KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 30 listopada 2012

Ewa dziś śpi, a ja uwalam dziś całą neurologię i zatykają mi się uszy jakbym w górach była. Zmiana, zmiana. Powiedzmy, że posprzątałam szafę. Moja rehabilitacja funkcjonalna w domu zaliczona na...oj nieważne na co, ważne, że zaliczona. W klimatach stendhalowskiego "Czerwone i czarne" ubiorę się na niedzielną trzynastoosobówkę. Niech mnie będzie widać. Może nawet klipsami zaszpanuję, ale się zdziwią.

"Andzia, coś ci z uszu wyrasta" - już to słyszę.

Dziś przystanęłam na dawce supli, które toleruję i dalej nie pójdę. Jak i tak to ponoć nie działa, to co będę przeginać. Przynajmniej zwalczę łuszczycę. Której nie mam, więc powinno pójść łatwo.

A potem, w myśl tej zasady zacznę zwalczać opryszczkę, trądzik, łupież pstry i...yyy...liszaje. A co! I jaka będę skuteczna, hu, hu!

21:24, annablack
Link

Siedzę na środku rozbebeszonego pokoju i nie mam siły nic robić. Babcia podawała mi telefon, a mnie dziś tak roztrzęsły się ręce, że upuściłam go na terakotę. "I co robiszzzzzzzzz!! No i po telefonie." Babcia jednak co chwila zapomina, że "mam pewne problemy" i nie robię tego specjalnie. Demencja starcza, kurczę. Babcia się poddała zupełnie i tylko obserwuje ze zdziwieniem, że coraz mniej może. Cholera. ALE WKOŁO JEST WESOŁO.

14:28, annablack
Link Komentarze (1) »

Ha! Wygrałam licytację prawie 30 torebek na prezenty, różnych wielkości za 15 złotych z groszami. Mniej niż pół złotówki za torebkę. Fajosko. Biorąc pod uwagę ile prezentów szykuję (wartość pieniężna się nie liczy, umówmy się - jak się nie spodoba będą mogli od razu, bez bólu wyrzucić;).

Listonosz przyniósł mój gift dla Babci i dla Jacha. Mama, tata, Babcia, Piotrek, Janek, Babcia Z. i dziadek, wujek Janusz. To już mam w domu. Czekam jeszcze na gift  dla Filipa z wigilijnych. No i torebki giftowe.

Mam rozbebeszoną szafę, znaczy - sprzątam. Kurde, ja mam jednakowoż dużo tych ciuchów. Większość wciąż z Allegro. Firmówki, te najlepsze - Benettony i inne mam z Allegro, to nie szkoda się pozbyć jak się znudzą. "Skąd ty masz taką wypasioną futerkową marynarkę od Zary?" Z Allegro, na wigilię ją zakładam, hehhehe.

OK, koniec przerwy. Muzę zgłaśniam i do szafy marsz!

13:16, annablack
Link Komentarze (5) »

Aj. Nie jest dobrze, znowu ataksja rządzi. Podejrzewam, że to na kolejną zmianę, tym razem mróz. Czuję się na nie. Moja Doktor chce mi dać skierowanie na rehab domowy. Mam nadzieję, że to minie, zresztą – jak wszystko. Rehab odwołany, bo zamierzam dziś posprzątać w szafie i obawiam się, że potem wymięknę. Bez dwóch kaw na pewno.

Z pozytywów: dziś po śniadaniu 49,4 kg! Dlatego powoli zaczynam mieć kształty odpowiednie. Uff. Do 54 kilo jeszcze trochę, ale jak pięćdziesiąt pęknie, to już pójdzie. I do tego trzeba mi było prawie dwa tygle Nutridrinków. No ale działa.

Zaraz stoczę się po schodach do kuchni na kawę i sprzątanie uznam za rozpoczęte.



11:01, annablack
Link

Uch. Tyle sobie prezentów już kupiłam, że do końca roku mi starczy. Wicie, rozumicie - potrzeba wydawania pieniędzy, żeby poprawić sobie stan psychiczny. Poza tym, święta idą, trza jakoś wyglądać. Albo - u doktora. Tam się rozbieram czasem, więc super nowa bielizna to mus.  A. Dziś, żeby nie ciągnąć trudnego tematu, z którym zmagamy się rodzinnie od dłuższego czasu, i żeby zająć czymś babcię, odwracając jej uwagę, zaczęłam śpiewać kolędę. Ja. Solo! I to pełną parą. A było to ""Śród" nocnej ciszy". Obydwie stwierdziłyśmy, że to pierwsza kolęda w życiu jaką usłyszałyśmy.

A ja stwierdziłam, że w niskich rejestrach, jakem chyba alt, śpiewanie nawet mi idzie.

00:39, annablack
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 listopada 2012

Spadł u mnie grad. Znienacka. Dudek wpadł przerażony, że atakują go zimne kulki z nieba. Kupiłam burżujski błyszczyk, bo producent obiecuje, że ustcza się nie lepią. Całe 4 złote dałam bo to Bourjois. Mam gest dla siebie, ale to tylko dlatego, że choć całościowo jeszcze niewiele lepiej i zgniłozielone cargo spodnie nie bardzo mają się na czym trzymać, to na buźce dobrobyt już widzę. I dlatego chce mi się różne rzeczy, których wcześniej mi się nie chciało. I na głowie niespiesznie porastam, więc wątłość cielesną mniej widać.

Jak się czuję? Słabo, ale chociaż dałam radę wstać z łóżka, czyli powolutku dochodzę do siebie. Nie oczekuję, nie - wróć - nie mam prawa oczekiwać, że moje samozwańcze suple mi w czymkolwiek pomogą, bo nie jest to środek stosowany leczniczo i jest inny od tych w farmakologii medycznej stosowanych. Wiem to pośrednio od mojej Doktor, dlatego suplementuję się sztuka dla sztuki. Ponoć. Ale dalej będę, bo jak wytłumaczyć to, jak z dnia na dzień odpuściła mi spastyka nóg i prawie miesiąc już jej nie mam? Nie stosuję "leków" na sm, a tymi moimi suplami sama siebie jakoś tam oszukuję. I wprawiam w dobry nastrój.

Nie biorę wiesiołków, bo szkoda mi kasy, nie biorę prochów na sikanie, bo nie potrzebujodę, dziękować Bogu. Biorę Bioxetin, witaminę D, Ecomer (czyli też jakiś olej), od przypadku do przypadku Hydroksyzynkę i teraz Polprazol, żeby ukochać żołądek. No i antykoncepty (leczniczo).

Na inne rzeczy szkoda mi czasu. Wolę kupić sobie coś na pięknotę mą.

Pap, dziękuję za uwagę.

22:31, annablack
Link Komentarze (3) »

Ha! Przyszedł już gift na jutro dla taty. Ale był zaskoczony kto mu wysłał paczkę imienną, A to drobiażdżek ode mnie = przygotowałam tabliczkę czeklolady w Choco Play, Chocolissimo. Kwadrat wielkości XL gorzkiej (odchudza się) czekolady belgijskiej. A jako "wsad' wybrałam plasterki truskawek. I do tego bilecik z życzeniami dla Padre André. I to mój  dowód pamięci dla padre. Chyba się ucieszył.

Nie wymyśliłam jeszcze, czy jutro dotrę na ćwiczenia. W tej chwili, po dwóch kawach (wypiłam dwie, a co?) wydaje mi się, że nawet teraz dałabym radę ćwiczyć. Dlatego nie obstawiam czy pójdę. Pójdę jak się uda.

Sporo sprzątnęłam, sporo wywaliłam (tonę kosmetyków, które w oczekiwaniu aż zrobią ze mnie piękność, przeterminowały się. ) Ubranka na wigilię mam wymyślone, a teraz muszę pokombinować jak się ubrać na imprezę rodzinną u nas - imieniny padre André na 13 osób! Wypas, na Wigilię u nas (w tym roku u dziadków) jest 10 osób.

19:07, annablack
Link Komentarze (1) »

Huh, trochę się zmęczyłam.  2/3 odgruzowane na podłodze. Znalazłam jerby, które onegdaj przysłała mi Ewcia i sobie myślę, czy by zamiast tykwy nie wziąć niekapka. Zrobić to z parzeniem i laniem wody na ściankę, a potem po prostu przelać przez sitko i pić z niekapka. Cytrynowej jerby nie piłam jeszcze, bo starałam się nie zabijać oryginalnego, fuj, smaku;).

Kawę wypiłam. Psiaki wypuściłam, kocham moich Braci Mniejszych, uch, coraz bardziej.

13:41, annablack
Link Komentarze (1) »

Ścięło mnie na godzinę. Co się dzieje? Kupiłam Babci prezent na gwiazdkę w nocy. Idę po kawę, bo ja się muszę wreszcie obudzić. Chorobliwy sen anorektyczki, co?

10:59, annablack
Link

Cześć. zacznę odgruzowywać, bo znów mój pokój porasta przydasiami. Uaaach.

09:46, annablack
Link Komentarze (1) »
środa, 28 listopada 2012

Zadzwonił Zbyszek. W końcu odebrałam. Na pytanie jak się czuję, choćbym była w nie wiedzieć jakiej nędzy, zawsze przedstawię tak, że w gruncie rzeczy nie jest źle, a wielu mogłoby mi zazdrościć. Jak źle by nie było. Tak i dziś pogadałam. Z tak zwanym przytupem.

Widzę, że znów wychodzę w etap „wychodzenia z”, jaki miałam po urodzinach. Teraz o tyle łatwiej, że z jedzeniem...

Kupiłam sobie make up no make up, czyli makijaż, którego nie ma, jest za to samo żywe piękno, czyli cień mineralny zwany nude za śmieszne piniądze.

Muszę zacząć się malować, co by ćwiczyć ruchy precyzyjne.

Mama mnie pocieszyła, że wejdą pewnie nowe programy badawcze np. z nanocząsteczkami. A kto idzie na pierwszy rzut? Ci, którym nic już bardziej nie zaszkodzi, czyli np. ja. Zaśmiałam się w duchu, bo wierzę w to na poziomie wiary w św. Mikołaja, ale doceniam, że mama chciała mnie pokrzepić, kiedy kolejny raz nie mogłam się podnieść z podłogi.



20:15, annablack
Link Komentarze (1) »

Śniadanie o 11:15. Widzę, że uciekam w sen. Wstałam karnie, wypuściłam psy, zauważając, że pogoda iście wiosenna, zniosłam brudy do pralni/piwnicy, pościeliłam łóżko, zwiększyłam jeszcze stopieniek suple i psychika zaczyna się cieszyć. Kupiłam „Janku” prezent gwiazdkowy wczoraj w nocy. Zastanawiam się, czy anoreksja w moim przypadku to wołanie „zwróćcie na mnie uwagę”. Zasadniczo tak to jest, ale chyba u mnie to nie przejdzie. Andzia, tyj i zapomnij, że masz jakieś ze sobą kłopoty. Dobrze, że się zwlokłam, trochę jeszcze ogarnę i będzie git majonez.



13:54, annablack
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 listopada 2012

Będzie dobrze. Musi być. Ciśnienie, faza cyklu, brak supli działających na hormony szczęścia, post od kawy, starcie o głupotę w domu, dużo rzeczy. Każdy ma takie chwile, tylko najczęściej nie ma jednostki chorobowej, na którą zwali. Jutro postaram się zmobilizować i wziąć się trochę w obroty. Dzięki, dziewczyny i chopaki;).

23:03, annablack
Link Komentarze (7) »

Idziemy w dół. Odwołałam jutrzejszy rehab. Jeśli będę mieć choć trochę siły, wstanę z wyra. Scysje w domu nie wiedzieć o co. Przepraszam Zbyszka, że nie odebrałam jego telefonu. Grunt mi ucieka spod nóg.



19:51, annablack
Link Komentarze (12) »

Źle mi cholernie. Mama też zauważyła, że ostatnio całymi dniami leżę w łóżku. Nie wiem co się dzieje, nikt tego nie wie. Nie widzę sensu, żeby zwlekać się z łóżka. Okropne uczucie, nie polecam. Nie mam nikogo dla kogo warto by wstawać z wyrka, to nie wstaję. Dziś rozbeczałam się, że nie mogę żyć bez kawy i dostałam. Co mi tam, wyglądam na 15 lat jak się nie ufryzuję i nie umaluję. Co to, co to? Black, czterdziestoletnia piętnastka. Jutro znów zwiększam o stopieniek suple, ale... ech. Czuję się maksymalnie nieprzydatna i zdołowana tym faktem. Ble.

18:33, annablack
Link Komentarze (5) »

No, zamówiłam prezencik mini mini dla Padre. I spox.

12:19, annablack
Link

Moje psy u mych boków dwóch.  Powrót do supli rozpoczęty. Nie wiem czemu tak długo śpię. Dziś dziewięć godzin. Wczorajsze popołudnie dało mi w kość.

Ustawiłam sobie polecenie zapłaty za fon w mbanku. Nie mam odwagi korzystać z Alior Sync, bo za wiele rzeczy tam się jednak płaci i to niemałe pieniądze. Opłaca się kupować drogie rzeczy z Aliora, no bo ten 5% zwrot zapłaconej kwoty jest fajny. Ale ja nie kupuję drogich, bo nie potrzebuję. Ale płacić 30 zł za przelew zagraniczny? W mbanku mam za darmo...

O kurde, za trzy dni imieniny Padre André, a ja nie mam czego? Tak jest, prezentu. Myśl Ania myśl, bo czas ucieka.. Bardzo popularne imię wśród ojców moich koleżanek. Co drugi to Andrzej.

11:07, annablack
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 listopada 2012

No tak, jak mnie ścięło na 3 godziny po południu, to już mi się nie chce spać. Ech. Babcia Z. czeka na drugą część Zwidoku, a ja nie mam zapału. Straciłam, jak się okazało, że nieźle składać słowa nie wystarczy.Bleah. Dobraaanoc.

23:51, annablack
Link Komentarze (1) »

Co za ciężki za dzień. Było mi wszystko. Spastyka aparatu mowy, brak siły, żeby wleźć po schodach, Potem ścięło mnie do 20 – na trzy godziny. Od jutra próbuję powoli wracać do supli. Powolutku, na podkładzie jedzeniowym, zaczynając od malutkich daweczek.

Myślałam, że mama łechce moje ego, ale jak mówiłam przy obiedzie, że niezbyt mam ochotę jeść, mama zasugerowała, że pewnie dalej coś mi jest w żołądek i że inny człowiek nic by nie był w stanie przełknąć, a ja karnie zjem, bo tak sobie postanowiłam, a najwyżej jęknę, że nie bardzo mam ochotę jeść. Bo ja siebie trzymam krótko. I mój organizm robi to, co mu każę. I dalej o tym jaka ze mnie twardzielka. Odpowiedziałam, że „po mamusi mam”, a ta uśmiechnęła się pod nosem.

Mama zakomenderowała mi Nutridrinki na kolejny tydzień, bo „mam błysk w oku” i nie wyglądam już trupio, ale za wielkie było „zabiedzenie”, więc jeszcze tydzień. No i spoko, słucham pani doktor, która mnie od twardzieli wyzywa;).



21:08, annablack
Link Komentarze (3) »

Ja ci zrobię zdjęcie na FB. ŁADNE. Co ty chcesz ludzi przestraszyć? - la mamma godzinę temu.

Ulizana i bez makijażu i patrz jak ładnie - stwierdziła dawczyni genów. Przez skromność nie zaprzeczę;).

16:57, annablack
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.