KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 30 listopada 2011

Jeśli dobrze wyliczyłam, miałam już 13 godzin rehabu odkąd ćwiczę w Radości. Dziś pani Małgosia zwróciła mi uwagę, że stoję obciążając tylko prawą, czyli tą "zdrową" nogę. Tak samo jest z biodrem - lewe mam bardzo słabe i nie mam siły go podciągać tak jak się zwykło w chodzeniu. Będę ćwiczyć przenoszenie ciężaru w staniu na lewą nogę. Może to coś da. Od swoich lewych części uciekam. Przecież wszystko zaczęło się od lewego oka...

Jutro rehab o 12:30. Dziś było mocno, bo więcej daję radę. Chyba. Sama już nie wiem. Równowagę mam ciągle dodupną, Pewnie przez to, że nie rozkładam ciężaru tak jak trza. Kto by pomyślał, że bez leku jest tak trudno się ponownie "spionizować" funkcjonalnie. Od samego początku rehabu uczę się znowu chodzić, wzmacniam potrzebne do tego mięśnie itd. To nie jest takie hop siup. Ciekawe jak będzie za pół roku. 

19:27, annablack
Link Komentarze (8) »

Ale dziś dałam popalić. Coraz trudniejsze te ćwiczenia, albo ja coraz słabsza. Pani Małgosia powiedziała, że widzi poprawę. Dobrze, że ktoś widzi, bo ja nie. Zeżarliśmy ciastka imieninowe z okazji Taty, a mama wzięła się za obiad chociaż jęczeliśmy, że może każdy sobie, że będzie dużo zmywania i takie tam, ale bez szans. Z okazji Andrzeja schaboszczaki. To w takim razie makaron z sosem serowym zrobię jutro, dla wszystkich. Pomyliły mi się kluski i kupiłam nie te. Zamiast penne (krótkie rurki), świderki. Mama jutro wraca w porze późnej kolacji, więc może się przysłużę rodzinnie. O ile te wariacje na temat makaronu mi wyjdą. A jak mi nie wyjdą, to pewnie i tak zjedzą.

No.

16:27, annablack
Link Komentarze (5) »

Cześć pracy, Rodacy.

Zaczęłam robić fan page'a knigi nr dwa "Z widokiem na Mont Blanc", ale potrzebna mi jeszcze okładka, żeby móc wstawić na stronę. Obawiam się, że na święta nie zdążą, chociaż bardzo bym chciała. Przesłałam akceptację redakcji i książka teraz idzie do korekty. Dobrego Wam.

08:51, annablack
Link Komentarze (4) »
wtorek, 29 listopada 2011

Zamówiłam zakupy w a.pl, jutro rano przywiozą i narobię sobie z tego obiadów i będę mieć. Ja nie mam siły gotować dla sześciu osób, bo to za ogromne ilości trzeba wytworzyć. Mama pracuje i jest zmęczona jak wreszcie wróci, czyli generalnie każdy sobie. Obiad jemy w weekend.  Dziś stwierdziłam, że mam już dość kanapek. Czasem chce się coś ciepłego. Dziś w porze obiadowej zjadłam tabliczkę czekolady, a w porze kolacji dwie parówki na zimno, żeby szybciej. Jutro, jak wrócę z rehabu, który mam o 11.00 planuję zrobić penne z mąki durum (specjalnie zamówiłam makaron włoski) z sosem serowym (serki topione zamówiłam). Żeby było bardzo kalorycznie i do syta. I jeszcze dodam kiełbachę w kostkę, utrę parmezan i dodam mnóstwo przypraw. O.

Kurczę, dziś mi się przelało. Narobię żarcia na tydzień. Jak mi pomogą z robotą, mogą się przyłączyć do jedzenia. Jak jest w domu trzech rosłych facetów to żarcia robi się naprawdę jak dla pułku wojska i te ilości, które trzeba zrobić mnie przerażają. Muody narobił sobie parę dni temu kotletów mielonych, zamroził i obiady ma codziennie. Ja też będę mieć.

20:26, annablack
Link Komentarze (10) »

Wiecie co? Dostałam wersję knigi nr 2 po  redakcji, do przejrzenia jeszcze raz i uzupełnienia tego, co zostało ewentualnie przypadkowo pominięte. Bo zostało. Teraz oni to poprawią jeszcze raz, przyślą mi znowu, żebym zaakceptowała i puściła do korekty, a potem do składu.

Okazuje się, że obydwie faktury za rehab mam źle wystawione, w sensie niepoprawnie zdaniem PTSR, więc jutro jak będę na rehabie dostanę nowe do wysłania. Huh.

A przed chwilą wyczytywałam na węgierskich stronach o keményseprők, czyli o kominiarzach, bo w książce pojawia się na moment pewna kwestia dotycząca owego i musiałam sprawdzić czy na Węgrzech istnieje jak u nas taka specyficzna symbolika kominiarza. Ale jest. Uff. Pisanie książki nie jest łatwe, bo jak się chce, żeby wszystko było wiarygodne, trzeba wszystko milion razy sprawdzać.

Idę poszukać czegoś do jedzenia. Ja teraz, jak się zaparłam, że chcę przytyć, to ciągle tylko jem. A mama mówi, że to moje schudnięcie jest jakoś tam neurologiczne, znaczy związane z neurologią. Oj tam. Idę szukać.

17:54, annablack
Link

Posprzątałam w kuchni, pozmywałam, wyjęłam uprane wczoraj naczynia ze zmywarki, odebrałam paczkę od kuriera, odebrałam pocztę od listonosza, w międzyczasie trochę ćwicząc. Pozytywnie mi, bo słońce jest. Tak jakby wiosna się zbliżała:).

12:54, annablack
Link Komentarze (2) »

Dzień doberek. Znów wita mnie słońce, więc chce się żyć. Taki koniec listopada mógłby być zawsze. Pomyślcie o nasłonecznionej jesieni - o ile mniej osób chciałoby wyjeżdżać z Polski do ciepłych krajów. Rzecz rozbija się o słońce, czyli światło, co stwierdzał już Marcin - Wycie_auuu. 

Poznałam wczoraj Gabrysię. Ma 18 lat, właśnie zdiagnozowali u niej esem. Czytała "Bestię" i spytała, czy może mnie pytać o różne rzeczy. Pytać zawsze można, ale mi do wyroczni w temacie jak najdalej. Mogę się wypowiadać tylko na zasadzie: "co Anka Bartuszek myśli o tym i o tym, jako jedna z osób, których temat dotyczy i może wypowiadać się tylko o sobie, bo tylko ten przypadek naprawdę, w pełni zna". Ale strasznie mi się miło zrobiło, bo myślałam, że "Bestia" już jest "passé";).

 

Dobrego dnia.

08:38, annablack
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 28 listopada 2011

Jeszcze mi się robi gorąco jak sobie uświadomię, że mogłam już nie mieć ani jednego z moich ukochanych ząbków i złapać kolejną mega bliznę na brodzie, a ile wcześniej nie złamałabym jeszcze kręgosłupa. Powiem tak: dziś nie tylko mój osobisty Anioł Stróż (ten zarośnięty i potargany, w prochowcu, w którego kieszeni zawsze jest piwko), ale jeszcze jego kumpel od bibek ,musieli mnie nieźle trzymać za fraki, że z takiego rozpędu, zatrzymali mnie w trakcie upadku podtykając mi chodzik, żebym się złapała. Byłoby mi szkoda i jak tak leciałam pomyślałam właśnie o tym, że szkoda mi, że mam świadomość, że tak się skończy. Jak? Ano ostro. Leciałam i myślałam: ale jak to? Tym razem mi się nie uda. Przecież mi się zawsze udaje. Tylko skalpy zbieram. Blizna na środku czoła = trzecie oko;) Blizna na brodzie od zarycia brodą w podłogę na rehabilitacji. Że ćwiczenia w warunkach kontrolowanych są najbezpieczniejsze? Nie u mnie;)

O rany, jeszcze mnie dreszcze przechodzą, że ja tak sobie teraz siedzę i drwiąc piszę jak się prawie zabiłam...Kocham mojego Anioła Stróża. Chociaż często taki nieużyty;).

17:33, annablack
Link Komentarze (4) »

Hu hu. Zlazłam do piwnicy zrobić pranie, wróciłam na moją górę odkurzyć pokój. I to wszystko po rehabie. A potem zlazłam do kuchni zrobić sobie jajecznicę. I załatwiłam te rzeczy, chociaż nie robiłam ich od dawna, bo wymagają stania, a moje lewe kolano ostatnio nie umiało mnie utrzymać w staniu. Nie jest źle. Znaczy- spoko, jest jak zawsze, albo i gorzej, bo jakieś parestezje w dłoniach jeszcze się załączyły, ale jest dobrze, bo dziś mi nic nie przeszkadza. I to słońce i ciepło...do listonosza wyszłam w krótkim rękawie, dałam radę wleźć po schodach obładowana pocztą. Jest dobrze. Będę to sobie w kółko powtarzać.

16:31, annablack
Link Komentarze (2) »

Wróciłam, pogaworzyłam z panem Listonoszem i zasygnalizowałam, że byłabym wdzięczna, gdyby przyniósł mi ten list polecony jeszcze raz, ten, na który awizo zostawił w katowicki piątek. Pan listonosz grzecznie powiedział, że nie ma problemu. Super jest. Dam mu jakiegoś dziękczynnego piątaka  za to, że robi za moje nogi. Ludzie są fajni.

I jestem jedynym człowiekiem w rodzinie, który dostał kalendarz adwentowy:))))). Olo mi przysłał! Ach ten Olo:).

Na jutro na rehabie nie było już miejsca, więc jutro ćwiczę sama, a umówiłam się na środę, też na 11.00. Dostałam fakturę do wysłania do PTSR. Może ktoś mi wrzuci do skrzynki jak poproszę. Albo jutro pójdę z kijkiem. To jakieś 400(?) metrów, bo przejścia na wprost nie mam - budują parking i wycinają drzewa:(. Miałam 250 m do skrzynki w linii prostej, a teraz trzeba kluczyć, przejść przez kilka uczęszczanych jezdni i nie wpaść przy tym pod samochód, dlatego napięcie jest.

Lecę do piwnicy. Chyba skończyło się moje pranie.

13:34, annablack
Link Komentarze (4) »

Hellou, otwieram oczy, a tu słońce! Wow- myślę - może nie będzie dziś tak dupnie. Za 1,5 h mam rehab. Chyba dzisiaj pocisnę, bo wkurza mnie ta moja ataksja (trzęsie mi się wszystko, co może, heh, jakbym miała zaawansowanego Parkinsona. Odwołałam dzisiejszą Asię, skupię się maksymalnie na ćwiczeniach, a jak wrócę i będę jeszcze żyć odkurzę. Tata wniósł mi wczoraj odkurzacz dwa piętra, więc nie będę się musiała bujać chociaż z tym. Boże...jak jest takie piękne słońce, mam ochotę na przechadzkę z Dudkiem (taką z tych dłuższych - 1,5 km na przykład;))

Koniecznie dziś skupię się na lewej nodze, żeby mi zdołały wyrosnąć w niej jakieś mięśnie.

A, przypomniało mi się. Wczoraj na Facebooku odezwał się do mnie pan Marek Wiśniewski z "Gazety Wyborczej", który pisał artykuł o pracy zawodowej osób chorych i tak się poznaliśmy. Pytał kiedy książka nr dwa. Powiedziałam, że debiutanta w tych złych czasach wydawać nie chcą takie normalne wydawnictwa, więc wydaję w RADWAN.PL - internetowym. Ale nie umiem powiedzieć kiedy będzie. Już jest chyba po redakcji, no bo poprawki mi przysłali, to teraz chyba czekam na okładkę. Opisałam jaką mam wizję, napisałam tekst na tyły, no i czekam...

09:38, annablack
Link Komentarze (4) »
niedziela, 27 listopada 2011

Justyna pisze o halnym. Może to to. Takii zwrot nastroju o 180 stopni. Niby bez powodu, bo nic się nie pogorszyło jeszcze bardziej. Jest tak samo źle, ale tak, że to upośledza moje codzienne życie. Jasne, można wyznawać zasadę Zesram się, a nie dam się i przyciągnąć do pokoju odkurzacz i sobie odkurzyć i zamieść. Ale nie mam siły, a wyrosłam chyba z udowadniania sobie różnych durnych rzeczy. Wolę mieć siły na rehab jutro. I dupnie mi bez powodu, więc zlejcie to, bo ten typ tak czasem ma. Dobrze, że jestem tego świadoma.

19:51, annablack
Link Komentarze (12) »

Źle mi, tak sądzę. Wnoszę z tego, że z wszystkiego się wycofuję. Spotkanie, kościół, pogawędka. Mam ochotę wleźć do mysiej dziury i jeść słodycze, a ponieważ w czasie Adwentu zapewne podchwycimy w domu hasło wstrzymania się od słodyczy, pozostaje mysia dziura.

19:10, annablack
Link

Klamka zapadła. Paprotka - atrybut starych panien - nie jest mi pisana. Wysłano już drugą, która też zaginęła po drodze. Będę bez paprotki i bez kota. Szlag by to trafił. Ciekawe, czy plastikowa, kupiona na bazarze będzie się liczyć. Tylko najpierw muszę taką ustrzelić.

Nie mam ochoty gadać dziś z nikim. Wymiksuję się z węgrokonwersatorium. 

17:42, annablack
Link Komentarze (6) »

Na dzisiejszy piękny, deszczowy dzień proponuję to:

Dobrze mi. Tak jakoś. Może dlatego, że pierwszy raz od...ośmiu lat.. dostanę się do jakiegoś programu badawczego. Oby:)

11:20, annablack
Link Komentarze (8) »

Cześć. Jak Wam przy niedzieli? Ja rozpoczęłam dzień od grzebania w śmieciach. Okazało się, że w ferworze sprzątania wywaliłam pudełko "po lekach", z dwoma (z trzech) listkami Bioxetinu. Tak odgruzowuję, że wywalam co się da, ale że wywaliłam leki zdarzyło się po raz pierwszy. Nie ma dramatu, bo śmiecionurek listki znalazł:).

Jutro mam rehab na 11:00. Poprosiłam o fakturę na 15 h. Płacę z góry z kasy subkonta, a potem panie odznaczają którą z kolei godzinę robię. W tej chwili to najlepsze, czym mogę się zająć, bo lewa rękonoga słabsze jeszcze bardziej. Dlatego jak idę, to trochę kuleję. Lewą nogę mam za słabą, żeby przenieść na nią ciężar mego ogromnego ciała.

Na tej psychologicznej stronie zrobiłam sobie test BMI i wyszło, że spełniam pierwszy warunek anoreksji. Jak to przeczytałam zamówiłam u rodziców i zjadłam szybko całą czekoladę. No way. Indeks masy ciała mam anorektyczny, ale to pewnie przez te odchudzające oleje. Za parę dni minie drugi miesiąc suplementacji. Na neurologię specjalnych efektów na razie nie widzę, widzę na tłuszcz, którego teraz już kompletnie nie mam. W co ja będę wbijać te zastrzyki? W kości?

Deszczowo dziś i sennie. Chyba trza będzie dużą, mocną kawę przyjąć.

09:36, annablack
Link Komentarze (3) »
sobota, 26 listopada 2011

Robiłam sobie podesłany przez Ewcię test psychologiczny i patrzcie co mi wyszło. Przerażające, ale chyba prawdziwe.



Jakbyście chcieli, to link do testu jest TUTAJ.

Kwestionariusz Orientacji Życiowej

 

Odpowiedź
Uzyskałeś(-aś)   91 pkt.

Twój wynik oznacza, że zarówno świat zewnętrzny jak i siebie samego, swoje emocje, potrzeby i postępowanie postrzegasz jako niezrozumiałe, nieuporządkowane, niespójne i niejasne. Przyszłość zazwyczaj wydaje Ci się nieprzewidywalna. 

Jeśli nawet próbujesz przewidywać przyszłość, jawi Ci się ona w czarnych barwach. Lękasz się, że najprawdopodobniej nie będziesz umieć poradzić sobie z problemami, jakie może przynieść życie. Nie wierzysz w to, że wszystko ułoży się dobrze, przeciwnie - obawiasz się, że życie może stać się nie do zniesienia. Nie dość, że sam (-a) sobie z nim nie radzisz, ale także nie spodziewasz się znikąd pomocy, bo uważasz, że nie możesz liczyć na nikogo.

Nie masz także motywacji do działania. Nie czujesz, by życie miało sens, ani, by przynajmniej część problemów, jakie niesie życie, warta była wysiłku, poświęcenia i zaangażowania. Problemy zniechęcają Cię do życia, spostrzegasz je jako piętrzące się przeszkody nie do przebycia, a nie jako wyzwania, które warto podejmować.

Podsumowując, świat jest dla Ciebie nieprzewidywalny i niezrozumiały; wymagania stawiane przez życie wydają się nie do spełnienia; zaś próby spełnienia tych wymagań wydają Ci się niewarte wysiłku i zaangażowania.

Twoja postawa wobec życia może owocować niską odpornością na choroby, a także może mieć negatywny wpływ na długość Twojego życia. Oprócz większej podatności na choróby somatyczne, istnieje także duże prawdopobieństwo, że cierpisz na zaburzenia emocjonalne, takie jak depresja, czy nerwica.

Jest też prawdopodobne, że prowadzisz niezdrowy tryb życia. Być może nadużywasz alkoholu, używek (kawa, herbata) leków lub innych substancji psychoaktywnych, niewłaściwie lub nieregularnie się odżywiasz, palisz papierosy i nie uprawiasz żadnego sportu dla zdrowia.

Istnieje także zwiększone ryzyko, w porównaniu do innych osób, że Twoja sytuacja rodzinna pozostawia wiele do życzenia. Być może jesteś żoną lub mężem osoby uzależnionej od alkoholu, ofiarą przemocy fizycznej lub słownej agresji. Jeśli masz dzieci, istnieje większe ryzyko, że sam (-a) zachowujesz się wobec nich agresywnie. Możesz mieć także tendencje autoagresywne, takie jak myśli samobójcze, próby samobójcze i samouszkodzenia.

Jeśli powyższa interpretacja jest trafna, zachęcamy Cię do poszukiwania pomocy psychologicznej.

Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej. 

22:47, annablack
Link Komentarze (13) »

Pogadałam. Dowiedziałam się od żony, że ładnie mówię po węgiersku. Konwersatorium następne jutro o szóstej. Na razie ściemniam, że te enerdżajzery mnie bardzo interesują i chcę zachęcić Polaków do zdrowego życia. Tia, ale niekoniecznie specyficznymi, niby zdrowymi, wszystkoleczącymi energy drinkami;). Prędzej olejem konopnym;).

 

 

A na wieczór proponuję ten kawałek...

21:31, annablack
Link Komentarze (1) »

Odbyłam rozmowę zawodową z panem Węgrem pod nieobecność jego żony, z którą to miałam rozmawiać  i coś widzę, że Węgrzy są naprawdę nakręceni na te wszelkie suplementy leczące wszystko i naprawiające nawet potencję, Słowem - ci państwo reprezentują tę samą firmę, co pan Węgier, który chciał się ze mną ostatnio spotkać w Warszawie. Chcą, żebym znalazła im miejsca zainteresowane spotkaniami z nimi, zapewne połączonymi ze sprzedażą i rekrutacją dystrybutorów na Polskę i żebym zajęła się szeroko pojętym marketingiem. I tu jest mi trudno, bo jak kiedyś wspominałam, nie lubię ludziom wciskać kitów. Ale pomyślałam teraz o sobie. Jakby nie patrzeć to darmowe konwersacje z nejtiwem. Nie muszę do niego jeździć, ani sprzątać przyjmując w domu, mogę po prostu pogadać przez Skype. Postanowiłam nie palić za sobą mostów, pozwodzić gościa z małżonką i być w jakimś tam lekkim kontakcie. Na 21 jestem umówiona na Skype z szanowną Enikő. Będzie mi jeszcze raz opowiadać o tym, o czym powiedział już w skrócie małżonek.

 

Obejrzałam "Fakty" i utwierdziłam się, że raczej potrzebne mi sztuczne oczy do patrzenia w dal. Podpisów na dole, pod kolejnymi materiałami, albo osobami, które zabierają głos praktycznie nie mogę odczytać. Bardziej się domyślam. Zawsze miałam wzrok jak żyleta, więc zdaje się, że te czasy się już skończyły. Przydałoby się skontrolować w jakimś centrum ha wzrok (przecież nie będę się umawiać do okulisty specjalnie:D)

 

 

Aha, coś mi się przypomniało. Pytanie, jaki zadał mi katowicki doktor zbierając dane do kwalifikacji:

-Pani Anno, ale pani jest zdrowa?

(Muzyka na moje uszy.)

-Tak panie doktorze. Poza esemem jestem 100% zdrowa :).

 

I tym pozytywnym akcentem kończę.

19:44, annablack
Link

Próbuję trochę sprzątać, ale jestem bardzo bezsilna, więc tylko trochę odgruzowałam pokój. Połowicznie, ale zawsze coś. W końcu jutro zaczyna się adwent:). Knuję jakie prezenty można zrobić za darmo, albo prawie za darmo, bo biorąc pod uwagę, że z prezentami nie trafiam z zasady, to może po co kupować coś na siłę? 

Oj tam. Pomyślę o tym jutro. Jak Scarlet O'hara.

Tyle razy musiałam opowiadać jak było w Katowicach, że aparat gębowy mi się zaciął i znowu się męczę jak gadam. Muszę sobie poluzować.

14:13, annablack
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.