KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
czwartek, 30 listopada 2017



No. teraz już się nakręciłam na ćwiczenia. Nie będzie Iwony, la mamma mówi, żeby odwołać, a ja chcę stać. I przy tym oddychać;) w myśl zaleceń pani logopedki. Jak się dobrze ustawię, to może coś osiągnę, a ja lubię osiągać;).

 

21:27, annablack
Link Komentarze (3) »

 

Ale akcja. Dr Dżej zaparł się, że mi uruchomi lewą rękę. Tę samą, której od kilku lat niespecjalnie używam, Fajnie by było mieć znowu dwie ręce:))



A, uderzać lewą już umiem. Dżej podstawił dłoń i kazał mi klepnąć. Udało się, więc mówię:

- No to dawaj teraz twarz;)))

Generalnie na rehabie robiłam same nowe rzeczy, które nie wiem do czego one i zauważyłam że im mniej myślę. to spontanicznie dużo mi wychodzi:).

W listopadzie zrobiłam 10 godzin ćwiczeń z Dr Dżejem, jak nigdy!

Fajnie dok posumował, że w tygodniu było dobrze jak zawsze. Zasugerował, że jak chcę, sprawdzi jak załatwić windę do mieszkania na PFRON. Powiedział to, jak opowiadałam, że logopedka, na oko młodsza ode mnie, zdrowa, powiedziała, że mamy bardzo strome schody, te na piętro. I w tym momencie pomyślałam: Ona ma rację. Nigdy tu nie była, jest zdrowa i obiektywnie widzi sytuację.



A jutro naprawdę piątek.

Ale będę miała rehab na szczęście, bo Bieliźniak już będzie i wpuści Gosię.

 

17:48, annablack
Link Komentarze (1) »



Cze. Nic się nie zmieniło. To trzeci dzień, który uważam za piątek. Bom taka zmęczona, że to musi być piątek. Uważam i postępuję jakby był. Dziś przez sen włączyłam o szóstej radio na Trójkę, żeby słuchać porannej audycji Manna. No i nie posłucham, wróciłam na Eskę Rock, bo to, co jest dzisiaj, to dalej nie piątek.

Cholera.

A jak wreszcie przyjdzie piątek, to zdaje się, że rehabu mieć nie będę, bo nie ma Iwony. Czyli nie to, że ja nie chcę, tylko Iwona ma sprawę. Dr Dżej ma te klucze, co dorobiłam, bo moje na zawsze przejął Jachu, który swoje zgubił.

Czyli jest ciężko od początku tygodnia, ale cisnę, tylko nie zawsze mogę:(.



Dziś stoję na czas. Znowu.



Nie lubię śniegu i wcale ta biel nie działa na mnie kojąco.

Tymczasem.

 

07:49, annablack
Link Komentarze (28) »
środa, 29 listopada 2017

 



- Pieprznij tą ręką w materac, jakbyś chciała mnie uderzyć- dok podstawia twarz, kładąc głowę na materacu:

- Gruchnij lewą pięścią! No dalej!

- Nie wiesz jak bym chciała ci przywalić...ale lewa bezsilna..

- Na jutro praca domowa: masz się nauczyć!

Bramkarz... widać, że nie raz w twarz dostał. Uodporniony;).

Jutro koło 17. Już lekko uderzam. Jeszcze poprawię:).

 

19:09, annablack
Link Dodaj komentarz »

Huh. Znowu bardzo dobra robota techniczna. Dalszy rozciąg barku, ale już bez bólu. Ugnioty Gosi robią robotę. Mam nadzieję, że na pysku też;). Pierwszy raz stanęłam bez pionizatora. Znaczy, pierwszy raz od kiedy leżę w łóżku 24/24.

- Nie mogę uratować tej sytuacji – jęknęłam do doka, kiedy wisiałam łbem w dół i niebezpiecznie zbliżałam się buźką do parkietu.

Doktor Dżej parsknął, a ja:

- Chyba za dużo programów sportowych się naoglądałam

Zasadniczo fajnie było, ale jak wzięłam kubek do bulgotania przez słomkę, to znów nic, no jeden bąbelek wyszedł.

Czyli znowu zmęcz.

 

16:57, annablack
Link Dodaj komentarz »



Słucham arytmicznej i amelodyjnej muzyki powiedział pan emeryt w dżinglu Eski Rock i mieszkam po dzikiej stronie miasta. Po trzeciej, Trójka, na okoliczność dr Dżeja. Muza może być, byle wyłączyć słuch w trakcie wiadomości.

A głos mi się jakoś wzmocnił. Rano, krzyknęłam do wydzierających się psów:

- Chłopaki! - od razu zamarli.- Czekamy na Iwonę.

Spędzam miło czas gulgocąc przez słomkę w szklance wody. Jedno z czterech zaordynowanych ćwiczeń.

Wracam do bul bul.



Cukier tłumi działanie układu odpornościowego!

 

10:10, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Witajcie w kolejny, niebędący piątkiem dzień;). Swoją drogą, jak po poniedziałku tak się zmęczyłam, że od wtorku tęsknię z piątkiem, to pal sześć spadek wagi, bo to wynik oczywisty, ale czyżby było za trudno nawet dla mnie? Nie wierzę;).

Młody byczek, choć skasowany, rozmawia do mnie opisami na Skajpie. Ściema goni ściemę, udało mi się wyłączyć możliwość powiadomień od niego. Nie ma go na liście, nie może powiadamiać. Uaktywnił się za to Grek, lat 43 i zwie mnie angel. Oj, chłopie, jak ty nic nie wiesz. Angel? Nawet woda o tej nazwie mnie mdli, bo taka słodziutka. Cukier to trucizna i staram się unikać. Słowny cukier też jest mdlący. Krystyna Czubówna w „Panoramie” nie obrzucała nikogo syfną mową, tylko z klasą, spokojnie, niskim głosem mówiła. Uczę się tego.



Dzisiaj zacznie padać śnieg? Ja chłodek lubię. Szczególnie z łóżka;).

A dziś do 15 zamierzam robić nic. To lubię najbardziej.



Środa minie, tydzień zginie;).

Trzyymajcie się!

 

07:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 listopada 2017

 



No, to się zajechałam troszku, nie bez powodu od rana miałam nadzieję, że dziś piątek;). Ale zasadniczo mam moc, jeno po południu, już sflaczałam. Pani logopedka rzekła wczoraj, że moja maszynka trenująca wdech jest zła, bo wydech jest ważniejszy (i dla mnie prostszy). Kupiłam kiedyś, malutką maszynkę, dołączaną do tej poprzedniej, żeby dmuchać. No i se dmucham ćwiczebnie, trenując do dmuchania balonów;).

Niedużo się rusza, ale więcej znacznik skacze niż teraz. Po południu ani drgnie. Czyli zmęcz. Rano (rano, jak rano, 11:35) Gośka stwierdziła, że mam głos jak Krystyna Czubówna – mocny, brzmiący i spokojny. Ale to było prxed rehabem;). Potem wszystko mnie wymęczyło. Zasadniczo widzę wzrost mocy i mam zapał ogromny, a jak wiem, że doktor Dżej mnie zwlecze na dół, to całkiem spokojnie się naprawiam. Wyjdzie to wyjdzie, nie wyjdzie, to nie wyjdzie.

do_cwczen

 

18:41, annablack
Link Dodaj komentarz »



Uuuu, masaż gęby, takie „domowe spa”, że ledwo żyję. I przeszłam spoko, ale nie nie, nie, nie luzem. Nie ma tak dobrze. Aha, pomyliło mi się jaki mamy dzień. Od rana sądziłam, że to piątek. Przed chwilą Iwona mnie oświeciła. Widzicie, to ten wysiłek fizyczny tak mi miesza w głowie, a jest nad wyraz ciężko, więc mocno myślę, żeby już był koniec tygodnia;)

 

13:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. No, obudziłam się, choć wcale nie chciałam. Jak zwykle;). Ej, jak pracowałam budziłam się o 5, o 6:08 już siedziałam w tramwaju, teraz motywacji brak;). Małgo wbija gdzieś między 11:15, a 12 i ma mi robić masaż twarzy. O zgrozo! Nie dajcie się zwieść, to nie „domowe spa”, tylko ból nad bóle. Jak Gosia szczypie w twarz, to... drżyjcie narody! Rany jak to boli! A najlepsze jest, że sama wczoraj poprosiłam, bo pani logopedka powiedziała, że to bardzo dobre nie tylko na gadanie. A Gośka mi odpowiedziała, że nie wie, czy pamiętam, ale to boli mnie najbardziej. Yyy... wyrzuciłam z głowy jak mocno boli. Przepowiadam sobie, że mam wysoki próg bólu i dam radę;).



Doktor Dżej mówił, że zamiast tak gadać, mogłabym ćwiczyć stanie:D. Ja sama nie mogę, bo strach jest, że glebnę i będę tak sobie leżeć. W sumie lubię leżeć... a krzywą przegrodę nosa mam nawet bez zderzenia z czymś.

Najlepsze, neurologopedka pyta, czy byłam u laryngologa. Odpowiadam:

- Nigdy w życiu, a po co bym miała? - i od razu bojowo nastroszona;). Tak reaguję na pytania o bytność u lekarza. W brzuchu u lekarza byłam;))).

Potem było gorzej, bo neurologopedka spytała mnie o lekarza prowadzącego, a ja się zasępiłam:

- Nie wiem, chyba nie mam:).

Hehehe.



Dobrego Wam!

 

07:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 listopada 2017

 



Mówcie mi bokser. Nie dość, że blizna na środku czoła, to jeszcze krzywa przegroda nosowa. Zjawisko popularniejsze u facetów, którzy zderzają się z różnymi rzeczami. A ja mam krzywą może odziedziczoną :). Nie po mamie:).



Doktor Dżej, któremu opowiadam, że byłam na rodzinnej imprezie. Trwała 2h, a ja byłam 3 skomentował:

- Bo flaszka jeszcze była? ;)))



I w tym momencie nie wytrzymałam i padłam ze śmiechu na wyro. No bo ćwiczyłam, ale cały czas gadaliśmy.



Aha, spytałam doka, czy mnie zwlecze na Wigilię na parter. Powiedział, że już dawno mi się oferował i nie ma problemu. Uf.



Pani neurologopedka oceniła mnie wysoko, biorąc pod uwagę, że z każdym rokiem od początku choroby gadanie psuje się bardziej, ja gadam bardzo dobrze, jak na 17 lat choroby.

I, heh, patrzyła mi na buźkę, że wszystko jest nad wyraz równo i dobrze i czym się leczę? Niczym, ruchem:)

Krzywy ryj miałam jak brałam Tysabri. Zdjęcie na FB.

Teraz leczę się ruchem i zdrowieję:). A rehab z deka się spóźnił, bo miałam o 17:15. A po logoćwiczeniach już byłam zmęczona, a tu dwie godziny jednego dnia? Mocne. Na rehabie dwa rAzy po dziesięc minut, jakby dr Dżej miał jeszcze czas, stanęłabym trzeci raz. Może we środę i to jednorazowo?

19:02, annablack
Link Dodaj komentarz »



Kimnę na wieczną młodość. Mam 45 min do obiadu, potem nauka wtórna oddychania w pionie. Nie wiedziałam, że można to zapomnieć;).

 

12:19, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej hej. Nowy, piękny dzień. Fajnie mi, nie jestem zmęczona, chłodek na dworze. Jak wczoraj otworzyli drzwi, żeby wpuścić/wypuścić psy, to zawiało zimnem (a siedziałam w krótkim rękawie) i taka super łuna. Ja nie mam specjalnie spastyki, dla której krioterapia,czyli włożenie człowieka w temperaturę mocno ujemną, jest wybawieniem, lubię chłodek, bo krew mi szybciej krąży, ale nie w -115;).

A propos psów. Wiecie, jak się ucieszyły Chłopaki jak mnie zobaczyły na dole? Dudek wskoczył na kolana, Maks zaległ na ziemi obok. Cały czas się uśmiechały:).

Dzisiaj mam powiedzieć dokowi o wiadomej kwestii. Mówię sobie, że to nic trudnego, ale jak mam o coś prosić, to zatyka mnie tak, jak kiedy miałam wyznać uczucie. Nie umiem, po prostu. Ale spróbuję.



Dobrego zimnego!

 

07:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 listopada 2017

 

Zasadniczo dzień uważam za udany, nawet obroniłam się przed tortem:

-Ja to ze słodyczy to najchętniej śledzie – rzuciłam i dałam ciasto po dwóch zażytych kęsach, Bieliźniakowi do skończenia.:).

Tak patrzyłam na siedzącego na szczycie stołu dziadka i przepowiadałam w myślach:

Ile bym mu dała? No, z 75, w żadnym razie nie 90! Mam nadzieję, że mam jego geny;).

Jutro pani neurologopedka która liczę, że nauczy mnie odychać w staniu, a pół godziny po niej dr Dżej. Nie czuję zmęczenia. W zeszłym roku na dole nie byłam, mimo że Jachu był, ale za słabo się czułam.



 

19:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Byłam trzy godziny na imprezie. Trwała dwie. Wszyscy żywo zdziwieni, że życie w zamknięciu, bez pracy, no bo że bez faceta jakoś nie przychodzi mi do głowy, nie jest to artykuł pierwszej potrzeby;), a tak ładnie wyglądam. Cóż sm na buźce się nie odznacza:).

Tak, jestem zadowolona, któryś dzień nienaproszkowana. Po co mi antydepresanty i uspokajacze? Ja mam łatwe życie dla twardzieli;))).

Jachu mnie zniósł i wniósł niosąc na rękach po schodach w tempie ekspresowym.

Podziękowałam, że z taką łatwościa i lekkością mu poszło, a Jachu:

- Ile ty ważysz, piętnaście kilo?



Czyli tak, z Jachem było super, ciekawe czy odważę się na wigilijną prośbę do doktora Dżeja. Muszę spytać, czy jest na Wigilię w Warszawie, bo jak nie, to albo zdążę się nauczyć sama, albo Jachu zniesie mnie kilka dni wcześniej i na parterze już zostawi.

Jakoś będzie dobrze.

 

17:44, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Czedobry. Dalej mnie nosi, ale dalej nie mam pod czyim okiem się spionizować. Dzielna jestem i niczego się nie boje;), ale jak glebnę na parkiet, to nikt mnie nie podnesie i będę leżeć na podłodze do późnego poniedziałku, aż dok Dżej przyjdzie na rehab i mnie zwlecze z podłogi:).

Dziś impreza domowa, liczna. Był plan, że sama tam zlezę, ale to było przed tym, jak 1,5 tygodnia leżałam trupem po zarąbistym, trudnym rehabie. Kiedy tylko spałam, żeby się odratować;). Skasowały się moje osiągi i znowu uczę sięę wszystkiego od zera, super.

Po tylu latach, od kiedy robię, obecnie nie robię, filmiki na YT, wczoraj napisał zagraniczny ktoś, pytając kiedy nowy filmik. Heh, jak zejdę na dół;), czyli pewnie w przyszłym roku. W lecie,))))

Aha, mam zaproszenie na Malediwy. Spoko, Ocean Indyjski. Daleko... A ja nie dość, że nie chodzę, to mam przeterminowany paszport.



Wrócę do chodzenia, to i paszport odnowię.



O 14 impra. Dobrego dnia.

 

11:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2017

 



Cze. Nosi mnie. To się nie może dobrze skończyć;).No ale, kurde blaszka, nie ma w domu nikogo,kto, jak mi się nie uda, zgrabi mnie z podłogi. No to półleżę. I krew w zyłach mi się burzy, ze złości. Szklana góra, ze schodami w górę i pod ziemię (pralki nie widziałam jeszcze dawniej niż lodówki), którymi wejść do mnie nie waży się dziadek, lat 90, bo, choć zdrowy, to lepiej nie przeginać i nie wysyłać dziadka na taką wspinaczkę. Ja bym się wysłała, ale mi nie wolno bez nadzoru. Lot nad kukułczym gniazdem;).



A wokół spokój. Dzieciak od psychozy maniakalno-depresyjnej w depresji trwa. Niech tylko mu coś nie odbije. Nie chcę mieć go na sumieniu. O, a pan Grek ma się dobrze. Przywitał się i pewnie chciałby mi opowiedzieć co go podnieca. Chwila, sprawdzę coś..a luz, jestem na „zaraz wracam”, czyli poszłam i nie wrócę;).



Gośka rozciągnęła mi lewy bark na maksa. Mogę dać się wrzucić na plecy. Ale lepiej chodzić, co?



Kaśka śpi, pewnie obolała, nie ma kto na mnie huknąć i przywołać do porządku;).

 

 



Dobrego weekendu.

YT mi wybrał:

 

10:16, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 listopada 2017



Hm. Nie da się ukryć, po tylu latach, już do szpitala nie trafię. Pierwszy raz do szpitala trafiłam w dziewiętnaste urodziny i już mi się odwiedzanie przybytku znudziło. Zatem? Wybór jedyny słuszny: trzeba sobie z tym poradzić. Dalej specjalnie nic mi nie doskwiera, ale trudne ćwiczenia męczą, naprawdę. Muszę chyba więcej spać;). Monia się śmieje, że walczę jak żołnierz. Hehe, do wojska by mnie nie przyjęli. Szeregowiec musi być posłuszny, a u mnie z tym to tak średnio;).

Ładny dzień był dzisiaj dość.

 

21:37, annablack
Link Dodaj komentarz »



Nie jest lekko, całkiem nie;). Życie. Poprawiłam się o minutę. Mam 5. To będzie długa i wyboista droga. Do niedzieli nie poprawię się na pewno. Impreza dla padre. Prezentu nie mam, ale padre André, to do trzydziestego mam czas. Dobrze, że Jachu będzie, to mnie zwlecze, a doktora Dżeja zachowam na Wigilię. No tak, tylko najpierw trzeba poprosić. Buduję w sobie power do proszenia.

I tak myślę... A mieszkałam w bloku, gdzie łazienka, kibel, kuchnia, pokoje, balkon, wszystko na jednym poziomie. A schodów na klatce osiem, niskich. Ale miałabym łatwe życie. A teraz... to gdzie mieszkam wymaga high skillu;), nawet od zdrowych;))).

Nic to, my nie lubimy mieć łatwo.

 

12:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cze. Teraz będzie wspomnienie, które zapadło mi w głowę mocno, sprawiając, że już zawsze będę mieć kompleksy. Zdarzyło się to w wieku strategicznym, początek liceum (bo za moich czasów były jeszcze licea). Nad grobem mamy padre spotykamy jakąś dalszą rodzina. Najstarsza z tych przyjeznych na każde z naszej trójki przeciągle spogląda, mówiąc w końcu:

- Dziewczynka się nie udała...

Rzucam potem do mamy:

- Nawet ta pani stwierdza, że jestem brzydka...:(

Mama:

- Ona wzięła cię za trzeciego chłopaka...

Ta wypowiedź obcej baby złamało serce nadwrażliwej piętnastolatki. Wiem, że byłam dość niewyględna, te pryszcze hormonalne, z którymi borykałam się aż do studiów...

I teraz co? Późno, bo późno, ale buźka naprawiła mi się tak, że mogłabym reklamować produkty dermatologiczne. Co z tego, z tyłu głowy mam ten pysk pełen czerwonych pryszczy i „dziewczynka się nie udała”. Z tego względu postępuję nie jak spoko babka, tylko jak to dziecię z pryszczami.



Wczoraj napisał do mnie znajomy na Skajpie. Sto lat z nim nie gadałam. Grek, 45 lat, zaczyna:

- I am excited...

A ja, naiwna dziewczynka z pryszczami:

- Mmm? Why?

Myślę, awans dostał, odbiera nowe mieszkanie? Ja za cholerę, nigdy nie pomyślę, że kolesia moje zdjęcie podnieca He? Zakompleksiona dziewczyna z pryszczami w życiu nie uwierzy w takie dyrdymały. A pryszcze mam już w duszy...

No i wylał z siebie słitaśne teksty o mojej fizjonomii, a ja zwiałam, bo nie chciałam w tym uczestniczyć.



Brr, z tyłu głowy jestem zakompleksiona, z pryszczami.



A wczoraj, po ośmiu latach gadałam z Michałem, kolegą z pracy. Tylko on z pracy do mnie napisał życzeniowo, a ja, już po trzech tygodniach mu odpisałam, z kobietami średnio się dogaduję od zawsze. Byliśmy razem w delegacji na Słowacji i Węgrzech, jedyna delegacja, na jaką wybyłam. No i lubię gościa. Powiedział mi, że mam krzyż. Rany, nie wiedziałam, że on wierzący. Super. W dzisiejszych czasach przyznać się do wiary to obciach. Takie czasy. Przyznać się do wiary to NIEMODNE;)



Rehab mam o 11 i czuję zmęcz, znowu. No, to co ćwiczę jest po prostu trudne. Ciekawe ile pociągnę.



Dobrego Wam.

07:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.