Dorotce, że poskajpimy, miałam wejść na skajpa, ale tak się wkręciłam w nie wiem co, że mi nie wyszło.

I miałam do mojej kochanej As oddzwonić. Zaczęłyśmy gadać, ale przyszła MC i musiałam przerwać, a potem już oddzwonić zapomniałam. Może jutro się uda. To na jej ślubie byliśmy z Adamem.

Oj, muli mnie, chyba przyjmę horyzontalną i może coś obejrzę. A kopia niech się tworzy. Dobranoc.

22:06, annablack
Link



Była u nas moja Matka Chrzestna. Fajnie spotkać się z kimś kogo nie widziało się dwa lata. Nie skomentowała, że wyglądam inaczej, niż wtedy, w szpitalu.

11 minut, 15 sekund, 66kcal, 1,7 km, w stosunku 30 sek. na trzecim obciążeniu, 30 sek na 85-90 % mocy całkowitej. Ciężko? No, ciężko. Średnio 10 km/h. Dopiero po 16:00 się zmobilizowałam, żeby siąść i pokręcić, no bo ciężki dzień. Nawet stać bez trzymanki mi było trudno. Pomyślałam: Nie ma, że boli, jak się będziesz cackać, to niedługo z wyra nie wstaniesz.

Nie ma to, jak się mobilizować. Trochę głupio było odpowiadać MC: - Co teraz robisz?

-Nic.

No ale taka prawda. Nie pochlastam się przecie. Zdrowi ludzie też są bez pracy.

Aha, już miałam sprawdzać do kiedy mam gwarancję lapsa, bo coś tam nie chciał, albo chciał nie tak, najpierw jednak postanowiłam sprawdzić sama, czy się nie da. Bad pikseli nie ma, a były, kopia zapasowa się robi, co jeszcze o niczym nie świadczy, bo robić próbuje się od tygodnia, a pod koniec zawsze wskazuje mi błąd.

No, na razie z półtorej godziny robi tę kopię. I jeszcze nie przerwał.

HDD Tune błędów już nie wskazuje. Zobaczymy.

Akapit książki napisałam. Powoli coś tam rzeźbię.

Przeczytałam pierwsze opowiadanie Alice Munro. Fajne.

18:32, annablack
Link

yyyy...Budzimy się....Nie chce mi się, ale mus jest.

Na dzień dobry mój ulubiony kawałek U2, do którego mam specyficzną słabość od czasu szkoły średniej. Tylko zawsze musi być głośno.

Andzia, a jaki wykonawca ma być u ciebie cicho?

No, zasadniczo, to w słuchawkach każdy jest cicho tak? Pamiętamy, że Babcia za ścianą.

No muszę się zwlec, ale dopóki leżę, to mi się wydaje, że jestem taka hop do przodu i wszystko u mnie gra w najlepszym porządku.

Znaczy, no bo w sumie gra...

08:34, annablack
Link
piątek, 27 grudnia 2013

 

Ciężko, smutno i do wiosny daleko.

Uepek boli, kolacyjnie zjadłam resztę ryb i co? I nic.

Pogadałam chwilę z Ewcią i już wiem, co robię źle.

Generalnie wszystko. Epatuję, na przykład.

Rozmawiałyśmy o obsłudze cepa (antropomorfizacja). O sensie i istocie.

Trochę mnie to ruszyło, bo ja wcale nie chcę obsługiwać cepa. Świadomie nie chcę.

Fajny ten Nalepa, co?

 

 

19:20, annablack
Link

Dostałam prezent gwiazdkowy i piękną kartkę z życzeniami od Szamana Galicyjskiego. I-haaa, dziękuję i już od poobiadu wprowadziłam w życie;).

Poskajpiłam z Grzesiem, odebrałam życzenia świąteczne od Adama, który zadzwonił z ofertą, że mnie zaniesie do knajpy. Powiedziałam, że sama pójdę, tylko jak zejdą lody. Moim zdaniem na wiosnę pójdę. Trzy miechy konkretnego pedalenia na interwałach i będzie się dało.

Gadałam z Grzesiem o tym, że ci ze spastyką w nogach, chodzą na spastyce- wyglądają jak roboty, ale chodzą, a ci, którzy spastyki nie mają, gną się bardzo, bo nie ma niczego, co by ich usztywniło do chodu. Czyli – choć jest lepiej, to jest gorzej. Muszę mieć bardzo silne kolanka (więc rowerek niezwykle ważny), żeby udźwignąć samą siebie.

15:07, annablack
Link

O, kurde. No ja wiedziałam z radia, że w Święta wiał Halny. Może przez to tak się skłócili wszyscy..ale jak zeszłam na dół, zrobić sobie kawę i wypić przy TVN24 zobaczyłam, że na Podhalu było aż tak, że starszego pana wiatr oderwał od ziemi. Wiater dął nawet 200 km/h. Rany! Halny, to jak Sirocco. Ludziom w głowach miesza. Górale mówili, że jeszcze takich Świąt nie mieli. No, to całkiem jak ja.

12:32, annablack
Link

Interwały zrobiłam. Też 6 minut, 800m, 36 kcal. Czyli zbliżone tempo, a ciężej o jedną kreskę, czyli. 80% tego co fabryka dała. Rączki, w porównaniu z zeszłymi Świętami są bardzo, bardzo. Teraz jeno nóżki  zrobić.

Się da, się zrobi.

11:05, annablack
Link

Hej. Padre zobaczył jak kremuję pysk z lapsem na kolanach, przed kamerką: „Ale masz lustro interaktywne”. No co, trzeba sobie ułatwiać, tak?

Powrót do normalności, hura!

10:27, annablack
Link
czwartek, 26 grudnia 2013

Kupiłam sobie pod choinkę mój pierwszy zestaw kremów „30+”. Ziajka dawała komplet: krem na dzień z kwasem hialuronowym, na noc krem odżywczo-lipidowy -tzw. kompres i gratis płyn do demakijażu oczu. Na Allegro za dwie dychy.

http://allegro.pl/zestaw-swiateczny-30-2-kremy-plyn-ziaja-gratis-i3765817830.html

Ziaja to ta z tych tanich firm, którą bardzo lubię i widzę, że się stara. Nie wydają na wypasione opakowania – prostota jak z PRLu;).

Kończy mi się nocny Yves Rocher, który jeden kosztuje więcej niż cały „zestaw prezentowy 30+”, więc wzięłam do użytku ziajkowy „kompres odżywczy”. Ale zapach! Żaden z kremów, których używałam tak ładnie nie pachniał. Mmm...otulona zapachem na całą noc. Chyba z ciekawości jaki jest ten ziajkowy krem na dzień, otworzę go jutro rano, chociaż mam jeszcze Yves Rocher krem z ogórka (ma na „okładce” ogórka ociekającego sokiem – symbol ekstremalnego nawilżenia niby).

 

No, jestem 30+. Muszę się nacieszyć zanim będzie 40+. Chociaż... ryczące czterdziestki też umieją bardzo dobrze wyglądać, Pięćdziesiątki też umieją...W sumie, to znam też młode sześćdziesiątki. Wszystko zależy od genów (ale ja się na tych genach koncentruję ostatnio, co?)

A, miałam poczytać o zakazie wykonywania zawodu. Taki wątek mi przyszedł jak myłam zęby. Trza tylko posprawdzać jak można w temat pójść.

23:12, annablack
Link

 

OŻ kurde. Dziś zakończyła się bytność CygAra na moim skajpie. I tak długo wytrzymałam. Twoje usta, twoje oczy, mój penis między twoimi nogami...

Hola, miśku, chyba się zapędziłeś. CygAr dostał szansę. Językową. Zawiesił się jednak, niczym babcia. Powtarzał w kółko żetem, żetem, żetem. Przyjedź do Tunezji, wynajmiemy pokój, spędź ze mną tydzień.

Dostał blokadę wieczystą. A, jeszcze z FB muszę go skasować.

 

Z mojej bytności na Skajpie wyszło jednak coś dobrego, doczekałam się na moją koleżankę Węgierkę. OK, nie ma kamerki, mikrofonu, no to na skajpie gadamy jak na gadu. Czuję, że bardzo mi to potrzebne, bo chcę odświeżyć węgierski. Od pięciu lat nie gadałam, no bo od rzucenia pracy nie miałam takiej codziennej styczności językowej.

Rany, już wpół do dziesiątej! Z godzinę byłam na skajpie. Gadałam po francusku, pisałam po węgiersku:).

Och, ciężkie to były święta. Pierwsze tak ciężkie w relacjach domowych, no i tak pogańskie.

Ale czasem trzeba upaść nisko, żeby wybić się z nową siłą do góry.

 

21:32, annablack
Link

Czemu w Święta zawsze jestem głodna? No bo zjadam śniadanie, obiad, kolację, a nie dopycham słodyczami. Czytam teraz w necie teksty w stylu "Odpoczywam po obżarstwie", a ja co? Ych, nietutejsza.

Cały czas chodzi mi po głowie obraz mnie jaki ma w głowie mama. No, mieszkam u niej z przyczyn obiektywnych, niby więc powinna znać mnie najlepiej, a tu takie dyrdymały.

Ilu gości poznała? Trzech? Czterech? A ile ja mam lat?

Tak latają?

Helikoptery latają. 

Obłuda rządzi. No fakt, nie miałam szczęścia takiego, żeby poznać faceta, od razu się w nim zakochać i się z nim dożywotnio sparować. Tak to chyba w romansach jakichś bywa.

E.

CygAr pisze. Uparcie i skrycie. Monotematycznie. Pożyczyłam mu Merry Christmas, bo co można na to odpisać.

17:58, annablack
Link

 

Mamo, wiem co mam w sobie z każdego z bliskiej rodziny...a co mam w sobie z babci, mamy taty?

Mama: Za nią też tak latali faceci.

 

Yyy...skucha. Nikt za mną nie lata, nie przesadzaj.

 

No i nie dowiedziałam się specjalnie. Chodziło mi bardziej o cechy charakteru.

 

Wiem tyle, że babcia pracowała w przedsiębiorstwie taksówkarskim w Wawie, ja w spedycji, to może to powiązanie z branżą transportową nas łączyło? I to, że w pewnym momencie życia miałyśmy „tleniony blond” na głowie i byłyśmy niebieskookie?

No bo to, że obydwie dostałyśmy autoagresję to chyba średnie powiązanie? Babcia umarła na raka. W Dzień Kobiet.

16:20, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.