KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 31 grudnia 2008

To jest autostrada nocą. Życzyłabym Wam i sobie, żeby ten nowy rok był taką jazdą po dobrej autostradzie.  Bez dołków, kolein i spadków. Autostrada, choć nocną porą zdjęta, wręcz żarzy się światłością.I niech taki będzie Nasz rok. Żebyście mogli rozwinąć prędkości nadświetlne, bez, tak dobrze mi znanej, jazdy po bandzie. Niech będzie jasno, prosto, pewnie...I DO CELU.:-)

 

Ściskam Was, dając kuksańce na odwagę. Do boju!

13:39, annablack
Link Komentarze (20) »

Byłam w ZUSie. Na rentę z tytułu niezdolności do pracy nie mam co liczyć.

'Ma pani już 27 lat i tylko 2 lata przepracowane. Powinna mieć pani trzy do tej renty. '

(Tia, jakbym, tak jak pani zakończyła na średnim ogólnokształcącym, to bym miała co najmniej siedem..)

'Ale niech pani poczeka..zachorowała pani w wieku 19 lat'

-No tak, na 1 roku studiów.

'Niech pani jeszcze dziś złoży wniosek o rentę socjalną.'

Pani mi wszystko punkt po punkcie podyktowała, co mam załatwić i gdzie się udać, co też zrobiłam. 

U kolejnej pani: 'I potrzebna mi pani historia choroby. Wszystko, co pani ma.'

-Wszystko? (Zadrżałam.) Ale ja leczyłam się w tylu ośrodkach i na tylu oddziałach...i tak często...Trudno mi będzie zgromadzić to wszystko.

Ale miałam  przy sobie parę kart wypisowych z ostatniego roku. Heh, przy standardowym, umiarkowanym przebiegu choroby gównianej tyle pobytów w szpitalu zaliczyłabym w ciągu paru lat pewnie. Pani zgodziła się, żebym to skserowała, a ona  przyjęła jako 'substytut' rozległej historii z tym gadem. Mam nadzieję, że odpuści docieranie do wszystkiego. W paru miejscach jest, że zmogło mnie w 2000r.

 

Ale jeszcze jedną rzecz muszę podrzucić. Zaświadczenie z uczelni z dokładnym określeniem dat kiedy studiowałam. Zeby zus miał podkładkę, że faktycznie zachorzałam jako ucząca się dziecina. Jak się pełnoetatowo uczyłam, to nie mogłam pełnoetatowo pracować- proste.

Po świętach zadzwonię do sekretariatu, pogadam z panią Grażynką, powiem, że ja jestem raczej nieruchawa ostatnimi czasy i poproszę, żeby mi to przyrządziła zaocznie i pocztą przesłała. Może się zgodzi. Dobra kobieta.

A zus w styczniu ma mnie wezwać na komisję.

Czyli- do przodu. Odwalone. Uff.

 

12:41, annablack
Link Komentarze (10) »
wtorek, 30 grudnia 2008

Ok. To tak: NFZ -wniosek o refundację indywidualną, na poparcie tego, co złożyła moja dr już złożony. Odpowiedź w ciągu 3 tygodni. Pięknie by było, jakby się zgodzili, co?:)

Byłam w pracy. Wyglądałam zdrowo, żeby mnie nie żałowali. Inna kwestia, że ja zawsze wyglądam zdrowo, póki się nie ruszam;). Szefostwo zeszło z piętra mnie ucałować. Poczułam się jak mała dziewczynka, pozwolili mi nie wstawać z krzesła, jak zobaczyli jak mi to opornie idzie. Głupio mi było. Oni nade mną stali, a ja siedziałam. Wszyscy właściwie stali. Bo wszyscy się zbiegli. Byli tacy mili, zaprosili, żebym do nich przychodziła, kiedy tylko chcę, dali mi czekoladę od jednego z naszych klientów, który przysłał paczkę świąteczną;). Było bardzo miło, tyle tylko, że wychodząc zatoczyłam się na ścianę i do drzwi podprowadziła mnie księgowa... Ale generalnie ciepło na sercu mi się zrobiło...

Jutro zus i kwestie rentowe.

Aha: dostałam pocztą prezent od Metaksy, który to prezent ma mi zapewnić napływ gotówki w przyszłym roku. Zapakowane w mini torebunię...łuski karpia wigilijnego! Pieniężnonośne, jak mówi tradycja. Zawsze nosiłam w portfelu, a w tym roku ubolewałam, że zamiast karpia był pieczony łosoś.

No ale..Metaksa przeczytała w moich myślach potrzebę owych i dzięki Poczcie Polskiej mam zapewnione finanse na 009.

 

A co do innych giftów [tak tak, rozpieszczacie mnie]- skrzacik przysłał mi przed świętami fajne audiobooki dołączone do życzeń. Wymiękłam:)))

17:39, annablack
Link Komentarze (3) »
Hej. Do dr pojechała la mamma. Mnie czeka po południu wizyta w pracy i w nfz. Jutro w zusie i w miejskim zespole orzekania o niepełnosprawności. Niech już będzie środa wieczorem.
10:10, annablack
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Bardzo się boję najbliższych dwóch dni. Tak się denerwuję, że prawie nie mogę chodzić i wysiada mi lewa ręka. Jutro czeka mnie wizyta u mojej dr i w mojej pracy, pojutrze w zusie i w nfz. Nie umiem wypełniać druków, ani pisać wniosków indywidualnych, a nigdzie nie ma wzoru. Dobrze, że la mamma coś spłodziła, bo ze mnie już strzępek człowieka. Nie mogę, denerwuję się. Uciekam w sen.
20:59, annablack
Link Komentarze (5) »
7..8..9...9:30. Zwlokłam się na dźwięk głosu la mammy w słuchawce telefonu. Knuję skąd wydębić kasę na ten lek. La mamma uderzyła do Polonii Amerykańskiej.Ja może do Ambasdy Węgierskiej? Może przez solidarnośc pt. 'my gadający po węgiersku musimy się trzymać razem' pomogą? Prowadziłam korespondencję z automatycznym responderem Gatesa. Stwierdził, że pomoc individualsom nie leży w kręgu ich zainteresowań. Super. Czy ja jestem poirytowana?
12:26, annablack
Link
niedziela, 28 grudnia 2008

Muszę to napisać tutaj, bo sądzę, że tu przeczyta. La mammo, rodzicielko ma! Wiem, że bawi Cię niesamowicie szukanie mi męża na portalach randkowych, ale, z całym szacunkiem- odpuść sobie. Otóż mnie dla odmiany to nie bawi. Nieprawdą jest, że trzeba z kimś być, tak samo, jak nieprawdą jest, że trzeba mieć prawo jazdy.

Twoje pomysły działają na mnie wręcz odwrotnie. Nawet jeśli robisz to dla zabawy.

Skorpiona nie przerobisz na swoją modłę. Prędzej zostanę filozofem, niż znowu się sparuję.

I nie komentuj.

 

 

17:43, annablack
Link Komentarze (7) »

Dobry.

Nie ma to jak zwlec się w południe. Nie mogłam wcześniej, gdyż walczyłam z robalami. Wielkimi, z takimi brązowymi pancerzami. We śnie. Wiadomo wszak nie od dziś, że najfajniejsze sny są nad ranem. I nie mówię o erotycznych, chopaky. Prowadziłam wojnę z atakiem robali, walcząc z własnym obrzydzeniem i torsjami, które mną wstrząsały, jak na nie patrzyłam. I wygrałam. Pokonałam robale. E, to może z tym gadem chorobowym będzie tak samo? Heh. Black zawsze walczy. Jak żyje, to walczy. Jak śni, to o walce. 

11:52, annablack
Link Komentarze (3) »
sobota, 27 grudnia 2008

'Gdzie idziesz? Znowu do kompa?'

 

Cholera, a gdzie? Przecież na spacerek sobie nie pójdę. W mordę. Jestem wirtualna, mamusiu. Dzieci też sobie zrobię przez net.

21:06, annablack
Link Komentarze (7) »

Załączam pozdrowienia z ciemnej piwnicy w spowitej w mroku dzielnicy Warszawy. Niby Warszawy;) Jako, że dzielnica jest najbardziej na skraju Warszawka centralna nie uznaje jej za Warszawę. I słusznieJ Ale oficjalnie mieszkam w Warszawie. No więc prądu nie ma już trochę. Tak śmiesznie, bo nagle zgasło wszystko w domu i na najbliższych ulicach. Netu nie mam, piszę sobie w Wordzie, korzystając, że bateria kompa działa.. Coś muszę robić. Z moim wyczuciem równowagi, bez światła mogę nic. Słucham sobie Scorpionsów, bo dawno nie słuchałam. ‘Life’s like river’. Nie wiem, co mam robić.  Nudzi mi się, czytać nie mogę. Ile już mogło czasu minąć? 15minut baterii minęło, co pozwala mi wysnuć inteligentny wniosek, że prądu nie ma od piętnastu minut. Wiem, pasjansa ułożę, albo innego Sapera załączę…

 

No i już po bólu. Siakieś 20min z życiorysu.
18:13, annablack
Link

 Uwielbiam. I ta chrypka, hehe. I ta prawdziwość przekazu:)

James Brown - It Man Man Man World *Dla Ciebie Maciuś :****

13:31, annablack
Link

Znalazłam pewne stare zdjęcie z zeszłego roku.

Zdjęcie podpisane: Duży nos świadczy o charakterze. Beware boys;). Widać punola z siebie robię bez problemu, choć ja jestem nieprzynależna, hehhe.

Myślę, że najtrudniej byłoby zrobić ze mnie afrogirl;) Kawę muszę przyjąć. Nara.

10:39, annablack
Link Komentarze (4) »
Taki węgierski czołg był długo na tapecie mojego poprzedniego laptoka. Czołg na ulice Budapesztu wyjechał z muzeum, bo węgierski emeryt-kombatant go uruchomił. Lubię taką ułańską fantazję.
00:11, annablack
Link
piątek, 26 grudnia 2008
Przeczytałam 'Bridę'. Gloryfikacja seksu i nadanie mu nadludzkiej wagi, hehe. Ale fajnie się czyta. I co, teraz będę wypatrywać na mieście kolesi z jasnym świetlnym punktem nad lewym ramieniem?;)
16:40, annablack
Link

Ahoj. Tak sobie myślę- a może olać to występowanie o rentę? I tak chyba nie mam przepracowane tyle ile trzeba, żeby mieć prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy. Zresztą, w mordę, mózg mam zdolny do, to czemu mam robić za niezdolną? A, no tak, bo mieszkam w Polsce- kraju supermanów fizycznych. Ja też wyglądam super. Dopóki się nie ruszam. hehhe.

Czuję się tak, jakby ktoś mnie-zdrową, włożył w betonowe buty i kazał chodzić. Muszę coś wykombinować. Ja nie chcę iść na rentę. Kurczę, przeciej ja nie chcę iść pracować do kopalni. Ja chcę biurową robotę, gdzie mam biurko, kompa, paprotkę i nie muszę się ruszać, jak nie chcę. Inna sprawa, że musiałabym chyba pod biurkiem nocować, żeby nie musieć docierać do pracy.

Skomplikowane. Dobrze, że pod koniec stycznia zaczynam się leczyć:)

12:39, annablack
Link Komentarze (8) »
czwartek, 25 grudnia 2008

Wiecie, że ja nie umiem o uczuciach i jestem pozornie jak papier ścierny, co mi już swego czasu co najmniej jeden człowiek zarzucał?

No więc- zaiste- prawda to.

Tym bardziej jestem zaszokowana przed samą sobą jakie uczucia się we mnie budzą wobec moich rodzicieli.

Nic więcej nie napiszę. 

Anka, czy ty przejrzałaś na oczy? Hym hym. Jeszcze trochę i przemówisz po ludzku.

22:48, annablack
Link Komentarze (4) »
Nie, moi drodzy. Tak się bawić nie będziemy. Kole jedenastej spożyłam śniadanie. Od tego czasu nie mogę nic z przeżarcia. Udało mi się upuścić widelec w oleju od śledzia na spodnie od garniaka. Niech żyje zgrabność. Skończyłam Pawlikowską jedną, robię nic. Zaraz się wezmę za którąś z giftowych książek.  Zamierzam nie jeść dziś już nic. Huh.
17:15, annablack
Link
środa, 24 grudnia 2008

Jestem obżarta do granic możliwości. Wigilia u babci-góralki to mocna rzecz. Jadłam naprawdę mało- typu po jednym małym kawałeczku śledzia. Ale jeśli śledzi były trzy rodzaje, a wszystkich potraw grubo ponad 12, bo straciłam w pewnym momencie rachubę, to w sumie było zdecydowanie za dużo. 'Wszystkiego trzeba spróbować!'- brzmiało mi w uszach. Półroczny rodzinny wikt sprawił, że garniak rozmiar 38 nie wymaga ściągania paskiem. A w najgorszym okresie było tak, że ściągałam, aż się w pasku kończyły dziurki. Ogólne wrażenia z wigilii? U nas w domu przed wigilią jest modlitwa. U babci właściwie nie było, więc tak dziwnie. Życzenia? Nikt mi chłopa nie życzył, hehe, ale wszyscy życzyli mi Tysabri. Prezenty? Spoko. Żadnych barchanowych gaci. 2 książki:) Trochę kosmetyków (w tym mój ukochany czarny tusz, który spożywam w ilościach hurtowych- lubię jak mam oprawę oczu, dla odmiany;)), sweter, od braciszków słodycze.

Dobrze, że już nic nie muszę jeść. W święta zamierzam odpocząć od przymusowego żarcia, pomyśleć, poczytać.

W piwnicznej izbie mam nawet małą choinkę z bombkami, łańcuchami, lampkami.

Próbowaliśmy śpiewać kolędy, ale nam średnio szło [pewnie z przeżarcia, dlatego cieszę się, że jutro bez nadzoru babci-góralki].

Zmęczona jestem...było fajnie, ale cieszę się, że siedzę już w wyrze z asusikiem przy piersi;) i nic nie muszę...

Przepraszam, że nie odpowiedziałam na smsy z życzeniami, znaczy-teraz dopiero odpowiem- ale był zawrót głowy w okolicach 15-17, bo okazało się, że z wieloma sprawami jesteśmy w lesie. Nie, żebym się jakoś zaktywizowała do pomocy, ale wspierałam ich duchowo i mi wyleciało z głowy, żeby kontrolować telefon.

 

23:23, annablack
Link Komentarze (2) »
Odebrałam moje ostatnie zwolnienie- do 23.01. Potem występuję o rentę. Dzwoniłam do mojej firmy z życzeniami i prośbą, żeby przygotowali dla mnie dokumenty do renty o pracy [nie wiem co dokładnie, liczę, że oni będą wiedzieć. Mam dzwonić w poniedzielnik do księgowej.] Szczerze, nie chcę iść na rentę. Pomyślę o tym później, bo teraz mi się nie chce. O 17 wigilia u dziadków. Moja pierwsza w życiu wigilia nie w domu;) Dobra, to może black koszulę uprasuję. Jeszcze raz wszystkim wesołych, dobrych świąt.
13:15, annablack
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 grudnia 2008

Wymiękłam...jestem po rozmowie z pewną dziewczyną. Alicja ma 15 lat. Postanowiła mi pomóc, odmawiając sobie słodyczy. Czuję się jak potwór. Dziewczyna nie kupi sobie batonika, tylko wpłaci kasę z kieszonkowego, które ma na takie przykładowe słodycze, dla mnie. To mnie bardzo poruszyło. Alicjo, będę się lepiej czuła, jeśli zjesz 'w mojej intencji' Snickersa.:) Jak ja miałam 15 lat, obżerałam się słodyczami. W ciągu jakichś dwóch (?) lat wystrzeliłam 25 cm w górę i wchłaniałam słodycze tak, jak teraz wchłaniam kawę. Tyle, że przerób zawsze miałam dobry, więc tych chipsów, czekolad, batoników, żelków nie było po mnie widać. Co nie zmienia faktu, że się nimi obżerałam.

Alu..ale ja mam szczęście w życiu, że na mojej drodze stają sami tacy dobrzy ludzie jak Ty:-)

23:00, annablack
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.