KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Dodałam nr gadu w nagłówku bloga: jak ktoś potrzebuje się szybko skontakcić, tak chyba najłatwiej. Ale psychoterapii nie zapewniam. Zacznijcie pisać blog - dla mnie to jest psychoterapia:)

21:59, annablack
Link

Szarpnęłam się na szczoteczkę elektryczną. Żadne nie wiadomo co, zwykła oral-b/braun. Na Allegro. Niestety rąsia prawa robi problemy ze szczotkowaniem zębów – stąd proteza = szczoteczka elektryczna. Mam nadzieję, że to rozwiązanie tymczasowe, no, chyba, że się przyzwyczaję.



21:41, annablack
Link

Jakie to piękne, że nie muszę teraz być na imprezie sylwestrowej i wmawiać sobie, że dobrze się bawię, dobrze wyglądam i przyszłam z najfajniejszym facetem.

Nic nie muszę, wszyscy stwierdziliśmy, że nam się nie chce, wrzucamy na luz, a świętować będziemy w Nowy Rok. Tata poszedł spać, ja leżę w łóżku w piżamie z lapsem na kolanach, mama snuje się w szlafroku, jeno Piotrek na nogach.

Heh, a ja cieszę się, że jednak przytyłam. Za cztery kilo będzie mój ideał, ale już nie jest przeraźliwie, pewnie dlatego mama sama z siebie zgodziła się na dietę Budwig. Mama stwierdziła, że jeżeli chcę w to iść, to rygorystycznie. Inaczej to nie ma sensu. Co prawda, mama chciałaby też, żebym wynosiła z pokoju na noc to, co wytwarza pole elektromagnetyczne, a na co dzień używała kompa, komórki...co ja jeszcze w pokoju mam takiego: drukarki jak najmniej. Z tym może być problem, ale to nie jest dla mnie niemożliwe. Kosmetyki tylko naturalne, ekologiczne? Uch, nad tym pomyślę.

Mama wzdycha, że mam sprężyny w łóżku...no i to jest moim zdaniem przegięcie w tym life style'u. Jeśli chodzi o jedzenie, nie ma najmniejszego problemu, idę po całości. Tata wyciągnie z piwnicy sokowirówkę, blender (nawet nie wiedziałam, że mamy), młynek mam ja, ale... Moje łóżko, moja sprawa:).

 

Mam przygotować Agnieszce plan/jadłospis co, kiedy i jak ma mi przygotowywać, żeby nie musiała myśleć co ma mi zrobić, no bo pozostałym będzie normalne żarcie gotować. Więc po Nowym Roku zamawiam siemię i olej na zlotopolskie.pl, w środę przychodzi Agnieszka i działamy. Mama jest z reguły ostrożna (lekarz), ja za to się niczego nie boję, bo nie mam wyobraźni, więc myślę, że tworzymy świetny duet – wszystko z nią konsultuję.

 

Mam cholerną, skorpiońską intuicję i czuję, że to będzie dla mnie dobre.

 

Wypiłam dziś pierwszą kawę po 3 tygodniach i...nic. Odzwyczaiłam się. Nie potrzebuję.



20:55, annablack
Link

Gadałam z mamą. Pochwaliłam się, że ważę prawie 50 kg. Pochwaliłam się, że dobrze mi bez leków. Nie byłam chyba przekonująca, bo mama sama zaczęła temat diety Budwig u mnie -że zgodziłaby się na to u mnie, tylko jak już, to już – rygorystycznie. Stąd moje pytanie: czy wśród czytelników jest ktokolwiek, kto prowadzi dietę Budwig w sposób rygorystyczny? Chciałabym zadać parę pytań, poprosić o parę rad. Stosowanie samej pasty to dla mnie nie jest dieta Budwig. Jeśli możecie mi pomóc, proszę o kontakt.



15:37, annablack
Link

Cze. Sylwester Sylwester. Nigdy nie lubiłam i nadal nie lubię. Przekora we mnie buzuje. Mam ochotę przespać Sylwestra i pewnie to zrobię. Ten rok był trudny i nie mam ochoty go gloryfikować świętując jego odejście, chcę, żeby odszedł po cichu, niezauważony. A trzynasty? Czy jest szansa, że będzie inny? Nie wiem. Ja jestem inna, więc może tak.

10:26, annablack
Link
niedziela, 30 grudnia 2012

Chciałam sprawdzić czy dam radę.

No i nie dałam.

Krwista czerwień na paznokciach przy mojej bladej skórze rąk i długich palcach byłaby genialna. Gdybym trafiła w paznokcie. Padre jak mnie zobaczył stwierdził, że wyglądam jakbym kogoś rozszarpała paznokciami. Ach ta czerwień.. byłaby ekscytująca. Gdyby. Coś w tym jednakowoż jest, że czerwień, ta najbardziej krwista z krwistych onieśmiela nawet te, którym się ręce nie trzęsą. Czyli jutro jak zwykle – sportowy sznyt – na paznokciach przezroczysta odżywka i tyle. No i dobrze.



22:15, annablack
Link

Uczę się nie przywiązywać do niczego. Chciałabym być wolna. Naprawdę wolny jesteś, kiedy to co masz, jesteś w stanie z dnia na dzień zostawić. Uczę się tego uparcie i skrycie co dnia. Nie jest trudno. Powiedziałabym nawet, że od kiedy nie jestem „publiczna”, nie pracuję w firmie mającej kontakty na świecie, i nie oglądam na co dzień współpracowników, coraz łatwiej mi „nie mieć”, nie obrastać w rzeczy. To niesamowite poczucie wolności. Przelałam ¾ renty na Agnieszkę, która przychodzi od stycznia, żeby prowadzić dom. Zostawiłam na telefon itd. Piotrek oddał pół pensji. No i dobrze – mieszkamy u rodziców, ja nie z wyboru, Piotrek z wyboru, ale trzeba się jakoś przyłączyć do wydatków. Nie mam jeszcze odwagi zrezygnować z telefonu, bo kto wie, może przyjdzie dzień, że znów będę mamusią dla TIRów wysyłanych po świecie, a wtedy bez komóry? Cienizna.



19:56, annablack
Link

Moi mili: z diety dr Budwig nic nie będzie. Czemu? Bo się na niej chudnie. Ja nawet przez święta nie przytyłam, więc boję się, że jak tak dalej będzie, to cholera wie – okres mi się zatrzyma, jak typowej anorektyczce? To już rok tak mam. Rodziciele rwą szaty, a ja przyzwyczajam się, że tyłek i cycki to przeszłość. W sumie, nie jestem przywiązana ani do jednego, ani do drugiego, to co się rzucać.

Chciałam podziękować za gotowość pomocy, ale znalazłam w domu sokowirówkę, oddałam darczyni środki podarowane z dobrego serca na ten cel. Niesamowita jest świadomość, że jesteście gotowi mi pomóc w najbłahszych sprawach. To mnie bardzo umocniło. Okazuje się braterstwo krwi zawarliby ze mną chętnie nawet ci, których nie znam. To krzepi. Dzięki:).



18:53, annablack
Link

UUUU-uuuu-uuuu-uuuu-u-uuu uuu. Co to? „Child in time” w moim wykonaniu. Trząchnęło mną wczoraj trochę, bo nie czuję się winna. No co zrobię, nie czuję się. Często czuję się jak kaszalot i sama tak o sobie mówię, więc to określenie mnie nie rani. Niewiele mnie już w sumie „rani”, jeśli chodzi o wygląd. Gdybym się nie uważała za kaszalota na tym blogu przez tyle lat pojawiłoby się więcej niż jedno zdjęcie mnie rozgolonej w kostiumie. Do czego to doszło? Ja nie chcę gadać o masie ciała. To naprawdę nie jest temat, któremu warto poświęcać tyle notek. Chodzę jak pijany kaszalot i co? W zupełności nic. To też mnie nie rani, bo wiem, że to prawda.

Ale to, z czego jestem dumna to to, że pracuję nad sobą, żeby to zmienić. Ciekawe, czy tym samym mogą pochwalić się Grycanki.

13:45, annablack
Link
sobota, 29 grudnia 2012

Pokornie przyjęłam razy za Grycanki (nie wiem czy słuszne), po czym dostałam maila od innej osoby, że nie zrobiłam nic złego.

Czyli co? Punkt widzenia zależy...nawet nie od tego jaką masę posiada osoba wypowiadająca się, tylko od jej stanu ducha.

Dla mnie temat skończony.

23:16, annablack
Link

 

Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Myślałam, że mogę sobie tu pisać „pozornie”chamskie rzeczy, bo ci, którzy mnie znają załapią, w którym momencie powinna się pojawić głupia mina, czy mrugnięcie okiem. Wielokrotnie pisałam, że mam tak ekstremalne kompleksy dotyczące własnego wyglądu jak stąd do Meksyku. Być może też dlatego, że już w „dorosłości” nosiłam ubrania od rozmiaru 34 do 42 zdawało mi się, że mogę napisać coś o chorobliwej otyłości. Tak samo, jak pisałam o mej chorobliwej chudości, czy pijackim chodzie. To nie jest tak, że straciłam wrażliwość na człowieka. Choć po tylu akcjach, którymi życie mi nakopało, być może powinnam. Przytrafiło mi się już tyle sytuacji, w których ja sama musiałam schować dumę do kieszeni, sytuacji zawstydzających czy naprawdę peszących, że jakby przesunęła mi się skala w temacie czego nie zrobię, bo nie wypada. Dlatego też moja wypowiedź o Grycankach mogła zostać odebrana, jakobym miała cokolwiek do ludzi otyłych. Ujmę to tak: nie jest to prawdą, a moje wahania wagi świadczą tylko o tym jak bardzo nieistotny to dla mnie temat. Szczególnie teraz, kiedy przeszłam w życiu przez naprawdę mocne rzeczy. Przepraszam tych, których uraziłam.



21:12, annablack
Link

 

Piękna sobota. W mojej duszy piękna. Pojutro Sylwester. I co, jakieś plany? Jakieś obietnice? Jakoś nie wiem co mogłabym chcieć sobie obiecać. Wiedząc, że charakter mam i jak chcę z czymś skończyć, to po prostu kończę, nie mam potrzeby czekać do Nowego Roku, żeby coś sobie postanowić.

A żeby coś zacząć, to przyda mi się jak będzie już Agnieszka. Będzie mi pomagać zmienić się jako człowiek.

Ciekawe, czy dam radę rzucić czerwień na paznokcie na Sylwestra:)



14:39, annablack
Link
piątek, 28 grudnia 2012

20:09, annablack
Link

Naszło mnie, żeby wyguglować hasło „Grycanki”. Przez Marię Czubaszek, która w programie u Łukasza o nich właśnie się wypowiedziała. O Chryste...jak można doprowadzić się do takiego stanu? Może są chore. Ale wszystkie? Jakieś schorzenie metaboliczne? Genetyka? No ale mamusia jak chciała, to się odchudziła... Jak można, mając pieniądze, jeść taki syf, żeby wyglądać jak kaszalot? Zresztą, jak im to odpowiada, to co mi tam.



19:19, annablack
Link

Zaczęłam sobie oglądać "20m2 Łukasza" na You Tube. Musze przyznać, że Łukasz Jakóbiak miał fajny pomysł z tym zapraszaniem znanych ludzi do swojej kawalerki na mini wywiady. Co prawda, ja bym poszukała tych trochę mniej znanych. To, co jest najbardziej popularne, nie znaczy, że jest najlepsze, tylko z deka coś innego.

14:14, annablack
Link

Macie to, a ja sobie pomyślę, czy coś bym chciała sobie postanowić na 2013.

12:39, annablack
Link

Piątek. Dziś snuję się w mojej panterce – giftowej piżamie. Chyba każdy w takich ciapkach dobrze wygląda;). Pozwalam sobie, bo chłopaki w pracach. Od jutra już się odziewam. Mama gorączki nie ma – jupii!. Błyszczyk Bourjois Effet 3D za 4 zyla z Allegro jest piękny. Śliczny kolorek Beige Elastic. Chyba kupię pełnorozmiarowy jak skończę to maleństwo.



12:00, annablack
Link
czwartek, 27 grudnia 2012

Bóg przychodzi kwadrans za późno i zawsze zdąży. Rimemba, Andzia.

 

Myślałam sobie o tym roku. Od początku był bardzo dobry. Zadziwiająco. A potem Avonex się we mnie rozpanoszył i się skończyło. Ciężko powiedzieć co by było gdybym w ogóle z tym nie zaczynała. Teraz nie biorę leków i niesamowite jest, że nic nowego złego mi się nie pojawia. Nie mam nowych objawów, nie mam spastyki... Fajnie jest, chciałabym tylko, żeby udało się jakoś ograniczyć trzęsienie rąk. Nie poszłabym teraz do kawiarni napić się kawy, bo nie doniosłabym jej do ust. Z publicznym jedzeniem też nie czuję się komfortowo. Wierzę, że jeśli nie wpakuję się w jakiś kolejny niby lek, to trzęsionka minie. Mój układ odpornościowy pokazał na grypie jak ładnie umie się rozprawiać z wrogami, a ciało ma wewnętrzny system samonaprawy, jak się mu tylko nie przeszkadza i go karmi/poi prostymi, zdrowymi, albo chociaż mało szkodliwymi rzeczami.`A jak się nie uda naprawić trzęsionki, to do końca będę pić w niekapku i tyle. Ludzie mają gorzej.



21:46, annablack
Link

Pękłam. Całe Święta nie jadłam słodyczy, a dziś zjadłam 4 delicje wiśniowe. No bo chłopaki pod choinkę dali mi słodyczy pakę, głodna byłam i miałam ochotę na te delicje. Sto lat nie jadłam, nawet nie wiedziałam, że teraz mają na tym ciastku na spodzie napis. Charczę sobie, ale dziś mam głos, może odpowiednio dozuję wydzielanie słów.

Czuję się nieźle, tylko jak niosłam mamie moją colę w lewej ręce, to upuściłam. Wniosek? Dwa litry dla lewicy cieżkie jest. Prawdę mówiąc nie pamiętam, czy nosiłam dwulitrowe butelki w lewej dłoni. Teraz musiałam, bo poręcz na schodach jak idę z góry mam po prawej, więc trzymałam się prawicą. Mama zaskoczona, że ja taka pochorobowo ruchliwa, ale powiedziałam, że ja miałam łatwiejszego wirusa. Mama nawet katar ma, ja nie miałam. Zresztą – wyciągam wnioski: po kroplówkowym, nieruchawym tygodniu pamiętam jeszcze jak mi było.

Do południa posiedziałam u mamy, starając się jej nie denerwować, czyli nie próbując na jej oczach gimnastyki artystycznej zwanej chodzeniem luzem. Weszłam do kuchni, spojrzałam na blacik zawalony pomarańczami, mandarynkami, jabłkami, bananaskami i aż się w niekontrolowany sposób wyszczerzyłam. Mmmm...Tak niewiele trzeba do szczęścia;)



14:55, annablack
Link

Dzień doberek. Mama chora wciąż, ten jej wirus jakiś wredniejszy niż mój, bo jeszcze biegunka. Strasznie wymęczona boksuje się z tym świństwem. Chciała colę, bo na biegunkę, na wzmocnienie to dobre, z satysfakcją oddałam jej swoją:). Chłopaki w pracach, baby w domu. A nie, Janek jest, ale na wszelki wypadek, żeby nie musiał pomagać, śpi.



11:16, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.