KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 30 listopada 2010
Cześć. Powróciłam w chwale po rehabie. Kurczę, jest coraz lepiej. Biorąc pod uwagę, że spędziłam noc w szpitalu, w nie do końca komfortowych warunkach, z rańca poszłam zaspana ćwiczyć, redukując sobie przerwy między kolejnymi seriami do minimum, to jestem w bardzo dobrym stanie. Czuję krzywą wznoszącą i to napędza mnie coraz bardziej. Wiem, że przyczyny esemu zależnie od osoby są różne. Komponenty składające się na diagnozę zależą od wielu czynników, ale czuję, że w moim przypadku jednym z ważnych elementów była kwestia drożności żył. Tysabri też wydaje mi się istotne (rodzice zauważyli, że po dawce poprawiła mi się równowaga), więc z niego nie rezygnuję. Co będzie dalej, zobaczymy. Na razie dla mnie jest optymalnie.

Dobrego dnia!
09:55, annablack
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 29 listopada 2010

Hej. Odzywam się, żeby dać znak życia:). Wieje i śnieży tak bardzo, że zostałam z mamą w szpitalu. Zresztą, jutro o siódmej już będę na miejscu, gotowa do rehabu.

Dziś dało mi to bardzo dużo. Czułam wszystkie mięśnie nóg. Zastanawiałam się jak to będzie, bo ponad miesiąc nie chodziłam na ćwiczenia. Okazało się, że mój organizm wcale od wysiłku się nie odzwyczaił i równowaga też całkiem całkiem. Czyli zdecydowanie do przodu. Dobrej reszty dnia!

15:09, annablack
Link
niedziela, 28 listopada 2010
Ale jestem dumna. Polazłam do kościoła wreszcie. Od sześciu tygodni mi się "nie składało". Najpierw chora, potem coś tam...pomyślałam: zaczął się adwent Black. Masz za co dziękować Bogu, śmigaj do spowiedzi i zacznij żyć tak, żeby się tego nie wstydzić. No i poszłyśmy wieczorem. Msza była po łacinie:). Swego czasu Olo przysłał mi w prezencie Modlitwę na każdy dzień ks. Malińskiego. Właśnie dziś zaczął się rok "A". To też wiem od Olo'a.

Ale jest zimno i niefajnie bo ślisko. Chyba wilgoć w powietrzu, bo coś koło zera na termometrze.

A jutro jadę na rehab. Równoważnie poćwiczyć. I-haaa.
20:10, annablack
Link Komentarze (2) »
Zimno...zwiększyłam ogrzewanie na dwójkę, ale i tak mi zimno. Nie mam zbyt dużo tłuszczu, żeby mnie grzał;), no i już nie sprzątam, bo posprzątałam wczoraj.

Czytam stronę ccsvi.org - anglojęzyczna, więc okazjonalnie będę wrzucać jakieś "infy" na stronę fundacji do odpowiedniej zakładki.  Z pierwszych wyników badań wynika, że szczyt restenozy, czyli ponownego zatykania, zwężania się rozszerzonych żył przypada między 7 a 9 miesiącem po zabiegu. U mnie za pięć dni minie dziesięć miechów, więc chyba się już nie "zwężę". Generalnie restenoza jeśli do 12 mcy po zabiegu nie nastąpi, to już nie następuje. Liczę, że tak u mnie będzie. W końcu 53% ludzi pozabiegowych ponownego zwężenia nie ma. I tego będę się trzymać.


13:31, annablack
Link Komentarze (4) »
Cześć. Moja stara Nokia kupiona na allegro za 25zł po tym, jak nowy telefon rzuciłam na terakotę...(no upadł mi, no) właśnie się skończyła. Właściwie to skończyła się bateria, ale sprawdzałam ile kosztuje nowa bateria i chyba mi się nie opłaca w tego dziadka telefonicznego inwestować. Jakiś inny fon-używaniec musi się teraz znaleźć.  Tak to jest. Skoro jeden numer mają wszyscy absolutnie, bo wisi w sieci, to drugi muszę mieć najprywatniejszy z prywatnych. I właśnie do niego potrzebuję teraz aparatu.

Do miłego.
11:04, annablack
Link Komentarze (9) »
sobota, 27 listopada 2010
Śnieg. Dużo śniegu. A ja knuję skąd dziś tyle powera.Cały dzień sprzątania, a ja się nawet nie zmęczyłam. Super pozytywne jest to, że przytrafiają mi się takie dni. Takie całkiem...zwykłe. Normalne. Zdrowe.

Zajebiście.

21:56, annablack
Link Komentarze (1) »
Skończyłam! Ta-ra-ra-raaaaaa~! Tak to jest, jak leń w pewnym momencie syfu wokół siebie znieść nie może. Mogłabym Wam powiedzieć: wyobraźcie sobie, jaki miałam chlew, ale to raczej przechodzi ludzkie pojęcie, hehe. Skąd ja dziś mam tyle siły: Tysabri, czy prawie 10 miesięcy po udrożnieniu żyły? Hmmm.
18:59, annablack
Link Komentarze (4) »
Do 20 muszę skończyć. Bo się uparłam. I jeszcze kontrolnie co i rusz po schodach w górę i w dół, żeby sprawdzić wytrzymałość. Organizm daje radę. Miło. No to walczę dalej. Już tłumaczę. Na lodówce mam 'nudne kobiety mają niespotykanie czyste domy.' To tyle w kwestii porządności Black;).
17:44, annablack
Link
Ale ja jestem dzielna. Kilka worków przydasiów wywaliłam, zgromadziłam kolejne kosmetyki do akcji "denko" (dla nieobeznanych w temacie: baby tak już mają niektóre, że kupują nowe kosmetyki, zanim skończą stare i potem tworzy się sztab niezużytków;)-akcja denko polega na wykończeniu starych kosmetyków (ale oczywiście wciąż ważnych (ejj!)) zanim kupimy nowe. ). Zgromadziłam stertę czasopism, czyli literatury obrazkowej;) w oczekiwaniu na kolejną zbiórkę makulatury, znalazłam jakąś torebkę z niezutylizowanymi strzykawkami po zastrzykach z heparyny, tych co babci się robiło jak nogę złamała...no bo, kurczę, wiadomo, że tego nie można tak sobie gdzie bądź wywalić, więc tak trzymałam, żeby zawieźć do mamy do szpitala i chyba zapomniałam...Wywaliłam dużo ciuchów, w których nie chodzę, jeszcze sporo roboty mi zostało, ale dziś skończę, bo się zaparłam. W myśl zasady - porządek wokół, porządek we mnie.

Aha, dostałam bardzo motywującego maila od mojego Pana Szefa, Grzegorza, któremu copywriting robię. Stała poważna współpraca się kroi. Dostałam już dane do logowania, wprowadzania i  modyfikacji treści na stronie:)

Nigdy nie wiadomo jaki będzie dzień, który się źle zapowiada, ale w 3 na 4 przypadki udaje się go zrobić pozytywnym;).
16:03, annablack
Link
Wybrałam to, co trudniejsze;) Zawzięłam się i odgruzowuję pokój. Czyli? Wywalam tzw "przydasie". Żeby posprzątać w życiu zaczynam od sprzątania wokół siebie. Od poniedziałku wracam na rehab, bo teraz mam względnie czas i trzeba to wykorzystać.  Dobra, wracam do wywalania:D.
13:29, annablack
Link
Nie pojechałam z nimi. Zły dzień. 
10:55, annablack
Link Komentarze (2) »
Cześć panie i panowie. Piękny dzień mamy. Jeno zimny z deka. Dziś zamierzamy z babami z rodziny, czyli silną żeńską grupą zacząć rozglądać się za prezentami. A nuż coś mi wpadnie dla kogoś w ręce.

Dodałam do linków blog Wojtka Mrugalskiego. Przeczytałam go jednym tchem, a kwestia ważna. Jego blog zatytułowany u mnie "bo z esemem różnie bywa". Jego przebieg choroby - bardzo agresywny, oporny na Tysabri i szybko postępujący po raz kolejny udowadnia tezę o różnej etiologii tej samej choroby. Dlatego na jednych określone leki działają, a na drugich wcale.

Trzymam kciuki za Wojtka i zasugerowałam mu zbadanie sobie żył. Może to mu pomoże?

Dobrego dnia Wam.
09:09, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 listopada 2010
Spokojnego popołudnia. Dzięki DDTVN odezwała się dziś do mnie koleżanka, z którą straciłam kontakt 10 lat temu...to niesamowite. Mieszka w innym mieście, nosi inne nazwisko i znów mamy kontakt:).
17:47, annablack
Link
Nie mogę się skupić na piśmiennictwie stosowanym. Napisałam z pół strony. Za dużo osób teraz pisze i pyta skąd we mnie ta energia i uśmiech. Heh, przepraszam, ale nie wiem co mam powiedzieć. Z tym się ludzie rodzą, albo tego się uczą. Ja się nauczyłam, bo widzę, że to jest dobre i korzystne w przypadku choroby. Znam osoby wychodzące z raka. I to jest dla mnie coś. Bo żeby zabić takiego agresora trzeba mieć niesłychanie silny charakter i wolę wygranej. Inaczej się nie da. Dlatego przewróciłam oczami zniecierpliwiona, jak usłyszałam od prowadzącego w DDTVN, że choruję na STRASZNĄ chorobę. Jestem córką lekarza, wiem, że mogą być naprawdę straszne choroby. Esemowy gad do nich nie należy. A może po prostu wszystko zależy od przyjętej indywidualnie skali straszności. Mnie esem nie straszy. Już nie.

11:29, annablack
Link Komentarze (8) »
Cześć i czołem. Nie mogłam zasnąć wczoraj. Bardzo dużo emocji. Leżałam, słuchałam muzy w słuchawkach i nic. Potem zapaliłam światło i czytałam "Psychoterapię" Kratochvila do podusi i w końcu usnęłam.
Muszę trochę popisać mojej powieści-knigi nr 2, bo pisanie mnie na serio bawi, a jak już mam dwie ryzy papieru do drukarki, to nic, tylko pisać i podrzucać do czytania rodzinie.

Spadam zająć się twórczą działalnością na chwilę, bo ostatnio brakuje mi na to czasu. Dobrego dnia Wam.
09:11, annablack
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 listopada 2010
Co za pozytywny dzień. Wracam ci ja doma, otwieram konto i okazuje się, że zapłacili mi za tłumaczenie tego katalogu. Milusio:).

Wcisnę tu mój ulubiony cover Iron Maiden. Na dobry wieczór. Dobry rock na dobry wieczór.

Tymczasem.
19:38, annablack
Link
Wrzucono już materiał na stronę DDTVN


18:05, annablack
Link Komentarze (24) »
Czeeeść:)
Przeżyłam. O kurczę, nowe doświadczenie. Program, w którym jednocześnie jest Piróg, Rokita, Jusis, Najsztub i Bartuszek? Szczęka mi opadła. Chciałam powiedzieć wiele więcej, ale było bardzo mało czasu. Już nawet nie sprostowałam błędu, że lek nie jest eksperymentalny i testowany, tylko przyjęty do stosowania.
Bardzo dużo emocji, bardzo dużo maili, dziękuję. Chodziło mi PRZEDE WSZYSTKIM o poprawę świadomości społecznej w temacie esemu. Pozdrowienia dla Bartosza Szpurka, twórcy portalu niewidzialni.eu. To dzięki Jego zainteresowaniu książką trafiłam do TVN. Dziękuję, że przyszedłeś do studia. Miło było Cię poznać osobiście:)
12:24, annablack
Link Komentarze (9) »
środa, 24 listopada 2010
Dostałam potwierdzenie telefoniczne;), że wejście smoka na antenę DDTVN mam jutro o 10:39.


Aha, pozdrowienia dla Emila. Tak, nakopiemy wszystkim! Do boooju!
15:54, annablack
Link Komentarze (30) »
Hej ho. Zrobiłam wreszcie ten artykl na stronę fundacji. Ciekawa rzecz, bo podsumowująca rok z teorią CCSVI z punktu widzenia kanadyjskiej telewizji, która pierwsza wyemitowała materiał o tej sprawie.

Jutro 8.45 przyjeżdża po mnie samochód TVN-u i jadę gadać o książce. Heh, gdyby nie Bartosz Szpurek, reporter, który natknął się w sieci na info o "BeStii" i zaintersowało go to, raczej do DDTVN bym nie trafiła. Fajnie. Pozdrowienia dla Bartosza:).

Wysłałam wczoraj zgłoszenie do współpracy z firmą poznańską. Chcą kogoś do zdalnego tłumaczenia na węgierski. Pozytywnie. Coraz bardziej mi się to podoba.

Dobrego dnia.
09:43, annablack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.