KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 30 listopada 2014
Zaczęłam oglądać "Człowieka w ogniu". Obejrzałam pół godziny i stwierdziłam, że nie wytrzymam 2,5 godziny, szczególnie dziś. Idę spać, jak obejrzę, to opowiem.

A, dostałam kalendarz adwentowy w prezencie. Ostatnio miałam kalendarz adwentowy...dawno. Cofam się w rozwoju razem z zanikiem mózgu.
Dobranoc.
20:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
No, od piątej rano funkcjonuję i chyba mi się wreszcie przegrzały tryby. Takiej aktywności nie miałam od miesiąca i bardzo mi się to podoba, bo przecież dopiero co zaczęłam sterydy. W śmiesznie niskiej, w porównaniu z wlewami kroplówkowymi, dawce. Zbliżam się do adekwatnej do wieku, aktywności, hy, hy. Bardzo mi się to podoba. Sprawdziłam jeszcze raz na rozpisce od Pani Doktor - tu się tak powoli schodzi z dawki, że sterydy skończę tuż przed Świętami. No i spoko, na Święta będę brand new;). Spać mi się chce, ale może jeszcze wytrzymam...
19:44, annablack
Link Dodaj komentarz »
I to na ożywczy wieczór. Kto się zna ten wie, że dobre.
18:44, annablack
Link Dodaj komentarz »
Na odpoczynek Black Anna daje Wam Black Betty.
18:34, annablack
Link Komentarze (2) »
Słuchałam mszy, potem słuchowiska adwentowego "Plaster miodu". Znalazłam na Langusta na palmie.pl Bardzo fajne. Też o. Szustak gada, ale nie jest to takie MTV, w stylu obraz i muzyka. Tylko słowo Boże. Słuchowisko codziennie, po zmroku. Żadnych bodźców dodatkowych. Można się skupić na słowie, na tym co przy 'piśmie obrazkowym' umyka. Lubię słuchać. Do pisania nie mam cierpliwości, bo gadam szybciej niż piszę;)
18:27, annablack
Link Dodaj komentarz »
Już po. Fajnie było. Ale po 11 godzinach "na nogach" już trochę nie mogę i z  przyjemnością na półleżąco siadłam w wyrze. W wyproście jedenaście godzin to mocna rzecz, ale widać, że jakiś plak musiał być zaogniony, skoro gaszące ten stan sterydy tak fajnie zaczynają działać.
A. I mega rzecz: jadłam dziś selerową zupę-krem z kawałkami pokruszonego Rokpolu w środku i do tego z grzankami z odrobiną podtopionego sera. Ale to fajne. Na drugie Ragout wieprzowe z bananami - specjalność la mammy wynaleziona kiedyś w książce kucharskiej Burdy. Tak się objadłam tą zupą-krem, że już Ragout bardzo symbolicznie, a ciasta/tortu żadnego z dwóch nie spróbowałam. Ja nie jestem słodka, tylko wytrawna, wiadomo nie od dziś. Dwóch dań na co dzień nigdy nie jemy, takie mamy małe brzuszki;) ale jak obiad proszony, to wypada.
Jutro mam rehab nr 9 z Dorcią, u której upewniłam się, że na pewno nie jest chora, bo ja na sterydach, la mamma pozwoliła jej pożyczyć najnowszy numer "Neurologii po dyplomie", żeby sobie przeczytała o zasadach ćwiczenia z esemowcami, bo akurat sporo o esemie było. Ja nie mogę tak jechać po bandzie z wysiłkiem. Zasada jest taka (szczególnie teraz, jak biorę sterydy w dużej dawce będę się tego trzymać), żeby pacjent nie czuł się w żadnym momencie zmęczony. Małgosia się tego trzyma, a Dorci trzeba przypomnieć;). Planuję ćwiczyć chodzenie, jakieś rzeczy w staniu, ale niekoniecznie Kleopatrę na mięśnie brzucha, może coś z terapii zajęciowej, celowane ruchy itd.
Ja myślałam, że mama prenumeruje tylko "Rehabilitację po dyplomie", a tu taka miła niespodzianka. No tak, ale chyba pracuje na rehabilitacji neurologicznej, to w sumie słusznie, że i to i to ma.
A spotykamy się jutro o 12:15. Spoko.
16:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
Za sześć godzin miting familijny. Trochę się spinam, ale nie bardziej niż zwykle. Wiem, że to rodzina, ale ja nie lubię być oceniana przez nikogo. Ale niech mnie ludzie oceniają, ale niech mi o tym nie mówią. Jak jeszcze raz usłyszę jak zdrowo wyglądam, zacznę krzyczeć. Czasem lepiej nic nie powiedzieć. Nic to, śniadanie zjadłam, sterydy łyknęłam, no i zasadniczo psychicznie mi fajnie, właśnie przez koks. Wlazłabym na rowerek, bo widzę, że lewunia powoli się poprawia, już nie jest jak dętka, no ale jak bym wlazła, to znowu, żeby cisnąć na obciążeniu, a przy sterydach nou, nou, nou.
08:08, annablack
Link Komentarze (4) »
Obudzić się o piątej w niedzielę też jest fajnie. Bardzo fajnie. Taka cisza.
Czytam wywiad z Dorotą Wellman na gazeta.pl. Ale babka jest fajna. Jakbym miała tyle wiary w siebie i samoakceptacji, świat nie miałby przede mną granic. A tym czasem jeśli coś osiągam, to nie jest to powodowane jakąś tam wielką wiarą w swoje możliwości, tylko tym, że bardzo chcę. Chciałabym być taka ładna i pewna siebie dla siebie jak Wellman. Ale to może w drugim życiu;).
Miłej niedzieli.
05:56, annablack
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 listopada 2014
Wyrabiam się. Obejrzałam mój pierwszy w życiu dramat sportowy, historię czarnoskórego trenera drużyny futbolowej (mowa o futbolu amerykańskim, nie nasza 'kopajka';)).
Tytuł "Tytani"/Remember the Titans. Nie przypuszczałabym, że mi się spodoba. Motywujące;).

A wszystko przez Przemka;). Dzięki.
21:59, annablack
Link Komentarze (1) »
Stwierdziłam już za ostatnim razem, osiem miesięcy temu, kiedy wlewy ze sterydów musiałam przerwać chyba po dwóch z pięciu, bo skoczyła mi temperatura, że taka forma jest dla mnie za silna na taki rzut-nie rzut, który objawia się jeno mega zmęczeniem, że w żyłę brać teraz to jak z armatą do muchi;), więc po konsultacji wyciągnęłam wytyczne od Pani Doktor i łykam.
Kolejny pomysł powstały po porannej dyskusji, to ten, że po Świętach wznawiam leczniczą w dawce oleju i z zachowaniem wszystkich wytycznych doktor Budwig, jej dietę. Od dawna nie zachowuję zasad tej diety, za trzy tygodnie mijają dwa lata, po prostu staram się zdrowo odżywiać, ale widzę, że konkretnie ja, idę na tym dobrze. Rzuty coraz słabsze i rzadsze, mimo że 2,5 roku bez esemowej farmakologii. Czuję, że to będzie słuszna decyzja. Dlatego już się cieszę.

Na rowerek nie siadam, no bo przy sterydach nie wypada cisnąć;), ale rehabu nie odwołuję. Poproszę tylko, żeby chore dziewczyny do mnie nie przychodziły i żeby ćwiczenia były iście lajtowe.
Dobrego wieczoru.
20:35, annablack
Link Komentarze (1) »
Dostałam film na maila. Bez żadnego komentarza. Obejrzałam.
18:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
Hej. Lewunia chyba się przejęła tym, że tak w nią wierzę, że może, bo dzisiaj stanie przy myciu zębów tak na luzaku, że sama nie mogłam uwierzyć i byłam w gotowości, żeby jakby co się łapać umywalkowatego blatu. Wstawanie z siedzenia do pełnego wyprostu też jakoś na luzaku. Jeszcze siedzę w wyrze, na półleżąco. Przed chwilą walnęłam na glebę, tracąc równowagę w drodze do Hiacynta, którego chciałam napoić. Przewróciłam się jak pijak wpasowując się między szafę, a regalik. Niczego sobie nie uszkodziłam, siniory jeszcze nie wylazły.
Kurde, ale gruchnęłam.
Kobieta wielokrotnie upadła. Auć.
11:07, annablack
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 listopada 2014
Czytam o pamięci mięśniowej i o pamięci ciała. Jak by to zrobić, żeby lewunia sobie przypomniała, że ona też służy do chodzenia i rowerkowania. Mocna akcja, tak chodzić tylko na jednej nodze, no bo skoro w lewej takie niskie napięcie mięśniowe...i dlatego chodzę znowu po ścianach. Ale jak tak czytam, to da się to odwrócić. Na pewno łatwo nie będzie, ale hipotetycznie się da. No i spoko.

Aha, zaliczyłam niemiecki. Zdziwko.
18:27, annablack
Link Komentarze (1) »

No, wlazłam. Pierwszy raz widziałam aż tak mocno obniżone napięcie w lewej nodze. Jak noga trupa. Pokręcić kółko? W pewnym momencie bez szans. Jak zobaczyłam, że nie ma znaczenia, czy obciążenie 0 czy 5, to cisnęłam na piątce. Onegdaj moje obciążenie odpoczynkowe, hy, hy. Wytrzymałam niecałe dwie minuty. Prawa mogła, ale wszystko przez lewą.

Agnieszka mnie pocieszyła, że są szanse, że do świąt to naprawię. Pocieszyła mnie też mówiąc, że mózg pamięta schemat ruchu, no i jak mu pomogę, to sobie wszystko przypomni.

To pewnie jakiś rzut. Dopiero ósmego zgłoszę się do szpitala na izbę przyjęć. Ale zgłoszę się, bo sterydy fajnie mnie ożywiają, a na Święta chciałabym być ożywiona.

Dziś znowu spałam dużo godzin. Na rehab zeszłam z  góry bezproblemowo (powtarzając sobie w duchu instrukcję dla lewuni:Zegnij się w kolanie, unieś się  trochę, tak schodzisz, bingo. - Jak do krnąbrnego dzieciaczka. )

12:16, annablack
Link Komentarze (1) »
Ponad sześć godzin od Guarany znowu ziewam. Wypiłam mocną kawę, przy której niektórym serce szaleńczo wali, żeby ożywić się i wsiąść na rowerek. Średnio się ożywiłam i chyba na rowerek nie wsiądę. Teraz widzę w jakim super stanie byłam. Było do bani, ale wciąż lepiej niż teraz. Wyciągaj wnioski, Andzia. Jak ci w miarę dobrze, nie szukaj dziury i nie chciej mieć lepiej. Nie wiadomo, jak jest pomyślane na górze. Bój się ekstremizmu.
11:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
Huh, Agnieszka też widzi, że napięcie mięśniowe mniejsze  w porównaniu z tym, jak było, powiedzmy, miesiąc temu. No i co? No i nic. Przecież nawet gdyby było trochę lepiej, to moje życie ni w ząb by się nie zmieniło. Tyle tylko, że byłoby mi łatwiej. A "łatwość" bytu to nie to, co jest najistotniejsze.
Dobrego piątku.
09:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
Cze. Dziś wydaje mi się, że jest troszkę lepiej. Albo sobie wmawiam. Śpię niczym stary niedźwiedź. Nie wiem czemu, może organizm w ten sposób się leczy. Ręce mam bardzo silne, nóżki bardzo słabe, dlatego chcę wrócić na interwały, bo jeżdżenie 'obciążone' jakoś tam wzmacnia, a nogi tak słabe, że muszę chodzić przy ścianach znowu, bo jak się trzymam mogę trochę kompensować pewnie i iść siłą rąk. Stojąc na nogach chodzę na rękach. I-haaa.
07:05, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 listopada 2014

Nawet gdyby nic ci nie było, ty i tak nie chciałabyś z nikim być. Bo nigdy nie chciałaś. Tylko byś pracowała bez przerwy. Nigdy nie chciałaś zakładać rodziny.

 

La mamma ma rację, niestetyż.

Jutro trzecie podejście do rehabu nr 8 z Agnieszką. Małgosia kazała zapowiedzieć Agnieszce, że jeśli godzina ćwiczeń, to tylko lajtowych, bo inaczej się rozsypię. Dziś ćwiczyłam 45 minut.

18:07, annablack
Link Komentarze (4) »

Usłyszałam na rehabie, że jest o niebo lepiej, niż było (o co nietrudno, w końcu byłam w masakrycznym stanie), ale dla mnie wszystko zawsze idzie za wolno. No nic, w końcu będzie lepiej.

12:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

Stanisław Mikulski nie żyje. Bardzo mnie to zabolało. Bardzo. Mojego dziadziusia swego czasu baby brały za Niego. Był takim przystojnym blondynem jak Kloss;).

Dziś schodzenie po schodach bez problemu, zęby myłam na stojąco, co jednak o niczym nie świadczy. Tak nie lubię szpitali, że czekam, aż nie będę mogła nic, co jest głupotą.

09:19, annablack
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.